Szukaj
Zamknij

Narracja, głupcze!

Bill Clinton mówił co prawda o gospodarce ja będę mówił o potrzebie budowania opowieści. Mało zajmujące i istotne wręcz przeciwnie jeśli chce się tworzyć dobre gry i wybitne filmy, które będą odnosiły sukcesy na całym świecie. Czy my Polacy mamy problem z wymyślaniem chwytliwych i komercyjnie się sprzedającyh historii?…

Zagrałem w polską produkcję „Sniper” made by City Interactive. Przepraszam kłamię – powinienem napisać „kupiłem, zainstalowałem i chwilę pograłem”. Gra jest ładnie wydana, profesjonalne napisy krzyczą, że to jest „wersja kinowa” (?) screeny z gry mają mnie przekonać, że to jest tytył klasy AA. Przekonał – kupiłem. Podobno dzięki mojemu portfelowi i paru setek tysięcy (plotki mówią o 600 tysiącach sprzedanych kopii) innych graczy CI dostało giełdowego kopa i na „czysto zarobiło 11 mln pln„. Imponujący wynik.

Wróćmy do „Snipera -Ghost Warrior”. Pomijając ewidentne bugi w silniku gry (postacie przeciwników fruwają nad ziemią bez przebierania nóżkami itd.) ta gra jest smutna i nudna. Jeśli ktoś spodziewał się (ja) przeżyć taką przygodą wcielając się w postaci snajpera jak choćby oglądaliśmy w filmie…„Snajper” z Tomem Berengerem to srogo się zawiedzie. Gra „Sniper” ma wszystkie atuty żeby stać się bardzo fajną wciągającą gierką na parę godzin. Niestety jest popłuczynami po nawet średnich produkcjach, projektanci lokacji tęsknili za plażami z „FarCry” a level designerzy za dużo razy podglądali cykl „Call Of Duty – Moder Warfare”.

Co nie gra w tej grze? Scenariusz. Opowieść. Narracja. Nic się nie klei, wszystko jest sztampowe, ograne, znane i do bólu przewidywalne. To nie jest problem tylko tej gry. To problem szerszy i niestety znany od dawna również w branży filmowej. Mamy świetnych operatorów filmowych (żeby wymienić tylko część „polskiej mafii„: Edelman, Idziak, Wolski, Holender, Bartkowiak, Sobociński, Kaminski) czyli ludzi, którzy „widzą” film zanim powstanie i ich rolą jest przekładanie scenariusza na obraz. Wydawałoby się, że nic prostszego dla takich pro mających na koncie filmy, które razem zarobiły pewnie około 2 mld $ z pozycji operatora kamery stać się reżyserem. Niestety nic z tego.

„Romeo Must Die” Bartkowiaka nie wyszedł poza ramy „filmu kopanego”. Pozostali panowie (mogę się mylić – poproszę o dopiski w komentarzach) jeśli coś wyreżyserowali to są to filmy małe i kameralne. Nie twierdzę, że każdy operator ma stawać się reżyserem – nie mają takiego obowiązku. Martwi mnie jednak, że mamy bardzo zdolnych operatorów, scenografów, uznanych twórców muzyki filmowej (Kilar, A.P. Kaczmarek) ale właściwie nie mamy cieszących się uznaniem reżyserów w Hollywood poza Romanem Polańskim (ale on chyba szybko do US nie wróci). Czyli co – autorów książek możemy „eksportować” a reżyserów już nie?

Co tam Ameryka. Wystarczy pójść do kina na „polski film” (co już jest stygmatem) żeby się przekonać, że albo są to produkcje złe albo bardzo bardzo złe. Ostatnie dwa lata przyniosły kilka dobrych produkcji ale polska branża filmowa nie doczekała się dobrych scenarzystów bo ich sobie nie potrafiła wychować. Jeden z moich ulubionych polskich filmów ostatnich lat to „Tam i z powrotem” opowieść osadzona w latach 70-tych w Polsce.

Prosta konstrukcja scenariusza, świetna gra aktorska składa się na bardzo dobry film. Problem w tym, że taki film (prosty ale z doskonale przemyślanym scenariuszem) jest strasznie ciężki do napisania przez polskich twórców. Wychodzi im albo martyrologiczny kicz albo komedia erotyczna (zawsze z Pazurą nie wiedzieć czemu).

Wróćmy do gier – narracją, scenariuszem, dialogami można pokryć prostotę (żeby nie powiedzieć miernotę) samego pomysłu. Weźmy takie gry jak „Call of Duty” czy „Medal Of Honor” – w skrócie bum bum bang bang. Nihil novi. Gracz wciela się w postać bohaterów, rusza na misję, spotyka złych gości i ich zabija. Koniec. A teraz wróćmy do szczegółów – ze świecą szukać pomysłu na taką sekwencję otwierającą jaką zafundowano w „Call of Duty Modern Warfare” z lądowaniem w nocy na kołyszącym się statku.

Misja snajperska w Czernobylu była według mnie najlepszym epizodem w tej grze. W najnowszym „MoH” (dla którego porzuciłem „Snipera”) banał goni banał a klisza kliszę – jednak ta gra jest mocno wciągająca. Co z tego, że „to już było”. Nie było bo nie graliśmy brnąc w śniegu mając za panoramę pasmo Hindukusz. Myślę, że kolejne części gier z serii „MoH” i „CoD” eksploatować będą te same historie – być może nawet kanibalizując się nawzajem. Dopóki robią to na takim poziomie dopóty będą ich wiernym klientem.

Chciałbym zakończyć jakoś pozytywnie i napisać, że przecież rośnie młode pokolenie, że mamy takiego Xawerego Żuławskiego, który dokonał „misji niemożliwej” i sfilmował „Wojnę polską-ruską…”. Mamy takiego Konrada Niewolskiego, który odgraża się, że kolejny film zrobi właśnie w Hollywood. Mamy już dwie Polki kręcące Agnieszkę Łukasiak i Agnieszkę Wójtowicz-Vosloo.

Mamy takiego „prawie oskarowego” Bagińskiego (który chyba nie nakręci już nic lepszego niż „Katedra” jeśli dalej będzie robił komercyjny szit reklamówkowy), że mamy takie tytuły jak „Wiedźmin” czy choćby „Call of Juarez” i ogólnie nie jest źle. No to piszę zwracając uwagę, że to jednak (jak na mój skromny apetyt) ciągle mało. Albo całkiem dużo – wszystko zależy od punktu patrzenia.

  • „After Life” byl calkiem niezly. Pytasz dlaczego sie takich nie sztampowych filmow nie kreci? Tutaj masz odpowiedz: http://www.imdb.com/title/tt0838247/business
    Cztery i pol miliona dolcow, po miesiacu przychod z kin wyniosl 108 tysiecy. Nawet po wypuszczeniu dvd, blue ray, itd. ktos bedzie ladnych pare baniek w plecy.

    Baginski pracuje nad filmem o tytule „Hardkor 44”, czyli Powstanie Warszawskie z cyborgami w tle. Zapowiada sie ciekawie.

  • ozzy1973

    Pomiędzy marketingiem (w przypadku Snajpera doskonałe wstrzelenie się w trend, jakim są gry wojenne) a technologią (najnowszy news to zastosowanie CryEngine) jest jeszcze design. A z designem (włączając w to fabułę, wcale nie jest u nas tak różowo). Brak jakiejkolwiek szkoły + designerzy, którym się udało uciekający na zachód/wschód/gdziekolwiek.

  • miranda

    W sprawei posich scenariuszy zapomniałeś chyba o duecie Konecki-Saramanowicz . doś dziarskich panach , co to potrafili z jednej strony napisać dobry ( a nawet bardzo dobry scenariusz ) , to jeszcze do tego sami je sobier reżyserowali i produkowali i jeszcze na tym zarobili . Faktem jest że było to kilka lat temu , mimo to , warto o nich pamiętać … :) .

  • @Miranda – nie wymieniłem też np. K.Krauze czy Machulskiego. Mozemy zonglowac nazwiskami ale i tak okaze sie, ze zaden polski scenariusz czy rezyser nie pokazali sie od dawna w prawidziwie wielkim swiecie od dobrej strony. Moze to kwestia historii branych na warsztat?

  • pstan

    Akurat scenariusz Call of Duty Modern Warfare z lądowaniem w nocy na kołyszącym się statku to samo życie – http://www.specialboatservice.co.uk/raid-on-mv-nisha.php
    Co oczywiście nie zmienia faktu, że sztuką jest znalezienie i umiejętne wykorzystanie faktycznych zdarzeń do tworzenia scenariusza.

  • Piotr – wiesz pewnie panowie z GROMu tez mogliby pare smaczkow podrzucic w propos zdobywania wiez wierniczych :)) Niemniej jak napisales – liczy sie umiejetnosc wydobycia faktow i wsadzenia ich w kontekst.

  • Artur: Bo liczy się kasa, kasa i tylko kasa.
    Przy niespełna 35 milionowej populacji NIC się nie opłaca. Ani masowa produkcja, ani twórczość , ani internet. Nic.
    Gdyby nas było choćby 70 mln – a byłoby nas tyle, gdyby nie II wojna światowa – czyli tyle ile mają Włochy czy Francja to co innego.
    Ale nas tyle nie ma, nie ma popytu, więc jak trafia się ktoś utalentowany to jedzie tam gdzie jego talent docenią także szeleszczącymi papierkami, a nie tylko oklaskami w wąskim gronie.

    pozdrawiam
    Arek

  • @Arnold – Czechy mają 10 mln ludności a o niebo lepszy dorobek filmowy. Wzgledy komercyjne nie decyduja o wszystkim bo u nas nawet „komedia romantyczna” jest slabym dzielem (zobacz w ilu filmach zagra w czasie tego roku kolega aktor, ktory byl papiezem)..

  • Artur:
    Trudno mi podjąć rękawicę bo nie wiem co rozumiesz przez lepszy dorobek filmowy. I u nas i u nich są dobre filmy, nawet dziś.
    Czechy mają identyczne problemy z filmami jak my – za mały rynek = brak kasy.
    COKOLWIEK kręci się tam tylko dlatego, że mają już swoją halę produkcyjną i dotacje. Bez tych ostatnich niewiele by powstało, jako i u nas.
    W sumie Polska ma mniejszy rynek filmowy niż Czechy ponieważ Polak chodzi do kina raz na 2 lata, reszta Europejczyków (w tym Czesi) 4 razy.
    Czyli 8 razy częściej.

    pozdrawiam
    Arek

  • Arnold – haslo dnia: Milos Forman. Wielkosc kraju ma sie nijak do jego osiagniec (dowod: Islandia i jej wplyw na muzyke swiatowa)

  • Artur:
    Na muzyce to się kompletnie nie znam, więc nie wiem jaki jest wpływ Islandii na muzykę światową, ale zauważ, że muzyka jako JEDYNA jest jednym absolutnie uniwersalnym środkiem wyrazu, sztuki. Wszędzie na świecie przez ludzi odbierana podobnie bez względu na język, naleciałości kulturowe itd. itp. Ten jej uniwersalizm oznacza brak wszelkich barier, brak wpływu istnienia grup (narodowościowych, społecznych, religijnych i innych).
    Wszystkie inne sztuki są już jednak zależne od grupy w jakiej powstają i do jakich są dedykowane.
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałem Twój wpis. Może źle i dlatego się rozjeżdżamy. Ale trudno , pociągnę polemikę tak jak ja to widzę.

    35 mln grupa to jest NIC, ZERO, NULL , dziś skazana na kompletne wymarcie (tym szybsze, że biologicznie też wymiera).
    1,5 mld używających angielskiego, 430mln hindi, 360mln hiszpańskiego, 210 mln portugalsko-brazylijskiego, czy choćby 110 mln niemieckiego – to są grupy, w których COKOLWIEK można tworzyć i na tym zarabiać. Przypuszczam, że byle dowolna „nisza” daje więcej konsumentów niż śmieszne 35 mln Polaków.
    Dlatego jeden mały niemiecki land ma fundusz filmowy mający wolne 400 mln euro i ciągle rosnący bo byle film finansowany z tego funduszu trafia do różnych telewizji przynosząc zwrot kosztów z nawiązką. Kino , dvd i inne kanały to już czysty zysk.
    U nas – nie i już nigdy nie będzie „Tak”.
    W USA, Indiach powstaje ponad 1000 filmów rocznie i w tym bigosie znajdzie się zawsze parę dobrych, jak również w takiej masie wystarczająco dużo utalentowanych ludzi.
    Serwisy internetowe – wszystko mają sklonowane i sprzedają od 500 do 5000 dolców bo im się to i tak opłaci (sprzedadzą tego setki) .
    U nas – kilkadziesiąt filmów i jak się trafi dobry to i tak nikt nie pójdzie zrażony resztą szmatławców. Takoż talenty – nawet jak się trafią to zostaną sprasowane najpierw przez system „kształcenia” , potem przez zawistników i układy.
    Tam o sukcesie w połowie przypadków (w drugiej połowie także układy) decyduje rynek , talent, przypadek – u nas WYŁĄCZNIE sitwa, dla której ktoś utalentowany jest przede wszystkim zagrożeniem w dostępie do kasy z koryta (PISF).

    Tam firmy, które dolara zysku nie widziały, kupują za dziesiątki , setki milionów dolarów (a nawet miliardy).
    U nas nawet dochodowe za grosze.

    Itd. itp. etc. szkoda nawet słów.

    Po tym jak przeglądnąłem co oferują Hindusi, Chińczycy, Brazylijczycy to już tylko zastanawiam się kiedy nas zamiotą na śmietnik historii.

    Arek

  • Trailery, gameplaye, (ba!) nawet zapowiedzi „Sniper” wyglądały i brzmiały bardzo obiecująco. A tu piszesz, że to taki produkcyjny koszmarek. Mimo wszystko chyba i tak ciekawość weźmie górę nad rozsądkiem i postanowię sprawdzić grę empirycznie. :)

    BTW, czytałem ten tekst i cały czas czekałem aż padną takie tytuły jak „Call of Juarez” czy „Wieźdzmin”. W końcu doczekałem się w ostatnim akapicie :)

  • @Piotr – pamietaj, ze to moja subiektywna opinie – najlepiej wyrob wlasne zdanie :) mnie snajper zawiodl co nie oznacza, ze jest to slaba gra (ogolnie) po prostu spodziewalem sie co najmniej takiego tytulu jak CoD czy MoH (moze blednie)…

  • ms

    To chyba dobrze, że polski gamedev się rozwija komercyjnie. Nie przypadł Ci ten „Snajper” do gustu, i recenzje ma takie sobie, ale wielu graczy go kupiło (jak podajesz 600 tysięcy). Gry komputerowe w ogóle znacznie rzadziej bazują na narracji, niż filmy.

    A jeśli chcesz sobie pograć w coś nowego fajnego to poszukaj też wśród zagranicznych produkcji – zdarzają się i ostatnio wiem że wyszło coś fajnego. Też możesz zostać snajperem, a narracja podoba się nawet wybrednym koneserom gatunku.

  • srt

    Zapowiedzi wyglądają nieźle zobaczymy

  • Tak na marginesie: to nie Clinton pierwszy wspominał ten zwro o gospodarce :)

  • Zgodzę się z pierwszą wypowiedzią Mr. Buzdygana. Kasa to element który jako jedyny przemawia za tym, by się opłacało coś kręcić. Jeżeli inwestor przeliczy że mu się kalkuluję, że zarobi w formie pieniężnej i wokoło tego zdobędzie lepsze postrzeganie swojej marki itp to się w temat wkręci.
    Na marginesie powiem, że w Medal of Honor pierwszą cześć dzisiaj grałem z … teściem, to jest gra na wieki :>

  • Marek Zmysłowski

    „Czyli co – autorów książek możemy “eksportować” a reżyserów już nie?”

    A Rybczyński (jedyny polski reżyser z Oskarem za film), a Holland (matka, i córka powoli też), a Skolimowski?

  • maciep

    Niewiele gier, liczączonych jako pojedynczy tytuł sprzedało się powyżej 1mln egzemplarzy na świecie. Tetris – jakieś 40mln tylko dlatego, że byl dodawany prawie do każdej konsoki GameBoy (classic). Do tego dojdzie również Wii Sports (gdzie nie ma narracji jak i w tetrisie – poza nieudanym World), które może jest ciekawą pozycją, ale napewno nie odniusłby takiego sukcesu). Pierwszej części SMarioB. nie liczę (była dostępna na kilku platformach w długim okresie czasu). Większość wielkich tytułów ma sprzedaż około 1mln, więc wątpie, aby polski rynek nie mógł wygenerować dostatecznego popytu (co pokazał Wiedzmin). Sądzę, że w polsce nikt do końca nie patrzył na gry jak na coś co może przynieść wielkie zyski (oczywiście to się zmieniło). Druga kwestią jest ogromne piractwo wśrod polaków – choć pewnie zmniejsza się w związku z coraz liczniejszymi tanimi ofertami.

  • Pingback: Piraci z Karaibów: klątwa części czwartejAK74 – Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2011()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę