Teoria Hubberta zabije Google?

0:43 24th June 2008

oil peak hubbert crude awakening oil crash

Zastanawiałeś się kiedyś co się stanie kiedy nie będzie Cię stać na zatankowanie samochodu? Kiedy cena za baryłkę ropy będzie tak wysoka (powyżej 200 $), że trzeba będzie ograniczyć transport publiczny? Co stanie się z nami, mieszczuchami i naszymi giełdami, elektronicznym obrotem pieniędzy, wirtualnymi światami i klonowaniem pomysłów zza granicy?…

Ja trochę zacząłem się bać. No może na razie tylko troszkę. Media zrobiły swoje - zasiały w mojej głowie rychłą wizję zgonu całej naszej cywilizacji technicznej zasilanej ropą naftową. Szczególnie po obejrzeniu takiego filmu jak Crude Awakening (dostępny na Google Video).

Po obejrzeniu filmu zacząłem szperać w sieci i szukać informacji na potwierdzenie tez stawianych w filmie (znajdujemy się blisko dna beczki, surowce się kończą, idzie koniec świata) albo na ich zaprzeczenie. Był sobie kiedyś taki gość Marion King Hubbert, który mówił, że świat zmierza do kryzusu spowodowanym ograniczeniem wydobycia ropy naftowej - po prostu zacznie brakować tego surowca. Słynną “krzywą Hubbert’a” można opisać tak:

“Peak oil is the point in time when the maximum rate of global petroleum production is reached, after which the rate of production enters terminal decline. If global consumption is not mitigated before the peak, a world energy crisis may develop because the availability of conventional oil will drop and prices will rise, perhaps dramatically”

Hubbert przewidział już w latach 60-tych, że w czasie 10-15 lat nastąpi kryzys na rynku paliwowym. Co prawda kryzys lat 70-tych po części tylko wynikał ze zmniejszania się zasobów ropy (o wiele większe były względy polityczne) niemniej jednak Hubbert pokazał (zgadł?), że istnieje związek między ilością wydbobywanej ropy a jej ceną.

Czy wiesz, że?:

> na każdą kalorię w USA i krajach rozwijających się przypada 10 kalorii wodorowęglanowej,

> 70% paliw idzie na transport. 98% całej energii używanej do transport pochodzi z ropy.

Czy sie na to godzimy czy nie ropa odpowiedzialna jest za rozwój technologiczny społeczeństw. Ropa i produky ropopochodne znajdują zastosowania w tylu miejscach , że prościej chyba jest pokazać gdzie nie wystepują. Komputery, procesory, telefony komórkowe - nie mogły być wyprodukowane gdyby nie ropa.

Czy wiesz, że?:

> energia pozyskiwana z wodoru jest za droga i mało opłacalana (na wyprodukowanie energii odpowiadającej 1 galonowi potrzeba zużyć trzech czterech galonów starej, dobrej ropy)

> elektrownie atomowe - aby pokryć zapotrzebowanie eneregtyczne świata musielibyśmy zbudować 10 tys. nowych elektrowni atomowych zużywających uran w czasie 2-3 dekad. 10 tysięcy nowych elektrowni!

> biomasa - ogromnie mało efektywna w produkcji na skalę przemysłową.

> etanol, biodiesel - to samo co w przypadku wodoru - za dużo zużywamy energii do jego produkowania. Ile powierzchni przeznaczonych na uprawę żywności możemy przeznaczyć na uprawę energii? Ile takiej powierzchni jesteśmy szybko dostosować?

> energia wiatrowa - nie wszędzie mozna ja wykorzystac i zainstalować a koszty w związku z odległościami i przesyłem energii sa bardzo duże.

Co nam zatem pozostaje? Energia słoneczna. Droga ale przy obecnej ilości konsumpcji energii z surowców kopalnianych “wystarczy” pokryć połowę stanu Kalifornii ogniwami słonecznymi aby słońce zasilało całą światową gospodarkę.

Jak na razie jest to trudna do wyobrażenia ponieważ ilość do tej pory wytworzonych baterii słonecznych zajęła by przestrzeń 10km2 (tak twierdzą aurorzy filmu - mi się to wydaje zbyt mało realistyczne patrząc ile ogniw używają choćby Grecy, Hiszpanie, Włosi).

Obecne zapotrzebowanie światowe to 25-30 miliarda baryłek rocznie i rośnie - na razie nie ma żadnej alternatyw dla surowców kopalnianych. Zapotrzebowanie rośnie w dużym tempie ponieważ do kurka z ropą ustawiają się już takie gospodarki jak Chiny, Indie a w kolejce czeka już Afryka.

Jak może wyglądać życie “po szczycie”? Mormoni zaleją świat :) Tylko oni poradzą sobie bez samochodów, komputerowych i cyfrowego złomu. A poważnie - ewolucja czlowieka i wywołana przez niego rewolucja technologiczna nie pozwoli nam na cofnięcie się do czasów rolniczych. Ewoulucja nigdy nie działa wstecz. Będziemy musieli się przyzwyczaić do nowych warunków. Do życia bez samolotów, statków i paliwożernych TIRów.

Tania ropa naftowa i możliwosc jej szybkiego i prostego wydobycia ukształtowaly społeczeństwa na takim poziomie jaki obecnie widzimy. Rozpasana konsumpcja, marnotrawienie paliw, złe gospodarowanie zasobami. Tania ropa się kończy a wraz z nią skończą się możliwości korzystania z bardzo taniego i prostego w sposobie wydobycia surowca.

Albo zaczniemy grzebać głębiej albo zaczniemy wykorzystywać dotą nie opłacalne sposoby pozyskiwania paliw (a jest ich trochę - np. syntetyczna benzyna, która była produkowana już podczas II Wojny Światowej).

Światowy system finansowy w dużym uproszczeniu uzależniony jest od na ropy naftowej i (w jeszcze wiekszym uproszczeniu) od nastrojów konsumenckich wielkich gospodark (np. USA). Globalizacja doprowadziła do połączeń wielu “krwioobiegów” finansowych różnych organizacji i panstw w wyniku czego “kichnięcie” w USA wywołuje “sztorm” w Europie.

Sytuacja która może nastąpić (może, ale nie musi w końcu szacunki naukowców mogą być błędne) jest wydarzeniem bez precedensu - do tej pory ropa naftowa zawsze towarzyszyła człowiekowi od 150 lat. Pokolenia wychowywały się z widokami ulic, stacji benzyowych, samochodów, fabryk, samolotów i innych wytworów myśli technicznej zasilanych ropą.

Czy świat może żyć dalej bez niej? Skąd się bierze nasza wiara, że uda nam się rozwikłać akurat ten problem? Świat bez ropy będzie mógł wyżywić 1.5 mld może 2 mld ludzi. To prawie trzy razy mniej niż żyje obecnie. Politycy nie zareagują przed wybuchem kryzysu - będą gasić jego skutki. Tak było zawsze i nic nie wskazuje na to aby miało to się zmienić.

Wyobrażacie sobie, że np. Obama podczas decydującej debaty powie “Rodacy, czeka na kryzys! Przestańcie konsumować, kupować takia a takie produkty, wyłącznie klimatyzatory w biurach i samochodach.” Wyobrażacie sobie, że kiedykolwiek któryś z polityków popełni samobójstwo na oczach wyborców?

A jeśli politycy nie zamierzają zrobić nic to nie popłynie kasa do biur, uniwersytetów, think tanków na badania i rozwój alternatywnych źródeł energii. Koło się zamyka.

“Nie bedzie niczego” mawial Kononowicz. Czasami najtrudniej byc prorokiem we wlasnym kraju :)

Wracając do tytułu - może wcale i teoria Hubberta nie zabija naszego (nie) kochanego molocha. Google już w 2006 roku oglosił, że zamierza zbudować największą korporacyjna sieć baterii słonecznych na potrzeby firmy. Może to był tylko eksperyment i przymiarka do czegoś większego?

sergey brin google

Nie wiem czy wiecie ale drugą międzynarodową sławą jaka zawitała do naszego kraju (po Zidanie jedzącym grającym w piłkę z dzieciakami) był Sergey Brin współzałożyciel Google. Tak, tak - święta stopa Sergeya dotknęła naszą ziemię nad Wisłą podczas wizytacji polskiego oddziału firmy…

Jak relacjonuje Rzepa jeden z dwóch założycieli Google w Krakowie wypowiedział dość kontrowersyjne zdanie dla tych, którzy wierzą, że serwisy typu Facebook zaczną przynosić takie przychody jak zwykłe portale czy e-commerce. Brin z pozycji swojej firmy jasno ocenił rolę serwisów społecznościowych:

“Przyszłość należy do mobilnego Internetu, a nie serwisów społecznościowych, a Polska i Europa Środkowa są bardzo obiecującym rynkiem”

Slyszeli. Google tak mówi, więc to musi być prawda - i tu się zgadzam z Sergeyem. Hej, Brin słyszysz? I agree! Chyba. że serwisy społecznościowe znajdą fajną drogę do naszych komórek - wtedy mobilne serwisy społecznościowe będą baaardzo potężne.

Wiadomo zatem dlaczego Google ostro promuje własne standardy, pisze własną platformę (Android) i chce wypuscić swój telefon a co gorsza - myśli o swoim firmowym dostępie do Internetu z powietrza. Czyli przyszłość Internetu w USA ma wyglądać tak: wyszukiwarka made by Google + system operacyjny made by Google + sprzęt made by Google + łącze by Google…

Ja bym na miejscu amerykańców już spieprzał na pontonach na mniej stechnicyzowaną Kubę. Albo do innego kraju “rozwijającego się” Albo do Polski. Tutaj zanim Google rozłoży na łopatki Minister Streżyńską minie parę lat i parę rządów.

O planach dotyczących polskiego rynku Brin powiedział tak:

“Nie planujemy kolejnych inwestycji w waszym kraju. Tak silną reprezentację w Europie poza Polską mamy tylko w Niemczech”

Jakby slyszeli to (albo siedzieli w głowie Brina?) właściciele operatora P4 czyli Play’a ponieważ właśnie ogłosili, że za pieniądze od Chińczyków (a dokładnie China Development Bank) z kredytu na sumę 490 mln euro zamierzają w czasie 4 lat (przy całościowym wydatku rzędu 1,1 mld euro) wybudować w Polsce największą i najbardziej nowoczesną infrastrukturę internetu mobilnego w tej części Europy.

Jak i po co taka kasa?

“W ciągu trzech lat firma P4, operator sieci Play, chce dotrzeć z mobilnym szerokopasmowym internetem (bezprzewodowym, dostępnym m.in. w komórkach i laptopach) do 75 proc. Polaków” mówi Chris Bannister, dyrektor zarządzający P4.

A jak? Sieć powstanie w technologii 3,5G HSDPA (ang. High Speed Downlink Packet Access), która pozwala na szybki transfer danych z sieci do terminala z prędkością dochodzącą do kilkudziesięciu Mb/s (megabitów na sekundę).

HSDPA? Czy aby to już np. Era nie próbowała wdrożyć? Plotki mówią, że nawet “to” działa w centrali spółki na terenie budynku. (okej - oczywiście HSDPA działa w Polsce wyrażam tylko swój zachwyt nad “rozbudowanym” zasięgiem tej technologii w naszym kraju.)

Dlaczego zatem P4 pcha się na tak trudny grunt? “For money” jak mawia nasz coach o srebrnych włosach.

“”Przyszłością rynku jest transmisja danych. Choć stanowi ciągle niewielki kawałek tortu, to jej dynamika przyrostu jest wysoka. Ten, kto stawia na internet, wygra” mówi Magda Borowik analityk rynku telekomunikacyjnego IDC.

Play działa w Polsce od 16 marca 2007 roku. Świadczy usługi dla ponad 1,4 mln użytkowników. Można je kupić w ponad 500 salonach (do końca tego roku ma ich być 700), a usługi na kartę dostępne są w ponad 80 tys. punktach handlowych.

Spółka rozważa też debiut giełdowy w ciągu dwóch lat. Na koniec 2008 roku przychody P4 mają wzrosnąć do ponad 800 mln zł wobec 235,4 mln zł w 2007 roku.

Czy P4/ Play zrobi to czego nie zrobiła konkurencja? Czy Plus, Era i Orange odpuszczą sobie taki smaczny kawałek tortu? Sądzę, że raczej nie.

TMT Communities 2008

Będzie dużo o TMT jako imprezie, wnioskach po wysłuchaniu prelegentów oraz tym jak łatwo chcąc zrobić dobrze innym można dostać po głowie. Niestety dla podkreślena niektórych moich przemyśleń po raz pierwszy świadomie zdecydowałem się użyć słów powszechnie uznanych za obraźliwe. Z góry przepraszam osoby mniej odporne werbalnie…

Część Pierwsza - Co się działo na TMT Communities?

Najpierw podsumuję TMT - nie zgodzę się z powszechnym glanowaniem - impreza ciekawa i udana w porównaniu do innych “mainstream’owych” konferencji z ostatnich 12 miesięcy.

Proponuję przejść się na inną konfę z branży reklamowej czy też nawet interaktywnej. Pamiętajcie, że nasze (mówię tutaj o osobach uczęśczającycjh na barcampowe spotkania) gusta są inne, ale o tym zaraz.

Panią Iwonę Srokę pominę - nie dlatego, że nie było to merytoryczne wystąpienie ale z uwagi na fakt, że nie powiedziała nic nowego poza tym co można poczytać na serwisach GPW. Temat może i byłby interesujący gdyby osoba mówiąca potrafiła wyjść poza standardowe “konferencyjne” metody prezentacji. Trudno - nie dobijajmy “giełdziarzy” i tak mają obecnie przechalapane.

John Lindsay mówiący o targetowaniu behawioralnym nie odkrył niczego nowego ale daję sobię uciąć dowolną część mojego ciała, że 95% pracowników polskich domów mediowych mówiąc brutalnie (pardon my french) “know shit about it”.

Polska sieć = sprzedaż bannerów. Powoli wchodzą i szturmują pozycje sieci afiliacyjne i spece od SEM / SEO oraz WOM ale nadal kampania reklamowa (w Polsce) to prostu zasięg + odsłona.

Mike Butchera (nomen omen) z TechCruncha warto wspomnieć za to, że próbował wznieść się poza standardowe (jak na Polskę) medialne “bla, bla, bla”. Mike uznał chyba (miał tłumaczenie rozmów z sali), że poziomem przyswajalności nowinek technicznych lokujemy się między Albanią a Tadżykistanem więc wspomni po prostu o tym, że trzeba zwracać uwagę na social media i tym samym pokaże nam jakiego typu trendy są obecnie popularne.

Nie mówię tego złośliwie - mam silne przekonanie, że Mike uznał nas za mało ciekawy rynek i mówił prostymi słowami o tym co dzieje się w dalekim świecie nowych mediów. Dla tych, którzy śledzą TC albo inne wpływowe blogi to co mówił Mike brzmiało mało interesująco ale znowu - pamiętajmy, że takie konferencje jak TMT nie mają trafiać do hermetycznych społeczności.

Hermetyczne społeczności przychodzą na Aulę, Bootstrapa i wszystki inne (przepraszam, że nie wymienię każdej z osobna ale podam linka) barcampy. Konfa typu TMT ma za zadanie trafić do szerszej grupy osób (media + potencjalni inwestorzy). Stąd takie a nie inne nazwiska, stąd odpłatność za wstęp, stąd tacy sponsorzy i mówcy. Stąd zakres tematów i ich poziom merytoryczny - naprawdę ktoś oczekiwał dyskusjii na temat dostępności Twittera albo wojny Yahoo vs. MS?

To jest różnica i jeśli nie ma się jej gdzieś z tyłu głowy można popaść w zbyt proste uproszczenia (cały “fajny” świat internetu to niszowe blogi - prasa i media elektroniczne + inewstorzy gówno wiedzą bo nie czytają Arringtona i Scoble’a).

Dziwnym IMHO był występ Andreas Bauera - szczególnie, że to co mówił brzmiało dziwnie znajomo dla tych, którzy interesują się social mobile networks (Andreas chce robi serwis społecznościowy oparty o użytkowników telefonii komórkowej) a poza tym po speakerze zaproszonym na tego typu imprezę oczekuję case study a nie informacji o odpaleniu serwisu (po chwili guglania: Andreas Bauer i Belysio zostało doinwestowane przez MCI więc klucz zaproszenia jest już jasny).

Pani i Pan z kancelarii prawniczej CMS Cameron McKenna wywołali dość ożywioną reakcję choćby dlatego, że pokazali na prostych przykładach, że większość następców Maćka Popowicza mówiąc dosadnie gówno wie o kwestiach prawnych. Odnoszę to do komentarzy z sali oburzających się na konieczność przestrzegania prawa.

Kwestia poprawnego regulaminu na który trzeba wydać trochę kaski od mamusi wręcz doprowadziła do wrzenia - jak to? to nie ma usług prawniczych w modelu open source i CC? Trzeba płacić? Nie można ściągnąć porady prawnej za pomocą jakiegoś klienta p2p? W jednej chwili prawnicy na sali zostali zamienieni w posłańców złych wieści i co było do przewidzenia na nich spadł atak za pokazanie, że pomimo działania w nowych mediach trzeba znać i stosować “stare” prawo.

Część Druga - Jak zrobić wirtualną laskę wszystkim i czy to się opłaca?

A teraz chciałbym się odnieść do tego co stało się i dzieje w tzw “światku blogosfery” i jej reakcjach na TMT. Michał Faber został zjechany mówiąc deliktanie przez grono kilku osób, które były na TMT i narzekały na organizację począwszy od klimy a skończywszy na prelegentach.

Krytycznie oceniona poziom mówców, organizację, poziom merytoryczny i w zasadzie cała konfę można uznać za porażkę. Total żałość, dno, kupa i wodorosty - takie odnoszę wrażenie jak czytelnik komentarzy na blogach. Hitler zrobiłby lepszą konferenecję.

Podejmę się więc karkołomnego zadania - postaram się nie wpadając w rolę obrońcy Michała wytłumaczyć dlaczego takie zbiorowe jojczenie jest co najmniej dziwne.

Od razu spozycjonuję się - czuję do Michała i Ewy symaptię jako do ludzi, którzy w celach komercyjnych ale coś chcą robić i organizować takie cykle spotkań. Poza TMT w Polsce trudno szukać branżowych konferencji na takim poziomie. Ok - koniec lania wazeliny.

Trud włożony w taką imprezę jest zajebiście duży - szczególnie, że nie widać jej kulis (załatwianie i ustawiane terminów, sala, catering, sprzęt, tłumacze, obsługa VIPów, koordynacja wszystkich elementów itd.). Nie chcę przez to powiedzieć, że należy komuś oszczędzić krytyki bo się napracował - mówię jedynie, że jest bardzo dużo elementów, które mogą nie wypalić. Im większa impreza tym większy chaos.

Mówię to jako prowadzący konfę TMT o podobnej skali z zeszłego roku i jako współorganizator Auli (TechAuli, KreoAuli) oraz GetApple. Nikt świadomie i założenia nie chce robić złego i nudnego spotkania (szczególnie płatnego). Nikt. Michał i Ewa zapewne poświęcili dużo czasu na dobranie prelegentów.

Pojawienie się faceta z TechCrunch należy odnotować jako duży plus - czytam jednak, że w sumie TC guzik kogoś obchodził. I pewnie to co powie Butcher Arringtonowi w zasadzie tez gówno kogoś obchodzi. Bulanda ma swoje prawa. TechCrunch na miejscu jest mniej ważny niż kolejne wejście serwisu społecznościowego (MySpace). Pewnie gdybyśmy mieli kogoś na sali z MySpace niektórzy by kręcili nosami, że nie ma nikogo z zarządu Yahoo i tak dalej i tak dalej..

Spotkania TMT mają (tak jak pisałem na początku) inną formułę - Michal (a dokładnie Ewa Stępień) organizuje je jakby nie było dla kasy i dla promocji MCI. Z tego punktu widzenia impreza jest okej - wiesz co będzie tematem i kto się pojawi jako prelegent więc zgłaszasz się i płacisz. Głosujesz swoim porftelem - jeśli nie jesteś zadowolony nie przyjdzie (i nie zapłacisz) za kolejną tego typu imprezę.

Od freeraider’ów (zaproszonych i nie płacących uczestników) wymaga się aby wnosili coś nowego w zamian za odpuszczenie wejściówki. Niestety dla wielu osób najwyraźniej “za darmo” równoważne jest z pojęciem “wszystko wolno”. Dziwię się opiniom “jezu jak ci garniturowcy smęcili” bo oznacza to, że albo nigdy wcześniej nie było się na podobnej imprezie albo kompletnie nie przeczytało programu z którego jasno wynikało, że wejście MySpace do Polski nie pojawi się jak temat główny.

Wniosek? Michał popełnił poważny błąd zapraszając nas “blogerów” czyli tzw. przedstawicieli blogosfery. My byśmy i tak by “wpadli” za pomocą Blipa czy innego mikroblogowego gadżetu ale ponieważ zostaliśmy zaproszeni to poczuliśmy się ważni i docenieni. I co zrobiliśmy? Nic. Zero.

Michał liczył na to, że wzbogacimy i merytorycznie podniesiemy poziom - jak widać mocniej potrafimy puntktować w komentarzach na blogach niż w rozmowie face-2-face bo zapewne nikt nie odważył się powiedzieć w twarz Michałowi na koniec “chujnia panie. tak fatalanej imprezy dawno nie było”. No powiedział tak ktoś?

Parę uwag do siebie bez włączonych mikrofonów, duża liczba komentarzy na Blipie (kilka mocno niecenzuralnych). Z mojego punktu widzenia mogło by nas tam nie być - nic by się nie zmieniło.

Ze swojego ogródka kamyczka wrzucę - czasami konfy targetowane do “miłośników nowych technologii” przypominają walkę z grupką dzieci z ADHD. Wystarczy na chwilę spuścić z tonu albo spróbować mówić mniej technicznym bełkotem od razu w ruch idą blipy, komórki, podśmiechujki, śmiszne flashmoby i inne rozpierdalacze atmosfery. Naprawdę mam co pewien czas odstawić tego i owego do kąta żeby ochłonął. Czasami mam wrażenie, że najlepszą metodą na zatrzymanie uwagi tłumu jest podpalenie się i puszczenie tego live na rzutnik.

Cóż Michał był może zbyt dużym optymistą zapraszając nas na swoją konferencję -liczył na merytoryczny udział komentatorów a dostał zjeby i feedback na żenującym jak dla mnie poziomie.

Zamiast przypieprzać się do Michała o klimę czy używanie zwrotów per “bloger” może lepiej zastanowić się po co wogóle przyjmować (podkreślmy - darmowe!) zaproszenia na tego typu imprezy - dla lansu? Dla zdobycia paru nowych wizytówek? Dla podbicia swojego ego?

Do “blogerów” apeluję - więcej dystansu do siebie i swojej uprawianej działki blogowania. Zrobiliśmy flame jakby ktoś komuś pokazał przy całej sali widzów gołą dupę.

Michał poprzez zaproszenie próbował wciągnąć nas w dyskusje i zderzyć dwa światy - uniwersum być może napuszonych panów spod znaku “kasy & garniturów” oraz “luzackich i biednych jak mysz kościelna” blogerów. Według mnie wyszła z tego żenująca dyskusja o mało istotnych pierdoletach.

Problem w tym, że chcąc robić własne “byznesy” będziemy zmuszeni spotkać się z tymi “korporacyjnymi szczurami” i z nimi rozmawiać. Po co ten fałsz? Po co to zadęcie i pokazywanie pozornej wyższości? Po co granie wielkich znawców, którzy pomimo całej wiedzy ssanej RSSami nie mogą zrealizować tu, lokalnie własnego oryginalnego pomysłu biznesowego?

Po co kozakowanie na forach i skakanie butami po głowie skoro i tak pojawimy się na kolejnej konfie i będziemy miło do siebie szczerzyć zęby?

Z tą odbrobiną tematów do przemyśleń zostawiam Państwa - idę organizować kolejne spotkanie Auli Polskiej, które odbędzie się już 19 czerwca.

* Tytuł rzecz jasna odnosi się do słów Billa Clintona z jego kampanii prezydenckiej i jest ich trawestacją - “It’s the economy, stupid”. Piszę to ponieważ nie chciałbym być źle zrozumiany, że komuś przypierdalam zza węgłą. Rzekłem.

crowdfunding

Magiczne słowo - crowdfunding. Kiedyś wleciało mi do ucha, pobrzęczało i wyleciało. Traktowałem je jako ciekawostkę przyrodniczą. Do czasu. Dziś na GoldenLine zobaczyłem informację zamieszczoną przez Artura Zaorskiego dotyczącą pomysłu finansowania jego start-up’u właśnie w modelu crowdfunding…

Postanowiłem napisać do Artura ponieważ drzemie we mnie sympatia do różnej maści wariatów chcących zmienić świat za pomocą jednej aplikacji albo usługi (no cóż okej, sam takim siebie widzę) z prośbą aby wytłumaczył się ze swojego pomysłu publicznie.

Poniżej zwierzenia na które udało mi się naciągnąć Artura:

AK74 - Arturze co to jest crowdfunding? Dlaczego chcesz w taki sposób zbierać finanse na swój projekt?

Ja rozumiem crowd funding jako specyficzne, masowe podejście do inwestowania na zasadach dotychczas zarezerwowanych dla business angels :)

Żeby zostać aniołem biznesu trzeba sporej gotówki. Crowdfunding pozwala na zmniejszenie bariery wejścia i stanie się inwestorem w ciekawych projektach. A co za tym idzie i nieźle zarobić :)

Na zachodzie to działa. sellaband.com - muzycy zbierają pieniądze na wydanie albumu
myfootballclub.co.uk - zakup przez kibiców klubu piłkarskiego projectnvohk.com - ekologiczne ubrania

Cała ta akcja nie skupia się na zbieraniu funduszy. Jeszcze nie było czegoś takiego u nas i nie łudzę się, że za pierwszym razem zdobędę zakładaną sumę od zwykłych ludzi. Nie oszukujmy się, taka oferta może zainteresować tylko osoby, które będą w stanie właściwie ocenić potencjał projektu.

A tego osoba z ulicy nie zrobi. Stąd też dość wysoka cena za cegiełkę (10k) oraz moja wstępna selekcja. Byłbym zadowolony gdybym poprzez zwykłych czytaczy zdobył kontakty do osób i firm z interesującej mnie branży.

AK74 - Możesz w paru zdaniach opisać projekt na który zbierasz finanse?

Opisując jednym zdaniem - try before you buy. Moje motto - Budeo.pl - urządzimy Cię na dobre
Gotowy do komercjalizacji portal z branży budowlano-wykończeniowo-architektonicznej. Jest to serwis pseudo społecznościowy z ciekawą aplikacją, którą pieszczotliwie nazywam “killer app” ;)

Całość jest ciekawa, interesująca, pożyteczna, zaspokaja konkretną istniejącą potrzebę, daje przy tym dużo radości użytkownikom oraz zwiększa sprzedaż firmom :) Takie przyjemne z pożytecznym. B2B oraz
B2C.

Są już pierwsi chętni naprawdę duzi partnerzy oraz klienci. Model biznesowy jest przyzwoity i dochody z reklamy stanowią w nim mniejszość. Na chwilę obecną aplikacja obsługuje następujące grupy produktowe: drzwi zewnętrzne, drzwi wewnętrzne, drzwi garażowe, okna, okna dachowe,
ogrodzenia i bramy, obrazy, lustra, wazony, zegary, świece i świeczniki home decor, grzejniki włączniki i gniazdka, RTV i AGD dywany lampy częściowo meble firany i zasłony, rolety okienne kominki ogród – drzewka, lampy, kwiaty, altany, parasole, grille itp. itd.

Zainteresowanym udostępniam całość do testów i zabawy gdyż daje sporo frajdy :) Ale proszę tylko o poważnie zainteresowanych. Już miałem kilku takich “a bo ja chciałem tylko zobaczyć”.

AK74 - Powiedz mi parę słów na temat Twoich doświadczeń z polskimi VC i BA. Znam Ciebie jako chyba najczęściej odwiedzającego tego typu instytucje :)

Większość osób i funduszy z którymi się spotkałem (a było ich sporo) to bardzo fajni ludzie :)
Fajni w tym sensie, że dają ogromny feedback odnośnie projektu. Co z tego, że nie dogadacie się tym razem. Będą inne możliwości a to czego się od nich nauczysz to twoje. Zdarzają się tacy co odpowiadają “nie, bo nie” ale to mniejszość.

Podstawowa sprawa jest taka, że z samym pomysłem nie masz co iść do potencjalnego inwestora jeżeli chcesz mieć cokolwiek do powiedzenia w swoim projekcie :) I to jest sensowne podejście. Też bym tak do tego podszedł. Jeżeli zainwestowałeś w swój projekt tylko 10 minut przebłysku intelektu to dlaczego ktoś ma wkładać pieniądze lub swój czas / pracę bez odpowiedniego zabezpieczenia.

Rozbij świnkę skarbonkę, pożycz od rodziny i/lub znajomych i wykonaj chociaż prototyp. Będziesz wtedy brany poważniej, bo już zainwestowałeś swoje środki czy własną pracę.

Zasadniczo można im ufać co nie oznacza, że nie zdarzają się czarne owce. Sam przejechałem się 2 razy.

1. Poważna firma giełdowa zainteresowała się moim projektem. Były rozmowy, spotkania itp. a po kilku tygodniach powiedzieli, że sami będą chcieli coś takiego wystartować :)

2. Pewna sieć biznesu wykazała się maksymalnym brakiem profesjonalizmu. Do tego stopnia, że nigdy nie chcę mieć z nimi żadnej styczności..

AK74 - W czym według Ciebie jest problem z szukaniem dofinansowania pomysłów w Polsce? Brak pomysłów? Brak osób zdolnych przekonać fundusze, anioły do swojej osoby i projektów? Może Polacy są mniej utalentowani niż Finowie, Amerykanie, Anglicy?

W Polsce fundusze jeszcze nie działają tak jak na zachodzie. Tam na 10 inwestycji 7 przyniesie straty, 2 wyjdą na zero a 1 zarobi na resztę. I to jest norma. U nas każda inwestycja jest tak wybierana, żeby była właśnie tym “złotym strzałem”.

Do tego dochodzi bardzo zachowawcze szacowanie ryzyka. Często doprowadza to do tak skrajnych sytuacji, że bank chce dać kredyt na dany projekt a VC mówi, że ryzyko jest za duże i żądają 90% udziałów :D Ale to już historia na odrębny wpis :)

Pomysły są. Tu nie ma żadnego problemu. Gorzej z uruchomieniem nawet prototypu. Jak sam nie jesteś w stanie napisać całości sam to masz małe szanse na zebranie zespołu. W Polsce cały czas istnieje takie podejście albo takie. To zabija 90% pomysłów.

Programista myśli, że jest najważniejszym trybikiem start-up’a. Ja bym się bardzo chętnie zamienił z programistami na zakres odpowiedzialności w moich projektach :) Cały czas jesteśmy pokoleniem kredytów hipotecznych, jak to stwierdził Marcin Jagodziński, i to bardzo wiele tłumaczy.

Spotkałem sporo osób, które przeszły przez magiel VC. Część nie potrafiła przekonać do swoich projektów ale w większości odpadali na ostatniej prostej z powodu niesatysfakcjonujących warunków.

Siła przebicia to też nie problem. Jeżeli potrafili zainteresować swoimi projektami gazety ogólnopolskie czy telewizje to chyba wiedzą jak się sprzedawać :D

Pomimo tego, że z mojego opisu wynika niezbyt pozytywny obraz VC to jestem bardzo za zgłaszaniem się do nich :) Dają niezłą szkołę życia :) I wszystkim polecam taką weryfikację swoich pomysłów. Może sam jeszcze raz zrobię objazd Polski :)

AK74 - Powiedzmy, że zdobędziesz kasę jaką potrzebujesz. Co dalej? Będziesz miał coś na kształt “wspólników” w dużej ilości a każdy będzie chciał decydować o losach projektu…

Nie zakładam, że będzie ich więcej niż kilku :) Przynajmniej tak to się obecnie zapowiada. Wybiorę tych co będą zainteresowani większymi “pakietami cegiełek” :) To ma być normalna spółka więc będą wspólnikami a nie tylko coś na kształt :) A każdą radę lub krytykę bardzo chętnie przyjmę i rozważę.

AK74 - Naprawdę uważasz, że tylko crowdfunding może Ci pomóc?

Zdecydowanie nie. Nawet powiem więcej. Pierwsze moje odczucia co do crowdfundingu są negatywne. Zaryzykuję stwierdzenie, że Polacy jeszcze nie dojrzeli do tego typu inicjatyw jak moja.

Zachowanie pierwszych ludzi (4h od startu), którym dałem dostęp jest co najmniej zastanawiające. Wydawało mi się, że to są poważni ludzie ale widać się myliłem. Poczekam jeszcze trochę ale jak dalej tak będzie się działo to dam sobie spokój i będę rozmawiał tylko z ludźmi z polecenia.

Koniec Naszej-Klasy (jaką znamy)

20:23 13th June 2008

Nasza-Klasa dojrzewa

Po szybkim przepytaniu Maćka Popowicza w trakcie TMT Communities i zebraniu informacji z mediów na temat przejęcia oraz bliskiej przyszłości pozwolę sobie na zaryzykowanie stwierdzenia, że N-K zakończyła swój żywot jako pomysł zbudowany na entuzjazmie studentów a zaczyna się tuningowanie i biznesowe ustawianie serwisu…

Nie będzie to może odkrycie roku ale i tak pozwolę sobie na podzielenie się swoim zdaniem. Forticom przejmując większościowe udziały w N-K sprawił, że z serwisu zarządzanego przez twórców N-K musi stać się zwykłą normalną firmą portalową z działem sprzedaży, new busisness managerami, dyrektorem finansowym - jednym słowem kolorowe ciuszki żaków precz, “garnitury mode on” i zaczynamy prawdziwy biznes.

Vitaly Rubstein (prezes spółki Forticom) w wywiadzie dla Gazety zapowiedział, że zamierza bić się z Facebookiem (jeśli na przychody to może nawet szybko wygrać) - N-K ma stanowić asa w rękawie wśród serwisów społecznościowych Forticomu w Europie Środkowo-Wschodniej.

Dlaczego uważam, że N-K czeka zmiana (a raczej zaminy)? Obecny udziałowiec (w zasadzie można powiedzieć właściciel) będzie kierował się wzrostem przychodów z serwisu. Jeśli wykluczymy pompowanie wartości N-K w celu jej odsprzedaży (właściciel Forticom się odżegnuje od tego pomysłu) i zaczniemy szukać kasy w tego serwisie okaże się, że N-K czeka bardzo długa droga.

Co Rubinstein zamierza zmienić?

“Przede wszystkim trzeba udoskonalić infrastrukturę i wprowadzić do serwisu nowe aplikacje”

Kwestie pojawienia się strategicznego inwestora (Forticom nabył 70% N-K) generuje automatycznie pytanie o rolę założyciela i pierwotnego właściciela:

“Szef Naszej-klasy Maciej Popowicz zostaje?

- Tak. Nie może odejść, takie mamy klauzule w umowie. Jest bardzo utalentowany i kreatywny. Ma 23 lata i uważam, że jak na swój wiek osiągnął duży sukces. On kocha ten projekt. Może jeszcze nie ma żyłki biznesowej, ale to kwestia czasu.”

Czyli nowy właściciel będzie naciskał na rozwój, sprzedaż, dostępność serwisu - wszystkie elementy, które decydują o rentowności biznesu. Czy komercjalizacja wpłynie negatywnie na liczbę użytkowników - jeśli nie będzie nachalna (konta premium itd.) to stawia, że nie.

Strumień kasy z reklamy powinnien też zacząć płynąć szerszym strumieniem w 2008 roku - generalnie nic chyba nie będzie w stanie przeszkodzić w rozwoju ku chwale inwestorów.

Ja natomiast w bardzo krótkiej wymianie zdań na TMT Communities podczas której Maciek był jednym z prelegentów dowiedziałem się od niego samego, że w zamierza z N-K odejść i założyć swój inny biznes - być może będzie chodziło o inkubator albo fundusz inwestycyjny.

Pytanie zatem jaki okres wpisany jest w “cyrograf” umowy Maćka oraz czy N-K była jednorazowym sukcesem a może okaże się, że Maciek ma w głowie inne (o podobnej skali) pomysły?

Po co komu KreoAula?

15:51 8th June 2008

KreoAula

Kolejny wpis w formie wywiadu (mnie też powoli zaczyna to nudzić, więc obiecuję powrót do bardziej felietonowego charakteru postów). Tym razem przepytuję Darka Zielińskiego, który prowadzić będzie kreatywną odnogę Auli - KreoAulę…

Dla tych co nie wiedzą (są tacy?) - Aula “zwykła” pozostaje w takim charakterze jak do tej pory (networking + prezentacja start-up’ów), TechAula będzie zajmowała się sprawami czysto programistycznymi a KreoAula wszystkim co zostanie :) Zapraszam do zapoznania się z Darkiem i jego pomysłami:

AK74 - Darku, koncepcja KreoAuli nie dla wszystkich może być jasna - mógłbys powiedzieć czego może spodziewać się osoba, która będzie chciała pojawić sie na takim spotkaniu? Jak KreoAula będzie różniła się od spotkań Auli?

KreoAula jest naturalnym rozwinięciem idei napędzającej spotkania na Wspólnej, obydwie wizje ścierają się w miejscu pt. produkt i usługa. Aula to kwestie innowacji, biznesu, wielkich pieniędzy oraz sposobów ich pozyskania i wykorzystania na realizację własnych przedsięwzięć.

W wyniku tego na rynku pojawiają się kolejne produkty i usługi. KreoAula podchodzi do tematu z innej strony, wielkimi liczbami będziemy rzucać z umiarem, w odrobinę innym kontekście bo interesuje nas przede wszystkim sprawa użyteczności oraz dostępności produktów i usług.

Tego czy i jak spełniają oczekiwania userów pod kątem łatwości użycia oraz całego spektrum wrażeń jakich dostarczają.

Przekaz kierujemy do szerszej grupy odbiorców. Nie chcemy tylko tworzyć sztuki dla sztuki i zamykać się w hermetycznym, jasno określonym środowisku - tematy usability i user experience planujemy poddać szerszej dyskusji zarówno wśród projektantów oraz architektów informacji jak i project i product managerów, pracowników agencji interaktywnych, developerów zajmujących się frontendem itd.

Generalnie dla wszystkich osób znajdujących się w kreatywnym łańcuchu odpowiedzalnym za tworzenie na wielu poziomach, interakcji z użytkownikiem.

Tematyka KreoAuli jest bardzo szeroka, ale cel mamy jeden - zrobić użytkownikowi lepiej : ), a żeby userzy poczuli się lepiej, niezbędna jest edukacja by wszyscy zaangażowani w proces projektowy mieli świadomość, że projektowanie zorientowane na użytkownika jest kluczowym składnikiem, i bez dobrej architektury informacji oraz przemyślanego modelu interakcji nawet najładniejszy produkt po prostu się nie sprzeda.

Będziemy analizować i przestrzegać przed rażącymi błędami, poddawać pomysły na ciekawe rozwiązania i wiele wiele innych.

AK74 - Rozwińmy trochę sprawę prezentowanych problemów - KreoAula ma dość szeroki zakres tematów o które zahacza. Możesz opowiedzieć o nich?

To prawda, tematów jest dużo, ale systematycznie, każdy z nich chcemy dokładnie prześwietlać. Usability i user experience to nie tylko produkty czy usługi www, ale także pełne spektrum innych tematów, które jeszcze nie zagościły “na salonach”.

Bardzo mało miejsca poświęca się problemom ergonomii aplikacji standalone, budowaniu interfejsów gier, projektowaniu na urządzenia mobilne itp. Interesują nas praktyczne zastosowania, ciekawe case studies, jak i narzędzia - od analogowych metod projektowania i testowania (card sorting, persony, itd.) po oprogramowanie frontendowe (Adobe Flex i AIR, Java itp.) i nowoczesne metody interakcji (multitouch, augumented reality itd.).

Duża ogólność pojęć usability i user experience daje nam ciekawe pole do popisu bo w przyszłości chcemy również poruszyć tematykę usability w marketingu. Ale na razie jest zbyt wcześnie by o tym coś więcej powiedzieć.

AK74 - Czy w Warszawie faktycznie nie ma podobnych spotkań? “Branża” nie chce sie spotkać i “networkingować”? W czym jest problem?

Wiesz, to nie jest problem chcenia i niechcenia, każda “branża” była i jest chętna do spotykania się, bo zawsze znajdzie się ktoś kto ma coś ciekawego do powiedzenia. Problem polega na tym, że są to spotkania pt. “Geekowie dla geeków”, lub jeżeli mówimy o eventach na większą skalę jak np. World Usability Day, są organizowane rzadko i tam również brakuje interdyscyplinarnego dialogu.

My chcemy zorganizować coś co znajdzie trochę szersze zastosowanie, chcemy stworzyć interdyscyplinarną bazę wiedzy dzięki, której będą powstawały użyteczne oraz przemyślane produkty i usługi, oferujące użytkownikowi bogate doświadczenia oraz stworzone w oparciu o nowoczesne technologie. Dzięki czemu mówiąc o potencjale biznesowym będziemy posługiwać się tylko i wyłącznie wielkimi liczbami : )

AK74 - Czego można się spodziewać po najbliższej (12 czerwca) KreoAuli? Jakie atrakcje czekają na uczestników?

Wiemy już, że na pierwszej KreoAuli na pewno nie pojawi się Jakob Nielsen - najgorsze więc za nami i teraz pójdzie z górki : ) Chcemy zbalansować ciężar tematyczny co widać w programie, a oprócz samych prelekcji urozmaicimy KA panelem dyskusyjnym.

Na inauguracyjnej Kreo Auli zobaczymy prelekcje Marka Kasperskiego z MRM Worldwide nt. badań usability, ja będę mówił o skinowaniu aplikacji www, standalone i mobilnych, a Jarek Szczepański (Peer 2 Peer Systems) opowie o swoich przygodach z Flexem i AIR z perspektywy developera.

Panel dyskusyjny poświęciliśmy sytuacji usability w Polsce i na świecie, a rozmawiać na ten temat będą Marek Lipiec z Komitywy, Tomek Karwatka z Divante.pl oraz Zbyszek Braniecki z Mozilli.

Oprócz bardzo poważnych tematów przygotowaliśmy bardzo poważna niespodziankę hołdującą trzonowi Kreo w nazwie. Odbędzie się bitwa graficzna na żywo, a o zwycięstwie zadecyduje publiczność! Chłopcy będą walczyć na nowiuteńkich tabletach Wacom Cintiq 21″, a przebieg starcia będziemy wszyscy śledzić na projektorach.

Na koniec, w związku z euro gorączką przygotowaliśmy specjalną atrakcję w postaci zakładów na mecz Polska-Austria. Kto dobrze obstawi i dopisze mu szczęście wylosuje nagrodę od sponsora! : )

Dzięki za wywiad, pozdrawiam i zapraszam wszystkich serdecznie już w najbliższy czwartek, 12 czerwca. Do zobaczenia na miejscu :)

Zobacz Euro 2008 w Internecie

11:43 7th June 2008

polsat euro 2008

Telewizja Polsat jako główny właściciel praw do transmisji meczów z Euro 2008 udostępnił usługę ipla za pomocą której można będzie oglądać wszystkie mecze za pomocą łącza internetowego. To dobra wiadomość. A ta zła? Usługa obsłuży tylko około 100 tys. widzów na raz…

Polsat mocno się zbroi na Euro 2008. Widać to choćby udostępnieniu (za darmo podkreślmy!) możliwości zobaczenia online pełnych meczów w trakcie a po ich rozegraniu skrótów. To bardzo dobry ruch wymuszający na konkurencji podobne działania w przyszłości jeśli któryś z innych nadawców kupi prawa do kolejnych imprez tej skali.

Nie wiem jak będzie działać TVP - podobno w końcu mogą pokazywać bramki i 3-minutowe skróty meczów ale nie wiem czy udało im się również pokazywać je za pomocą iTVP. Obserwując jednak działania molocha z Woronicza nie zdziwiłbym się jeśli w ogóle odpuszczą sobie działania w internecie związane z ME.

Ciekaw jestem co zrobi TVN w takiej sytuacji - będzie pokazywał renderowane akcje i gole z wykorzystaniem jakiegoś softu graficznego? Onet odpuści sobie całą taką imprezę? Ktoś coś może wie na ten temat?

Wczoraj dostałem oficjalną informację o usłudze pozwalającej oglądać mecze w Polsacie i poprosiłem Panią Teresę Wierzbowską - Smolarek (Szef Działu Marketingu i PR spółki Redefine) o parę słów wyjaśnienia:

AK74 - Czym właściwie jest usługa ipla? VOD-em czy streamem?

Ipla to aplikacja, która łączy kilka funkcji w sobie. Daje możliwość m.in. odbierania streamingu oraz oglądania plików VOD.

AK74 - Wiadomo, ze w Polsce (i nie tylko) wąskim gardłem jest dostępności usług mocno wysycających łącza - oferta Polsatu pozwalająca oglądanie transmisji ME za pomocą www wydaję się propozycją świetną gdyby nie ilość możliwych jednoczesnych streamów - do 100 tys. Nie da sie więcej?

Transmisję będzie można oglądać nie za pomocą strony WWW lecz aplikacji ipla. Użytkownik zakładając konto jest przypisywany do operatora co umożliwia estymację zapotrzebowania na sygnał w danej sieci.

Nasi partnerzy technologiczni odpowiadają za jak najszerszą dystrybucję sygnału do odbiorców końcowych. Jeżeli ilość chętnych na korzystanie z transmisji rozłoży się równomiernie po sieci, będzie mogło na raz odbierać sygnał nawet 100 000 internautów – takie przynajmniej są zsumowane szacunki TPSA, Netii oraz ATM na temat możliwości ich infrastruktury.

Dotychczas największa transmisja w Polsce była na poziomie kilkunastu tysięcy streamów.

AK74 - Jakie są techniczne warunki korzystania - na jak szybkich łączach (np. TPSA) będzie można oglądać mecze - neostrada w opcji poniżej 1MB/s “udźwignie” Państwa usługę?

Minimalne wymagania sprzętowe do korzystania z ipla to:

Microsoft Windows 2000/XP/Vista, SP 2+ / Windows Media Player 10 lub 11 / DirectX 9.0 + / Łącze internetowe 1Mbps / Procesor 500 MHz / Pamięć RAM 512 MB / Wolne miejsce na dysku 200 MB / Karta dźwiękowa 16-bitowa / Monitor o rozdzielczości Super VGA (800×600) / Karta graficzna z pamięcią RAM 64 MB. Zatem potrzebne jest łącze 1MB/s aby spokojnie korzystać z transmisji.

AK74 - Kwestia opłat. Na stronie widziałem na razie nie aktywne opcje płacanie za poszczególne mecze. Jak to sie ma do Państwa informacji PR o “darmowych biletach”?

Zgodnie z ostatnimi decyzjami mecze oraz wszystkie dodatki udostępnione zostaną internautom bezpłatnie.

AK74 - Czy będzie możliwość oglądania meczy już po czasie ich transmisji (w modelu archiwum)? Czy ja jako osoba, która zapłaci za obejrzenie meczu będę miał możliwość obejrzenia go dowolna ilość razy w archiwum?

Po meczu będą dostępne VOD – skróty najlepszych akcji z wszystkich dotychczasowych meczów.

AK74 - Czy przewidują Panstwo wprowadzenie video-reklam specjalnie dla usługi streamingu? Innych reklam niż te, które zobaczą widzowie Polsatu w blokach reklamowych?

Nie, transmitujemy mecze w całości wraz ze studiem i blokami reklamowymi. Nie przewidujemy zatem osobnych reklam video.

AK74 - Czy przewidują Państwo wykorzytanie playera ipla do świadczenia innych usług po zakończeniu ME?

Tak

AK74 - …I na koniec - Jak Pani typuje wynik pierwszego meczu Polska-Niemcy?:)

2:1 mnie usatysfakcjonuje :)

GoldenLine - biznes z biznesów

12:12 6th June 2008

goldenline.pl mariusz gralewski

Nie ukrywam - bawienie się w przepytywanie zaczęło mi się podobać. Staram się aby ludzie, których mam okazję prezentować na tym blogu mówili coś więcej poza standardowymi odpowiedziami jakie pojawiają się w mediach elektronicznych. Mam nadzieję, że częściowo to mi się udaje. Dziś wywiad z osobą założyciela GoldenLine - największego polskiego serwisu społecznościowo-biznesowego…

Wywiad z Mariuszem został przeprowadzony już po informacji o starcie konkurencji (Link2U) więc w poniższym wywiadzie o ten serwis Mariusza nie miałem okazji zapytać. Obiecuję nadrobić w przyszłości!

Przyznam się, że GoldenLine używam nagminnie i bardzo gorąco go polecam - zdarza mi się, że nawiązuje bardzo szybko kontakty z ludźmi potencjalnie mało dostępnymi (CEO spółek giełdowych, szefowie VC) tylko za pomcą wysłania maila z poziomu serwisu.

Jeśli LinkedIN traktjuję jako moją “wizytówkę cyfrową” na świat anglojęzyczny to GL jest moim podstawowym kanałem korespondencji i zbierania informacji o klientach i potencjalnych partnerach.

Doszedłem nawet do takiego poziomu, że po konferencji wyrzucam papierowe wizytówki i szukam profili osób w GL żeby je dodać i tym samym lepiej zarządzać kontaktami z nimi.

To co przeszkadza mi w GL to w zasadzie znikająca elitarność i pojawianie się ludzi “wiem-wszystko-na-każdy-temat-chodź-właśnie-skończyłem-studia”. Real “pain in the ass”…

Przeprowadziłem już kilka dyskusji na forach GL i stwierdzam, że powoli przechodzi mi ochota na edukowanie i wyjaśnianie. Wiem tylko, że to jest coś z czym GL nie boryka się samo - jest to zmora wszystkich serwisów społecznościowych…

Zostawmy wątki osobiste - poniżej znajdziecie wypowiedzi pomysłodawcy GL Mariusz Gralewskiego na moje pytania:

AK74 - Mariuszu, przybliż proszę historie GoldenLine - kto wpadł na pomysł, kto pracował na początku, kto obecnie, jaka jest forma własności serwisu??

Serwis powstał w wakacje w 2005 roku. Ja byłem pomysłodawcą. Szybko do zespołu dołączyło 4 studentów Politechniki Warszawskiej i Uniwersytetu Warszawskiego. Ponieważ początki nie były łatwe skład ekipy kilkakrotnie się zmieniał.

Po roku działalności dołączyła do nas osoba z dużym doświadczeniem w branży rekrutacyjnej. GoldenLine jest obecnie spółką z o.o., która zatrudnia 30 osób i ma rozsądne przychody ;)

AK74 - Dla kogo jest GL? Chcieliście wzorując się na LinkedIn stworzyć podwaliny dla społeczności “biznesmanów” czy po prostu mieliście w planach zrobienie serwisu społecznościowego?

Początkowo chcieliśmy stworzyć serwis z ofertami pracy. Koncepcja ta była bliższa obecnemu pracuj.pl, jobpilot.pl, niż serwisowi społecznościowemu. Szybko doszliśmy do wniosku, że ten kształt serwisu ma bardzo małe szanse na powodzenie wobec mocnych konkurentów na polskim rynku.

Mniej więcej w tym samym momencie poznaliśmy LinkedIN, który zainspirował nas swoim zupełnie innym podejściem do rynku rekrutacyjnego. Pierwszy GoldenLine, który ukazał się w 2005 roku był znacznie bardziej podobny do amerykańskiego odpowiednika, niż teraz. Niestety do końca 2005, nie odnieśliśmy większych sukcesów.

Większość zainteresowanych serwisami społecznościowymi dla profesjonalistów była już na LinkedIN, jeszcze inni uznali GoldenLine za nudny. Przyszedł więc czas na gruntowane zmiany w naszym myśleniu. W tym okresie bardzo mało spaliśmy;) Staraliśmy się znaleźć rozwiązanie na jeden problem - jak zrobić serwis dla profesjonalistów, który nie jest uznawany za nudny.

Z pomocą przyszły nam takie społeczności jak MySpace, Orkut czy Hi5. Te serwisy pokazały nam jak sprawić, żeby ludzie cieszyli się Twoim serwisem. Można powiedzieć, że naszym celem było zabranie modelu biznesowego LinkedIn i zaprezentowanie go w nowej, bardziej przyjaznej i społecznościowej formie. Dochodzą do nas sygnały, że udało nam się to;)

AK74 - Oficjalnie przekroczyliście 200 tys. zarejestrowanych użytkowników. W świetle sukcesów N-K to dość niewiele. Czy naprawdę tak mało jest w Polsce użytkowników serwisu takiego typu? A może konkurencja jest taka dobra?

Aktualnie na GoldenLine jest 310 000 zarejestrowanych użytkowników. Do końca roku chcemy przekroczyć pół miliona. Nasz rynek jest znacznie mniejszy, niż naszej-klasy. Nie ma tutaj mowy o tak dużej “emocjonalnej” bombie jaka towarzyszyła odnajdywaniu starych znajomych ze szkolnej ławki.

Większość naszych użytkowników jest u nas w celu znalezienia pracy lub utrzymywania kontaktu ze znajomymi z firmy lub branży. Mimo, że temat pracy i kariery jest bardzo szeroki to nie dla wszystkich GoldenLine jest interesujący. Sporo ludzi woli dbać o swoje życie zawodowe w “konwencjonalny sposób”.

AK74 - A propos konkurencji - w zasadzie jest jedna: Profeo stworzone przez Pracuj.pl. Patrząc na ilość znajomych w GL i na wykresy Aleksy można powiedzieć, że Profeo jest sporo za Wami. Potwierdzisz?

Grupa docelowa nie jest łatwa. Nie wystarczy zrobić ładniejszego serwisu i lepiej go wypromować. Użytkownicy mają swoje przyzwyczajenia i ulubione miejsca. Ciężko jest ich przekonać do zmiany tych przyzwyczajeń.

Profeo nie wprowadziło nowej jakości na rynku, dlatego różnica między nami jest wciąż duża i się utrzymuje. Nie znaczy to jednak, że nie mamy o co walczyć. Jesteśmy świadomi, że nie osiągneliśmy jeszcze sufitu na polskim rynku. Mamy co robić.

AK74 - Jakie serwisy networkingowe podglądacie planując rozwój GL? Boicie się wejście na polski rynek konkurencji z zagranicy?

Ja osobiście najczęściej podglądam MySpace. Zaskakujące jest to jaki “nieład” prezentuje ten serwis, a jak bardzo lojalnych i przywiązanych ma użytkowników. Mam nadzieję, że nie wywołam burzy tym stwierdzeniem, ale Facebook nie daje mi tego co daje mi MySpace - nie czuję się tam jak w domu ;)

AK74 - Na GL nie widziałem zbyt dużej ilości reklam - jaki jest Wasz model biznesowy jeśli możesz zdradzić?

Większość przychodów pochodzi z usług rekrutacyjnych. To bardzo przyjazny i nie frustrujący model biznesowy z punktu widzenia użytkownika. Reklam nie lubimy już tak bardzo (szczególnie tych standardowych jak banery itp), więc nie ma ich wiele;)

AK74 - Przez branżę przetoczyła się fala akwizycji - ktoś się do Was zwracał się z propozycja nie do odrzucenia:)?

Muszę się skonsultować z prawnikiem zanim odpowiem na to pytanie;) A tak poważnie to oczywiście co jakiś czas pojawiają się oferty z różnych stron świata;) Na chwilę obecną nie chcemy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów.

AK74 - Jako stały użytkownik widzę, że GL wprowadza nowe “ficzery” - czego jako użytkownik serwisu mogę spodziewać się w bliskiej przyszłości?

GoldenLine to na chwilę obecną 2 podstawowe usługi - możliwość stworzenia profilu zawodowego oraz dołączenia i uczestniczenia w grupach dyskusyjnych. O tych 2 funkcjonalnościach myślimy najczęściej.

Ważne są też dla nas wszystkie potrzeby związane z komunikacją i interakcją pomiędzy naszymi użytkownikami (np. informacje z mojej sieci kontaktów). W tych obszarach należy spodziewać się zmian.

Wyceniamy polskie biznesy online

22:28 3rd June 2008

pomysly sa tanie

W paru periodykach natrafiłem ostatnio na interesujący i rzadko poruszany (w towarzystwie dżentelmanów) temat wyceny spółek czy serwisów internetowych. Michał Brański z o2 wycenił swój portal na 500 mln pln a Fotka.pl Rafała Agnieszczaka warta jest podobno około 200 mln pln…

No właśnie - wyceniać można ale wiadomo (truizm - trudne słowo), że sprzedający dostanie tyle ile zaoferuje mu kupiec. Z ruchów rynkowych widać, że pieniądze i chętni są gorzej natomiast zaczyna być z serwisami. Większość większych (i atrakcyjnych) podmiotów została kupiona bądź związała się strategicznie i finansowo. Pozostały takie rodzynki jak Filmweb ale nie sądzę aby A.Gortych zgodził się szybko na jego sprzedaż.

Czy zatem duży popyt i mała liczba serwisów gotowych do akwizycji popycha np. Agorę do solidnego przepłacenia za Trader.com? Patrząc tylko na przychody i zasięg serwisu widać, że podmiot dołączony do Gazeta.pl będzie miał generować większy zysk grupie ze sprzedaży ogłoszeń - z mojej perspektywy stawiałbym na to, że Agora chce zachować status “numero uno” w tej niszy.

Czyli firma była gotowa przepłacić aby obronić przyczółek i okopać się w nim na przyszłości. Czy tylko cena decyduje o wartości firmy internetowej? Czy są inne aspekty wyceny podmiotów na tym rynku?

Nie chcąc się mądrzyć i w tym temacie (czy dobrze słyszę chór zawiedzonych głosów?) poprosiłem kilka osób o pomoc - na pierwszy ogień poszedł Rafał Agnieszczak i Michał Faber. Zapytałem się ich jak można podejść do wyceny biznesów online przez pryzmat np. N-K. Poniżej przeczytacie ich wypowiedzi.

Michał Faber (właściciel m.in.: Biznes.net dofinansowanego przez MCI) odpowiada tak:

“W przypadku tak wyjątkowych firm jak Nasza-klasa, Youtube, czy Skype metody wyceny oparte na “fundamentach” (przychody, marża, zasięg, RU) zwykle nie mają zastosowania, bo mamy do czynienia z aukcją inwestorów, którzy chcieliby mieć niekwestionowanego lidera w swoim portfelu. Kto da więcej, ten wygrywa.

Oczywiście są instytucje finansowe, które w swojej strategii inwestycyjnej nie dopuszczają udziału w takich aukcjach, bo z zasady kupują tanio, a sprzedają drogo (ewentualnie klonują tanio i liczą na sukces).

Dlatego zwykle w aukcjach uczestniczą inwestorzy branżowi, strategiczni, ewentualnie pan-europejskie lub globalne fundusze i inwestorzy prywatni. Akurat teraz mamy bessę, więc być może aukcja jest zawieszona. Tym trudniej wycenić lidera.”

Kolejna osoba poproszona o wypowiedź w tym temacie to Rafał Agnieszczak (Fotka.pl). W czerwcowym wydaniu Forbes’a znalazł się artykuł Filipa Kowalika z informacją, że “wyceny fotka.pl przekraczają nawet 200 mln pln”. Zaciekawiony sprawdziłem u źródła:

[ciach] UPADTE: wyciąłem część wpisu - została błędnie przeklejona - była fragmentem prywatnej korespondencji z Rafałem i nie powinna być upubliczniona za co przepraszam R.A.!

Wartość biznesu szacujemy mnożąc roczne zyski przez tzw. “zmienną obwodu bańki”, która dla każdego biznesu określana jest indywidualnie na podstawie dynamiki wzrostu, potencjału reklamowego, perspektyw rozwoju, konkurencyjności branży itd.

Do niedawna myślałem, ze wynoszący 76 wskaźnik C/Z w momencie debiutu Gadu-Gadu na giełdzie jest wyjątkowo wyśrubowany. Sprzedaż udziałów w Interii po bardziej racjonalnej wycenie była tego dowodem.

Wycena Bankiera też zapewne nie przekroczy C/Z na poziomie 50 /3,7mln planowanych zysków x 50 daje 185 milionów, dużo więcej niż aktualny kurs na giełdzie.

Wydawało mi się wiec, ze zmienna obwodu banki powyżej 100 powodująca jej pękniecie już nigdy nie zostanie przekroczona. Jednak ostatnio Agora kupując Tradera zapłaciła prawie 120mln złotych za firmę, której zyski nie są nawet liczone w milionach.

I co? Bańka nadal nie pękła. Jeśli Nasza-Klasa zostanie ostatecznie sprzedana to niewiele zostanie do kupienia i na szczęście kolejnych rekordów pewnie nie będzie.

Za to wyczuwalny jest inny trend: wycenianie na miliony firm, które jeszcze nic nie zarobiły. Tutaj może być wiec dużo huku - każdy ze szkoły wie przecież, co wychodzi w wyniku mnożenia przez zero.”

A co Wy o tym sądzicie?

Szkapy w mrovisku z GPS?

13:08 30th May 2008

Maciej Białek GPS24.PL

Nie nie nie. Nic mi się nie pomerdało. Ten tytuł ma sens. Poniżej kolejny wywiad z osobą ciekawą i oryginalną w branży internetowej. Przed Państwem Maciej Białek właściciel sklepu GPS24.pl, serwisów Mrovisko.pl oraz Szkapy.pl…

Profil Maćka wyłowiłem na GoldenLine ponieważ zawierał ciekawe stwierdzenie w swoim opisie a dokładnie chodziło mi o zdanie w którym Maciek tłumaczył, że jego działania są zaprzeczeniem stawierdzenia, że “…z g**** bata nie ulepisz”.

Połaziłem, popatrzyłem co też takiego Maciek zrobił i stwierdziłem, że GPS24 faktycznie jest porządnym i solidnym sklepem. Faktycznie Maciek zrobił go za przysłowiową “złotówkę”? Kolejny po N-K w polskiej sieci? Postanowiłem przepytać Maćka na okoliczność jego doświadczeń e-commercowych. Wynik poniżej.

AK74 - Maćku w opisie na GoldenLine chwalisz się, że: “stworzyłem biznes za przysłowiowe 1 zł, który po 6 miesiącach funkcjonowania stał się i jest do tej pory najpopularniejszym sklepem z nawigacją gps w polskim internecie”. Ile z tego prawdy a ile lansu?:)

Podoba mi się maksyma ” Jak jesteś mały, udawaj, że jesteś duży. Jak już będziesz duży, udawaj, że jesteś mały “. To stwierdzenie ma wiele znaczeń, ale w moim przypadku oznaczało udawanie dużej firmy z mocną pozycją, podczas gdy firmę stanowiłem ja sam :)

Jak to robiłem ?

Pisałem mnóstwo artykułów o “GPS” i wysyłałem do masy dziennikarzy. Napisałem 7 dniowy emailingowy kurs “Jak zarabiać dzięki satelitom?”, dzięki któremu zdobyłem ponad 5000 adresów email od potencjalnych klientów. Wypowiadałem się jako ekspert przy każdym możliwym artykule o nawigacji w prasie.

Od razu wykupiłem numer 0 801 i za każdym razem przedstawiałem się jako ktoś inny… a wszystko po to, żeby pokazać duży potencjał i wykreować firmę jako specjalistę w branży GPS. Po kilku miesiącach nie musiałem udawać. Teraz firma to kilkanaście osób i kilka milionów obrotu przy dwucyfrowej rentowności.

Nigdy nie walczyłem i nie zamierzam walczyć ceną. Pomimo tego, że w porównywarkach zajmujemy końcowe pozycje, odnotowujemy ok 150% wzrostu w skali roku. A wszystko dlatego, że dajemy klientowi support na wysokim poziomie, mamy sprawną logistykę, szybkie biuro obsługi i pokaźną bazę klientów, złożoną z banków, dużych spółek giełdowych, ministerstw jak i licznych jednostek polskiego wojska, policji i straży granicznej.

AK74 - Polski e-commerce jest branżą dla każdego? Trzeba mieć tylko pomysł i za przysłowiową złotówkę można stworzyć dochodową firmę zatrudniającą kilkunastu pracowników?

Odpowiem prawdopodobnie jak każdy: To zależy.

Są branże, gdzie bez umowy typu “vip” z firmą kurierską nie masz szans by się utrzymać, bo dostawa towaru będzie śmiesznie długa, a niewydolność firm kurierskich jest już dość mocno zauważalna.

Ale są też nisze, gdzie spokojnie można budować swój sukces na tanim, lecz pracochłonnym “Piarze” jak przed 3 laty. Tak czy siak, pomysł to tylko impuls. Bez determinacji i zapału nie zrobisz nic.

AK74 - Drugi projekt Mrovisko.pl to próba wejścia w branżę ogłoszeniową. Wejście udane? Jak po kilku miesiącach wygląda serwis? Google odczuł wejście rywala w Polsce :)?

Google ads to nie branża ogłoszeń lecz reklam. Mrovisko ma na celu skupiać się na ogłoszeniach o pracę w szeroko rozumianym aspekcie szukania jak i publikacji. Przy starcie popełniliśmy kilka błędów, które właśnie reperujemy. Aktualnie negocjujemy z 3 zainteresowanymi inwestorami zainteresowanymi naszym projektem. Trochę to czasochłonne, bo podejście rodzimych inwestorów jest trochę nie internetowe.

Tzn. wymagają dokładnych obliczeń wszystkiego z prognozą przychodów na następne dwa lata co moim zdaniem jest nierealne. Wiem, że cyferki są ważne, ale to do diaska jest start’up i ryzyko istnieje zawsze, a szansę na kokosy tym bardziej :)

AK74 - Na pewno tworząc Mrovisko miałeś z tyłu głowy jakiś model biznesowy. Możesz go zdradzić?

No przecież widać dokładnie o co chodzi na mrovisko.pl - zarabiamy 50% z wydatków ogłoszeniodawców. Drugie 50% zostaje u wydawców, którzy emitują ogłoszenia.

AK74 - Kolejny projekt nad jakim pracowałeś to Szkapy.pl - powiem szczerze, że nie do końca rozumiem czym ma być ten serwis. Agregatorem treści? Serwisem społecznościowym? Rozbudowanym forum o motoryzacji?

Wszystkim tym co wymieniłeś. Jest to serwis rozrywkowy dla zmotoryzowanych. Możesz poddać ocenie swój pojazd, założyć swój zamknięty klub, dodawać zdjęcia, filmy i wydarzenia. Dowiedzieć się kto będzie na danym wydarzeniu.

Pogadać na forum klubu lub wirtualnego parkingu, na którym stoją pojazdy o tej samej marce czy modelu jak twoje…. i wiele innych funkcji, które właśnie dopisujemy rozmawiając z użytkownikami.

AK74 - Nie boisz się, że tworząc projekty tak bardzo odległe od tego z czym zaczynałeś (GPS24) możesz być postrzegany jako osoba, która nie bardzo wie co chce budować? A może masz jakiś plan na połączenie swoich serwisów?

A kogo lub czego mam się bać, przecież robię to z przyjemności i do tego z ludźmi, których uwielbiam i sprawia nam to wspólną frajdę. Nie pracuję dla nikogo, a żyć mam z czego … więc realizuję pomysły, które przejdą moją wewnętrzną weryfikacyjną batalię.

A jeśli chodzi o połączenie projektów, to akurat szkapy.pl są idealnym pokładem do sprzedaży nawigacji gps z Gps24.pl oraz innych produktów, ale o tym niebawem.

AK74 - Co planujesz jeszcze w tym roku? Kolejny serwis czy może sklep? Bo wiem, że na brak pomysłów nie narzekasz :)

W tym roku mam 3 projekty na tapecie : Gps24.pl, Szkapy.pl i Mrovisko.pl to chyba mi wystarczy na ten rok :)

AK74 - Widzisz się za 10 lat w tej samej branży? A może chcesz zmonetyzować tyle ile się da (nie mówię, że jest to coś złego) i miło spędzać czas jako anioł biznesu?

Jedno jest pewne. Muszę działać na wysokich obrotach! Uwielbiam, mieć wiele do zrobienia, bo wtedy jestem lepiej zorganizowany i czuję, że żyję…. ale za 10 lat na pewno zwolnię i zajmę się rodziną, o ile będę ją miał :) i może wrócę do dj’owania :)