Szukaj
Zamknij

Zostań Guruu web 2.0!

pomysł na na next big thing? może

Pomysł na serwis Guruu powstał z osobistej frustracji poziomem forów dyskusyjnych oraz recenzji w polskich portalach i sklepach online. W czasach gdy mamy do czynienia z dużą ilością informacji problemem numer jeden stała się kwestia jej poziomu i wiarygodności. Uważam się, za aktywnego i dość wyedukowanego internautę, który sprawnie korzysta z większości funkcji wyszukiwarek i portali. Niestety pomimo tego nadal nie znajduje w sieci informacji na jakich mi najbardziej zależy..

Pierwsza uwaga – nazwa Guruu jest nazwą roboczą, więc proszę nie nie pisać, że jest głupia, ktoś już jej użył albo jest taka wyszukiwara czy serwis, które się nazywają podobnie :)

Zastanów się drogi czytelniku przez chwilę i odpowiedz sobie na pytanie – czy potrafisz wymienić nazwę jednego serwisu bądź portalu z którego korzystasz szukając opinii dot. np. ksiązki? A filmu? Teatru? Gry komputerowej? Produktów AGD? Widzisz sam – adresów i linków do zapamiętania i odwiedzania jest zbyt wiele i stale przybywa.

Idźmy dalej. Czy wchodząc na strony sklepu np. Merlin.pl ufasz wszystkim recenzjom tam zawartym? Skąd wiesz, że nie są to posty napisane przez kilku pracowników tego serwisu? Albo nie jest to po prostu ctrl+c / ctrl+v tekst z materiałów PR firmy wystawiającej produkt? Albo co gorsze – celowo wystawiona negatywna opinia przez konkurencję?

Gdzie szukasz informacji dotyczących wydarzeń teatralnych i nowości kinowych? Męczy Cię recenzent X czy Y z gazety Z bo czujesz, że panowie nie znają się na tym o czym piszą? Czy uważasz, że można być obiektywnym recenzentem pisząc jednocześnie o „American Pie” i „Siódmej Pieczęci”? Czy potrafisz powiedzieć podać z głowy nazwisko recenzenta, którego artykuł właśnie przeczytałeś szukając miejsca z fajną imprezą? Hę?

Co robisz kiedy szukasz prezentu dla bliskiej Ci osoby? Wpisujesz w Google’a frazę „jaki prezent mam kupić mojemu chłopakowi?” czy może przeszukujesz fora dyskusyjne w nadziei, że ktoś Ci pomoże? Racja – masz swój ulubiony sklep z fajnymi rzeczami na prezenty, który podpowie Ci co wybrać. Czy interesując się The Beatles może polubić Sigur Ros? Gdzie znajdziesz odpowiedź na tak postawione pytanie?

Ile razy szukając w sieci informacji opierałeś się na radzie znajomego albo recenzjach bądź komentarzach obcych osób na forach? Dlaczego wierzysz im a nie reklamie w TV? Dlaczego ufasz ocenom innych Internautów a nie wierzysz w podane informacje przez producenta?

Żaden z serwisów, vortali, portali czy blogów nie zawiera w pełni tego co nas interesuje i czego szukamy. Drugą kwestią jest fakt jakości i wiarygodności danych – nie chcielibyśmy kupując książkę czy płytę kierować się opinią przypadkowe internauty, który często nie zna się na tym co właśnie komentuje.

Wszystkie te informacje są rozrzucone – wydaję mi się, że mam pomysł jak je spiąć i poukładać w najlepszy sposób dla użytkownika Internetu.

Guruu jest serwisem który tworzony jest poprzez działalnością grup ludzi z niego korzystających (user generated content). Jest do bólu społecznościowy – Content is king but user is a god!.

Guruu to społeczność liderów opinii oraz użytkowników poszukujących wiarygodnych, sprawdzonych i najlepszych merytorycznie informacji. Nie ma w niej miejsca na dzieci neostrady i frustratów. Wiem, że to cholernie ambitne, ale wierzę, że mam pomysł na „samooczyszczającą” się formułę, która uchroni przed debilnymi komentarzami i postami.

Guruu ma służyć nie tylko wymianie opinii ale także pomocy. Możemy pomagać sobie nawzajem – poprzez udzielenie informacji, podzielenie się wiedzą, wskazanie źródła poszukiwanych danych.

Guruu nie jest jednak dla wszystkich! Chciałbym to powiedzieć jednoznacznie i otwarcie – użytkownicy serwisu nie tyle współtworzyli, ale budowali i sami dbali o jego poziom. Użytkownicy stwarzający konflikty, lubujący się w krytyce dla samego jej faktu, malkontenci i rozrabiacze będą eliminowani na stałe. Wykopią ich inni użykownicy na podobnych zasadach na jakich funkcjonują systemy aukcyjne – opinia jest najważniejsza!

Guruu ma mieć charakter non profit i działać zgodnie z modelami Creative Commons – nie chcę zamykać treści w serwisie. W pierwotnym pomyśle chciałem oprzeć się na systemie Wiki i w takim modelu rozpowszechniać treści. Obecnie biorąc pod uwagę element opłacalności serwisu rozważam kilka innych pomysłów, ale mam nadzieję równie mało komercyjnych w odbiorze (to co chcę obiecać – zero reklam, zero sprzedaży danych do „firm trzecich” i zero abonamentu / opłat za korzystanie! Niech spłonie Babilon! :).

Jak może działać Guruu?

Każdy zarejestrowany użytkownik może czytać oraz pisać własne recenzje i artykuły. Może też oceniać recenzje i artykuły innych użytkowników. Im więcej pozytywnych ocen tym wyżej użytkownik znajduję się w rankingu i zyskuje większą reputację. Użytkownik nie ocenia innych recenzji, ale dopisuje swoją! Dzięki temu mam nadzieję, że uda się zachować mało „ofensywny” model prezentowania treści oraz zapobiegnie flame’owaniu forów (nie mówiąc o atakach ad personam).

Podstawowym celem istnienia Guruu jest zebranie w jednym miejscu opinii i recenzji od osób będących pasjonatami i znawcami danej dziedziny, autora, utworu czy produktu.

Przykład – znajdujesz w serwisie Guruu świetną recenzję nowej płyty Twojego ukochanego zespołu. Ponieważ ty również znasz dobrze temat, potrafisz ocenić, że autor wykazuje się wiedzą, znajomością faktów a co ciekawsze masz wrażenie, że Wasze gusty są wręcz identyczne! Jak można to wykorzystać?

Pomyśl co by mogło się stać gdybyś miał dostęp do innych recenzji dotyczących innych dziedzin (film, sztuka) tego autora oraz mógł przeczytać je wszystkie. Albo inaczej – sprawdziłbyś czy Wasze gusty są również podobne w przypadku książek? A może ‘bratnia dusza’ natchnie Cię pomysłem na obejrzenie filmu? Albo sztuki teatralnej?

A co jeśli chciałbyś sprawdzić kogo czyta Twój „guru” i jaką recenzję właśnie dodał ? Albo kto dla niego jest autorytetem w innej dziedzinie?

Przykład skorzystania z serwisu:

Adam wraz z grupą znajomych sobotnie wieczory lubi spędzać oglądając filmy z Bolywood. Wydaje mu się, że do tej pory obejrzał już wszystkie warte zobaczenia produkcje. Obiecał swoim znajomym, że podczas najbliższego maratonu filmowego pokaże im tym razem coś naprawdę odlotowego – zupełnie innego niż do tej pory.. Adam loguje się do serwisu Guruu. Prosi o pokazanie osób również interesujących się podobnymi co on filmami. Użytkownik Artur74 jest wysoko ocenianym autorytetem w kategorii ‘Film / Bolywood’. Adam ogląda jego profil i stwierdza, że mają b. zbliżony gust – podobnie oceniają obejrzane filmy, mają prawie takie same spostrzeżenia i oceny.

Teraz Adam sprawdza inne recenzje filmów polecanych przez „Artura74” – okazuje się, że lubi on japońskie horrory. Adam sprawdza kto w serwisie Guruu jest znawcą tej tematyki. System lokalizuje kolejnego użytkownika – jest to „Big_Ronin”. Adam sprawdza co „Big_Ronin” poleca z takiego kanonu filmów, kopiuje sugerowane tytuły filmów do swojego wirtualnego notatnika po czym sprawdza gdzie je może wypożyczyć.

Adam postanawia podziękować za podpowiedź – pozytywnie ocenia „Artura74” i „Big_Ronina„. W profilu Adama zostaje dodana informacja o osobach ocenionych, ich profilach i tytułach filmów które Adam skopiował i uznał za wartościowe. System mógłby tez podpowiedzieć Adamowi (na zasadzie symulacji jego zapytań, profilu i sposobu korzystania z serwisu lub też algorytmu) z dużym prawdopodobieństwem zestaw filmów jakie powinny go zainteresować bez konieczność sprawdzania profili użytkowników na zasadzie badania preferencji użytkowników.

Dlaczego i w czym Guruu ma być lepszy od innych serwisów i usług?

Guruu zaoferuje unikalne metody ‚wiązania’ informacji, recenzji czy komentarzy z danym userem. Da tez możliwość znalezienia „bratniej duszy”, która podziela moje poglądy, zainteresowania a co najważniejsze może być dla mnie inspiracją oraz modelem do naśladowania. Do tworzenia sieci powiązań i zależności chciałbym wykorzystać działania z zakresu „FoF” (friend of a friend) oraz sieci społecznych (oj fajne rzeczy będzie można badać…). Będzie posiadał polską wersję językową, ale również możliwość szybkiej lokalizacji na inne kraje.

Guruu łączy różne pomysły: jest serwisem liderów opinii, serwisem społecznościowym opartym o treści generowane przez użytkowników, „mądrość tłumów” serwisem typu ‚six degrees’ i wreszcie serwisem z modelu ‚wiki’. Innymi słowy jest to totalny mash-up społecznościowy :)!

Istnieją serwisy typu „social recommender” zbliżone do mojego pomysłu np.: e-opinions, riffs, metacritic wspaniały last.fm i genialna Pandora. Umożliwiają one szukanie informacji w stopniu jaki przybliżyłem, ale żaden z nich nie jest ideałem i nie wykracza poza wąski region taki jak temat (last.fm – muzyka) albo funkcjonalność (e-opinions – szukasz i kupujesz). Nie oznacz to, że odkryłem przysłowiową „Amerykę” – nic z tych rzeczy. Raczej poukładałem, usystematyzowałem i spróbowałem pokazać rozwiązanie problemów z jakimi sam się borykam próbując filtrować infomrację znajdowane w Internecie.

Większą prezentację wraz pomysłami na model biznesowy oraz dlaczego uważam, że ten pomysł ma szansę zafunkcjonować przedstawię 1 lutego spotkaniu z cyklu Innowatorium – zapraszam do zadawania pytań a w szczególności do konstruktywnego krytykowania pomysłu – na czym nie będę ukrywał liczę najbardziej! :)

  • pandora działa na zasadzie „social recommender”? chyba nie.

    co do pomysłu: jest ciekawy o ile masz pomysły na faktyczne rozwiązanie paru kwestii, które tutaj sprytnie … może nie tyle ominąłeś, co potraktowałeś jako trywialne.

    „Adam loguje się do serwisu Guruu. Prosi o pokazanie osób również interesujących się podobnymi co on filmami” — kategorie? co to znaczy „podobnymi co on”? czy wszystko da się skategoryzować? może lepiej otagować? takich miejsc jest jeszcze kilka.

    druga kwestia: wyważenie pomiędzy systemem budowania reputacji (ego boost) a systemem gromadzenia wiedzy. to może nie być łatwe.

    ale to jest jakaś myśl i mam nawet kilka fajnych pomysłów na dodatkowe ficzery, które mogłby ją wzbogacić.

  • Marcinie – Pandora z tego co wiem ma jakiś hiper fajny algorytm i faktycznie nie można do konća jej zaszufladkować jako „social recommender” – troche się zagalopowałem przyznaję. Biję się w pierś.

    co do Adama i jego sposobów błądzenia po serwisie – nie ukrywam, że mam kilka pomysłów ale do momentu kiedy nie zdecyduje się na jakąś ścieżkę działania większość pomysłów opisuje lajtowo – nie chcę na tym etapie się zagłębiać w szczegóły ale pokazać kierunek.

    Jeśli chodzi o pomysły – ślinię się na myśl o tym, co „crowd wisdom” może wnieść do takiego projektu :)! Zawsze jestem otwarty na nowe pomysły!

  • Kubusz – dziękuję za URL’e! Część znałem z częścią się zapoznałem właśnie, wielkie dzięki!

  • ventuRe

    Jeśli chcemy postawić na jakość wiedzy to może warto rozważyć brak otwartej rejestracji – wstęp tylko z zaproszeniem od kogoś z wewnątrz?

    Niezależnie od tego jaka będzie rejestracja, na pewno pojawi się problem „klik” i głosowania na znajomych, kolegów w celu podwyższenia sobie reputacji – jak to rozwiążesz?

    Ogólnie pomysł ciekawy, ale diabeł tkwi w szczegółach… Ich perfekcyjne dopracowanie, wyważenie będzie stanowić o sile projektu. Na razie przy takich ogólnikach moja pierwsza reakcja to wzruszenie ramion. Może jestem zbytnim indywidualistą ale ufam najbardziej swojemu nosowi, znam swój gust i na nim najbardziej polegam.

    „Pisanie recenzji” to bardzo poważnie brzmi… Kto ma na to czas? Jest do tego wiele innych miejsc aby to robić. Jak zachęcisz ludzi aby pisali właśnie na Guruu?

    Wiele tu uwag krytycznych, ale wszystkie życzliwe :)
    PS. Nazwa mi się podoba! Prosta i oddaje chyba dobrze to o co tu chodzi.

  • pomysł jest fajny i skoro wiadomosci24.pl dziala, to moze guruu tez ma szanse zdobyc popularnosc – tylko troche mi to przypomina wikipedię, która w Polsce stała się oazą wzajemnego samozadowalania się najbardziej aktywnych wikipedystów…

    ale może to mylne pierwsze wrażenie

    a może to taka uroda każdej społeczności…

    nazwa mi się od razu skojarzyła z polskim googlem, czyli gooru.pl – fonetycznie brzmi tak samo – poza tym zaraz pojawią się gurru, gguru, guuru, guuruuu …

    kluczem do sukcesu bedzie chyba fajna funkcjonalnosc i community management, czyli nakręcanie użytkowników jak w wiadomosci24.pl

    na pewno zbudowanie tak wyrafinowanej funkcjonalności zajmie trochę czasu i będzie kosztowało parę złotych – nie popełnij tego błędu, który ja początkowo zrobiłem zbytnio komplikując serwis :) powinienem był pytać o zdanie użytkowników, tak jak Ty to robisz…

    no ale wtedy nie było innowatorium ;-)

    z niecierpliwością czekam na szczegóły biznesowe 1 lutego :)

  • a pamiętacie olo? :)
    http://olo.pl/

  • ventuRe – Zgadzam się – opisałem pomysł, bardziej nawet zarysowałem go niż podałem gotowe rozwiązania. Na obecnym etapie bardziej zależy mi na feedbacku od ludzi z branży czy pomysł wydaje im się życiowy i czy nie widzą jakiegoś problemu, który ja pominąłem już na tym etapie.

    Z drugiej strony pomimo mojej deklaracji otwartości nie chcę podawać na tacy całego pomysłu wraz z biznes planem i algorytmami. No cóż – jestem altruistą ale i realistą :)

    Zapewniam, że odpowiedzi na cześć Twoich pytań padnie 1 lutego. Zapraszam serdecznie!

  • Michale – problem o którym wspominasz jest mi bliski sercu i tak jak wspomniałem na wstępie mojej notki – wywołuje u mnie poczucie silnej frustracji. Tworzenie grup i grupek, które będą bardzo hermetyczne i wzajemnie się adorowały nie przeczę będzie wyzwaniem. Widzę co się dzieje na serwisach typu Grono i przyznaję, że to będzie orka na ugorze :/..

    Najprościej jest zatem zerknąć na serwisy, które takie problemami się borykają – serwisy aukcyjne. Tam oprócz opinii dochodzi problem zaufania i pieniędzy. I jakoś to działa.

  • pomysl jest ok ale wg mnie za bardzo scentralizowany.

    poza tym: Last.fm wygrywa tym, ze generalnie nie musze nic do serwisu dodawac z palca a on i tak w magiczny sposób podpowie mi co mi sie spodoba. czyli daje mi ogromnie duzo nie wymagajac ode mnie niczego. Musialbys pomyslec jak to rozwiązać.

  • ventuRe

    Na Innowatorium będę, choć nie jestem „człowiekiem z branży” ;)

    http://www.eioba.com/pl – tu musisz też zajrzeć koniecznie, nie piszę co to, bo autorzy sami, szybko i prosto, to robią :)

  • Pandora nie ma zadnego algorytmu – wszystko wskazuje na to, ze kazda piosenka jest oceniana pod wzgledem 400 roznych cech przez ludzkiego eksperta. przed wystartowaniem Pandory, w ramach projektu Music Genome Project, przez 6 lat zespol projektu katalogowal 10,000 piosenek.

    i tu moja istotniejsza uwaga odnosnie guuru / guruu – pandora na starcie miala 10,000+ utworow. Guruu z informacja o 10,000 ‚itemow’ bylby fajny – ale Guruu z kilkoma komentarzami bedzie mial trudnosci w konkurowaniu z dowolnym serwisem, ktory fakt grzeszy ‚waskoscia’ spojrzenia (np. biblionetka ma tylko ksiazki, itp.), ale za to siega gleboko.

    moze sposobem – wymagajacym przekonania inne serwisy do „ducha wolnej kultury” jest zdobycie na starcie ich uzytkownikow i „know-how”?

  • Coz, to co przedstawiles tutaj Artur jest super hiper optymistyczne.

    Pamietaj, ze najgorsza przeszkoda do obejscia jest user generated content sam w sobie. Jak wiadomo to bardzo sliski temat i niewielka zmiana moze w znacznym stopniu zniechecic ludzi do brania udzialu w kreowaniu tresci.

    Nie mniej, wierze, ze masz w sobie na tyle duzo sprytu, ze bedziesz w stanie odnalezc sie w tym delikatnym temacie.

    Odpowiednie przygotowania, duuuuuzo myslenia i profesjonalne podejscie do tworzenia serwisu moga zaowocowac sukcesem… Ale rownie dobrze, moga prowadzic do totalnej klapy ;]

    Ale! Poczekajmy do prezentacji 1 lutego ;]

  • @ losmorales – w ekonomii jest taka zasada, że „nie ma darmowych obiadów”. W Internecie (szczególnie polskim) zauważam bardzo często postawę roszczeniowa – daj za darmo tu i teraz. Ja takich postaw chce uniknać poprzez dobór ludzi ktorzy beda sie wypowiadac w serwisie. Jak? Mysle nad tym i mam kilka pomyslow.

    Last.fm testowalem od pewnego czasu i mam kilka zastrzezen. Jak powiedzialem – na pewno bede mial z tylu glowy takie rozwiazanie, ale nie biore go jako wzor.

    eioba.com – ciekawe, ciekawe prawie podobne do moich wyobrazen o Guruu :) Problem jaki widze – brak spolecznosci i wpisów.

    @ alek tarkowski – masz racje, ten argument jest dla mnie rowniez bardzo wazny. Powiem tak – jesli wszystko pojdzie dobrze to juz 1 lutego bede mogl oficjalnie zakomunikowac jak ten problem bedzie mozna rozwiazac w latwy i szybki sposob :))

    @ Piotr Usewicz – optymizm jest potrzebny, szczególnie w taka pogodę :)
    Na pewno tworzenie treści, recenzji czy komentarzy musi być naturalne i wynikające z potrzeby użytkowników a nie z narzuconych form. Nie zamierzam tworzyć serwisu z grupy 10 osób, chcę go podłączyć do istniejącego serwisu / portalu / usługi… Szczegóły 1 lutego ;)

  • Zgadzam się ze sceptykami i, mimo całej życzliwości, jakoś tego nie widzę…

    Wyobraźmy sobie faceta, który interesuje się marynarką brytyjską z okresu II wojny światowej (Royal Navy). Tak naprawdę tematyka nie ma żadnego znaczenia, chodzi o jej względną niszowość. Przeczytał kilka książek i jakieśtam pojęcie o RN ma, zwłaszcza jeśli będzie konfrontowany z osobami, które o tym wszystkim nie mają pojęcia. Zacznie u Ciebie robić za specjalistę z danej dziedziny, bo:
    – nikt inny z Twoich użytkowników nie ma o tym pojęcia;
    – prawdziwi specjaliści do Ciebie zaglądać nie będą, wybierając wysoce wyspecjalizowane fora dyskusyjne, często zamknięte.
    Innymi słowy klasyczny przypadek wśród ślepców jednooki królem.

    Oto klasyczny rozwój zdarzeń:

    1. Jeżeli taka melepeta będzie pracowita, to będzie Ci wrzucała recenzje książek, stron WWW etc., czyli zapełniała Ci serwis, a i wyrabiała sobie reputację ilością napisanych tekstów.
    2. Rozrastająca się baza takich tekstów zacznie przyciągać (via Google) początkujących, którzy szukają czegokolwiek o Royal Navy. Początkujących, bo stare konie zajrzą raz, zobaczą jakość i sobie pójdą dalej na wyspecjalizowane fora.
    3. Początkujący nie będą w stanie prawidłowo ocenić poziomu merytorycznego takiego osobnika i jakości jego tekstów, bo jeśli o RN nie wiedzą nic, to każdy tekst z kilkoma fachowymi wyrazami będzie dla nich wiarygodny.
    4. Jeżeli nasz bohater to ambitna melepeta, będzie odpowiadał na wszystkie pytania Twoich początkujących użytkowników. Mało istotna jest jakość odpowiedzi, najbardziej liczyć się będzie prędkość jej udzielania, a ta zawsze będzie szybka. Tutaj ponownie zadziała mechanizm opisany wyżej — odpowiedzi będą „wiarygodne”, a user urośnie w punkty wiedzy (czy jak to będziesz zwał).

    Jesteśmy w chwili, w której owa melepeta uznaje sama siebie za znawcę tematu, a wokół niej zaczyna narastać tłumek wyznawców, ślepo wierzących w każde jej zdanie. Na dodatek niech rozpocznie współpracę z jakimś znanym (acz niekoniecznie porządnym merytorycznie) serwisem o marynistyce i tam niech obejmie działkę Royal Navy — masz gotowego „góró”.
    Załóżmy, że owa melepeta napisała 50 recenzji i odpowiedziała na 150 pytań, ma więc ze 200 punktów wiedzy — niech to będzie wynik w swojej dziedzinie spory i rzadki — czyli jest u Ciebie ekspertem.

    Ciąg dalszy wydarzeń:

    5. Do serwisu zagląda ktoś rzeczywiście mający pojęcie o Royal Navy. Stwierdza, że Twój ekspert to pierwszej klasy bajkopisarz, posiłkujący się wiedzą z Wikipedii i trzech książek na krzyż. Mówiąc wprost — robi ludziom wodę z mózgu. Co może zrobić?
    5.1. Jak wielu przed nim olać i pójść swoją drogą. To najbardziej prawdopodobne, ale załóżmy że nie pozwala mu na to etyka, tudzież niechęć do idiotów rozpowszechniających mitologię historyczną.
    5.2. Może skrobnąć do szefa serwisu (czyli Ciebie) maila z informacją, że gość opowiada pierdoły. Problem pierwszy jest taki, że niekoniecznie musi to do Ciebie trafić. Problem drugi — nie musisz się znać na Royal Navy, nie musisz umieć zweryfikować poziomu wiadomości jednego i drugiego i nie musisz mieć kogokolwiek znajomego, kto by to zrobił za Ciebie.
    5.3. Krytykowi pozostaje jedynie włączenie się do serwisu i poprawianie tego steku bzdur przy pomocy fachowej literatury, cytatów etc., czyli w sposób jak najbardziej profesjonalny.

    Na tym etapie zaczyna się połączenie najgorszych cech forum Onetu z Wikipedią, bo:

    6. Wyznawcy dotychczasowego guru traktują „nowego” jako wichrzyciela. Mieli bowiem fajną gromadkę, gdzie ich guru udzielał im w 5 minut odpowiedzi na każde pytanie i było OK. Teraz przychodzi jakiś obcy koleś i się zaczyna wymądrzać.
    7. Dotychczasowy guru czuje się zagrożony na swojej pozycji i zaczyna sprytną grę. Z jednej strony nie zaprzecza nowym (sprostowanym) informacjom, z drugiej nadal produkuje sterty bzdur i na privie mobilizuje swoich wyznawców przeciwko „nowemu”.
    8. „Nowy”, chcąc zachować wysoki poziom merytoryczny wypowiedzi, nie jest w stanie sprostować wszystkich bzdur. Napisanie bzdurnej odpowiedzi zajmuje kilka minut, ale napisanie porządnej i przemyślanej odpowiedzi z cytatami nawet parę godzin. Mówiąc wprost — „nowy” zawsze będzie do tyłu.
    9. Ciąg dalszy historii jest banalny — „nowy” prędzej czy później sobie odpuści, bo wreszcie zrozumie, że kopanie się z koniem nie ma sensu i szkoda jego czasu. Albo odpuści sobie całość totalnie i potraktuje „stromym łukiem gotyckim” (copyright by kya), albo będzie zaglądał od czasu do czasu ze sprostowaniem, narażając się na zarzut trollowania.

    Opisany powyżej ciąg zdarzeń jest autentyczny i powtórzył się kilka razy, choć dotyczył innej tematyki. Doprowadził do znacznego spadku poziomu merytorycznego paru miejsc wymiany informacji, choć akurat o tym wiedzą głównie ci, którzy już do tych miejsc nie zaglądają…

  • Mikołaju – dziękuję za wyczerpujący opis jak rozumiem przypadku, którego byłeś świadkiem. Masz w pełni rację, że taki „góru” jakiego przedstawiłeś jest osoba trudną do „obalenia” ponieważ ma a) reputację b) wianuszek wyznawców.

    Pamiętaj jednak, że serwis guruu z założenia nie ma być wikipedycznym tworem opisującym cały świat. Jesli znajdzie się osoba interesująca się ksiązkami marynistycznymi to mnie jego realna wiedza dot. historii tematu nie interesuje – to co dla mnie i dla innych userów jest cenne to jego ocena ksiazki. Pamietaj, ze nie oceniamy ludzi czy ich recenzji ale fakty takie jak – wydarzenie teatralne, film, ksiazka, muzyka.

    Czy moza udawac eksperta od marynistyki? Mozna i trudno to wykryc. Czy mozna nie znajac sie na temacie napisac fajna recenzje ksiazki jaka sie przeczytalo? Mozna. Czy mozna napisac super dobra recenzje i udawac jendoczenisnie znawce tematu? Ciezko bo to znaczyloby, ze gosc musialby napisc wiele innych recenzji, ktore zostana ocenione pozytywnie. Uwazam, ze mozna udawac „speca” na krótką metą i nawet blask mediów nie jest wystarczającą barierą ochronną ( vide sprawa największego hackera IV RP niejakiego Goriona :). Wierze w „madrosc tlumow” i w to, ze znajda sie osoby, ktore beda potrafily odpowiednio ocenic wiedze osoby.

    Na takiej samej zasadzie mozna podwazyc wiekszosc wpisow w Wikipedii – w koncu przeciez nad haslem pracuje tyle osob, ktore moga wypisywac bajdy i duby smolone a jednak w zdecydowanej wiekszosci hasla specjalistyczne sa w porzadku?

  • I owszem, byłem świadkiem, a nawet byłem jednym z tych, którym się chciało prostować. Oczywiście do czasu, bo gdy zaczynasz się orientować, że walka z wiatrakami zajmuje Ci parę godzin dziennie i nie przynosi żadnych efektów, to wreszcie we łbie odpala się kalkulator — co mógłbym z tym czasem zrobić? No i dochodzisz do wniosku, że niektórych serwisów nie da się uratować, lepiej coś dla siebie w tym czasie zrobić. Chcąc nadal zajmować się danym tematem można na przykład odpalić serwis tematyczny z rzetelnymi opracowaniami z danej tematyki. Takie dwie godziny dziennie mogą oznaczać nowe dobre opracowanie co 1-3 dni, w zależności od stopnia złożoności tematu. W przypadku serwisów specjalistycznych kilka nowych, długich i przyzwoicie opracowanych tekstów w tygodniu to unikat ;)

    Czy mozna napisac super dobra recenzje i udawac jendoczesnie znawce tematu? Ciezko bo to znaczyloby, ze gosc musialby napisc wiele innych recenzji, ktore zostana ocenione pozytywnie.

    Problem polega na tym, że jakość recenzji rozpoznają tylko fachowcy, bo co o recenzji monografii jakiegoś czołgu, samolotu czy okrętu może powiedzieć przeciętny zjadacz chleba? Co najwyżej może skrytykować sprawność językową piszącego, ale z tym generalnie nie jest najlepiej i na to większość nie będzie zwracać uwagi.
    Jeżeli w recenzji będą pojawiać się specjalistyczne sformułowania, to przed większością użytkowników takiego znawcę można udawać naprawdę długo — też znam takie przypadki.

    Uwazam, ze mozna udawac “speca” na krótką metą i nawet blask mediów nie jest wystarczającą barierą ochronną ( vide sprawa największego hackera IV RP niejakiego Goriona :)

    A to już zależy od okoliczności. Jeżeli ktoś stopniowo zorganizuje wokół siebie spory wianuszek wyznawców i będzie odpowiednio nim sterował, to nawet wykazanie największego idiotyzmu go nie zabije, najwyżej na krótko lekko osłabi. Znam przypadek, gdzie nawet publiczne zbluzganie oponenta (z braku argumentacji) nie zaszkodziło takiemu „znawcy”.

    Wierze w “madrosc tlumow” i w to, ze znajda sie osoby, ktore beda potrafily odpowiednio ocenic wiedze osoby.

    Prawdę mówiąc nigdy nie wierzyłem w mądrość tłumów. Jeżeli w jakiejś dziedzinie krąży mit, lub tłumy czerpią wiedzę z jakiejś „mitologiogennej” publikacji, to bardzo trudno go obalić pojedynczemu specjaliście. Tłum zawsze będzie głośniejszy i będzie miał więcej siły, o czym zresztą niżej.

    Na takiej samej zasadzie mozna podwazyc wiekszosc wpisow w Wikipedii – w koncu przeciez nad haslem pracuje tyle osob, ktore moga wypisywac bajdy i duby smolone a jednak w zdecydowanej wiekszosci hasla specjalistyczne sa w porzadku?

    Nie do końca, choć poniekąd coś w tym jest, zresztą pisałem o tym niedawno w komentarzach u Marcina Jagodzińskiego. Jeżeli jakiś idiota wyśle do SdU jakiś artykuł, a kilku innych idiotów go poprze, to mają moc polskiego parlamentu — mogę przegłosować absolutnie wszystko.

    Od jakiegoś czasu przyglądam się Wikipedii z bliska i mam o tym wszystkim coraz gorsze zdanie. Jaśnieją artykuły o pokemonach, ale artykuły o pismach specjalistycznych są kierowane do wywalenia. Zdecydowanie wolę Wikipedię angielską, gdzie mogę np. znaleźć informację o wszystkich książkach z serii Star Wars, łącznie z tymi, które dopiero zostaną wydane czy z których w ogóle zrezygnowano. U nas to nie do pomyślenia…

  • „pomysł jest fajny i skoro wiadomosci24.pl dziala…”

    to mnie rozłożyło :)

    co to znaczy „działa”? na tej zasadzie można powiedzieć, że nawet serwer wyświetlający „404 not found” w jakimś sensie działa. ładują kasę, to działa. na razie z tego działa więcej huku niż efektu.

    artur: wiele rzeczy, o których tu napisano to poważne rafy. ale myślę, że to jednak ma szanse. pytanie, faktycznie, czy nie powstanie kolejna wikipedia (tzn. BARDZO DOBRZE JAKBY POWSTAŁA ;)). podejrzewam, że masz jeszcze jakieś asy w rękawie :)

    moja rada: dogadaj się z kimś, kto ma dużą community.

    zresztą na pewno innowatorium rozwiąże wszystkie problemy wszystkim :)

  • Śmieszne,

    Kolega pokazał mi tego posta z tego powodu, że też byłem swego czasu mocno zakręcony w kierunku zrobienia takiego serwisu. Myślałem o nim już od dłuższego czasu. Zrobiłem nawet mały risercz. Najbardziej z podobnego nurtu spodobał mi się serwis http://www.yelp.com

    Chłopaki skupili się raczej na usługach i wszelkich rzeczach, które można „ogarnąć” adresem. Podoba mi się ten serwis.

    Będąc ogarnięty jeszcze wtedy myślą stworzenia centrum opinii wymyśliłem nawet nazwę dla tego projektu i kupiłem domenę ( nie wiem dlaczego… ale jakoś zawsze tak się dzieje, że każdy mój projekt zaczynam od wymyślenia adresu domeny ;)

    tak więc kupiłem domenę http://www.popa.pl (ładna co?)

    od… POczta PAntoflowa… bo tak sobie to jakoś skojarzyłem…

    … inne projekty przykuły bardzej moją uwagę… i popa zrobiła papa… przynajmniej na razie :) a więc głowa do gooru :) trzeba ten pomysł zrobić! jest potrzeba w narodzie :)

    pozdrowionka

    jarek

  • Witam

    Czytając Twój wpis biło mi trochę szybciej serce. Od miesiąca pracuję nad serwisem, który w jakimś sensie można by porównywać z Twoim pomysłem. Twój jest jednak bardziej ambitny i chyba na razie jesteś na trochę innym tropie niż ja :)

    Ja swój start planuje na początek wakacji (po drodze muszę skończyć jeszcze dwa, inne projekty) Zaznaczę, że chciałbym moim projektem uraczyć wszystkich mieszkańców tej planety, tym bardziej nasze drogi się raczej nie przetną :)

  • Marcin – właśnie nad tym pracuje, mam nadzieje, że będę mógl się pochwalić takim wstępnym dealem już 1-go lutego.

  • Jarku – po pierwsze gratuluje widoku z Twojej chaty! O tej porze roku to musi byc niesamowity view! :)

    Po drugie – dziękuje za link, obejrzałem i dodałem do swojej bazy wiedzy :)

    Po trzecie – zawsze miło usłyszeć, że o podobnej rzeczy myślało juz wiele osób :)!

  • Krzyśku – muszę Cie zmartwić, ale o guruu również myśle jako o serwisie wielojęzykowym :) Myślę jednak, że wystartujesz pierwszy – ja oceniam prace nad przygotowaniem całości prac na 10-12 miesięcy.

  • Pomysl teoretycznie niezly, ale tak jak przedmowcy widze duzo raf zwiazanych z jakoscia komunikatow i opinii. Najsensowniesze byloby podlaczyc sie pod portal lub cos w tym stylu, gdzie jest juz duza spolecznosc i mozna wykorzystac ja do napedzania Guuuuuuuuru. I caly czas mam watpliwosci czy projekt nie polegnie bo zawsze w danym temacie bedzie lepszy gracz branzowy. Chyba, ze wymyslisz w jaki sposob przyciagnac graczy tematycznych do „platformy” Guuuuru.
    Podam przyklad jesli budujesz dom, remontujesz mieszkanie idziesz po opinie porady na strony i forum Muratora. To na podstawie Muratora podejmujesz swoje wazne decyzje konsumenckie. Chyba, ze porzucisz takie tematy jak AGD i skupisz sie na zyciu mlodych ludzi, muzyka, kino, sporty popularne.

  • Drogi Krzysztofie, Drogi Arturze,

    Śpieszcie się! Tylko pierwsza kserówka Yelp i pochodnych może liczyć na sukces (na miarę Wykopu, który dobrym przykladem jest). Dalej jest już izi – kilka tysięcy geeków (dbamy przecież o jakość naszych odwiedzających) ambitnie klepie teksty przez 2-3 miesiące. Grajdołek traci tempo dopiero po pół roku – wklepywaczy jakby mniej, nikt nie chce agregować treści (oprócz guglowych spamerów), a pomysł na kasę oddalił się na tyle, że już go nie widać.

    Ale co tam, głowy do góry – z nowym rokiem (już 2008) wkroczymy z nowym, jeszcze świetniejszym pomysłem!

  • Dla wszystkich, którym obca jest postać Rafała (są jeszcze tacy?) powiem, ze tak zwykł on wyrażać swoją aprobatę dla pomysłów, których nie jest autorem.. Nawet jeśli temu przeczą powyższe słowa Rafał naprawdę kibicuje nowym pomysłom w polskim Internecie!

    Dodać należy, że krytyka Rafała oczywiście jest słuszna, ponieważ sam jest autorem takich serwisów jak fotka.pl, świstak czy finansowo – jak wiadomo pomysłów autorskich powstałych bez zżynania czy rżnięcia innych idei.

    Rafale – z tego co widzę (i co mnie naprawdę martwi) nasz polski świstak właśnie poszedł pod wodę zatopiony przez wielki amerykańska fregatę uss ebay. Czekam na spektakularny ruch i pokazanie, że nie wystarczy skopiować pomysł, ale jeszcze trzeba umieć go rozwijać. Show me the way master!

    A tak na poważnie – Rafale, nie wiem skąd w Tobie tyle goryczy i złych słów dla bliźnich? Czyżbyś się bał młodych wilków i zdrowej konkurencji?

    Ponieważ (co już wiesz po naszej licznej wymianie mailowej) prowadzić długo dyskusji ad personam – zapraszam Cię 1 lutego, chętnie wysłucham również i Twoich uwag. Seeya!

  • 1/ Kibicuje tym, ktorzy robia (lub niedlugo zrobia) dobry biznes, a nie kolejne wydmuszki. Nigdy wiec nie uslyszysz z moich ust ostrej krytyki na temat grona, goldenline czy money.pl. Przykro mi, ale krytyki sie nie pozbede – ktos musi dac odpor slodyczy i wazelinie wartko plynacej w nurcie Web 2.0 ;)

    2/ Fakt, zrobienie serwisu spolecznosciowego i aukcyjnego to czyn karygodny. 4-6 lat temu udawalismy, ze konkurencja na zachodzie nie istnieje i chwalilismy sie na blogasku jaki to rewolucyjny pomysl mamy w glowie. A potem sie okazalo, ze ktos wpadl na to przed nami. Psia krew. To chcesz zasugerowac?

    3/ W ciagu ostatnich 4 lat powstalo jakies 15 serwisow aukcyjnych. Poiskrzyly, poswiecily i zgasly. Teraz sytuacja jest klarowna – jest Allegro, Ebay i my. Nie sadzisz, ze to juz cos majac jako konkurencje kogos, kto w tydzien robi takie obroty jak Merlin albo wydaje 1mln zl miesiecznie na promocje? Dla Ciebie 60mln obrotu w 2006 to nic, dla mnie cos. Nie znaczy to oczywiscie, ze jestem zadowolony – jestem wobec siebie bardziej krytyczny niz ktokolwiek moglby przypuszczac.

    4/ To nie gorycz, tylko zlosliwosc. To nie zle slowa dla bliznich tylko konstruktywna krytyka. Coz, taki charakter. Mowie o tym wszystkim wprost wlasnie dlatego, ze sie nie boje. A wiesz czemu? Bo jestem niestety pewny tego co mowie. Zobaczysz.

    5/ Pierwsze uwagi na temat Twojej m.in. dziurawej wiedzy o e-biznesie dostales na priva. Drugie tez. I trzecie. Grzecznie sugerowalem abys glupot nie pisal i ludziom balaganu w glowie nie robil. Wytknalem ci po kilka merytorycznych bledow na stronie firmowej i juz pierwszych wpisach na blogu. Nic sie nie zmienilo. Nadal uwazasz, ze Google kupilo Youtube glownie po to zeby go przeszukiwac, a nie wyciskac reklamowo i oslabic konkurencje. Wyrokujesz tez, ze 10 lat temu internet byl „skazany” jako medium dla naukowców i studentów (chociaz dzialal juz chocby Onet i WP). I ja mam cie brac na powaznie czytajac kolejne popisy na blogasku?

  • Rafale, jak zapewne sobie przypomnisz napisalem Ci w jednym z maili, ze nie wiem dlaczego, ale lubie Cie :) Podtrzymuje nadal moja deklaracje.

    Krytykowanie nie zwalnia z bycia dobrze wychowanym – nie wiem dlaczego, ale ja przynajmniej mam takie przeswiadczenie.

    Napisalem Ci w lekko zawoalowanej formie, ale widze, ze nie zrozumiales. Powtorze wiec – krytykowanie zarysu pomysłu i zaszufladkowanie po przeczytanie jednego wpisu uwazam za dosc dziwny. Jak do tej pory nie zaskoczyles mnie i swiata jakims swoim unikalnym pomyslem – czemu wiec rzucasz sie z taka nienawiscia na inne pomysly chocby i nawet podobne do istniejacych?

    Co do Allegro, Ebay i Swistaka – szacunek, ze walczysz ale niestety splywacie powoli pod powierzchnie. Ebay zaczal Was doganiac niestety. Co do wielkosci budzetow promocyjnych – Rafaaaleee…. taki argument wysuwa spec od Internetu? Facet, ktory trzepie kase na Fotka.pl? Zapozycz sie, sprzedaj ktorys z dochodowych interesow i walcz. Kto powiedzial, ze zycie jest sprawiedliwe? Wieksi moga wiecej. Allegro startowalo tez kiedys od zera. Nie skoml tylko pokaz jak mozesz zagrac na nosie wielkiem biznesowi – przeciez jestes typem fightera, pamietasz?

    Co do zarzutow o moim rzekomym braku wiedzy – zgadzam sie, popełniam błędy czasami nawet tak komiczne jak te które wytknąłeś. Nie wstydzę się tego choć z niektórymi argumentami nie zgadzałem się i nadal nie zgadzam. A propos – pamietasz moje uwagi do Twojego wywiadu, ktory mi podeslales – nie jestem msciwy wiec przemilcze co sam w nim naplotles..

    Pokora, wywazone poglady i przede wszystkim cos co sie kiedys nazywalo „ogłada towarzyska” na pewno nie sa Twoimi mocnymi stronami Rafale.

    Moze czasami oplaca sie byc milym dla ludzi? Moze nie zawsze obrazanie
    konkurencji jest fajnym sposobem na przyciagniecie uwagi? Tylko rzucam pomysly – jestes inteligentny, na pewno zrozumiesz do czego pije.

    Na zakonczenie zycze powodzenia calemu zespolowi jaki z Toba pracuje – zdaje sobie sprawe jak czasmi musi to byc trudne. Adios!

  • Panowie, nie dawajcie kolejnego dowodu na to, że Polacy muszą się tylko nap…, znaczy ostro debatować bez sensu i nadziei na jakiś pozytywny efekt.

  • pozwól, że ze zwrotną deklaracją miłości poczekam do momentu az zaczniesz pisać z sensem, a sukces Guruu udowodni nam wszystkim jak bardzo sie mylilem :)

    pozdrawiam,
    niepokorny rafał.

  • Niepokorny Rafale

    Rozumiem zatem, że całość tego bloga jest dla ciebie stekiem dyrdymał. Zadam Ci zatem pytanie po co czytasz moje wypociny? :)

    Co do Guruu – nie skumałeś chyba mojej ironicznego odniesienia do web 2.0 jakie zasugerowalem w graficzce zdobiącej post. Daleko mi do uwielbienia ala „łeb-dwa-zero” i do szturmowania rynków w nadziei na zdobycie kasy. Kiedyś to zrobiłem z sukcesem przy okazji Nuta.pl i mam uraz.

    Guruu być może nic nie komu nie udowodni bo pomysł się rozsypie na poziomie planów. To nie jest coś co muszę zrobic, ale cos co chce. Nie mam zamiaru wejsc wyciac z rynku 40% zasiegu jak Pino. Chce pobawic sie idea, spiac kilka pomyslow i zobaczyc czy da rade. I juz.

    Opis pomyslu, ktory zawarlem to 20% tego co mam w glowie i wybacz, ale nie zamierzam klasc przed Toba biznes planu zeby sie uwiarygadniac. Nie uwazam, zeby to byt element konieczny zaczecia rozmow – zreszta pomysl powstal w celu prezentacji grupie osob na Innowatorium gdzie oczekiwane jest podzielenie sie zarysem a nie gotowym i funkcjonujacym biznesem.

    To co mnie zablolalo to, ze przyklejasz mi etykietke osoby kopiujacej, sugerujesz wtornosc i skok na kase. Moze poczekajmy pare miesiecy i zobaczmy co sie urodzi z pomyslu? Moze dopiero wtedy bedzie mozna stwierdzic czy tak poczyninone zalozenia maja sens? Jak dla mnie to sa pytania retoryczne.

  • Nowe Kolano

    Cześć Kury, co miesiąc nowy pomysł – nieźle, nieźle. Wytrwałości i żeby coś porządnie wypaliło,np. wiadomo co.

  • Hej Nowe Kolano :) Widzę, że juz serfujesz po sieci, czyli wracasz do zdrowia. Widzimy sie w weekend!

  • a czy to nie będzie coś podobnego do http://opiniuj.pl/ i temu podobnych?

  • Hazan – absolutnie nie. Polecam lekturę wpisu z opisem albo prezentacji.

  • You right

    Sky city
    http://www.oasis.metroland.ru/x/
    The new city in your life
    barnaul, smiles, chat, forum

    06.02.07 14:29:01

  • comment1

    09.02.07 20:46:29

  • Pingback: @net » Blog Archive » Systemy rekomendacji()

  • Pingback: Miłościwie nam oceniający | AK74 - blog Artura Kurasińskiego (cc) 2007()

  • dors.txt;5;5

  • dors.txt;5;5

  • dors.txt;5;5

  • Pingback: Szufler.pl - recenzje i rekomendacje | AK74 - blog Artura Kurasińskiego (cc) 2007()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę