Szukaj
Zamknij

Facebook jako platforma dla e-commerce. Za i przeciw.

Sprzedaż swoich produktów na Facebooku w Polsce oferują już między innymi inFlavo, Shop@Social czy IAI-Shop.com. Facebook to monstrum społecznościowe i wydaje się, że e-commerce powinien być tam prosty, łatwy i przyjemny. Ku zaskoczeniu wielu (większości?) zabawa w sprzedawanie na Facebooku ma się nijak do dotychczasowej praktyki…

ARGUMENTY PRZECIW:

> Ciągłe zmiany FB jako platformy
Widzieliście zmiany wyglądu i funkcjonalności Waszych profili na FB? Takich zmian było i będzie bardzo dużo. Jak część z Was zauważyła poznikały zatem wyuczone ścieżki poruszania się po serwisie i trzeba od nowa uczyć się nowych. W normalnym sklepie budujemy tak „ścieżkę” klienta aby w jak najbardziej logiczny, intuicyjny i ergonomiczny sposób klient wybrał produkt, wrzucił go do koszyka i kupił. Co zrobi Twój klient kiedy przy następnej wizycie zmieni mu się całkowicie wygląda layout sklepu i nawigacja?

> Regulamin Facebooka

Na ten temat może powiedzieć coś właściciel marki Obssesive czy Polpharma, Jacek Gadzinowski czy Kataryna – wszystkich wymienionych łączy fakt, że Facebook uznał ich konta za niezgodne z zapisami regulaminu i usunął. Czy naprawdę chcecie się bawić w biznes, inwestować w reklamę, relacje z klientami na platformie na której jakiś gość zza wielkiej wody stwierdzi, że nie podoba mu się Wasz wciśnie przycisk „delete”? Fajnie zobaczyć napis „konto usunięte” kiedy właśnie puściliście ogólnopolską reklamę swojego sklepu?

> Filozofia „walled garden”

Facebook nie jest indeksowany przez Google. Jest zamkniętym ekosystemem. Światem w świecie. Nikt kto nie ma konta na Facebooku nie kupi Waszych produktów. Układ zamknięty prawie samowystarczalny..

> Wielki nieobecny
Facebook nie istnieje w polskim prawodastwie. Nie podlega polskim sądom czy procedurom prawnym. Nie musi być transparentny. Może robić co mu się chce, kiedy mu się chce. Nie musi odpowiadać na Wasze maile z pytaniem dlaczego usunął Wasze konto. W zasadzie ciężko jest Facebooka zapytać o cokolwiek – przecież to jest firma anglojęzyczna więc po polsku rozumieć nie muszą. W przypadku problemów z kontem – nie możecie liczyć, że ktoś odpowie Wam szybko i sprawnie. W zasadzi nie możecie liczyć na nic.

> Odcięcie od Google
Tak to jest problem. Nie macie żadnego wpływu na pojawianie się w wynikach wyszukiwań, pozycję Waszego produktu czy sklepu. Nie możecie nic zrobić poza modelem CTR i zakupem reklam w Facebooku. Brak SEM dla wielu będzie oznaczał „nie wydam żadnej kasy na cholernego gugla”. Zgadza się. Tylko, że również nie będziecie mogli realnie wpływać na promocję Waszego sklepu. Coś za coś.

> Reklama sklepu na Facebooku
Albo spamowanie kont fanów informacjami o promocjach albo zakup reklam graficznych. Nie bardzo jest jak dotrzeć z reklamą z zewnątrz do zamkniętego serwisu..

> Ubogość narzędzi do analizy
Ok, zdecydowałem się założyć sklep na Facebooku. Chcę badać kto kupił moje produkty, jakie strony odwiedził, ile czasu na nich spędził. Chcę poznać lepiej moich klientów – skąd przyszli, w co kliknęli,o której godzinie odwiedzili mój sklep i gdzie mieszkają. Jeśli chcę znać te informacje skazany jestem w zasadzie tylko na narzędzia dostępne po stronie Facebooka (czyli dające bardzo mizerne dane). Nie będę wiedział w zasadzie nic o moich użytkownikach jeśli sami tego nie napiszą w formularzu zamówienia..

> Niska konwersja
Użytkownicy Facebooka nie logują się do tego serwisu po to aby kupować tylko żeby się komunikować. Nie wiedzą nic o sklepach, nie mają świadomości, że ktoś coś może im zaoferować. Stąd niskie współczynniki konwersji działających na Facebooku sklepach (średnio grubo poniżej „standardowej polskiej” konwersji).

> Plany Facebooka
Tego elementu bałbym się najbardziej. Facebook to narzędzie służące kolekcjonowaniu informacji o sobie i swoich „znajomych”. To nie jest narzędzie dla e-commerce. To nie jest platforma powstała po to aby pomagać ludziom robić zakupy online. To jest tak jakbyście próbowali z samochodu zrobić łódkę. Da się – trzeba dużo przyspawać, poklepać młotkiem i całość będzie nawet pływała. Po Facebook Deals i Places osobiście zastanawiam się czym naprawdę Zuckerberg nie będzie chciał zagarnąć sprzedaży dla siebie.

Jak to może zrobić? No cóż – po prostu pewnego dnia pojawią się „profile e-commerce’owe” za pomocą których będzie można prowadzić sprzedaż (ze wsparciem narzędzi, analityki, płatności). Dodatkowo może pojawi się opcja rejestracji profilu jako „shop” (czyli coś w stylu „nike.shop.facebook”) a także wyszukiwarka produktów zintegrowana z polem search. Dodając do tego opcję geolokalizacji oraz tworzenia kuponów daje to magiczny wehikuł za pomocą którego i TESCO i Pan Kazio z Teksasu czy Świebodzina (pozdrawiam Jezusa oraz finalistkę Top Model!) będą mogli „dotrzeć do 500 milionów użytkowników na całym świecie”.

ARGUMENTY ZA:

> Niska cena
Większość ofert polega na dodaniu facebookowej „skórki” za pomocą której w sposób automatyczny importujemy swoje produkty. Nie ma w tym nic skomplikowanego stąd taka cena (w IAI koszt miesięcznego abonamentu wynosi 49 pln netto)

> Efekt „innowacyjności”, PR
Dla wielu firm wejście na Facebooka od strony sprzedaży może być ciekawym pretekstem do wysłania paru informacji prasowych.

  • Robert Janeczek

    Co do sprzedazy sklepowej przez FB mam mocno mieszane uczucia. Nie jestem przekonany co do tego, czy pozyskanie klienta przez FB jest kosztowo efektywniejsze niz poza nim. Nie rozumiem tez w jaki sposob przekonanie naszych istniejacych klientow do zostania „fanami” i zaczepianie ich przez komunikaty na wallu rozni sie od efektywnego wykorzystania newslettera w sklepie.
    Az sie prosi o cytat z Jasona Calacanisa: placisz Markowi Z. za sprowadzanie ruchu na jego wlasna strone, co jest z toba nie tak???

  • „Ubogość narzędzi do analizy” – a skąd taka informacja? Jest taka prosta reguła, „jak nie wiem o czym mówię to o tym nie mówię” :)

    A reszta to och, ach, co by było gdyby – zero merytoryki, a faktyczne zagrożenia liźnięte z wierzchu.

  • @Bartosz – rozumiem, ze chcesz polemizowac. prosze bardzo – poprosze o przyklad narzedzia po polsku, darmowego, ktorego funkcjonalnosc zblizona jest do GA a calosc oparta o analize e-commerce na FB.

  • Osobiście dążył bym do mocnej integracji sklepu z FB, a nie do zakładania nowego sklepu na FB. Ale specjalistą w zakresie *-Commers nie jestem

  • Grzegorz Rusiecki

    ja sam wczoraj dodałem a dzisiaj sprzedałem książkę dzięki naszej darmowej aplikacji http://apps.facebook.com/inflavo_free/ – i to osobie, której w ogóle nie znam… więc twierdzenie, że ludzie na FB nie są po to aby kupować jest błędne.. problem w całej tej dyskusji o f-commerce polega na tym, że niewiele osób w branży potrafi kreować nowe potrzeby a najwięcej do powiedzenia mają Ci, którzy nawet nie spróbowali… ja spróbowałem i sprzedałem – więc o co chodzi? ;)

  • @Grzegorz – sprzedaz jednej ksiazki? Grzesiek prosze o zachowanie powagi dyskusji :) Ja sprzedaje na flakerze reklame osobom a AdTaily, ktorym nie znam – czego to dowodzi? Poza tym jako osoba zaangazowana w InFlavo nie jestes wiarygodny :))

  • @Matthew – dobry trop. wykorzystanie narzedzi jakie oferuje FB podnosi znaczaco zainteresowanie uzytkownikow: http://seewhy.com/blog/2010/06/29/top-three-facebook-social-plugins-for-ecommerce/

  • Grzegorz Rusiecki

    @artur – tu nie chodzi o jedną książkę. chodzi o zrealizowaną potrzebę. wczoraj wystawiłem a dzisiaj się sprzedała. co to oznacza?

    że, jeśli 1000 osób wystawi dzisiaj książkę istnieje prawdopodobieństwo, że jutro 1000 osób je kupi…

    możliwości sprzedaży jednej osoby są ograniczone, ale jeśli ubierzemy w to efekt skali, całe to wróżenie traci sens.

  • Wojtek

    @Grzegorz Rusiecki – sprzedasz szybciej książkę na Allegro czy Facebooku?

  • @Grzesiek – to oznacza dokladnie to, ze a) sprzedales jedna sztuke produktu b) nadal nie wiesz skad Twoj klient dowiedzial sie o ksiazce c)facebook jest platforma spolecznosciowa wiec nie jest ciezko zrozumiec, ze za jej pomoca ludzie dokonuja sporadycznie wymian / zakupow. Ja pokazuje, ze jest na chwile obecna wiele „przeciw” niz „za” i juz. Nie atakuje zadnego biznesu czy narzedzia :)

  • @Wojtek – no wlasnie, no wlasnie. Czy wchodzac na FB mam „z tylu glowy” mysl „hej, cos dzis sobie kupie!” czy raczej „oo potrzebuje skomunikowac sie”? Allegro to platforma handlowa. Facebook to serwis spolecznosciowy. Obie platfromy maja swoje silne punkty ale nie robmy na sile z Allegro platformy spolecznosciowej (choc mozna) a z Facebooka sprzedazowej (tez mozna).

  • Robert Janeczek

    @grzegorz: „@artur – tu nie chodzi o jedną książkę”

    Wedlug mnie wlasnie w tym caly problem, ze aktualnie to chodzi o te jedna ksiazke, bo nie kojarze wiecej informacji o efektach. Ja tez moge stanac na skrzyzowaniu i sprzedac ksiazke, ale to nie oznacza, ze to jest przyszlosc handlu.
    Pewnie wiele osob sie ze mna zgodzi, ze idealnym rozwiazaniem byloby upublicznienie case’a jakiegos srednio znanego sklepu np. ze skarpetkami, ktory odniosl sukces w tej dziedzinie lub alternatywnie powiedzenie prosto z mostu, ze efekty na dzien dzisiejszy sa jeszcze na tyle male, ze szkoda glowe zawracac.

  • Wojtek

    http://balawejder.com/index.php/2010/10/sklep-internetowy-na-facebooku/ – Marcin Balawejder bardzo fajnie ujął temat.

  • @Robert Janeczek wyjąłeś mi to z ust :)

  • Ubogość narzędzi do analizy -> To tylko dotyczy fanpage i strony aplikacji.

    Przecież sklep to będzie normalna aplikacja fb, którą można analizować dokładnie tak samo jak każdą inną, wiemy skąd ludzie wchodzą, wiemy co robią nie ma żadnego problemu

  • Grzegorz Rusiecki

    @artur…

    telefon to też narzędzie komunikacji, za pomocą którego ludzie chcą wyłącznie rozmawiać… a jednak stanowi podstawowe narzędzie w sprzedaży.

    stwierdzenie dotyczące potrzeb realizowanych na FB w postaci “oo potrzebuje skomunikowac sie” jest na tym samym poziomie abstrakcji co stwierdzenie, że internet jest narzędziem komunikacji..

    no ludzie.

    poczekajcie na dane, które będzie można krytykować, nie bawcie się w proroków.

  • @Artur
    jeśli jest się na tyle obcykanym (lub ma się na tyle obcykaną ekipę techniczną) żeby stawiać sklep na FB to trzeba być mega ignorantem żeby nie znać możliwych opcji analizy działań użytkownika.

    chyba że chcesz wyklikiwać pudełkowe sklepy na fejsie – ale nic nie stoi na przeszkodzie dostawcom pudełkowego softu żeby mierzyć aktywność użytkownika i prezentować to właścicielom. a dane z jego profilu są równie cenne jak nie cenniejsze niż to z jakiej strony trafił :)

    trafiając na twój zewnętrzny sklep dowiesz się z GA, że jestem z warszawy i że korzystam z google readera. gdy kupię coś na fejsie dowiesz się, że jestem z gorzowa i aktualnie mieszkam w poznaniu. dowiesz się ile mam lat i czy lubię inne twoje sklepy. dowiesz się żę lubię rolling stonesów więc polecisz mi sprzedać biografii zespołu. zasugerujesz mi produkty nie na podstawie „użytkownicy, którzy kupili perfumy o zapachu nieba kupili też…” tylko „twój kolega z przedszkola kupił to i tamto”. good enough?

    (pomijam już fakt, że nie skumałeś chyba że możesz mierzyć wszelkie działania – w co kliknęli, ile siedzieli na jakim ekranie etc. tak samo, jak w zewnętrznym sklepie – i o to mi chodziło).

  • artur

    @Bartosz – Nie odpowiedziales na moje pytanie. prosilem o podanie narzedzia o funkcjonalnosci zblizonej do GA, ktore potrafi analizowac to co sie dzieje na FB z ruchem wchodzacym i wychodzacym.

    Po tym co napisales swiadczy, ze znasz GA dosc przecietnie i na pewno nie pod katem sprzedazowym. Poczytaj dokladnie a dowiesz sie, ze istnieja bardzo naturaln przeszkody w mierzeniu i analizie tego co jest na FB.

    Podziwiam Twoja chec do udowodnienia mi, ze jestes lepiej obeznany ze srodowiskiem FB (doceniam), ale przykro mi sie robi kiedy teoretyk probuje udowadniac swoje tezy. Bartku – zaloz sklep, zacznij sprzedawac (ale tak naprawde, nie dla klientow) wtedy pogadamy. Na razie duzo czytaj i sie ucz.

  • artur

    @Grzegorz – Zostawiajac fajne przerzucanie sie argumentami. Pokazesz statystyki Vobisa z ostatniego miesiaca i pokazesz, ze sprzedaz z FB siegnela wiecej niz 1%? Bo wiesz – wy macie te dane i zawsze mozecie uwiarygodnic takie angazowanie sie w FB…

  • Pingback: Tweets that mention Facebook jako platforma dla e-commerce. Za i przeciw. | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010 -- Topsy.com()

  • @Artur – podpisuje się pod tym co napisałeś. Zresztą kiedyś o tym pisałem:
    http://plutecki.net/2010/10/social-commerce-sprzedajemy-na-facebook-u/

    FB Commerce można stosować ale z głową. Komputronik, który wprowadził tam specjalne produkty to fajny pomysł. Nagroda dla fanów, ludzi którzy pewnie i tak by tam kupili.
    Natomiast sklep tylko na facebooku jako podstawa działalności np. dla startup-u…

  • Odnoszę wrażenie, że sklepami na FB zachwycili się głównie ci, którzy takie sklepy będą wdrażali dla klientów, no dla nich jest to na pewno opłacalna inwestycja.

    W tych wszystkich artykułach (Łukasza, Marcina i Artura) nie znalazłem argumentu jaką właściwie przewagę sklep na FB ma mieć nad „normalnym”. Biorąc pod uwagę np. pozyskanie ruchu – żeby ludzie kupili w sklepie FB muszą najpierw dotrzeć do FP. A jeśli już tam dojdą, to można ich przekierować gdziekolwiek. Brak zatem argumentu, że ktoś kto nie kupiłby w sklepie online, kupi w sklepie FB. Wygoda? W sklepie można podpiąć FB Connect i mamy wspólne logowanie, a dane trzeba i tak podać.

    Szansą dla FB mogą być sklepy w zupełnie innym modelu niż zaciągana przez appkę lista produktów. Np. zintegrowanie sklepu z grą, albo w ogóle uczynienie procesu zakupowego grą, co w paru branżach ma szansę wyjścia.

  • Sprzedaż przez FB jest moim zdaniem zbędna, lepiej budować relację i świadomość sklepu pod stałym i niezmiennym adresem. Problemem jest właśnie to co zostało napisane nie znasz ani dnia ani godziny kiedy Twój ‚FunPage’ zniknie, a zniknąć może bo: konkurencja będzie zgłaszać stronę na której znajdzie nawet pierdółkę.

    Z mojej perspektywy facebook jest tylko kanałem komunikacji i tworzeniem bardziej realnego wizerunku sklepu poprzez wpisy które, nie są związane w 100% z promocją albo produktami, na stronie w FB sklepu który współprowadzę publikuję tylko ciekawe informacje z „branży”, czasami zabawne. Ostatnio odpaliłem katalog produktów (http://www.facebook.com/FabrykaWafelkowPL?v=app_168111889886347) pobierany bezpośrednio ze sklepu ale linkujący do niego. Ta forma jest bezpieczna, czy efektywna… nie zauważyłem wzrostu sprzedaży. Facebook to nie sklep, ja osobiście baaardzo niechętnie zezwalam aplikacjom na dostęp do moich danych. Przedstawiona forma katalogu nie wymaga tego wcale i nie zobowiązuje do niczego.

    Podsumowując FB to zło konieczne w biznesie, jako profil prywatny ok przydatne. Zło bo jest niestabilne, nie wiesz co się kiedy zmieni. W dodatku nie ma jak tego zmierzyć, nawet linki z FB (bez znaczników GA) są nie do zweryfikowania.

  • @Artur – nie próbuję pokazać ci, że jestem lepiej obeznany ze środowiskiem FB – chcę tylko powiedzieć, że aplikacje na FB nie różnią się aż tak bardzo od „zwykłych” aplikacji.

    nikt ci nie broni użyć GA w aplikacjach na facebooku? FB to wspiera: http://developers.facebook.com/docs/reference/fbml/google-analytics

    poza tym – ja znam zbyt słabo GA, ty znasz zbyt mocno – FB to zupełnie odmienny od google ekosystem gdzie nie liczy się wejście i wyjście (bo niby dokąd? mierzysz czy człowiek wychodzi z twojego sklepu na swój profil czy na główną? wejścia można oczywiście mierzyć).

    btw, to z praktyką i teorią fajne, ale nie wypowiadam się jako osoba prowadząca sklep a osoba wdrażająca rozwiązania zarówno na FB, jak i poza nim. lęk przed fejsbukiem jako zamkniętym ekosystemem jest spoko, ale wyobraź sobie nagle, że google wyrzuca cię bez powodu z wyników wyszukiwania albo rezygnuje ze świadczenia usługi pt GA czy adwords. to nie przypadkiem ten sam kejs? :)

  • artur

    @Bartosz – Masz racje – Google i FB maja wiele wspolnego :) „Google Dance” czyli slynna zmiana („optymalizacja”) algorytmow wyszukiwania jest w branzy SEM przeklinana od wielu lat :)

    Z FB i GA jest jeden zasadniczy problem – mierzymy tylko to co dzieje wew. platformy ale nie mozemy powiedziec nic o ruchu przychodzacym i wychodzacym. Innymi slowy klient sklepowy „pojawia sie”, dokonuje zakupu i znika. GA (jak i inne narzedzia) nie sa w stanie mierzyc z „zewnatrz” tego co sie dzieje w FB ani wypuszczac sie poza FB jesli sa instalowane jako appka na FB. Tylko o to mi chodzi – absolutnie sie zgadzam co do tego, ze aplikacje na FB nie roznia sie od innych, sa dobrze udokumentowane i maja racje bytu.

    Co do wad ktorych nie wymienilem dodalbym jeszcze jedna – potrzebe potwierdzenia aplikacji i jej dostep do moich danych. Wiem, ze duzo osob nie dba o bezpieczenstwo (nie wiedza, nie maja informacji co im grozi) ale sam fakt, ze aby cos kupic musze autoryzowac nieznana mi aplikacje moze budzic opor. W „zwyklym” sklepie zostawiasz dane (niby to jest wiecej informacji) ale na FB sklep moze zazyczyc sobie dostepu do Twojego walla, znajomych itd..

  • No i tu mamy sedno – GA umożliwiają badanie skąd przyszedł użytkownik, bo to jedna z niewielu informacji pozwalających go zidentyfikować; na Facebooku nie zobaczysz skąd użytkownik przyszedł (choć i o to można się postarać tworząc odpowiednie linki do odpowiednich miejscc, jak robią to np. systemy advertistingowe), ale możesz to wywnioskować na podstawie kilku rzeczy – choć bez 100% pewności: czy zalajkował fanpage twojej marki, czy ma w znajomych innych użytkowników twojego sklepu?

    Wszystko to wymaga oczywiście odrobinę większego zaangażowania technicznego niż wklejenie kodu GA, ale wracam do założenia – jak odpalasz sklep na FB to masz od tego ekipę, która jest zdolna wykonać powyższe rzeczy.

    Odnośnie wymagania uprawnień przez aplikację – to pozostaje już w rękach twórców aplikacji. FB kładzie nacisk na „wymagajcie jak najmniej” podrzucając nawet statystyki mówiące o konwersji (nadaniu uprawnień aplikacji) zależnej od ilości wymaganych uprawnień. W najprostszym ekomersowym zutylizowaniu możliwości, jakie daje FB prosimy o rozszerzone uprawnienia (tworzące profil użytkownika – jego lajki, znajomych; prefillujące dane do zamówienia). I to wszystko. Jeśli chcemy dać użytkownikowi możliwość pochwalenia się zakupem za jego zgodą – nie potrzebujemy uprawnień do postowania do feedu. Kwestia tego, jak bardzo inwazyjne podejście przyjmą twórcy sklepu :)

  • Dorzucając jeszcze 3 grosze – wszystko zależy od profilu sklepu. Jeśli masz masowy produkt przy którym zwykle kryterium wyboru jest cena – inwestujesz w ceneo, inwestujesz w SEM i liczysz na skalę. Jeśli masz designerskie produkty i liczysz na rozpromowanie ich w konkretnym środowisku – inwestujesz w sklep utylizujący społecznościowe możliwości platformy, inwestujesz w rozwój page-a i szansę masz zapewne większe niż w przypadku tworzenia społeczności na totalnie zewnętrznym sklepie :)

  • Bartosz: No i to są święta prawda :)

  • mmm

    szkoda że nie masz twitter-a…

  • Tomek J.

    FB to dobre źródło do łowienia ruchu i przerzucania go do swojego serwisu… I NIC WIĘCEJ.

    Jeżeli ktoś założy sklep w FB i nagle dostanie kopa w d… od moderatorów face’a to niech wspomni moje słowa. Na FB nie jesteście u siebie.

  • dc1

    Arturze: nie ma przeciw. Jest tylko ZA. Facebook to kolejny kanal sprzedazy – ot co. To tak, jakbys napisal: E-commerce w Tv/radio/google – za i przeciw. Bezsensu, prawda? Facebook to obowiazek kazdego biznesu internetowego.

  • Z praktyki powiem, tak FB moze sprzedawać (jak w Lechu Poznań), ale to jako uzupełnienie tradycyjnego e-commerce. Nie zastapi normalnej sprzedaży…

    Na pewno też trzeba mieć spory zasięg (liczba fanów), mocno zwiazaną społeczność, w miarę wygodny intercace (my korzystamy z magento) oraz promo, promo lub towary na wyłaczność. Ludzie tego oczekują.

    Może FB tez sprzedawać usługi, rekodzielnictwo, specjalistyczne i niszowe towary (npo. wycieczki, wyjazdy, sport, rozrywka, kluby, kawiarnie etc).
    Co do marek masowych, jestem bardzo mocno sceptyczny. o czym pisałem:
    http://www.gadzinowski.pl/social-media-skuteczna-sprzedaz/

    Na pewno FB-mania jest wiecej niż bańką, wiec troche rozsaądku co do sprzedazy internetowej za pomoca tego kanału sprzedaży się przyda.

  • Pingback: Facebook jako sklep – polemika. | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010()

  • Michał D.

    Moim zdaniem FB to przede wszystkim ( tylko ) miejsce do reklamowania się ( z punktu widzenia ecommerce ).

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę