Szukaj
Zamknij

Fejsbóg

god bóg facebook

Koniec 2009 roku rozpoczął nową histerię, której na imię „Facebook”. Wyznawcy nowej religii (Jobs już się nie liczy – Apple to złom przecież) zaczęli masowo zakładać profile i fan pages na amerykańskim serwisie wierząc, że skoro „przydarzyła” się Nasza-Klasa (czy raczej poprawnie obecnie NaszaKlasa) to lepiej dmuchać na zimne i w te pędy trzeba meldować się w peletonie…

Zanim przeczytacie resztę zapoznajcie się z tym „disclaimere”. Postanowiłem spłodzić ten wpis żeby a) pokazywać go za jakiś czas i mówić „….a nie mówiłem!?” b) fajnie jest myśleć inaczej niż wszyscy c) z proroctwami odnośnie naszej-klasy się pomyliłem więc jeśli teraz dam plamę to nic mi nie ubędzie. Przeczytałeś? Ruszaj zatem dalej!

Konferencja ARBO ściągnęła podobno taką samą ilość osób co dwu dniowa płatna konferencja IAB Forum. Nie wiem czego spodziewali się licznie przybyli do sali Multikina ale jak rozumiem krótki występ Marka Cowana pozwolił uwierzyć, że mamy do czynienia z nową jakością. Chwileczkę – przecież Arbo będzie sprzedawało reklamę w modelu display więc gdzie ta nowość? Co takiego wspaniałego zaoferuje (poza zniżkami od rate card’owych wycen) dom mediowy?

Teoretycznie i praktycznie każdy może kupić reklamę na FB – w przeciwieństwie bowiem do osławionego i budzącego szloch wśród accountów z domów mediowych „działu programistycznego NK„, który wolne terminy ma w 2013 roku (żeby np. zmienić kolor ramki) reklama na FB jest prosta do kupienia i bardzo fajnie konfigurowalna. Co więcej – podejrzewam, że stworzenie własnej kampanii będzie szybsze niż za pośrednictwem ARBO (kwity, potwierdzenia itd.)

Z cyklu „paradoksy branży”: agencja interaktywna (społecznościowa?) BrandKarma czyli o2 będzie przygotowywało kampanie i pośredniczyło w sprzedaży powierzchni reklamowej na FB czyli de facto konkurencji (friendly advice: obrazki kiepsko się pozycjonują vs. tekst, zmieńcie to please). Inne agencje uważają, że stworzenie dedykowanego działu jest powodem do podzielenia się informacją ze światem zewnętrznym. Czemu nikt do tej pory nie tworzył działów dedykowanych Twitterowi czy Naszej-Klasie? Za mało bonus do lansu na spotkaniach z klientem? Przepraszam za ironię ale czemu właśnie serwis z 3 mln użytkowników nagle staje się oczkiem w głowie wszystkich (domów mediowych, agencji interaktywnych, portali) właśnie teraz a nie rok temu?

Portale jak i inni gracze (np. Społeczności.pl) na polskim rynku muszą przełknąć gorzką pigułę – bardzo szybko rośnie im rywal, który: a) nie związany z polskim rynkiem, układami, megapanelem i „portalowym” rozdawnictwem reklamowego tortu b) Facebook „buzzuje” w mediach więc żeby zadowolić klientów trzeba oferować im produkty reklamowe w tym serwisie c) znowu pojawił się nowy gracz, który rozpycha się w działce społecznościowej, która podobno ma być lepsza niż „zwykły” portal.

Z drugiej strony jeśli popatrzeć na efekty to po akcji i działaniach WOŚP widać jak „płytka” jest polska społeczność na FB – w okresie największego medialnego szumu wokół inicjatywy (ba, a bo jest Polak, który nie słyszał o WOŚP?) Jurka Owsiaka fanami WOŚP na FB zostało się 80 tysięcy tamtejszych użytkowników. Mało, zdecydowanie mało jak na inne, o wiele głupsze inicjatywy, denerwujące konkursy i listy o zalegalizowanie marychy.

„I cóż, że ze Szwecji” chciałoby się rzec w takim momencie – buzz jest, serwis pęcznieje tylko nie za bardzo jest co sprzedawać. Klient, którego „zrobimy” na założenie fan page na FB nie dostanie z tego powodu tysięcy nowych kontraktów ani nie sprzeda więcej par butów. Można robić akcje pro publico bono z ładnym przesłaniem lecz polskie agencje nastawione na wspomaganie istnienia marek (brand awareness) lub po prostu sprzedaży na razie nic nie pokazały ciekawego „co z tym FB zrobić”.

Kolejny problem – na razie wszyscy się cieszą, że na FB nie ma użytkowników o mentalności „rodem z NK”. Wszystkim takim osobom raczę przypomnieć, że onegdaj Internet był siedliskiem lewaków, profesorów i wszelkiej maści wywrotowców, którzy reagowali obrzydzeniem na każdą próbę komercjalizacji „ich” przestrzeni. Historia lubi się powtarzać – rozwój FB (który jest faktem) doprowadzi do tego, że może nie będzie tam 11 mln użytkowników jak to się dzieje w przypadku NK ale 5 mln zadomowi się z przysłowiowym „palcem w nosie” (być może nawet w tym roku).

FB stanie się takim samym miejscem jak każde inny serwis w którym „elita” zostanie zalana „przeciętnymi” użytkownikami – może nie powtórzą się protesty w stylu „usuwanie śledzika” ale zapewne poziom merytoryczny spadnie znacząco. I znowu trzeba będzie szukać kolejny raz następnej swojej wyspy z piękną plażą na której są tylko nasi przyjaciele. Do czasu kiedy to za pomocą blipa / flakera / śledzika /twittera / pingera / spinacza nie damy znać naszej pajęczynie znajomych „hej, ale fajny serwis odkryłem – nikogo tu nie ma, wpadajcie!”

Podsumowając – Facebook ma tylko 3 miliony użytkowników. Zapewne będzie miał więcej. Globalnie przekroczy granicę 400 milionów użytkowników (może w tym roku). Nie bardzo rozumiem zatem czego miałby szukać w tak ogromnym serwisie wielkości kilku krajów polski producent np. łożysk? Mając do dyspozycji „polskie” budżety reklamowe zdecydowanie lepiej jest kupić reklamę i przekonywać klientów „dobrymi” CTR-ami niże próbować robić burzę w szklance wody. Chyba, że chcemy wydać kasę i zrobić konferencję aby spotkać się ze znajomymi. To rozumiem.

PS. a wiecie kto zajął taki fajny vanity url: http://www.facebook.com/polska?

PPS. Polecam też to co Marcin napisał na swoim „starym” blogu (czyżby reaktywacja?) w temacie prywatności na FB. Jeśli NK jest „szarą strefą” braku prywatności to FB jest kosmiczną „czarną dziurą”.

PPS. Gazeta.pl i jej analiza dwugłosu w sprawie FB. Dzięki Radek! :)

  • Artur. Nie możesz porównywać Facebooka z jakimkolwiek innym serwisem społecznościowym, bo na żadnym z nich nie spotkałem się z social marketingiem (o tu mój ulubiony przykład social marketingu NK;) http://img.skitch.com/20100124-t27xifh3w8ef2nprq949h4a2r.jpg
    Nie można porównywać IMHO reklamy na fb do czegokolwiek innego. Nie wiem nawet czy ja bym to nazwał reklamą. To promocja 2.0. Promocja PULL a nie PUSH. Po pierwsze mega dokładne targetowanie. Po drugie minimalnie inwazyjne formaty (od 2010 rezygnacja z bannerów). Po trzecie formaty reklamowe mieszają się z głównymi funkcjonalnościami (zostań fanem, obejrzyj film, weź udział w ankiecie). Po czwarte wreszcie duże możliwości działań z wykorzystaniem defaultowych aplikacji – tagowanie zdjęć, fanpages (customizowane), itp. Po piąte – API, ograniczeniem jezy wyobraźnia. To wszystko sprawia – przynajmniej dla mnie że reklama na facebooku to dla mnie fun. W ciągu miesiąca na fb kliknąłem chyba więcej elementów reklamowych niż w ciągu ostatnich kilku lat, w mediach tradycyjnych. Bo co, w banner miałem klikać? Tutaj pojawia mi się reklama stargetowana na podstawie moich zainteresowań, grup do których należę, czy wątków w których się wypowiadałem. I bardzo często trafia w moje gusta (Pendrive będący jednocześnie harmonijką diatoniczną na której można grać!). Ok, małe ilości. To prawda, przynajmniej w PL. Allegro na FacebookNow pokazywało 2500 fanów – Wow. Moja fanpage o chwytliwej nazwie ma po tygodniu 2200. Za kilka dni pewnie prześcignę allegro, a przecież nie wydałem ani grosza :) Ale zastanówmy się czy można porównywać zwykłe kliknięcie w banner i wylądowanie na landingpage’u, przez zwykłego, prawie losowo dobranego usera do zostania fanem strony na facebooku (dobrowolnie) i nawiązaniu stałego, dwustronnego kontaktu? Co więcej, wszystko dzieje się w ramach serwisu, nigdzie nie wychodzę, nic mi się nie otwiera. Jestem nadal „u siebie”, na znanym terytorium. Dla mnie to nowy rozdział w dziejach reklamy. I zobaczymy kto się pomyli :)

  • (Przepraszam za składnię, ale niewyspanie poporodowe obniża zdolności werbalne :)

  • @g00rek – mozesz mi zdradzic czym sie rozni fan page z 2200 userow od bloga czy mikrobloga z taka sama iloscia osob / czytelnikow? Pytam swiadomie kontrowersyjnie – po prostu chcialbym lekko przebic ten balonik z nazwa FB. Jak na razie bycie fanem nie rozni sie bardzo od subskrypcji RSS – tu i tu dostajesz powiadomienia o aktywnosci podmiotu X…

  • @g00rek – gratuluje! :))

  • Fan page = zajmowanie swojej działki na ziemii niczyjej. Jak na Dzikim Zachodzie. Gdzieś tam moze sie cos urodzi, ale w wiekszosci bedzie jałowa ziemia.

    Na razie mamy do czynienia z „goraczka złota”. Na takich wydarzeniach nie zarabia „horda poszukiwaczy złota”, ale dostawcy sprzetu do kopania, koleje, sprzedawcy broni i grabarze. Ot, tak bym to ocenił, ten hype.

    Do czasu jak nie zobacze sprzedazy, konwersji i realnych akcji długofalowych, strategii,pozostane przy swoim zdaniu.

  • Tak się składa, że podzielam Twoje zdanie w tym temacie Arturze. Nie podniecałbym się tak bardzo tym serwisem.
    Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że fascynacja fanpage’ami zmierza ku końcowi. Więc co pozostaje ?
    Kilka zabawek dla użytkowników ( przede wszystkim gry) ?
    Targetowanie reklam – fajne, nie mamy tego, ale czy cały rynek reklamowy się tam ulokuje, pomimo, że tego nie zrobił gdy NK osiągała szczyty ?
    I wstępująca irytacja wydawców zostaje, że im FB ukradł 10% ruchu i w dodatku na tym jeszcze zarabia.

    Zastanawiam się kiedy serwisy zaczną zdejmować widgety FB ze swoich stron w obawie o uciekających userów, którzy przyzwyczajają się czytać ich content na FB. Już to robią czy już niedługo ?

  • Ja przymierzam się do notki o FB, choć mój blog jest zupełnie niezwiązany z branżą i bardziej amatorsko-luzacki, to chyba napiszę. Mam dużo przemyśleń – ze względu na roczną emigrację spędziłem na fb bardzo dużo czasu w ostatnim roku. Zastanawiam się ciągle co takiego jest w facebooku, że można na nim dosłownie spędzić dzień (oczywiście będąc tak czy owak online i mając go otwartego w karcie). I mam ileś przemyśleń, których tu jednak nie będę rozwijał – dodam tę notkę w trackbacku :) Powiem tylko tyle – RSS przeciętnemu użytkownikowi internetu kojarzy się nadal chyba z RSW Prasa Książka Ruch :) A fanpage oprócz tego daje dużo więc możliwości. Dla mnie chyba z tego wszystkiego co napisałem najważniejsze jest to, o czym mówił Chandlee podczas FacebookNow – klikając nie wychodzisz poza portal. To tak jak mecz u siebie vs mecz gościnny :) Powiem jeszcze tak – własnie dlatego nie powalił mnie Twitter – musiałbym tam siedzieć tylko po to, żeby obserwować mikrobloga. Facebook daje tysiąc więcej możliwości (a przy tym sprytnie pokazuje nie wszystkie wpisy znajomych, na podstawie algorytmu który nawet nieźle działa). Choć jak bardzo można się mylić bazując na własnej opinii pokazały mi wyniki średniego czasu spędzonego na witrynie – Facebook vs NK (co można robić tyle czasu na NK????? ;) Czas spać, jutro postaram się rozwinąć temat.

  • Artur

    @Tomek Komercyjny – Pisalem te notke pod Ciebie (zart! :)

  • Artur

    @g00rek – dawaj i wrzucaj linka! :)

  • marekwtp

    @artur, ad. „Konferencja ARBO ściągnęła podobno taką samą ilość osób co dwu dniowa płatna konferencja IAB Forum. „. Osoby to rzeczownik w liczbie mnogiej, który jest policzalny. Zatem nie „ilość” a „liczbę”.
    1. diabeł tkwi w szczegółach.
    2. dbajmy o poprawność języka polskiego, szczególnie w miejscach tak zaśmieconych jak internet.

    Poza tym, z całym textem się w 100% zgadzam ;)

    M.

  • Pozwolę sobie zacytować końcówkę mego wpisu o konferencji FacebookNOW:
    „media społecznościowe to nie jest pacaneum na wszelkie marketingowe bolączki. Serwisy nadal muszą być użyteczne, SEM nie przestał być bardzo efektywny, e-mail marketing tak samo. Wszystko musi zaczynać się od insight [wiedzy o rynku i odbiorcy] oraz strategii, z której powinien wynikać świadomy wybór tego kanału e-marketingu. Nie warto być lemingiem, który chce “robić sołszial” – z reguły taka droga kończy się w przepaści…”
    http://mirekpolyniak.wordpress.com/2010/01/13/facebooknow-czyli-solszial-media-szal/
    Facebook to ciekawe narzędzie ale nie należy zapominać o pozostałych kanałach. A obecność na FB winna wynikać z przemyślanej strategii, a nie chwilowej mody wśrod „lemingów”

  • Ciekawy tekst. Dla mnie także szał związany z konferencją Facebook NOW był nie do zrozumienia. Ale sam Facebook jest już ciekawszy. To prawda, że użytkowników jest niewielu. Ale tak samo niewielu użytkowników miały blogi w 2004 roku, a były wartościowe. Dlaczego? Ze względu na ich zaangażowanie.
    Napisałeś, że historia lubi się powtarzać. Ja pamiętam Usenet przed Neostradą, można tam było wszystko załatwić, otrzymać pomoc od największych speców z danej branży. Łączyło ich to, że znają Usenet. Potem przyszły dzieci neostrady… Pamiętam GoldenLine, kiedy jeszcze można było tam spotkać kogoś, kto miał profil, bo chciał robić interesy. Pamiętam czasy, kiedy ludzie czytali długie artykuły na blogach, bo nie było ich tak wiele.
    Dziś Facebook zbiera fanów i medialny buzz, a użytkownicy, którzy tam są, są zaangażowani. Jasne, że – tak jak piszesz – przyjdą tam dzieci neo (czy dziś mówi się „dzieci nk”). Ale do tego czasu trzeba zebrać, co się da, a potem ruszyć na poszukiwania kolejnej wyspy :)

  • FB mania jak każda inna, a że Polacy lubią wszystko co amerykańskie, to i FBmania jest bardziej trendy niż nkmania :)
    nie zgodzę się jednak ze spłycaniem przez Ciebie tematu, nie chodzi bowiem o wykorzystanie FB jako miejsca publikacji „form płaskich”, szukałbym lepszego wykorzystania i form reklamowych i samych obecności.

    Jeśli dobrze zaplanujesz działania na FB to ściągniesz prawdziwych fanów marki, a nie dzieciaki „zbierające” profile.
    Właśnie w tym zaangażowaniu tkwi siła…. Zobacz więcej

    Kolejną sprawą, którą poruszasz, to masowość, czyli moment, kiedy w serwisie pojawi się prawdziwy polski Internauta. Zgodzę się, że pojawi się masa ludzi, którzy będą traktować serwis jak „KoFFaNy BloGAsseK”, ale nikt nie każe Tobie się z nimi kontaktować, zawsze możesz takiego usera zablokować – to kolejny mocny punkt FB

    Osobiście odczuwam, że w wypadku twojego wpisu (dość pobieżnego, ogólnikowego) chodziło głównie o zrobienie szumu wokół bloga, Ciebie a nie faktycznie rozpoczęcie rzeczowej dyskusji. Co innego u Jacka, u niego są przynajmniej konkretne dane i wytyczne dla myślących marketerów.

  • Generalnie zgadzam się z wpisem. Odniosę się tylko do komentarza Tomka:

    „Targetowanie reklam – fajne, nie mamy tego, ale czy cały rynek reklamowy się tam ulokuje, pomimo, że tego nie zrobił gdy NK osiągała szczyty ?”

    Takiego targetowania reklam faktycznie wcześniej nie było (pomijając modne reklamy „behavioralne” które są behavioralne tylko z nazwy). Zakładam, że jak się facebook na dobre rozepcha po polskim rynku, to konkurencja w postaci NK, Fotki itd. zaimplementuje u siebie podobne możliwości targetowania. Tzn. Wróć. Oni już to mają, tylko różnica polega na tym, że na NK taką reklamę musi mi zaprogramować wspomniany dział programistów co mu zajmie 3 lata, a na facebooku mogę to wyklikać sam w 5 minut. Albo zlecić to młodszemu bratu.

    To samo dotyczy API. Branża nie rzuciła się na NK jak osiągało szczyty, bo jak mieli to zrobić skoro każdym z osobna musiał się zająć dział programistów? Mam wrażenie, że to programiści rządzą naszą klasą a nie zarząd :)

  • Musze przez proxy pisać, bo wycina posty. Właśnie zjadło mi komenta.

    Anyway, otwartej dyskusji na temat obecnego hype nigdy za wiele. FB został odkryty? Bo jest zerowy próg wejscia, nie ma dzialu sprzedazy czy programistow jak w NK. Cokolwiek zrobisz i mozesz promowac, sprzedawac, obsługiwać klientów. Inna sprawa juz, jakiej jakości sa to działania. Moda, tak moda. Wołanie „złoto, złoto, złoto” z którego nie przybywa tego złota.

    Ja osobiscie, wole dzialania przemyslane strategicznie, z pomysłem i dobra realizacja. Ttwarte dane i konsekwencja, widza. Długofalowe i zintegrowane działania (nie tylko w necie). I nie pisze tego z pozycji agencji, ale osoby zajmujacej sie komunikacja troche lat. Hype SL, blogaskowy, dot comow widziałem. Jakby mechanizmy obecnie sa znajome, ale oczywiscie w innych szatach.

    btw.
    Buzz nie jest zły, sam z niego korzystam budujac fan page bloga. Ale nie w oderwaniu od innych działań, innych mediów.

    A tu moje 0,03 PLN na temat „irracjonalnej wybujałości”:
    http://www.gadzinowski.pl/facebook-social-media…-granica-irracjonalnej-wybujalosci/

  • Artur

    @ Jacek Jankowski – Jacku popatrz co sie dzialo przy Web 2.0 – wszyscy ale to absolutnie wszyscy byli przekonani. ze to bedzie walec, ktory rozjedzie dotychczasowe artefakty Internetu. Minelo czasu malo a wiele – cos sie zmienilo, cos sie pojawilo ale bez przesady nie zaczelismy pisac uszami.

    Z Facebookiem jest ten sam problem – slyszymy o swietnych kampaniach (glownie dla marek globalnych), widzimy jak peczniej konta niektorym brandom. I co? I nic. W Polsce fan page przekraczajacy 100 tys. ludzi nie zostal pobity nawet przez WOSP. Gdzie te pomysly, gdzie te realizacje? Gry? To ma byc ta zmiana pokoleniowa? Super – ale to ja juz wole starego dobrego Miniclipa. Serio – jesli do zdobycia krowki mam zostawic o sobie tone informacji dot. mojej prywatnosci to wybieram jednak anonimowosc.

  • Uwaga niemerytoryczny komentarz.

    Urzekło mnie hasło „nie zaczęliśmy pisać uszami” :)

  • @Artur – dobry post i kubeł zimnej wody w poniedziałkowy poranek dla wielu marketingowców którzy chcą wskoczyć na kulig zwany Facebook. Szczególnie dla tych którzy wskakują bez przemyślanej strategii jak to @Jacek z uporem maniaka powtarza i z czym się w zupełności zgadzam.

  • A ja jestem za a nawet przeciw ;) Zgadzam się z Arturem, że do FB trzeba podchodzić racjonalnie, aczkolwiek może nie aż tak bardzo jak pisze Art ;)

    Generalnie jest to serwis, który rośnie i to bardzo – a jak uczy historia, ze wzrostem (i spadkiem) się nie dyskutuje. Lud robi swoje, a my jako marketerzy możemy to wykorzystać dla dobra klienta (a dobro klienta jest dobrem swoim :D).

    Traktowałbym i traktuje więc fb jako medium którym można dotrzeć do okreslonej (w tym momencie ~3 mln w wieku 20-40) grupy społecznej. Można to zrobić boxem, quizem, grą czy też fanpagem. Wszystko zależy od potrzeb. W szczególności dobro klienta może oznaczać – daj se spokój z fb (np. producent maszyn rolniczych).
    W szczególności idealnie byłoby napisać farmville, ale brak kasy i czasu i trzeba ograniczyć się do strony interaktywnej i targetowanej reklamy.

    Dobro / zło (klienta) – jak historia uczy może być różnie postrzegane z czasem (a to ktoś palił zło na stosie, co potem oceniono jak zło samo w sobie).

    Na koniec – ja osobiście uważam, iż fan marki (fan page) to coś co znaczy więcej niż zwykły klient. Początkowo fanem marki zostawało się tak o, z czasem (z czasem spędzonym na fb) będzie wzrastała selektywność. Ludzie swiadomie i mocno zastanawiając się będą podejmować akcje – zostań fanem.
    Fan marki to super klient = 10 (a może 50) * zwykłych. I tak też może być w przyszłości na fb. Generalnie wszystkie marki będą (dobra konsumenckie) na fb, a zostawać się będzie wyznawcą tych 10-20 najbardziej fanowych.

    Fanpage nie będzie służył tylko nap… rss’em, tylko rzeczywistej komunikacji. Jeśli marketing będzie sensownie rozmawiać na fanpage’u z klientami, to oni będą się odwdzięczać informowaniem o promocjach, nowych produktach itd. Natomiast wspomniane podpięcie rss’u do bloga skończy się bardzo szybkim opt outem (pomijam fan page blogów, bo w takich wypadkach bycie fanem = rss reader).

  • Pingback: Facebook dla marketingu ? | Blond IT()

  • a no bo NK jest zbyt droga dla reklamodawców. ot taki błahy powód

  • częściowo sie zgadzam, częściowo nie. Już poł roku robimy profile na FB. Bo jest teraz najbardziej popularny. Zawsze sie szło w to co jest na topie. Wiadomo – potem bedzie coś innego. Rynek sie zmienia, ewoluuje. Za jakiś czas będzie inny serwis, portal czy coś co skupi ludzi. Poza tym, sądzę, że polski producent łożysk mało działa w sieci a jeśli już to jest nisza,a odbiorca jest inna duża firma zatem do ludzi takich jak na FB nie trafiamy bo nie chcemy.
    a szum wokół czegoś zawsze będzie. jak nie FB to coś innego.

  • Pingback: Wiara czyni cuda | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010()

  • A może FB to nowej generacji czytnik „kanałów RSS”? Podpowiada kogo należy czytać, co obejrzeć itp. Wcześniej RSS’y nie były dla mas, bo samo RSS było już zbyt techniczne i nie do opanowania.

    Buzz w mediach jest, bo teraz każdy może naciągnąć swojego Klienta na dużą kasę na coś nowego, trendy. Przecież tak od lat funkcjonuje wiele agencji, korzystając z niewiedzy lub niepełnej wiedzy swoich Klientów.

  • Facebook (fejsbóg! Cóż za świetny pomysł!) to naprawdę wyjątkowe narzędzie w internecie. Nadaje się do „gromadzenia” fanów wokół jakiegoś tematu jak mało który inny portal (choć kto wie co jeszcze powstanie w przyszłości, fakt).
    Im dłużej korzystam z facebooka tym bardziej go sobie cenię – i z pewnością nie tylko ja.

  • Pingback: Fejsbukowo | Netgeeks()

  • Pingback: Fejsbóg, Face Gate czyli o co ten szum? - Socjomania()

  • Artur:
    @ Jacek Jankowski – Jacku popatrz co sie dzialo przy Web 2.0 – wszyscy ale to absolutnie wszyscy byli przekonani. ze to bedzie walec, ktory rozjedzie dotychczasowe artefakty Internetu.

    A guzik, żadne „absolutnie wszyscy” :)
    W czerwcu 2006 roku mieliśmy pierwszą polską konferencję o Web 2.0 i już wtedy była całkiem spora grupa osób, która o W20 pisała pi razy oko to samo, co Ty napisałeś tutaj o Facebooku. Podlinkuję do dwóch swoich tekstów, tam zainteresowani znajdą więcej linków:
    Wyznawcy religii Web 2.0
    Komentarze 2.0

    Mniej powiązane są ciut późniejsze „Expierdami Polska stoi” oraz „Kubeł zimnej wody 2.0”, tych już nie linkuję.

    Sęk w tym, że sceptykami byli na ogół ludzie, którzy w 2006 roku mieli przynajmniej kilkuletnie doświadczenie z obcowania z Siecią, pamiętali portale tworzone przez firmy obuwnicze i generalnie odrobili jakąś lekcję z pierwszej bańki. Wyznawcami W20 byli przede wszystkim internetowi neofici oraz całe stada marketoidów.

  • Pingback: Tweets that mention Fejsbóg | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010 -- Topsy.com()

  • Artur Kurasinski

    @Mikolaj – mowisz a guzik i cytujesz…siebie – czyli co? Ty jestes glosem milionów?:) Pare osob z branzy wiosny nie czynilo – web 2.0 mialo byc super, ach i och. Bylo jak bylo i sie skonczylo – czas na kolejnego medialnego konika.

  • Cytuję siebie z dwóch powodów. Po pierwsze: podlinkowane są wypowiedzi innych osób oraz komentarze pokonferencyjne. Po drugie: swojego bloga mam pod ręką, a najzwyczajniej w świecie nie chce mi się grzebać godzinami w poszukiwaniu podobnych informacji z połowy 2006 roku. Sensu to żadnego nie ma, bo nawet gdybym zrobił zestawienie imienne i wyszłoby, że bełkotliwe zachwyty nad W20 krytykowało parę tysięcy osób, to i tak to niczego nie zmieni. Stada bezmyślnych kopistów i papug mieliły papkę W20 tak samo, jak mieliły N-K, mielą FB i będą mielić coś jeszcze.

    Gdybyś pytał, po co linkuję, skoro to niczego nie zmienia, to odpowiadam ;)
    Otóż tych kilka sceptycznych wypowiedzi jasno pokazuje, że od samego początku były osoby krytykujące szał na W20. Przy czym ja nie byłem ani jedynym, ani pierwszym, ani najważniejszym.

    Teraz jest podobnie — ogólnonarodowy szał, bicie piany na temat FB, brandzlowanie się konferencją i tak dalej. Brakuje tylko artykułu w Wyborczej, zatytułowanego „Wyznawcy Fejsboga” i rozpoczynającego się mniej więcej tak:

    Tradycyjny internet idzie do lamusa – powtarzali uczestnicy konferencji „FacebookNOW” poświęconej nowym trendom w rozwoju sieci.

    Konferencja zorganizowana 12 stycznia w Multikinie w Złotych Tarasach przez agencję ARBOmedia przyciągnęła tłumy ludzi z branży internetowej, inwestycyjnej i medialnej. Nic dziwnego — Facebook to ostatnio najmodniejsze hasło w internecie, zdaniem wielu obserwatorów rewolucja w sieci. — Witamy wyznawców tej nowej religii – tak prowadzący Marcin Woźniak z ARBOmedia rozpoczął imprezę, gdy „wyznawcy” zdołali się w końcu stłoczyć w sali.

    Pasuje? Ba…

  • Witam,
    Na Facebooku jestem od konca 2006 roku jako uzytkownik, ale rowniez potem w 2009 jako pracownik marketingu. Moja wypowiedz jest zatem oparta tylko na subiektywnym doswiadczeniu :)

    Po pierwsze mysle, ze warto patrzec na facebook inaczej niz „kanal reklamy”. Prawde mowiac reklamy na tym serwisie dopiero zaczely pasowac do mojego profilu po roku uzytkowania – ale nawet dzisiaj otrzymuje propozycje produktow, aplikacji i podserwisow, ktore mnie nie interesuja. A zatem FB jest nadal toporny, ale zdecydowanie sie uczy.

    Sila Facebooka lezy raczej w sposobie w jaki jego uzytkownicy moga wspoltworzyc wartosc dodana. I FB jest skonstruowany z mysla o takim procesie – jak do tej pory nie znam serwisu, ktorego architektura bylaby lepsza do tego celu (mimo wielu wad FB). Konkretnie mam na mysli mozliwosc prowadzenia dialogu z wieloma uzytkownikami i umozliwienia tym uzytkownikom prowadzenia dialogu miedzy soba. Niby nic nowego, ale jak zwykle diabel tkwi w implementacji pomyslu i popularnosc FB wlasnie m.in. z tego sie bierze (na NK wszedlem doslownie kilka razy i ucieklem). Polecam na przyklad akcje jaka IKEA zrobila na FB przy otwarciu nowego centrum w Malmo.

    Na koniec: rekomenduje wyszukanie i zastanowienie sie nad nowa generacja spolecznosciowych serwisow: np foursquare.com – ktore integruja swiat realny ze swiatem online – moze do Polski jeszcze nie dotarlo, ale zdecydowanie w anglojezycznej sieci jest to goracy temat.

  • ja

    niewątpliwie będziesz mógł chwalić się profetyczną mocą w zakresie pokemonizacji fb – pula „profesorów” się zdecydowanie wyczerpie i fb zaleje chłam i p0kEmoNCiE!!1oneoneone. Z tym, że konstrukcja tego serwisu nie będzie zmuszała nikogo do obserwacji kup zrobionych na „jego plaży”, więc w przewidywaniach konsekwencji byłbym bardziej wstrzemięźliwy.

  • qukor

    Czy bylem w stanach? – Nie, ale znam kogos kto byl…

    No i odwiedzial w czasie tej wizyty kilka z kluczowych witryn spolecznosciowych, rozmawiajac tam z wysokim menadżmentem.

    Wszedzie kllimat byl podobny – „robimy super produkt!”. Mnostwo miejsca wolnego z biurach na nowych pracownikow, czesto nowe zupelnie biura (Twitter 2 dni po przeprowadzce). Rozmowy przebiegaly w milej atmosferze.

    Jedno pytanie jednak ktore padalo w kazdej rozmowie wywolywalo zawsze takie samo zdziwienie: „model biznesowy…? przychody…? Po co? Mamy duzych i bogatych inwestorow…”

    I tak mniej wiecej to wyglada – Google jako produkt zmienil swiat, a na pewno US. Wlasciwie moze nie sam produkt tylko podejscie do biznesu ktore wpoil wszystkim.

    Podobnie jest z FB, YT – rosna w sile, niektore szybko gasna, ale kasy z tego nikt jeszcze nie zarobil. I nie zanosi sie na to chociazby z powodu podejscia osob zarzadzajacych tymi projektami. Oczywiscie jezeli projekt przezyje wystarczajaco dlugo, przejdzie jego moda, okrzepnie byc moze w koncu inwestorzy zaczna domagac sie efektow i po naciskach zacznie to jakos dzialac – ale zapewne ze strata dla uzytkownika. Czesc serwisow nie przezyje ale zaczna pojawiac sie nowe ktore wypelnia dolek po nich.

    Sewisy spolecznosciowe to nie google i z tego trzeba sobie zdawac sprawe. Pisanie o super targetowaniu, celnosci w serwisach ktorych cykl zycia wynosi okolo 5 lat – z tego pierwsze 2 lata to start, potem 2 lata wzrostu i rok odchodzenia w przeszlosc, w przypadku produktow marketingowych i klientow ktorzy czekaja, obserwuja a jak juz pojawia sie obraz duzego serwisu, zaczynaja wymyslac produkty ktore pojawiaja sie w momencie kiedy pojawia sie juz modniejszy konkurent i trzeba zaczac zastanawiac sie nad kolejnymi rzeczami powoduje ze modele biznesowe jak na razie nie dzialaja.

    NK ze swoimi 13 mld PV w styczniu, obecnie ze strata ponad 5 mld PV w niecaly rok (to takie urwanie wiecej niz onetu z ogladalnosci), ze swoimi prawie 20h na uzytkownika w styczniu obecnie juz mniej niz polowa tego poweru pokazuje ze nie dalo sie jak na razie zarobic nawet na tak gigantycznej powierzchnii, jakiejs kasy proporcjonalnej do miejsca na serwisie – a klienci i domy mediowe juz zaczynaja zalotnym okiem spogladac w kierunku FB, mysla o akcajch specjalnych itp.

    Zobaczymy i poczekamy jak to sie rozwinie – na pewno nikt nie docenil pedu na nasza klase – ale ludzie juz nie bardzo chca kolejnych serwisow spolecznosciowych… To se ne vrati ;)

    qukor

  • Artur

    @qukor – dzieki za komentarz, paru fajnych rzeczy dotknales.

  • fajna dyskusja:) osobiście zgadzam się z Łukaszem Pluteckim. Myślę że niezależnie od tego czy jest hype, czy go nie ma, czy Arbo sprzedaje reklamę czy nie, FB rośnie sobie od dłuższego już czasu – więc dziwi mnie że dopiero teraz zostało to zauważone.

    I będzie rósł sobie dalej. W Polsce szał, a na świecie wśród kolegów po fachu buzz o FB ma trend spadkowy już od sierpnia 09. Jak wiadomo nie jest to spowodowane spadkiem dynamiki wzrostu FB tylko tym, że nie ma już o czym gadać :)

    Z pewnością FB nie jest „cudownym” narzędziem marketingowym, ale też lekceważenie jego zalet jest nierozsądne.

    Jeśli „na zachodzie” aktualnym hypem jest konwergencja, to FB jest jednym z wielu elementów, który konwergencje umożliwia. A zatem, jest obecnie po prostu niezbędny jako jeden z hubów komunikacji.

    A przy okazji potrzebny jest także jako NATURALNY kanał codziennego dialogu marki z konkretnymi ludźmi, których możemy poznać, zafriendować się z nimi, lubić ich aktywności, uczestniczyć jako marka w ich codzienności z nadzieją na rewanż:) a nie jako tuba do której można dokupić fanów w pakietach po 100;)

  • Pingback: Takie tam banały na temat Facebooka : hatalska.com()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę