Szukaj
Zamknij

Sprzedajemy (się).pl

Sprzedajemy.pl zapowiadano jako rewolucję, zmianę prawideł rynkowych, projekt, którego bać się będzie Allegro. Po konferencji na której zaprezentowano serwis pojawia się więcej pytań związanych z trzeźwą oceną polskiego rynku przez twórców Sprzedajemy.pl…

Na początku małe wyjaśnienie – niektórzy odbierają moje komentarze związane ze Sprzedajemy.pl jako FUD, doszukują się hejterstwa i siania popeliny. Uwierzcie mi, że nie to jest moim celem. Chciałbym jednak po konferencji móc śmiało powiedzieć „Kurcze, ale pomysł! Świetne wykonanie!„.

Niestety nie mogę – moje oczekiwania windowane były poprzez dochodzące do mnie informacje o „allegro killerze” i portalu, który „zmieni polski e-commerce”.

Jeśli zaczyna się z „wysokiego C” to trzeba przyjąć do wiadomości, że porównania też będą odnosiły się do największych graczy na polskim rynku. Czy Sprzedajemy.pl ma potencjał? Tak. Czy stanie się graczem pierwszoligowym? Hmm. To zależy ile pieniędzy na marketing mają właściciele. Podoba mi się to, że jednym z twórców Sprzedajemy.pl jest Tomek Moroz, który zrobił Travelplanet.

Podoba mi się to ponieważ znając kulisy współpracy Travelplanet z ich inwestorem (MCI) wiem, że zmiana modeli biznesowych była jedyną stałą w tamtym biznesie. Doświadczenia takiego ciągłego „pivotowania” mogą być bezcenne dla Sprzedajemy.pl, który mierzy bardzo wysoko.

Po pierwsze chciałbym pogratulować frywolnego sposobu prowadzenia konferencji. Widziałem po raz pierwszy biznesową konferencja prowadzona w stylu stand-up comedy. W pewny momencie konferencji padło stwierdzenie „Daniel ma wrodzoną niechęć do kobiet wiec woli żebym ja mówił” oraz „Słyszalem, że w Polsce często oszukujcie przy sprzedaży i naciągacie dane dotyczące przebiegu samochodów”. Co do pierwszego cytatu – nie moja sprawa jaką orientację seksualną ma członek zarządu.

Chciałbym jednak aby takie rewelacje padały już po ujawnieniu bardziej interesujących mnie faktów z życia firmy. Co do drugiego stwierdzenia: słyszałem, że podobno Szwedzi są rasistami oraz neo-nazistami a w swoich piwnicach trzymają ofiary. Czytałem u poczytnego szwedzkiego autora.

Po drugie chyba jednak wystąpienia nie były przygotowywane wcześniej – opowieści (dość obfitujące w szczegóły) o Azji, narzeczonych, spotkaniach z drinkami w ręku na wysokich piętrach hoteli (uwiecznione na fotkach), przygodach dwóch przystojnych Szwedów chyba nie powinny mieć miejsca na tak formalnym wydarzeniu. Może na after party z kieliszkiem czegoś mocniejszego.

Po trzecie i najważniejsze – obsuwa 30 minutowa nie jest profesjonalna. Nie znam szczegółów czemu tak się zadziało ale przy takich wydarzeniach wymagane jest aby ramy czasowe były przestrzegane przy biznesowych spotkaniach. Nawet jeśli spóźniają się uczestnicy gospodarze powinni jakoś wypełnić czas tym, którzy przybyli wcześniej.


„Na Allegro sprzedają firmy a nie osoby prywatne”
– to bardzo długo wałkowałem w komentarzach na Facebooku. Według mnie to jest nadużycie mające na celu uwiarygodnienie tezy, że Allegro to miejsce dla firm a Sprzedajemy to będzie przystań dla Pani Halinki co pozbywa się obrusa i żelazka. Proszę spojrzeć na raport IDG i zawarte w nim dane: większość polskich sklepów oparta jest na modelu jednoosobowej działalności gospodarczej (DG).

Czy Kowalski z DG różni się od Kowalskiego bez DG? Tak – ten pierwszy płaci ZUS i jest VATowcem (jeśli wybierze). Czy różnią się pod kątem wielkości sklepu, magazynu, możliwości marketingowych? Nie. Obaj mają prawie tyle samo środków finansowych – tylko ten pierwszy wpada do szuflady „firma”.

„Mamy dane z których wynika, że średnio każdy Polak ma w domu 3 tys. złotych „zamrożone” w przedmiotach, które może chcieć sprzedać”
– bardzo odważne stwierdzenie. Z tą statystyką to naprawdę trzeba uważać bo czasami można zostać zabitym śmiechem. Nawet jeśli za badaniami stoi tak szacowna instytucja jak Homo Homini.

„Polacy chcą sprzedawać swoje rzeczy” – tak jest. Deklarują chęć sprzedaży. Początkującemu socjologowi wbija się do głowy aby rozróżniał deklaratywność od faktów. Ci którzy chcą to robić dawno są na Allegro bo tam jest ruch.

„Ludzie powinni kupować od ludzi swoje rzeczy” – to mogę tylko zweryfikować na swoim przykładzie. Stosunek kupowanych rzeczy (za pomocą platform aukcyjnych / e-commerce) używanych do nowych ma się u mnie jak 20%-80%. Czyli w moim wypadku potrzebowałbym bardziej aby moim znajomi sprzedawali za pomocą swoich profili na Facebooku: pieluchy, tusz do drukarki, opony, leki…

„Kup od swojego znajomego z Facebooka. Będzie na pewno bezpieczniej bo przecież to Twój znajomy i nie będzie chciał stracić wiarygodności” – przypadek numer jeden: mam 20 znajomych i żaden nie sprzedaje. Przypadek drugi: mam tysiąc znajomych. Naprawdę znam każdego z nich, utrzymują bliską relację (na tyle bliską aby bez wahania kupić używany samochód)? Liczba Dunbara przeczy temu założeniu.

Drugi aspekt sprzedaży w modelu „przyjaciel do przyjaciela” – Sprzedajemy.pl w tym momencie umywa ręce w przypadku frauda czy też oszustwa. Na Allegro istnieje (podobno strasznie mała i cholernie ciężka do egzekucji) możliwość zatrudnienia samego portalu i policji do ścigania przestępstwa. Na pewno jednak jest to jasno sprecyzowane i portal bierze pod ochroną kupującego. W przypadku modelu Sprzedajemy.pl rozumiem, że tym co mnie powinno przekonać jest poziom znajomości na Facebooku?

„U nas będzie można znaleźć produkt szukając go u sprzedawców z Twojej okolicy” – fajnie. Tylko czy to jest podstawowe kryterium szukania przedmiotów? Wydaje mi się (na co narzekają wszyscy, którzy bawią się w e-commerce), że Polak najpierw szuka oferty z najniższą ceną. Oczywiście jeśli mówimy o ładowarce do telefonu to być może prościej będzie nam po nią udać się osobiście. W innym wypadku zdecyduje cena.

„Brak opłat i prowizji” – to jest element, który mnie bardzo dziwi. Myślałem, że AD 2011 twórcy nowych projektów e-commerce już nauczyli się, że trzeba przyzwyczajać klienta opłatami (nawet mikro). Inaczej możemy być zmuszani do tworzenia wartości dodanej (od czapy) jeśli pojawi się konkurencja bo z ceny zejść poniżej zera się nie da. O czym jeszcze to świadczy? Spółka nie będzie wykazywała przez długi okres zysków. Nie będzie można oceniać jej pod kątem zarabiania – domyślalam się, że miarą sukcesu zatem będzie liczba fanów na Facebooku oraz liczba ofert. Obie te rzeczy można pozyskać dość łatwo (ale kosztownie).

Fanpage Sprzedajemy zanotował 60 tys fanów (zerknę za jakiś czas do FanPageTrendera i popatrzę na aktywność tych fanów – zapewne podobną jak na wallu Paczkomatów czyli słabiutko). To i tak kiepsko pamiętając „rozdawanie kubków” oraz inne konkursy z nagrodami. Czy konwersja użytkowników z FB będzie na tyle istotna żeby tam budować masę krytyczna? Zobaczymy (chociaż jako wielki krytyk f-commerce kręce już dziś nosem).


„…Bo w Szwecji to działa i we Francji..”
– eBay też myślał, że skoro coś działa w US to musi w Europie Wschodniej. I Bebo. I AOL. I MSN…

Podsumowując – start portalu należy uznać za dobry. PR zrobił swoje, Facebook spuchł od fanów, jest dużo ofert. Model biznesowy niby jest znany i należy go tylko podrasować. Polski rynek e-commerce jest w fazie rozwoju i miejsca na nim wiele. Sprzedajemy.pl ma dobrych, sprawdzonych menadżerów. Czy oznacza to, że sukces jest mu pisany? Nie. Allegro dysponujące miażdżącą przewagą nad konkurencją nie da sobie harcować po rynku.

Mają Szerloka, mają dużo innych narzędzi, które mogą szybko przestawić na walkę ze Sprzedajemy. Mają też silna pozycją międzynarodową i globalnego właściciela…

Tutaj wrzucam link do prezentacji z konferencji

PS. Na koniec muszę się poskarżyć – dodałem swoją aukcję, która została usunięta (ponowiłem wystawienie z takim samym skutkiem). Nie wiem dlaczego – nie znalazłem nic w regulaminie…

A tutaj wypowiedź Tomasza Moroza dla IDG:

  • piotr

    Ale przyznać trzeba jedno. Zrobili niezły szum zanim platforma została uruchomiona. Ale też myślę, że allego może być spokojne…

  • Wokół tego ubezpieczenia Allegro krążą jakieś miejskie legendy. Tymczasem to po prostu działa. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić, to zgłosić sprawę na Policję i przyjść z kwitem zgłoszenia.

    Oczywiście to nie chroni, jak np: wpłaci się pieniądze na konto inne niż podane w aukcji, itp, no ale to ma chronić kupujących przed nieuczciwymi sprzedawcami, a nie idiotów przed nimi samymi.

    Mam dwóch znajomych, którzy skorzystali i sobie chwalą. Jedyny minus, to to, że wcześniej czy później policja w końcu znajdzie winnego i trzeba będzie się powlec do sądu.

    Reasumując, program ochrony kupujących działa i ma się dobrze.

  • Ja akurat wierzę w dane, że średnio każdy Polak ma w domu 3 tys. złotych “zamrożone” w przedmiotach, które może chcieć sprzedać”. W Niemczech, gdzie pchle targi, na których osoby prywatne sprzedają używane rzeczy, jest także (chyba teraz nawet dwa) program w TV pt.: „Troedel Koening”, czyli król sprzedaży używanych rzeczy. W kolejnych odcinkach pokazują casy ludzi, którym ten gość pomaga wyprzedawać zapchane piwnice, strychy, dobytek zmarłej babci czy dziadka. Wniosek – ludzie mają po kilkaset euro w masie różnych przedmiotów gromadzonych latami.

    W Szwecji takie rzeczy lądują w sklepach organizowanych przy kościołach. Z kupują w nich wszyscy. Nie tylko biedni.
    Generalnie istnieje w tych krajach kultura kupowania używanych rzeczy. I nie jest to symbolem biedy.

    Wniosek nr 2 – w PL taki sposób handlu jest nie znany. Kto z was dwa razy do roku wynajmuje stoisko na pchlim targu, aby sprzedać rzeczy, których nie używa? Pewnie nikt.

    I myślę, że w PL jest inaczej i że to może być przeszkodą w osiągnięciu sukcesu przez tego typu serwis.

  • Marta: „W kolejnych odcinkach pokazują casy ludzi”
    Co to są casy ludzi!?

    W Polsce ludzie są zbyt leniwi by sprzedawać i wolą wynieść na strych/piwnicę lub ostatecznie pod śmietnik.

    Arek

  • Ale żeś się nakręcił Artur :)

    Gdyby prawdą było, że wszystkie projekty, które wyglądają technicznie „prawie” tak samo jak istniejące nie mają szans to miejsce googla powinno być w dziale uniwersyteckie opracowania z podejrzeniem plagiatu.

    Obruszyłeś się na wypowiedź Daniela o tym, że w Polsce ludzie przekręcają w samochodach liczniki. Tylko nie wiem czy na to, że to powiedział czy na to że to prawda? Są kraje w których ludzie tego nie robią i nie wynika to z braku możliwości.

    Kiedy w dziewiędziesiątych latach znajomy szef sprzedaży z niemieckiej firmy został po raz trzeci w Warszawie bez auta. Zapytał mnie wkurzony „Czy w Polsce większość ludzi zajmuje się kradzieżą aut?” Odpowiedziałem, że gdyby tak było to pewnie któryś z moich znajomych by już zadzwonił i się pochwalił”.
    Nie zmienia to faktu że auta ginęły i nie kradli ich przyjezdni z zagranicy.

    Kupowanie od znanej Ci osoby to jeda z lepszych metod ochrony przed oszustwem. Piszę znanej Ci osoby bo to często różnica do fejsbukowego „znajomego”

    I żeby nie było żadnych wątpliwości. Piszę tak bo dostałem w pakiecie informacyjnym ładnego moleskina. :) A jak sie poogarniam napisze wiecej u siebie bo temat jest ciekawy.

  • Pingback: sprzedajemy.pl się nie sprzedało | auditlog.pl()

  • koral

    Inwestorzy giełdowi znają Pana Tomasza Moroza jak co roku wił się na antenie TVNCNBS na temat kiedy będą zyski w travelku, akurat nie jest on dobra wizytówką nowo powstającego serwisu.
    Jak wiadomo każda firma ma za zadanie zarabiać pieniądze z zainwestowanych środków czyli zysk nie mylić z przychodami bo to akurat travelplanet miało a Pan Tomasz Moroz pod swoim przewodnictwem w travelplanet niestety tych pieniędzy nie zarabiał do tego stopnia że w kulturalny sposób zostało to przedstawiona jako zakończenie etapu reorganizacji spółki i innymi tego typy farmazonami

    Ktoś by pomyślał ze „no taka branża ze ciężko pieniądze zarobić” ale tu przychodzi przykład serwisów wakacje oraz easygo które te zyski miały a wiec się da.

    Pan Tomasz myśli ze odkrył Amerykę ale niestety ta Ameryka już dawno jest odkryta.

    Nie mniej nie zachowam się jak typowy Polak ale jako „Amerykanin” życzę powodzenia „Trzeba utopić kasę w kilku spółkach aby wyszła ta jedna”

    czy Pan Tomasz zachowa się jak Amerykanin i z czasem pokaże zysk w nowo powstałym projekcie raczej nie bo model biznesowy oparty na reklamie to dziś dyskwalifikuje przed inwestorami każdy projekt (inwestorzy nie są idiotami) a mikroplatnosci to już są na allegro bo jak nazwać wystawienie na aukcji rzeczy za opłatę 15 groszy.

  • wally

    Czyżby autor pisał pod allegro…? Ale jaja, fajnie serwis wypadł, to ten od razu wyciąga wybiórczo informacje i atakuje zawzięcie. I robi to tzw. „szanowany bloger”… Obiektywnie zupełnie.

    I zupełnie obiektywnie reklamuje na FB pewien bank, pisząc komentarze gloryfikujące każdy jego post i nowinki pojawiające się na wallu. Tak sztucznie, że bardziej się nie da :/

  • kkrycha

    Skoro w Szwecji na podobnej platformie można sprzedać mieszkanie w ciągu 3 dni to dlaczego by nie skorzystać. Swoje mieszkanie sprzedałem ogłaszając się na gratce w ciągu 3 tygodni czyli nowy system jest X razy skuteczniejszy a przynajmniej ma być. Z tym, że moim potwierdzeniem wiarygodności oferty było to, że zapłaciłem za możliwość jej wystawienia do publicznej oceny. Zapłacenie za ogłoszenie to jest właśnie coś co potwierdza i utwierdza pozostałych w tym, że oferta jest jak najbardziej istniejąca czyli wiarygodna. Więc wchodzę tylko na te oferty, które są prawdziwe, bo nie mam zamiaru tracić czasu na coś co ktoś mi może obiecać. I tu jest pies pogrzebany. Wiele serwisów ogłoszeniowych nie widzi w ogłoszeniu płatnym wiarygodności ogłoszenia. Bo skoro zależy mi na sprzedaży czegoś to nie będe miał kłopotów z zapłaceniem paru złotych za możlwiość wystawienia oferty. A tak jest kilkaset tysięcy ofert z czego 80 % to śmieci, bo jak za darmo to dawaj ile wlezie aby zapchać kategorie.

  • Arnold / Arek:
    Marta: “W kolejnych odcinkach pokazują casy ludzi”
    Co to są casy ludzi!?

    Każdy odcinek to repostaż o jednej osobie /lub rodzinie, która wysprzedaje swoje niepotrzebne rzeczy.

    Teraz bardziej zrozumiale?

  • Jeronimo

    @kkrycha, takie dodawanie mniej atrakcyjnych ofert było spowodowane konkursem gdzie udział mogli wziąć, ci którzy oferte dodali. Teraz mysle, ze oferty będą wiarygodne i warte wystawienia. A miejsce, gdzie mozna wystawić nieużywane juz rzeczy bardzo sie przyda. Czytając o tej niezłej sumce 3 tysięcy, którą to przeciętnie mamy w domu w postaci niepotrzebnych przedmiotów, przetrząsnęłam swoje mieszkanie – tak z ciekawości- ku mojemu zdziwieniu takich rzeczy znalazło się sporo, myśle, że ponad 3 tysiące. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko sie tego pozbyć, na sprzedajemy.pl na pewno spróbuję.

  • bomber

    dla mnie bomba, widzieliscie ten prosty do bólu interfejsik, nawigacje i design, mnie sie podoba, face2face nie jest zly, zalezy co sie sprzedaje i ma tez swoje plusy

  • Witam Pana!
    Nazywam się Tomasz Piotrowski i jestem dyrektorem ds. marketingu i komunikacji w Sprzedajemy.pl. Znamy się z kilku spotkań Auli i jesteśmy „facebookowymi znajomymi” chociaż nie oczekuję, że mnie Pan kojarzy tak naprawdę, bo chyba nie mieliśmy niestety okazji dłużej porozmawiać.
    Cieszę się, że poświęcił Pan czas na obejrzenie transmisji online z naszej konferencji, chociaż żałuję, że nie mógł Pan dotrzeć na nią osobiście.

    Dzisiaj zauważyłem Pański wpis na blogu i długo zastanawiałem się jak mam Panu odpowiedzieć na ten niezbyt pochlebny i mało obiektywny artykuł, w którym stawia Pan wiele tez sprzecznych z badaniami i wiedzą jaką dysponują już chyba wszyscy, którzy starają się pogłębiać swoją wiedzą używając do tego celu choćby Internetu. Doszedłem do wniosku, że to jednak nasza wina, a może nawet moja jako osoby, która przygotowała prezentację i całą konferencję… Czytając Pański wpis dochodzę do wniosku, że nasza prezentacja nie dostarczyła Panu wystarczająco dużo informacji by mógł Pan ocenić nasz projekt dokładnie, skoro nawet używa Pan w stosunku do ofert na Sprzedajemy.pl określenia „aukcja”… Chętnie więc przedstawię Panu ideę Sprzedajemy.pl jeszcze raz, by móc wpłynąć na Pański odbiór naszej platformy dla Sprzedających i Kupujących.
    Wybaczy Pan jednak, że mimo szczerych chęci – nie odniosę się do aluzji dotyczących orientacji seksualnych członków Zarządu, czy innych niezbyt przemyślanych stwierdzeń, które zdarzyło się Panu popełnić w swoim tekście. Tak chyba będzie najlepiej skoro piszę na Pańskim blogu. Wierzę w inteligencję Pańskich Czytelników, którzy sami wyrobią sobie na ten temat zdanie.

    Sprzedajemy.pl to platforma dla Sprzedających i Kupujących, której celem NIE jest udostępnienie miejsca na wstawienie ogłoszenia jak na osiedlowej tablicy ogłoszeniowej jak na Gumtree, lecz miejsce, które nasi Użytkownicy już wykorzystują do sprzedaży rzeczy niepotrzebnych w swoich domach.
    Celem Sprzedajemy.pl jest oddanie ludziom do dyspozycji miejsca w sieci, w którym mogą w bardzo prosty i łatwy sposób pozbyć się niechcianych już rzeczy kupując w zamian coś nowszego lub lepszego. Chcemy by nasi przyszli Użytkownicy przekonali się do przewagi lokalnej, prawie sąsiedzkiej wymiany towaru na pieniądze. To forma wymiany, która istnieje od tysięcy lat i ma się nadal dobrze mimo rozwoju sieci i możliwości kupowania rzeczy nawet zza oceanu przez Internet. Pisanie więc, że taki serwis nie ma przyszłości można traktować jedynie jako bardzo daleko idącą czarną wizję przyszłości świata.
    Fakty są takie, że dzisiaj osoby prywatne mieszkające w Polsce w większości nie widzą alternatywy poza Allegro. W dodatku pod kątem sprzedaży samochodu czy mieszkania i zakupów a nie jako miejsca, w którym mogą coś sprzedać o mniejszej wartości. Sprzedajemy.pl jest rozwiązaniem właśnie dla nich i dodatkowo zgodnie z wynikiem badań Instytutu Homo Homini wynika, że mają całkiem sporo rzeczy, których chcieliby się pozbyć w mniej czaso- i pracochłonny sposób. Wychodząc im naprzeciw robimy dokładnie to samo co Blocket w Szwecji czy Leboncoin we Francji. Tam też byli pojedynczy eksperci sceptycznie nastawieni do samej idei, ale dzisiaj te platformy w tych krajach przejęły znaczną część procesu i sprzedaży między osobami mieszkających blisko siebie.

    Użytkownik nie wystawia na Sprzedajemy.pl rzeczy na aukcję, lecz wystawia ofertę sprzedaży danego przedmiotu. Podając dane kontaktowe do siebie daje możliwość potencjalnym kupcom skontaktowania się ze sobą i umówienia się na spotkanie w celu jego zakupu. Naszym zdaniem i zdaniem wielu osób komentujących pojawienie się Sprzedajemy.pl na rynku – to jest bezpieczniejsze i wygodniejsze rozwiązanie.

    Ludzie w innych krajach jak i Ci, którzy przyjęli z entuzjazmem nadejście Sprzedajemy.pl wydają się myśleć zupełnie inaczej niż Pan w swoim artykule – wolimy wierzyć im niż w opinię jednego człowieka, który choć jest ekspertem – nie musi mieć przecież zawsze racji. Tak czy inaczej jestem jednak przekonany, że Pańscy Czytelnicy będą w stanie sami ocenić walory Sprzedajemy.pl zwyczajnie wchodząc na http://www.sprzedajemy.pl lub odpalając naszą aplikację na Facebooku.

    Jesteśmy alternatywą dla Allegro a nie bezpośrednią konkurencją tej bardzo dużej i prowadzonej z dużym powodzeniem korporacji. „Alternatywa” to nie jest słowo tożsame ze słowem „konkurencja” i wcale nie zamierzamy tego zmieniać.

    Ja chętnie spotkam się z Panem by wyjaśnić Panu wszystkie niejasne dla Pana sprawy dotyczące Sprzedajemy.pl – mam nadzieję, że będzie Pan gotowy porozmawiać ze mną o tym bez żadnych uprzedzeń czy zbędnych wycieczek personalnych.

    Z poważaniem,
    Tomasz Piotrowski
    dyrektor marketingu i komunikacji
    http://www.Sprzedajemy.pl

    PS. Pańska oferta została usunięta, ponieważ nie spełnia warunków regulaminu:
    „(…)
    IV ZAMIESZCZANIE OFERT (…)
    12. Użytkownik zobowiązuje się, że nie będzie zamieszczać na Platformie:
    Ofert fikcyjnych (nieprawdziwych); (…)”
    Uznaliśmy subiektywnie, że nie jest Pan (przynajmniej na razie) właścicielem naszej planety :-)

  • Artur

    Panie Tomaszu,

    1. „Stawia Pan wiele tez sprzecznych z badaniami i wiedzą jaką dysponują już chyba wszyscy, ” to jest najczystszej wody sofistyka.

    Jesli nawet przyjmowac na wiare, ze jeden osrodek badajacy (poprosilbym swoja droga o kryteria – jaka grupa, kiedy, jakie techniki itd) nie myli sie (a jak wszyscy wiemy myla sie wszystkie – wystarczy przyjrzec sie dezinformacji jaka pojawia sie przy okazji kazdych wyborow) to pisanie, ze „ta wiedza dysponuja juz chyba wszyscy” ociera sie o naduzycie delikatnie mowiac.

    Znam jedyne badania dot. polskiego spoleczenstwa prowadzone od lat i dajace mi poczucie zachowania wszystkich kryteriow poprawnosci – jest to Diagnoza Spoleczna prof. Czapinskiego z ktorej dowiedziec sie m.in. mozna na temat ubostwa w Polsce (ktore nie zmniejsza sie). Z niej wynika, ze te legendarne juz „3 tys pln” okazalo by sie suma, ktora pozwala na przezycie czasami roku na polskiej prowincji.

    Mowienie o tym, ze „kazdy statystyczny Polak ma w domu zalegajacy mu sprzet o wartosci 3 tys pln” uwazam za malo wiarygodne i chetnie poznam zaplecze metodologiczne tego badania aby zmienic swoje zdanie.

    2. Zamieszanie z okresleniem „platforma aukcyjna” vs „serwis ogloszen” vs „portal social selling” pokazuje, nie sprzedaliscie (nomen omen) rynkowi odpowiedniej wizji swojego produktu. To nie jest tylko moje zdanie ale wielu osob komentujacych w czasie i po konferencji.

    3. Co do „aluzji zwiazanych z orientacja seksualna”. Nie ja stalem na scenie i nie ja wypowiedzialem zacytowane zdanie. Moze Pan sprawdzic (na pewno dysponuje Pan nagraniem) kto i kiedy je wypowiedzial. Ja tylko skomentowalem (slabo kryjac zazenowanie). Jesli to mialbyc zart to bardzo slaby.

    4. Chetnie sie spotkam i porozmawiam z Panem lub inna osoba ze Sprzedajemy.pl w celu dowiedzenia sie o pozostale szczegoly (model biznesowy, inwestorzy, kanaly marektingowe i plan b). Poprosze o propozycje miejsca i spotkania.

  • Witam Pana ponownie!
    Dziękuję za szybką odpowiedź.
    Postaram się odnieść (zdecydowanie krócej tym razem) do Pańskich 4 punktów z powyższego posta.
    ad 1. Oto nota metodologiczna badania Homo Homini:

    • Czas realizacji badania: 15-16 grudnia 2010r.
    • Miejsce realizacji: badanie ogólnopolskie
    • Próba: Losowa, liczebnie reprezentatywna dla ogółu mieszkańców Polski z zachowaniem reprezentacji liczbowej zaludnienia (dane wg GUS).
    • Operat losowania: baza teleadresowa jednostek będąca powszechnie uznanym spisem zawierającym niezbędne punkty adresowe i spełniającym następujące metodologicznie konieczne warunki: aktualności, kompletności, wyłączności i dostępności.
    • Wielkość próby n=1085; błąd oszacowania = 3 proc.; poziom ufności 0,95
    • Technika badawcza: badanie zrealizowane metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

    Nie do końca rozumiem Pańskiego toku rozumowania w przypadku porównania osób żyjących w ubóstwie z 3 tysiącami złotych w rzeczach, które badane osoby mają w domu do sprzedania. Mam wrażenie, że skoro kwota 3000 zł jest średnią krajową to nie za bardzo możemy porównywać ją ze średnimi dochodami najbardziej ubogich mieszkańców kraju… Może u nich ta kwota wyniosłaby dużo mnie, ale przecież jak powtarzam – 3000+ jest średnią krajową…

    Ad 2. Mam wrażenie, że stara się nas Pan wepchnąć do worka z aukcjami i ogłoszeniami, ale ja nadal protestuję :-) Nie używaliśmy nigdy określenia “platforma aukcyjna” ani “serwis ogloszen” ani “portal social selling”, więc mam wrażenie, że te określenia pochodzą tylko i wyłącznie z braku dobrego istniejącego określenia, które niektóre osoby mogłyby użyć. Proponujemy „platforma dla Sprzedających i Kupujących” – naszymn zdaniem to najlepsze określenie polskie na angielskie określenie „marketplace”.

    Ad 3. Wiem dokładnie kto i kiedy wypowiedział słowa “Daniel ma wrodzoną niechęć do kobiet wiec woli żebym ja mówił”, które jak dla mnie (wypowiadającego te słowa na scenie) wcale nie mówią niczego o orientacji seksualnej jakiejkolwiek osoby. Była to aluzja do niechęci Daniela do korzystania z usług naszej tłumaczki. Niektórym wydało się to śmieszne – innym nie. Na pewno nie był to szczyt możliwości naszej „stand-up comedy” :-). Następnym razem postaram bardziej jednoznacznie nawiązać do Pana uprzedzeń wobec innych orientacji seksualnych i nie będę wtedy miał Panu za złe jak mi to Pan wytchnie :).

    Ad 4. Ja również! Proponuję Panu w takim wypadku spotkanie w przyszłym tygodniu w Warszawie, ponieważ do końca tego tygodnia będę we Wrocławiu. Napiszę do Pana w poniedziałek na Facebooku żeby się konkretnie umówić.

    Pozdrawiam,
    Tomasz Piotrowski
    Dyrektor ds. marketingu i komunikacji
    http://www.Sprzedajemy.pl

  • Witam Pana ponownie!
    Dziękuję za odpowiedź i od razu odniosę się do Pana 4 punktów.

    ad 1. Oto dane metodologiczne badania, o które Pan prosił:

    • Czas realizacji badania: 15-16 grudnia 2010r.
    • Miejsce realizacji: badanie ogólnopolskie
    • Próba: Losowa, liczebnie reprezentatywna dla ogółu mieszkańców Polski z zachowaniem reprezentacji liczbowej zaludnienia (dane wg GUS).
    • Operat losowania: baza teleadresowa jednostek będąca powszechnie uznanym spisem zawierającym niezbędne punkty adresowe i spełniającym następujące metodologicznie konieczne warunki: aktualności, kompletności, wyłączności i dostępności.
    • Wielkość próby n=1085; błąd oszacowania = 3 proc.; poziom ufności 0,95
    • Technika badawcza: badanie zrealizowane metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

    Jeśli chodzi o porównanie ubóstwa w Polsce ze statystyczną kwotą jaką ludzie trzymają w domach w postaci różnych mniej potrzebnych rzeczy to szczerze mówiąc nie rozumiem Pańskiego toku rozumowania. Jak można porównywać dane jakiegoś wycinka społeczności, która akurat znajduje się w stanie ubóstwa z danymi odnoszącymi się do całego społeczeństwa stawiają znak równości pomiędzy nimi. Jeżeli tak niektóre ośrodki badania interpretowałyby wyniki badań to sondaże wyborcze mogłyby być prezentowane z zaznaczeniem, że ich zgodność z rzeczywistością można szacować na poziomie +/- 50% :-).

    ad 2. Nigdy nie używaliśmy w swoich komunikatach określeń, które Pan wymienia. Wydaje mi się więc, że ich stosowanie przez nieliczne osoby może być tylko potwierdzeniem tezy, że Polacy rzeczywiście identyfikują handel w sieci na razie wyłącznie z aukcjami.

    ad 3. Na scenie stała osoba bardzo dobrze mi znana – ja sam. Moja wypowiedź nie została odebrana przez nikogo oprócz Pana w ten sposób, więc mogę domniemywać, że problem nie tkwi w samej wypowiedzi, lecz jej interpretacji. Jak zauważyłem z wcześniejszego wpisu wolałby Pan żeby było sztywno i poważnie – my jesteśmy innego zdania a wzorce zachodnie raczej potwierdzają, że jest to lepszy sposób na ciekawą prezentację.

    ad 4. Cieszę się bardzo! Bardzo chętnie się spotkam z Panem w przyszłym tygodniu, gdyż w tym tygodniu będę we Wrocławiu w siedzibie spółki. Czy możemy się umówić na telefon w poniedziałek żeby umówić się już konkretnie?

    Pozdrawiam,
    Tomasz Piotrowski
    Dyrektor ds. marketingu i komunikacji
    http://www.Sprzedajemy.pl

  • Po odświeżeniu nie było mojego posta, ale jak widzę pojawił się po chwili…
    Przepraszam więc, za podwójny wpis.

  • Ja bym tego serwisu nie skreślał i daleki jest od takich kategorycznych stwierdzeń, jakich używa Artur. Serwisy tego typu, tylko, że wertykalne (np. Gametrade.pl) znakomicie się rozwijają. Pytanie jest tylko tego typu, czy Klienci będą woleli korzystać z platform wyspecjalizowanych, czy z platform z mydłem i powidłem.

  • Marcin

    Abstrahując od polemiki czy sprzedajemy jest podobne do allegro czy nie, chciałbym odnieść się do komentarza który jest pod wpisem…

    Dokładniej chodzi mi o fragment, że 3k PLN to suma za którą ludzie żyją cały rok itp.

    Zastanawiam się, czy ja i autor tej opinii żyjemy w światach równoległych?

    Z moich codziennych doświadczeń wynika zupełnie coś innego, niż to, że 3 tys. stanowi „legendarną” kwotę.

    Skoro jest tak źle, to dlaczego jadąc i wracając z pracy przez kilkadziesiąt minut tkwię w korkach, dlaczego znalezienie miejsca do zaparkowania graniczy z cudem?

    To co ludzie deklarują w badaniach odnośnie swojej sytuacji finansowej to jedno, a to co można zaobserwować to drugie.

    Utrzymanie samochodu to dość znaczny wydatek. Skoro jest tyle pojazdów na polskich drogach, to może jednak nie jest tak źle?

    Widzę, że rozmówcy zaczęli się przerzucać danymi (Diagnoza prof. Czapińskiego, badania dla sprzedajemy)

  • Marcin

    W takim razie ja też dorzucę garść danych:

    Liczba gospodarstw domowych (GUS , 2010) http://www.stat.gov.pl/gus/5840_8612_PLK_HTML.htm : 14,5 mln
    Liczba zarejestrowanych samochodów osobowych: (GUS, 2009) http://www.stat.gov.pl/gus/5840_748_PLK_HTML.htm : 16,5 mln

    Podkreślam – samochodów osobowych, nie wszystkich. Co z tego wynika? Większość gospodarstw ma samochód! (wiem, wiem, zaraz przeczytam odpowiedź, że część to zarejestrowane na firmę, część to przypadki kiedy w jednym gospodarstwie jest kilka samochodów itp. – dlatego właśnie napisałem „większość” a nie „wszystkie” – de facto liczba pojazdów jest większa niż liczba gospodarstw)

    W tej perspektywie mówienie o paru tys. PLN jako o kwocie „legendarnej” jest nieporozumieniem i pachnie antyrządową propagandą.
    Gdybym to przeczytał pod artykułem o „sukcesach rządu” nie zdziwiłbym się, ale tutaj to nie pasuje…

    Załączam serdeczne pozdrowienia,
    Optymista

  • Pingback: sprzedajemy.pl pierwszy kontakt | Marcin Balawejder()

  • Din

    Panie Arturze, chyba Pan nie mówi poważenie o tych 3 tys. złotych na cały rok.

    Nie znam nikogo, kto by nie głodował przez pół roku za taką sumę.

    Ps. spędziłem trochę życia na wsi u babci i Pana dane są nierealne.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Din

  • Rafał

    Tytuł trafiony. No i ~8 tys. transakcji po losowaniu MAZDY2 + NETBOOKI codziennie czy można nazwać sukcesem?

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę