Szukaj
Zamknij
Wywiady

Piotr Nowosielski (JustJoinIT) – Wszystko czego dokonaliśmy udało się zrobić bez kroplówki z kasą od inwestorów

Artur Kurasiński – Rozmawialiśmy chyba półtorej godziny podczas której opowiedziałeś mi o tym jak to się stało, że chłopak, który całkiem niedawno waletował u kumpla w małym pokoju zbudował jeden z największych job board’ów w Polsce. Szczerze – strasznie mi zaimponowałeś swoim podejściem do życia i budowy biznesu. Niestety będę musiał poprosić Cię żebyś to opowiedział jeszcze raz. A więc pewnego razu Piotr…

Piotr Nowosielski (CEO w JustJoinIT) … wrócił z Warszawy do Gdańska, gdzie ponownie starał się rozkręcać swój własny biznes. Ponownie wraca na tarczy, jak w poprzednich 6 próbach. O poświęconym czasie stara się nie myśleć, choć konsekwentnie przypomina mu o tym zatroskana familia, która niekoniecznie określa to mianem poświęcenia. :)

Tak mógłbym to zacząć, aby nadać temu właściwy kontekst dla czytelnika.

Natomiast wracając do kawalerki, która pojawiła się w pytaniu… gdy po raz drugi wróciłem z Warszawy, poprosiłem mojego serdecznego kolegę Tomka, czy mogę wprowadzić się do niego na 2 tygodnie, do czasu aż sobie niczego nie znajdę.

Tomasz to bardzo dobry programista i mój przyjaciel jeszcze z jednej klasy szkoły podstawowej. Wspólny czas spędzałem w tamtym okresie na tym, jaki startup mógłbym wspólnie z Tomaszem rozwinąć.

Człowiek z branży IT doskonale rozumie jej bolączki, także zaczęliśmy szukać w tym kierunku. Szybko zdaliśmy sobie sprawę, jak wielki problem jest ze znalezieniem ludzi do pracy, co nie było odkryciem Ameryki, natomiast postanowiliśmy coś z tym zrobić.  Koniec końców, stanęło na branżowym portalu pracy, a z 2 tygodni wyszły mi 2 lata w kawalerce w blokach na Żabiance.

Jak to jest, że zacząłeś robić serwis ogłoszeniowy skoro na rynku jak grzyby po deszczu powstają kolejne a nad rynkiem cały czas unosi się cień branżowego behemota czyli Pracuj.pl…

To strasznie naiwne, ale po prostu chciałem spróbować. :) Po wstępnej analizie branży wyszło, że konkurencja w tamtym czasie (przełom 2016/17) jest jeszcze niewielka, wtedy miałem wrażenie, że było to do nadgonienia. Na Pracuj starałem się nie patrzyć, natomiast stanowi to dobry benchmark do oceny głębokości rynku, patrząc chociażby po ilości publikowanych w danym segmencie ogłoszeń.

Postawiłem hipotezę, że dzięki branżowym portalom pracy znacznie skuteczniej można komunikować się z daną społecznością, czy to z programistami, czy osobami związanymi z marketingiem, czy z hydraulikami. Gdy mamy ogólny, uniwersalny portal, który reprezentuje wszystkich ludzi szukających pracy, nie jest to takie proste. Dlatego tym bardziej chcieliśmy postawić na specjalizację.

Jak się później okazało – zaczęliśmy od branży, która jest najtrudniejsza, natomiast nawet tego nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy.

Jak zacząć budowę serwisu z branży ogłoszeniowej od zera? Miałeś jakiś znajomych w software house’ach? Wieszałeś ulotki w biurowcach? Jak budowałeś świadomość marki?

Tutaj pozwolę sobie na rozbicie tego pytania na kilka części: 1) kwestii technicznej i budowania portalu od zera, 2) rozwoju  portalu typu marketplace, a także 3) zwiększania świadomości marki i budowaniu społeczności:

W kwestii technicznej: Ja zawsze dobrze czułem się w roli frontmana projektu, przeanalizowałem wszystkie swoje poprzednie porażki, z których jednoznacznie wyszło, że brakowało mi wsparcia osoby technicznej, o totalnie odrębnych kompetencjach od moich, a takim człowiekiem jest właśnie Tomasz.

Samodzielnie postawił wersję MVP serwisu, na której to firmy nie mogły nawet publikować ofert pracy, a programiści nie mogli sami aplikować. Gdy chciałeś wysłać CV, musiałeś sobie skopiować maila podanego w polu zw. z danymi do aplikacji i poradzić sobie na piechotę. :) Analogicznie – chciałeś dodać ogłoszenie – podeślij je do nas.

Mogłoby się wydawać, że nie przystoi wypuszczać takiej wersji serwisu, natomiast ktoś mądry kiedyś powiedział, że jeśli z perspektywy czasu nie jesteś mocno zażenowany z pierwszej wersji produktu, to wypuściłeś go za późno. My ze spokojem możemy powiedzieć, że jesteśmy dumni z tego, jak bardzo z perspektywy czasu możemy poczuć się zażenowani. :)

Jeżeli mówimy o budowaniu portalu typu marketplace, to trzeba pamiętać, że zawsze istnieją dwie strony rynku i będziemy mieć do czynienia z problemem jajka i kury – czyli o co zadbać na samym początku?

Na Just Join IT mamy sytuację, gdzie popyt na pracę ze strony programistów (chętnych do jej podjęcia), spotyka się z podażą pracy ze strony firm, które wyrażają go w postaci publikowanych ogłoszeń.

Pytanie, od której strony zacząć budowanie portalu typu marketplace? Od tej łatwiejszej. W tym wypadku była to strona podażowa – czyli ogłoszenia od firm, które dodałem samodzielnie z palca, informując marki o tym, że znajdują się u nas, dodają informację, że jeśli chcą, to możemy je natychmiast usunąć.

Ze strony firm spotkaliśmy się z totalną obojętnością – na zasadzie – spoko, nic nam nie zaszkodzi. Ta obojętność z czasem przerodziła się w pozytywne zaskoczenie, gdy okazało się, że z nieznanego nikomu Just Join IT zaczynają coraz częściej aplikować coraz mocniejsi programiści. :)

Biorąc pod uwagę budowanie świadomości marki: startując od zera najlepiej jest się czymś wyróżnić, choć to karkołomne zadanie. Wiem, że zabrzmi to dość zabawnie, ale 10 lat aktywnej gry w szachy na wielu turniejach sprawiła, że jestem całkiem dobrym analitykiem, dzięki czemu mogłem skutecznie ocenić, w jaki sposób komunikuje się konkurencja, aby następnie zrobić innego.

W taki właśnie sposób powstał pomysł na cykl live-streamów z naszymi rodakami, polskimi programistami z całego świata. Aby pokazać realia pracy i życia w Dolinie Krzemowej, Dubaju, Skandynawii, Nowej Zelandii, Szwajcarii czy Japonii.

Nikt nie robił czegoś takiego przede mną, ja natomiast bez znajomości programowania postanowiłem zorganizować cykl wywiadów na żywo w formie AMA – Ask Me Anything, z kozakami z polski, którzy wyjechali pracować dla takich marek jak Amazon, Facebook, Google czy Microsoft.

Szalony pomysł z perspektywy czasu, natomiast moi goście zaufali mi, postawiliśmy na luźniejszą, life-stylową formę, która dotarła do ponad 50 tysięcy osób (1 edycja).

To sprawiło, że marka Just Join IT w pierwszej kolejności kojarzyła się z live-streamami, dopiero później z job boardem, co na szczęście szybko uległo zmianie, a wiele osób zaczęło sobie polecać i korzystać z naszego banalnie prostego portalu.

Jak duży jest obecnie serwis Just Join IT, jakie ma statystyki i czy możesz coś powiedzieć o kwestiach finansowych?

Kwestie finansowe są bardzo ważne, jeżeli weźmiemy pod uwagę pierwszy rok. W którym to nie zarobiliśmy nic, poza wsparciem od sponsorów naszych live-streamów.

Nie dlatego, że byliśmy tacy kiepscy, tylko specyfika portali typu marketplace ma właśnie to do siebie, że nie jesteś w stanie żądać nawet złotówki, gdy nie dajesz efektów. Na efekty natomiast trzeba poczekać – lub jeszcze inaczej – efekty po prostu trzeba wypracować, walcząc o świadomość użytkownika.

Czyli w kilku krokach: Najpierw przyciągasz firmy, nakłaniasz je do tego, aby opublikowały ogłoszenia, co wymaga zdobycia zaufania i czasu.

Następnie, ciężko pracujesz nad budową świadomości marki w sieci, aby zyskać zaufanie programistów, dając im również określoną wartość, jaką w naszym przypadku jest duży wybór ofert pracy z wynagrodzeniem, u atrakcyjnych pracodawców.

Dopiero w grudniu 2017, po niemal roku od funkcjonowania, budowania świadomości marki, dwóch cyklach live-streamów, czy chodzenia non-stop do tego samego baru mlecznego KMAR na Żabiance na mielonego z sosem pieczeniowym, kaszą gryczaną i burakami (za 10,50 zł), postanowiliśmy powiedzieć rynkowi “sprawdzam”, oferując publikację ogłoszenia na 30 dni po symbolicznej kwocie, o wartości godziny pracy Senior Developera.

Pierwszy feedback ze strony rynku był na tyle pozytywny, że postanowiliśmy wyjść z kawalerki do biura i zatrudnić pierwsze trzy osoby na staż, którym w zasadzie zadania wymyślałem z dnia na dzień.

Są oni z nami do teraz, a zespół liczy już około 30 osób. Co jest efektem nieustannego wysiłku w zwiększaniu świadomości marki Just Join IT wśród polskich programistów.

Kwestia statystyk: Obecnie w ciągu miesiąca odwiedza nas już ponad 120 tysięcy polskich programistów, którzy przeglądają oferty pracy na portalu ponad 1 150 000 razy. Not easy. Biorąc pod uwagę inne statystyki – obecnie mamy ponad 1200 ofert pracy na www.justjoin.it, a w ciągu 2 lat programiści obejrzeli nasze ogłoszenia ponad 13 500 000 razy, aplikując przy tym ponad 60 000 razy. Dynamika jest obecnie jeszcze lepsza, ponieważ w samym marcu zanotowaliśmy już 10 000 aplikacji.

Masz już 30 lat, własną firmę i obecnie zatrudniasz zespół liczący 30 osób. Jak dajesz sobie radę z rekrutacją i procesem trudniejszym czyli zwalnianiem? I gdzie się tego nauczyłeś?

Przyznam szczerze, że jest to bardzo ciekawe wyzwanie! Uważam, że istotne są nie tyle twarde umiejętności, co pokora i chęć do nauki, dlatego w taki sposób podchodzę do rekrutacji, co rzeczywiście z perspektywy czasu sprawdza się coraz lepiej.

Bardzo dużym atutem jest posiadanie swojej pasji, zajawki, czy hobby związanego z jakimś sportem. To hartuje charakter!

Jeśli chodzi o zwalnianie, nie mam tu aż takiego doświadczenia, natomiast staram się zawsze dawać drugą szansę i przestrzeń na to, aby osoba, która nie sprawdza się – miała czas i pełne wsparcie do tego, aby się poprawić. Nie są to kwestie 0-1, wszystko zależy od podejścia drugiej osoby i tego, czy ona nadal chce, jakie ma motywacje i jak bardzo nie spełnia oczekiwań.

Nie zgodziłbym się jednak do końca ze stwierdzeniem “zatrudniaj wolno – zwalniaj szybko”, ja robię nieco inaczej, czyli zatrudniam wolno osoby, których nie znam (a szybko – znajomych, z których wszyscy dotychczas się sprawdzili), zwalniam również wolno – aby dać przestrzeń na to, aby każdy mógł jeszcze poprawić swój performance.

Osiągnąłeś break even w rok czasu. Bardzo dużo startupów zabiłoby za taki wynik. Na pewno trafiłeś na celownik inwestorów. Szukasz środków na szybszy rozwój firmy czy chcesz to robić jednak organicznie?

Preferuję drogę w oldschool’owym stylu – czyli rozkręcając temat w garażu, czy w naszym wypadku w kawalerce w blokach na Żabiance, bez wyciągania ręki po pieniądze.

Wszystko, co mamy, zrobiliśmy bez backupu finansowego, z nastawieniem i wiarą w to, że da się zrobić startup bez kroplówki od inwestorów. Obecnie pojawiają się różne propozycje, natomiast szanując naszych rozmówców, wolimy po prostu się nie rozpraszać.

W tym momencie skupiam się nad tym, aby jeszcze lepiej rozumieć ten biznes, rozmawiam z wieloma ludźmi z branży, a jako cały zespół nieustannie uczymy się lepiej edukować rynek na temat branżowych portali pracy, zwiększając przy tym świadomość naszych marek Just Join IT oraz Rocket Jobs (ten drugi do marketingu).

Biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu roku wyszliśmy z totalnego undergroundu i 2 osób do ponad 20, rosnąc o kilkanaście procent miesiąc do miesiąca, czy też ponad 4-krotnie w ciągu roku (mam na myśli ruch na stronie, efekty, jakie dajemy klientom), dynamika wzrostu pozwala utrzymywać zdrowy dystans do potencjalnych inwestorów.

Także jestem tradycjonalistą – preferuję ciężką, organiczną pracę. :-) Robię tak od 2010 roku, kiedy to rozpocząłem swoją pierwszą przygodę z biznesem, gdzie przez 7 kolejnych lat wracałem na tarczy z każdym moim projektem.

Natomiast wyrobiłem sobie dzięki temu dość mocno umiejętność “ability to fail”, czyli zdolność do podnoszenia się po porażkach, co zaprowadziło mnie właśnie tutaj, do tego etapu.

Podczas naszej rozmowy narzekałeś na kwestie rekrutacji milenialsów. Wiem, że to temat drażliwy bo wiele osób twierdzi, że problemem są ludzie 40+ (czyli między innymi ja), którzy nie rozumieją pokolenia młodszych pracowników. Jakie Ty masz doświadczenia?

Nie ukrywam, że jestem wymagający wobec siebie i innych, stawiam też na pokorę, a podczas pierwszej rekrutacji, zgłosiło się około 30 chętnych na staż, sami milenialsi. Pierwszy etap to była rozmowa telefoniczna, na której to ponad 20 osób odpadło, prezentując strasznie roszczeniowy sposób bycia.

Mam na myśli sposób bycia w stylu – nic nie umiem, chociaż wydaje mi się, że wiem wszystko, dlatego niechętnie podchodzę do tematu stażu i interesuje mnie to, ile będę zarabiał zaraz po nim – chociaż kompletnie nie mam doświadczenia.

Co więcej, gdy przychodzi elementarne zadanie na stażu w stylu – wykonaj szczegółowy research, przeprowadź analizę rynku, pomóż komuś innemu – jest to zrobione po łebkach. Takich rozmów miałem większość do tych pozycji stażowych. Szczególnie, gdy marka była totalnie nieznana na rynku.

Dlatego stawiam przede wszystkim na pokorę i konstruktywne podejście do feedbacku, co można wyczuć podczas zwykłej rozmowy, nie będąc ekspertem w dziedzinie rekrutacji czy relacji międzyludzkich.

Osiągnąłęś bardzo dużo w krótkim czasie. Aż się boję zapytać jakie masz plany na następne 2-3 lata. Chcesz wyjść ze swoimi usługami poza Polskę i podbić całą Europę?

Szczerze mówiąc to uważam, że niezależnie od tego, ile osiągnęliśmy, nic nie jest nam dane raz na zawsze. W ciągu tych 2 lat mieliśmy na horyzoncie wiele „rozpraszaczy” w stylu – zorganizujmy wielką konfę branżową, wejdźmy w model success fee, albo wyjdźmy za granicę.

Jednak każda tego typu misja odciągnęłaby nas od naszego głównego działania, jakim jest łączenie najlepszych programistów z najlepszymi firmami. Tutaj. W naszym pięknym kraju nad Wisłą. :-)

To jest nasz główny cel, także idziemy wąsko, aby Just Join IT stało się najlepsze właśnie w tym segmencie, o zagranicy póki co nawet nie myślimy. Wiele jest jeszcze w Polsce do zrobienia, aby zwyczajnie podnieść jakość rekrutacji.

Mam nadzieję, że dołożymy do tego nie tyle małą cegiełkę, ale realnie wpłyniemy na kształt rekrutacji w przyszłości (nie tylko w IT), która wybiegać będzie znacznie poza to, czym obecnie jest Just Join IT.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę