Szukaj
Zamknij

Wasza klasa – nasza kasa

świnka z klasą

Są takie miejsca w których nasze dane powinny być chronione i zabezpieczane z najwyższą troską. Są firmy, którym powierzając swoje nieraz bardzo intymne informacje o sobie powinny swoja reputacją gwarantować nam, że nigdy nie dopuszczą do ich wyjawienia. Wbrew temu co można przeczytać w ostatnich dniach na pierwszych stronach dzienników Nasza-Klasa przy tych innych firmach jest naprawdę małym pikusiem…

Na NK co i rusz spadają grom w postaci wypowiedzi prominentnych polityków (Gosiewski, Kwaśniewski) którzy to odkrywają, że ktoś umieścił profil na najbardziej popularnym serwisie społecznościowym. GIODO zaczeło kontrolę procedur i stanu zabezpieczeń NK w celu sprawdzenia jak przechowywane są dane, które podobno pod względem wielkości są drugie w Polsce (baza danych rzecz jasna). Pierwsza pod kątem ilości danych i wielkości jak zgaduję jest nasz kochany ZUS albo US.

Naprawdę to baza NK jest druga w Polsce? A co z bazą danych TPSA? A dowolnego operatora GSM? A banku PEKAO SA? Jakimi kryteriami kierował się GIODO wydając taką opinię – zgaduję, że ilością komentarzy, zdjęć i informacji zamieszczanych w profilu użytkownika NK? Czy naprawdę te dane można zestawiać z informacjami jakie na nasz temat mają zgromasz

Za kontrolą NK padają różne argumenty (ze zdecydowaną większością się zgadzam) – że jest dziurawe i można prosto wyjąć dane jak na przykład takie zdjęcia śpiącego twórcy NK po imprezie albo takie na którym widzimy Maćka „bawiącego się” z butlką hmmmm… soku (fotek nie opublikuję, poszukajcie sobie sami), że można prosto zdobyć numery GG i Skype i masę innych informacji. Przykładów bardziej nawet mrożących krew w żyłach można mnożyć. Prasa codziennie poczytuje sobie chyba za punkt honoru znaleźć nową kompromitującą rzecz dot Pana Gąbki.

I wiecie co? Gwiżdżę na to sobie. Dlaczego? Bo generalnie to ja mam kontrolę nad swoimi danymi – decyduję gdzie i co umieszczam. Jeśli ktoś jest nowym i całkiem świeżym internautą nie zdającym sobie sprawy, że po drugiej stronie nie zawsze siedzi miły kolega Czarek to jego sprawa. Nikt nikomu nie zabroni przecież zeskanowania swojego dowodu i opublikowanie go na stronie WWW. Można przecież nawet założyć bloga i z imienia i nazwiska opisywać zdarzenia ze swojego życia – kompromitując innych i siebie przy okazji. Można. Wszystko można.

Trzeba po prostu zdawać sobię sprawę co należy a czego nie wolno robić podczas korzystania z serwisów internetowych. Były kampanie dotyczące dzieci w sieci – może trzeba zrobić kampanie dla starszych ludzi, którzy ławą ruszyli zapisywać się do NK?

Na GoldenLine budowałem swój profil z uwagą i chciałem aby wszystko wyglądało profesjonalnie. Na Naszej-Klasie wrzuciłem parę luźnych informacji zapytany przez kolegów ze studiów co u mnie słychać. Nie zamieściłem takich informacji, które uważam, za cenne, kompromitujące czy dające możliwość zdobycia numeru konta bankowego czy wyciągnięcia ode mnie innych ważnych informacji. To jest kwestia edukacji i tak jak nauczyliśmy się nie otwierać maili z nagłówkiem „i love you” tak użytkownicy nauczą się (albo zostaną zmuszeni przez decyzję GIODO) do ukrycia części swoich danych.

A co mi tak naprawdę chodzi? O to, że media podniecając się NK (przoduje niestety pewien portal na literkę „gie”) nie widzą skali problemów jakie są i były obecne w naszym życiu zanim pojawiła się NK i wszyscy skupili się na niej. Wczoraj doszło do wykrycia dwóch o wiele groźniejszych przypadków nadużycia popełnionych przez firmy znane, szanowane i z usług których być może korzysta razem więcej polaków niż z serwisu NK.

Chodzi o sprawę firmy Visa i CitiBank. Pierwszej firmie coś się pokręciło i zabrała z kont użytkowników (wielu banków m.in: Raiffeisen Bank, Pekao SA czy Toyota Bank) poważne kwoty pieniędzy. Sprawę wyjaśniono i okazało się, że winę ponosi system – błąd podobno usunięto. Czy tylko aby wszystko wyjaśniono do końca?

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy użytkownikami Visy albo bank który usług tej firmy korzysta. Jedziemy samochodem i gdzieś na zabitej dechami stacji benzynowej tankuje paliwo płacąc kartą. Przepraszam – usiłując zapłacić ponieważ z naszego konta zniknęły nasze kochane pieniążki. Możemy dzwonić sobie na infolinię, pomstować i nic – nasz bank właśnie pozbawił nas środków do życia.

CitiBank okazał się super sprytny i pobierał 200% większą prowizję za kupno amerykańskiego dolara. „Zielony” kosztował ponad 4 złote kiedy chcieliśmy go kupić w nocy. Bank tłumaczy się, że…to jest kurs nocny. W NBP odpowiedziano, że „banki prywatne mogą dowolnie ustalać kurs walut”. I co powiedzieć na takie dictum? Zmienić bank następnego dnia? Kto zagwarantuje nam, że choć raz na kwartał nasz nowy bank nie zastosuje sobie nowego kursu w nocy okradając swoich klientów?

Teraz dochodzimy do tego o czym pisałem na samym początku – moje konto na NK podlega mojej kontroli. W zasadzie tylko ode mnie zależy (jeśli moje konto nie zostanie zhackowane) co upublicznię na swój temat. Oczywiście mogą pojawić się opisy jak w 6-tej klasie podwijałem spódnicę koleżankom (yyyy niech tylko nie czyta tego narzeczona!) albo jak wyglądałem po konsumpcji pierwszego w życiu jabola (kiepsko przyznaję).

Na to nie mam wpływu ale tego typu dane krążą po już po sieci – zobaczcie gdzie się udzielaliście na forach i grupach dyskusyjnych, pamiętajcie, że cały czas łapiecie cookies i pewnie korzystacie z masy spyware’owych aplikacji albo po prostu macie IE ustawione jako główna przeglądarka. Innymi słowymi – siejeci danymi w sieci tylko nie jest to banalnie prosto je wyłapać. W NK każdy głupi to zrobi i to jest różnica.

Moje dane jakie powierzam bankom, operatorom telefonii stacjonarnej i mobilnej, urzędom – krążą bez mojej wiedzy i kontroli. Podpisując na dokumencie jedno pole „zgadzam się na przetwarzanie danych przez firrmy trzecie..” otwieramy bramy piekła dla wszelkiej maści domokrążców, pań sprzedających wycieczki do Lichenia i ubezpieczenia w jednej osobie. Spróbujcie skasować z „publicznej” sfery wasze dane takie jak adres zamieszkania czy numer telefonu. Powodzenia.

Podsumumowując celem mojego przydługiego uzewnętrzenia była próba pokazania, że prasa kłamie, banki oszukują nas w biały (w nocy tylko CitiBank) dzień a jednym sprawiedliwym jest Pan Gąbka bo jego można wyłączyć (w zasadzie sam się cały czas skutecznie wyłącza). Kto się nie zgadza z moją tezą jest po prostu głupi a jego stara ma konto na Naszej Klasie ;)

UPDATE:

Visa jak donosi Gazeta.pl „chowa głowę w piasek”. Ja powiem dobitniej – pani rzecznik rżnie głupa. Ale to w końcu jest wpisane w „job description” każdego rzecznika. Gratulacje dla banków – zdaje się, że stanęły na wyskości zadania w sytuacji kryzysowej. Jak ta reklama konkurencji leciała? „Bezpieczeństwo twojego konta….bezecenne„?

UPDATE:

Poniższy tekst jest napisany przez Zbyszka Nowickiego z agencji interaktywnej D1, któremu bardzo dziękuję za możliwość zamieszczenia go na moim blogu:

„VISA or not to VISA

„Gdy zła wiadomość obiega glob, dobra właśnie wkłada kapcie. Gdy niewłaściwie i arogancko reagujemy na złą wiadomość odnoszącą sie do naszego biznesu, to właśnie sprezentowaliśmy konkurencji silniki odrzutowe”.

Błędy się zdarzają i awarie również. Czasami błędy dotykają tych, których systemy powinny być ultra bezpieczne w minimum 300%. Ważne, aby wiedzieć jak w tym momencie zareagować i z trudnego wyjść na prosta. Zachowanie VISA w obliczu awarii jest skrajnym przykładem braku profesjonalizmu molocha, który staje twarzą w twarz z sytuacja kryzysowa. Zarówno VISA jak i Pani Małgorzata O’Shaughnessy nie podołali problemowi, ani organizacyjnie, ani tonem formułowanych komentarzy.

Łatwo widać, ze planu działania nie było, a wszyscy spali spokojnie, parzyli 5 oclock tea i czytali wzrost notowań na NYSE. I nagle stało sie, VISA zanotowała błędnie powielone transakcje i miast natychmiast rozpocząć akcje zapobiegawcza dla konsumentów oraz informacyjna dla banków schowała głowę w piasek. Zmowa milczenia, pieniądze i błędne transakcje krążyłyby sobie w elektronicznym świecie, gdyby nie bliskość zakupów karta i korzystania z Internetu oraz bankowych rachunków elektronicznych gdzie podgląd transakcji możemy sprawdzać na bieżąco.

Dla wielu osób awaria i jej skutki w postaci naruszonego lub często ujemnego salda na koncie to nie powód , aby „Pokochać Każdy Dzień” parafrazując slogan VISA.

To co w sieci nastąpiło później najlepiej oddaje komentarz jednego z forów finansowych: „zmienię moja kartę VISA na MasterCard, a jak nie to pójdę do banku który to oferuje”. Oczywiście można było inaczej. Można było mimo braku planu podejść profesjonalnie do klientów końcowych i natychmiast po stwierdzeniu problemu rozpocząć akcje wyjaśniającą i zapobiegawczą.

Można było skorzystać z odpowiednich narzędzi do formowania opinii online w celu utrzymania wizerunku. W obliczu braku ekspertów od elektronicznego PR w zespole VISA, należało skorzystać z usług profesjonalistów, którzy potrafią kształtować i kontrolować informacje w sieci.

Teraz jest juz za późno, ale zalecamy taka profilaktykę na przyszłość.

Zbigniew Nowicki
Solution Consulting Director
Digital One

  • Name

    Ja się zgadzam, czy dzięki temu jestem mądry?

  • g00rek

    Napisałem już ten comment gdzie indziej, ale on streszcza całość moich przemyśleń na temat giodopaniki, więc wkleję tu :)

    IMHO od kilku lat istnieje wielka panika dotycząca ochrony danych osobowych i prywatności. Problem polega właśnie na tym, że przygląda się narzędziom, a nie „dawcom” swoich danych. Rozumiem stytuacja wykradania danych, czy udostępniania zupełnie bez wiedzy dawcy. Ale kurczę, po to rozklejałem w 1989 roku jako gnojek nalepki z napisem SOLIDARNOSC żeby socjalizmu nie było. Nie chcę, żeby ktoś zabierał mi prawo do czegokolwiek, to JA decyduję o tym co gdzie daję. A jak ktoś jest głupi, to niech państwo za niego nie podejmuje decyzji.

    Kiedyś nikt nie krzyczał o tym, że po książce telefonicznej ktoś mógł znaleźć jego telefon (i adres!!), a na liście lokatorów wisiało jego nazwisko.

    Dziś muszę zawsze zgadywać na którym piętrze mieszka osoba do której idę :]

    Czy jeśli rozwieszę telefony i adresy wszystkich moich znajomych na karteczkach POST-IT po całej Warszawie to obiecacie że ktoś zajmie się niebezpieczeństwem karteczek POST-IT? A może powinienem zarejestrować swoją bazę znajomych w GIODO? W końcu prowadzę działalność gospodarczą i istnieje spore ryzyko ŻE IM COŚ WYŚLĘ!

    ***

    Wchodzimy coraz szybciej w wiek przepływu informacji. Nic nie da się z tym zrobić. I niestety jeśli ktoś jest po godzinach drag queen, albo wstydzi się przynależności do kółka szachowego 10 lat temu to pewnie prędzej czy później wyjdzie to na jaw.

    Mnie nie ścigają Ruscy, nie robię niczego czego bym się wstydził, nie paliłem kotów w podstawówce i nie przemycałem koki. A ludzie z grzeszkami na sumieniu, oraz ci z obsesją prywatności – sorry winnetou. Czas idzie naprzód. Może czas wyjechać na bezludną wyspę :)

  • Podoba mi się ostatnie zdanie;)
    czy CitiBank rzeczywiście oficjalnie prowadzi sprzedaż waluty po (wyższym) kursie nocnym?

  • Artur, a może dolce kupowane w nocy mają większą moc nabywczą? ;o)
    Generalnie z wpisem się zgadzam, a ostatnia seria negatywnych publikacji na temat N-K wypływa IMHO z robienia portkami w portalach. Bo przecież oni od lat wywalają kupę kasy na zdobycie kolejnych użytkowników, a tutaj kilku kolesi w ciągu pół roku ma 6 milionów kont. Trzeba się zatem tłumaczyć przed Zarządami, a przy okazji warto podkopywać zaufanie do konkurencji… tak profilaktycznie. Kto wie, może uda się trochę zmniejszyć wartość N-K i kupić ją razem z tymi 6 milionami kont?

  • szuvar

    Podpisuję się pod tym obiema rękami. Niestety szukanie sensacji tam gdzie jej nie ma to domena wielu mediów. Czasem mi się jednak wydaje, że myślenie niektórych ludzi boli i dlatego tak bezkrytycznie chłoną wszystkie informacje.

  • Jak Pająk Jerusalem : „prasa kłamie, banki oszukują nas”!! :> Artur, polecam Ci fantastyczny komiks, w polszcze i po polszczu wydali chyba 4 tomy… Transmetropolitan, dostępny tylko w dobrych księgarniach i sklepach z komiksami! :P

    Paranoja – to przecież wszystko jasne. Właśnie udzieliłem informacji, że czytam komiksy, jaki lubię styl i podpisałem to swoim nazwiskiem. Na każdej mojej stronie internetowej jest mój numer telefonu, najczęściej mail i inne namiary. Jak miałbym pracować i zarabiać, gdyby ludzie nie mogli mnie odszukać i wykorzystać zebrane informacje, by mi zaufać i zamówić ogród czy inne usługi…?

    Stara prawda, którą przytoczył **gOOrek** w słowach „jeśli ktoś jest po godzinach drag queen, albo wstydzi się przynależności do kółka szachowego 10 lat temu to pewnie prędzej czy później wyjdzie to na jaw.” to nic innego jak to, że Pinokio nie miał szans, a każde g*** wcześniej czy później wypłynie na powierzchnię. Jedyne co nam pozostaje wobec tego (i to wg mnie naprawdę się nie liczy, czy to się dzieje tera, 10 czy 100 lat temu) to być autentycznymi – klient, wyborca, etc. i tak dotrze do prawdy, a jego ocena naszej osoby nie będzie wynikała z tego, czy popełniliśmy błędy, ale z tego czy potrafimy się do nich przyznać, naprawić je. Dystans do siebie i swojego „człowieczeństwa”, a co za tym idzie prawo do popełniania błędów wzmocnione szczerością wobec siebie i zdrowym podejściem uratują nas przed każdą kompromitacją, czy zostanie szepnięta u cioci na imieninach, czy przed 6 milionami użytkowników na NK.

    W kontekście tego respect dla Grassa, Jaromira Jankowskiego, Czajkoskiego, Boniego. Jawność rulez.

    A tak z innej beczki – skoro pojawia się o nas coraz więcej informacji w sieci, tak dużo, że aż o 6 milionach ludzi można dowiedzieć się wielu szczegółów tworząc konto „Maniek Nowak”, a na GL bez logowania, to jak szybko świat ludzi pójdzie w stronę, w którą google skierowało świat faktów – „jak kogoś nie ma w wyszukiwarce, to nie istnieje”? :>

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę