Szukaj
Zamknij

Steve Jobs musi odejść

MacBook Air Steve Jobs

Dwa słowa. Macworld i Steve Jobs. Wielkie show i wielkie nadzieje na kolejny cios dla legionów wiernych PCtowców spod znaku Windows & blue screens. Jeśli „coś” ma się zdarzyć w branży komputerów to zazwyczaj dzieje się właśnie podczas tej imprezy i mówi się o tym przez cały następny rok. Czy tak było i teraz?…

Osobiście uważam, że nie. Może zabrzmi to dziwnie, może już biała klasyka spod znaku Apple’a nie świeci już tak bardzo jak na początku (od roku jestem pół „switcherem” – pół bo przesiadłem się na macbook’a ale nadal używam Windows częściej niż natywnego OS) a może po prostu cuda nie zdarzają się codziennie (okej, co roku).

Na Macworld 2007 Jobs pokazał iPhone’a. W tym roku pokazał to, że nawet on nie ma patentu na cykliczne podbijanie rynków nowymi gadżetami. Dlaczego tak surowo oceniam swojego guru? Przecież fakty mówią same za siebie:

> Leopard: sprzedał się w ilości 5 milionów kopii w ciągu 3 miesięcy

> Iphone: po 200 dniach od chwili debiutu iPhone znalazł ponad 4 miliony nabywców. Jak to wygląda w porównaniu do konkurencji? W USA telefon Jobsa urwał z tortu smartphone’s około 20%!

> Iphone again: Ukłon w stronę Google – teraz na jego mapach nasz iPhone zlokalizuje nas dzięki GPRS.

> Było coś o iTunes – 4 miliardy piosenek sprzedanych do tej pory. Od 15 stycznia 2008 będzie można wypożyczanie filmy (również HD) dzięki aplikacji iTunes. Za wypożyczenie filmu na 24h w cenie 2.99$ za starsze tytuły, 3.99$ za nowości.

I na koniec po kultowej zagrywce / odzywce „one more thing!” Jobs wyjmuje z koperty (tak, tak!) nowego MacBooka Air. Teraz już wiemy co kryło się pod zdaniem „There is something in the air” które pojawiło się na plakatach reklamujących Macworld ’08. „Najcieńszy (1 cm w najgruszym miejscu) laptop na świecie” – krzyczy Jobs. Kosztuje tylko 1799 $ (startowa cena – za model droższy zapłacimy 3 tys. $). I co? I tym razem świat nie oszalał ani nie wstrzymał oddech z zaskoczenia.

MacBook Air nie jest tym na co czekał rynek rozbudzony zeszłorocznym pokazem „przełomu w telekomunikacji” czyli mówiąc po ludzku – iPhonem. Nie jestem odosobniony w twierdzeniu, że za cenę prawie 1800 $ dostanę „po prostu i tylko” lekki laptop. Gdzie tu rewolucja? Gdzie ten przełom na miarę filozofii „zmieniania świata” by Steve Jobs? Może zamiast wywalać taką sumę na ultracienki produkt lepiej zainwestować w jakiś bardziej wypasiony PDA?

Zawsze nurtowało mnie czy tak naprawdę laptopy mają być po prostu mniejszymi wersjami PC czy spełniać inne funkcje (w domyśle prawie te same co PC). Jeśli jestem poza biurem to czy potrzebuję (wiem, wiem generalizuje) odpalić proste aplikacje i chyba najważniejsze – mieć możliwość ściągania danych z Internetu. Reszta może poczekać chwilę.

Jak dla mnie nowy laptop Jobsa jest śmiałą propozycją designerską i hokus pokus technologicznym („przyjaciele” z Intela zmniejszyli procek specjalnie dla MBA o 60% Czyli cały czas nas oszukiwali i kazali nosić wielgachne laptopy a tu proszę – senior Jobs prosi i ma?) ale nie przekonałbym mnie do przesiadki z PC. To nie jest ten argument, który by mnie złamał i rzucił na kolana.

Z PC przesiadłem się na Mac’zka z powodu okropnej Visty o czym pisałem tu. Gdybym miał w tym roku dokonać tak gwałtownej zmiany chyba jednak poczekałbym na spadki cen Maca. W takiej konfiguracji jest piekielnie drogi i nie wnosi nic nowego!

Co więcej – po wywaleniu z wnętrza napędu optycznego (tak,tak!) taki laptop w podróży już nie umili nam czasu oferując możliwość odtwarzania filmów z DVD (okej, wiem można je zripować na HD tylko kto ma na to czas?). I jakoś nie przekonuje mnie opcja „pożyczania” dostępu do napędu w innym Mac’u za pomocą Wi-Fi. Za mało Mac’ów jeszcze wokół mnie i PC z wbudowanym Wi-Fi.

Okej, zatem mamy cienki laptop i cienko zareagowała giełda oraz kursy Apple. Jobs pewnie wie, że w tym roku może być gorzej jeśli chodzi o amerykańską gospodarkę i co się z tym wiąże nastroje konsumentów – sprzedawania „tylko” super lekkiego Mac’a może stać się trudna szczególnie, że cenowo i wydajnościowo produkt Apple’a nie bije specjalnie konkurencji na głowę a wręcz jest dużo droższy.

Czyżby zatem genialny nos zawiódł? Czyżbyśmy byli świadkami końca ery białych gadżetów i powolnej „mac-de-ewangelizacji”? Na pewno nie – nawet jeśli MBA nie stanie się hitem, nawet jeśli sprzedaż Apple TV czy iPhone’a nie pobije rekordów sprzed roku to nadal firma Jobsa będzie wyznaczała nowe trendy – być może nie tak rewolucyjne jak w minionych czasach.

A być może po prostu świat czeka i gotów jest na kolejnego Jobsa i jego wizje? Ja przy całym szacunku do zdolności pana S.J. nie miałbym nic przeciwko temu. W biznesie rywalizacja jest bardzo ważna a Jobs uwielbia wyzwania co pokazał wiele razy.

Ja czekam już na Macworld 2009.

  • kalif.Ior

    Wielkiemu SJ czasami zdarza się powiedzieć wielkie BS chociażby tutaj :
    http://antyweb.pl/safari-czyli-polowanie-na-fire-fox-a/

    „Na pewno nie – nawet jeśli MBA nie stanie się hitem, nawet jeśli sprzedaż Apple TV czy iPhone’a nie pobije rekordów sprzed roku to nadal firma Jobsa będzie wyznaczała nowe trendy – być może nie tak rewolucyjne jak w minionych czasach.”

    To zdanie sugeruje, że Apple TV sprzedawało się tak samo dobrze jak iPhone w 2007 roku. Tymczasem z niektórych analiz wynika, że wyniki sprzedaży były raczej rozczarowujące :
    http://www.pocket-lint.co.uk/news/news.phtml/11673/12697/Apple-Televisions-home-TVs-iPhone.phtml

  • 1) Temat posta jest bardzo tendencyjny.
    2) Nie można wprowadzać rewolucji co roku. Rynek by tego nie wytrzymał.
    3) Jobs pokazał, że potrafi przyznać się do porażki.
    4) Pół-switcherzy są najgorsi :). Mac to think different.

  • Aaaa… i jeszcze jedna rzecz. W najgrubszym miejscu ma 1.94 cm, a nie 1 cm. (http://www.apple.com/macbookair/specs.html)

  • borczyński

    wydaje mi się, skromnie mówiąc, że autor postu trochę „po łebkach” obejrzał keynote z tegorocznego MacWorld.

    Po pierwsze, iPhone w US urwał 20% tortu w pierwszych kilku miesiącach (nie pamiętam z którego dokładnie Jobs podawał wyniki), ale do dnia dzisiejszego, a OD tamtego z badania, wprowadzono jeszcze nowe Nokie itp., które mają być przecież konkurentem telefonu Apple’a.

    Po drugie, Google na swoich mapach lokalizuje nas na dwojaki sposób (autor wspomniał tylko o jednym, w dodatku błędnym). Otóż kiedy korzystamy z sieci komórkowej, nasz telefon loguje się do BTSa, czyli anteny nadawczej. Ona – jak wiadomo – stoi w miejscu, więc to jest jakaś podpowiedź dla naszego telefonu. Zasięg mamy cały praktycznie cały czas, bo telefon loguje się do kolejnych BTSów, dzięki czemu Google Maps może ustalić naszą pozycję. Drugi sposób (przyznam, że dla mnie to rewelacja!) to odbieranie „beacon” dowolnej sieci WiFi, czyli krótko mówiąc, sprawdzanie sygnału okolicznych sieci wireless w celu doboru pozycji. Świetna informacja! Nie musimy być zalogowani do danej sieci, by nasza pozycja została ustalona. Wystarczy że w okolicznym budynku obok którego stoimy/jedziemy, Kowalski będzie korzystał z routera WiFi, którego sygnał „złapie” iPhone…

    Co do MacBooka Air. Wielką rewolucją może nie jest, ale coś w sobie ma. To bardzo mikroskopowa wersja MacBooka (zwykłego), w dodatku wykonanego w całości z aluminium. Rewolucyjność polega na tym, że nikt do tej pory, przy takiej miniaturyzacji, nie stosował pełnej klawiatury i ekranu 13″ oraz podobnych parametrów. Nowatorskie są dyski 1.8″ oraz dysk flash SSD.

    Co do braku napędu… Cóż. Nastały takie czasy, że coraz mniej korzystamy z tego napędu, który mamy w laptopie. Z autopsji wiem, że korzystam z niego wyłącznie aby zainstalować jakiś sterownik, który w dodatku, dla hecy, dostępny jest zapewne w świeższej wersji online. Autor najwidoczniej nie zrozumiał przesłania, które starał się przełożyć Jobs. Naprawdę napędy NIE SĄ niezbędne w laptopach i to się potwierdziło. Autor ubolewa, że rozwiązanie Apple jest mizerne, bowiem wokół niego mało jest urządzeń WiFi… Tutaj zrobiłem wielkie oczy. Mało? Wokół nas są SETKI urządzeń WiFi, a każdy laptop jest w takowe wyposażony. Skoro autor pisze o oglądaniu filmu w podróży to nie wiem w jakim celu szuka tam podróżujących z PCtami. Jeśli już to z laptopem. A ten posiada WiFi. A usługa działa zarówno na Mac, jak i na Windowsie. Poza tym, jeśli ktoś ciężko pragnie mieć napęd przy sobie, może się zaopatrzyć w jakikolwiek zewnętrzny. Choćby ten z prezentacji, który kosztuje 99$. To chyba nieduże pieniądze?

    Bądźmy szczerzy. Patrząc na pokój z którego piszę. Do dyspozycji mam 10mbit łącze, za które płacę 100zł. Cały dom napędza router WiFi 802.11n, który wydajnością nie grzeszy, a wręcz przeciwnie, czasami potrafi zadziwić. Aplikacje które można kupić, dostępne są do ściągnięcia ze strony producenta jako plik ISO, BIN whatever. To samo z grami, co = pełna dowolność. Ściągnięcie nawet kilku gigabajtów zajmuje najwyżej 2 godziny. Czy to naprawdę tak duża przeszkoda?:)

    Kończąc mój niekrótki wywód, pragnę zawiadomić, że nie moim celem jest obrażanie kogokolwiek. Mam nadzieję, że autor nie poczuł się urażony:)

    Summa summarum: mamy XXI wiek, 2008 rok. Wczoraj powoli zanika. Liczy się jutro, z łaskawym spojrzeniem na dziś…

    Pozdrawiam,
    A.

  • @ borczyński:

    Późno jest więc szybko. niestety bzdurzysz na potege :)

    > nie chcesz napędu CD / DVD? No problem – pozbądź się też ekranu i twardego dysku – na pewno zaoszczedzisz wiecej miejsca. Zawsze mozesz pozyczyc HD przez WiFi. I sam laptop tez w zasadzie.

    > wykonanie „calosci z aluminium” nie robi wielkiej roznicy. wcale. ja chce zajebiscie szybki laptop za 5 tys. Ultracienki moze byc tez przy okazji ale nie z malym dyskiem i pamiecia (max 2 GB!). I moze byc z gumy i marchwi.

    > lokalizacja – lokalizuje sie za pomoca TRZECH nie jednego BTSa. To się nazywa triangulacja. Jeden BTS moze Ci wyswietlic „czesc, jestes w Galerii Mokotow”.

    > urywanie tortu – pokaz gdzie S.J. mowi, ze iPhone na SAMYM poczatku JUZ zdobyl 20% rynku? Nie widzialem, moze spalem jak sugerujesz :)

    > „Nowatorskie są dyski 1.8″ oraz dysk flash SSD.” – chwalic boga. to ja lece wydac 5 tys. bo maja mniejsze dyski. Tylko po co? Bo sa mniejsze? A wydajniesze?

    > „Naprawdę napędy NIE SĄ niezbędne w laptopach i to się potwierdziło.”
    oczywiscie. napedy w laptopach sa tylko po to aby smiac sie z nich ze wszystkich, ktorzy nie beda mieli MBA. Loooosers! Kurde naprawde tak sadzisz? Prosze zatem zainstaluj OS Windows z sieci. Prosze. A potem wydrukuj sobie jeszcze hologram na domowej drukarce i chwal sie nim jak ci wjada panowie z BSA na kwatere.

    > „Poza tym, jeśli ktoś ciężko pragnie mieć napęd przy sobie, może się zaopatrzyć w jakikolwiek zewnętrzny. Choćby ten z prezentacji, który kosztuje 99$. To chyba nieduże pieniądze?”

    Nie. Wcale. Dodajmy myszke za 300 pln (super fajna, mackowska!), specjalny przelacznik do projektorow SVGA za 200 pln i zaczynasz zyc. Poza tym – jest super. Mac jest taki tani….

    > „Do dyspozycji mam 10mbit łącze, za które płacę 100zł. ” zdradz mi gdzie mieszkasz prosze. W Irlandii? Czy moze uczestniczysz w tajnym projekcie TPSA? Ja za 2 mbit place 200 pln mieszkajac w Warszawie.

    > Wiele urzadzen WiFi? Siedze wlasnie w centrum stolicy 40-to mln kraju w srodku europy i lapie….6 zrodel WiFi. Wszystkie zaszyfrowane. I co gdzie jest moj naped z ktorego moge skorzystac?

    > „Summa summarum: mamy XXI wiek, 2008 rok. Wczoraj powoli zanika. Liczy się jutro, z łaskawym spojrzeniem na dziś…” Taaa to chyba „era of love” w wykonaniu PO :) Bardzo poetyckie :)

    a na koniec dodam – ja naprawde lubie Apple. Tylko jakos nie dzialaja na mnie tanie chwyty i nie podniecam sie kazdym gadzetem ze stajni pana. Jobsa. Przezylem 30 lat bez maca, przezyje i pare bez MacBoo kAir.

  • @ kalif.or – zle mnie zrozumiales albo faklycznie zle skonstruowalem zdane. Apple TV to porazka w porownaniu do iPhone. Miedzy innymi dlatego jego cena tak spadla..

  • borczyński

    Widzę, że autor się trochę poirytował i dopisał swoją ideologię do moich słów:) Tym bardziej da się zauważyć „o, przyszedł wyznawca Apple”. Cóż, popolemizujmy…

    >nie chcesz napędu CD / DVD? No problem – pozbądź się też ekranu i
    >twardego dysku – na pewno zaoszczedzisz wiecej miejsca. Zawsze mozesz
    >pozyczyc HD przez WiFi. I sam laptop tez w zasadzie.

    Argument jakiś dziwny, ale to chyba tak na dobry początek. Zrobiłem eksperyment. Zawołałem znajomych. Powiedziałem:
    – Apple wypuścił nowego laptopa – popatrzcie sobie. Nie ma napędu optycznego, co Wy na to?
    – Że co? Jak to?
    – Nie ma CD/DVD-ROMu, bo zdecydowano, że nie jest niezbędny, a jeśli już ktoś ciężko potrzebuje napęd, może go dokupić, albo „pożyczyć”..
    – No w sumie racja. Ja w swoim pececie nie korzystam w ogóle z napędu. World of Warcraft mogę ściągnąć z wow-europe.com.
    – No ja też. Ostatnio korzystałem jak instalowałem Windows, ale później i tak zrobiłem sobie obraz hdd, bo jest szybciej.

    I co? Ano uprzedzę znowu – a to. Jeśli ktoś jest zatwardziałym Windowsowcem, programistą, linuxowcem – już dawno przekonałem się, że nie warto wdawać się w dyskusje. Każdy ma swoje racje i swoje miłości. Często jest to tylko Anty Apple i nic więcej.

    >wykonanie “calosci z aluminium” nie robi wielkiej roznicy. wcale. ja chce
    >zajebiscie szybki laptop za 5 tys. Ultracienki moze byc tez przy okazji ale
    >nie z malym dyskiem i pamiecia (max 2 GB!). I moze byc z gumy i
    >marchwi.

    Do tej pory produkowane notebooki miały max. 2GB RAM i to chyba wystarczająco jeśli chodzi o komputery mobilne. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeśli ktoś potrzebuje mega komputera do AutoCADa, gier, i Bóg wie co tam jeszcze, to raczej laptop jest kiepskim rozwiązaniem. No, ale ludzie oczekują, że ich mikrofalówka sprawdzi dla nich pogodę więc wcale się nie dziwię. To samo myślenie dopada graczy – „mega wypasiony komputer do gier” to ten, który ma najszybszy procesor i dużo RAMu. Tak, pośmialiśmy się:)

    > lokalizacja – lokalizuje sie za pomoca TRZECH nie jednego BTSa. To się
    >nazywa triangulacja. Jeden BTS moze Ci wyswietlic “czesc, jestes w
    >Galerii Mokotow”.

    A trzy BTSy wyświetlą mi „cześć, jesteś w Galerii Mokotów na 2. piętrze przy kinie Cinemacity”?:) Zresztą… Czy „cześć, jesteś w Galerii Mokotów” to nie lokalizacja? Raczej tak. Gorzej z „cześć, jesteś na Mokotowie”… Tak, wiem, że z trzech. Pisałem o sposobie.

    > urywanie tortu – pokaz gdzie S.J. mowi, ze iPhone na SAMYM poczatku
    >JUZ zdobyl 20% rynku? Nie widzialem, moze spalem jak sugerujesz :)

    Napisałem, że w przeciągu kilku miesięcy od premiery (bodajże trzech)…

    > “Nowatorskie są dyski 1.8″ oraz dysk flash SSD.” – chwalic boga. to ja
    >lece wydac 5 tys. bo maja mniejsze dyski. Tylko po co? Bo sa mniejsze? A
    >wydajniesze?

    To ja lece wydać 5 tys. na telewizor LCD. Tylko po co? Bo jest mniejszy? A wydajniejszy? — NIE, a miliony osób już się przesiadły. Wniosek? Efekt Veblena.

    Co to SSD… TAK, jest wydajniejszy, a dokładniej 2x szybszy (zmierzony – odczyt 120MB/s, zapis 90MB/s). Podobną wydajność oferują jedynie dyski (najlepiej Raptory) połączone w RAID.

    > “Naprawdę napędy NIE SĄ niezbędne w laptopach i to się potwierdziło.”
    >oczywiscie. napedy w laptopach sa tylko po to aby smiac sie z nich ze
    >wszystkich, ktorzy nie beda mieli MBA. Loooosers! Kurde naprawde tak
    >sadzisz? Prosze zatem zainstaluj OS Windows z sieci. Prosze. A potem
    >wydrukuj sobie jeszcze hologram na domowej drukarce i chwal sie nim
    >jak ci wjada panowie z BSA na kwatere.

    Tak, dokładnie. Jobs wprowadził 15 stycznia światowy dzień śmiania się z nie makowców. A Windows dostałem z laptopem + wersję instalacyjną z wydrukowanym już hologramem. Ale dziękuję za troskę.

    >Nie. Wcale. Dodajmy myszke za 300 pln (super fajna, mackowska!),
    >specjalny przelacznik do projektorow SVGA za 200 pln i zaczynasz zyc.
    >Poza tym – jest super. Mac jest taki tani….

    Autorowi już puszczają nerwy. Nie może znieść ludzkiej głupoty jak można wydawać pieniądze na sprzęt Apple’a, skoro obok jest podobny i połowę tańszy… A ja dodam, że nie mam MightMouse, tylko Logitech G5… Też jestem paranoikiem?

    Co do napędu. 240zł za napęd zewnętrzny to tak dużo? Proszę przejrzeć oferty „normalnych” producentów na ich „napędy USB”… Najtańszy, bodajże Lite-On – 220zł.

    >zdradz mi gdzie mieszkasz prosze. W Irlandii? Czy moze uczestniczysz w
    >tajnym projekcie TPSA? Ja za 2 mbit place 200 pln mieszkajac w
    >Warszawie.

    W Polsce. Warszawa – Ursynów. Przepraszam, skłamałem. Obok leży nowa faktura – 110,72zł.

    > Wiele urzadzen WiFi? Siedze wlasnie w centrum stolicy 40-to mln kraju w
    > srodku europy i lapie….6 zrodel WiFi. Wszystkie zaszyfrowane. I co gdzie
    >jest moj naped z ktorego moge skorzystac?

    Próżno szukać napędu w routerze WiFi, którego sygnał autor łapie. Warszawa – Ursynów, sprzęt bulk (laptop Asus) – 15 sieci. Zaszyfrowane? Cóż… Jeśli ssid to „Linksys” – spróbujmy paraphrase 12345:)

    >Taaa to chyba “era of love” w wykonaniu PO :) Bardzo poetyckie :)

    Każdy żyje jak chce. Jobs wyznaje zasadę (i zgadzam się z nią; za Forbesem): „Nie produkujemy sprzętu, który chcą ludzie. Ludzie nie wiedzą czego chcą”. To prawda.

    >a na koniec dodam – ja naprawde lubie Apple. Tylko jakos nie dzialaja na
    >mnie tanie chwyty i nie podniecam sie kazdym gadzetem ze stajni pana.
    >Jobsa. Przezylem 30 lat bez maca, przezyje i pare bez MacBoo kAir.

    Na koniec dodam, że też lubię „epól” i nie mam żadnego komputera Mac. Skusiłem się jeno na nowego iPoda nano i nie żałuję. Czy się podniecam każdym nowym sprzętem? Nie. Dlaczego inni się podniecają? Cóż… Genialny marketing. Gdyby OSX można instalować na każdym komputerze, sprzedaż Leoparda wyniosłaby 10x tyle co w prezentacji. Sam kupiłbym 20szt. i zainstalował całej rodzinie i przyjaciołom, bo warto.

    Pzdr
    A.

    PS. Nie liczyłem, że spotkam się z takim „atakiem” ze strony autora:) Ale miło mieć jakieś urozmaicenie:)

  • łej, ale sie posypało iskierek… każdy lubi emocje. Artur, też lubisz, tym razem Jobs zawiódł, nie było iskierek, nie było orgazmu… bez złośliwości. mnie też nie wywalił z butów. Co innego, gdyby Jobs był facetem-któremu-czasem-wychodzi-coś-extra. Ale nie jest. On jest facetem powalę-cię-na-kolana-z-pianą-radości-w-ustach. Więc to nie zarzut do nietrafionego pomysłu. To nie zarzut do Apple, ani do AirMaca. To zarzut do ICONY, która miała być permanentną rewolucją i ekstazą, a nie jest. Wobec tego zarzut uzasadniony.

    Może świat jest gotów na kolejnego Jobsa. Ale problem jest taki, że niespecjalnie się taki wyłania… więc radujmy się podstarzałym Tomem Petersem… :)

  • Artur Kurasinski

    @ Borczyński – wiem już jaki jest problem naszej dyskusji :) ja widzę szklankę w połowie pustą Ty w połowie pełną ;))))

  • Artur Kurasinski

    @ Jakub Myśliwiec – Masz rację, Jobs rozczarował ale to tak jak z Michaelem Jacksonem – sprzedając swoją płytę (najgorszą w dorobku) w nakładzie 10 mln sztuk powiedział, że to jest dno. Inni za 1/10 takiego wyniki by zabili. Podobnie z Jobsem.

  • Zgadzam się – Air Book to niewypał.

    1port USB, a brak jest nawet gniazda zwykłego kabla sieciowego. W praktyce oznacza to, że do Air musimy doliczyć napęd DVD, rozgałęźnik usb, przejściówkę na kabel sieciowy (a co, nigdy nie używacie??), a to nie jest już takie wygodne, bo lepiej mieć komputer nieco większy, a w jednym kawałku, np: Zwykły MacBook.

    Poza tym nie lubię lania wody: po co mówić „najcieńszy” kiedy ma 19mm – jak dla mnie najgrusze miejsce jest bardziej znaczące niż najcieńsze :D

    Jakoś mnie to nie przekonało. Air to ze względu na cenę – produkt dla kadry menadżerskiej – bogatych szpanerów, którzy chcą mieć leciutki komputer/biżuterię do walizki, ale myślę, że w biznesie bardziej brakuje Mac’a typu TabletPC.

    Jeśli nie chcieli odkrywać Ameryki mogli też wypuścić jakąś kreatywną odpowiedź na Asus’a EEE i temat „najtańszy komputer”. Swego czasu był świetny krok z Mac Mini za 500$.

    Tym razem bez rewelacji, no ale ostatni rok był dla Apple – zwyżkowy.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę