unia europejska grono.net epuls

To nie jest żart. Wiem, że w kontekście publikowanych informacji na temat Grono ten news może być potraktowany jako hmmm prima aprilis ale tak nie jest. Rzućcie proszę okiem sami na treść komunikatu….

Publikuję pełen tekst informacji jaki został sporządzony przez rzeczników Epuls i Grono. Rozumiem, że to jest jakaś manifestacja wspólnoty działań obu serwisów? Zauważycie jakie liczby użytkowników podają oba serwisy - dobry case w sprawie GEMIUS a reszta świata. Dla porównania takiej cyferki podał oficjalnie Megapanel za luty 2008.

Różnice są spore w liczbie UU w stosunku do deklarowanej przez serwisy liczby zarejestrowanych userów - jak traktować rozbieżność? Martwe dusze? Różnice w metodologii i technologii statystyk?

Podstawowowy wniosek jaki mi się nasuwa po lekturze newsa to oczywiście dlaczego właśnie Grono i Epuls, które razem nie mają nawet tylu użytkowników co Fotka (o N-K nie wspomnę bo to już serwis bijący się z czołowymi portalami) są “unijnymi” wybrańcami?

Jeśli któryś z rzeczników byłby łaskaw znaleźć chwilę czasu i podesłać mi na priva (albo w formie komentrza do tego wpisu) jakieś oficjalne stanowisko będę wdzięczny.

Za oknem słońce, wiosna łagodnie i powoli przechodzi w lato. Nie chcę mi się wymyślać żadnych mniej lub bardziej absurdalnych teorii - liczę na Waszą kreatywność w komentowaniu i proszę o obiektywizm :)

“Unia Europejska tworzy kodeks postępowania dla serwisów społecznościowych”

Komisja Europejska planuje ujednolicić regulaminy i politykę prywatności bijących rekordy popularności serwisów społecznościowych. Do projektu zaproszono między innymi gigantów rynku światowego, jak Facebook, MySpace, YouTube czy Yahoo!, a spośród polskich serwisów społecznościowych Epuls i Grono.net.

Unia Europejska realizuje działania na rzecz bezpiecznego internetu, zwłaszcza dla niepełnoletnich użytkowników sieci w ramach programu Safer Internet. Od roku 2005 do końca 2008 wyda łącznie na ten cel ponad 45 milionów euro. Teraz UE chce stworzyć jednolity Kodeks Postępowania dla serwisów społecznościowych i wydawców stron, który chroniłby internautów. Główne problemy, które mają być regulowane, to ochrona prywatności, filtrowanie treści oraz kwestie moderacji i raportowania o nadużyciach.

Pierwszym krokiem w kierunku stworzenia takiego dokumentu było zaproszenie do rozmów przedstawicieli największych światowych serwisów społecznościowych takich jak Facebook, MySpace, YouTube czy Yahoo!. Komisja europejska chce wspólnie z serwisami wypracować zasady ochrony użytkowników internetu, a w końcowym efekcie doprowadzić do powstania oficjalnego Kodeksu Postępowania. Jedynymi przedstawicielami Polski w pracach nad tym dokumentem są serwisy społecznościowe Epuls i Grono.net.

„Każdego dnia staramy się zapewnić naszym odbiorcom maksymalne poczucie bezpieczeństwa i komfortu, szczególną troską otaczając najmłodszych.” – mówi Agata Piłka, Kierownik Działu Moderacji w Grono.net. „Dlatego chętnie wesprzemy Komisję naszym doświadczeniem z zakresu moderacji, animacji i dbania o dobro użytkownika oraz podzielimy się naszymi codziennymi obserwacjami” – dodaje.

„Trudno rozmawiać o bezpieczeństwie użytkowników internetu pomijając zdanie tych, na których stronach internauci spędzają najwięcej czasu, czyli serwisów społecznościowych. Jako Epuls mamy ponad pięcioletnie doświadczenie w ochronie młodzieży i dzieci korzystających z naszego serwisu oraz w jego moderacji. Zaproszenie największych społeczności do prac nad poprawą bezpieczeństwa użytkowników jest słuszną inicjatywą.” - dodaje Wolfgang Laskowski, rzecznik prasowy Epuls.

Komisja Europejska przewidziała cztery robocze spotkania jeszcze w tym roku. Podczas nich przedstawiciele serwisów społecznościowych oraz eksperci unijni powinni wypracować kompromis dotyczący jednolitego Kodeksu Postępowania. Pierwsze z nich odbyło się w Brukseli pod koniec kwietnia. Richard Swetenham, koordynator projektu z ramienia KE przewiduje podpisanie dokumentu na luty 2009 roku.

Informacje o Epuls:

Epuls to największa w Polsce platforma komunikacyjna dla młodzieży – 90 procent użytkowników to osoby, które nie ukończyły 24-ego roku życia. Liczba zarejestrowanych użytkowników wynosi ponad dwa miliony trzysta tysięcy. Portal generuje ponad 700 milionów odsłon miesięcznie, co według badań Megapanel PBI/Gemius plasuje go w czołówce największych witryn polskiego Internetu. Liczba zarejestrowanych użytkowników serwisu wynosi 2 miliony 600 tysięcy.

Epuls jest nr 1 wśród wszystkich polskich serwisów pod względem średniego czasu spędzanego miesięcznie przez użytkownika, który wynosi ponad 10 godzin (źródło: wyniki Megapanel PBI/Gemius, październik 2007).

Właścicielem serwisu jest Pixelate Ventures Sp. z o.o., której największym udziałowcem jest Grzegorz Gorczyca, twórca serwisu Epuls. Na początku 2007 roku jednym z udziałowców spółki został niemiecki fundusz inwestycyjny Holtzbrinck Ventures, będący częścią dużej, międzynarodowej grupy wydawniczej Holtzbrinck GmbH.

Informacje o Grono.net:

Grono.net jest serwisem społecznościowym skupiającym rozbudowane, chronione społeczności przyjaciół i znajomych. Społeczność Grono.net jest zamknięta, co oznacza, że zarejestrować się w serwisie Grono.net można dopiero po otrzymaniu zaproszenia od osoby, która jest już jego użytkownikiem. Witryna oferuje szereg funkcji umożliwiających komunikację ze znajomymi, umożliwia odbudowywanie utraconych kontaktów i poznawanie ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Społeczność Grono.net tworzy w chwili obecnej 1 600 000 użytkowników. Serwis dostępny jest także w wersji angielskiej. Grono.net jest w czołówce stron Web 2.0 na polskim rynku. W 2006 roku witryna otrzymała nagrodę Aktivist „Nocne Marki” w kategorii „Zajawka 2006: Najlepszy serwis Web 2.0”. W Grono.net zatrudnionych jest ponad 50 osób. Najliczniejszy jest dział IT, który tworzy 35 pracowników. Siedziba firmy mieści się w Warszawie, na ulicy Szturmowej 2a.

Informacji udzielają:

Ze strony Epuls:
Wolfgang Laskowski
rzecznik prasowy Pixelate Ventures
tel.: +48 510 189 555
e-mail: w.laskowski@pixelate.pl

Ze strony Grono.net:
Ilona Grzywińska
PR Manager
Tel: +48 605451460
e-mail: i.grzywinska@grono.net

Grono strikes back

7:29 6th May 2008

grono ciemną stroną mocy?

Wybudzając się z błogiego lenistwa niespodziewanie otrzymałem oficjalną odpowiedź z Grono w temacie wywiadu z Tomkiem Lisem. Odezwał się w tym samym czasie Wojtek Sobczuk oraz Michał Krzemień zarzucając mi manipulację, oszczerstwa i stawanie po stronie Tomka Lisa w zamian za czerpanie korzyści z tego ohydnego procederu…

Komentarz takiej oto treści zagościł pod tym wpisem:

“Arturze,

chcialbym Cie spytac dlaczego opublikowales na swoim blogu ten post szkalujacy moja osobe i pelen nieprawdy. Czy jestes jakos zwiazany z Tomaszem Lisem i jego probami wyludzenia ode mnie pieniedzy? Jestes jego przyjacielem/wspolnikiem w oszustwach? Czy dlatego nie zweryfikowales ani slowa z tego co napisal o mnie ze mna? Wyjasnij prosze co Cie do tego sklonilo”.

Cieszy mnie to, że ktoś z Grono w końcu odniósł się do opublikowanego ponad dwa miesiące temu wywiadowi z Tomkiem Lisem. Odpowiadam publicznie ponieważ jest to odpowiedź na komentarze Wojtka i Michała, które każdy może przeczytać.

Cieszy mnie też ton wypowiedzi Wojtka i Michała - obaj zarzucają mi wiele: począwszy od oszczerstwa, manipulację, brak standardów dziennikarskich - Panowie, więcej wyobraźni! Dorzuciłbym jeszcze: efekt cieplarniany, porażki Kubicy i łysienie plackowate. Tak jest za tym wszystim stoję ja a w wolnych chwilach przekabacam wiernych userów Grono i proponuję im rejestrację w Bebo. Panowie, litości!

Wojtku - ewidentnie macie (jako Grono) problemy z reagowaniem w tzw. sytuacjach kryzysowych. Sami produkujecie problemy, które potem wybuchają Wam w twarz: sprawa blip / blimp, walka z wynikami głosowania na AntyWebie, dziwaczne zmiany wpisów na Wikpedii - to tylko ostatnie przykłady skandali wygenerowanych przez Was samych.

Sprawa Tomka (zostawmy na chwilę ocenę sporu kto ma w nim rację) jest także klasycznym przypadkiem zamiatania pod dywan - a nuż się uda i rozejdzie się po kościach. Jako zespół Grono mogliście dojść do porozumienia dawno temu i załatwić to po cichu - w wyniku działań obu stron sprawa nabrała rozgłosu i wymaga załatwienia w świetle reflektorów. Upublicznienie jej było już tylko kwestią czasu.

Do Tomka mam stosunek neutralny - jego wypowiedź opublikowałem ponieważ Tomek w przeciwieństwie do Was zgodził się odpowiedzieć na moje pytania bez problemu. Czy ja mu wierzę to moja osobista sprawa i nie starałem się aby moja postawa czy komentarz sugerował publicznie moje sympatie. Ważne dla Was powinno być co sądzą na ten temat internaci a to możecie poczytać w komentrzach pod wywiadem.

Jak może zauważyłeś jako osoba mieniąca się blogerem przypisałem sobie prawo komentowania wydarzeń i otaczającej mnie rzeczywistości. Nie jestem dziennikarzem, nie obowiązują mnie kodeksy etyczne ani komisje koleżeńskie - te kwestie rozwiązuje za pomocą zdrowego rozsądku. Możesz powiedzieć, że napisałem kłamstwo jeśli udowodnisz mi to - inaczej rzucasz bezpodstawne oskarżenia.

Jako samowolny komentator sam wybiera cel i źródło. Jeśli zarzucasz mi stronniczość to ja odpowiadam - dopełniłem obowiązków i starałem się pozyskać wiedzę z obu stron barykady. Wasze milczenie było dla mnie jednoznacznym dowodem, że nie chcecie (ze mną) rozmawiać na ten temat.

Kwestia problemów w (i z) Grono jest powszechnie znana od lat tym którzy znają się w branży. Tomek postanowił udzielić wywiadu mnie (hmm nie wiem czy wiesz ale również publicznie o zgrozo wypowiadał się podczas tego spotkania Bootstrap) poniewaz poprosilem go o to i byla to moja inicjatywa. Uważam, ze morał płynący z tej historii moze stanowić nauczke dla innych mlodych ambitnych polskich start-upow’ców.

Zarzucasz mi szarganie Twojego nazwiska, pisanie kłamstw - wybacz ale z przedstawionego wywiadu według mnie nie można wyciągnąć takich wniosków. Możesz oczywiście się nie zgodzić z moją opinią i skierować sprawę do odpowiednich instytucji. Deklaruję publicznie, że służę swoją osobą jeśli taki pomysł powstanie w Twojej głowie.

Poza tym to nie jest wypowiedź moja ale Tomka więc jeśli uważasz, że ja powinnienem czuć się odpowiedzialny za postępowania Tomka to muszę Cię zmartwić - nie muszę. Jako osoba dorosła Tomasz Lis odpowiada za wszystkie swoje działania samodzielnie. Tak to już jest po skończeniu 18 roku życia (w Polsce).

Rozumiem, że uważasz wersję Tomka za odbiegającą od prawdy. Oczywiście masz takie prawo. W tym wypadku albo przedstawisz własną wersję (opartą na sprawdzalnych faktach) albo uznam, że nie posiadacie żadnych istotnych argumentów aby zarzucać kłamstwo mi czy Tomkowi.

Jeśli żądasz sprawiedliwości - proszę bardzo opisz jak to było z początkiem Grono w Twojej wersji. Oczekuję, że dotrzymasz słowa i prześlesz mi swój tekst. Jak już wspomniałem kilka razy - gotów byłem i jestem opublikować wersję obu stron aby czytelnicy sami wyrobili sobie własne zdanie. Skorzystasz?

Płakanie, że jestem zły, okrutnie traktuję Grono i działam na korzyść nie wiadomo kogo (Fotki? N-K? Bebo?) jest histerycznym argumentem. Nie mam i nie posiadam udziałów w żadnym serwisie społecznościowym a moja firma Revolver Interactive nie pracuje dla żadnego Waszego konkurenta.

Moja propozycja - uderzcie się gremialnie w piersi, posypcie głowy popiołem (jako zarząd i właściciele) i zacznijcie traktować internautów, użytkowników swojego serwisu poważnie. Grono stacza się sukcesywnie w przepaść (to oczywiście moje zdanie) i próba zaklinania rzeczywistości nie zmienią tego. Ani znajdowanie tematów zastępczych i próba kneblowania innych źródeł niż Wasza firma.

Tak z ciekawości - jak według Ciebie miałaby wyglądać Wasza autoryzacja wywiadu z Tomkiem? Miałbym wyrzucić wszystkie fragmenty w których pojawiają się kwestie sporne? Miałbym opublikować kadłubek wywiadu tylko dlatego, że jednej z zainteresowanych stron nie spodobało się kilka fragmentów? Mamy chyba inne wyobrażenie o prowadzeniu bloga i zabawy w quasi-dziennikarzenie.

Zmiany w serwisie o których słychać od lat może zahamują proces stagnacji ale być może (oby nie) okaże się, że zbiór 1 mln internautów jakie pozyskało Grono nie jest w stanie utrzymać serwisu w perspektywie 2-3 lat. Szkoda abyście zniknęli z rynku w takim stylu i to teraz.

Michale - twój profil zniknął z serwisu GoldenLine. Co to może oznaczać? Ja stawiam na wzięcie się do roboty kogoś z PR kto zakazał wypowiadania się “czołowym” zderzakom Grono.

A może w końcu sponsorom Grono przestała się podobać sytuacje w której serwis pogrążony w stagnacji ssie wagony kasy a członkowie zarządu angażują się w pyskówki na forach i blogach zamiast pracować nad poprawą serwisu?

Albo może sam skasowałeś swój profil bo przestały Ci się podobać rozmowy na forach GL dotyczące Grono - w większości pokazująca niezadowolenie internautów z obecnego kształtu serwisu?

Michale - Twój poziom wypowiedzi nadal mnie bawi i zdumiewa. Jak ulał pasuje do Ciebie taki klasyczny opis “śmieszy, tumani, przestrasza”. Napisałeś:


“Z zalozenia nie dyskutuje z ignorantami. Ale to nie upowaznia Cie do publikowania oszczerstw w stosunku do osob ktorych nawet nie spytales o komentarz”

Mail z pytaniami jaki Ci wysłałem nie był zaproszeniem do dyskusji tylko prośbą o ustosunkowanie się kogoś z Grono (niekoniecznie Ciebie). Zbyłeś mnie, nie raczyłeś odpowiedzić a teraz imputujesz mi ignorancję. Gdzie logika, gdzie sens?


“A jesli nie wiesz jak sie weryfikuje jakikolwiek artykul, to zanim sie wezmiesz za dziennikarstwo(?) to polecam prawo prasowe poczytac”

Aby zweryfikować artykuł trzeba go najpierw móc przesłać zainteresowanemu. Olaliście mnie więc nie chcąc czekać w nieskończoność na ruch z Waszej strony puściłem wersję Tomka. Miałem czekać aż łaskawie ruszycie cztery litery i po dwóch miesiącach mi odpowiecie? Może tak działa się w Gronie. Ja wolę pracować inaczej.

Wtręt o przekręcaniu ksywy / aliasu - tak, przepraszam masz rację. Tutaj się zgadzam i powiem, że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Zdarza mi się w trakcie pisania przekręcać daty, liczby, nazwiska. Przyjmij moje przeprosiny.

Mam nadzieję, że doczekam się odpowiedzi od Wojtka, Michała a może nawet Roberta i przedstawienia wersji drugiej wydarzeń dotyczących powstania Grono.

Panowie - bardzo Was do tego zachęcam!

May the Force be with you!

Apteo.pl - start!

17:07 3rd May 2008

Apteo.pl - apteka internetowa leki lekarstwa

Pogoda jest jaka jest ale ludzie rzucili się na wypoczyn. Telefony milczą więc korzystając z kilku dni wolnych od natłoku innych spraw postanowiliśmy w majowy długi weekend oficjalnie uruchomić naszą aptekę internetową w wersji beta - Apteo.pl. Projekt z szybkiego i prostego (planowaliśmy 2-3 miesięcy prac) przeistoczył się w ponad roczną walkę ze wszystkim i wszystkimi…

Fajnie jest coś domknąć i poczuć, że projekt nabiera w końcu komercyjnego sznytu (czytaj zaczyna w końcu zarabiać na siebie zamiast generować koszta). Apteo jako projekt dało nam nieźle w kość - zaczynając od strony realnej apteki a skończywszy na softwarze i programistach. Tym bardziej, że zaczynając prace nad nim kompletnie nie znaliśmy branży oraz nie byliśmy w stanie poprawnie ocenić zagrożeń - niczym Titanic wpadaliśmy na gorę lodową tylko, że w naszym wypadku co chwilę i to na coraz większą.

Z pamiętnika project managera: z designem oraz strukturą serwisu poszło łatwo - rok temu Apteo byłby jedną z lepszych designów aptek w sieci - niestety stworzona przez nas grafika obecnie lekko już się zestarzała a i konkurencja zdążyła pozmieniać swoje witryny. Poświeciliśmy trochę czasu (pewnie jak zwykle okaże się, że za mało) na testowanie interface’u i ekranów z mechanizmami zakupowymi - chyba pozbyliśmy się większości problemów jakie występują w innych podobnych serwisach.

Mam nadzieję, że będę klienci polubią naszą aptekę i będą do niej wracać - moim pomysłem było abyśmy odeszli od standardowej prezentacji produktów na stronie na rzecz serwisu z pożytecznymi informacjami - stąd u dołu serwisu zobaczycie kilka kategorii z informacjami przydatnymi dla osób robiących zakupy w Apteo. W przyszłości chcemy rozwijać te działy, ba być może ewoluują one w stronę osobnych blogów wspierających sprzedaż? Zobaczymy.

Jak widać Apteo nie jest apteką walczącą z konkurencją cenami - co prawda plasujemy się w górnej części peletonu jeśli chodzi o ceny ale tak naprawdę chcemy bić się z konkurentami dzięki ofercie (tak, tak “the long tail” się kłania). Oprócz tego zamierzamy wykorzystać synergię między zakupami w sieci a siecią aptek (w Warszawie mamy ich siedem) do promowania a być może również sprzedaży (odbioru) produktów zamawianych przez internet. O reszcie planów nie powiem - niech konkurencja sama pogłówkuje :)

Sam serwis został oparty o komercyjny silnik sklepu z mechanizmami e-apteki - niezbędna okazała się współpraca i zakup dodatkowych licencji od KamSoftu ponieważ inaczej nie moglibyśmy automatycznie aktualizować cen (co w przypadku apteki skazywałoby nas na ręczne sprawdzanie cen każdego z kilku tysięcy produktów). Dzięki temu z poziomu panelu admina możemy zawiadywać całością zakupów, płatności, kampanii reklamowych i programy partnerskiego w jednym miejscu.

Kiedy już daliśmy sobie radę z softem, serwerem oraz podłączeniem do bazy zmieniło się prawo dotyczące aptek. W wywiadzie dla Gazety naprawdę nie przesadzałem - widmo rychłego zamknięcia działania e-aptek zajrzało nam do oczu. Środowiska i lobby aptekarskie zaczęło gwałtownie domagać się usankcjonowania (w domyśle - wydania negatywnej opinii na temat handlu w sieci) działań aptek internetowych. Prawie im się udało - min. Religa wysłał do Brukseli propozycję zmian prawnych a w międzyczasie PiS został odspawany od sterów władzy.

Z dużym poślizgiem czasowym rozporządzenie zostało pozytywnie zaopiniowane i wydane - jak można było się spodziewać Minister Zdrowia Pani Ewa Kopacz (znana z otwartej niechęci do sprzedaży leków poprzez internet) postawiła poprzeczkę wysoko narzucając bardzo restrykcyjne warunki sprzedaży (nie chcąc się powtarzać proponuję zajrzeć do jednego z poprzednich wpisów na ten temat).

Dziś jest 3 maja czyli dzień w którym ustawa zaczyna obowiązywać. Jak widzę na stronach konkurencji nie ma żadnych zmian ani dodatkowych informacji dotyczących nowych metod transportu. Ciekaw jestem czy jest to wynik majowego lenistwa czy po prostu nikt w tych firmach nie przejmuje się sankcjami prawnymi?

Apteo dostosowało się do zaleceń prawnych i dysponuje wszystkimi wymienionymi w rozporządzeniu mechanizmami do transportu produktów farmaceutycznych. Co czyni nas na tę chwilę jedyną legalnie działającą apteką w sieci :) Zobaczymy jak swoja ofertę zmodyfikują inne apteki. Bo muszą to pewne inaczej grozi im odebranie koncesji na prowadzenie apteki.

Możemy już sprzedawać ale to nie oznacza, że prace zakończyły się - teraz czas na zabawę w pozycjonowaniu serwisu, poprawianie błędów programistycznych, usability no i dbanie o poprawne relacje z klientami. Cieszę sie, że na własnej skórze będę testował dość spory projekt e-commerce’owy - do tej pory byłem jedynie specem teoretykiem w tej dziedzinie. Teraz zaczną mi się śnić google’owe statystyki, ilości odbić i conversion ratio. Ratunku.

Na koniec chciałbym podziękować moim partnerom w bojach - Łukaszowi i Przemkowi, którzy tak jak ja zaliczali doły psychiczne w walce z przeciwnościami losu ale nie poddali się. Wspieraliśmy się wzajemnie i dziś wiem, że jedna osoba nie byłaby w stanie udźwignąć całości sama. Guys I owe you one :)!

Kolejne gorące podziękowania ślę Wojtkowi Kyciakowi znanemu niektórym z bloga o e-commerce. Mogę szczerze polecić wiedzę i usługi Wojtak jako speca od wielu spraw związanych z e-commerce i to nie tylko w Polsce. Wojtek wsparł Apteo w początkowej fazie i dzięki jego pracy uwierzyliśmy, że nam się uda zrealizować to tak jak chcemy.

Ostatnie ale ważne podziękowania chciałbym przekazać zespołowi z firmy Aptus, który dzielnie wspierał nas w bojach z warstwą programistyczną i dokonał tego co na początku wydawałoby się niemożliwe - postawił i spiął to wszystko do kupy. Panie Piotrze, dziękuję bardzo :) Zmienił Pan moje zdanie o informatykach dzięki Pana poświęceniu i zaangażowaniu!

PS. A wszytkim życzliwych proszę o wsparcie :) Obyśmy nie skończyli jak oni

piotr majewski

Natrafiłem ostatnio przypadkiem na kilka newsów i wpisów poświęconych Piotrowi Majewskiemu - osobie z którą sam się parę lat temu zetknąłem a nawet wykupiłem kurs polecany przez jeden z jego serwisów. Majewski jest osobą, która nie pozostawia obojętnym komentujących - zarzuca mu się stosowanie prostych czy metod na sprzedaż swoich mało odkrywczych książek i kursów. Inni twierdzą, że Piotr Majewski posiadł to “coś” i dzięki jego naukom można daleko zajść…

Powiem szerze, że parę razy już miałem ochotę napisać o Piotrze i osobach prowadzących podobne biznesy. Zwlekałem szukając jakiegoś pomysłu na to jak do tego się odnieść. Wybrałem w końcu metodę standardowego wywiadu via mail (szkoda, bo pewnie gdybyśmy mieli możliwość rozmawiania face-2-face parę wątków można by rozwinąć) oraz mój komentarz jako ustosunkowanie się do całości wypowiedzi Piotra.

Ponieważ obiecałem Piotrowi, że nie będę dokonywał zmian w tekście (sam zainteresowany potwierdzi to) poniżej znajdziecie odpowiedzi na moje pytania zadane Piotrowi w takiej formie w jakiej dostałem je od przepytywanego. Enjoy!

AK- Piotrze - możesz się przedstawić?

Piotr Majewski, redaktor CzasNaE-Biznes

AK - Jakiego typu biznesy zakładałeś i co obecnie robisz?

dz. gosp. oraz s.c. (spółka została zamknięta po 2 latach z kawałkiem). Generalnie usługi edukacyjne, szkoleniowe i dla e-biznesu, rzadziej konsultacje.

AK - Jak w zasadzie zaklasyfikować Ciebie - chcesz być postrzegany jako biznesmanem, menadżerem, wizjonerem? Chcesz być polskim Robertem Kiyosakim? Brianem Tracy?

Przedsiębiorca. Menadżer ze mnie jest słaby. Chciałbym być wizjonerem z prawdziwego zdarzenia, ale na razie pozostańmy przy doradcy.

AK - Prowadzisz wiele stron, forum - wygląda na to, że świetnie na nich zarabiasz. Na co wydajesz zarobione pieniądze?

Na rodzinę, mieszkania - kupuję w maju trzecie, na sprzęty AV, komputery i dobre jedzenie.

AK -Kolekcjonujesz samochody? Grasz w golfa na drugim końcu świata?

Jeszcze mnie na to nie stać. Własnego samochodu nie mam, zatrudniam kierowcę z samochodem, a na dłuższe wyprawy wybieram pociąg i taksówki - dzięki temu wydajniej wykorzystuję mój czas.

AK - Nie znam osobiście żadnej bogatej osoby, która ma czas na robienie show z
tego, że zarobiła pieniądze…

W Polsce też nie znam. Za granicą znam bardzo wielu.

AK- ..”jestem milionerem - zrobię z Ciebie też milionera”…

Ja nie jestem milionerem. Zarobiłem milion (nie mówię o obrotach, bo to żadna sztuka) mając 25 lat zaczynając od komputera i modemu. Nigdy nie miałem żadnego dofinansowania, nie miałem też wielu pracowników. Jestem na dobrej drodze aby zostać wielokrotnym milionerem.

Z nikogo nie zrobię też milionera, mogę jednak pokazać dokładnie, jak tego osiągnąć.

AK - Piotrze ty jesteś milionerem? Jak wielki majątek stosując swoje rady, możesz się pochwalić?

Gdybym mieszkał w innym kraju, może bym Ci odpowiedział.

AK - Wiele komentarzy negatywnych na Twój temat na jakie trafiłem podkreśla, że próbujesz kreować się na guru marketigu, PR i reklamy ale tak naprawdę zarabiasz na naiwności subskrybentów. Jak byś odpowiedział na taki zarzut?

Po kolei. Po pierwsze na pewno nie jestem guru PR ani reklamy, bo PR i reklamy prawie w ogóle nie stosuję poza e-mail marketingiem, w którym jestem jednym z najskuteczniejszych w Polsce (jak ktoś się chce zmierzyć, to zapraszam).

Jeśli chodzi o marketing to też nie, ale w e-marketingu potrafię zagiąć prawie każdego (poza specjalistami SEO i SEM), jeśli mówimy o skutecznym, a nie kreatywnym e-marketingu.

Co do naiwności subskrybentów. Zgodzę się, jeśli ktoś mi udowodni, że moje rady są nieskuteczne. Nie chodzi mi jednak o argumenty, bo te z łatwością obalę, chodzi mi o dowód naukowy.

Ponad 7 lat ludzie na mnie psioczą, a jeszcze nikt mi nie udowodnił nieskuteczności moich rad.

AK- Czujesz się ekspertem w SEO / SEM?

5 lat temu tak. Dzisiaj nie, za dużo się zmieniło, a ja tego nie śledzę. Ale i tak wiem więcej niż zdecydowana większość e-biznesmenów na ten temat, bo znam wielu ekspertów SEO i SEM. Mogę więc doradzać w tej kwestii do pewnego poziomu.

AK -Uważasz, że Twoja wiedza, metody i poglądy na temat spamu uprawniają Cię do tworzenia ofert z wykorzystaniem pozycjonowania i mailingów?

Jeśli chodzi o spam jestem z całą pewnością człowiekiem, który w Polsce najwięcej biznesów uświadomił w kwestii e-mail marketingu zgodnego z ustawą i nietykietą.

E-mail marketing robiłem profesjonalnie i skutecznie, gdy najwięksi w Polsce nie mieli o tym pojęcia… zresztą do dzisiaj większość nie ma.

AK- Sprzedajesz wiedzą dotyczącą e-marketingu i Internetu. Mogę znać jakaś polską kampanię reklamową / wirusową w sieci stworzoną przez Ciebie albo Twoją firmę?

Nie zajmuję się reklamą poza e-mail marketingiem. Więc nie znajdziesz żadnych kampanii reklamowych / wirusowych stworzonych przeze mnie.

Zajmuję się tym, co się dzieje z prospectem/klientem gdy już wejdzie na stronę lub gdy kupi. Zajmuję się też organicznym (bezpłatnym) ściąganiem ludzi na stronę.

AK - Nie masz czasami wrażenia, że to co robisz Ty i parę innych osób w Polsce (np. Kamil Cebulski) to gdyby zdjąć Wam krawaty i cygara ze zdjęć to bylibyście mało wiarygodnymi chłopakami, którzy znaleźli niszę sprzedaży porad i szkoleń za grubą kasę?

Tak, w moim wieku (25 lat) byłbym mało wiarygodny, gdyby nie szło za mną 8 lat w e-biznesie, bestseller i zaprojektowanie od strony merytorycznej największego projektu szkoleniowego z zakresu e-biznesu w historii Polski (3 dniowe szkolenia, 1900 firm przeszkolonych).

AK - …dość naiwnym i biednym ludziom?

Obrażasz ludzi, którzy czasami mają znacznie większe doświadczenie w biznesie niż Ty i ja razem wzięci. Większość moich klientów (robię cykliczne badania) to właściciele biznesów z wyższym wykształceniem w wieku 30-40 lat. Oni jednak po prostu robią swoje.

Z drugiej strony jest dużo ludzi, którzy mieli chęć a nie mieli samozaparcia i te sfrustrowane osoby można spotkać w sieci, gdy piszą o mnie.

Moi klienci dostają ode mnie 30 dniową gwarancje satysfakcji, z której korzysta 1% klientów. Gdybym ich oszukiwał, zbankrutowałbym wiele lat temu

AK - Uważasz, że Ty ze swoją wiedzą możesz uczyć ludzi jak stać się milionerami?

Tak. Każdy, kto jest dobrym menadżerem, ma moją wiedzę i nie jest głupi zrobi milion dla siebie w 2 lata. Mi to zajęło 5, bo żaden ze mnie menadżer i wiele robiłem sam tracąc na to masę czasu.

A jak ktoś nie jest menadżerem to potrzebuje dużo samozaparcia i może trochę więcej czasu niż 2 lata.

AK- …i jesteś tak samo wiarygodny jak Kulczyk, Sołowow czy Krauze?

Oczywiście że nie. Oni są tysiąc razy bogatsi ode mnie i działają w biznesie 3, 4 razy dłużej.

AK – Piotrze deklarujesz, że chcesz być “obrzydliwie bogaty”. Co dla Piotra Majewskiego znaczy “obrzydliwie bogaty” - jak szejk naftowy, jak Bill Gates?

Wystarczy mi pierwsza setka wśród Polaków… przynajmniej dzisiaj mi się tak wydaje. Sądzę jednak, że będzie to możliwe głównie dzięki zagranicznej części mojego e-biznesu.

AK- Rozumiem, że odnosisz się do bogactwa finansowego nie duchowego?

Moja rodzina (żona i synek) sprawiają, że czuję się obrzydliwie bogaty duchowo.

AK- Na stronie Twojej akademii znajduje się taki tekst “chcesz być kolejnym internetowym milionerem”. Znasz kogoś kto w Polsce dorobił się milionów złotych na Internecie?

Zdaje mi się, że Rafał Agnieszczak mógł tyle zarobić oraz właściciele innych, czołowych Polskich portali… ale bogacenie się w Internecie to coś innego niż poza nim.

Jak inwestujesz w nieruchomości, to bardzo łatwo stać się milionerem i to widać. Jak działasz w Internecie to możesz być po prostu zamożnym i mieć e-biznes warty wiele milionów - tego nie widać, póki ktoś go od Ciebie nie kupi - np. taki Popowicz milionerem nie jest, ale jego majątek jest warty przynajmniej 3 miliony złotych, jeśli z resztą ekipy naszej-klasy ma po równo udziałów. Ale pewnie też nie gra w golfa na końcu świata i nie kolekcjonuje samochodów.

Znam wiele osób, które zarobiły wielokrotnie więcej w Internecie niż ja, bo są np. dobrymi menadżerami. Sęk w tym, że te osoby nie potrafią lub nie chcą swoich doświadczeń przkezywać innymi, a ja potrafię uczyć i dowodem na to jest moja popularność wśród tych, którzy chcą się uczyć.

W ofercie kursu “Obrzydliwie Bogaty” napisałem: “Jeśli znasz kogoś, kto jest już obrzydliwie bogaty i ta osoba chętnie pomoże Ci dojść do tego samego, słuchaj tej osoby. Nie ma lepszej drogi.”

AK - Zapewne wiesz co znaczy termin “pisać jak Majewski” albo “styl Majewskiego”. Jest to termin o zabarwieniu pejoratywnym i chyba niezbyt pochlebny.

Ludzie go stosujący nie mają pojęcia o skuteczności, a “kreatywni copywriterzy” ich utwierdzają w swojej opinii, bo znacznie łatwiej napisać tekst kreatywny niż skuteczny. Nie mógłbym stworzyć agencji kreatywnej, ale w kwestii skutecznego copywritingu niewiele agencji przebiło by moje teksty (chętnie się zmierzę).

Rozmawiałem kiedyś z dyrektor marketingu w jednej z największych firm w Polsce stosujących direct marketing. Powiedziała mi wtedy, że rozmawiała osobiście z copywriterami każdej liczącej się agencji reklamowej w Polsce i żaden nie miał pojęcia o skutecznym pisaniu. Podkreśliła słowo “żaden”.

Z kolei dyrektor ds. promocji wydawnictwa “Wiedza i Praktyka” stwierdziła: “Nareszcie ktoś w Polsce w profesjonalny sposób porusza zagadnienia e-marketingu i copywritingu.”. WiP stosuje wyłącznie direct marketing i są dzięki temu czołowym wydawnictwem w Polsce.

To, że ktoś pisze slogany do reklam nie czyni do Copywriterem, najwyżej autorem sloganów, których skuteczności nikt nie zbadał.

AK - Wydaje mi się, że jesteś zafascynowany NLP i starasz się wykorzystywać w swoich działaniach wiedzę z tym obszarem związaną. Nie masz wrażenia, że kiedyś NLP było czymś tajemniczym a teraz pojawiła się duża konkurencja, która sprzedaje kurs techniki NLP do podrywania dziewczyn? Warto jeszcze przyznawać się do wykorzystywania NLP?

Reklama służy dzisiaj do promowania stron pornograficznych. Warto przyznawać się do stosowania reklamy?

Dla mnie NLP to jedno z narzędzi. Przeszedłem tylko podstawowy kurs NLP, ponieważ poznałem osobiście większość najważniejszych trenerów w Polsce i nie czułem potrzeby duplikowania ich umiejętności.

AK - Żałujesz, że zamieściłeś tekst “Śmiali się, że…, ale kiedy”? Ten tekst w niektórych kręgach jest kultowy i stawiany jako anty wzór pisania ofert. Teraz mając parę lat więcej napisałbyś taki wstęp i zamieścił na swojej stronie?

Nie żałuję. Nadal jest to nagłówek mojej oferty, tylko krótkowzroczni “analitycy” e-biznesowi uznali, że zamiast starej długiej oferty teraz stosuję tzw. squeeze page z krótką ofertą. Prawda jest taka, że za tą krótką ofertą jest stara, długa. Ale trzeba umieć liczyć i znać się trochę na sktuecznym marketingu, aby rozumieć dlaczego tak się stało.

Co do nagłówka nienawidzę go, nie znoszę i patrzeć na niego nie mogę. Chwilowo jednak jest najskuteczniejszy i to odróżnia mnie od kreatywnych copywriterów.

AK - Powiedzmy, że chcę założyć serwis internetowy i zarabiać na nim. Co mam zrobić i jak zacząć? Jakiej porady mógłbyś udzielić takiej osobie?

Kup dostęp do cneb.pl, a jak nie masz pieniędzy, to zastanów się kto jest Twoim klientem i spytaj go czego potrzebuje. Ta druga rada jest tak banalna, a mogę się założyć, że 99% e-biznesów nigdy tego nie zrobiło.

AK - Piotrze, dziękuję za wywiad

Komentarz do wywiadu:

Przed przygotowaniem pytań dla Piotra nie postawiłem sobie żadnej tezy ani założeń. Przejrzałem fora, strony i notowałem pojawiające się opinie i głosy. Starałem się po “dziennikarsku” pozostać obiektywnym i nie zadawać pytań sugerujących, obraźliwych czy po prostu nie przemyślanych. Piotr z tego co mi napisał w mailu podsumowującym wywiad twierdzi, że starał się poziomem “ostrości” dostosować się do mojego poziomu. Nie mnie to oceniać.

Nie podaruję sobie jednak komentarza osobistego do powyższego wywiadu :) W przeciwieństwie do wielu osób złośliwie komentujących praktyki Majewskiego uważam, że błędem jest próba uciszania Piotra. Pomyślcie ilu z ludzi, którzy wykupią te kursy “zostań milionerem w weekend” czy też zakupią cudowne mechanizmy do spamowania albo e-kursy pozwalające nagle z niczego stać się obrzydliwie bogatym - ilu z tych ludzi nie stanie się nigdy Waszymi klientami czy zleceniodacami.

Oni po prostu żyją w innej galaktyce, myślą i mówią jak Klingoni i wierzą ślepo w NLP. Ja dziękuję Piotrowi Majewskiemu, że za własną kasę zbudował firewall oddzielający mnie od tego całego zalewu e-ludzi z ich e-poglądami nabytymi na e-kursach albo wyuczonych na e-bookach.

Piotr ma rację, że trudno mu zarzucić działania niezgodne z prawem czy też szeroko pojętą etyką. Ja mam prostszą metodą “badania” takich biznesów - po prostu staram się zrozumieć gdzie jest haczyk i na ile ten haczyk jest uczciwy dla mnie jako klienta końcowego. W przypadku biznesów Piotra haczyk polega na tym, że jest (było i będzie) wiele osób apsirujących albo chcących zmienić swój status społeczny szybko i bezboleśnie - dlatego wiele osób chce wierzyć, że kupując kurs za 1 tys. pln zarobi miliony.

I dlatego nie mam pretensji do Piotra. On wyczuł niszę, ma towar i nim dealuje. Głupcami są Ci którzy wierzą w stanie się milionerem za jedyne 9,99 pln netto albo w to, że łykną tabletkę i stracą 10 kg w nocy. Są dwie nieskończone rzeczy - głupota ludza i wszechświat.

Winić powinniśmy mnie / Ciebie / społeczeństwo, że widząc takiego pacjenta nie stara mu się wytłumaczyć, że osoba o wzroście 120 cm nigdy nie będzie w stanie grać w NBA. A niestety widzę, że z tłumu kupującego złote myśli Piotra wiele osób zamiast wędki dostaje po prostu nawet nie samą rybę ale tylko jej obietnicę. Smutne ale to też bizes.

Jeśli ktoś poczuje się obrażony przez moje porównania to poproszę o dowód na sprawdzalność tezy Piotra Majewskiego (może być też Kamila Cebulskiego) z wykorzystaniem: PITa rocznego albo wpisu do KRS (w przypadku firmy). Chętnie odszczekam swoje argumenty. W innym wypadku lojalnie ostrzegam, że będę do bólu prześmiewczy i okrutny w komentrzach.

Materiały dodatkowe dla dociekliwych:

> Wpis na blogu Patrycji “Shrew” Kierzkowskiej, który stał się inspiracją do przepytania Piotra.

> dyskusja na forum poświęcona mailingowi będaca pokłosiem newslettera CNEB.

> kolejny wpis poświęcony Majewskiemu - tym razem jego metodom i stylowi pisania ofert

> Ciekawostka - Piotr zarejestrował domenę “obrzydliwiebogaty.pl” ale nie “com.pl”. Skucha czy przemyślan. Postanowiłem również stać się obrzydliwie bogaty i zakupiłem tę domenę. Cały czas zastanawiam się co tam zamieścić - jakieś pomysły?:)

> Strona Obrzydliwie Bogatego Piotra Majewskiego - dziwne, że jednak w subdomenie implesite?

> …oraz na koniec strona Internetowego Milionera Piotra Majewskiego.

GetApple.pl - nowe wieści!

15:53 25th April 2008

getapple.pl

Drodzy MacUserzy. Jestem baaardzo mile zaskoczony Waszymi reakcjami na informacje o powstaniu inicjatywy GetApple. Dostaliśmy (ja i Paweł Nowak) wiele propozycji i próśb oraz zapytań - obiecuję na wszystkie odpowiedzieć…

Miło mi poinformować, że oprócz Warszaffki i Krakowa GA będzie się odbywać w Poznaniu i Trójmieście (chodź dochodzą mnie słuchy, że kilka kolejnych miast właśnie się wacha). Uwaga! Nie ma żadnych wytycznych co do miejsca organizacji (w sensie lokalizacji) - może to być świetlica w małej wsi jak i klub nocny w Wielkim Mieście. Decyzja należy do Was - jeśli czujecie, że jest potrzeba zorganizowania i poprowadzanie GA zapraszamy.

Organizatorzy:
Zachęcam do zgłaszania się jeśli komuś marzy się zdobycie doświadczenia jako organizator oraz wsparcia społeczności aplle’owców. W sprawach organizacji i wszelkie pytania związane z GA piszcie na: zorganizuje(at)getapple.pl. W najbliższym okresie opracujemy “wskazówki” dla wszystkich organizatorów GA w celu jak najlepszej komunikacji i standaryzacji.

Sponsorzy:
Jeśli natomiast uważasz, że Twoja firma zyska przez sponsoring takiej imprezy (w dowolnym z wymienionych miast) proszę zgłoś się do nas za pomocą maila: info (at) getapple.pl

Uczestnicy:
Wypatrujcie (po długim weekendzie zapewne) informacji na stronie GetApple - tam zamieszczane będą wszystkie newsy dotyczące GA z podziałem na miasta. Będą tam się pojawiać zdjęcia, relacje i zapowiedzi przyszłych spotkań oraz zapewne forum dyskusyjne dla społeczności jaka mamy nadzieję się wytworzy wokół spotkań.

Co do Warszawy - na 99% spotkania będą się odbywały w sushi barze Skorupka prawie w centrum Warszawy. Miejsca akurat starczy na rzutnik i około 20-30 osób. Z Pawłem ustaliliśmy, że aby zachować “networkingowy” charakter spotkań wybierzemy niedzielę godzinę 17.00 jako dzień i godzinę rozpoczęcia.

Oczywiście podczas spotkań będzie chcieli od Was uzyskać feedback - jeśli okaże się, że z jakiegoś powodu godzina i dzień nie pasują większości osób będziemy się dostosowywali do Waszych potrzeb.

Na koniec - złożyłem wniosek o przyjęcie GA w poczet spotkań typu Mac User Group - jeśli pracownicy wujka Jobsa pozytywnie nas zweryfikują to będziemy mieli lepsze przełożenie na różne oficjalne czynniki.

PS. Postanowiłem GetApple podłączyć do wora inicjatyw “około-aulowych” stąd logotyp GA będzie zapewne pojawiał się na Auli co pewien czas.

tomasz jacyków gej i bloger

Drogi czytelniku przepraszam, że tak ważki temat rzucam pod Twoją rozwagę chwilę przed tzw. “długim weekendem” majowym. Niestety cyfry i statystki są nieubłagane - jeśli często zaglądasz na mojego bloga (ale nie tylko!) oznacza to, że masz skłonności homoseksualne…

Tako rzecze firma Harris Interactive we wnioskach z badań. Podane tam cyfry jednoznacznie pokazują, że społeczność spod znaku GLB (Gays, Lesbians and Bisexuals) jest bardziej aktywna od hetereoseksualnych użytkowników Internetu.

Szkoda, że LPR w zasadzie już nie istnieje bo to jest temat na młyn nacjonalistycznej młodzieży spod znaku “zabij pedała”. Chociaż nie zdziwiłbym się gdyby nasi rodzimi “doktorzy od kręcenia” nie rzucili się na ten news jak na ostatnią deskę ratunku w batalii o głosowanie przez Internet. Teraz ex-premier Kaczyński mógłby w świetle kamer stwierdzić “internauci w większości piją piwo, oglądają pornografię i są gejam i lesbijkami”.

Co na to taki dictum odpowie platforiamana konserwa w konserwie czyli Jarosław Gowin? Czy zrewidują swoje poglądy i zaczną brać pod uwagę fakt, że za ich sukcesem wyborczym stały wiadome grupy (geje i lesbijki!!!). A może to słynne już odwoływanie się premiera Tuska do “miłości” ma jednak drugi dno? W końcu jest wielu żonatych gejów. Szczególnie wśród polityków z pierwszych stron gazet.

Tak więc drogi czytelniku zanim skomentujesz ten wpis czy też przeklikasz się na stronę innego bloga czy serwisu społecznościowego pamiętaj - możesz tam spotkać Jacykowa Michała “YouCanDance” Piroga albo Andrzeja Piasecznego. I człowiekowi od razu robi się raźniej na duszy!

New Connect Club

23:12 24th April 2008

New Connect Club

Skorzystałem z zaproszenia od Ewy Stępień i Michała Fabera organizatorów i animatorów NCClub. Mile zostałem zaskoczony atmosferą oraz drinkami i cateringiem. Pałaszując i popijając winem słuchałem opowieści Adama Maciejewskiego oraz Aleksa Osadzińskiego…

Spotkanie w czwartkowy wieczór zaingurowało cykl spotkań New Connect Club w zamyśle organizatorów - miejsce spotkań ludzi z branży IT oraz “garniturowców” z GPW i NC. Faktycznie garniturów było dużo na sali ale krawatów już mniej.

Spotkałem parę znajomych twarzy ale generalnie zaskoczył mnie brak wielu osób developujących swoje projekty widywanych na Auli. Czyżby jednak NC był traktowany jako zło konieczne w szukaniu funduszy? Ciekawy temat do sprawdzenia przy najbliższej okazji.

adam maciejewski GPW

Adam Maciejewski - GPW - copyright by NCC

Jakby ktoś nie wiedział Adam Maciejewski jest członkiem zarządu NC. Alex Osadziński natomiast pracuje dla VC Trinity i działa od 20 lat w rejonie Doliny Krzemowej nad własnymi start-up’ami oraz przy doradzaniu i inwestowaniu w nie.

michał faber

Michał Faber na NCC - copyright by NCC

Alex przedstawił prezentację jak działają VC w Dolinie, dlaczego warto być start-upem w US i jakie widzi główne różnice między działaniami funduszy w Stanach a w Europie. Generalnie bida z nędzą panowie i panie - sam Osadziński do tej pory przeputał na start-upy jakieś 230 mld $ (tak, tak - miliardów) jako osoba pracująca w Trinity. Jak to się ma do naszych krajowych VC wolę nie pytać - pewnie troche gorzej…

alex osadziński trinity

Alex Osadziński - facet z miliardami dolarów na pomysły - copyright by NCC

Trinity dostaje rocznie jakieś 3 tysiące pomysłów z czego finałowo inwestuje się w 10 pomysłów. Alex podkreślał jednak, że dla niego kontakt z młodym przedsiębiorcą jest świętością - zawsze odpisuje na maile i spotyka się z interesująco wyglądającymi projektami. Dlaczego? Proste - każdy z odrzuconych może być kolejnym Facebookiem albo Googlem. A taka świadomość boli VC.

W Dolinie ważna jest reputacja, którą buduje się latami - nikt normalny nie będzie traktował start-upy jak upierdliwe muchy bo zrażenie do siebie danego przedsiębiorcy może drogo kosztować kiedy to trafi się za jakiś czas na tego samego gościa, którego się wyrzuciło z “głupim” pomysłem.

Ciekawostkę jaką podkreślił parę razy Osadziński - w Stanach jest powszechny element “naiwności”. Taka naiwność skutkuje tym, że realizowane są projekty, które w Europie uznano by za debilne, dziecinne i głupie - w US nie dość, że traktuje się je poważnie i łoży kasę to zdobywają rynek i można na nich zarobić. Ot taka drobna różnica w mentalności między starym a nowym światem.

Po części oficjalnej można było “ponetłorkingować” do czego byliśmy zachęceni kolejnymi porcjami jedzenie i napitków - skorzystałem i jestem zadowolony. Jak na pierwsze spotkanie nie było źle - czekam na kolejne.

PS. Więcej fotek ze spotkania NCC znajdziecie tu

Ci, którzy zapisali się również na dzień otwarty na NewConnect mogli dostać taką fajną koszulkę zaprojektowaną przez Piotra Młodożeńca.

united pot smokers t-shirt

Ja co prawda nie miałem jej na sobie w czwartek ale jak się okazało po powrocie do domu wpasowałem się tematycznie w spotkanie zakładając hmmm… dość przedsiębiorczego t-shirta. A tak się dziwiłem dlaczego kilka osób ze zdziwieniem wpatrywało się w moją klatkę piersiową. Teraz wiem, ze nie chodziło o mięśnie…

official new connect club t-shirt

Telewizja umiera. Na śmierć.

16:18 24th April 2008

tv internet

Wiem, że wiele osób, firm konsultingowych i podmiotów ciszej lub głośniej powtarza takie twierdzenie od wielu lat. Niestety (dla bossów szklanego ekranu) perspektywa zmiecenia przez Internet i mobile tradycyjnej telewizji w modelu w jakim znanym jest bliższa, coraz bliższa…

Na takie rewelacyjne wnioski wpadłem po 2 miesięcznej abstynencji od odbiornika TV w domu. Brak telewizora okazał się być kompletnie mało istotnym elementem w życiu codziennym. Nie potrzebuję oglądać informacji wieczornych czy też TV24 w czasie dnia aby wiedzieć co się dzieje. Ba jeśli odczuwam potrzebę zobaczenia czegoś w postaci ruchomych obrazków - włączam tvn24.pl czy też inne portale stacji telewizyjnych.

Co więcej - poczytajcie co mówią ludzie, którzy byli u źródła czyli piastowali urząd prezesa Telewizji Polskiej. Wiesław Walendziak w wywiadzie dla Przekroju mówi o cyfryzacji telewizji:

W 2012 roku, lecz pierwsze kroki to już przyszły rok. Dziś trzeba zaprojektować kształt tego rynku, jacy gracze będą na nim funkcjonowali i jakie będzie miejsce telewizji publicznej. Szefowie telewizji chcą mieć połowę rynku. A jakimi siłami, jak to zrobią, to w ogóle nie jest przedmiotem dyskusji. Telewizja publiczna może produkować sto więcej projektów komercyjnych i co z tego? Tylko szybciej sobie grób wykopie. Problem polega na tym, że tę połowę rynku trzeba wypełnić własną, oryginalną propozycją programową. A nie widzę tego wysiłku czy tej wyobraźni związanej z kosztami, z zapleczem producenckim, twórczym. Więc to jest znowu sen o potędze, ale sen gracza komercyjnego albo sen górników węgla kamiennego w XXI wieku.

Oczywiście pan Walendziak mówi stricte pod kątem sytuacji w Polsce ale jak popatrzeć po rynkach ościennych to widać, że w mniejszych lub większym stopniu taka sytuacja spotykana jest powszechnie.
Co to oznacza? Większe formatowanie i tworzenie nowych sub i mini kanałów. Dlaczego? Bo to co w Internecie jest stało się żyłą złota dla małych i średnich graczy (tworzenie grup odbiorców i społeczności na bazie jasno zdefiniowanych i ściśle określonych tematów) zaczyna się przekładać na TV.

Szybki test. Pytanie: “jaki kanał przyjdzie Wam do głowy jeśli powiem - podróże, natura, przyroda?”. Założe się, że National Geographic Channel. Sport? EuroSport. Sporty ekstremalne? Extreme Sports Channel. Zaraz zaraz - przecież każda stacja telewizyjna (komercyjna i publiczna) ma w swojej ramówce informacje sportowe, naukowe czy przyrodnicze. Dlaczego pomimo ogromnego zasięgu w stosunku do stacji stacje “kanałowe” zarabiają na siebie? Bo przyciągają dokładnie sprecyzowaną grupę odbiorców za co “kanał” każe sobie płacić więcej.

Telewizja musi naginać się do gustów i upodobań odbiorców, którzy coraz chętniej korzystają z monitora na biurku i klawiatury niż ekranu telewizora. Chcą personalizowanych treści? Dajmy im! Tylko, że TV jako medium “zimne” nie jest w stanie wejść w taką interakcję jak Internet.

A telewizja bardzo by chciała położyć łapę na użytkownikach internetu - stąd nagminne cytowanie “wypowiedzi na forach” odwołania do tego “co mówią internauci” (najbrdziej debilne sformułowanie jakie słyszałem w ustach “analogowych” dziennikarzy - jak wiadomo opinie w Internecie są spolaryzowane więc aby udowodnić swoją tezę dziennikarz wybiera takie opinie, które potwierdzają jego tezę) oraz puszczania w pasku na dole zapisów czatów i inne bzdury.

Trend i rysę na pancerzu “największego z mediów” wyznaczył TiVo. To z pozoru mało seksy urządzenie (w działaniu przypomina magnetowid) pokazało kły kiedy okazało się, że dzięki softowi wgranu do tego małego pudełka można samemu tworzyć swoją ramówkę (i to na kilka miesięcy do przodu!) oraz uwaga, uwaga - pomijać reklamy. Reklamy, które cytując Walendziaka są bardzo ważne dla telewizji:

To będzie wielki kryzys natury nie politycznej, ale czysto organizacyjnej. Telewizja zwali się pod własnym, zbyt rozległym ciężarem. Nie będzie w stanie robić rzeczy, które się wpisują w definicję misji, tylko będzie się musiała coraz bardziej ścigać z telewizjami komercyjnymi, żeby przetrwać na rynku. Tak wielki parowiec będzie potrzebował coraz więcej paliwa, czyli reklam. Tymczasem paliwo z rynku będzie można ściągnąć jedynie poprzez formaty komercyjne. A i tak na koniec kotłownia wybuchnie. I wtedy będzie inna dyskusja – o tym, jak ratować coś z tej masy upadłościowej. Być może to jest ostatni moment, żeby temu zaradzić.

Przepis zatem jest prosty - chcesz walczyć z telewizją zabierz jej reklamę. A reklamy nie lubią oglądający (podobnie jak z reklamą w Internecie). Czas więc tworzyć takie kanały i produkty reklamowe, które współgrają z treścią - tutaj pojawił się cudowne pomysł na wrzucanie różnych produktów do treści i budowanie wokół nich fabuły (product placement). I na takiej formule telewizja się zatrzymała - nic więcej nie da się z tego rekliktu ubiegłego wieku wykrzesać. No może pseudo interaktywne konkursy z dzwonieniem do studia w czasie programu aby odpowiedzieć na super proste pytania.

Jak zatem będzie wyglądała telewizja za parę lat? Znikną odbiorniki telewizyjne zastąpione przez duże wielofunkcyjne (gry / komputer / tv) matryce. Zniknie program. Pamiętajmy, że to stacje telewizyjne kupują gwiazdy aby podbić sobie oglądalność. Tu stanie się to samo co w wypadku molochów fonograficznych - artyści dojdą do słusznego wniosku i będą chcieli pozbyć się “pośrednika” czyli wytwórnię, która zżera ich zyski i negocjując z pozycji siły ograbia ich. Po co Majewskiemu czy innemu Wojewódziemu stacja skoro ludzie znają jego twarz i jego nazwisko - i tę twarz i nazwisko sam zainteresowany może sprzedać. Sam. Bo będzie miał narzędzia pod ręką.

Przykład? Proszę bardzo. I proszę mi nie mówić, że Farrel jest mało znanym aktorem. YouTube pokazał, że może kreować gwiazdy na poczekaniu. Nie potrzeba tourne ani kosztownej promocji aby stać się bożyszczem i sprzedawać w milionach kopii swoje dzieła. A poza YouTubem są przecież inne serwisy również przebierające nogami aby mieć swoją gwiazdę.

Ktoś powie - a co z programem Lisa? Dlaczego nie pobił na głowę ratingów? Dlaczego nie stał się hitem? Ano program Pana Lisa został zrobiony na kolanie, w zasadzie przerzucony 1:1 z formatu telewizynego co spowodowało, że jako streaming w internecie nie wniosił nic nowego. Zresztą widać było, że decyzja o zaistnieniu w sieci spowodowana była ego Lisa wywalonego z Polastu niż przemyślaną strategią marktetingową. A to się mści - program robiony gdzieś “na korytarzu”, od czapy bez zaangażowania nawet wykorzystujący znaną “twarz” w Internecie nie będzie miał ogromnej rzeszy widzów.

Wracając do tematu przyszłości telewizji - mało odkrywczo powtórzę za innymi, że to będzie mix internetu / mobile i starej telewizji. Nie będzie stacji jako miejsc gdzie tworzone są treści ale duża ilość małych domów producenckich które produkować będą dużą ilość materiałów. Dominować będą wyszukiwarki i agregatory treści łączące chaotycznie rozsiane treści w ciąg logicznie poukładanych plików dający się otagować i uporządkować. Reklamy będą ale w innej postaci - jako elementy służące wyszukiwaniu i lepszemu informowaniu o produktach - SEO będzie panowało jeszcze bardziej.

Ramówka zniknie jako przeżytek poprzedniej epoki - kto będzie miał czas siadać przed odbiornikiem akurat w piątek o 13.00 skoro jest w pracy? Strumień kanałów będzie sterowany przez nas i dla nas. Mierzalność programów wzrośnie poprzez bardzo dokładne możliwości trackingowania widza (podobnie jak w przypadku reklamy internetowej).

Popularność danego serialu czy produkcji będzie mierzona globalnie - najlepsze show zamiast milionów widzów będą miały setki jak nie miliardy (do Chin i Indii zapewne rewolucja dotrze później ale dotrze) - jednocześnie ściągany w Polsce i w Niemczech program będzie miał inny dubbing, napisy i promowane (globalnie!) produkty i usługi. TV będzie chodziła za nami - mobilność pozwoli na docieranie z treściami zawsze, wszędzie i świetnie dopasowanymi (nasze komórki są z nami wszędzie - pod tym kątem są lepsze niż laptop).

Dość tych fantazji - wróćmy na ziemię na własne podwórko. Ciekaw jestem czy PO faktycznie uda się przegłosować ustawę ponieważ oznaczałoby to gwałtowny spadek przychodów TVP. Pożyjemy zobaczymy.

Good night, and good luck

RSS - walka ze krzakami :(

13:04 22nd April 2008

Przepraszam za brak polskich znakow, ale niestety walka z RSSem trwa i pomimo kilku dobrych pomyslow niestety nie udalo mi sie pozbyc problemu kodowania…

Wyglada na to, ze problem tkwi w FeedBurnerze - w WP zmienilem strone kodowa na UTF-8 oraz zgodnie z poradami Pawla Lipca pozmienielm troche flakow w WP. Nietstety nadal jak widac po poprzednich postach problem pozostal - w zwiazku z tym zwracam sie z prosba do szanownych zagladaczy na mojego bloga o pomoc :)

Za pozytywne rozwiazanie problemu stawiam nagrode na Auli (dla osob z Warszawy) a dla innych cos wymysle :)

UPADTE: Wygląda na to, że mam już rozwiązanie podpowiedziane przez Jarka Pendowskiego, któremu bardzo dziękuję za pomoc i zanalizowanie problemu! :)

apteki i leki w sieci - czy to jeszcze się opłaca?

Niestety wygląda na to, że nowa władza nie jest aż tak nastawiona na biznes jak to deklarowała. Być może działania Minister Zdrowia i innych urzędów odpowiedzialnych za obrót produktami leczniczymi mają tylko i wyłącznie zabezpieczać dobro pacjenta ale przy tej okazji poważnie ogranicza się konkurencję na rynku farmaceutycznym…

Niestety nie są to tylko czcze spekulacje. Miałem okazję na własne uszy usłyszeć interpretację nowych przepisów podczas konferencji organizowanej przez CEMED. Na sali zasiadło wiele osób z tzw. branży aptkerskiej oraz właścieli aptek internetowych - jak się okazało wszyscy czekali na spotkanie z Panią Dyrektor Departamentu Organizacyjno-Prawnego z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

I zaczęło się. Ustawa, która wchodzi w życie 3 maja br. jasno precyzuje co wolno a czego nie aptekom prowadzącym sprzedaż produktów leczniczych - zwróćcie uwagę, że w rozporządzeniu ani razu nie pojawia się określenie “apteka internetowa”.

Jest to świadome działanie ponieważ ustawodawca traktuje aptekę internetową jako…aptekę. Wszystkie przepisy, obostrzenia i nakazy tyczące się apteki dotyczą także “apteki internetowej” albo jak to określono we wspomnianym dokumencie ”

Zasadniczo za pomocą jednego przepisu (§ 4 pkt 3 podpunkt 3 i 4) dotyczącego warunków transportu (w środku transportu musi być temperatura określona przez producenta leku za bezpieczną) sprawadzono biznes e-apteki na krawędź opłacalności. Dlaczego? Ano dlatego, że obecnie w większości firm przewożących paczki nie ma odpowiednich (zgodnych z ustawą) samochodów.

Jest kilka firm wyspecjalizowanych ale ich ceny są o wiele wyższe. Ergo - apteki będą musiały dołożyć cenę transportu i dla pacjenta już nie będzie aż takiej różnicy w cenie końcowej.

Potrzeba składowania wszystkich danych przez 3 lata jak i zbieranie od klientów prawdziwych danych (ważne w przypadku kontroli) podawanych przez fax, telefon bądź maila w kontekście powyższego przepisu są nawet mało dotkliwe.

Pytanie tylko dlaczego sprzedaż takiej samej aspiryny w kiosku ruchu nie owocuje nałożeniem podobnych (jeśli nie takich samych) ustaw?

Czym różnią się te same odżywki i suplementy diety sprzedawane w centrach handlowych i na bazarach od towarów z apteki? Dla mnie niczym - w obu przypadkach konsekwencje złego użytkowania czy wady produktu są takie same.

Kolejnym zabójczym elementem jest nakaz niszczenia zwrotów. Jeśli ktoś zamówi 100 opakowań leków po 100 pln ale rozmyśli się i zwróci towar (ma na to 10 dni od daty zakupu) to apteka musi utulizować zwrócone produkty.

Uwaga! A teraz podam pomysł jak wykończyć aptekę internetową zgodnie z literą prawa - należy zamówić za 10 tys. towaru i zwrócić go. Czynność powtarzać co miesiąc - po 2-3 miesiącach apteka się sama zamknie. Proste, prawda?

Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Dom Zdrowia spółki MCI ma dwa wyroki i prawdopodobnie otrzyma b. wysoką karę i być może będzie miał odebraną licencję na prowadzenie puntku aptecznego.

Dlaczego? Ponieważ DZ starał się omijając obostrzenia dot. sprzedaży leków na receptę za pomocą upoważnienia kurierów do przekazywania recept i leków (rozumowanie w stylu: jeśli jestem osobą starszą to proszę kogoś np. sąsiadkę aby ta poszła do apteki i zrealizowała receptę na moje leki).

Taka interpretacja według GIF nie jest zgodna z prawem polskim i DZ czekają poważne konsekwencje. Tak samo jak sieć aptek Dbam o Zdrowie, które to znowu przekraczają i naginają wg GIF prawo reklamując online leki refundowane. Zobaczymy - podobno wnioski są już skierowane do odpowiednich ciał.

Zobaczymy 3 maja kto i jak będzie próbował działać na rynku. Konkurencja zapewne będzie patrzeć na siebie i powielać działania innych. Wątpię żeby wszystkie apteki zaprzestały sprzedaży i potulnie czekały na decyzję GIF. W tym biznesie jest kasa i wiele firm nie odpuści sobie tak intratnego poletka zarobku.

Ja w każdym razie poczekamy z Apteo.pl (które działa już wewnętrznie, testujemy soft) do 3 maja i będę pilnie śledził doniesienia z branży. Może pojawi się jakaś jaskółka nadzieji i któraś z firm kurierskich zdecyduje się na zainwestowania w dodatkowe wyposażenie?