Nie czytaj Newsweeka – czytaj blogi
18:48 15th March 2009

Rozbawił mnie najnowszy Newsweek (11/2009) gdzie na stronie 49 zamieścił artykuł Wojciech Surmacza pt. “Wsciekli.pl” dotyczący walki klientów z bankami w czasach kryzysu. Rozbawił mnie dokładniej mówiąc wstęp, w którym autor opisuje film będący obiektem delektowania się na pewnym forum społeczności walczącym z pewnym bankiem…
A wstęp brzmi tak:
“Przyczajone lwy rzucają się nagle na bawoły spokojnie idące w kierunku rzeki. Ofiarą drapieżników pada młode cielę – najsłabsze ogniwo stada. Reszta ucieka w popłochu. Po chwili jednak bawoły wracają. Zza wzgórza wyłaniają się ich setki, rozwścieczony tabun tratuje lwy, ratując pokiereszowane i ledwie dyszące cielę. Ten niezwykle poruszający filmik („Battle at Kruger”), nakręcony przez turystów w Parku Narodowym Krugera w RPA, bije rekordy oglądalności na portalu YouTube.
Użytkownicy forum internetowego nabiciwmbank.pl delektują się jego oglądaniem, bo dla nich ten film ma wymiar symboliczny – to dowód na to, że w grupie siła. Że w stadzie są w stanie pokonać nawet króla zwierząt. Zadłużeni po uszy zbuntowali się przeciw korporacjom finansowym i wierzą, że zjednoczeni w sieci pokonają potężnych wrogów.”
Wszystko byłoby okej gdyby nie fakt, że film został zamieszczony przeze mnie w tym wpisie. Nie chcę zgadywać ile czasu poświęcił autor na przygotowanie artykułu, nie wiem jakie fora i strony odwiedził. Film nie jest oczywiście mojego autorstwa, nie zamierzam drzeć szat i krzyczeć, że ktoś mnie (znanego blogera nie zapominajmy!) nie zacytował. W sumie nic się nie stało, nie zostały naruszone niczyje prawa.
Morał dla mnie z powyższego wynika taki – zamiast kupować papierową gazetę za 5 pln zasubskrybuj sobie parę blogów – będziesz miał z miesięcznym wyprzedzeniem (i to za darmo!) wszystkie treści jakie trafiają do mainstream’owych gazet.
Pana Wojciecha Surmacza pozdrawiam i polecam się na przyszłość – proszę korzystać dalej z mojego bloga, przyrzekam, że nie będę chciał nawet kasy za wierszówkę!
18 komentarze »

March 15th, 2009 at 7:01 pm
Ale o co chodzi? Nie umieścił żadnego Twojego tekstu, nie powiedział o Twoim filmiku, tylko jakimś-tam na YT. Przeszukał Internet i napisał artykuł – czy ma teraz wypisać wszystkie strony jakie odwiedził?
March 15th, 2009 at 7:04 pm
Zanim Ty znalazłeś ten film, wisiał on ja YT przez prawie rok.
Zanim pojawił się na Twoim blogu, pojawił się na Diggu, Wykopie i w paru innych serwisach społecznościowych, gdzie go zapewne znalazłeś.
Zamiast więc bzdurzyć o opóźnieniu gazet, pomyśl jakie opóźnienie miałeś Ty, a potem skończ z megalomanią, bo aż żal czytać.
March 15th, 2009 at 7:11 pm
@ Anonymus – wiem, juz więcej nie będę proszę pana.
March 15th, 2009 at 7:12 pm
@ Jakub Anderwald – ojej przecież napisałem, że nie chodzi mi tylko o to by promować czytanie blogów – dowiesz się z nich szybciej i za darmo :)
March 15th, 2009 at 7:38 pm
taa. wole jednak 5 zł i rzeczowy artykuł. Nie sądze, żeby pan był znanym bloggerem po pierwsze. samo bycie w 10przykazaniach o niczym nie świadczy.
March 15th, 2009 at 8:37 pm
Powiedzmy, Twój wpis na blogu pokazał tylko wideo, inne wpisy ukazały kilka innych aspektów tej sytuacji, z kolei z innego bloga mogę poznać inny punkt widzenia, z innej strony jeszcze inną opinię…
W artykule mogę przeczytać te informacje zsumowane i porównane, dodatkowo (jeśli autor jest dobrym dziennikarzem) także wyważone i z neutralną opinią – i za to właśnie się płaci. Nadal więc blogi nie są dobrą alternatywą.
March 15th, 2009 at 9:47 pm
Ja nie rozumiem tylko dlaczego dalej postrzega się blogi (i publikowanie tekstów w internecie) za źródło piany, z którego dziennikarze starych mediów mają wyciągać jakąś neutralną średnią, której – najwyraźniej – czytelnicy sami wyciągnąć nie są.
Odwróćmy sytuację, w której to ja poczytałem kilka gazet i napisałem tekst na blogu. Czemu z automatu nie będzie on uznany za “wyważony i neutralny”? Bo nie jestem “dobrym dziennikarzem”?
Wiem, że wiara w papier jest duża, ale nie przesadzajmy. To są dokładnie tacy sami ludzie, jak Ci którzy wybierają publikację online.
(@Jakub Anderwald, to nie jest przytyk do Twojego komentarza, wykorzystałem tylko fragmenty Twojego tekstu, bo idealnie ilustrują popularne, mylne, przekonanie.)
March 15th, 2009 at 9:55 pm
@ Jakub Anderwald – temat banków poruszyłem szerzej tutaj: http://blog.kurasinski.com/2009/01/22/mbank-stop-piratom-bankowym kiedy to nikt o tym szerzej nie pisał. Ba! Kilka dni dopiero po mnie sprawą zainteresowały się inne media czasami wymieniając mojego bloga jako miejsce w którym się zetknęły z np. inicjatywą mstop.pl
Nie boli mnie, że mnie nikt nie wymienił w tekście (pomimo, że filmik zadedykowałem właśnie ludziom z cytowanego forum i wiem, że został on przez nich wrzucony po zobaczeniu go u mnie).
Chodzi mi o wywołanie szerszej dyskusji o kondycji prasy – padają kolejne tytuły, niektóre gazety przenoszą się do sieci całkowicie. Może blogi nie są w końcu takie złe jak je maluje “mainstream”? Może czasami odwalamy robotę za Pana czy Panią dziennikarz i podajemy na tacy wyszperane linki i fakty lepiej niż to robią ich koledzy po fachu? Tak tylko pytam.
March 15th, 2009 at 9:56 pm
@ winno: a co to jest 10przykazan?
March 15th, 2009 at 10:05 pm
Arturze, pobiegaj albo zapisz się na yogę. ;-)
March 15th, 2009 at 10:14 pm
@ Rafi – yoga jest fajna jeśli wokół są same kobiety ale nie jest dla mnie wyzwaniem takim jak hatrick w piłce halowej :)
March 16th, 2009 at 12:08 pm
Taka już kolejność “dziobania”:
1. blogi, później – digg lub youtube
2. digg, youtube, później – blogi
Gdzie jest prasa drukowana? Czasem bardzo późno lub wcale.
Przecież nie wszystko co urodzi się w Internecie, zaraz musi mieć odzwierciedlenie w mediach tradycyjnych.
March 16th, 2009 at 2:10 pm
Pawle – bo tych blogów jest od cholery i średnia wypada dużo niżej niż średnia gazet papierowych. Wydają też dużo więcej artykułów, także gnioty się trafiają dużo częściej.
Czemu poważny dziennikarz i poważne media wykażą “wyważone i neutralne” opinie a bloger nie? Bo ten poważny dziennikarz studiował kilka lat, potem kilka lat się szkolił, potem kolejne kilka pisał takie teksty. A bloger zaczął pisać rok temu – i jego słowa nie są 10 razy sprawdzane czy się zmieszczą, może sobie pisać ile ekranu starczy i przez to bywa gorzej z jakością.
March 16th, 2009 at 2:42 pm
@ Jakub Anderwald – Pisze o wymarlej kategorii dziennikarzy – zajrzyj do newsroomoch tygodnikow opinii, gazet i portali. Dziennikarze sledzczy moze sie jeszcze lapia na Twoja definicje – wiekszosc niestety to mlody narybek moze po studiach ale na prywatnych uczelniach srednio zwiazanych z wykonywanym zawodem..
Nikt sie nie kloci o wiarygodnosc tekstow – moj wpis mial pokazac to, ze dziennikarze z “powaznych mediow” czesto gesto zostaja w tyle, nie umieja znajdowac informacji i “zywia” sie blogosfera. Ja sobie nie przypisuje znajomosci tematyki bankowej tylko faktu, ze to ja napisalem pierwszy o tej sprawie wlaczenie z zapodaniem filmiku :))
PS. Udowodnij mi prosze, ze dziennikarz z Przekroju czy Polityki nawet zna sie lepiej od Pawla na sprawach zwiazanych z Apple :)))
March 16th, 2009 at 3:12 pm
Well, zła kondycja prasy to nic nowego. Można czytać blogi, do tego zaglądać na PAP i tyle.
Kiedyś na rynkach stali obwoływacze i wykrzykiwali najistotniejsze wydarzenia. Prasa, dzięki większemu zasięgowi, mniejszym kosztom i mniejszemu czasowi reakcji, wygrała.
Teraz idzie blogowe.
Budowanie mitu wokół pewnych tytułów – Polityka, Wprost, Newsweek – jakoby miałyby to być “poważne tytuły” (co, Arturze, właśnie robisz) tylko wzmaga odczucie: TU poważne media, TAM pryszczaty bloger.
March 16th, 2009 at 3:15 pm
@ kender – wiesz masz rację, zgadzam się :)
March 16th, 2009 at 5:15 pm
wyobraźmy sobie, że było tak, jak to wygląda z artykułu, że dziennikarz z Newsweeka poszedł zapytać o sprawę organizatorów forum nabiciwmbank, a ci m.in. mu pokazali ten filmik z youtube o bawołach i lwach dla pokrzepienia swoich racji. proszę oszacować szansę, że dziennikarz przy tej okazji zauważył blog AK74.
March 16th, 2009 at 8:27 pm
@ms – ale to właśnie chodzi; że nie ma sensu płacić kilka złotych za artykuł który powstaje na zasadzie że przeciętny koleś pogadał z organizatorami forum i chwilę poklikał na necie; po czym usiadł i napisać tekst; podczas którego pisania musiał pamiętać o zamykaniu numeru i odpowiedniej długości tekstu;