Szukaj
Zamknij

Samochód 2.0

web 2.0 w służbie motoryzacji

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że to co przeczytasz nie powstało pod wpływem używek lecz poważnych przemyśleń podpartych wieloma mertytorycznymi rozmowami. Jeśli jednak po przeczytaniu poniższego tekstu uznasz mnie za wariata nie obrażę się. W końcu mamy demokrację!…

Jak każdy zmotoryzowany obywatel w tym kraju uważam, że a) stan dróg jest bardzo kiepski b) moje umiejętności prowadzenia samochodu tylko trochę ustępują kunsztowi Kubicy i Hołowczyca c) za moje błędy na drodze jest odpowiedzialny punkt A. Oprócz tego żyję w permanentnym stanie zagrożenia ze strony innych uczestników ruchu drogowego przez przypadek nazywanych kierowcami.

Mając na względzie bezpieczeństwo swoje i innych użytkowników tzw. dróg apeluję o wprowadzenie nowego rozwiązania mającego na celu lepszą kontrolę nas samych czyli polskich (na początek!) kierowców. Jeśli eksperyment okaże się sukcesem niech fala rewolucji w motoryzacji rozleje się na inne kraje a wnet (przepraszam Piotrze) zniknie widmo wypadków i stłuczek na naszych drogach. Jak tego dokonać? Ano trzeba oddać sprawę kontroli w recę szarych kierowców, amatorów czyli nas!

Podobnie jak w przypadku kultu „web 2.0” poddajmy się fali „mądrości tłumów” oraz mechanizmów znanych z Internetowych forów i serwisów społecznościowych. Pozwólmy się oceniać, komentować, tagować, zarządzać i moderować. Jak to zrobić w przypadku takiego przedmiotu jak pojazd mechaniczny potocznie zwany samochodem?

Ano prawie tak sam jak w przypadku komputera i sieci. Mając dostęp do narzędzi komunikacji (proponuje mało inwazyjny i tani nadajniko odbiornik Bluetooth) oraz społeczność kierowców (najbardziej naturalny teren występowania: każda ulica) możemy delektować się folksonomy wcieloną w życie.

Ile razy drogi czytelniku spotkałeś się z sytuacją kiedy to kierując swoim samochodem byłeś świadkiem łamania przepisów? Ile razy powtarzałeś sobie w myślach „ażeby cię policja złapała albo nagrała kamera”. Ile razy kierowca, który hamując na ręcznym, bez migacza, na podwójnej ciągłej zrobił nawrotkę i zagrał Ci na nosie? Czy nie trafia Cię szlag kiedy widzisz jak pod twoim blokiem zamiast kwiatków i trawy rosną kolejne maski samochodów parkujących prawie przy twoim oknie czterema kołami na trawniku?

Rozwiązanie może być tylko jedno (oprócz zbudowania X tysięcy kilometrów nowych dróg i poprawy XX tysięcy starych nawierzchni) – uświadomienie kierowcom, że od kary nie da się uciec i pomimo, że w okolicy nie ma policji czy innych organów porządkowych ich przewina zostanie zapamiętana i udokumentowana.

Jak to może wyglądać w praktyce? Jedziesz i widzisz przed sobą pojazd, który według ciebie łamie przepisy kodeksu ruchu drogowego albo po prostu stanowi zagrożenie dla innych kierujących. Włączasz swoje urządzenie i wybierasz rodzaj taga jaki chcesz wysłać w stronę owego pojazdu – powinny to być proste tagi np. „szyba jazda„, „złe parkowanie„, „brak oświetlenia” itd. Proste aby ich wybór następował za pomocą ideogramów i nie odciągał uwagi od ruchu wokół nas. Pojazdowi trafionemu naszym „tagiem” zostaje w centrali przyporządkowane położenie i czas (dzięki nadajnikowi GPS w samym pojeździe, czipy wbudowane w drogę albo po prostu zdjęcie z kamery).

Teraz system analizuje zgłoszenie – jeśli np. napłyną zgłoszenia od innych kierowców to automatycznie zostaje wygenerowany raport albo i od razu mandat (pa pa panowie stójkowi!). Jeśli zgłoszeń nie będzie dużo (powiedzmy więcej niż jedno) system zapisuje w pliku kierowcy adnotację o zdarzeniu. Ilość adnotacji też będzie miała wpływ na ocenę kierowcy np. w czasie badań kontrolnych.

Skończą się problemy z parkowaniem w niedozwolonych miejscach typu miejsce dla inwalidów (czipy w jezdni wyślą do systemu informacje o położeniu samochodu i będzie możliwe wysłanie komunikatu zwrotnego w stylu „kierowco tu nie możesz parkować!„). Służby miejskie będą miały non-stop aktualizowaną mapę ruchu pojazdów, na przystankach będzie można na wyświetlaczach pokazywać gdzie obecnie jest dany autobus czy tramwaj i ile czasu jeszcze pozostało do jego przyjazdu.

Okej a co z trollami i złośliwymi użytkownikami celowo wysyłającymi błędne komunikaty do systemu? Sposób ich analizy i odrzucania może być taki jak powyżej plus opcja obcięcia możliwości wysyłania więcej komunikatów niż np. 10 na godzinę. System może też oceniać trafność tagów kierowcy z wysłanymi komunikatami przez innych. Trolle będą same dostawał po głowie za swoje wygłupy.

Tak narodzi się cyfrowa reputacja kierowcy od której może być uzależniona stawka np. ubezpieczenia czy też zniżka na zakup nowego samochodu albo po prostu cena auta w systemie aukcyjnym (zależność: jeździ dobrze, bezpieczniej mniej zużywa samochód). Zamiast pytać się czym jeździsz będziemy się chwalić ile punktów motoryzacyjnego lansu nam trzeba aby kupić Porsche 911. Doda na pewno by tak szybko nie dostała prawka albo jeszcze szybciej by jej odebrali…

Utopia? Cyfrowe więzienie i permanentna inwigilacja czy też realny pomysł?
Co sądzicie?

UPDATE: A jednak ktoś o tym myśli na serio!

a Google wydał 2 mld usd i skonstruował samochód bez kierowcy. I pewnie jeździ z wykorzystaniem Google Maps :)

  • Już widzę akcje w rodzaju redditowego „Mr. Splashy Pants”: goście skrzykują się, żeby dowalić komuś niezbyt przez nich lubianemu i masowo go otagowują :)

  • Loonatic

    Chyba jednak utopijne… Wyobrażasz sobie, wtopienie milionów chipów w nasze drogi? No i to chyba normalne (co nie znaczy, że dobre), że pewnie połowa kierowców znalazłaby sposób na unieszkodliwienie GPS’u i/lub bluetootha w ich pojeździe.
    Gdyby było tak, jak we wpisie, a ludzie byli uczciwi i nie mścili się na różnych osobach, jak wspomniał przedmówca, to wszystko byłoby O.K. Niestety tak nie jest…
    Niemniej artykuł jest bardzo ciekawy i z przyjemnością go przeczytałem :). Swoją drogą kiedyś zastanawiałem się nad podobnym rozwiązaniem ;).

  • blazi

    Gdyby było tak, że ludzie dobrowolnie zgodzą się na instalację takich bluetoothów i GPSów i nie będą ich unieszkodliwiać, to by znaczyło, że są uczciwi. A w tej sytuacji niepotrzebne by było jakiekolwiek ich tagowanie na drogach.
    Ostatnio usłyszałem o ciekawym rozwiązaniu w Szwajcarii. Tam ogólnie dostępna jest lista właścicieli samochodów z przypisanymi do nich tablicami rejestracyjnymi. Kiedy więc dojdzie do stłuczki, to nikt nie ucieka, bo nie tylko policja go może namierzyć, ale też „ruscy”. Podobnie, jeśli zajedziesz komuś drogę, albo zablokujesz miejsce parkowania. Możesz się spodziewać, że ten, któremu przeszkadzasz, znajdzie najpierw Twoje nazwisko po numerze rejestracyjnym, a potem numer w książce telefonicznej. No i będziesz miał nieprzyjemności.
    Na to jednak w Polsce nie pozwoli GIODO. Może to i dobrze?

  • Artur Kurasiński

    @ blazi – a nie jest już tak, że kierowca samochodu ma coraz mniej do powiedzenia? Przecież o „hardware” samochodu decyduje producent – już teraz masz ABS, ASR, EPS, EBS i inne draństwo którego nie możesz wyłączyć już sam – nie mówiąc o coraz bardziej rozbudowanych komputerach pokładowych.

    W samochodach poniżej 100 tys. pln monotowane są czujniki cofania, kontrolery odległości, mierniki poziomu powietrza w kołach – co za problem jedną ustawą wymóc aby wszyscy producenci sprzedający w Polsce swoje samochody wkładali dodatkowo jedną kostkę układu scalonego?

    Państwo Ci powie – masz GPS, dostaniesz zniżkę w ubezpieczyczalni. Ilu się skusi? Duuużo osób…

  • Nie uważasz, ze pomysł jest nieco chybiony w kraju, w którym co bardziej swiadomi ludzie czują się wolnymi ludźmi, a przytłaczajace ich coraz to nowe wymysły rządu naciskają na ostatnie krzty nerwów?

    Moim zdaniem jest to zwykłe donosicielstwo, jak to miało miejsce za czasów PRL czy wojny [z resztą, co ja o tym wiem, 19 lat na świecie to nie tak dużo]. O tym chyba nie pomyślałeś. Wiadome: uczciwy kierowca a pirat drogowy. Jedni potrafią łamać przepisy całe życie i ich nie złapią. Ale czy nie uważasz, iż jeśli taki system został by wprowadzony w życie, prowadził by do zacofania społecznego? Mam na myśli wcześniej wspomniane DONOSICIELSTWO

  • P.S.
    Posłuchaj piosenki Farben Lehre – Judasz :) może coś Ci o tym powie :)

  • Artur Kurasiński

    @ kashana – coś w tym jest co mówisz. osobiście również brzydzę się obgadywanie, donoszeniem i wyręczaniem władzy. Podany pomysł jest bliski temu na co napotykamy w sieci – nikt nie protestuje na raportowanie adminowi przypadków przeklinania czy trollowania – uważamy to za normalne ponieważ efekt jest pozytywny – jednostka zostaje napiętnowana i ukarana. Nikt nie ma skojarzeń ala „PRL” :)

  • @ Artur – Zwróć uwagę na szczegół, iż między drogą a siecią jest różnica. W sieci wszelkie objawy noobstwa/spamowania/trollowania są jak najbardziej niewskazane, natomiast na drodze, przyznaj, sam nie raz musisz złamać przepis aby zdążyć na spotkanie czy uniknąć zderzenia. Chwile głupoty czy słabości ludzkiej przedstawiane na drodze nie da się porównać z zamierzonymi działaniami lub niewyedukowaniem ludzi przedstawianymi w sieci. W wirtualnym świecie ukaranie kogoś, oraz wyłapanie błędu jest dużo łatwiejsze, natomiast na drodze niekiedy zamierzone błędy są urywkami sekund. Oczywiste jest, ze jeśli delikwent łamie namolnie przepisy czy zagraża porządkowi na drodze należało by go ukarać. Ale jaki jest sens trzymania ludzi na kolejnym kagańcu?
    Mówisz ze ułatwi życie. Telefony komórkowe również ułatwiają życie. W rzeczywistości stały się dla niektórych zwykłym kagańcem dla rodziców czy zanadto dociekliwej partnerki życiowej.

    2nd point.
    Koszty! Gdzie w takim kraju jak polska można by wprowadzić tak drogie przedsięwzięcie? Jak naszych nawet na odpowiednie oznakowanie dróg nie stać. Byłeś w Anglii ostatnimi czasy? Wiadomo gospodarka polska a GB…. bez komentarza.
    Polska nie nadaje się na kraj pionierski w takim przedsięwzięciu.

    P.S.
    Co najważniejsze. Polak potrafi! I poradzi sobie w każdych warunkach. Dlatego na naszych cudownych drogach radzimy sobie jak możemy i moim skromnym zdaniem wprowadzenie takiego systemu nie ma najmniejszego prawa bytu bo dopóki COŚ się nie stanie, przepisy w Polsce były, są i będą łamane.

  • g00

    Pomysł w teorii świetny. Ale jak zejdziemy do poziomu IRL to rzeczywiście IRL 2.0 już wymyślono. Kiedy w 1985 roku gruszka z betonem zablokowała na chwilę ulicę bo fundamenty nam wylewano, otagowano nas z kilku okolicznych terminali na raz. Za pomocą interfejsu 997 :)

  • Słoń

    Jakieś pół roku temu słyszałem o tym ze podobny system jest wdrażany w Dubaju lub tez w innym bogatym emiracie arabskim. nie zakłada on jednak uczestnictwa innych kierowców tylko po prostu bardzo dokładne mapy cyfrowe + GPS w każdym samochodzie + centralny system sterujący. Jak przekraczasz prędkość dozwolona na danym odcinku drogi to po 10 sekundach słyszysz ostrzeżenie głosowe a po kolejnych 10 dostajesz mandat. W dalszym etapie były rozważania na temat pobierania w ten sposób podatku drogowego (ile kilometrów jedziesz, jak kosztowną drogą, opłat parkingowych itp.) .
    Mnie chyba wizja takiej inwigilacji przeraża…

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę