Szukaj
Zamknij
Internet

AdBlock yourself

Kuba Filipowski dorzucił swoje trzy grosze do dyskusji, którą mimowolnie rozpętałem na Facebooku komentując wpis Pawła Opydo….

Nie będę powtarzał argumentów, których używałem w dyskusji na Facebooku. Zacznę od innej strony. Kiedyś niejaki Pan John Wanamaker uważany za twórcą amerykańskiej reklamy powiedział, że „połowa pieniędzy jaką wydaję na reklamę jest zmarnowana. Problem w tym, że nie wiem która„.

W obecnym systemie sprzedaży reklamy online (szczególnie w modelu reklamy display) klienci wydają 99% na działania nie przynoszące nic lub prawie nic (w zależności od tego kogo się spytamy – pesymisty czy optymisty). CTR poniżej 3% nie jest traktowany jako błąd statystyczny – parę razy słyszałem ironiczne stwierdzenie, że ” CTR pokazuje, że internauci trafiają w reklamy przez przypadek”.

Zgadzam się z argumentem, że od 1994 roku zmieniła się rozdzielczość monitorów i reklamy typy 468×60 są dziś mało widoczne na monitorach 19”-22”. Zgadzam się, że reklama display może ale nie musi sprzedawać (być rozliczana na kliki) może bowiem pełnić funkcje wizerunkowe.

Zgadzam się, że display co prawda miał swój najlepszy czas i obecnie pomimo tego, że istnieją i rosną w siłę inne formy (reklama kontekstowa, mailing, SEM) to display pozostaje najważniejszą formą zarabiania w Internecie. Nie zgodzę się, że patrząc na to co napisałem powyżej display jest i musi zostać świętą krową, który nie powinien się zmienić.

Mój kolega Henryk Michalewski wygrzebał nawet newsa z ArsTechnica, który głosi, że azaliż AdBlock to zło i bić go trzeba.

Kreacja display / bannerowa jest przestarzałym sposobem sprzedawania reklamy. Banner został wymyślony 1994 roku, zmieniła się jego wielkość i format (z GIF na SWF) ale nic poza tym. CRT spada poważnie, klikalność kształtuje się średnio na poziomie 0,5%.

Sprzedaż reklamy w modelu display jest prosta dla marketerów i „wydawców” (piszę w cudzysłowie bo ogarnia mnie śmiech kiedy pomyślę o tych „redakcjach wydawców” czyli studentach robiących copy+paste na akord żeby wyprodukować „treści”) bo wystarczy wybrać parę cech, skasować klienta i wystawić fakturę.

Rekordowy czas „przygotowania kampanii” jaki widziałem czyli otworzenia pliku XLS, wpisania serwisów na których pojawi się reklama klienta wyniósł 5 minut. Za te 5 minut pracy marketera klient zapłacił 20 tys. pln netto (po sporych obniżkach od rate card’u). Zapewne klient nie odczuł (bo nie przeczytał raportu po kampanii), że marketer z domu mediowego czy sieci reklamowej poświęcił jego media planowi tylko 5 minut a nie godzinę. Efekt byłby zapewne taki sam.

Fakt: cena reklamy w modelu display spada – pojawiają się wciąż nowe serwisy i wraz z nimi powierzchnia do pokrycia reklamą. Pojawiają się nowe sieci reklamy i stowarzyszenia kilku serwisów, które oferują grosze stawki walcząc o klientów na rynku. Branża sama się napieprza po kostkach bo wygra ten co przeżyje i sprzeda chociaż w 50% swoją „powierzchnię reklamową”.

Z powodów powyższych branża doszła do wniosku, że trzeba „utrakcyjnić” czyli uniemożliwić użytkownikowi ucieknę przed reklamą. w TV mamy przerwę reklamową w Internecie – interstistiale, toplayery czy inne cuda typu surrond sesion raczej nie dające szans użytkownikowi – musi je zobaczyć i poczekać aż się „wygrają” (ok, może próbować zamknąć kreację ale czasami hmmm to nie działa).

Wkurzeni użytkownicy bombardowani na portalach i innych serwisach agresywnymi reklamami (branżowo mówi się „intruzywnymi”), czasami z denerwującym dźwiękiem (już zakazane przez IAB) czy wideo zaczynają bronić się – instalują oprogramowanie nazwane AdBlock czyli rozszerzenie dla przeglądarek WWW umożliwiające blokowanie wyświetlania reklam. I rozpętuje się piekło.

Pomimo tego, że (ciekawe jak to jest badane – deklaratywnie?) podobno adblocków używa 3% polskich internautów samo wspomnienie o wyłączaniu reklam powoduje pianę na ustach ludzi z portali czy domów mediowych. Traktują AdBlock jako przejaw „bucowatości” (wspomniany już Paweł Opydo) czy „„buroki, braku kultury, łamaniu umowy społecznej” (Radek Zaleski).

Użytkownik ma prosty jak chłop pańszczyźniany zapieprzać na polu (otwierać strony www) i bez dyskusji chłonąć przekaz marketingowy (czytaj: klikać). „Wydawcę” nie interesuje poziom reklamy, jej dobranie do serwisu / grupy docelowej („skoro w domu mediowym ktoś zdecydował to puszczamy”).

Ja takich użytkowników nazywam wkurwionym konsumentami, którzy nie mając wyboru dokonują jednego możliwego ruchu – wyłączają źródło problemu czyli reklamy po to aby dalej mogli konsumować treści. Porównanie z gościem w knajpie, który nie płaci nie jest trafne – ja użyję innego. Osoba, która nie ma AdBlockera wchodzi do knajpy żeby kupić usługę w postaci zjedzenia posiłku. Na jej widok obsługa rzuca się do jego stolika z książką telefoniczną, walizką pełną uroczych słoników i dużą ilością viagry.

Klient dziękuje i prosi o menu. Obsługa udaje, że nie słucha i podstawiam coraz bliżej, pod nos przyniesione fanty w nadziei, że klient oprócz zamówienia posiłku kupi abonament na książkę telefoniczną i odpustowe słoniki (przecież to okazja!!!).

Rolą internauty jest zatem paść na kolana, że „wydawca puszcza” reklamę i z wdzięczności klikać wszystko co się rusza. Użytkownik nie ma dyskutować czy też się krzywić – ma konsumować i dawać zarabiać serwisowi. Nawet jeśli reklama jest naprawdę buraczana, nawołuje do powiększenia penisa, jest beznadziejnie nudna albo kretyńsko agresywna. Nie. Nie ma złych reklam tylko są niewdzięczni użytkownicy Internetu.

Zła informacja dla „wydawców” brzmi następująco: prawdopodobnie znaleźliście się na tej samej liście co producenci muzyki i wydawcy papierowi. Macie zły model biznesowy i zwalacie odpowiedzialność na użytkownika. Domagacie sie konserwowania waszych praw i przywilejów pomimo sprzeciwu pewnej (na razie małej) grupy osób. Przenoszenie swoich problemów na użytkowników jest kiepskim pomysłem. Bo wkurzony, znudzony albo taki user, który lubi wsadzać kij w szprychy może zrobić coś takiego. I co? Lawiny nie będzie ale na pewno współczynnik instalacji „diabelskiego” oprogramowania skoczy.

Ponieważ zdarzyło mi się uczestniczyć jako autor lub osoba nadzorujące proces „kreacji” ponad stu kampanii mogę wypowiedzieć się bazując na własnym doświadczeniu – zdecydowana większość reklam robiona jest na odwal się, byle zdążyć przed uruchomieniem kampanii, żeby zadowolony był klient i klepnął budżet. Do rzadkości należą testy A/B (widziałem je w działaniu tylko przy kampaniach afiliacyjnych) w zasadzie nikt poza grafikiem nie wie dlaczego został użyty taki kolor, font, grafika. Nie kupuję więc argumentu o „wspaniałości” i „piękności” reklamy online a także o jej skuteczności.

Podsumowując – pozwólmy wolnemu rynkowi i konsumentom zdecydować czy wolą dalej udawać, że klikają w zamian za co „wydawcy” będą udawali, że dostarczają świetny merytorycznie „content” a reklamodawcy, że są zadowoleni z wyników kampanii w Internecie. Amen.

  • „ciekawe jak to jest badane – deklaratywnie?”

    Cytując:
    http://www.webaudit.pl/blog/2010/750-tysiecy-polakow-uzywa-adblocka/

    Wtyczka raz dziennie „odpytuje” serwer o aktualizacje i właśnie te „zapytania” są zliczane.

    Dlatego też dane są dosyć wiarygodne. A przystawianie tych 750tys do rzekomych 20 milionów internautów (czy ile tam każą nam wierzyć) nie ma sensu, bo ci są właśnie ci najbardziej aktywni.

  • Bezsęsu.

    Ty o formach reklamy (pewnie, są lepsze i ładniejsze, odkrycie roku).

    My o jakiejkolwiek reklamie w ogóle. Bo każda wizerunkowa jest przez usera traktowana jako zło. A AdBlock w dobrej konfiguracji wycina wszystko w pień.

    Wycięcie całej reklamy=smutniejszy (bo bidny) internet.

    I jeszcze – nigdzie nie pisałem o „chłopach pańszczyźnianych”, wkładasz w moje usta rzeczy, których nie pisałem. Wręcz przeciwnie, userów, którzy mają AB nie chcę – tylko łączę pożerają, a to koszty

  • dobre!! ;)

  • @Radek – „chłopi” to moja inwencja, jeśli zabrzmiało jakbym Ci ich przypisywał to nie miałem takiej intencji. Zgadzam się, że stosowanie AdBlocka „po wsiem” zniszczy całościowo model biznesowy nawet tych serwisów w których reklama nie przeszkadza na przeglądanie www. Nie sądzę jednak żeby „moda” na AdBlocka stała się chorobą zakaźną – świadomość wśród userów internetu takich narzędzi jest mała a ich inastalowanie sprawia problemy (nawet jesli to oznacza potwierdzenie „tak” w jednym malym okienku).

  • W całej tej dyskusji jest jeden wielki błąd, który zakłada, że reklama displayowa to syf, przeciwstawiając jej inne modele efektywnościowe i zbawiennego Googla.

    Wszystko w sieci jest displayem, programy afiliacyjne, które są niczym innym niż masowo sianym gdzie popadnie displayem, bo nie liczy się liczba emisji a jej efekt. Brzydki boks AdSensowy albo wypakowany tekstem i podciągany pod grafikę serwisu, aby oszukać usera. W przypadku tradycyjnie rozumianej reklamy disployowej chociaż przez chwilę przy układaniu mediaplanu ktoś się zastanawia gdzie będzie reklama dopasowana. W przypadku efektywnościówek, reklama idzie tam gdzie jest najwyższy CTR, CR, LR – bez znaczenia jest kontekst strony, czy to podpaski, czy silniki odrzutowe.

    Zgodzić się mogę tylko z jednym. W wielu przypadkach kampanie są nieprzemyślane kreacyjnie i tak jak piszesz robione na ostatnią chwilę.

    Nie zgodzę się z twierdzeniem, że CTR 3% jest słaby. Powiedz mi, jaki jest jest mierzalny wskaźnik w TV, Radio, Prasie – niemierzalny :) a jedynie ważony :)

    Nie zakładałbym, że wydawcy są sami sobie winni, a reklamodawcy to zło. Tak modele zarabiania w sieci się zmieniają i wydawcy poszukują innych źródeł przychodów – patrz NewsCorp, na efekty jeszcze poczekamy. Należy pamiętać o tym, że wydawca nie sprzedaje młotków, ale treści, które nie tylko żywią wydawcę, ale i rzesze „copypasterów” i „translatorów”, którzy z nich żyją.

    Ta cała dyskusja jest za przeproszeniem z dupy jeśli się nie spojrzy na cały ekosystem treści w sieci. Zbyt wiele jest podmiotów, które chcą ją w różny sposób wykorzystać, a jest niewiele źródeł tworzenia tych treści. Nie jedna mapa przepływu informacji w sieci pokazuje, jak mało jest takich centrów, ktore jak upadną to ….

  • Miałem okazję uczestniczyć kiedyś w pewnym wykładzie na którym Prowadzący twierdził że owszem, połowa pieniędzy jaką wydaje się na reklamę jest zmarnowana, jednak „Oni” wiedzą która… do teraz mnie to zastanawia, czy faktycznie wiedzą ;)

    A co do reklam, to od bardzo dawna korzystam z Opery, nie instaluję adBlocka, a przeglądarka sama blokuje mi część reklam… czy to też nie fair? Powinienem zatem korzystać z FF (bez wiadomej wtyczki), Chrome’a, czy (sic!) Explorera, aby w pełni konsumować reklamy? Wtedy będzie cacy?
    Kurcze… jednak mało znam się na Internecie…

  • @Rafał – miarą efektu reklamy w TV jest wzrost sprzedaży / świadomości marki / produktu / usługi. To samo można zacząć oczywiście stosować w displayu ale a) mało osob to pasuje b) wywrociloby do gory caly pomysl na rozliczanie sie kliki.

    Absolutnie nie stawiam jako alternatywy AdWords czy afliacji – nie wskazuje co jest lepsze tylko pisze o tym co jest zle i wymaga naprawy / zmiany.

  • I ponieważ wymaga naprawy to nauczysz tych strasznych ludzi, co Ci dają za darmo moresu! Tak to się u nas robi w onlinie:).

    Co z analogią darmowego jedzenia i napiwków – nie dajesz i narzekasz, co?:) Ja mam inaczej, dziwny jestem.

  • I.

    Rozdając reklamy za darmo na swoim blogu i wsypując do pełna banerkami własnych stron przyczyniasz się do niszczenia tego rynku. Dlaczego tylko 9? Może walnij jeszcze z 50 – będzie lepiej!
    0,5% ctr to miałbyś, jeśli byłaby jedna reklama na stronie – do tego przyzwoicie dobrana. Twoje mają 0,1% lub mniej, dodatkowo wynik podziel przez 9 sztuk.

    Odpowiedz sobie na pytanie – po co mi one? „wizerunkowość” to brednia wymyślona przez złapanych za rękę oszustów z domów mediowych, którzy nie za bardzo mieli co odpowiedzieć, kiedy 50,000 wyświetleń dało 100 kliknięć.

  • @Radek – nie jestem wiodacym portale, siecia reklamowa czy sredniej wielkosci domem mediowym. Jestem na koncu calego lancucha konsumpcji reklamy i nie czuje odpowiedzialnosci ciazacje na mnie zeby uzdrawial branze podajac bardzo przemyslane pomysly.

    Stwierdzam stan zastany – display jest w wiekszosci wypadkow zly. Co zmienic? W IAB jest wielu czlonkow, ktorych spadki wydatkow reklamodawcow powinnu bardzo niepokoic. Ja przezyje (jakos).

    Analogia z knajpa nie trafia do mnie jakoby osoba z adblockerem przychodzila, jadla za darmo i byla „free riderem”.

    AdBlock.pl wpadl mi w rece przypadkiem i do tej pory nie ruszalem go – teraz mi sie domena przypomniala i troche ja wypozycjonuje a potem powiesze tam AdTaily :)))))

  • @Artur świadomość marki :) każda miara na 1024 respondentach jest miarą na 1024 respondentach i rozumiem, że należy dobrać odpowiednie parametry bo nie da się dotrzeć z badaniem do każdego. W sieci się da i jeśli dobrze skroisz narzędzie badawcze pod siebie to otrzymasz wiele odpowiedzi.

    Co do wizerunku to wróć do kampanii „Pomelo”, która pokazała możliwości brandingu w sieci.

    Naprawdę zgadzam się z jednym przed puszczeniem kampanii warto pomyśleć nad kreacją i oczekiwaniami, wtedy będziesz przygotowany do analizy jej efektów.

  • Że zacytuję „Clerks”:

    „FUCKIN A!” :))

  • Dobry artykuł. Trzeba rynek uświadamiać, że czas już na przestanie robienia „na pałę” bo skuteczność spada. Niestety póki firmy będą traktowały reklamę w internecie po macoszemu, to tak będzie. A przecież dobrze zoptymalizowana i przetestowana reklama może służyć przez lata, zamiast masowej produkcji tak samo nieskutecznych bannerków robionych według zasady „żeby się żonie prezesa spodobało”.

  • obrażanie się na wydawców i używanie adblocka, bo reklamy są brzydkie jest z dupy. konsekwencje i tak ponosi marketer – spada wizerunek marki, reklama jest przeciwskuteczna. chciałbym żyć w świecie, w którym wydawcy mają luksus odrzucania reklam bo część użytkowników może uznać, że są brzydkie.

    darmowe media mają prosty model biznesowy – konsument płaci za nie poprzez oglądanie reklam. jak komuś nie pasuje, to proponuję z nich nie korzystać. jeżeli nie ma wydawców, tylko są „wydawcy”, to proponuję po prostu nie korzystać z ich usług. nie trzeba zapieprzać w polu, nie trzeba padać na kolana.

  • OMG, jako tego przysłowiowego ‚mediaplanera’ grdyka mnie zabolała czytając ten tekst, który ma dużo racji ale i trochę uogólnień. Bardzo dobrze mówisz o wartości opałowej CTR, o przeładowaniu reklamami (ja bym zerwał osobiście 3/4 outdooru z ulic), o formach intruzywnych, które denerwują zamiast przyciągać.

    Prawdą jest, że portale (ogólnie dostawcy), mają model biznesowy oparty na bezpłatnej treści, w zamian za reklamy. Powiedz mi tylko co w zamian? Model lansowany przez Murdocha? Tylko co wtedy z ludźmi, których nie stać na płacenie za każdą treść? Jak sobie wyobrażasz swoje ulubione serwisy, do których dostęp kupujesz za każde wejście lub w formie abonamentu? Czy płacilibyśmy za You Tube’a, za Facebooka? Nie sądzę. Prawdę mówiąc, treści na Onecie czy WP, są bardzo niskiej jakości merytorycznie, ale czytelników portali możemy porównać do odbiorców innych mediów o podobnej renomie. Jeśli szukam pogłębionych treści, udaję się gdzie indziej, gdzie też oglądam reklamy, ale nie płacę za treści.

    Następny mit do obalenia to robienie kampanii na odwal. Może i są takie domy mediowe, które powielają schematy zaczerpnięte z poprzednich kampanii. Nie będę się chwalił, ale w moim domu mediowym siedzimy czasem długie godziny na burzach mózgów, żeby lepiej poznać co mamy reklamować i dla kogo jest to skierowane. Wiemy doskonale, że tradycyjny display umiera, dlatego coraz częściej proponujemy klientom bardziej subtelne, graniczące z Public Relations rozwiązania. Następcą displayu są tzw. Rich Media, czyli przeniesienie często całego micro site do formy baneru. Jak wiadomo, ludzie nie lubią się przenosić na ‚obce’ strony, dlatego zatrzymujemy ich na stronie, którą już przeglądają. CTR to trup.

    Nie chcę tutaj bić głową w mur. Sam jeszcze niedawno mogłem być autorem podobnego tekstu… :)

  • To, że mniejsza, czy większa część reklam robiona jest na szybko, to jeden problem. To, że „display” jest przestarzały to inny. To, że ludzie instalują adblocki nie znaczy, że display należy wyrzucić do kosza, IMHO.

    Odbiorcę można zidentyfikować coraz dokładniej, nie tylko behawioralnie. Poprzez Facebook login, Yahoo SignIn, etc… ? Więc czemu nie miałby dostać reklamy lepiej dobranej do jego potrzeb?

    Skoro przeciętnego wydawcę nie interesuje poziom dopasowania do reklamy do targetu, to tym lepiej – będzie mniej kiepskich serwisów. Zresztą, podejrzewam, że największa pokusa zainstalowania adblocka jest największa przy połączeniu dobrej treści i niedopasowanych reklam. Przy kiepskiej treści odbiorca nie wraca.

  • Pingback: Tweets that mention AdBlock yourself | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010 -- Topsy.com()

  • Marek

    „Zła informacja dla “wydawców” brzmi następująco: prawdopodobnie znaleźliście się na tej samej liście co producenci muzyki i wydawcy papierowi. Macie zły model biznesowy i zwalacie odpowiedzialność na użytkownika.”

    I can’t agree more.

  • Buce? Buraki? Tak określić można osoby przyjmujące i wyświetlające reklamy przeszkadzające w korzystaniu z serwisu. Nigdy w życiu nie zablokowałem statycznej reklamy kontekstowej Google, czy statycznych reklam w adware’owych programach, których używam. Wielokrotnie podążyłem za taką reklamą i kupiłem reklamowany towar. Jednak wchodząc na Wiodące Polskie Portale bez AdBlocka skazany jestem na atak epilepsji, albo co najmniej palpitacje odbytu.

    Wyzywającym od buców i buraków radzę poklikać po Yahoo, AOL, NYT, ESPN i podobnych i porównać ilość natarczywych, ruszających się chaotycznie, zasłaniających treść i odwracających od treści uwagę elementów do polskich Gazet, Onetów, czy Wirtualnych Polek. Poziom wioski, chamstwa i buractwa definiują polskie portale, nie polscy użytkownicy AdBlocka.

    Nawet na zachodnich porno sajtach, czy linkowaniach z crackami i torrentami nie ma tylu śmieci, co na wiodących polskich portalach. Ale czego się spodziewać po kraju, w którym i morze i góry zasłonięte są przed turystami najniższej jakości bannerami? Dlaczego internet miałby być bardziej dojrzały?

  • m.

    Ale analogie. Czy jak oglądam film i mi dowalają przerwę reklamową w tv to mogę wyjść na kanapkę czy też muszę siedzieć z potrzebami fizjologicznymi aż się nie zsikam w pampersa? A przełączyć na inny kanał, gdzie nie ma reklamy? Albo (o zgrozo!) przewinąć reklamę?

  • Gagatto

    Opierasz te konkluzje na podstawie wycinku – fragmentycznej zepsutej smierdzącej części rynku, jakie stanowią pseudo agencje. Marketer to nie media plannaer, są kampanie i są kampanie. A dobry display, nigdy nie jest zły, tak jak i CTR, który konwertować potrafić lepiej niż SEM ( w wersji kontekstowej)

  • Skoro oglądanie reklam jest formą zapłaty za korzystanie, to czy – zgodnie z zasadą ‚klient nasz pan’ mogę zacząć wymagać od portali?
    Żądam:

    – rzetelności i obiektywności;
    – braku żenujących wpadek językowych (naprawdę korekta tyle kosztuje?);
    – zaprzestania wkurzającego na maksa dzielenia art na 12 podstron;
    – tworzenia tytułów na HP wedle zasad dziennikarstwa, a nie ‚musi być sex i szok’.

    Kto to spełni, temu odblokuję reklamy, które blokuję tylko na portalach zresztą;)

  • Pingback: AdBlock – moje 3 grosze w temacie « Skuteczny e-marketing()

  • @Tomek Czajkowski

    Uwaga ad płacenia za Facebook-a czy YouTube-a według mnie nietrafiona. Ludzie nie tylko nie blokują reklam na FB, YT czy Google ale co więcej klikają je.

    Nie przypominam sobie niestety takiego badania – ad. akceptacji reklam w tych serwisach, ale podejrzewam że akceptacja byłaby dość duża. Może ktoś pamięta takie badania?

    @Artur (aka cały artykuł)

    Problem polskich wydawców (a może agencji kreatywnych, działów marketingu itd) to jałowość większości reklam – nie tylko displayowych.

    Jakość materiałów produkowanych przez agencje bywa dramatyczna. Wydawcy radzą sobie jak mogą – tzn emitują, przecież nie będą poprawiać kreacji.

    Na ostatnim Forum IAB była prezentacja Eye Wonder. Oni jako przykłady ciekawych form displayowych pokazywali więcej fajnych kreacji, niż w sumie zostało zgłoszonych do MIXX-ów.
    Jedna firma pokazuje prezentacje o możliwościach displayowywch w necie i jest w stanie pokazać ciekawsze rzeczy niż nasza branża interaktywna wyprodukowała przez cały rok.

    To jest niestety smutna prawda. Sami tworzymy branże, jesteśmy po stronie usługodawców i wiemy jaka jest rozmowa z klientem. Czerwone, jebitne kliknij tu. Mały X żeby nie dało sie zamknąć itd.

  • I jeszcze jedno. A propos.

    Nowy serwis Interii. Reklamy w radio. Bannery. Artykuły sponsorowane. że to coś nowego, nietypowego, fajnego.

    Kuszę się, wchodzę. Po dwóch sekundach cały ekran obraca się i widzę fullscreenową reklamę. Klikam krzyżyk – ten przenosi mnie na stronę reklamy. Zamykam zakładkę reklamy i zakładkę Interii.

    Nie wrócę, sorry.

  • Wawrzek

    Piewcom displayowej reklamy polecem wejść dzisiaj na stronę Gazeta.pl i zobaczyć fantastyczną kreację stworzoną dla Nissana, potem udać się na portal Onet.pl i zastanowić się nad zakupem nowej Noki, by następnie odwiedzić stronę Wp.pl i przemyśleć kupno Fiata. Wszystkie formy zupełnie nieinwazyjne, nienaganne estetycznie i wspaniale wkomponowywujące się w treść strony. Biegnę na zakupy

  • witam,

    Wydawcy już zauważyli, że toplayery denerwują.
    Reklamodawcy także coraz rzadziej wybierają te formy reklamy.
    Powstają nowe pomysły do profilowania reklamy displayowej,
    to dopiero będzie krzyk o utracie prywatności.

    a co powiecie na nowy startup http://www.adkeeper.com,
    który pozwala na zapisywanie, sortowanie i ocenianie reklam, które się widziało.
    dostał 35 mln USD na rozruch.

    i jeszcze a propos nudnych reklam:
    zobaczcie http://www.thisisopen.com
    nadchodzi czas lepszych reklam, takich które nie denerwują, adblocki staną się zbędne, pewnie zamienią się w „nie śledź mnie” blocki.

  • Sie zgadzam z Panem. W cyfrowych mediach użytkownik decyduje. Użytkownik w zaciszu domowych pieleszy ma zasady i prawa w tym no … no wiesz.
    Boli jak widze swoją fotkę co to miała (C) i link do strony a teraz już nie ma … ale przecież była w internecie to „się wzięło” i „sie pokadrowało” i „sie użyło”.
    Takie media cyfrowe.
    Z książką, obiadem albo rowerem tak nie zrobisz bo koszt kopiowania zabija sprawę.

    Ale z przykładem to żeś pojechał.

    Wchodząc do knajpy i zamawiając zawieram z restauratorem umowę, że on
    dostarczy mi coś za co ja zapłacę. Jak nie mam kasy to kończy się na zmywaku. Jeżeli kelner będzie wciskał nachalnie „słoniki” to mam prawo się denerwować i pewnie do knajpy nie wrócę.

    Przekładając na Twój przykład powinny być knajpy z bannerem „OBIAD ZA DARMO” do których jak wejdziesz to obiad nie zapłacisz. Natomiast co drugi kęs ktoś Ci przerwie i zaproponuje kupienie czegoś. W takiej sytuacji otoczenie się szczelnym parawanem (BambooBlock) wydaje się nieeleganckie :)

    Takich knajp nie ma. Czyżby model był kiepski niezależnie od platformy?
    Wygląda na to że stosujący go w mediach cyfrowych właśnie się o tym przekonują.

  • Pingback: AdBlock — let the flame wars begin | blog.moridin.pl()

  • Radek Zaleski
  • Jubal

    przy okazji obruszania się mistrza Z. na skojarzenia z pańszczyzną i chłopstwem, chciałbym tylko zwrócić uwagę na nowatorskie użycie przez mistrza mediów musowych wdzięcznego słowa ‚burok’ (które przecież wcale nie jest pogardliwe i wcale nie kojarzy się nikomu z wsią, prawda? klasa! klasa!)

  • Gość

    Normalnie jak PKP IC. Jak to szło? „Pasażerowie nie dostosowują się do rozkładów jazdy i jadą wszyscy na raz” – czy jakoś w ten deseń.

    Chyba w naszych czasach zapomniano co jest dla kogo: czy nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa… słowem.. panom od marketingu odpieprza już zupełnie.

    Nie Moi Drodzy – nie oglądam żadnych reklam i nie będę oglądał. Ani w sieci, ani w TV (wywaliłem TV z powodu reklam i dennych programów), ani nigdzie więcej. Programowo nie kupuję rzeczy, które są nachalnie reklamowane. Nie, nie jestem „targetem” – mówiąc waszym zachwaszczonym językiem.

    To ja tu jestem odbiorcą/klientem/podmiotem, na którego zaufanie i kasę… trzeba _zapracować_, a nie wciskać mi kit, że mam oglądać wasz chłam. Sprzedawca jest DLA KLIENTA, a nie klient dla sprzedawcy. JASNE?! No.

  • Jubal

    @gość (ostatni): indeed. Tylko pamiętaj, że z punktu widzenia zarządców portaloz ich klientem są reklamodawcy, zaś towarem są kliknięcia / odsłony reklam; widzowie są akcydentalni; treści dostarczane służą do generowania kliknięć / odsłon reklam (stąd nacisk na redukcję kosztów wytworzenia treści i różne zabiegi służące zmaksymalizowaniu liczby kliknięć / odsłon).

  • Pingback: Prasa umiera czy się zmienia? | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010()

  • Pingback: AdBuce « Niepoważnik()

  • Pingback: Reklama internetowa po polsku | mazurek.IT()

  • Pingback: Programy komputerowe służące do blokowania reklam internetowych (2) - Telefirma.pl()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę