Czasami Life is Good

17:09 9th June 2009

LG

Mmd firma obsługująca w Polsce koncern LG zaprosiła mnie do testów telewizora LCD oraz odtwarzacza blu-ray. Skusiłem się bo a) zawsze chciałem zobaczyć Megan Fox w Transformersach lepiej i wyraźniej b) nie miałem okazji sprawdzić co znaczy Full HD z powodu braku sygnału (kochana Cyfra + każe sobie dopłacić za programy w jakości HD) c) odrzucić możliwość dobrej zabawy jest po prostu bardzo głupie…

Chrzest ognia telewizor przeszedł podczas finału Ligii Mistrzów (Barca!) – niestety ciągnąłem sygnał przez kochaną Cyfrę + więc nie byłem w stanie powiedzieć czy oglądam transmisję z 2009 roku czy widzę mecz na Wembley z 1974. Jakość obrazu marna tak jak komentarz Szpakowskiego. Dodatkowo Cyfra + ma ostatnio tendencję do gubienia sygnału nawet przy małych opadach deszczu – pikseloza, brudy post-kompresyjne i inne fajne rzeczy pojawiają się coraz częściej. Ale wróćmy do LG.

Różnicę zauważysz natomiast w czasie korzystania z Xboksa – obraz jest żywszy, wydaje mi się (podkreślam wydaje bo nie mogę podłączyć na raz dwóch monitorów), że na LG gry wyglądają lepiej. Nie o niebo lepiej ale zauważalnie. Czy aż o tyle lepiej żeby koniecznie kupować sprzęt z 200 Hz? Poważnie bym się zastanowił jeśli nie jesteś geekiem albo hardkorowym graczem kupującym kable HDMI po 500 pln (lub drożej).

Jestem natomiast pod wrażeniem blu-ray’a – jakość obrazu jest bardzo bardzo dobra na tyle, że aż trzeba się przyzwyczaić (efekt podobny jak w iMaksie – lekki zawrót głowy w dynamicznych scenach przez jakiś czas). Po to zostało wymyślone kino domowe! Powiem szczerze – bo różnica między DVD a blu-ray’em jest widoczna niestety. Niestety ponieważ oznacza to, że trzeba będzie (znowu!) kupić całą trylogię Star Wars, trylogię Władcy Pierścieni, Matriksa…

Blu-raya testowałem na “Transformersach” – pamiętał ten film z kina i wiedziałem, że będzie to jeden z pierwszych filmów jakie zakupie jeśli kiedyś będę miał możliwość zainstalowania sobie napędu z niebieskim laserem. W kolejce czeka “Stealth” (ach te sceny podniebnych akrobacji, ach ta Jessica Biel), “300″ (must have on blu-ray), “Batman – Dark Knight” oraz. Dziwne ale nie znalazłem w pudełku z blu-rayem żadnej płyty “demo” – wypadek przy pracy czy brak wyobraźni producenta? Wystarczyłoby pokazać trailery kinowe nagrane w jakości HD żeby spowodować zwiększone wydzielanie płynu ze ślinianek.

LG chwali się, że ich blu-ray może być podłączony do internetu i stamtąd “ssać” filmy z YouTube – cóż wierzę na słowo, nie sprawdzałem bo nie chcę sobie psuć przyjemności z oglądania filmów “tylko” w jakości HD…

Acha – w związku z tym, że jestem tylko testerem sprzętu LG telewizor powędruje jako nagroda w konkursie, którego formułę wymyślam w pocie czoła. Telewizor jest “trochę” wart więc szczęśliwiec będzie mógł sam ocenić i testować sprzęt w swym domowym zaciszu.

Śledźcie zatem kolejne wpisy, może właśnie Ty staniesz się posiadaczem zajefajnego telewizora, który macał sam bloger AK74? Hę? A może jeszcze sypnę paroma płytami blu-ray do oglądania, kto wie, kto wie :)

Nadstawiam uszy na fajne pomysły na konkurs – jestem otwarty na każdy zwariowany pomysł!


PS. Informacja dla innych firm, które wahają się z przysłaniem swoich próbek do mnie – nie bójcie się, nie gryzę – jeśli macie naprawdę fajny sprzęt to zapraszam, nie zjadę go bardzo w recenzji. Chętnie zobaczyłbym w swojej skrzynce na listy jakiś zegarek Patek albo Maserati pod domem – w ostateczności może być Omega albo Lamborghini!

apple app store

W ostatnich dniach korporacje Apple opublikowała kilka wyników, które pokazują kondycję finansową firmy jak i rynków na których działa. Jakie to są wyniki? Ano niestety dla konkurencji bardzo dobre…

Oficjalnie potwierdzono – z App Store została pobrana MILIARDOWA aplikacja. App Store’owi udało to się osiągnąć w czasie 9-ciu miesięcy. Patrząc na to jak App Store zmienił rynek dystrybucji aplikacji można tylko zastanawiać się dlaczego dopiero teraz tak się stało? Ano może dlatego, że zamiast multi pazernej polityki większości agregatorów w stylu 60:40 postawiono na odwrócenie proporcji na 30:70?

Badania pokazują, że posiadacze iPhone’ow po prostu korzystają z platformy dystrybucji software’u w przeciwieństwie do posiadaczy komórek innych producentów. A przecież to nie Apple wymyślił taki model sprzedaży.

Ilość iPhone’ów i iPod’ów Touch wzrosła do 37 milionów sztuk z 17-tu w grudniu 2008. Skąd taki nagły skok? To proste: “The sum of iPhone plus iPod touch is now about 37 million units… The iPod touch is the runaway hit and it’s clearly being driven by the App Store.”

iPhone i jego system operacyjny ma około 50% rynku urządzeń określanych jako “smartphones”. Google z Androidem, Microsoft z Windows Mobile nie tyle co powiększają udział ale wręcz tracą. Jedynie RIM czyli BlackBerry może stawać w szranki i konkury z iPhone OS. I pomyśleć, że Apple wymuszając na operatorach komórkowych przygotowanie specjalnych pakietów (mniejsze opłaty, większe limity) związanych z transferem danych doprowadziło do sytuacji w której użytkownicy iPhone’ów w 95% przypadków korzystają z Internetu w telefonie. Dziwne, nie?

No dobra, mamy kryzys. Ile kasy stracił Apple w wyniku tąpnięcia światowych rynków, recesji i chaosowi w branży finansowej? Wygląda na to, że mało skoro obecnie posiada nadwyżkę w wysokości 29 miliardów dolarów. Widocznie na drogim sprzęcie wychodzi się lepiej niż na sprzedaży kiepskiego softu (tu odniesienie do MS i kampanii “laptop hunters”).

I na koniec zagadka – a jaki procent wśród globalnej sprzedaży telefonów komórkowych zajmuje Apple?

…1% (jeden procent).

Bo jak głosi stara prawda – czasami warto mieć tylko 1% jeśli rynek jest warty kilkaset miliardów dolarów.

Halo Nokia (90% w plecy w porównaniu do analogicznego okresu w poprzednim roku)! Halo Microsoft (6% wartość całej firmy w dół – po raz pierwszy od 23 lat)!

world of warcraft gold farming

Na początku trochę statystyk – globalny rynek wirtualnych przedmiotów w grach typu MMO oceniany jest na 1.8 miliarda dolarów. 1 milion osób w Chinach pracuje jako “farmerzy złota”, 30% graczy MMO przyznaje się do korzystania z usług osób i firm, które sprzedają wirtualną walutę, usługi czy całe postacie…

Jestem zafascynowany grami typo MMO(RPG) i ich wpływem na resztę produktów związanych z rozrywką elektroniczną (szczególnie te oferujące funkcję multiplayer). Wszystko wskazuje na to, że gry będą w przyszłości nadal “darmowe” ale poziom “wysysania” z użytkownika kasy za “drobne” modyfikacje (dostęp do nowych broni, czarów, ras, poziomów, konfigurowanie własnego pokoju itd. itp.) stanie się głównym kanałem zarabiania. Nie będą potrzebne denerwujące reklamy i wykupowanie dostępu do konta.

“World of Warcraft” przekroczył dawno wymiar gry komputerowej i stał się dla ponad kilkunastu milionów osób bardzo realną krainą jest dziś faktem. Nic dziwnego zatem, że według SwagVault świat WoW generuje dla “real money traders” (RTM) 70% całego obrotu kasą “wirtualnego” handlu. Świat WoW liczy sobie ponad 11.5 miliona zarejestrowanych i płacących co miesiąc ~15$ (policzcie sobie sami ile to jest miesięcznie z samego abonamentu..). Teoretycznie więc twórcy nie potrzebują innych metod na zarabianie na swoim produkcie. Niestety zjawisko handlowania przedmiotami, kontami i walutą z gry stanowi o wiele większe źródło dochodów tyle, że nie dla Blizzard’a.

Taki handel nie podoba się oczywiście twórcom gier (światów) bo jak można się domyśleć omija skutecznie system płatności producenta i cała kasa trafia do kieszeni ludzi, którzy nie płacą za serwery, patche, moderatorów, update’y i całą masę rzeczy jaka musi się pojawić aby taka społeczność (społeczeństwo? Naród) mogła bawić się wspólnie.

Jak można zarabiać na grach MMO nie bedąc ich twórcą? Sprzedając wirtualną walutę uzyskaną właśnie z “farmerowania” (czyli syzyfowej pracy całej masy Chińczyków, którzy legalnie pozyskują małe kwoty żeby potem je sprzedawać na aukcjach i w sklepach), “levelując” postacie (cennik 100-1500 $) za kasę albo sprzedając całe konta (do publicznej informacji przedostał się news o sprzedaży konta postaci w WoW za 10 tys. $).

Ale nie samym WoW ludzie żyją. Mężczyzna przedstawiający się jako Paul (Anglik żeby nie tworzyć wrażenia, że wszsycy “gold farmersi” to tylko posiadacze żółtej skóry) jako kolejny przykład podaje przykład grę “Ultima Online” pokazuje, że brak odpowiednich zabezpieczeń spowodował wysyp automatów i pisanych procedur za pomocą których handlarze pozyskiwali pokaźne zbiory waluty i przedmiotów. Paul za pomocą paru skryptów i inwestycji kilkuset funtów stał się masowym wytwórcą (i sprzedawcą) wirtualnych gadżetów.

Po UO Paul przesiadł się na EveOnline – kosmiczną space operę z handlem, statkami, bitwami na skalę..kosmiczną. W EO Paul szybko wpadł na pomysł jak dorabiać sobie (sprzedawał plany budowy statków korporacjom, które odpalały mu procent ze sprzedaży jednostek na Ebay’u).

Paul działał sam. Chińscy “pracownicy” działają i są organizowani jak fabryki – stoły, komputery, spanie, praca. Wszystko nadzorowane przez “bossa” (nie mylić z “level bossem”) którego nie ma w firmie bo musi zabiegać o ogłoszenia, sprzedaż, nabór kolejnych pracowników (rotacja jest bardzo duża – w końcu nawet gry komputerowe się nudzą jeśli 15 godzin dziennie bijesz się z tym samym potworem na tej samej “instancji” aby dostać losowy skarb jaki “wypada” z niego po jego śmierci).

Gdzie pojawia się kasa pojawiają się problemy. Ktoś musi sprzedawać wydobyte złoto, ktoś musi reklamować i dbać o obroty. Chińskie “mrówki” nie mają takich zdolności więc nawiązują sojusze z firmami w USA i Europie. Tworzone są międzynarodowe konsorcja zajmujące się tylko obrotem wirtualnymi dobrami na ogromną skalę.

Jeśli podliczyć sprzedaż w firmach chińskich, japońskich i koreańskich to zamiast 1.8 miliarda $ pojawia się kwota..10 miliardów dolarów. Dziesięć miliardów dolarów żywej gotówki, która generowana jest z pikseli na monitorze i żądzę posiadania graczy.

Oprócz sprzedaży (za którą oficjalnie Blizzard, twórca WoW banuje graczy) problemem są kradzież numerów kart, wymuszanie, kradzieże kont, spamowanie w trakcie gry, spamowanie serwisów “growych” i inne “drobne” przestępstwa jakie pojawiają się w ślad za działalnością RTMów.

Problem jest poważny skoro sam Chiński rząd postanowił nałożyć 20% podatek od sprzedaży wirtualnych przedmiotów. Jeśli Chińczycy cos robią to nie mogą się mylić.

Pozostaje zatem pytanie czy walka z “wirtualnymi wiatrakami” jest właściwym wyjściem dla producentów takich gier jak Warhammer czy WoW. Może lepiej zalegalizować cały sektor, nałożyć podatek albo czerpać % od każdej transakcji? Pomyślcie – nawet 1% od 10 miliardów dolarów to kupa bynajmniej nie wirtualnej kasy..

DRM zabije twój biznes

19:44 25th March 2009

spore drm


Trochę odgrzewany kotlet. Spore, bardzo dobra gra ze stajni EA której premiera odbyła się w zeszłym roku jest dobrym przykładem na to, że zabezpieczenia elektroniczne nie dość, że nie spełniają swoich założeń to dodatkowo prowokują użytkowników do sięgnięcia po mało legalne metody. Paranoja?…

Jak w dzisiejszych czasach mierzyć sukces gry komputerowej? Liczbą ściągniętych wersji pirackich (trackerów) – tak przynajmniej można to robić na przykładzie Spore.

500 tys. kopii gry Spore ściągnięto w jeden tydzień tylko na PirateBay dzięki czemu ten tytuł (a właściwie jego producent Electronics Arts) został okrzyknięty “most downloaded game“. Przykre bo nad Spore pracowało bardzo dużo ludzi i wydano kupę kasy na promocję – ktoś zawalił cały pomysł nakazem ubrania całej gry w zabezpieczenie jakiego klienci nie akceptują.

Wszystko dzięki DRM – na Amazonie (w kilka tygodni po premierze) pod grą pojawiło się 2,219 opinii użytkowników z czego uwaga, uwaga – 2,018 z nich oceniło grę dając tylko jedną gwiazdkę (sic!) aby zaprotestować przeciwko zastosowaniu technologii DRM do zabezpieczenia gry.

Zastanówmy się ile osób będzie zmuszonych do przejścia na “ciemną stronę mocy” tylko dlatego, że nośnik, który dostali od producenta gry, filmu czy muzyki np. nie chce się odpalić na kolejnym komputerze, nie pozwala zrobić MP3 (bo chcę mieć wersję na swoim odtwarzaczu) ani innych normalnych rzeczy.

Jeden z często spotykanych tekstów komentarza na Amazon.com to “jako klient chcę mieć możliwość decydowania gdzie odtwarzam i komu pożyczam swoją własność“. Zrozumiała jest chęć autorów i producentów od ochrony swoich dzieł ale pokazuje powyższy przykład może zdarzyć się tak, że właśnie poprzez zastosowanie zabezpieczeń bardzo wkurzymy swojego klienta.

I bądź tu człowieku mądry i staraj się dogodzić wszystkim.

PS. A tu poczytacie ile BSA czyli polski pies na piratów ściągnął z nich odszkodowań.

iPhone OS 3.0 + FB = lepsze granie!

22:33 19th March 2009

facebook+iphone

Nowe informacje o nowej wersji softu Apple’a są dość zaskakująco dobre – nie chodzi mi o legendarne kwestie MMSów i Copy+Paste (faktycznie, w 2009 roku takie funkcje są dość oczywiste i powinny zostać wprowadzone dawno). Wersja OS 3.0 umożliwia zastosowanie bardzo ciekawych rozwiązań dotyczących developerów gier…

Co takiego ciekawego można będzie znaleźć w OS 3.0 pod kątem gier?:

> Możliwość wymiany plików (P2P) poprzez łączność Bluetooth ale również granie w wersji p2p!
> Voice chat (a raczej in-game voice chat:) – dla miłośników CS-owego TeamSpeak’a nie trzeba mówić co to daje :)
> Wprowadzenie mikropłatności (upgrade’y w grach, sprzedaż treści!)
> Dźwięk i wideo przesyłane strumieniowo do aplikacji (mniejsza waga pobieranej aplikacji!)
> Dostęp do biblioteki iTunes na iPodzie lub iPhonie – wykorzystaj swoją muzykę jako podkład w grze.
> Push Notification – grasz w grę lokalizacyjną, wyłączasz aplikację na czas rozmowy. Nagle bang! Gra uaktywnia się i informuje cię, że w pobliżu jest inny gracz.

.. oraz 1000 (dokładnie 1 tysiąc) nowych API. Więcej informacji znajdziesz tu.

To co powyżej bardzo fajnie może wesprzeć w zasadzie mało obecną kategorię gier w App Storze czyli MMO. Teraz developerzy, którzy mają w swoich szufladach gotowe portingi swoich tytułów (Wyobrażacie sobie Ogame albo Tibię na iPhone’a z możliwością grania w pracy, domu i szkole? Brrr…) żywiej się zainteresują pojawianiem się ich gier na platformie iPhone’a.

Pamiętajmy też, że Facebook umożliwił podłączanie się do tego serwisu posiadaczom iPhone’ów za pomocą usługi Connect co umożliwi dołożenie silnej warstwy społecznościowej dla gier na platformę Apple’a. Znajdowanie chętnych do grania wewnatrz takiej ogromnej społeczności jaką oferuje FB jest bardzo ciekawe. Są już dostępne aplikacje wykorzystujące FB Connect: Tap Tap Revenge 2, Urbanspoon, Flixster Movies, and Sportacular.

Granie zaczyna być naprawdę “społecznym doświadczeniem”, multiwymiarowe i wykorzystująca potencjał serwisów społecznościowych (bo pewnie po FB parę innych też się chętniej “otworzy”).

Dla tych, którzy płaczą, tupią nóżkami i twierdzą, że nienawidzą Apple’a i iPhone’a mam dobrą informację – ponieważ Wasz ukochany OS / operator / producent komórki na pewno po cichu zagryza zęby z wściekłości i zazdrości to spodziewajcie się pojawienia podobnych opcji w Waszym G1, Pre Palmie czy innym “ajfon kilerze”. Kopiuje się przecież od najlepszych :)

Pierwsza gra na iPhone’a po polsku

2:01 6th January 2009

adaction i rock'em blocks


Firma AdAction przygotowała swoją pierwszą grę w wersji na telefon iPhone. Aplikacja jest już dostępna dla wszystkich posiadaczy tego telefonu w sklepie App Store. Jest to jednocześnie pierwsza gra z polską instrukcją jaką można pobrać z platformy Apple.

Gra nazywa się Rock’em Blocks i jest grą logiczną, w której należy układać obok siebie we właściwym porządku kolorowe kamienie, a zadanie dodatkowo utrudnia upływający czas. Na potrzeby promocji został przygotowany prosty serwis internetowy promujący grę pod adresem www.rockemblocks.com.

Grę można pobrać ze sklepu Apple czyli z App Store za 99 centów. Co istotne jest to pierwsza gra w App Store w polskiej wersji językowej.

“Polskie produkcje na App Store nieśmiało przecierają szlaki, a Rock’em Blocks dodatkowo przygotowana została także w polskiej wersji językowej. To nowość w sklepie Apple’a. Nasz debiut traktujemy nieco eksperymentalnie, ale już od kolejnego roku chcemy wypuszczać po kilkanaście gier rocznie na iPhone’a. Trwają też pracę nad grami, które będą dostępne pod Symbianem i Androidem.” – mówi Artur Kurasiński, product manager w AdAction.

AdAction jest firmą, która w kompleksowy sposób zajmuje się reklamą w grach i wykorzystaniem rozrywki do działań marketingowych. Spółka od kilku miesięcy rozwija działania związane z aktywnością mobilną – uruchomiła między innymi projekt mobiAds, sieć reklamy mobilnej.

“Obecność naszych gier na jednym z najpopularniejszych telefonów na świecie to naturalna konsekwencja naszych działań. A zarazem próba wejścia na szerszy rynek, bo aplikacje na App Store dostępne są dla posiadaczy iPhone’ów na całym świecie” – dodaje Adam Dyba, prezes zarządu AdAction.

Firma planuje wesprzeć swoje gry na iPhone’a działaniami reklamowymi. Jeszcze w pierwszej połowie tego miesiąca uruchomiona zostanie kampania reklamowa promująca grę Rock’em Blocks. Specjalne reklamy wyświetlane będą tylko użytkownikom iPhone’ów w obrębie sieci reklamowych IDMnet i ARBOmedia.

„Traktujemy tę akcję jako sprawdzenie skuteczności promocji do użytkowników iPhone w Polsce, postaramy się zmierzyć jej wpływ na zwiększenie sprzedaży w sklepie App Store” – powiedział Michał Hejka z IDMnet. „To nasza kolejna akcja dla użytkowników iPhone. W ramach naszej sieci możemy dotrzeć do blisko 100 000 posiadaczy tego telefonu w Polsce, czyli praktycznie do wszystkich, którzy uruchamiają przeglądarki w swoich telefonach” – powiedział Marcin Woźniak, prezes ARBOmedia.

Wejdź do App Store i kup grę za jedyne 0.99 $! :)
appstore

Historia nauczycielką życia?

16:18 7th December 2008

medal of honor

W paru rozmowach przeprowadzonych ostatnio pojawił się podobny temat – czy wielki Gugiel i Wikipedia zastąpią nam pamięć podręczną? Czy w dobie powszechnego (khm khm) dostępu do sieci – zaśmiecać (jak chcą nazywać to jedni) umysły datami i pierdołami czy po nadal wymagać opanowania do perfekcji materiału wraz z informacją ile lat miała każda nałożnica księcia Bolko?…

Mało poważnie zacząłem ale temat jest nie licho poważny. Weźmy taki przedmiot jak historia. Nie mam aktualnie żadnego dziecka (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) ale oczami wyobraźni widzę jak za parę lat podłączenie z siecią będzie raczej normą (nawet w Polsce) i nakładanie na dzieci uczenia się np. dat wszystkich przywilejów szlacheckich jest (jak dla mnie) dość kontrowersyjne. Dlaczego?

Bo zobaczcie, że historia (o zgrozo) nie stoi w miejscu i cały czas podręczniki pęcznieją od faktów pisanych na nowo – choćby z ostatnich kilku lat mamy już wojnę polsko-polską (PiS-PO) oraz rusko-kontra reszta świata (Gruzja), igrzyska w Chinach, zamieszki w Tybecie i parę jeszcze rzeczy dojdzie.

Jak nasze dzieci podrosną to trzeba będzie umiejętnie wybierać czy lecimy po łebkach z antykiem i koncentrujemy się na współczesności (no właśnie – której?:) albo też połowicznie raczymy dziatwę faktami o I i II wojnie światowej i przybliżamy np. malarzy Renesansu.

Jaka jest alternatywa? Można uczyć przez zabawę. Trafiłem na taki przykład uczenia np. młodych graczy gier typu “Medal of Honor” o co właściwie chodzi w tej strzelaninie i kto to był ten Hitler.

Przestrzegam, że żargon jakim posłużyli się twórcy tej prostej animacji jest ultra hermetyczny ale przezabawny w zestawieniu z realnymi postaciami tamtych czasów. Całość przedstawiona w schemacie dialogu graczy (z nickami: Stalin, Tojo itd.) bawiących się w wojnę okraszona współczesnym poczuciem humoru.

Czy dożyjemy bryków w takiej właśnie postaci i poziomie treści. Obawiam się, że niestety tak. Pytanie tylko czy jest to tylko obawa 30-to letniego pierdziela w stylu “..za moich czasów”? Niestety nie umiem zdystansować się tak bardzo żeby móc odpowiedzieć sam sobie :)

AdAction wchodzi do globalnej gry

19:32 16th October 2008

adaction iga worldwide

Polska dołączyła do czołówki światowego przemysłu reklamy w rozrywce. Stało się to za sprawą umowy podpisanej między największą siecią reklamy w grach, IGA Worldwide, a firmą AdAction, specjalizującą się w wykorzystaniu gier w działaniach marketingowych…

Przepraszam za prywatę (sic!) na swoim blogu ale poniższa informacja jest po prostu ważna z mojego punktu widzenia i chciałbym się nią podzielić. Na razie jest to prosty copy+paste informacji prasowej ale obiecuję wywiad z ludźmi stojącymi za AdAction (ważna informacja dla czytelników – tak, współpracuję z tą firmą i tak, to jest jej reklama).

“Umowa podpisana obejmuje współpracę przy umieszczaniu reklam dynamicznych w grach komputerowych i na konsole w sieci IGA Worldwide kierowanych do polskich graczy. Sieć obejmuje swoim zasięgiem około 30 milionów graczy w 150 krajach świata.

Jej reklamy wyświetlane są blisko 300 milionów razy na tydzień. Wśród firm, które zdecydowały się na emisję reklam w grach, są m.in. BMW, Nokia, Intel, Burger King, Red Bull, Gillette, Ben Sherman i T-Mobile.

Polski rynek ma być w Europie jednym ze strategicznych regionów w działalności IGA. – Amerykanie poszukiwali w Polsce partnera blisko rok. Rozmawiali z wieloma firmami związanymi z mediami i reklamą. Tym bardziej cieszy nas uzyskanie statusu wyłącznego partnera na Polskę. – mówi Adam Dyba, prezes AdAction, firmy zajmującej się m.in. reklamą dynamiczną w grach jak i produkcją gier reklamowych.

W kwietniu 2008 r. odbyła się pierwsza polska oficjalna kampania z wykorzystaniem sieci IGA Worldwide – reklamowane był turniej gier komputerowych KODE5 oraz serwis dla graczy GameCorner.pl.

Reklama dynamiczna, czyli taka która pozwala na uruchomienie kampanii w ciągu kilku dni, stanowi jedną z najszybciej rozwijających się form marketingu w grach. Jej wartość ma osiągnąć w 2010 roku 1 miliard dolarów, a w 2012 roku ponad 2,5 miliarda.

Polski rynek reklamy w grach jest dopiero w fazie początkowej. Eksperci przewidują, że to właśnie nad Wisłą dynamika rozwoju będzie jedną z najszybszych w Europie. – Rodzimy rynek reklamy w grach szacowany jest na 3 mln zł rocznie i jego rozwój oscyluje w okolicach 115 procent w skali roku. W Polsce możemy na dziś dotrzeć do ponad 350 000 graczy, liczba ta także rośnie niezwykle dynamicznie. – tłumaczy Adam Semik dyrektor sprzedaży AdAction.

Jak pokazują analizy firmy badawczej Nielsen, 25 procent aktywnych graczy pamięta dobrze reklamy widziane w grach. Aż 35 procent męskiej grupy graczy uważa, że reklamy pomagają podejmować decyzje zakupowe. Dla branży reklamowej jest jeszcze jedna dobra wiadomość: średnia wieku gracza to 29 lat.

To doskonały grupa docelowa dla wielu reklamodawców. – Reklamy w grach umieszczane są w sposób nieinwazyjny i prezentowane w formatach znanych z życia. W trakcie grania widzimy na przykład reklamowy plakat na ścianie budynku albo uliczny billboard. – wyjaśnia Robert Stępniewski z agencji HYPERmedia. – W obecnym świecie marketerzy poszukują nowych form dotarcia do klientów i a media stale rywalizują o ich zainteresowanie.

Obecność marki w grze daje szanse na długie obcowanie z marką, jeśli jest to robione umiejętnie pozwala także poprzez rozrywkę nauczyć i przyzwyczaić klienta do korzystania z ich produktu. To niezwykle cenne i niespotykane w innych mediach. – dodaje.

Współczesne kampanie w grach on-line to precyzyjne określenie zarówno typu gry, jak i targetowanie geolokalizacyjne (reklamy emitowane są w wybranych miejscach i regionach). Reklamy produktów FMCG, ubrań czy obuwia, umieszczane są w grach przygodowych, zręcznościowych, a także społecznościowych (np. The Sims). Marki motoryzacyjne to oczywiście marketing w zaawansowanych grach wyścigowych, np. Colin McRae, czy Trackmania Nations.

AdAction przygotował specjalny serwis internetowy pozwalający obejrzeć gry, w których można zamieszczać reklamy wraz z formatami reklamowym i przykładami obecności reklamowej. (http://planner.adaction.pl).

Informacje o AdAction:

AdAction to spółka zajmująca się rozrywką w Internecie, na urządzeniach mobilnych oraz w grach na komputery PC oraz konsole do gier. W portfelu usług spółki można znaleźć między innymi produkcję gier reklamowych dla wielu platform (Internet, mobile, konsole, komputery PC), przygotowanie i budowę contentu dla serwisów internetowych w zakresie rozrywki, organizowanie społeczności wokół gier on-line czy prowadzenie złożonych działań i kampanii wykorzystujących gry jako medium reklamowe.

www.adaction.pl

Dodatkowych informacji udziela:
Jacek Jankowski
CEO AdAction
jacek.jankowski@adaction.pl
mobile: +48 667 940 279

Kontakt dla mediów i obsługa PR:
Wolfgang Laskowski
WLMedia.pl – public relations, e-marketing
wolfgang.laskowski@wlmedia.pl
tel.: +48 510 189 555

Jak to robią trzydziestolatkowie?

22:23 15th April 2008

elfy elfy a gdzie klocki lego?

Takie (i inne bardziej filozoficznie) pytania dręczyły mnie onegdaj kiedy byłem kilka lat młodszy (tak, był taki czas). Hmmm. Robią to częściej? Z większą ilością osób? Lubią puszczać muzykę i wykorzystywać jakieś gadżety? A może po prostu mówią do siebie podczas? Teraz kiedy przekroczyłem rubkion wieku sam mogę sobie odpowiedzieć na powyższe pytania…

Mowa oczywiście (he he) o grach fabularnych (ang. Role Playing Game) którymi zauroczony z różną siłą jestem od ponad 18 lat. Udało mi się załapać na same początki mody, kserowanie podręczników, wykonywanie własnych narzędzi do losowania wyników, tworzenie tabel postaci i godziny, setki godzin grania wszędzie gdzie popadnie. Acha żeby było jasne – czczę tylko jeden system. Adeki górą! :)

Z lekkim niesmakiem przypominam sobie, że w liceum lubiłem zostawać po części oficjalnej aby wraz z grupka kolegów (koleżanki średnio chciały bawić się w “takie” rzeczy) przesiewać kolejne labirynty i mordować kolejne bestie. Dziś grupki młodzieży via net wesoło “levelują” swoje postacie ewentualnie “ekspią”. Brrrr.. O czasy! O morale! Gdzie jest duch prawdziwego grania w RPG!?

Zostawmy jednak młodzież, która jest dla pokoleń starszych zawsze inna, dziwna i gorsza. Tym razem chciałbym podzielić się refleksją na temat sesji wyjazdowych (zazwyczaj weekendowych) w czasie których w końcu znużeni życiem, pracą (żona, dziećmi, komputerem, rybkami itd. itp.) mogą z dala od domowych pieleszy po prostu grać, grać i grać…

Przeżyłem całkiem niedawno taką sesję weekendową. Ponieważ z roku na rok spada liczba okazji na wspólny wyjazd, dlatego każda szansa wyrwania się wspólnego i zagrania w “erpegi” tudzież “rólgry” (jak ktoś kiedyś pięknie spolszczył RPG) jest bezcenna.

Po ostatnim wyjeździe nasunęło mi się kilka ogólnych wniosków, którymi chciałbym się podzielić a propos takiego spędzania czasu:

> Trzydziestolatkowie na sesji wyjazdowej zachowują się jak 15-to latkowie na obozie harcerskim. Z tą różnicą, że teraz można pić alkohol i palić papierosy bez wizji kary ze strony zastępowego. I karnego obierania ziemniaków.

> Posiadania laptopa staje się niestety częstsze niż prawidłowo wypełniona postać gracza. Dodatkowo niestety dzięki wi-fi można słać sobie informacje i śmiać się z nich na głos czym rozwala się cały klimat sesji. Dzięki MacBookowi można robić głupie zdjęcia kamerką i pokazywać siedzącym obok graczom.

> Mistrz Gry popełnia błąd pozwalając wejść na sesję “postaciom czarującym” jeśli tylko jeden z graczy nie dysponuje takimi mocami (he he he Filipie, nie mogłem się powstrzymać!)

> Muzyka na sesji z elementu towarzyszącego staje się (za sprawę ipoda) elementem wspólnego przeżywania – każdy gracz chce puścić “swój” kawałek i kręci kółkiem ipoda z zaciekłością nie reagując na uwagi i prośby o ściszenie np. takiego kawałka puszczonego w trakcie skradania się do przeklętych kurhanów…

> Piwo “Kasztelan” jest be. rum holenderski jest okej.

> Stajnie za oknem (dźwięk) i konie (zapach) stają się mało istotnymi elementami otaczającego środowiska o 4.00 rano

> Nadal nie mogę pozbyć się wrażenia, że następnego dnia przy śniadaniu wszyscy współwypoczywając patrzą się na nas i myślą sobie po cichu “który z nich to ten ogromny barbarzyńca ucinający na raz 4 głowy trolli?

>…Ewentualnie matka małego dziecka może myśleć tak “jak ja się dowiem, który z tych ZCADASDA@@#! w nocy wyszedł na dach i darł się udając mantikorę czy inne bydlę!!”

> Turlanie kośćmi jest fajne. Nadal.

> Nie zagram już w WoW. Jest nudny i przewidywalny jak zmęczony Mistrz Gry o 6.00 nad ranem.

> Każdy wyjazd musi mieć swoją piosenkę przewodnią. Tym razem był to Tymon Tymański (na Tranzystorach) i utwór “Lubię“. Hymnem poprzedniego wyjazdu był ten kawałek w wykonaniu Kukiza pod wszystko mówiącym tyułem “Pieśń o Małyszu, czyli frustracje sprawozdawcy sportowego”.

> Granie w weekend wyklucza sen. Po dwudniowej sesji moje zapotrzebowanie na sen skoczyło o jakieś 200%. Nie wiem kiedy to odeśpię – może wezmę krótki urlop? Albo wyjadę na kolejny weekend-maraton?

PS. Jakby ktoś nie widział tego jeszcze – co się dzieje kiedy gra się w RPG zbyt poważnie.

PPS. Dziękuję Michałowi, Filipowi, Henrykowi, Kamilowi i Tomkowi za dwa dni oderwania (dosłownie i w przenośni) od rzeczywistości. Jakby co to oczywiście piszę się na kolejną wyprawę :)

Wielkie granie w Blue City!

19:00 29th March 2008

Kode5 5-6 kwietnia BlueCity Warszawa

W dniach 5-6 kwietnia w warszawskim centrum handlowym „Blue City” odbędzie się największa impreza dla miłośników gier komputerowych podczas tej wiosny. Na ponad 4 tysiącach metrów kwadratowych zorganizowane zostaną turnieje, konkursy oraz zabawy związane z grami. Wszystko to podczas finału polskiej edycji imprezy „Kode5 Global Gaming Revolution”…

W imieniu swoim jak i reszty zespołu AdAction ogłaszam i zapraszam na Kode5 :)!

Poniżej oficjalna informacja prasowa dotycząca imprezy:

Organizatorzy polskiego Kode5 przygotowali mnóstwo atrakcji dla wszystkich, którzy odwiedzą „Blue City”. Będzie można na przykład wcielić się w gwiazdę rocka podczas turnieju w grę „Guitar Hero III – Legends of Rock”. W dwudniowym turnieju zawodnicy będą mogli co godzinę wygrać ciekawe i atrakcyjne nagrody. Najlepsi zawodnicy otrzymają w niedzielnych finałach (6 kwietnia) nagrody specjalne.

Atrakcje czekają także na osoby lubiące śpiewać – to dla nich zorganizowane zostaną rozgrywki w „SingStar Eska hity na czasie”. Wiele emocji przysporzy z pewnością finał rozgrywek superprodukcji „Call of Duty 4”, w którym weźmie udział sześć drużyn, a z członkami drużyn będzie można dodatkowo stanąć w szranki w rozgrywkach Deathmatch. Dla miłośników poważniejszych rozrywek Betsson.pl przygotuje pokaz i naukę w pokera.

Doskonale bawiąc się w Warszawie będzie można przenieść się do innego miasta, wirtualną jazdę po Lublinie będzie można odbyć dzięki wyścigom w Mercedesie klasy C po ulicach tego miasta w Second Life. Specjalnym wydarzeniem będzie na pewno przedpremierowy pokaz gry „Frontlines: Fuels of War” zorganizowany przez sklepy komputerowe Reactor na tydzień przed oficjalną polską premierą tej gry.

Na odwiedzających czekają także dodatkowe atrakcje, m.in. nagrody gwarantowane od sponsorów czy występy grupy rockowej Zbawiciele.

“Wydarzenia takie jak turniej KODE5 i imprezy jemu towarzyszące są okazją do spotkania wszystkich osób lubiących dobrą rozrywkę – zarówno graczy traktujących grę jako zabawę, jak i zawodowych wyjadaczy. Jedno jest pewne, połączy ich doskonała zabawa, którą zapamiętają na długo. ” – mówi Maciej Czerwiński z firmy Gradobicie.pl, współorganizatora turnieju Kode5 w Polsce.

Łączna wartość nagród rozdanych podczas kwietniowej imprezy przekroczy 100.000 zł. Większa część tej sumy będzie przeznaczona dla osób odwiedzających Kode5 i biorących udział w zabawach oraz rozgrywkach.

Jak zapewniają organizatorzy, polski finał Kode5 i wydarzenia mu towarzyszące, mają pokazać, że gry komputerowe to doskonała rozrywka dla całych rodzin. Filozofią tej imprezy jest pokazanie, że granie staje się rozrywką międzypokoleniową.

“Rozrywką, w której mogą uczestniczyć dzieci i rodzice, z której mogą korzystać znajomi i przyjaciele podczas spotkań towarzyskich” - mówi Jacek Jankowski, dyrektor zarządzający AdAction, organizatora turnieju Kode5 w Polsce.

Głównymi zawodami imprezy są finały Counter Strike i Warcraft III. 5 i 6 kwietnia w warszawskim „Blue City” zostanie wyłoniona najlepsza pięcioosobowa drużyna i najlepszy gracz, którzy pojadą na światowy finał „Kode5 Global Gaming Revolution”, gdzie będą reprezentować nasz kraj.

Więcej informacji:

Kode5

Gradobicie.pl

AdAction