Szukaj
Zamknij

Nie próbuj zrozumieć Apple

apple phone 1.0

Premiera nowego iPhone’a (określana „ipokalipsą”) prawie na całym świecie (bo bez Polski) udowodniła, że racjonalność wyborów konsumentów łatwo jest zmanipulować. Pisanie artukułów przez tuzów i znawców branży telekomunikacyjnej, rysowanie infografik czy porównywanie modeli konkurencji – wszystko to stało się tylko paliwem dla lepszej sprzedaży nowego-starego telefonu made by Jobs…

Nie jestem fanboyem nadgryzionego jabłka, nie piszę tego aby bić pokłony ego Jobsa (które jest wieeelkie). Chcę pokazać, że jeśli nawet coś jest gorsze technologicznie to dzięki odrobinie relatywizmu i wszczepienia całej masy pozytywnych skojarzeń produkt może stać się obiektem pożądania wbrew logice. Miliony wyznawców nie mogą się mylić, prawda? Prawda.

Czyżbym zaczął zdradzać objawy schizofrenii? Przestaję lubić i wielbić produkty z logo Apple’a? Skądże. Próbuje tym postem pomóc wszystkim tym posiadaczom innych i lepszych w ich rozumieniu produktów takich koncernów jak Nokia, Samsung czy Sony dlaczego nie mają szans z kultem iPhone’a. Po prostu jesteście z innej ligi.

Im szybciej to zrozumiecie i wzruszycie ramionami na kolejnej imperezie na której zamiast sluchać waszych wakacyjnych opowieści z Meksyku ktoś brutalnie skradnie uwagę tłumu słuchaczy (znowu!) wyjmując apple-cacko tym prędzej zaczniecie spokojniej spać po nocach (i może wróci do Ciebie dziewczyna?).

11 lipca ruszyła sprzedaż iPhone’a 3G jak się określa w mediach – nowy telefon został wyposażony w możliwość transmisji danych 3G właśnie i odbiornik GPS a do jego obsługi zaprzegnięto App Store czyli sklep / bank oprogramowania. I co? Przez weekend w USA tylko sprzedano 1 mln słuchawek. Czyli w dwa dni sprzedano 1/10 tego co Apple upłynił w skali całego roku.

Widzieliście kiedyś kolejki pod sklepem Nokii (są wogóle takowe?) albo biwakujących klietów pod szyldem Samsunga? Pewnie nigdy ich nie zobaczycie bo wyżej wymienione firmy działają zgodnie z logiką rynkową – jest zapotrzebowanie, zapewniamy sprzęt. Apple dziala inaczej.

Robi zamieszanie, wypuszcza plotki i dawkujemy informacje. Potem ogranicza sprzedaż. A potem z uśmiechem wali Cię w ryj kiedy chcesz już wystany aparacik uruchomić. Why Steve? For money. W przeciwieństwie do retoryki PiS ciemny lud to kupuje!

Nie wierzę żeby nikt w Apple nie uczył się na własnych błędach. Podobnie jak przed rokiem brak nowych serwerów uniemożliwił obsługiwanie autoryzacji przez co iTunes i iPhone stały się na parę ładnych godzin iBrickiem. Mało tego – nowy iphone został już złamany ku uciesze sprzedawców z ebay i allegro.

Czyli co – robią nas w konia? Tak. Widać układ sado-maso świetnie współpracuje z nowoczesnymi strategiami sprzedaży. Poniżyć klienta, odebrać nadzieję a potem rzucić na koniec jakiś ochłap.

I co? I nic. iPhone sprzedaje się jak zimna woda z limonką na pustyni Gobi. Ludzie pragną go a Apple go im daje. Proste jak drut. Nie pomogą apele o zachowanie rozsądku, pokazywanie, że z iPhone’a nie da się wysłać MMS, zaznaczyć tekstu i go skopiować i dziesiątki innych błędów i ograniczeń. Nikt nie słucha, wszyscy kupują. Na całym świecie.

Jeśli doczytałeś do tego momentu i jesteś wkurzony na Jobsa, Apple i to małe „gie” zwane iPhonem to mam dla Ciebie prezent. Dowód, że Jobs nie jest bogiem i popełnia błędy. Otóż iPhone wcale nie jest pierwszym telefonem wyprodukowanym przy współpracy Apple. W 2005 roku na rynku pojawiła się Motorola ROKR E1 (znana też jako model E790) posiadająca uwaga, uwaga – support iTunes! Nie słyszłeś o tym telefonie? Nic dziwnego – został szybciutko wycofany (za info dziękuję Kacprowi Suliszowi).

Nie sprawdził się, rynek nie zaakceptował, ludzie nie kupili. Apple poniósł klęskę i musiał rakiem się wycofać się ze współpracy z Motorolą. Ha! Czyli jednak Apple potrafi robić knoty, których ludzie nie kupią! Co nie znaczy, że sam Jobs nie uczy się na własnych błędach – to zła informacja dla nokiofilów co i rusz wciskających mi jakieś błyskotki popełnione na mulącym się Symbianie.

Nokia chce kupić i otworzyć Symbiana? Po co, dla kogo? Zanim to zrobi Google przejedzie się po rynku swoim Androidem i zaleje świat słuchawkami ze swoim softem. Zostanie tylko Appe i Google i pokój zapanuje w galaktyce. Tako rzeczę ja.

A co słychać u nas w związku z całym tym zamieszaniem? Play pręży muskuły i chce wprowadzić iPhone’a szybciej niż Orange. Poczekamy, zobaczymy. Jak na razie kluczem do sukcesu jest aktywacja via iTunes na co wpływu nie mają żadne firmy z Polski.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę