Szukaj
Zamknij
social media

10 najbardziej irytujących elementów landing page

Jeśli kiedykolwiek robiliście zakupy w internecie, prawdopodobnie zdarzyło Wam się wylądować na stronie typu landing page.

Być może wczytywaliście się wówczas po kilka razy w tekst, próbując odgadnąć, co sprzedają producenci. Albo przeglądaliście ciągnącą się od góry do dołu serię nic nie wnoszących zdjęć? A może już składaliście zamówienie, jednak przez kilka minut nie udało Wam się namierzyć tego jednego przycisku? Skutek? Brak konwersji. Co zatem poszło nie tak?

1. Niejasny komunikat nagłówka

Zacznijmy od nagłówka. Z pewnością czytaliście takie headline’y jak: „Uproszczony marketing”, „Najłatwiejszy na świecie e-mail marketing” albo „Od teraz wszystko będzie prostsze”. Podobnych nagłówków żyje w internecie całe mnóstwo. Wolne od konkretów, nie intrygują, nie wymuszają na czytelniku dalszej lektury. A przecież chodzi tylko o to (i aż o to), by zatrzymać uwagę odbiorcy i zwabić go mocną obietnicą konkretnej korzyści.

2. Śródtytuły – albo ich nie ma, albo coś z nimi nie tak

Drugi problem po rozmytych nagłówkach stanowią nic nie mówiące śródtytuły. Wyzute z korzyści. Pozbawione tej hipnotycznej wartości, która skłania odbiorcę do czytania tekstu od góry do dołu. Ludzie skanują tekst wzrokiem, subheadline’y podtrzymują ten proces, który bez angażującej treści zwyczajnie zamiera.

3. Brak hierarchii informacji

Hierarchia informacji czyli przejrzystość strony oraz czytelny układ tekstu. Co poza tym? Dobrym przykładem ingerencji w hierarchię może być sytuacja, gdy podtytuł mówi więcej niż nagłówek. W takim przypadku najlepiej przeformułować headline tak, aby to on miał największą „moc rażenia”. W końcu jest to najczęściej czytany i najbardziej rzucający się w oczy element sprawnego landing page’a.

4. Brak informacji o produkcie

Brak logo? Brak produktu bądź jego nazwy? Postulat lokowania produktu na stronie sprzedażowej wydaje się dosyć oczywisty, jednak nie wszyscy producenci go realizują. Hierarchia informacji zmusza wręcz do umiejscowienia informacji o artykule bądź usłudze przed przejściem do formularza zamówienia. Cel landing page’a to zakup produktu, a nie snucie domysłów na jego temat.

5. Żargon

Żargon i wszelkiego rodzaju skróty. Stosowanie ich wprowadza dezorientację i stanowi ryzyko niezrozumienia. Co robić? Unikać.

6. Testymonial bez kluczowej korzyści

Nic tak nie ubarwia copy ani nie zachęca do zapoznania się z treścią strony, jak rekomendacja od konkretnej osoby. Dowód społeczny to niezwykle perswazyjne narzędzie, ale uwaga – jeśli w jego tekście zabraknie przewodniej myśli, którą można podkreślić, podświetlić czy wyboldować, całość spełznie na niczym. Testymonial, w którym została wyeksponowana i wyodrębniona szczególna wartość usługi, rozwiązanie problemu czy urzekająca korzyść, jest tym o co szczególnie warto zabiegać.

7. Jednolity i monotonny tekst

Aby to osiągnąć wystarczy zrezygnować z podkreśleń, pogrubień, podświetleń, pochyleń, śródtytułów oraz list wypunktowanych. To bardzo proste, ale to droga donikąd.

8. Chaotyczna nawigacja

Przeglądając niektóre landing page, można odnieść wrażenie, że ich twórcy bardziej troszczą się o to, aby umożliwić użytkownikowi powrót do początku strony niż szybkie dotarcie do przycisku wezwania do działania. Dlatego odwrócenie proporcji i nakierowanie nawigacji na jeden główny cel strony sprzedażowej okaże się rozsądnym ruchem.

9. Ciemność…

Szablony w ciemnych barwach nie należą do rzadkości. Podejmowanie decyzji sprzedażowych w takim kontekście kolorystycznym może przypominać rozmowę z szemranym typem w ciemnej alei. Więcej światła!

10. Niewidoczny, niedostępny przycisk CTA

Czasami użytkownik jest już zaledwie o krok od dokonania zakupu. Gdy jednak nie widzi tego jednego przycisku, który prowadzi do osiągnięcia celu sprzedażowego, zirytowany zamyka przeglądarkę i prawdopodobnie nie wróci już na stronę. Duży, kontrastujący i wymuszający kliknięcie button CTA to mały krok dla twórców landinga, a wielki dla…

Możemy toczyć niekończące się spory, czy zaproponowane powyżej rozwiązania zadziałają na konkretnych landing page’ach. Jak tego uniknąć? Zmieniać, upraszczać, a przede wszystkim testować!

Autor tekstu: Michał Piątkowski

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę