<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Nie bójmy się Google&#8217;a</title>
	<atom:link href="http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/</link>
	<description>blog o mediach elektronicznych, nowych technologiach, biznesie i kulturze masowej. na ostro.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 30 Jul 2010 17:10:30 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
	<item>
		<title>By: Gra w Bing(o) &#124; Press Room</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-75089</link>
		<dc:creator>Gra w Bing(o) &#124; Press Room</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Jun 2009 07:59:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-75089</guid>
		<description>[...] udały &#8220;wielkiemu G&#8221; - ktoś pamięta o Froogle czy Google Checkout? Jak napisałsem tutaj - Google nie jest nieśmiertelny. Można go pokonać mądrą strategią i świetnym [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] udały &#8220;wielkiemu G&#8221; &#8211; ktoś pamięta o Froogle czy Google Checkout? Jak napisałsem tutaj &#8211; Google nie jest nieśmiertelny. Można go pokonać mądrą strategią i świetnym [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Gra w Bing(o) &#124; AK74 - blog Artura Kurasińskiego (cc) 2007</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-75088</link>
		<dc:creator>Gra w Bing(o) &#124; AK74 - blog Artura Kurasińskiego (cc) 2007</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Jun 2009 07:53:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-75088</guid>
		<description>[...] udały &#8220;wielkiemu G&#8221; - ktoś pamięta o Froogle czy Google Checkout? Jak napisałsem tutaj - Google nie jest nieśmiertelny. Można go pokonać mądrą strategią i świetnym [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] udały &#8220;wielkiemu G&#8221; &#8211; ktoś pamięta o Froogle czy Google Checkout? Jak napisałsem tutaj &#8211; Google nie jest nieśmiertelny. Można go pokonać mądrą strategią i świetnym [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Bartek Krzemień</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71516</link>
		<dc:creator>Bartek Krzemień</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 May 2009 19:12:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71516</guid>
		<description>Artykuł ciekawy, niemniej po przeczytaniu mam mieszane uczucia. Skacze Pan, Panie Arturze, po ogromnej ilości wątków, a z każdym przeskokiem coś umyka. Przypomina to oglądanie polskiej ekranizacji Wiedźmina - jeśli czytało się sagę, to jeszcze jest szansa nadążyć. Podobnie tu - jeśli ktoś się orientuje na rynku wyszukiwarek, to może sobie brakujące rzeczy dopowiedzieć.

Osobną kwestię stanowią fakty, które Pan odrobinę przekłamuje. Składam to na karb rozległości materiału. Dwa przykłady:

a) Bill Gross nie sprzedawał GoTo.com w 2003 - ten podmiot przestał istnieć dwa lata wcześniej. W 2001 przekształcił się na Overture, tym samym z destination page i sieci dystrybucji reklam stał się jedynie tym drugim. Wynikało to z obaw, że najwięksi partnerzy w części dystrybucyjnej - zazdrośni o ruch na GoTo - nie odnowią umów. Nawiasem mówiąc, sam Gross był temu przeciwny. Krótko po tym okazało się, że miał rację. W 2002 Google uruchomiło pierwszą wersję AdWords (działające przez pierwsze dwa lata jedynie w systemie CPM) i udowodniło tym samym, że destination page rules ;). Aby ocalić jak najwięcej, podjęto decyzję o sprzedaży Overture do Yahoo! w 2003 roku. Yahoo! goniło Google w PPC - zależało im przede wszystkim na technologii. Polecam lekturę o tamtych latach - John Battelle świetnie opisał to w książce The Search. Jest również skrócona wersja: http://magiczne.seoisem.pl/historia-linkow-sponsorowanych/

b) Wspomniana na końcu artykułu umowa ma się nijak do obecnego stanu Google. W 2011 Stanford będzie dysponował prawami to tego, co napędzało Back Rub na samym początku. Ten oryginalny algo, a ten obecnie napędzający Google, to - delikatnie mówiąc - dwie różne rzeczy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł ciekawy, niemniej po przeczytaniu mam mieszane uczucia. Skacze Pan, Panie Arturze, po ogromnej ilości wątków, a z każdym przeskokiem coś umyka. Przypomina to oglądanie polskiej ekranizacji Wiedźmina &#8211; jeśli czytało się sagę, to jeszcze jest szansa nadążyć. Podobnie tu &#8211; jeśli ktoś się orientuje na rynku wyszukiwarek, to może sobie brakujące rzeczy dopowiedzieć.</p>
<p>Osobną kwestię stanowią fakty, które Pan odrobinę przekłamuje. Składam to na karb rozległości materiału. Dwa przykłady:</p>
<p>a) Bill Gross nie sprzedawał GoTo.com w 2003 &#8211; ten podmiot przestał istnieć dwa lata wcześniej. W 2001 przekształcił się na Overture, tym samym z destination page i sieci dystrybucji reklam stał się jedynie tym drugim. Wynikało to z obaw, że najwięksi partnerzy w części dystrybucyjnej &#8211; zazdrośni o ruch na GoTo &#8211; nie odnowią umów. Nawiasem mówiąc, sam Gross był temu przeciwny. Krótko po tym okazało się, że miał rację. W 2002 Google uruchomiło pierwszą wersję AdWords (działające przez pierwsze dwa lata jedynie w systemie CPM) i udowodniło tym samym, że destination page rules ;). Aby ocalić jak najwięcej, podjęto decyzję o sprzedaży Overture do Yahoo! w 2003 roku. Yahoo! goniło Google w PPC &#8211; zależało im przede wszystkim na technologii. Polecam lekturę o tamtych latach &#8211; John Battelle świetnie opisał to w książce The Search. Jest również skrócona wersja: <a href="http://magiczne.seoisem.pl/historia-linkow-sponsorowanych/" rel="nofollow">http://magiczne.seoisem.pl/historia-linkow-sponsorowanych/</a></p>
<p>b) Wspomniana na końcu artykułu umowa ma się nijak do obecnego stanu Google. W 2011 Stanford będzie dysponował prawami to tego, co napędzało Back Rub na samym początku. Ten oryginalny algo, a ten obecnie napędzający Google, to &#8211; delikatnie mówiąc &#8211; dwie różne rzeczy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: PeterWWW</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71344</link>
		<dc:creator>PeterWWW</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 May 2009 13:21:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71344</guid>
		<description>nie sadze rowniez zeby Brin z Pagem wszystko kontrolowali tak jak piszesz, sadze ze mneadzer klasy ES nie bylby zainteresowany figuranctwem i tylko implemntacja czyis polecen nawet dla najseksowniejszej korporacji swiata

moze na konflikcie MS vs. G  ktos wyplynie, mozliwe tez ze nowa jakas technolgia przyniesie przelom np semantic search ktory bedzie dostarczal tarfnych odpwoiedzi na pytania w NLP ale to raczej jeszce potrwa. 
Jest jedna podstawowa sprawa potegi tworza sie przedewszystkim podczas narodzin nowych technologii jak Internet, rzadko kiedy firmy  ktore weszly potem przeracaja swiat do gory nogami. Moga byc mocna konkurencja jak Pepsi dla Coke ale rzadko staja sie #1. IBM nie zostal zdetronizowany przez innych producentow to byl po prostu poczatek ery PC itd choc sa tez oczywiscie przyklady na antyteze

dobry artykul, czekam na polskiego Googla:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>nie sadze rowniez zeby Brin z Pagem wszystko kontrolowali tak jak piszesz, sadze ze mneadzer klasy ES nie bylby zainteresowany figuranctwem i tylko implemntacja czyis polecen nawet dla najseksowniejszej korporacji swiata</p>
<p>moze na konflikcie MS vs. G  ktos wyplynie, mozliwe tez ze nowa jakas technolgia przyniesie przelom np semantic search ktory bedzie dostarczal tarfnych odpwoiedzi na pytania w NLP ale to raczej jeszce potrwa.<br />
Jest jedna podstawowa sprawa potegi tworza sie przedewszystkim podczas narodzin nowych technologii jak Internet, rzadko kiedy firmy  ktore weszly potem przeracaja swiat do gory nogami. Moga byc mocna konkurencja jak Pepsi dla Coke ale rzadko staja sie #1. IBM nie zostal zdetronizowany przez innych producentow to byl po prostu poczatek ery PC itd choc sa tez oczywiscie przyklady na antyteze</p>
<p>dobry artykul, czekam na polskiego Googla:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marek Kasperski</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71275</link>
		<dc:creator>Marek Kasperski</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 May 2009 09:52:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71275</guid>
		<description>Google, z perspektywy projektowej, zupełnie inaczej niż użytkowej często jest tylko kłodą u nogi. Konkrety? Wymienię 2 najistotniejsze z mojego punktu widzenia:

1) Dla wielu przypadków (zwłaszcza w sprzedaży) strona google.pl to po prostu strona główna dla serwisu, z której rozprowadzany jest ruch na podstrony - a to z wyników organicznych, a to z kampanii Adwords. Efekt jest taki, że trzeba projektować tak podstrony, by zarówno ich treść i akcje, które można na nich podjąć były zrozumiałe zarówno z poziomu domeny głównej serwisu, jak i z przekierowania. Znam co najmniej kilka takich przypadków, gdzie są to kwestie b. trudne do pogodzenia, a lepiej gdyby ich uniknąć.

2) Ze względu na pozycjonowanie A) teksty nierzadko pisane są pod google, a nie dla użytkowników. Zarówno jeśli chodzi o nasycenie słowami, jak i elementy gramatyki - mianowniki liczby pojedynczej ze względu na fakt, że w traki sposób wpisywane są hasła do szukajki, 3) czy rozwiązania funkcjonalne - np. rozbudowane stopki nasycone słowami kluczowymi umożliwiającymi lepsze indeksowanie strony.

Suma sumarum jednak, biorąc pod uwagę powyższe i stosowanie się do wymogów Google, jeśli miałoby się coś kiedykolwiek stać niedobrego z Google, to problem będą mieli wszyscy. Bo w coraz większej mierze to jak wyglądają i działają strony WWW, zależne jest od wymogów Google. Więc jak miałyby działać te strony bez Google?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Google, z perspektywy projektowej, zupełnie inaczej niż użytkowej często jest tylko kłodą u nogi. Konkrety? Wymienię 2 najistotniejsze z mojego punktu widzenia:</p>
<p>1) Dla wielu przypadków (zwłaszcza w sprzedaży) strona google.pl to po prostu strona główna dla serwisu, z której rozprowadzany jest ruch na podstrony &#8211; a to z wyników organicznych, a to z kampanii Adwords. Efekt jest taki, że trzeba projektować tak podstrony, by zarówno ich treść i akcje, które można na nich podjąć były zrozumiałe zarówno z poziomu domeny głównej serwisu, jak i z przekierowania. Znam co najmniej kilka takich przypadków, gdzie są to kwestie b. trudne do pogodzenia, a lepiej gdyby ich uniknąć.</p>
<p>2) Ze względu na pozycjonowanie A) teksty nierzadko pisane są pod google, a nie dla użytkowników. Zarówno jeśli chodzi o nasycenie słowami, jak i elementy gramatyki &#8211; mianowniki liczby pojedynczej ze względu na fakt, że w traki sposób wpisywane są hasła do szukajki, 3) czy rozwiązania funkcjonalne &#8211; np. rozbudowane stopki nasycone słowami kluczowymi umożliwiającymi lepsze indeksowanie strony.</p>
<p>Suma sumarum jednak, biorąc pod uwagę powyższe i stosowanie się do wymogów Google, jeśli miałoby się coś kiedykolwiek stać niedobrego z Google, to problem będą mieli wszyscy. Bo w coraz większej mierze to jak wyglądają i działają strony WWW, zależne jest od wymogów Google. Więc jak miałyby działać te strony bez Google?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Łukasz J.</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71273</link>
		<dc:creator>Łukasz J.</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 May 2009 09:23:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71273</guid>
		<description>Ja słyszałem, że Google zapłaciło Yachoo/Overture niezłe pieniądze (możliwe że w akcjach) za patent AdRank = CPC * CTR.
Poza tym skąd ta pewność, że założyciele nadal wszystko nadzorują?
Mi się wydaje, że są raczej &quot;figurantami&quot;, &quot;pożywką dla mediów&quot; i &quot;wzorem dla geeków&quot;, niż prawdziwymi (w sensie biznesowym) autorami sukcesu Google.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja słyszałem, że Google zapłaciło Yachoo/Overture niezłe pieniądze (możliwe że w akcjach) za patent AdRank = CPC * CTR.<br />
Poza tym skąd ta pewność, że założyciele nadal wszystko nadzorują?<br />
Mi się wydaje, że są raczej &#8220;figurantami&#8221;, &#8220;pożywką dla mediów&#8221; i &#8220;wzorem dla geeków&#8221;, niż prawdziwymi (w sensie biznesowym) autorami sukcesu Google.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Varelsee</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71218</link>
		<dc:creator>Varelsee</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 23:40:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71218</guid>
		<description>Wracasz powoli do formy :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wracasz powoli do formy :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marek</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71199</link>
		<dc:creator>Marek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 20:53:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71199</guid>
		<description>To prawda, że tekst ma raczej lekko negatywne zabarwienie i Artur raczej skoncentrował się na krytyce, ale to jego blog, jego prawo.

W większości przypadków mamy do czynienia z peanami na część Googla, więc trochę krytyki i przypomnienia, że firma ma także drugą stronę jest jak najbardziej na miejscu.

Bardzo ciekawy i pouczający art</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To prawda, że tekst ma raczej lekko negatywne zabarwienie i Artur raczej skoncentrował się na krytyce, ale to jego blog, jego prawo.</p>
<p>W większości przypadków mamy do czynienia z peanami na część Googla, więc trochę krytyki i przypomnienia, że firma ma także drugą stronę jest jak najbardziej na miejscu.</p>
<p>Bardzo ciekawy i pouczający art</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Bartłomiej Dymecki</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71189</link>
		<dc:creator>Bartłomiej Dymecki</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 19:41:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71189</guid>
		<description>Bill Gross za AdWords dostał chyba pakiet akcji Google&#039;a, więc nie ma na co narzekać :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bill Gross za AdWords dostał chyba pakiet akcji Google&#8217;a, więc nie ma na co narzekać :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Artur</title>
		<link>http://blog.kurasinski.com/2009/05/06/nie-bojmy-sie-googlea/comment-page-1/#comment-71185</link>
		<dc:creator>Artur</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 18:53:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.kurasinski.com/?p=1487#comment-71185</guid>
		<description>Mam wrażenie, że przedstawiłeś tu Google trochę w złym świetle. Samowładczy właściciele, wielkie ego i ich przykazania. :/</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mam wrażenie, że przedstawiłeś tu Google trochę w złym świetle. Samowładczy właściciele, wielkie ego i ich przykazania. :/</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
