Szukaj
Zamknij

Polski serwis wart 1.5 mld $!

allegro naspers

Ludzie, ludzie świat zwariował. Stało się. Tusk i jego pacholęta z Platformy wykrakali. Cud nad Wisłą! Polski serwis internetowy został wyceniony i sprzedany za 1,5 mld$ czyli prawie za tyle ile Google dał za YouTube!…

Nie, niestety nie będzie o Pino. Chodzi oczywiście o Allegro. Serwis należący do brytyjskiej grupy QXL Ricardo (w Polsce QXL Poland) stworzony w Polsce i generujący 80% obrotów całej grupy (w skład wchodzą poza Polską serwisy aukcyjne działające także w Bułgarii, Czechach, Danii, Norwegii, Rumunii, Słowacji, Rosji, Szwajcarii na Węgrzech i na Ukrainie).

Przy okazji QXL zmieniła nazwę na Tradus (aby podkreślić główny charakter działalności spółki czy handel czyli trade) został pchnięty w ramiona spółki z RPA Naspers dla której polski rynek nie jest nowością: firma posiada już akcje Gadu-Gadu SA.

Całość transakcji opiewa na 1,9 mld $ więc jak łatwo policzyć jeśli Allegro generuje 80% zysków z tej sumy to warte jest 1,5 mld $. Słabo? Akcje Naspersa co prawda spadły po ogłoszeniu transakcji bowiem „Nie jest dobrze odbierane wydawanie tak dużej sumy pieniędzy na ryzykowne przedsięwzięcie akrat teraz” – mówi analityk z Gryphon Asset Management dla Reuters’a (za IDG) ale cóż – wycena jest wyceną i obie strony dobiły targu.

Co z tego wynika? Ano to, że nie polski rynek „klonów i kopistów” ma się dobrze i nawet „wożąc drzewo do lasu” można zrobić złoty interes. Nie jest ironia i naprawdę chylę czoła przed założycielami Allegro, którzy w dość kontrowersyjny (delikatnie mówiąc) sposób, ale doprowadzili firmę do sukcesu. Teraz pozostaje tylko rozwijać, kupować nowe serwisy i przeć na wschód, gdzie głód internetu jest wielki.

Dla mnie news o sprzedaży Allegro jest numero uno w roku 2007 w polskim internecie – wchodzenie na giełdę różnych polskich podmiotów z branży może wywoływać podniecenie ale spójrzymy na rzecz obiektywnie – jest (a właściwie była) świetna koniunktura i niektóre spółki to wykorzystały. Czym jest jednak debiut Gadu-Gadu SA wobec 1.5 mld$ Allegro? Pyłkiem jeno na mapie inwestycji światowych. Wniosek smutniejszy płynie jednak dla naszych loklanych graczy – nie każdemu, nawet spółce giełdowej uda się grać w pierwszej lidze pomimo kasy licznych inwestorów.

Przykład? Nasze kochane Pino. Dziś ogłosili, że otwierają swoje tivi. I to jakie! Muzyczne tivi! A więc od dziś wierna grupa (2.6 mln) wyznawców marki Pino będzie miała swoją telewizję w sieci. Będą mogli wokółko oglądać takie cudo albo takie gierojstwo Kaskę w ten projekt wpakuje spółka giełdowa Intenet Group S.A – jak zapowiedzieli chcą wrzucić 6-8 milionów pln dzięki którym serwis będzie rentowny w czasie…12 miesięcy!

Aż strach pomyśleć o jakie zyski pokusi się PinoTV w roku 2010. Naprawdę, strach się bać co wypączkuje w końcu z Patrz, Moblo czy (ulubieniec prof. Bralczyka!) XoXo – w końcu to takie świetne i nowe pomysły i mają już tyle użytkowników. Brrrr.

Nie wiem jaki misterny plan wymyślili twórcy Pino na odzyskanie kasy ale będę czekał na zaprezentowanie tej strategii – sam chętnie z niej skorzystam jeśli jest legalna i Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nie przyczepi się potem do mnie. Podpowiem im jednak, że jeśli faktycznie chcą odzyskać te 6-8 milionów zainwestowane w PinoTV to niech lepiej kupią akcje Naspersa. Tym samym wesprą rodzimy grajdołek branżowy i kasa w części przynajmniej do nich wróci.

Na koniec cytat z pana Marka Jadachowskiego szefa projektu PinoTV – „Pino TV to nie telewizja, która wejdzie do internetu ale internet, który da nową jakość telewizji”. Szkoda, że internet jest taki pamiętliwy i tego typu stwierdzenia na zawsze już będą krążyć w sieci. Szkoda oczywiście dla wypowiadających je.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę