Szukaj
Zamknij

Przyśpieszamy.

cyberspace final frontier

Pogoda za oknem koslawa, lato gdzie sie schowalo i nawet w biurach da sie wytrzymac. Lipiec na razie zaskoczyl wszystkich duza iloscia opadow. Niby wakacje w pelni ale ja jakos dzis lekko jesiennie, bardziej refleksyjnie i socjologicznie niz biznesowo…

Nadal nie rozumiem fenomenu Twittera i jego „klono-podobnych” aplikacji. Byc moze moje zdziwienie wynika z faktu, ze oprocz kilk tysiecy postow i doniesien prasowych tak naprawde nikt na tym „cudownym wynalazku ery web 2.0” nie zbil majatku i nie udowodnil, ze zycie przed Twitterem po prostu nie istnialo. Dla mnie Twitter to uwspolczesniona wersja IRC i basta. Jesli ktos ma komunikator i maila to Twitter moze byc luznym dodatkiem do komunikacji ze swoja siecia znajomych.

To troche tak jakby ktos nagle opatentowal statusy z komunikatorow i twierdzil, ze to jest swietny kanal komunikacji. Moze i jest. Tak samo jak reklamy nad meskim pisuarami w klubach. Zazwyczaj zaczynam zauwazac je po kilku piwach po godzinie 24.00.
Ktos powie, ze sie czepiam bo nie rozumiem – no wlasnie. Nie rozumiem bo Twitter i rzeczywistosc opisywna na mashable.com jest dla mnie coraz bardziej magiczna. Powoli zaczynam nie ograniac swojej niszy. Okazuje sie jednak, ze moje zwatpienie i zagubienie da sie wyjasnic naukowo.

Margaret Mead w swojej ksiazce „Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego” przedstawila koncepcje kultury w podziale na: postfiguratywna, kofiguratywna i prefiguratywna. Mnie szczegolnie interesuje ta ostatnia poniewaz swietnie wyjasnia stan w jakim sie znalazlem – wedug teorii Mead kultura prefiguratywna charatkeryzuje sie stanem w ktorym rodzice (w domysle osoby starsze) ucza sie i zdobywaja wiedze o swiecie od osob mlodszych (m.in swoich dzieci).

Mam tego przyklady wokol – popatrzcie na ludzi w wieku Waszych rodzicow uczacych sie Offica, korzystania z Internetu czy obslugi ksero. A potem spojrzcie na swoje mlodsze rodzenstwo z jakim znastwem przerzuca ulubione strony www, nawiguje w sieci i korzysta z dobrodziejstw rewolucji informatycznej. Oni maja jeszcze czas sie uczyc – Wy w pospiechu dnia codziennego musicie umiec wykorzystac zdobyta wiedze, rzadko majac czas na jej poglebienie czy uzupelnienie.

Prawo Moora, zwiekszanie sie mozliwosci innych czesci komputerow i urzadzen (wywiad z Bernhardem Gleissnerem z NVIDIA) wskazuje na kierunek rozwoju i jego sile. Bedzie szybciej, wiecej bardziej barwnie i interaktywnie. Na konferencji TMT Rozrywka 2.0 Marcin Klimowski z Nokia Polska pokazywal jak zmienila sie popularna gra „Waz” w ciagu 6 lat – niby niewiele ale dzieki 3D to zupelnie inna rozrywka.

Kolejna kwestia to mowiac jezykiem behawiorystow i cybernetyki „pojemnosc systemu i jego zdolnosc i wrazliwosc na odbior bodzcow”. Mowiac po ludzku – ile dziennie telefonow jestesmy w stanie odebrac, ile wykonac „taskow” od szefa, ile czasu pracowac wydajnie bez gapienia sie na „Pudelka”. Podzielnosc uwagi jest cecha pozadana w naszych czasach – rozmawianie przez komorke i prowadzenie samochodu wydaje sie naturalne (nie dla policji).

Mnie czasami udaje sie grac na komputerze, rozmawiac przez telefon i sluchac np. transmisji meczu w telewizji. Niestety okazuje sie, ze im wiecej takich malych zadan realizujemy tym bardziej jestesmy zmeczeni (to moja prywatna teoria) i taka aktywnosc przeradza sie w dzialalnosc nawykowa niz swiadome dzialania (stawiamy kubek w miejscu stolika, ktory ktos przesunal albo wyrzucamy do zsypu swoj portfel trzymajac w drugiej rece torbe ze smieciami). W zalewie nowych obowiazkow i czynnosci jedyne co nam zostaje to:a) oglosic cyfrowe bankructwo i przestac odbierac maila i rozmowy na komorki b) nauczyc sie racjonalizowac swoje wybory i zarzadzanie wlasnym czasem (baaardzo trudne)

Wracajac do „zlych, zlych czasow” w ktorych zyjemy i poletka Internetu (btw. krytykowanie tz. wspolczesnosci jest jednym z pierwszych oznak starzenia sie!). Web 2.0 w tym sensie stracilo na impecie czy wrecz jest w fazie schylkowej (tu zgadzam sie z Marcinem J), ze nie chce sie nikomu (dobra, mi sie nie chce) zapisywac do kolejnych sieci znajomych (a propos – case facebook’a i myspace pokazuje, ze w tej odnodze 2.0 moze dojsc/dojdzie do wyraznych i swiadomych podzialow na nisze) studentow, biznesmanow, podrywaczy, kiperow win, nastolatek, wlascicieli psow. W zalewie mnogosci serwisow i uslug „..prawie jak X tylko lepiej” nie pozostaje nic innego jak wybierac i odsiewac wlasnorecznie pojawiajace sie pokusy.

Moze jednak w trosce o nasze zdrowie psychiczne sami tworcy uslug powinni otworzyc swoje API (dzieje sie juz!) i zunifikowac sposoby rejestracji (OpenID, he?) tak abysmy wybierali tylko glowne cele serwisu a calosc programistycznych flakow zmieli nas i wypluje wprost do odpowiednich kategorii. Zadaniem kolejnej rewolucji czy ewolucji jakiej bedziemy swiadkami (moze juz jestesmy?) Web 3.0 widze jako filiozofie laczenia (seamless po angielsku, cholera jak to po polsku ladnie powiedziec – bez widocznych roznic?) uslug tak aby userowi oferowac korzysc w postaci dokladniejszego odwzorowania jego potrzeb.

Tysiace widgetow pisanych przez ludzi / firmy codziennie dodaje nowe mozliwosci do tych samych, starych serwisow i aplikacji – zmienia sie tylko sposob „mielenia” informacji (swietnym przykladem takiej filozofii sa Google Maps a wlasciwie Maplets). To jest prawdziwa otwartosc (nie mowie o Google’u zeby bylo jasne) i spoleczne zachowanie – podziel sie czyms co masz, spolecznosc zrobi z twoich danych lepszy pozytek. Wydawalo by sie, ze to prawda od dawna znana wszystkim tworcom open source – niestety dopiero teraz chyba naprawde zawitala do swiata 2.0

Stajemy wiec w sytuacji kiedy aby w pelni korzystac z rzeczywistosci musimy nauczyzc sie radzic z cyfrowym potokiem informacji. Kiedys przelomem stal sie moment w ktorym Google nie tyle swietnie wyszukiwal informacje co je dobrze kategoryzowal i opisywal. Kolejnym krokiem bedzie lepsze zrozumienie komend i semantyke jezyka oraz odciazenie nas, ludzi od koniecznosc podjemowania wyborow (na poziomie ogolnym).

Za duzo sie w naszym swiecie dzieje zebysmy sami (bez filtrow, maszyn i elektroniki) mogli sobie z tym poradzic. A potem ktos podlozy bombe pod najwiekszy komputer na ziemi i w koncu wrocimy do ukochanych jaskin i polowan z nagonka.

PS. WIELKA PROSBA! Od paru dni mam problem z WordPressem – nie dzialaja RSSy :( Pomocny duszek (dzieki Olu!) zaugerowal, zebym zrobil upgrade do wersji 2.2 WordPressa ale niestety okazalo sie, ze cos mi nie wychodzi albo jestem dupa jesli chodzi o zrozumienie instrukcji WordPressa – ktos moze mi pomoc? Anyone?

UPDATE: Problem rozwiązany dzięki wsparciu i pomocy Piotra Mikołajskiego i Oli Drachal, którym bardzo dziękuję za wyrozumiałość!

  • próbujesz po prostu dopasować do swoich pojęć rzeczywistość, tylko nie rób z tego zaraz wielkiego halo. być może twitter jest „uwspółcześnioną wersją czegośtam”, a to coś było też lekko zmodyfikowaną wersją czegoś tam jeszcze. tak działa ewolucja. można powiedzieć, cóż szczególnego w człowieku. jeden z licznych gatunków ssaków i tyle. wszystko można takim redukcjonizmem sprowadzić do „nieco zmienionej formy n-1”. to stara śpiewka jest. tak samo deprecjonowano blogi (to przecież zwykłe pamiętniki, przeniesione do sieci), tak samo można sprowadzić video w sieci do zabaweczki (jeszcze o zupełnie żenującej jakości), wszystko można, tylko po co?

  • @ Marcinie – nie deprecjonuje wartosci czy roli Twittera – napisalem wyraznie, ze ja go nie rozumiem. Co nie znaczy, ze obiektywnie moge sie mylic i jestem mylnym bledzie.

    Jak widzisz caly post jest napisany pod dyktando tezy „swiat oszalal i pedzi do przodu, oj co ja zrobie biedny” i staram sie udowodnic moje zalozenia na przykladach – padlo na twittera, moge wymienic dziesiatki innych aplikacji uslug powstalych w ciagu ostatnich 2-3 miesiecy, ktore oprocz fajnej nazwy nie maja jak dla mnie zadnego realnego zastosowania (znowu – ja nie ich nie znajduje co nie znaczy, ze ich nie ma!).

  • no czyli jeszcze wpadasz w pułapkę utylitaryzmu :)

  • @ Marcin – no psia mac, masz mnie :))

  • Final frontier nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Bo jeśli nie eksplorowanie światów, bytów wirtualno-informacyjnych nam pozostanie, to przed nami bezkresy kosmosu stoją otworem (a potem i inne wszechświaty potencjalnie). Jeśli mam się „czepić” samej grafiki :)

    Największym filtrem informacji jest pojemność… naszej uwagi (o której właśnie piszesz). Mamy jej ograniczony zasób i po przekroczeniu pewnej granicy nic więcej tam nie zmieścimy – reszta wyleje się z tej czary. Ale ludzka pomysłowość nie ma granic i nawet tak prosty wynalazek jak rss zwiększył naszą pojemność – już nie musimy łopatologicznie wchodzić na wszystkie ciekawe strony aby zobaczyć czy jest tam coś nowego. Są nawet tacy fanatycy co subskrybują i przeglądają 600 feedów! http://googlereader.blogspot.com/2007/06/doing-shuffle.html

    Swoją drogą ten blog nie ma rss komentarzy!

    Jest jeszcze jeden problem – im więcej jest informacji, tym więcej jej możemy „przegapić”, im więcej wiedzy, tym więcej ignorancji. Nie sposób bowiem być nawet średniozaawansowanym w tak wielu dziedzinach.

  • @ Radek – cos sie spieprzylo z RSS ostatnio, nie umiem sobie poradzic :/ Probowalem zrobic wielka zmiane i wgrac wersje 2.2 WordPressa ale nie udalo mi sie to i caly czas widze, ze w Netvibes nie widac go :((

  • ja o podziale uwagi chciałem, bo ciut ten temat śledziłem

    moja nauczycielka polskiego w high school twierdziła, że taki dar posiada i podczas przepytywania uzupełniała dane w dzienniku na przykład

    kiedyś zaryzykowałem i będąc w taki sposób pytany zacząłem opowiadać jakieś straszne bzdury od czapy…kiwała głową nad dziennikiem nadal

    i dzisiaj wszystko wskazuje na to, że takie zjawisko w przyrodzie nie występuje (ostatnio głośny materiał na ten temat w nytimes; lifehacker zajmuje się tym na stałe)

    to co uważamy za równoczesne wykonywanie kilku czynności jest ich wykonywaniem linearnym, tylko, że z częstą zmianą punktu uwagi

    krótko mówiąc: tylko wydaje Ci się, że oglądasz mecz – oglądasz go tylko co którąć tam sekundę (minutę?)

    w tym przypadku to mały problem, ale jeżeli rozmawiając przez tel. prowadzisz samochód tylko co którąś minutę, to może być kłopot…szczególnie, gdy jadę za Tobą :)

    pzdr

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę