Szukaj
Zamknij
Internet Recenzje

„Zakamarki marki” czyli Paweł Tkaczyk edukuje w sprawach marek

O planach wydania „Zakamarków marki” wiedziałem jakiś czas temu śledząc Pawłowego stream na Facebooku. Jestem po lekturze sporej części (dzięki uprzejmości Autora) i chciałbym podzielić się swoimi wrażeniami. Niestety będą to prawie same superlatywy…

Przyznam się od razu: lubię styl pisania Malcolma Gladwella nie lubię Setha Godina. Tak mam i tego nie zmienię. Odrzuca mnie wodolejstwo i „odkrywczość” w amerykańskim stylu. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron książki Pawła Tkaczyka odetchnąłem z ulgą – Paweł pisze zupełnie inaczej (nie wartościuję ;) niż Godin czy Gladwell ale na pewno w „Zakamarkach marki” nie powinniście natknąć się na „mądrości”, które mają posmak stęchlizny czy też „odkrywcze prawdy” znane od 20 lat w branży.

Trzeba przyznać Pawłowi, że ta książka to duże ryzyko. Paweł sam jest przedsiębiorcą, blogerem, i „żyje” z klientów, których „obsługuje” w swojej agencji Midea. Napisałem „ryzyko” ponieważ każda tego typu pozycja napisana przez czynnego praktyka będzie zmuszała jego klientów czy współpracowników do porównywania tego co autor uznaje za dobre praktyki z realami. Nie jestem klientem Pawła więc sprawdzanie na ile Paweł pisze a na ile wprowadza to w życie zostawiam innym :)

„Zakamarki marki” nie jest lekturą nie wymagająca specjalistycznej wiedzy. Nie jest to podręcznik akademicki okraszony definicjami i suchymi odwołaniami do badań. Paweł starał się przekazać podstawowe informacje związane z marką i jej budową – siłą rzeczy nie nie adresuje swojej książki do małego grona osób ale do większej grupy czytelników. I to nie jest zarzut a raczej pochwała – książka Pawła może dla wielu „szybko nominowanych” prezesów agencji reklamowych czy interaktywnych być doskonałym wstępem do literatury z tego zakresu (tak tak panowie „prezesi” oprócz klikania czasami też coś trzeba przeczytać)

Jeśli czytałeś i podobała Ci się „Pozycjonowanie” Al Riesa i Jacka Trouta to „Zakamarki marki” powinny znaleźć się na Twojej półce. Jeśli lubisz okraszoną odwołaniami do wiarygodnych badań i literatury to to jest książka dla Ciebie. Jeśli masz wrażenie, że przyda Ci się solidne podsumowanie związane z tworzeniem marki i zarządzaniem ją – koniecznie sięgnij po „Zakamarki marki”.

Paweł opisuje tez zjawiska bardzo nowe związane na przykład z zachowaniem marek w erze serwisów społecznościowych (tzw. nowy marketing) pisząc tam o zagrożeniach jak i benefitach płynących z takiego kanału obecności. Jak widać książka może być ciekawa nie tylko dla osób ze świata „starych mediów”.

Aha – książka jest już dostępna w przedsprzedaży w ksiągarni Onepress

A tutaj Paweł czyta fragment pierwszego rozdziału swojej książki

Paweł również przygotował specjalną stronę promującą książkę oraz fanpage.

  • Czyli bliżej mi do Gladwella, niż do Godina? Uff… Starałem się, dzięki :)

  • A’propos tego, co pisałeś o „dobra obsługa vs. to, co przeczytałem w książce”, traktuję książkę właśnie jako takiego kopa do podnoszenia poprzeczki w firmie. Bo w sumie na tym zarabiam, na książkach w Polsce zarabia dobrze tylko kilka osób i nie mam aspiracji do nich dołączyć (jeśli kiedyś zacznę pisać romanse, odszczekam to). Nawet Gladwell, którego uwielbiam, nie sprzedaje się u nas tak, żeby mógł żyć z naszego rynku ;)

  • Gfd

    midea kojarzy mi się ze sprzętem AGD, być może za parę lat domena zyska na wartości

  • Miroslaw Szytko

    Kuras więcej lukru się nie dało? He he he, ciekawe ile Ptkaczyk musiał ci za to posmarować.

  • obserwator_życia

    „Zakamarki marki” nie jest lekturą nie wymagająca specjalistycznej wiedzy.
    Czyli jest lekturą  wymagająca specjalistycznej wiedzy….

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę