Szukaj
Zamknij
Internet Web 2.0

Kali robić łebsajt

jak kali ukraść krowa dobrze..

Zawsze uwielbiałem dyskusje na temat co jest a co nie jest zerżnięciem czyjegoś pomysłu. Na forach przeważnie pojawiało się tyle pomysłów ilu dystkutantów. Niektórzy nie widzieli nic zdrożnego w robieniu kopii 1:1 niektórzy natomiast protestowali jeśli w layoucie widniał chodź jeden podobny kolor…

Poruszę temat wcale nie lekki i wakacyjny. Przez polskie branżowe media przetoczyła się dyskusja na temat zapożyczeń warstwy graficznej (ładnie brzmi?) dokonanej przez właścicieli Adreso a poczynionej po obejrzeniu serwisu Wroom (to oczywiście sugestia właścieli Wroom). Poniżej zamieszczam zrzuty ekranu z „jedynek” obu serwisów:

adreso

wroom

Co na ten temat mówią sami zainteresowani. Mariusz Modzelewski (inwestor w Adreso) tak tłumaczy absurdalność zarzutów Wroom:

„O tym że nie może być mowy o skopiowaniu pracy to oczywiste, ponieważ serwis jest napisany od zera.”

Nie. Nie przesłyszeliście się. Logika formalna w starciu z tak postawioną tezą po prostu głupieje. Dalej jest jeszcze lepiej:

„Nie może być tutaj mowy o naruszeniu żadnych praw a żaden z elementów graficznych nie został skopiowany. Oczywiście lauout jest podobny ale nie jest o przez nikogo zastrzeżony i jest to jedyny sensowny i możliwy layout dla wyszukiwarki – zresztą wroom skopiował go od Google”.

Zauważyliście? Pojawiły się dwa ogromnie ważne argumenty – pierwszy to taki, że w zasadzie nic poza design stworzony przez Wroom w Internecie już nie występuje. Drugi – skoro ktoś zerżnął layout od kogoś innego to ja mogę ukraść go bez poczucia winy. Gloria Victis!

Na koniec Modzelewski próbuje wyciągnąć dłoń na zgodę (tak to odczytałem) poprzez wystosowanie bardzo szczególnego apelu:

„Nie zamierzamy być ani dla wroom ani dla innych serwisów konkurencją, nasza strategia polega na zjednaniu sobie jak największej liczby partnerów. Z takiej partnerskiej współpracy wszyscy mogą tylko czerpać korzyści i dziwię się wroom, że nie postrzega nas jako potencjalnego partnera, bo łącząc siły w dwóch branżach moglibyśmy naprawdę wiele osiągnąć – no, chyba że nieruchomości są konkurencją dla motoryzacji ale ja o tym jeszcze nie słyszałem.”

I w sumie na tym można by zakończyć całą opowieść – mamy negatywnych bohaterów, mamy zły serwis kopiujący rozwiązania konkurencji. Sprawa w wyniku wniosku Piotra Oblickiego (Prezesa Zarządu Wroom) została przekazana do sądu i czeka na rostrzygnięcie. Ale…

…Ale życie pisze najlepsze scenariusze. Katarzyna Bargielska (Dyrektor Marketingu Gratka.pl zarzuciła właścicielom Wroom, że…bezprawnie wykorzystują (poprzez agregowanie ogłoszeń) treści serwisu Gratka.pl (jak i kilku innych, dużych polskich serwisów ogłoszeniowych). Bargielska tak oceniła zarzuty Wroom względem Adreso:

„Wyszukiwarka Wroom bardzo chętnie i bez skrupułów korzysta z dorobku największych serwisów ogłoszeniowych w Polsce, w tym Gratka.pl. Kilkakrotnie prosiliśmy przedstawicieli Wroom, nawet za pośrednictwem kancelarii prawnej, o zaprzestanie agregowania ogłoszeń z Gratka.pl. Bez skutku. Sprawa najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie.

Stąd dziwi, że to właśnie Wroom oburza się, że ktoś korzysta z ich dorobku. Przecież Wroom powinien wiedzieć z praktyki, że to łatwe, mimo dość restrykcyjnego prawa i wyraźnego sprzeciwu innych zaangażowanych podmiotów.”

Żeby było jasne – nie wnikam w polskie prawo i problemy związane z wykorzystywaniem (agregacją) treści przez różne podmioty (w komentarzach do wypowiedzil K.Bargielskiej pojawiły się zdania, że w takim razie i Google należy pozwać bo też agreguje). Chodzi mi o etyczną stronę tworzenia biznesu i oskarżaniem konkurencji o złe praktyki kiedy samemu jest się nie do końca czystym.

Na koniec chciałbym pokazać layouty dwóch serwisów. MamBiznes.pl powstał około miesiąca temu. Na łamach GoldenLine prowadziłem z jego twórcą Grzegorzem Marynowiczem interesującą rozmowę w temacie, który można podsumować „dlaczego tak strasznie Twój serwis przypomina mi Money.pl?”. Grzegorz niestety nie dał się przekonać do mojego poglądu, że większość (ja zrobiłem test na grupie 10 osób – 9 wskazało silne wzorowanie się na Money.pl) osób widząc zestawione layouty obu serwisów wskażą na MamBiznes.pl jako naśladowcę. Tylko po co robić sobie zły PR na samym początku działalności?

money.pl

mambiznes.pl

Oczywiście rozumiem tłumaczenia Grzegorza – użyte fonty nie są zastrzeżone, kolory nie są takie same jak w Money.pl, rozkład treści różni się, odcienie szarości nie są 100% podobne. Problem jednak mój leży w tym, że pomimo względnych różnic po załadowaniu się grafiki coś we mnie krzyczy „copy+paste z money!”.

I co mam z tym zrobić patrząc na dwa serwisy informacyjne z dziedziny biznesu i finansów z których jeden działa na rynku 8 lat a drugi deklaruje, że nie wzorował się na nim? Uwierzyć w tłumaczenie Grzegorza czy jednak uznać, że nie jest możliwe aby nigdy nie oglądać, nie korzystać i nie wzorować się na liderze?

Nie mam podstaw podejrzewać aby Grzegorz stworzył serwis bazując świadomie na grafice Money.pl Jeśli tak nie jest to należy zmienić szatę graficzną asap aby pozbyć się nawet tych być może jakichkolwiek zarzutów. Ja przynajmniej bym tak zrobił – nie ma nic gorszego niż przyklejenie się błota do wizerunku firmy.

Grzegorz złamał się w końcu i usnunął (co widać poniżej) czerwoną kropkę znajdującą się w logo MamBiznes.pl, która była hmm przypadkowo zapewne nawiązująca do logo Money.pl. Niestety to są jedyne zmiany poczynione od początku działania serwisu – na resztę argumentów Grzesiek odpowiadał, że nie widzi podobieństw między jego serwisem a Money.pl.

money.pl

mambiznes.pl

Wpis ten popełniłem pod kątem edukacyjnym. Fajnie się robi coś z niczego, pisze samemu kod, klepie grafikę. Dlatego bardzo fatalnym sposobem na tworzenie własnego projektu jest korzystanie w sposób widoczny z doświadczenia i dorobku konkurencji.

I proszę darować sobie komentarze w rodzaju „wszystkie portale są takie same”, „wszystkie serwisy społecznościowe mają taki sam prosty design” – nie, nie są i nie mają. Naprawdę nie ma różnic między NYT a Yahoo, MSN a Onet, Facebookiem a MySpacem czy między Grono a N-K? Naprawdę??

Śmiem wątpić. Jeśli ktoś nie umie zaprojektować i zbudować własnego serwisu bez ordynarnego zapożyczania (to uwaga do Adreso i Wroom niż do Grzegorza i MamBiznes.pl) niech się zastanowi czy wogóle dorósł do zabawy w biznes. Bo taka działania są bardzi etycznie niebezpieczne – są obosieczne.

A my kiwając głowami i mówiąc „ech to tylko design, parę kolorków na krzyż i pole logowania, big deal” dajemy ciche przyzwolenie do tego typu działań. Krok dalej – jaka jest różnica w skopiowaniu rozwiązań koszyka sklepowego czy panelu pomocy od skopiowania layoutu serwisu? Mała. Niebezpiecznie mała.

Nie życzę ani Grześkowi ani żadnemu właścicielom serwisu, biznesu czy innego projektu aby obudził się któregoś dnia i odkrył ze zdumieniem, że właściciel nowego, konkurencyjnego start-up’u skopiował grafikę mówiąc „…no co, przecież Ty też skopiowałeś!”.

Naprawdę nie życzę.

  • Przy czym zgodnie z ustawą o ochronie baz danych (art. 7) dozwolone jest wtórne korzystanie z części danych pobranych z innej bazy danych. To wytrąca argumenty z ręki Gratce.

    Pisałem o tym u siebie nie dalej jak wczoraj. Nie będę linkował, bo nie warto ;o)

  • Artur Kurasinski

    @ Olgierd – hmm ale co oznacza „dozwolone jest wtórne korzystanie z części danych pobranych z innej bazy danych”? czy ustawa to okresla? czy moge wziac sobie (zagregowac) czesc np. pudelka i powiesic na tych tresciach swoje bannery i sprzedawac dostep?

  • ;)

    bez przesady z tym kopiowaniem, portale najczesciej wygladaja podobnie bo ciezko cos tu zmieniac i jak cos sie zmieni to zaraz bedzie znow podobne do czegos innego

    zeby cos bylo super nie podobne to musi to byc animacja flash ;)

    lay jak lay gorzej jednak jak kopiuje /kradnie/ sie na zywca pomysly typu digg no to jest przykre

    „Wyszukiwarka Wroom bardzo chętnie i bez skrupułów korzysta z dorobku największych serwisów ogłoszeniowych w Polsce, w tym Gratka.pl. … Sprawa najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie. ”

    Wlasnie czy ktos juz powal Google za to ze bez skropulow korzysta z dorobku najwie…. wroc calej sieci ktora sobie nie ustawi robot, niby z jakiej racji google indexuje sobie i jeszcze robi kopie mojej tworczosci gorzej korzysta z tego komercyjnie, powinny byc jakis miedzynarodowy pozew gigant

    jak bylbym wredny to bym znalazl z 10 stron gdzie sa kreski nad linkami jak w Twojej stronie firmowej

  • ale wroom to agregator. Oni wykorzystuja treści między innymi z gratki i tym samym dostarczją realnej wartości uzytkownikom, który moga szukac samochodów w jednym miejscu. Ostatecznie linki z wroomu prowadzą do tych własnie serwisów, w których bazach danych znajdują sie agregowane ogłoszenia. To nie ma nic wspólnego z kopiowaniem designu ani nawet treści. To samo robi simplyhired, jobsrapido i wszystkie inne agregatory.

    adreso skopiowalo design. To zupelnie inna sprawa.

  • => Artur, nie, Pudelka nie możesz, bo — umówmy się — twórczość Pudelka to są utwory chronione prawem autorskim.

    Zresztą na Twoje pytania <a href=”http://olgierd.bblog.pl/wpis,ale;gratka;znow;ktos;sie;podlozyl,13491.html”odpowiedziałem już wczoraj, proszę bardzo.

  • Artur Kurasinski

    @ :) – przepraszam ale zrozumialem tyle z Twojej wypowiedzi, ze tylko Google nalezy oskarzac bo zapuszcza roboty i indeksuje zasoby Twojej strony www.

    Tylko, ze Google nie zamiesci na Twojej stronie reklam jesli na to sie nie zgodzisz. Nie wykorzysta jej tresci jako wlasnej i nie sprzeda. Widzisz roznice?

    Co do layoutu np. revolver.pl – istnieje roznica miedzy trendem, stylem a zerznieciem kolorow, ukladu, usability. Za cos takiego sie placi gruba kase jesli chcesz uzyskac prawidlowy efekt – jesli ktos kopiuje = kradnie moja wlasnosc.

  • Artur Kurasinski

    @ Marcin – czy to znaczy, ze jesli ja „zassam” wiadomosci ze wszystkich serwisow rekrutacyjno ogloszeniowych w Polsce to nie popelnie przestepstwa?

    Ja widze to tak – wiekszosc tych serwisow pozyskuje dane i ogloszenia na wlasna reke. jesli takie tresci wyplywaja i stanowia podstawe bizesu innej firmy to jest naruszenie prawa.

    Olgierd – to w takim razie dochodzimy do sedna. Czy zatem ogloszenie jest „autorskim dzielem” czy nie? Ktos napisal, wpuscil do sieci w jakims celu.

    Podobnie z serwisem newsom zlozonym z informacji PR – w wiekszosci wypadkow korzysta taki serwis z infomacji zew. na zasadzie copy+paste.

    Czy zatem ja moge zwinac tresci zew. z MediaRunu i WirtualnychMediów i powiesic pod wlasnym adresem i sprzedawac reklamy? Chyba nie…

  • Nie robiłem specjalnych analiz, ale przy pierwszym wejściu na mambiznes.pl byłem przekonany, że to po prostu edukacyjny projekt portalu Money.

  • Artur Kurasinski

    @ Olgierd – Pudelek wogole jest dobrym przykladem – „korzystaja” z materialow zdjeciowych Faktu czy SE czyli skanuja gazety :)))

  • @ Artur – tak. Tzn nie zasysasz treści ale nagłówki. tak jak juz pisałem tak działa własnie jobsrapido czy simplyhired. Zobacz na przykład tu: http://www.jobrapido.pl/?w=e-commerce&l=
    masz tam oigloszenia z wielu serwisó – pracuj, infopraca i ten biznes działa bardzo dobrze

    Pamietaj – nie zaciagasz tresci ale nagłowki, czasami z kategoryzacją i linkujesz do treści. To fajny biznes, to fajne dla uzytkowników, bo nie muszą biegać po całym internecie i naprawde nie widze w tym nic złego.

  • Artur Kurasinski

    @ Marcin – Michal Branski z o2 wylaczyl Pudelkowi RSS czym wywolal moj gleboki zal bo zamierzalem stworzyc serwis bazujacy na pop kulturalnych newach o Dodzie i Elektrodzie :) Czyli prawnie nie ma zadnych przeciwskazan – hmmm…

  • Witam!

    Przede wszystkim dziękuję za poświęcenie MamBiznes.pl swojej uwagi.

    Nigdy nie powiedziałem, że się nie wzorowałem na żadnym serwisie. Każdy wzoruje się na jakimś innym projekcie i podobnie było z MamBiznes.pl. jedyne z czym się nie zgadzałem to to że serwis jest całkowicie jak to Arturze ująłeś „zerżnięty”. Jest to co najmniej nieuczciwe ponieważ ja widzę podobieństwo jedynie w logotypie. Przyznałem także na Goldenline, że jeśli ktoś zaproponuje inny lay nie będzie problemu z jego zamianą czym oczywiście przyznałem się do błędu. Jeśli więc poświęcasz Arturze tyle czasu na wywód o MB.pl to pisz proszę całą prawdę. Przyznaję, że gdybym raz jeszcze miał podjąć decyzję to nie zdecydowałbym się na takie logo. Inne elementy pozostałyby na swoim miejscu bo tylko logo jest faktycznie dyskusyjne. Z drugiej strony to statystyki serwisu wskazują póki co, że użytkownicy chyba wybaczyli nam ten błąd.
    Komentarze typu „Grzegorz się załamał” rozumiem, że są publicystyką.:-)
    Pozdrawiam!
    Grzesiek

  • Przeciętne ogłoszenie z Gratki czy oferta na Allegro nie jest utworem — brak warunków z art. 1 pr.aut.

    Z tej samej przyczyny serwis złożony z wiadomości przesłanych z działów PR także nie publikuje treści, które można nazwać utworami (art. 4 pkt 4 pr.aut.). Mało tego, zważ, że nawet ochrona rozpowszechnionych sprawozdań prasowych jest znacznie ograniczona (art. 25 pr.aut.).

    Więc jak: prosta informacja prasowa nie podlega ochronie, a anons prasowy podlega?

    Jeśli chodzi o jumanie zeskanowanych kser za Pudelkiem to są dwa rozwiązania:
    a) albo Pudelek ma umowę np. z SE i robi to za ich zgodą,
    b) albo robią to na podstawie art. 25 ust. 1 lit c pr.aut. (z uwzględnieniem prawa do wynagrodzenia oraz obowiązkiem podpisania zdjęcia!)

    Skądinąd ma to niewielkie znaczenie, o ile mowa jest właśnie o aktualnej wypowiedzi bądź fotografii reporterskiej. Wówczas nie muszę się zastanawiać skąd ma to Pudelek, wystarczy, że jest to zdjęcie tego rodzaju.

    Ale — jeszcze raz — w odniesieniu do ogłoszeń prasowych jest to o tyle nieważne, iż nie są one utworami w rozumieniu prawa autorskiego.

    Do baz danych (baza ogłoszeń jest takową) stosujemy przepisy ustawy o ochronie baz danych, gdzie w art. 7 jest coś takiego jak dozwolony użytek baz — instytucja podoba do znanej z pr.aut. — polegający m.in. na możliwości wtórnego wykorzystania pobranych danych, na warunkach tam określonych.

    I nie, nie jest w takim przypadku wymagane zawarcie umowy.

  • Cieszę się, że poruszyłeś ten temam, że w ogóle jest on poruszany. Chociaż kilka się tu spraw pojawiło, które trzeba by oddzielnie rozpatrywać, chciałbym przyjrzeć się konkretnemu wątkowi – koncepcji tworzenia serwisów/stron internetowych.

    Animozje dot. korzystania z cudzej pracy oczywiście były, są i będą, ale można je zminimalizować, a właściwie uciąć, odrobiną więcej kreatywnego podejścia. Przytoczone przez Ciebie zdanie: „O tym że nie może być mowy o skopiowaniu pracy to oczywiste, ponieważ serwis jest napisany od zera” streszcza w zasadzie pewną ciasną i absolutnie krotkowzroczną oraz niedojrzałą formułę, której wielu używa jako recepty na tworzenie stron internetowych. Dzieję się tak i będzie się działo dopóki informatycy będą projektowali strony internetowe.

    O czym mowa? Przyjrzyjmy się temu zdaniu, a właściwie jednemu słowu: „napisany”. Otóż stron internetowych się nie pisze, ale je projektuje. Ktoś powie: „Przecież to truizm, wszyscy o tym wiemy”. Ano właśnie, jak się okazuje, tak banalną i opisaną ze wszechstron teoretycznie prawdę nie wszyscy potrafią przełożyć na rzeczywistość. Kolejne pytanie się narzuca: „Dlaczego tak się dzieje?”. Może to pycha, może małostkowość, może nieumiejętność tworczego podejścia, a może po prostu ciasny umysł, który nie zauważa tak drobnej różnicy i przechodzi nad nią do spraw dla niego „bardziej doniosłych”, narażając krótkowzrocznie swój projekt na problemy, i to już u zarania.

    Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi (skądinąd często dobrze wykształconych), którzy chcąc tworzyć komercyjny serwis/usługę internetową, czy wizytowkę firmy (nie mowię o stronach niekomercyjnych, autorskich, amatorskich, blogach), traktują rzecz „od tyłu” czyli od pisania kodu. Tu właśnie pokutuje zauważony przez Ciebie prymitywny (bo tylko tak można to nazwać) schemat: “ech, design to parę kolorków na krzyż i pole logowania, big deal”. Ludzie, którzy tak myślą powinni cofnąć się do etapu swojej edukacji i poszukać elementów, których brakło, lub otworzyć umysł i przyjrzeć się szerzej w praktyce teorii kreowania wizerunku w sieci.

    W tym momencie zapraszam, byś spojrzał na to jeszcze z innej strony, Arturze: ludzie ktorzy potem tłumaczą „to nie jest kopia, w żadnym wypadku” albo „przecież ten serwis kopiował z tamtego, a tamten z jeszcze innego” mogą rzeczywiście tak myśleć! Bo być może kierują się naiwną i ograniczoną przesłanką: „jeśli serwis X odniósł sukces, to mój serwis Y, by odnieść sukces musi być podobny do serwisu X”. Dla mnie gdzieś w tym wszystkim dźwięczy echo tak właśnie w ograniczony sposób pojmowanej inspiracji. Nistety uważam to za antykreatywność i ciasne myślenie, na które nie ma do końca skutecznego lekarstwa, po prostu.

    A przecież wystarczy usiąść nad projektem (nawet cudzym), pomyśleć nad wszystkimi limitami i priorytetami, wynająć do współpracy dobrego grafika (jest tylu młodych zdolnych ludzi w Polsce) i powiedzieć mu/jej: chcę zrobić coś jak serwis X, ale mam takie a takie a takie wytyczne i zastrzeżenia, no i musi wyglądać inaczej. Przy współpracy z dobrym grafikiem, który rozumie założenia projektowania stron internetowych, efekt murowany. I potem żadnego czepiania się, żadnych pozwów, a może wręcz przeciwnie – to inni będą się wzorować.

    Więc apel do informatyków (i nie tylko): niech będą kreatywni, znają swoje ograniczenia i pamiętają, że strony internetowej nie da się „napisać” – tworzenie stron to złożony i wieloelementowy proces – aż dziw, że tak banalnej prawdy niektórzy nie potrafią przełożyć na rzeczywistość. Intrygujące jak wiele jest ciasnoty myślenia i jak wielu ludzi, nawet odnoszących sukcesy komercyjne, nie potrafi wznieść się ponad szarzyznę, przeciętność i schematyczną wyobraźnię, nie mówiąc już o kierowaniu się określonymi zasadami moralnymi (o których słusznie wspomniałeś, Arturze, ale to temat na inny wywód).

  • Co do MamBiznes.pl — to ciekawe, acz znamienne, że pracownik Bankiera nie wzoruje się na lejałcie swojej macierzystej firmy ;o)))

  • Artur Kurasinski

    @ Grzegorz – nie moge pokazac wszystkich komentarzy dot. naszej rozmowy na GL bo a) nie chce przeklejac b) osoby nie zalogowane tam ich nie zobacza. Pozwole sobie na wybiorcza prezentacje naszej dyskusji:

    ja: ” Grzegorzu – brawo za serwis, baty za design – zerneliscie biedne money.pl bez wazeliny. Dziwne, ze nikt z Waszego zespolu nie wpadl na pomysl autorskiego layoutu. Tak zamiast „ach” i „och” jest tylko male „ach”.

    Nie traktuje tego jak „typowo polskie” przypieprzanie sie ale jako uwage dot. kwestii etyki w biznesie.”

    Ty: ” Jeżeli layout sprowadzamy do logotypu to niech będzie.
    Dziś kropeczka będzie pomarańczowa:-)

    A na poważnie to czy tylko Money może mieć niebieskie tło logotypu?

    Porównajcie sobie kolory. Ani niebieski menu ani szary submenu nie są takie jak na Money.pl. „Zerżnięte” więc nie są:-).”

    Po pierwsze: zawsze zarzucalem Tobie zerzniecie Money.pl a nie jakiegos innego serwisu. Powiedzielam co dokladnie sprawia, ze tak uwzam – Ty odpowiedziales ( i twierdzisz do dzis), ze jedynie logo jest „podobne”. Czyli jednak cos „zapozyczles” z Money? Jak to jest Grzegorzu – patrzyles na logo a nie na uklad serwisu, kolor, wyglad menu? Ejze?!

    Po drugie – zdobywanie uzytkownikow nie ma zadnego powiazania z moimi zarzutami. Mozesz miec swietny tresciowo serwis z zerznieta grafika i zdobywac nowych userow – co udowodniles.

    Po trzecie – nie rozumiem „że jeśli ktoś zaproponuje inny lay nie będzie problemu z jego zamianą” – to znaczy, ze prosisz aby zaproponowac nowy projekt Twojego serwisu na zasadzie „czepacie sie, ale jesli pokazecie mi cos fajnego to powiesze u siebie”.

    Tak mam to rozumiec? Oczekujesz, ze ktos wzruszony podobienstwem do Money zaprojektuje Ci nowy design? Que? :)

    Czy Grzegorz sie zalamie publicystyke, komentarzami czy argumentacja – nie interesuje mnie to. Ja sobie wyrobilem zdanie i bronie go rzeczowo argumentujac.

    Konczac – MamBiznes ma dobre teksty i zerznieta z Money.pl grafike. Popraw grafike i tylko najstarsi gorale beda pamietac, ze ktos sie przypieprzal o to do Ciebie :)

  • Arturze cieszę się, że „wyrobiłeś sobie zdanie i rzeczowo go bronisz” tylko ja w dużej mierze je podzielam tylko mówiąc o layu nie sprowadzajmy go do loga i menu.

    Jeżeli czytałeś dokładnie mój wpis to przyznałem się do błędu.

    Za nowy lay projektant oczywiście otrzymałby wynagrodzenie.

    Oczywiście mogę raz jeszcze potwierdzić, że projektując lay a konkretnie logo+menu patrzyliśmy na konkurencyjny serwis:-)

    Grafika(loga i menu) będzie zapewne poprawiona, ale póki co mamy dużo ważniejszych rzeczy na głowie.

    Pozdrawiam!
    Grzesiek

  • Dziwię się twórcom polskich serwisów, czy startupów, że kopiują interfejs, wygląd z innych projektów. Zawsze mi się wydawało, że bardziej liczy się oryginalność i ciekawe przedstawienie pomysłu (połączone oczywiście z odpowiednią funkcjonalnością) niż skopiowanie tego co ktoś już zrobił.

  • „Grafika(loga i menu) będzie zapewne poprawiona, ale póki co mamy dużo ważniejszych rzeczy na głowie.”

    Drogi Grzegorzu, to jest właśnie ta „ważniejsza rzecz” – grafika i layout. Ale oczywiście powinna być „na głowie” na etapie projektowania, co teraz pozwoliłoby Ci się bez perturbacji skupiać na innych „najważniejszych rzeczach”. Gdzieś na wtępnym etapie zabrakło wyobraźni i stąd jak najbardziej uzasadniona krytyka.

    Oczywiście da się rzecz naprawić. A o wartości człowieka stanowi również sposób w jaki traktuje swoje błędy.
    Życzę dalszych sukcesów.

  • to tylko agresywna inspiracja :>

  • ms

    mimo wszystko zabawne, że jak się pisze zwykłe okienkowe aplikacje, to nikt przeważnie się nie czepia o „design”; a na www wręcz przeciwnie…

  • I jeszcze jedno: nawet gdyby ogłoszenia były utworami w rozumieniu art. 1 pr.aut. to z jakiego tytułu miałyby autorskie prawa majątkowe do nich przysługiwać serwisom w rodzaju Gratka?

    Pomijam, że w interesie ogłoszeniodawcy jest, aby wieść rozniosła się możliwie szeroko.

  • @ Artur – podkreslam, ze nie wiem czy w PL takie działania są w 100% zgodne z prawem, ale nie zaprzeczysz chyba, ze serwisy grabujące nagłowki są po prostu fajne dla userów. Na zachodzie to dziala i jesli u nas nie moze dzialac przez prawo, to mamy przejebane.

    Anyway – chodzi mi, o to, że nie mozesz jakościowo prównywać wrooma, który ciagnie od kogos nagłowki, bo na tym polega jego model biznesowy i cala zasada dzialania. do serwisu który po prostu zerżną grafę. Grafika nie jest związana z modelem biznesowym :)

    Zreszta nawet jesli w PL, sa jakies ograniczenia prawne zwiazane z grabowaniem, to pozytywnie myślący ludzie nie powinni widzieć nic zdroźnego w tym, że ktoś ma jakis w miare niezly ruch, publikuje twoje ogloszenia z informacją, ze pochodzi ono z Twojego serwisu i do tego jeszcze linkuje di Ciebie. I zreszta tak jest. Ogloszenia Pracuja sa jak już pokzaywałem na jobrapido, czy na duzo mniejszym mrovisku i jest to dla wszystkich ok

  • @ms: tu chyba chodzi jednak o coś innego, aplikacje desktopowe mają w większości przypadków inne zastosowanie i dotarcie do potencjalnych użytkowników w internecie jest dużo łatwiejsze, a co za tym idzie więcej potencjalnych kllietnów i wiecej ludzi się przejmuje

  • ;)

    „Tylko, ze Google nie zamiesci na Twojej stronie reklam jesli na to sie nie zgodzisz. Nie wykorzysta jej tresci jako wlasnej i nie sprzeda. Widzisz roznice?”

    nie zamieszcza reklam racja

    nie wykorzystuje tresci jako wlasnej i nie sprzeda – owszem robi cos znacznie gorszego – bierza i indexuje tak by miec zasoby z ktorych jej klineci korzystaja a ona sami rosla dzieki temu w potege, robi kopie tak ze jak cos zmienie to oni pamietaja moja przeszlosc. Wyobrazmy sobie nagle ze zaczna pytac o zgode kazdego czy moga zaindexowac zasow – jutro by padli.

    Wole juz zeby ktos ukradl moj lay.

  • Tomek

    Brakuje najlepszego przykładu czyli Mint.com i Kokos.pl.

    Gdy grupa zapaleńców wzoruje się na większych serwisach jest zupełnie inną sprawą, niż gdy duża firma wręcz zrzyna motywy przewodnie innych serwisów.

  • Artur Kurasinski

    @ Tomek – masz racje, przykladow mozna by mnozyc. Mi chodzilo w tym wypadku o sytuacje w ktorej oskarzajace sie nawzajem serwisy nie sa do konca „czyste”.

    Kokos i Mint – tutaj oczywiscie zachodzi kwestia podobienstwa ale nie podjalbym sie sformulowanie oskarzen.

  • tomek

    No właśnie w przypadku mint i kokos zachodzi moim zdaniem największe podobieństwo. Jak teraz zobaczyłem to po prostu jest to PLAGIAT w najczystszym wydaniu…

    Arturze – spróbuj proszę zrobić screeny obydwu serwisów i umieścić je koło siebie. Potem podaj mi więcej różnic niż podobieństw – spróbuj :)

  • @Artur

    Chcesz powiedzieć, że MamBiznes.pl to plagiat Money.pl, ale takiej opnii nie wyraziłbyś o Kokos.pl vs Mint.com?:-)

  • Artur Kurasinski

    @ Tomek i Grzesiek – macie racje, oba serwisy sa bardzo bardzo podobne i naturalnie nasuwa sie wersja taka, ze to kokos.pl zerznal z mint.com.

    Moj komentarz o nie wysuwaniu oskarzen nie bierze sie stad, ze nie widze podobienstw i kopiowania ale po prostu z tego, ze sa to ewidentne podobienstwa i nie ma o co kruszyc kopii :)

    Tak wiec: Kokos.pl to plagiat (zerzniecie) Mint.com – ale to oczywista oczywistosc :)

  • relax guys, come on it is just a layout. If I have to make a website i have to make my own font and my own logotype style and also my own colour? The most important thing is the content and if the content in both websites is different then there is no need to fight, well to $ we say as $ and so on and so forth. Internet is a very big cake so lets share it. Come on, chillout guys :) vacations are here lets enjoy ;).

    Cheers,
    Viren

  • Internet to medium demokratyczne. To fakt. Każdy może pisać, co mu „ślina na język przyniesie”. Coraz bardziej martwi mnie jednak powierzchowne traktowanie tematów w poszczególnych wypowiedziach.

    Z uwagą przeczytałam powyższy artykuł, jak również komentarz Pana Prezesa spółki Wroom – Pana Oblickiego, do artykułu, który ukazał się w IDG oraz Interent Standard, a w nich ocenę mojej wypowiedzi. Z równym zainteresowaniem śledzę dyskusję Internautów pod wymienionymi artykułami, jak również na tym blogu, gdzie niestety również widać powierzchowne potraktowanie sprawy, nad czym ubolewam. Autor – Pan Artur Kurasiński,sam wprost przyznaje:” Żeby było jasne – nie wnikam w polskie prawo i problemy związane z wykorzystywaniem (agregacją) treści przez różne podmioty…”. Tak też można :).

    Dość wnikliwie przeanalizowałam obszerną wypowiedź Prezesa spółki Wroom – Pana Oblickiego, jaka ukazała się w Internecie oraz jej wykładnię prawną, którą Podaje Pan Olgierd Rudak na swoim blogu. Muszę przyznać, że płytka analiza argumentacji zaprezentowanej we wszystkich wymienionych wypowiedziach może osobę nie posiadającą gruntownej wiedzy prawniczej, jak i praktycznego doświadczenia w branży internetowej, doprowadzić do mylnego przekonania o ich zasadności. Cytowane w artykułach przepisy są bowiem interpretowane tendencyjnie i pobieżnie, bez wymaganego przez sztukę prawniczą odniesienia się do kontrargumentów, które w niniejszej sprawie same się nasuwają. Argumentacja wszystkich Panów zapewne wydaje się laikowi na pierwszy rzut oka logiczna, spójna merytorycznie i formalnie. Jest tylko jeden drobny niuans, który w/w osoby skwapliwie pomijają, a jest on krytycznym aspektem niniejszej sprawy. Ten wątek podjęli już niektórzy Internauci w swoich komentarzach. Panowie żywo komentują moje słowa powołując się przy tym na działanie Google, czy innych wyszukiwarek. Jest jednak istotna różnica, obecność w Google i innych wyszukiwarkach jest dobrowolna, można się z nich „wypisać”, abstrahując od tego, czy jakiś serwis tak robi. Z Wroom „wypisać” się nie sposób. To już mój ostatni głos w tej dyskusji. Przytaczaniem przepisów prawnych z konkretnych ustaw zapewne zajmą się w przyszłości prawnicy obu firm serwisów (Gratka.pl i Wroom.pl). Wierzę, że w efekcie będzie to z korzyścią dla rynku internetowego w Polsce i zdrowej konkurencji, która przecież nas rozwija. Pozdrawiam tej uczestników dyskusji.
    Katarzyna Bargielska

  • Pani Katarzyno, rzecz w tym, że zgodnie z przywoływaną przeze mnie ustawą producent bazy danych nie może kazać się komuś ‚wypisać’ z dozwolonego użytku! (art. 7 ust. 4, który odnosi się do art. 7 ust. 1 ustawy).

  • kopia, kopii, kopii.
    Internet żyje, rozwija się i ewoluuje przejmując rozwiązania.
    Co jakiś czas będą wybuchać spory o kradzież pomysłów, ale wątpię czy znajdą się prawne rozwiązania odróżniające „byznesowe” wynajęcie grupy, która skopiuje rozwiązanie konkurencji – od twórców, którzy nie chcieli tracić nocy i projektując jakieś rozwiązanie skopiowali coś. Jak dla mnie – nie ma co nad tym płakać. Użytkownicy zadecydują ilością odsłon, które rozwiąznie wolą.
    Podejście twórcze – gdzie zastanawiamy się co chcemy robić – i robimy to – w połączeniu z jakimkolwiek kapitałem początkowym – daje twórcze rozwiązania. Grzesiek z MamBiznes – jeśli ma kasę na layout – czemu nie wydał jej na początku? Lecz skoro nadal ją ma – niech zadziała i niech przedstawi światu design który inni mogą kopiować, jeśli chcą zobaczyć kawał dobrej roboty.
    Prawnicze analizy. Papugi wyciąga się, kiedy ludzie nie umieją się dogadać ze sobą, bo z prawem jest czasem tak, że nie wiedomo jak się to potoczy, kiedy, jaki przecinek zaważy, kto go uchwali itp. „i wydawnictwa”.

    Problem leży w rozwoju i czy nadal będzie „dowolny” z pornhub.com, stonami terrorystów, rządów, peer2peerami, ogólniedostępny czy skończy się jak chcą niektórzy – całkowitą kontrolą tego co można.

  • Osobiście zastanawia mnie jedna sprawa. Dlaczego wroom nie uszanuje prawa gratki do nie bycia w ich agregatorze. W koncu gratka ma prawo decydować o swoich działaniach bo to ich baza. I jeśli nie maja ochoty być agregowani to wroom nie powinien z tym faktem dyskutować. Jeśli gratka nie rzyczy sobie ruchu z wrooma to wroom nie powinien zapuszczać robota agregującego. Firma prowadząca gratkę ma chyba prawo decydować o losach swojego produktu i nawet jesli Pan z wrooma tłumaczy, że robi dobrą robotę bo generuje ruch to gratka może mieć to gdzieś. Czy wypuszczając produkt do netu nie możemy decydować co chcemy z nim robić? Agregatory same w sobie nie są złe, ale ich model działania powinien uwzględniać fakt, że nie każdy ma ochotę współpracować.

  • Jak dla mnie dużo większym „zerżnięciem” (czyt. plagiatem) jest jednak przypadek kokos.pl vs mint.com – to jest po prostu żenujące jak oni bezczelnie skopiowali cały design minta.

    Co do Mojbiznes.pl i Money.pl – przecież to jest stary „old-schoolowy” układ z zakładkami i pod-menu w zakładkach. Gdyby Mojbiznes.pl nie był niebieski, w ogóle nie skojarzyłby się nikomu z Money.pl. Byłby po prostu kolejnym serwisem z zakładkami i nic więcej.

    Gdyby kokos.pl zmienił kolor byłby ciągle na maxa zerżniętym serwisem z minta.

    Z całym szacunkiem Artur, wg mnie za bardzo pojechałeś po Mojbiznes.pl i wg trochę niesłusznie. Może wylistuj wszystkie serwisy korzystające z zakładek.

    Grzesiek – skoro tylu ludzi kojarzy was z Money.pl, zmieńcie kilka drobiazgów, inny kolorek i będzie git.

    Kokos musiałby tak naprawdę opracować zupełnie nowy design, żeby nie być uznawany za bezczelny plagiat minta.

  • Artur Kurasinski

    @ Michał – Cóż nie zgodzę się – „tylko” zakładki, „tylko” stary styl…

    Michale sam wiesz jak ważne jest pierwsze wrażenie – często decyduje to o całości sympatii (lub jej braku) dla produktu / usługi. MamBiznes niestety nie moze sie obronic w zaden sposob – zapatrzenie w logo i w layout Money bije po oczach.

    Kokos vs. Mint – ta sprawa mnie mniej interesuje bo a) jest stara b) serwisem na ktorym wzoruje sie Kokos jest serwis zachodni a wiec mniej skory do odpowiedzi i wyciagania konsekwencji prawnych.

    Mnie chodzilo o to aby pokazac jak na wlasnym podworku robimy sobie kuku.

    O plagiacie Kokosa wypowiedzialem sie – jest ewidentny.

  • Dalej

    Najpierw promuje się standardy i usability,
    a potem wiesza się psy na ludziach że robią tak samo.

    Co nie zmienia faktu że Grzegorz Marynowicz zerżnął z money.pl i tyle.

    Ale „patentowanie” zakładek w poziomie i innych podobnych pierdół to absurd.
    Coś oryginalnego może być chronione, a nie coś co jest de facto standardem.

    Grzegorz Marynowicz:
    Broniąc do upadłego przegranej sprawy, wystawiasz
    świadectwo nie tylko swojej (nie)moralności, ale również inteligencji.

    Zatrudnij może tych samych PRowców których Grono w końcu zatrudniło, gdy zrobili z siebie idiotów.

  • @Dalej

    Przeczytaj dokładnie moje wypowiedzi i wówczas możesz oceniać moją inteligencję.

    Pozdrawiam!
    G.M.

  • Bardzo ciekawy artykuł!

  • Piotruś

    A propos pana Grzegorza Marynowicza, natrafiłem na jego nazwisko przypadkiem, gdy żona szukała informacji, jak założyć kawiarnię. Akurat dwa artykuły przykuły naszą uwagę. Jednym z nich był artykuł pana Grzegorza z MamBiznes.pl z 2008 roku, a drugim – artykuł Ewy Usowicz z Gazety Prawnej z roku 2005. Niby dwa artykuły, ale niewiele się różnią. Nie ma tutaj absolutnie mowy o copy/paste, ale podobieństwo treści artykułów jest uderzające. Oto artykuł oryginalny:
    http://www.infor.pl/obrot-gospodarczy/aktualnosci/19789,Jak-zalozyc-kawiarnie.html
    a tutaj artykuł z MamBiznes.pl
    http://mambiznes.pl/artykuly/czytaj/id/445/jak_zalozyc_kawiarnie

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę