Down Under
11:23 2nd September 2008
Mój brak aktywności na blogu wynika z paru czynników - złośliwości przedmiotów kultowo-martwych oraz długo odkładanego urlopu, który wygnał mnie na drugi koniec świata. Będzie zatem o kulcie białych przedmiotów, perypetiach z serwisowaniem Apple’a w Polsce oraz trochę o Antypodach…
W pierwszych słowach mego wpisu przepraszam za brak grafiki ilustrującej wpis - niestety cały czas próbuje dostć się mój serwer FTP :)
Mój MacBook doznał chwilowej niemocy wskutek uszkodzenia kontrolera dysku twardego oraz samego twardziela. Piszę tym z dużym dystansem ponieważ pierwotnie usłyszałem, że objawy awarii wskazują (według osoby z serwisu) na uszkodzenie karty grafiki czyli konieczność wymiany całej płyty głównej co niesie ze sobą koszt około 2500 pln.
Zatkało mnie powiem szczerze. Zacząłem patrzeć na swojego maczka jak na kawał bardzo, bardzo drogiego plastiku. Moja żona z pobłażaniem pokazywała mi podczas wizyty w Euro RTV AGD, że można tam kupić zwykłego laptopa (siemiermiężnej i topornej) firmy Acer za 1200 pln brutto. 1200 pln brutto! To cztery razy mniej niż kosztował 1.5 rok temu mój cudowny, biały Apple!
Perspektywa wydatku przekraczająca obecną wartość mojego MacBooka uzmysłowiła mi, że być może jednak padłem ofiarą kultu szalonych i bogatych świrów, którzy wszem i wobec wiebią białawe produkty Jobsa, zatajając fakt, że w działaniu podobne są parasolek jednorazowych po burzy.
Dumałem tak dobre 2-3 dni i poważnie zastanawiałem się nad powrotem (jak to nazwać - “switch back”?) na PC skoro Apple zawiódł na całej linii a w dodatku naprawa jego kosztuje w porównaniu do obecnych na rynku komputerów przenośnych.
Szczęście się do mnie jednak uśmiechnęło - w serwisie zdiagnozowano, źe zamiast grafiki poleciał mi “tylko” twardy dysk. Zamiast pierwotnej sumy 2,5 tys. pln zapłaciłem 960 pln brutto za doprowadzenie laptopa do porządku w tym wymianę dysku (z powiększeniem pojemności z 60GB do 160GB). Humor mi się lekko poprawił, nie powiem.
Część danych przepadała, większość dzięki korzystaniu z dwóch komputerów (laptop i stacjonarny desktop) dała się odzyskać. Nie zdążyłem zrobić back-upu całego systemu (chociaż w ramach przygotowań do urlopu kupiłem 750 GB dysk zewnętrzny) więc cała instalka Windows poszła do nieba.
Próbując ją już po naprawie postawić okazało się, źe Mozilla i jakieś 90% programów jakie miałem zamiar zainstalować po prostu nie dają się w środowisku Windows zainstalować.
Dziwny komunikat wskazuje w większości na uszkodzenie plików albo (w przypadku FF) po uruchomieniu natychmiast się wysypuje i zamyka. Ot mała zemsta Windows na Apple.
Po trzeciej reinstalacji Tigera i Windows doszedłem do wniosku, że widać było mi pisane aby w końcu przestać korzystać z Microsoftowych wspomagaczy. Cóż lepiej póżno niż w cale. Moje finałowe “przejście” z PC na Mac OS dokonało się w końcu - obecnie mam Parallels Desktop ale tylko żeby otworzyć jakieś upierdliwe pliki made by Windows (co się zdarza - szczególnie jeśli chodzi o Excela i jego nową wersję Vist’ową - krzaczy się to pod Mac OS jak cholera).
Szczerze? Nawet nie bolało. Szybko odnalazłem fajnego klienta FTP, program do zarządzenia plikami (w tym skanami wizytówek), soft do zarządzania hasłami, wygodny i prosty program do obróbki zdjęć i całą masę darmowych (!) programów. Spowoduje to na pewno trochę problemów (w domu pracuję na zwykłym PC) ale cóż, będę musiał z tym żyć.
Po rozwiązaniu problemów sprzętowych nadszedł czas na spakowanie się na dłuższy wyjazd. Ponieważ stałem się świeżym miłośnikiem fotografowania więc do standardowego zestawu laptop + komórka doszedł kolejny plecaczek ze sprzętem do cykania fot. Po wstępnym zapakowaniu całości sprzętu elektronicznego okazało się, że same kable i kabelki sprzęrowe wymagają osobnego spakowania - a gdzie ubrania, buty, śpiwory?
Okazuje się, że aby oddalić się na wypoczynek trzeba zabrać ze sobą narzędzia do komunikacji ze światem - mit o wakacjach bez komórki i laptopa padł kilka dni po wylądowaniu kiedy to okazało się, źe mój McBank czyli Inteligo zablokował mi konto i musiałem telefonicznie prowadzić dłuuugie negocjacje (nie chcę zgadywać ile mnie to będzie kosztowało..) w sprawie przywrócenia możliwości korzystania z własnych pieniędzy. Crap.
Co do samej podróży - jestem obecnie na antypodach zachodniej cywlizacji otoczony przez narkotyczne miśki oraz dużą rodzinę torbaczy. Mam zamiar powęszyć ti trochę i wrócić przez pierwszymi śniegami do kraju wierzb, bigosu i ruchu po prawej stronie (nigdy, przenigdy nie uwierzę, że można się nauczyć tak jeździć!).
Acha - temat Polski wpadł mi w oko już w miejscowym pociągu za sprawą śmieciowej, darmowej gazety. Artykuł w kontekście którego pojawia się słowo “Poland” traktuje o premierze 3G Iphone’a w Australii i przytacza przykład Polski jako kraju w który nie dość, że nikt nie chciał płacić za ten cudowny telefon w przedsprzedaży to w dodatku ludzie stojący w kolejkach byli aktorami.

September 2nd, 2008 at 11:56 am
Oj tam przesiadka nie boli :) Mi ten nowy Microsoft Office 2008 pod Mac OS dziala dobrze, ba nawet mi sie podoba.
Tutaj kiedys opisalem pare programikow ktorych uzywam moze cos ciekawego dla siebie znajdziesz: http://itlog.pl/moj-mac-software-374.html
September 2nd, 2008 at 12:01 pm
W Polsce też jeździmy po prawej stronie, wydaje się całkiem naturalne ;-)
September 2nd, 2008 at 12:48 pm
Słuchaj swojej małżonki częściej, ma bardzo zdrowe podejście do rzeczywistości :>
September 2nd, 2008 at 1:24 pm
Czy ja dobrze czytam - Australia? Jeżeli tak, to szacunek wielki. A co to za program do skanowania wizytówek?
September 2nd, 2008 at 1:37 pm
960 złotych za wymianę dysku?
mogę sie mylić, ale chyba w normalnym laptopie zapłaciłbyś za taki dysk około 160zł, a wymienić mógłbyś samodzielnie ;-)
September 2nd, 2008 at 2:03 pm
w macbooku też bez problemu można wymienić samodzielnie dysk, a dyski są te same co we wszystkich nowszych laptopach - 2,5″ SATA.
September 2nd, 2008 at 4:55 pm
“nikt nie chciał płacić za ten cudowny telefon w przedsprzedaży ”
Hehe, tak mnie dzisiaj tknęło i porównałem cenę iPhone’a w pl (Era) i uk (O2).
Zgadnijcie gdzie jest taniej? ;-)
Cena w O2 (wersja 8GB) na kartę: £349.99 = 1426.50 zł (http://www.o2.co.uk/iphone/paygo)
Cena w Erze (wersja 8GB): 1899 zł
Ponad 400 zeta drożej. To tyle co bilet do Londynu w jedną stronę. To ja się nie dziwię że mało kto to kupuje.
September 2nd, 2008 at 5:45 pm
PS. A co do abo to też niezłe zdzierstwo jest: http://www.o2.co.uk/iphone/paymonthly i klikamy Tariffs
September 3rd, 2008 at 9:29 am
960 złotych to całkiem niezły zadatek za nienajgorszego laptoka ;-)
September 3rd, 2008 at 10:23 am
Przyłączam sie do pytania o program do wizytówek ;-)
September 3rd, 2008 at 11:31 am
@Wiktor - prosty program to Yep (porzadkuje pliki na dysku w szybki i prosty do wyszukiwania) drugi nie pamietam dokladnie, ale w logo ma slonia :)))
anyone help? :)
September 4th, 2008 at 9:50 am
“przykład Polski jako kraju w który nie dość, że nikt nie chciał płacić za ten cudowny telefon w przedsprzedaży to w dodatku ludzie stojący w kolejkach byli aktorami”
uśmiałam się do łez !!!!
September 4th, 2008 at 10:20 am
Kury, jedziesz z Ubuntu, przynajmniej na tym stacjonarnym:
http://au.youtube.com/watch?v=TGRBBhTGcA4
http://au.youtube.com/watch?v=PAgul9Yci_0
openoffice i najbardziej potrzebne rzeczy zainstaluja Ci sie razem z systemem. reszte doinstalujesz sobie tak:
http://pl.wikibooks.org/wiki/Ubuntu/Instalacja_dodatkowego_oprogramowania_(za_pomoc%C4%85_Synaptic)
September 4th, 2008 at 4:23 pm
ja za powiekszenie dysku z 80gb do 320gb w przypadku laptopa naprawde mobilnego (wazy 1kg) doplacilem dwa tygodnie temu dokladnie 200zl - wspolczuje Artur…
no ale jak sie nie ma co zrobic z kasa to mozna ja pompowac w ‘niezawodne’ mac’i :P
September 5th, 2008 at 9:12 am
Mogłeś wymienić sam - fakt :) A co PC vs MAC, ja wreszcie, po latach przesiadłem się na MACa i nie żałuję, oj nie żałuję. Choć bepośrednią przyczyną było moje zawodowe zwiększenie mobilności i… 5 godzin pracy macbooka. Sorry PC. Zresztą jak się w LO miało maki, to miłość pozostaje ;))
September 8th, 2008 at 3:35 pm
a czytałeś moje walki z makiem?
http://netto.blox.pl/2008/09/bomba-e.html
i
http://netto.blox.pl/2008/08/przerwa-i-przerwa.html
magiczne zaklęcie brzmi “apple care” i nie jest za darmo…
September 13th, 2008 at 2:04 am
@ Marcin - wlasnie trafilem na Twoje wpisy, brzmie bardzo, bardzo nie fajnie :((((
A Ty wykupiles opcje “przedluzenia gwarancji”?
September 14th, 2008 at 10:23 am
@artur: tak, ale w ostatniej chwili (albo nawet chwilę później).