Szukaj
Zamknij
Wywiady

Piotr Hałasiewicz (Chomikuj.pl): Działamy z poszanowaniem litery i ducha prawa – nie grozi nam los Megaupload

AK74 – Piotrze pogubiłem się – o co dokładnie oskarża Was Polska Izba Książki a o co Wy ich?

Piotr Hałasiewicz – Trudno powiedzieć, o co konkretnie oskarża nas Polska Izba Książki, bo nigdy nikt ze strony Izby nie skontaktował się z nami, by przedstawić nam swoje zarzuty lub postulaty. Nie złożono też dotąd zapowiadanego od dwóch lat pozwu. Jeśli oprzeć się na komunikacie, który pojawił się na stronach PIK, to Izba oskarża nas o to, że „stosujemy praktyki pirackie i nielegalnie publikujemy utwory objęte ochroną prawa autorskiego”.

My ze swojej strony po wielu próbach załatwienia sprawy polubownie pozwaliśmy PIK właśnie w związku z bezpodstawnym nazywaniem nas serwisem pirackim i oskarżanie o jakieś nielegalne działania. Jesteśmy serwisem działającym zgodnie nie tylko zgodnie z literą, ale i z duchem prawa i nie możemy się zgodzić na przyklejanie nam łatki piratów.

AK74 – Naprawdę czujecie się „kozłami ofiarnymi”? Pozew zbiorowy PIKu ma być zwaleniem odpowiedzialności za kryzys w branży drukowanej na Was?

PH – Dokładnie tak to widzę. Wydawcy mówią, że chcą doprowadzić do zamknięcia Chomikuj.pl. Zastanawiam się, czy myśleli kiedyś nad tym, co by się stało, gdyby im się udało? Nic! Ich problem z piractwem pozostałby dokładnie taki sam. W Internecie są tysiące technologii służące przechowywaniu i publikowaniu plików online. Do tego właśnie służy Internet.

Chomikuj.pl nie jest winne piractwa, co więcej, naprawdę robi dużo, by pomóc wydawcom walczyć z nadużyciami. Ataki na serwis to temat zastępczy, który ma przykryć trudną prawdę o tym, że branża wydawnicza od lat nie robi prawie nic, by przygotować ofertę odpowiadającą na potrzeby milionów konsumentów, którzy chcą mieć dostęp do legalnych książek online.

Łatwiej jest pójść do rady nadzorczej i powiedzieć: „Sprzedaż spada, bo ten wstrętny chomik piraci, ale już zaraz pójdziemy do sądu, wydamy setki tysięcy na obsługę prawną i na pewno go zamkniemy”, niż zacząć zastanawiać się nad rolą takich zjawisk jak: brak pełnej oferty legalnych książek online, systemy DRM, które przeciętnemu użytkownikowi bardzo utrudniają korzystanie z zakupionych książek, czy w końcu ceny, które są zupełnie poza zasięgiem większości konsumentów.

Od razu zaznaczę, bo wydawcy lubią nam takie twierdzenia przypisywać – wysoka cena nie usprawiedliwia sięgania po cudzą własność. Jeśli jednak ceny dóbr, których poszukują konsumenci są faktycznie poza ich zasięgiem, to trudno się dziwić, że książki się źle sprzedają.

AK74 – Polska Izba Wydawców twierdzi, że macie alergię kiedy się mówi albo pisze, że chomikuj to „piracki portal”? Pamiętam, że w wywiadzie z Tobą w 2010 roku użyłem tego określenia i pozwu jakoś nie widzę w mojej skrzynce. Blogerowi się upiekło a im nie?

PH – Po pierwsze ma to trochę inny wydźwięk, gdy „pirackim” nazywa nas bloger, który lubi używać kontrowersyjnych sformułowań, a trochę inny, gdy publicznie używa go izba gospodarcza, do której zdania odwołuje się wiele firm z branży i nie tylko. Po drugie, po prostu straciliśmy już cierpliwość do bezpodstawnych oskarżeń. Bądź więc ostrożny – nie jestem pewien, czy za drugim razem też by Ci się upiekło… [śmiech]

AK74 – „Nie chcemy być dłużej chłopcem do bicia i chcemy walczyć o swoje prawa„. Brzmi groźnie. Na razie żądacie przeprosin. Co będzie jeśli PIK nadal będzie stosować określenie „sewis piracki”?

PH – Nie sądzę, żeby po tym, gdy już uzyskamy przeprosiny od PIK, Izba nadal określała nas serwisem pirackim. Mam nadzieję, że rozstrzygnięcie tej sprawy wreszcie otworzy drogę do szerszej współpracy między Chomikuj.pl a firmami z branży wydawniczej.

Jesteśmy gotowi współpracować z każdym, kto chciałby szukać sposobów na wykorzystanie potencjału do uruchomienia szeroko zakrojonej legalnej dystrybucji online. Widzimy olbrzymi potencjał we współpracy branży internetowej z branżą dostawców różnego rodzaju treści. Powinniśmy przestać kopać się po kostkach i zacząć współpracować.

AK74 – Powiedziałeś, że „w czasie tych dwu lat, kiedy Polska Izba Książki co jakiś czas publikowała informacje na temat rzekomego pozwania Chomikuj.pl, na podstawie 18 tys. zgłoszeń usunęliśmy ponad 13,5 mln plików” czyli działacie zgodnie z polskim prawem – zgłaszane pliki są przez Was usuwane – to o co oskraża Was PIK?

PH – Dobre pytanie! Właśnie trudno powiedzieć, o co nas konkretnie PIK oskarża, bo nigdy nie skontaktował się z nami, by przekazać nam jakiejkolwiek zarzuty lub postulaty. Dla mnie jest w ogóle absurdalną sytuacją, żeby ogłaszać publicznie, że pozwie się jakiś serwis, przed podjęciem jakiejkolwiek próby kontaktu, przedstawienia swoich problemów a nawet żądań.

Takiego kontaktu ze strony PIK nigdy nie było. To my, po doniesieniach o tym, że członkowie Izby mają do Chomikuj.pl jakiś żal, dobijaliśmy się do Izby prosząc o spotkania i rozmowy. PIK – co również pokazuje pewien absurd tej sytuacji – odmawiał nam spotkań twierdząc, że nie jest podmiotem właściwym do omawiania rozwiązań gospodarczych (!).

Czyli jest odpowiednią organizacją, by przygotowywać pozew, który ma rozwiązać jakieś gospodarcze problemy jego członków, ale już nie by szukać konstruktywnych sposobów ich rozwiązania. Czy tak powinna działać tego typu organizacja?

AK74 – Według majowego Megapanelu Chomikuj ma 6 mln RU. Dużo do Was pisze artystów i wydawców zaczynając od słów „wy złodzieje i bandyci„? Bo na pewno jesteście solą w oku wielu osób i firm w Polsce.

PH – Oczywiście czasem stykamy się z emocjonalnymi komentarzami w kierowanej do nas korespondencji. Jest również jednak bardzo wiele podmiotów, które podchodzą z pełnym zrozumieniem do naszej sytuacji i wręcz nam dziękują, mile zaskoczeni krótkim czasem naszej reakcji na zgłoszenia dotyczące nieautoryzowanych plików.

Najbardziej lubimy zgłoszenia pochodzące od firm z Europy zachodniej i Stanów Zjednoczonych – tam społeczeństwo jest już bardziej oswojone z dyskami internetowymi i zasadami ich funkcjonowania. Zgłoszenia pochodzące stamtąd są zawsze bardzo rzeczowe i konkretne – dla nich po prostu fakt, że nieautoryzowane pliki należy zgłosić i zostaną usunięte wydaje się być zupełnie naturalny.

AK74 – O model biznesowy i kondycję finansową nie pytam bo wiem, że zarabiacie całkiem nieźle. Bardziej mnie interesuje czy korki od szampana wystrzeliły po informacji, że ACTA jednak nie przejdzie? Mieliście plan awaryjny? Ucieczka do kraju bez ekstradycji albo przepisanie majątku na członka rodziny (vide Adam Gessler?:)

PH – Według naszej oceny ACTA naprawdę nie zmieniało zasadniczo obecnego kształtu przepisów prawa autorskiego i przepisów regulujących działalność w Internecie. To była umowa zła, wiele jej zapisów było szkodliwych, jednak jej przyjęcie nie spowodowałoby, że z dnia na dzień usługi społeczeństwa informacyjnego, takie jak Chomikuj.pl, Youtube.com, Facebook czy NK.pl stałyby się nielegalne lub zaczęły by ponosić odpowiedzialność za treści publikowane na nich przez użytkowników.

Główną wadą ACTA jest to, że było kolejnym małym krokiem w stronę zachwiania równowagi między interesami ogółu społeczeństwa a interesami właścicieli praw autorskich (a taką równowagę prawo autorskie powinno zapewnić). Skandaliczny był także sposób przyjęcia tej umowy. Naprawdę jednak nie zmieniłaby ona w krótkim okresie dużo w krajobrazie polskiego Internetu, także obserwowaliśmy rozwój sytuacji ze spokojem.

Cała sprawa ACTA zrobiła jednak bardzo dużo dobrego dla uwrażliwienia opinii publicznej i polityków na problematykę społeczeństwa informacyjnego. Poziom debaty na ten temat był ciągle bardzo niski, ale przynajmniej pojawiła się debata. Bardzo nas to ucieszyło.

AK74 – Dlaczego wydawcy nie chcą z Wami współpracować – stworzyliście im Platformę Wydawców i zaprosiliście ich do współpracy. W czym leży problem?

PH – Są wydawcy, którzy chcą współpracować – prowadzimy rozmowy z kilkoma podmiotami z różnych branż na temat pogłębionej współpracy. Są też tacy, którzy korzystają z Platformy Wydawców i są z tego zadowoleni. Wszyscy jednak proszą, by utrzymać tę współpracę w tajemnicy, żeby tylko nie dowiedzieli się koledzy z branży.

Między innymi dlatego, że duża izba gospodarcza (PIK) na swojej stronie internetowej nazywa nas serwisem pirackim… Spotykaliśmy się też z reakcjami wydawców, którzy mówili, że nasza propozycja współpracy jest ciekawa i chętnie by się w nią zaangażowali, ale chcą poczekać na rekomendację PIK. PIK z kolei odmówił rozmów z nami uznając, że nie jest właściwym podmiotem, by omawiać nasze propozycje.

AK74 – Po aferze z ACTA sytuacja zmieniła się – teraz to serwisy takie jak Chomikuj mają dobrą prasę bo są uważane za te, które wyznaczają kierunek rozwoju branży. Jesteście w stanie unieść konsekwencje stania się „polskim megauploadem”? Nie boicie się skoordynowanych działań koncernów mających na celu wyłączenie Waszego serwisu?

PH – Według doniesień medialnych, a także opublikowanego w sieci aktu oskarżenia, powodem zamknięcia Megaupload były aktywnie propirackie działania administracji serwisu. Megaupload podobno nie reagował na wszystkie zgłoszenia dotyczące nieautoryzowanych plików, aktywnie próbował ukrywać treści piracki czy nawet sam jakieś publikował.

Do tego pojawiły się zarzuty o pranie brudnych pieniędzy. Czyli to nie sam model dysku internetowego był przyczyną jego upadku, a inne, konkretne działania administracji tego serwisu. W Chomikuj.pl działamy z poszanowaniem litery i ducha prawa, zwalczamy przypadki nieautoryzowanej dystrybucji plików – nie grozi nam więc los Megaupload.

AK74 – Nie kusiło Was wyjść poza granice Polski? FilesTube radzi sobie dobrze. I nadal nikt ich nie zamknął. Za dobrze Wam w Polsce?

PH – Nie ukrywam, że – jak wszyscy – myślimy także o ekspansji zagranicznej. Wchodzenie na obce rynki to jednak bardzo duży projekt wymagający olbrzymich nakładów i dobrego przygotowania.

AK74 – Z innej beczki – dlaczego pozwalacie takim serwisom jak Chomikarka żerować na Waszej popularności? Nie chcecie czy nie możecie im zabronić działać w ten sposób?

PH – Nie posługujmy się tu – jak to robi PIK – logiką zwalczania serwisów internetowych. Rozumiemy, że jeśli powstają takie usługi jak Chomikarka, to znaczy, że zaspokajają jakieś potrzeby naszych użytkowników, których my nie jesteśmy w stanie zaspokoić. Jeśli ich istnienie obniża nasze dochody, to jest to nasz problem a nie ich.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę