Szukaj
Zamknij
Wywiady

Venture Capital w Polsce – problemy i wyzwania

Co jakiś czas staram się „złapać puls” ekosystemu startupowego w Polsce – nagabuję i przepytuję ludzi z różnych „stron barykady”. Dzisiaj chciałby się podzielić z Wami takim specjalnym wywiadem z czterema przedstawicielami jednych z najprężniej działających funduszy VC w Polsce.

Zadałem pytania o stan polskiej branży, inwestycje z Unii, jakość projektów i bolączki całego ekosystemu. Mam nadzieję też, że to co przeczytacie pozwoli Wam podjąć decyzję w trakcie poszukiwania odpowiedniego funduszu. Zapraszam do lektury.

Przedstawiciele funduszy:


Marcin Szeląg (Innovation Nest) – I’m a VC based in Poland, focused on European early stage SaaS companies. I’m mostly interested in martech and vertical SaaS. I blog at https://medium.com/@MarcinSzelag and you can also follow me on Twitter https://twitter.com/MarcinSzelag for updates on startups. I also started a crowdsourced list of blogging VCs – feel free to use the data or contribute to the list -> http://bit.ly/thebloggingvc


Tomasz Swieboda (Inovo) Inwestor w booksy, brand24, skubacz.pl, Sotrender i wielu innych spółkach technologicznych. Wcześniej pracował przy dużych transakcjach w Penta Investments (m.in. jako członek rady nadzorczej Empik Media& Fashion) oraz w banku inwestycyjnym Rothschild. Członek rady programowej Startup Poland, mentor w programie Techstars Metro Group w Berlinie. W wolnych chwilach składa Lego.


Bartek Gola (SpeedUp Group) – Partner zarządzający SpeedUp Group, przedsiębiorca i innowator. Współtwórca kilkunastu startupów technologicznych. Studiował na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Po studiach związał się z branżą marketingową. Tam przeszedł wszystkie szczeble kariery aż do Partnera zarządzającego w BTL Group (udziałowiec i współtwórca) oraz TEQUILA\ Polska. Był twórcą Prezesem zarządu pierwszego polskiego Holdingu reklamowego INDIGITY S.A. Autor kilkudziesięciu publikacji naukowych w dziedzinie marketingu i strategii biznesowych. Wieloletni Prezes Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego.


Marcin Kurek (Protos VC) – Przedsiębiorca i inwestor branży technologicznej. Założyciel i Partner Zarządzający w Protos VC. Co-founder w Pomocni.pl (niania.pl, remontuj.pl, pomocedomowe.pl). Business Angel w wielu projektach internetowych, np. Brainly.com, Docplanner.com (Znanylekarz.pl), Restaumatic.com, Allani.pl, Starofservice.com, Eversports.com, Shoplo.com, Joymile.com, Depilacja.pl, Pushpushgo.com, etc. Focus: Marketing, Produkt, Strategia.

ICO to zagrożenie czy wsparcie dla biznesu VC?

Marcin Szeląg – Odkąd jestem związany z branżą VC słyszę co jakiś czas o nowym zagrożeniu i zmianie status quo. Pamiętam podobną ekscytację przy starcie Angel List. Następnie przy akceleratorach. Później przy crowdfundingu. Teraz ICO. Jeśli pytasz mnie czy cokolwiek z tych rzeczy miało wpływ na mój biznes – odpowiadam nie. Blokchain, kryptowaluty a teraz tokeny/ICO to nowopowstający rynek. Jednym z produktów tego rynku to możliwość zebrania finansowania za pomocą emisji tokenów. Porównując to do rynku VC to sam kapitał jest małym wycinkiem wsparcia jakie daje profesjonalny inwestor. Na dzisiaj nie czuję aby ICO było zagrożeniem ani też wsparciem dla Venture Capital.

Tomasz Swieboda – Nie wiem. Jeszcze nie zgłębiłem tego tematu tak jak bym chciał. Nie wypowiadam się w tematach, na których się nie znam. Dla mnie na dzisiaj ICO może być zarówno dysrupcją, która zmiecie biznes VC, jak i piramidą finansową. Nie wiem.

Bartek Gola – ICO jest nie zamierzam się obrażać. nawet jak dziś jest napędzane wzrostem wartości krypto. Moim zdaniem musimy się dostosowywać. Na dziś uważam, że jest za wcześnie na pozycjonowanie pre czy post ICO ale chciałbym abyśmy w ciągu 6 miesięcy zrobili jakiś deal preICO. Wydaje mi się, że połączenie smart money od VC i wsparcie społeczności jak przy ICO to może być świetne połączenie. Boje się tylko, że ludzie nie zdają sobie sprawę jak duża będzie death rate na projektach ICO. Będzie sporo rozczarowań.

Marcin Kurek – Blockchain i ICO to zdecydowanie najbardziej hot tematy w tym roku. Według jednych to rewolucja na miarę powstania internetu, dla innych to chwilowa spekulacja. Ja osobiście tematem jest bardzo podniecony:). Liczby (o ile są prawdziwe) za rok 2017 robią wrażenie.

Według Pitchbook w tym roku w startupy oparte o blockchain zainwestowano w sumie 1,66 mld USD. Z tej kwoty 1,3 mld zebrano za pomocą ICOs, a resztę od tradycyjnych VC. Ciężko na razie stwierdzić czy ICO to zagrożenie czy wsparcie dla VC. Nie sądzę też, czy należy to właśnie rozważać w takim wymiarze.

Myślę, że jest to zjawisko, które należy zrozumieć i się do niego dostosować. Wtedy może być wsparciem. Co ciekawe są już przykłady VC, które robią swoje własne ICO (AxionV). Znam też osobiście dwa VC, które myślą nad swoim ICO. Zastanawia mnie też robienie ICO przez startupy nie oparte o blockchain:)

Gdybyś mógł cofnąć się w czasie i podjąć decyzję o inwestycji – którą polską spółkę byś wybrał?

Marcin Szeląg – Staram się nie patrzyć w przeszłość. Jestem zadowolony z portfela Innovation Nest. Oczywiście jak każdy inwestor mam swoje własne „antyportfolio” – póki co nie chciałbym się nim dzielić publicznie. Jako inwestor skupiony na softwarze B2B patrzę stosunkowo wąsko na rynek. Gdbym jednak miał cofnąć się w czasie to zainwestowałbym w Base.

Tomasz Swieboda – Wciąż Booksy, wciąż Brand24. Tylko więcej środków:)

Bartek Gola – Dobre pytanie i pewnie Ciebie zdziwię ale Nightly

Marcin Kurek – Jest parę dobrych polskich spółek, w które nie zainwestowałem a miałem taką okazję. Taką spółką jest na pewno Growbots, gdzie Grzesiek Pietruszyński z zespołem wykonują dobrą robotę moim zdaniem.

Największe Twoim zdaniem obecnie „przehajpowane” branże w których powstają startupy?

Marcin Szeląg – Jestem ortodoksyjny. Zawsze powtarzam, że branża VC to butikowa działalność. To oczywiście nie oznacza, że nie mamy do czynienia z niesamowitym rozwojem przedsiębiorczości na całym świecie. Katalizatorem tego trendu jest technologia/internet. Wiele osób zakłada działalność w tym obszarze. Słowo startup w klasycznym znaczeniu już dawno się zdewaluowało. Mamy „hajp” na startupy. Gorące subtrendy dzisiaj to na pewno AI, VR, IOT.

Tomasz Swieboda – VR, chociaż długoterminowo mocno w to wierzę.

Bartek Gola – Widzisz jak mówisz „hajp” to czuję że coś tam jest pejoratywnego a my jako branża potrzebujemy baniek aby wynieść niszowe technologie do mainstreamu „schrossować chazm;-)” Co roku pojawiają się nowe hype’y: druk 3d, Beacony, VR / AR z każdej z tych branż – na dziś przegrzanych – udałoby się wybrać jedną dwie perełki. Więc: „hajp is good”

Marcin Kurek – Ciężko powiedzieć. Wydaje mi się że IOT jest ‚przehajpowane’. Obecne wyniki branży do oczekiwań sprzed 1-2 lat trochę rozczarowują. Największy hype teraz to oczywiście wspomniany blockchain. Ale ciężko jest jeszcze ocenić czy ten turbo hype odpowiada potencjałowi tej branży.

Jest rok 2020. Skończyły się pieniądze z PFR, KFK i licznych agend unijnych. Polski rynek startupów i VC ma szanse przetrwać bez zewnętrznego wsparcia?

Marcin Szeląg – Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Kiedyś opublikowałem na FB taki diagram przedstawiający strukturę rynk VC. Aby ten rynek działał prężnie jest potrzebnych kilku aktorów. Dzisiaj największym wyzwaniem dla polskich VC jest brak instytucjonalnych LP (Limited Partners). Tą rolę wypełnia Państwo poprzez liczne agendy i programy. Jeśli ich zabraknie to zebranie funduszu VC stanie się dla wielu zarządzających wręcz niemożliwe.

Sytuację zmienia EIF (European Investment Fund), który kilka miesięcy temu zainwestował np. w Innovation Nest Fund II. To zewnętrzny inwestor instytucjonalny a więc niezależy od lokalnych instytucji. Jeśli w naszym kraju ma rozwijać się rynek Venture Capital to takich instytucjonalnych inwestorów musi być znacznie więcej. Klasycznie są nimi fundusze emerytalne, Family Offices, fundusze powiernicze, inne instytucje finansowe. Dzisiaj Venture Capital w Polsce to znikoma klasa aktywów.

Tomasz Swieboda – Jasne, jako cześć globalnego ekosystemu. Jak mówi Atomico „wielkie spółki mogą pochodzić z każdego miejsca”. Te z funduszy, które dostaną kasę od PFR, jak wejdą na najwyższy poziom , to przetrwają. Go big or go home:) Za 10 lat będzie wiadomo, kto zrobił porządną robotę w tym biznesie. Rynek przetrwa.

Bartek Gola – U nas Państwo finansuje pewnie jakiś 60-70% kapitału w funduszach. To jest nie do utrzymania na dłuższą metę. Na dziś to konieczne bo nie ma kapitału prywatnego i dodatkowo nie rozumie on tej klasy aktywów. Musimy więc „zakręcić kołem” ale ono musi dalej kręcić się samo. Jeżeli obecne fundusze nie przyniosą dobrych zwrotów (powyżej 10% rocznie) to tej branży nie będzie.

Marcin Kurek – Myślę że w najbliższych latach branża w Polsce będzie na mocnych sterydach. Pojawi się dużo środków dla stratupów, głównie na tym bardzo, bardzo wczesnym etapie. Możliwe że po raz pierwszy będziemy mieli do czynienia z ‚rynkiem startupu’, a nie ‚rynkiem inwestora’.

Do tej pory zazwyczaj startupy zabiegały o uwagę i czas inwestora by pozyskać środki. Teraz może być odwrotnie przez jakiś czas. No i od tego jak te środki będą wydane zależy co dalej. Jeżeli chociaż kilka % spółek, które dostaną sterydy okaże się dużym sukcesem to będzie dobrze. Wtedy fundusze, które w nie zainwestowały też pokażą zwrot i będą mogły dalej działać.

Najlepsze miejsce na świecie do założenia firmy i korzystanie z ekosystemu startupowego to…?

Marcin Szeląg – Dolina Krzemowa – nie oszukujmy się. Izrael – dla pewnego typu przedsięwzięć. Dla innych miast na świecie można by było stworzyć obiektywny ranking biorąc pod uwagę a) liczbę inwestorów b) liczbę większych firm technologicznych c) liczbę developerów. W Europie do tych miast na pewno należą Londyn, Paryż, Berlin.

Tomasz Swieboda – Polska? Kanada. USA. Niemcy? te wszystkie miejsca mają swoje plusy. Najważniejszy jest dostęp do pieniędzy i doświadczonych ludzi, którzy już coś zbudowali.

Bartek Gola – Nie znam całego świata ale z tego co widziałem to: Izrael, Berlin, Singapur, Dolina Krzemowa (która jest najbardziej zamknięta). Podsumowując: Berlin. Chciałbym aby była tez Warszawa.

Marcin Kurek – Ciężko powiedzieć, jest bardzo dużo zmiennych. Dostęp talentów na rynku przede wszystkim, koszty pracy, atrakcyjność inwestycyjna ze strony VC danej lokalizacji, focus geograficzny biznesu, itd. Więc myślę że kluczem jest jakiego typu biznes robimy i jaki mamy longterm scope na rynki docelowe.

Jak robimy marketplace gdzie w większości przypadków najpierw bazujemy na domestic market należy biznes robić w krajach które są naturalnym środowiskiem dla marketplace. Czyli duże gospodarki gdzie wygrywając swój rynek można już mieć sporą skalę. Nie ma sensu raczej startować z marketplace w Estonii gdzie za to są świetne warunki pod hardware i software.

Wymień trzy najczęstsze błędy polskich startupów w czasie rozmów z VC?

Marcin Szeląg – 1) niewystarczające przygotowanie 2) zbyt małe ambicje 3) słaby pitch

Tomasz Swieboda – 1) brak bardzo jasnego planu, co chce się zrobić / jaką firmę zbudować
2) wiara, że VC rozwiąże problemy startupu 3) brak zrozumienia języka i komunikacji inwestorów.

Bartek Gola – Strasznie potrzebujesz komiksowości a ja strasznie staram się jej uniknąć. Błędy to zawsze kombinacja pomiędzy nadmierną pychą a nadmierną skromnością, Widzisz, to pozorny paradoks. U nas mamy albo nadmiernie skromnych marzycieli albo przemądrzałych, pyszałkowatych cwaniaków. Brakuje nam zdrowo pewnych siebie przedsiębiorców.

Kolejny błąd – z mojej perspektywy – to koncentracja na Polsce. Niby banał i „so 2012” ale jednak ludzie ciągle myślą,ze można zacząć i skończyć w Polsce (nie, nie można w 90% przypadków). Ostatni przypadek, choć nie najmniej ważny brak zrozumienia, że dla funduszu venture, przy naszym profilu ryzyka (czytaj :dużo nie wychodzi) oferowanie nam zwrotu – wypadku sukcesu – na poziomie „2-3 razy kapitał” to nieporozumienie. My zarabiamy tylko na projektach, które dają potencjał „razy 10”. Proszę pomyślcie o tym, kiedy dyskutujemy o wycenie w momencie inwestycji.

Marcin Kurek – Jest tego dużo. Nie będę wymieniał tych podstawowych jak brak przygotowania, niekompletność teamu, albo przychodzenie z kilkoma pomysłami na raz itd. Załóżmy, że startup ma pełny team, jest dobrze przygotowany, ma biznes plan i jest dość mocno zaawansowany w rozmowach z VC.

Najważniejsze: 1) zły wybór VC. Nie każdy VC pasuje do każdego startupu. Robienie deale z VC tylko dlatego że daje dobre warunki i jest znany na rynku nie wystarczy. To będzie partner na lata. Więc fajnie jest wiedzieć czy VC, z którym gadamy ma specjalizacje zgodną z naszym biznesem. Który partner w funduszu będzie nam pomagał i jaki ma profil.

2) niedogadanie się z VC co do wspólnych intencji. VC mają ograniczony lifetime. Jeżeli robimy deala z VC którego liefetime kończy się za 3 lata i juz za 2 będzie chciał sprzedać swoje udziały to mamy problem. 3) Brak ustalenia zasad follow on. Warto wiedzieć od początku czy VC z którym gadamy będzie wchodził w kolejnej rundzie i czy ma jakieś wymagania aby to zrobić. Brak followon od VC który jest u nas może utrudnić kolejną rundę.

Wymień trzy najczęstsze błędy polskich VC popełniane podczas decydowania o inwestowaniu w startup?

Marcin Szeląg – 1) Duża awersja do ryzyka 2) Niedoszacowanie znaczenia dobrego zespołu 3) Niewystarczająca znajomość rynku

Tomasz Świeboda – 1) myślenie, że jest się mądrzejszym od założycieli, zrobi się to lepiej, zarządza się lepiej, wie się lepiej. To zdecydowanie największy błąd 2) robienie inwestycji samemu – uważam, że ko-inwestycje z aniołami biznesu / innymi funduszami są ważne 3) myślenie „dam niższą wycenę to więcej zarobię” zamiast „im więcej ma przedsiębiorca tym lepiej”.

Bartek Gola – Tu jest mi znacznie łatwiej się wypowiedzieć. Nie zrozumienie branży, w którą się inwestuje, przez co oczekiwanie potwierdzenia w postaci krótkoterminowych przepływów finansowych. Wczesne zyski (czasami nawet przychody) antagonizują wzrost. W rezultacie polska branża VC nie skaluje dużych międzynarodowych biznesów. Trzeci błąd, to brak zaufania, przekonanie,ze kontrola negatywna jest kluczem.

Marcin Kurek – Tych też jest sporo:) Najczęściej spotykane błędy polskich VC, które sam też popełniałem ale staram się unikać.

1) Zbyt mała inwestycja. Każda runda powinna mieć jakiś cel, dojścia do konkretnego milestone. Jeżeli kasa się kończy a spółka nie złapała masy krytycznej albo nie dokończyła produktu to często źle zbudowano BP. Wtedy fundusz nie ma często odwagi aby zrobić follow-on a spółce ciężko jest pozyskać środki od innych inwestorów gdy ich własny VC nie followuje.

2) Ciśniecie na zbyt niską wycena. Brak widzenia big picture otoczenia spółki i potencjału. Spółki, które są świadome, iż ich ‚sufit’ jest bardzo daleko wiedzą też, że rund finansowania będzie wiele. Dlatego oczekują wysokiej wyceny przy seed i kolejnych rundach, która nie odzwierciedla wyników spółki ale jest związana z ich potencjałem.

3) Brak należytego sprawdzenia zespołu. Sam fakt że ktoś wydaje się mega smart i dobrze rozumie swój biznes nie oznacza że będzie dobry w egzekucji. Warto dowiedzieć się o ludziach z którymi się będzie pracować wszystkiego co się da:)

Gdybyś miał jako fundusz 1 miliard dolarów w jakie spółki (w Polsce i na świecie) byś zainwestował?

Marcin Szeląg – Mając $1B pod zarządzaniem, oczekiwaniem Twoich inwestorów jest zwrot co najmniej 3x. To oznacza, że wartość portfela funduszu po exitach musi być co najmniej $3B (duże uproszczenia). To w znaczący sposób determinuje w jakie obszary a w konsekwencji spółki możesz inwestować. W Polsce pewnie byłby to CD Project. Na świecie klub „jednorożców” jest już znacznie większy więc jest z czego wybierać. Flatiron Health, Veeva Systems, N26.

Tomasz Świeboda – Gdybym miał 1 miliard jako VC, do zainwestowania w spółki technologiczne, to wszedłbym w 8 inwestycji po średnio 100 mln, w pierwszej rundzie 50 mln dolarów. Trudno mi powiedzieć co to za spółki – byłyby to firmy, które mają plan jak wydać 50 mln dolarów. Z naszego portfela pewnie byłyby na dziś max 2-3 spółki:)

Bartek Gola – Skoncentrowałbym się na branżach / technologiach, które będą ważne (mainstream) za 5 lat. Moim zdaniem to AI oraz cybersecurity. Następnie szukałbym talentów (największych, nie dostępnych geograficznie), w tym obszarze na całym świecie. Simple like that.

Marcin Kurek – Nie chciałbym mieć funduszu na 1 mld USD. Najbardziej efektywne są fundusze 50-150 mln USD. Więc pewnie podzieliłbym 1 mld na 6-9 funduszy z osobnymi teamami z focus SaaS based Marketplace i SaaS w różnych geografiach. No i jeden fundusz na 100 mln USD ze strategią ala Kima Ventures bo jestem bardzo ciekawy jak to by działało:)

Myślisz Estonia – i pojawia się skojarzenie „Skype”. Który polski startup ma szansę stać się wizytówką Polski?

Marcin Szeląg – Duży medialny sukces, przynoszą „niestety” produkty konsumenckie. Nie jesteśmy w tym mocni. Nasza specjalizacja to B2B. Mógłbym powiedzieć Brainly, jednak jest to produkt niszowy bo targetowany dla ograniczonej grupy wiekowej. Myślę, że wciąż czekamy na TĄ firmę, która stanie się taką wizytówką.

Tomasz Swieboda – Booksy, Brand24.

Bartek Gola – Ej, to nie rok 2010. Już mamy powody do dumy. „Witcher” to sukces globalny w branży bardziej konkurencyjnej niż skype (ok, Skype był bardziej dysruptywny). Dziś więc, to CD Projekt Red za sukces globalny – popkulturowy, Allegro to sukces bardziej lokalny, głównie finansowy ale też pokazujący skalę i potencjał. Ciągle jednak szukamy naszego Waze czy Mobileye. Chcę je znaleźć.

Marcin Kurek – Jeżeli ma to być projekt tak rozpoznawalny jak Skype to musi być B2C. Saas B2B nie stanie się nigdy raczej wizytówką kraju w masowej globalnej świadomości. Więc największe szanse mają obecnie dwa polskie globalne biznesy B2C, czyli Docplanner i Brainly. Myślę też, że Witcher i CD Projekt już w pewnym stopniu są taką wizytówką.

Jakbyś ocenił polski ekosystem startupowy AD 2017?

Marcin Szeląg – Tutaj się pewnie narażę – bez zmian. Przyjmijmy kryterium patrzenia na nasz rynek przez pryzmat rund A. Do póki można je liczyć na palcach obu rąk to wiemy, że mamy jeszcze dużo do zrobienia.

Tomasz Swieboda – Zaczynamy rozumieć swoje miejsce w świecie, budować globalne relacje, globalne firmy. Nie ma dziś środków publicznych, mało jest kapitału, dostają go najlepsi.

Bartek Gola – W kółko to samo: za mały, w stosunku do potencjału. Zbyt mało obecny w mediach biznesowych i głowach tuzów polskiego i regionalnego biznesu. Za dużo mody, za mało pieniędzy.

Marcin Kurek – Jestem związany z ekosystemem w Polsce od 2008 kiedy zakładaliśmy Niania.pl. Wtedy na palcach jednej ręki można było policzyć startupy, które dostały VC funding i zrobiły dobry exit. Poza MCI i BMP nie było też praktycznie żadnych VC. Słowo startup i VC w ogóle nie istniały w świadomości społecznej.

Od tego czasu upłynęły lata świetlne. W ostatnich latach bardzo rozbudował się sektor VC. Startupy stały się modne. Stały się też pewnego rodzaju lifestylem. Projektów z każdym rokiem jest zdecydowanie więcej. Ich jakość i przygotowanie powoli się poprawia. Więc wiedza i best practices w ekosystemie się kumuluje. Mimo tego, w innych krajach ten postęp był dużo większy (np. Estonia).

Ciekawe jak ekosystem się zmieni po uruchomieniu środków z PFR. Mam nadzieję że dojdzie do dużo większej migracji talentów z korporacji do startupów bo stosunkowo łatwo będzie można pozyskać inwestycje w fazie pre-seed.

Jak byś określił mocne strony swojego funduszu? Jakie startupy powinny pomyśleć o kontacie z wami?

Marcin Szeląg – Najmocniejszą stroną Innovation Nest jest nasze portfolio. To founderzy, których wsparliśmy są naszą najlepszą wizytówką. IN skupia się na Softwarze B2B.

Tomasz Swieboda – Nasze mocne strony: 1) potrafimy się bardzo mocno operacyjnie zaangażować w spółki jeśli jest taka wola obu stron (nas i założycieli) 2) mamy dobre relacje zagranicą, znamy fundusze i aniołów biznesu za granicą 3) widzieliśmy jako zespół jak powstają duże firmy, zarówno w Inovo jak i w naszych doświadczeniach wcześniej.

Chciałbym by odzywały się do nas spółki, które mają globalne ambicje. Founderzy, którzy już budują firmy, które sprzedają za granicą i mają apetyt na dużo więcej. Bardzo dobrze nam się współpracuje z zagranicznymi funduszami, więc jak ktoś chce globalnego inwestora to warto nas mieć przy sobie.

Bartek Gola – Jesteśmy funduszem stworzonym przez przedsiębiorców, specjalizującym się we wczesnych fazach inwestycji. Koncentrujemy się na wybranych obszarach technologii (na dziś: med, ad i fin tech, cybersecurity oraz technologie związane ze sztuczną inteligencją). Jesteśmy bezkompromisowi w realizacji swojej wizji budowy regionalnych liderów technologicznych. Nasz sukces nigdy nie jest definiowany odmiennie od sukcesu naszych spółek / przedsiębiorców. Zarabiamy „z nimi” nie „na nich”

Marcin Kurek – Inwestujemy głównie w Marketplace (Saas based) i w Saas. Z kategorią Marketplace jesteśmy związani od lat, wiemy o tym bardzo dużo i uważamy też za najbardziej przyszłościową. Wchodzimy w fazie Seed i A.

Staramy się być funduszem, który daje realne wsparcie i pomaga ale też nie za bardzo, by to jednak founderzy czuli pełnię władzy i odpowiedzialności za swoją firmę:) Docelowo nie chcemy być tylko VC ale pewno rodzaju miejscem wiedzy i kompetencji, gdzie gromadzony jest know how i best practicies ale też można znaleźć pomoc od spartnerowanych software house czy HR.

Jakbyś określił to co dzieje się obecnie w Dolinie Krzemowej (seksizm w Google’u, afera Ubera, klapa Juicero). To moment fundamentalnych zmian czy implozja?

Marcin Szeląg – To branża jak każda inna. Ma swoje jasne i ciemne strony. Pamiętajmy, że żyjąc w świecie technologi jesteśmy zamknięci w bańce. To strasznie mały świat chociaż może nam się wydawać, że dzisiaj każdy tu pracuje. Na świecie jest ponad 7 miliardów ludzi. Ich codzienne wyzwania i zmartwienia w żaden sposób nie stykają się z cukierkowym światem spółek technologicznych i inwestorów.

Tomasz Swieboda – To są różne rzeczy. Dolina Krzemowa ma swoje porażki, bo jest miejsce, gdzie ludzie nie boją się podejmować ryzyka. To wciąż niesamowite miejsce, gdzie można bardzo dużo osiągnąć. Moim zdaniem w startupach sukcesy są dużo ważniejsze niż porażki. W Dolinie tych sukcesów jest najwięcej na świecie, to się nie powinno zmienić. Błędy po drodze są nieuchronne, nie mam więc problemu z klapą niektórych spółek (Juicero).

Bartek Gola – To mnie fascynuje, wiesz – ja jestem w tej branży, w dużej części z przyczyn idealistycznych. Pewnej biznesowej kontrkulturowości, która towarzyszyła startupom, kiedy „don’t be evil” nie było tylko rechotliwym wspomnieniem. Myślę,ze fascynacja osobami takimi jak Jobs, który – jak się wydaje – był nie tylo geniuszem ale też złamasem prowadzi do niezdrowego kultu jednostki. Biografie Muska, Jobsa, książki o Bezosie to pochwała socjopatycznego stylu zarządzania, sukcesu za cenę wartości. To – moim skromnym zdaniem – jest problem.

Marcin Kurek – Myślę że mogą występować dwa powody. W Dolinie jest takie nagromadzenie sukcesu i fame, że niektórzy tracą perspektywę i im odbija. Drugie to takie, że może ta branża stała się już na tyle duża i mainstremowa w USA że dosięgają ją negatywne zjawiska, które też występują w tradycyjnych branżach.

Patrząc na wyceny spółek mamy do czynienia z powtórka „dotcomwej bańki”?

Marcin Szeląg – Chciałbym wierzyć, że tak :) Po pęknięciu bańki, wrócilibyśmy do normalności. Od kilku lat mówi się, że ta bańka w końcu pęknie. Ja zamiast analizować bańki, staram się zrozumieć gdzie jesteśmy z punktu widzenia makroekonomii i głównych trendów technologicznych. To co dla mnie jest mega trendem i na pewno nie ma charakterystyki bańki to smartphone’y i wszechobecny (tani) internet. Zmierzamy do 5 a może 7 miliardów konsumentów podłączonych do jednej sieci. To zmienia wszystko.

Tomasz Swieboda – Nie wiem. Na pewno światowe giełdy są bardzo wysoko.

Bartek Gola – W Polsce? NIEEEEEEE. Na świecie też nie, choć wiele „UNICORNÓW” zrobi wkrótce down rounds (inwestycje przy obniżonej wartości w stosunku do poprzedniej rundy). 2000 rok to było sprzedawanie potencjału. Dziś technologia ma Klientów: ich czas, emocje i portfele. Za wysokie wyceny? Tak. Bańka? Nie.

Marcin Kurek – Niektóre wyceny faktycznie są crazy. Ale myślę że nie ma powtórki z bańki dotcom. Wtedy mało kto rozumiał jak startupy mają zarabiać i jaki mają potencjał. To była typowa bańka oparta na niewiedzy. Obecnie wyceny oparte są o potencjał i potencjalne przyszłe wyniki. Jest to oczywiście estymacja ale oparta na wiedzy i doświadczeniu myślę.

Snap – hit czy kit?

Marcin Szeląg – W 2007/2008 roku będąc w Epulsie i patrząc na serwisy społecznościowe w Polsce myślałem, że to Nasza Klasa jest naszym największym zagrożeniem. Dzisiaj wiemy, że Facebook zgarnął wszystko. Nie udało mu się tylko spenetrować kilku zamkniętych rynków. Dzisiaj dla wielu osób Facebook = Internet. Pamiętajmy, że Facebook to również Instagram i Whatsapp. Mam co raz mniejszą wiarę w to, że to jakiś kolejny produkt społecznościowy zmniejszy dominację Facebooka. Dla mnie Snap nie daje żadnej nowej wartości. Być może na koniec dnia okaże się, że nie daje je też innym użytkownikom.

Tomasz Swieboda – Nie wiem.

Bartek Gola – Biję się z myślami bo mój syn i jego dziewczyna pojawili się na Insta. Do tego momentu myślałem, że cytuję „Instgram to taki snap, na którym starzy ludzie żebrzą o lajki”. Wierze w poziomy, całoekranowy format mobilny jako w przyszłość telewizji (nie SM, ale telewizji). Prymitywne kopie, robie przez Facebooka wydawały mi się tak nieautentyczne. Ale dziś…?
Snap zmienił social media. Facebook a teraz Apple z animojis pokazują jak wizjonerski był ich produkt. Ciągle w nich wierzę, ale chowam ręce bo już za ich sukces, ich nie połóżę.

Marcin Kurek – Snap jest ok:)

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę