krakspot


Robię copy+paste informacji dot. kolejnej po Democampie imprezie na której będzie szansa sprawdzić swój pomysł na biznes konfrontując przed branżowymi specjalistami. Postanowiłem wspomóc tę inicjatywę bo tego typy pomysłów nigdy dość a Kraków to fajne miasto :)


Po co konkurs na KrakSpot?

Chcemy dać młodym startupom szansę wypromowania się i otrzymania feedbacku od ludzi, którzy znają się na branży jak mało kto. Większość tego typu konkursów organizowanych jest w Poznaniu, który dla osób z naszej części kraju może okazać się sporym wyzwaniem logistycznym (nie zamykamy się jednak na żadne projekty i pochodzenie nie jest barierą wejścia )

Kto może wziąć udział w konkursie?

Do konkursu może zgłosić się każdy startup, którego klikalna, działająca wersja umieszczona jest w sieci (może to być zamknięta wersja beta, jednak spełniająca już swoje główne funkcjonalności). Z nadesłanych zgłoszeń, wybierzemy pięć, które zaprosimy do prezentacji na spotkaniu.

Jak się zgłosić do konkursu?

Długo zastanawialiśmy się nad formą zgłoszenia i doszliśmy do wniosku, że najlepszą będzie przysłanie nam linka do filmu promującego startup (czyli po prostu zarysu prezentacji, jaką chcielibyście wygłosić przed jury). Dlaczego tak? Forma jest najbardziej miarodajna - prezentacja to nie Power Point ale całość przekazu, czyli przede wszystkim to, co macie do powiedzenia. Na blogu TechCrunch możecie zobaczyć, jak wyglądają takie filmiki (na przykład tutaj).

Na prezentację przed jury na KSESie będziecie mieć dokładnie 5 minut, dlatego maksymalna długość prezentacji online też nie powinna przekroczyć tego czasu. Film jednak nie jest formą obowiązkową (jedynie sugerowaną)! Zgłoszeniem może być wspomniana prezentacja w Power Point z opisem projektu, lub po prostu sam opis wraz z adresem www. Przeczytamy na pewno wszystkie i postaramy sie wybrać najciekawsze zgłoszenia.

Kto i na jakiej zasadzie będzie oceniał startupy?

Do jury zaprosiliśmy osoby, które mają mnóstwo do powiedzenia na temat branży - myślę, że ich feedback będzie wyjątkowo cenny (kolejność alfabetyczna).

Małgorzata Curyło - dyrektor inwestycyjny z Funduszu Inwestycyjnego IIF Group
Marcin Jagodziński - bloger (Netto.blox.pl), pomysłodawca i twórca Blipa, współorganizator bootstrapa
Radosław Kuczera - dyrektor zarządzający - Hostersi
Bartek Raciborski - bloger (Webstop.pl), przedsiębiorca

Każda z tych osób, będzie miała możliwość zadania dodatkowych pytań (jeżeli temat, według niej, nie został do końca wyczerpany w prezentacji). Postaramy się także dać możliwość zadania jednego/dwóch pytań publiczności. Po tym, nastąpi ocena startupu - każdy z jurorów będzie mógł przyznać od 1 do 10 punktów (a więc łącznie 40 punktów do zdobycia), argumentując swoją notę.

Zwycięzcy i nagrody

Zwycięzcą zostanie startup, który uzyska największą liczbę punktów od jury. Nagrodą, prócz cennego feedbacku, oraz możliwości promocji startupu będzie pakiet hostingowy ufundowany przez Hostersów. Wybrane do prezentacji filmy będzie można obejrzeć na naszym blogu (w zależności od zainteresowania, postaramy się umieścić linki także do wszystkich pozostałych).

Podsumowanie

Jeżeli zatem tworzycie startup, jesteście przekonani o jego sukcesie, lub po prostu chcecie porównać swoją wizję z opiniami ludzi działających w branży - konkurs przeznaczony jest właśnie dla Was. Czekamy na zgłoszenia pod adresem kontakt@krakspot.pl do 12 grudnia (piątek) do północy. Spotkanie odbędzie się 16 grudnia, dlatego do 14 grudnia odezwiemy się do wszystkich, chcących wziąć udział w konkursie.

Więcej o konkursie na stronie oficjalnej

Zostań wideo spamerem

23:46 27th November 2008

Jeśli dalsze informacje na temat projektu o którym poniżej potwierdzą się to za chwilę będziemy mogli oglądać w Internecie ale także w zwykłej, starej TV reklamy w miejscach gdzie ich do tej pory nie było albo co gorsze - w miejscach gdzie nie życzyli sobie tego ich twórcy…

O czym mowa? Newsa o wynalazku dwóch studentów z Uniwersytetu Stanforda znalazłem tu. W ramach projektu stworzyli technologię która potrafi na wskazanym przez nas miejscu obrazu (dodajmy: wideo) wsadzić inny obraz (statyczny i dynamiczny). Przykład i wyjaśnienie znajdziecie tutaj:

a tutaj filmik w który wkluczowałem swoją wredną facjatę (UPDATE: niestety ZuneVision chyba z uwagi na duże zainteresowanie plikiem usunął go) . Po zarejestrowaniu się każdy może testować sobie działanie usługi jak i dzieła innych użytkowników bawiących się różnymi scenkami (a jest kilka filmów do wyboru).

Oczywiście - technologia pozwalająca się bawić się w taki sposób istnieje od dawna. Nie takie cuda chłopaki z Industrial Light and Magic robili dla wujka Lucasa. Były to jednak prace wykonywane tygodniami czy miesiącami z użyciem mega ilości procesorów, pamięci i softu za gruba setki tysięcy $.

Usługa o której mówię daj nam możliwość zabawy w zmianę pliku wideo prawie w czasie rzeczywistym (wsadzenie mojego zdjęcia zajęło około 1 minuty). To co jednak pokazali goście z ZuneVision daje możliwość bawienia się w sieć reklamową przeciętnym userom YouTube wrzucającym swoje filmik z cioci na imieninach.

Zastosowania jakie widzę to umożliwienie wsadzania reklam przez użytkownika albo sam serwis hostujący pliki wideo - po co wsadzać linki tekstowe skoro można wrzucić animowane logo Coca Coli na swoje wideo z jazdy bmx’em po mieście? Słyszycie ten szelest zielonych banknotów? Być może w końcu YouTube znajdzie swój model biznesowy.

Dlaczego coś takiego może być fajne? Bo jest lepsze niż link tekstowy czy wsadzony video przerywnik rozdzielający filmy. Bo można nim sterować - umieścić kilka reklam tu, kilka tam albo jako ciąg reklam np. w scenie kiedy bohater jedzie na rowerze na tle płotu. Zastosowań może być cała masa - nic nie stoi na przeszkodzie aby wrzucony kawałek wideo do filmu był podlinkowany do strony producenta.

To jest w zasadzie wirtualny product placement z możliwością dodania go po wyprodukowaniu filmu - zamiast kawałka ściany może być banner z piwem czy czipsami ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie żeby wrzucać do filmu pre definiowane modele 3D (do pobrania za darmo ze strony producenta).

Inne pomysły - hackowanie sieci ogólnoświatowych aby wsadzać w wydania dzienników informacyjnych logotypy marek reklamowane przez spamerów. I co - happening z różowymi latającymi penisami w Second Life nie są już taki fantastycznym nie realnym żartem?

Pomyślcie - widok twarzy Magdy Mołek albo Kingi Rusin - bezcenne! :)

Oskarżam Natalię Lesz!

18:47 25th November 2008

natlia lesz

Tekst napisany z Jackiem Gadzinowski w ramach zgrywy podobno bije rekordy popularności na Interaktywnie.com i nie dziwi mnie to (przyzwyczaiłem się) ale kiedy któryś z polskich “znanych, z tego, że jest znany” chce się podczepić pod moją popularność robię się bardzo, bardzo zły…

Ponabijaliśmy się z “łebstarów”, obrobiliśmy tyły temu i owemu oraz w przypływie szczerości podzieliłem się informacją gdzie ja trzymam swojego webstara.

Wystarczyło odczekać parę dni a Natalia Lesz ogłasza publicznie gdzie postawi swoją nagrodę jeśli wygra “Taniec z Gwiazdami”…

Natalio - gratuluję dobrego wzorca do zerżnięcia, trzymam kciuki żeby Ci się udało a jeśli nie daj Boże wygrasz czekam na ekskluzywny secik zdjęć z Twojego przybytu do którego król chadzał piechotą.

Acha - jeśli tata poszukuje łebskiego gościa do poprowadzenia firmy to już wiesz gdzie szukać. Buziaki i czekam tylko na poważne propozycje - w końcu między nami celebrytami oboje wiemy ile kosztuje stołowanie się w Szpulce i Szpilce.

Hey Natalia, wanna piece of me? Come get some!

Dominik Kaznowski startuje od nowa

19:38 24th November 2008

dominik kaznowski

Na możliwość przepytania Dominika czekałem już dość długo ale jakoś nie było okazji choć widywaliśmy się często z powodów wspierania Auli przez Agorę i portal Gazeta.pl. Dominik dał się namówić na odpowiedzenie na kilka pytań przy okazji dość poważnej zmiany w jego życiu - odszedł z koncernu na rzecz pracy przy swoim projekcie…

AK74 - Jesień zaczęła się dla Ciebie zmianami Dominiku. Po 3 latach pracy w Agorze przechodzisz do własnego start-upu. Jak nastroje? Cieszysz się ze zmiany pracy?

Dominik Kaznowski - Jestem raczej spokojny, choć pracy mam dużo. Ta zmiana była zaplanowana, zatem nie towarzyszy mi uczucie “gorączki” lecz raczej pragmatyzmu. W Agorze wykonałem już swoje zadanie. Zresztą z firmą nie rozstaję się tak do końca, ponieważ będziemy dalej współpracować.

AK74 - Do tej pory byłeś “korporacyjnym zwierzęciem”. W Twoim CV można znaleźć duże firmy i korporacje. Warto wychodzić z rynku bogatych i stabilnych podmiotów? Po co podejmujesz pracę w małej, prywatnej firmie?

DK - We wszystkich firmach w których pracowałem kręciło mnie przede wszystkim wyzwanie jakie stawiano przede mną. Mała firma nie zmienia skali wyzwań. Wydaje mi się że na wszystko jest odpowiednia pora, również - a może przede wszystkim - na startup.

Z tym “korporacyjnym zwierzęciem” to nie przesadzaj, pracowałem również w inkubatorze internetowym i byłem freelance’erem. A kwestia podejmowania ryzyka jest wpisana w stanowisko managera, i to bez względu na to czy pracuje się w dużej firmie czy w małej.

AK74 - 3 lata w korporacji medialnej to dużo i mało. Czas jednak pożegnać się z pracą przy Gazeta.pl i podsumować ten etap swojego życia zawodowego. Co uważasz za swoje błędy i pomyłki a co za sukcesy i osiągnięcia?

DK - W internecie 3 lata to jednak szmat czasu. Zwłaszcza na tak młodym i płytkim rynku jak Polski, z taką dynamiką wzrostu… Internet w naszym kraju nie kończy się dzisiaj, raczej zaczyna się. Co do pomyłek i błędów, to chyba nie dałem sobie rady z oszacowaniem czasu jaki jest potrzebny na osiągnięcie celów jakie postawiono przede mną, przy takiej ilości rzeczy do zrobienia, miesiąc robi się wyjątkowo krótki.

Szacowanie zasobów to jednak trudna sztuka, a czas to jedyny jakiego nie da się zastąpić. Pewnie było więcej różnych pomyłek, złych strzałów, braku wytrwałości i konsekwencji w dążeniu do realizacji celów, ale tak to już jest, nie da się wszystkiego zrobić. Choć stawianie sobie ambitnych celów pomaga.

Sukcesy? O tym najtrudniej pisać, po prostu robiłem to za co mi płacono, i w miarę możliwości się starałem, tyle.

AK74 - Najpierw Ty a potem Marek Sowa odeszliście z Agory. Przypadek? Zbieg okoliczności?
DK - Chyba przypisujesz do tej koincydencji zbyt duże znaczenie ;)

AK74 - Gdybyś miał jeszcze raz zacząć prace w firmie podobnej wielkości co PZU czy Agora wahałbyś się? Co by Cię zmotywowało bardziej - wynagrodzenie czy cele i możliwości zrobienia czegoś fajnego?

DK - Tak jak wspomniałem, to nie kwestia wielkości firmy tylko wyzwań. Oczywiście stawianie celów nie może odbywać się rozłącznie od narzędzi ich realizacji.

AK74 - Xevin Consulting to chyba świeży pomysł. Jak XC będzie funkcjonował wewnątrz firmy matki? Po co firmie inwestycyjnej przybudówka konsultingowa?

DK - Xevin Investments to inwestor finansowy i na tym kończy się związek operacyjny z moją firmą. Zdecydowaliśmy się na wykorzystanie marki inwestora, jako skojarzonej bardziej z działaniami na poziomie strategicznym niż operacyjnym, ale to wszystko.

Tak naprawdę rolą Xevin Consulting ma być przejęcie marki Xevin na poziomie medialnym. Xevin Investments to typowy fundusz i jako taki nie wymaga tak znaczącej ekspozycji medialnej.

AK74 - Praca przy raczkującym przedsięwzięciu to wyzwanie czasowe - czy w związku z tym zamilkniesz jako bloger i prelegent? Koledzy z firmy nie będą mieli za złe, że w pracy piszesz bloga prywatnego?

DK - Po trzech tygodniach pracy jakoś sobie radzę ;) co więcej zacząłem pisać na kolejny blogu - tym razem firmowym, więc chyba daje radę.

Pisanie czy wystąpienia to część mojej pracy, nie mogę uczciwie doradzać klientom nie będąc aktywnym uczestnikiem tego co dzieje się w sieci czy na najważniejszych wydarzeniach branżowych.

AK74 - Byłeś prezesem IAB. Obserwujesz rynek interaktywny w Polsce. Jesteś zadowolony z kierunku w którym idzie w Polsce reklama online? Nie masz wrażenia, że powoli model CPM traci na znaczeniu?

DK - Nigdy nie byłem prezesem ;) Byłem wiceprezesem, a potem szefem rady nadzorczej. A w kwestii rynku, to chyba nie jest kwestia mojego zadowolenia.

Rynek rządzi się swoimi prawami, można co najwyżej ukierunkowywać siły jakie na nim działają, ale poza monopolem państwowym nie znam skutecznych metod wpływania na niego. Myślę, że to najlepsza sytuacja, w której o tym co jest popularne, co się sprzedaje i w jaki sposób decydują za pomocą tak zwanej “gry rynkowej” jej uczestnicy.

AK74 - Gdybym dziś powiedział Ci, że ktoś buduje podmiot o potencjale Naszej-Klasy uwierzyłbyś? Jesteś zdania, że tego typu serwis może się “przydarzyć” komuś w Polsce?

DK - Cóż, takie rzeczy nie zdarzają się za często, ale jednak się zdarzają. Jednak chyba nie da się w pełni świadomie zbudować takiego projektu. Myślę, że przede wszystkim należy skoncentrować się na zaspokajaniu określonych potrzeb konsumentów. Sukces wtedy przyjdzie sam.

AK74 - Jesteś teraz związany z branżą inwestycyjną. Powiedz co Twoim zdaniem może być “next big thing” w polskim internecie? Mobilne sieci społecznościowe? Społeczności skupione wokół nisz (osiedla itd.)?

DK - Nie jestem związany z inwestycjami (no chyba tylko tym, że samemu udało mi się znaleźć inwestora ;) Ale rzeczywiście myślę, że nadchodzi czas na mobile. Od wielu lat mówiło się o tym, ale teraz rzeczywiście da się to wyczuć w powietrzu.

AK74 - Jak ze swojej obecnej perspektywy oceniasz spotkania typu barcamp? Ma to sens? Można dzięki pojawieniu się na takiej imprezie przyciągnąć uwagę inwestora?

DK - Trzeba szukać szans tam gdzie się da. Jeśli nie znajdzie się inwestora to może partnera, kto wie? Myślę że warto również po to aby szukać inspiracji i wymieniać się poglądami. Na szczęście polskie startupy i środowisko ludzi tworzących najróżniejsze projekty w sieci nie jest zbyt hermetyczne, a to dobrze. To dobre podłoże do tego, aby powstawały naprawdę fajne rzeczy.

UPDATE: W momencie przeprowadzania wywiadu nie wiedziałem, że Dominik zdecyduje się na opublikowanie (za darmo) swojej najnowszej książki w postaci PDF. Ponieważ nie miałem okazji pogratulować mu osobiście tej decyzji czynię to niniejszym.

A zdychaj sobie blogosfero!

19:06 19th November 2008

blogosfera

Najpierw poczytałem sobie u Marcina podumałem i poklikałem dalej. Myślałem, że temat się wyczerpał. Niestety temat (chyba zastępczy żeby nie pisać, że w USA jest kryzys) powraca w wielu dyskusjach (ciekawe, że w większości w Ameryce). Blogosfera podobno umiera i wszyscy powinniśmy zatrzymać się i pochlipać nad tą pseudo tragiczną informacją. A ja mówię - niech zdycha…

Blogosfera według histeryzującego Carr’a umiera. Według Paula Boutin’a też. Super. A pies ją tracał. Nie będzie blogosfrey pojawi się infosfera czy inna głupota wymyślona na potrzeby konferencji i marketerów. Web 2.0 odeszło z tego świata - pojawia się Web 3.0. Nawet wirtualny świat nie lubi pustki. Nikt jednak nie podał mi normalnej definicji blogosfery więc sam nie wiem czy mam się czym przejmować.

Co to znaczy “blogosfera umiera”? Nikt już nie czyta blogów? Blogi straciły wiarygodność? Blogerzy skumali się z lewakami, zielonymi i terrorystami i będą nas indoktrynować? Czy to może oznacza, że Jagodziński, Marczak i Budzich przestaną jak jeden mąż pewnego dnia pisać swoje blogaski bo im się serduszka pokroją ze smutku, że komercjalizują zły świat mediów elektronicznych? Gorszej bzdury dawno nie słyszałem.

O czym w ogóle jest mowa? Zestawienie holdingów medialnych w stylu Gawkera z blogami prywatnymi czy firmowymi ma być “zabijaniem blogosfery”? A co ma piernik do wiatraka? Gawkera czytam bo chce się dowiedzieć ciekawych rzeczy - czy to będzie pisane przez jedną czy sztab osób nie interesuje mnie to dopóki będzie wiarygodne.

Rynek zweryfikuje prawdziwość i umiejętności prowadzących taką witrynę. Tak - niewidzialna ręka rynku weźmie i posprząta, wierzę w to. Pan Carr i Boutin twierdzą, że blogi nie są wiarygodne? A co jest? Gazeta naszpikowana reklamami? Program telewizyjny z product placement? Billboard przy drodze z gołą dupą reklamującą wszystko i nic?

Miał chyba wyjść manifest obrońców czystości i uwolnienia mediów od skomercjalizowania ale ja widzę i słyszę jeno marne “ojej, wszędzie reklamy co to będzie, co to będzie?”. Będzie to samo co było - nauczymy się z tym żyć. Albo przestaniemy oglądać telewizję.

Panie Carr i Panie Boutin. Zamiast się Pan rozczulać nad komercjalizacją blogosfery zacznij Pan krucjatę przeciwko firmom od marketingu szeptanego. To jest największe zło Internetu ery XXI wieku. Nie wierzycie? ~ 20% informacji na Naszej Klasie jest fikcyjnych powstałych w wyniku “szeptania”. Dlaczego tam i dlaczego tak dużo? Bo w jednym miejscu na raz może przebywać dużo osób do których prosto (niż gdzie indziej) jest trafić.

Ile jeszcze innych miejsc odwiedzacie na których pojawiają się szeptacze? Oni są wszędzie tam gdzie Wy - ich potencjalny klient. Czy to nie jest gorsze gówno, że wybierając nowe żelazko zostaną zasypany kłamliwymi recenzjami kupionymi za pieniądze firmy PR? Gdzie takiej masie bełkotu do głosu jednego blogera??

Wiecie ile jest w Polsce firm oferujących marketing szeptany? Wiecie jakiego typu armią młodych, pracujących za grosze “szeptaczy” dysponują? Jesteście pewni, że nigdy nie natknęliście się na sprzedawania Wam reklamy za pomocą specjalistycznego wpisu na forach czy komunikatorach? Bzdura - nawet nie wiecie ile razy zasugerowaliście się czyjąś opinią.

Naprawdę wierzycie, że oto otwiera się nowy bank, pole golfowe czy inne centrum handlowe i na blogu firmowym albo pod filmami na YouTube ktoś może napisać sam, z własnej woli takie pierdoły (nazwy podmiotu nie podaję, zguglacie sobie sami)?:

“Zaczynam dopiero swoją przygodę z posiadaniem własnego konta bankowego. mam nadzieję, że X mnie nie zawiedzie. PS. reklama mi się podoba :)”

“Zacznynam dopiero przygodę”????? Jezzuuuu ale sziiiiiit.

albo coś takiego:

“reklama mimo iż radosna i robiąca wiele nadzieii.. jakoś budzi wątpliwości w ofertach dla młodszego pokolenia.. przynajmniej ja doznałem takiego odczucia a zaliczam się to tej młodszej grupy .. pozdrawiam ;)”

Takim językiem mówią do siebie użytkownicy internetu? Wpisy o takim charakterze czytacie na Onecie czy Fotce? Ha ha. Hi hi. Buuueeehe he he he.

Sami sobie zakładam kaganiec a dziwimy się, że “blogosfera” zmienia się w reklamowe gówno. Zmienia się bo jakoś trzeba zarobić na serwery i pensje pracowników. Samo nie urośnie więc trzeba zasięgiem, kampaniami w modelu CPM i RON zasrać całą powierzchnię reklamową gdzie się da.

A gdzie nie da - wsadzić “szeptane” polecania. Proste? Nie? To zaczniemy płacić za dostęp do treści w zamian za brak reklam? Nie? To wracamy do punktu wyjścia.

Cytat z newslettera Heureki:

“W Polsce najpopularniejsze blogi (jeśli chodzi o zasięg) to blogoidalne inicjatywy polityków w serwisie Onet.pl. Dobre blogi, których przecież w polskim internecie nie brakuje, z trudem przebijają się do tradycyjnych mediów - chociaż media z chęcią z udostępnianych przez nie informacji korzystają.”

WTF? Nie rozumiem kogoś kto zakłada blog po to aby stać się a) wpływowy b) znany c)bogaty. Dla mnie to są oczywiste sprzeczności. Jeśli prowadzę bloga to jest to wyraz mojej chęci podzielenia się informacjami ze światem ale w domyśle - z kręgiem osób mi bliskich. Krąg moich znajomych i znajomych znajomych jest skończony. Jak za pomocą bloga mogę chcieć zbawiać świat swoimi przemyśleniami? Ja nie wiem.

Konkurowanie z blogoidami portali czy sieciami blogów w stylu Blomedia jest idiotyzmem. Sprzeczność pojawia się już na poziomie założeń - ja chcę podzielić się informacją z pewnym kręgiem osób a portale i sieci walą do wszystkich i chcą docierać do wszystkich. Chcesz być znany? Zostań politykiem, sędzią piłkarskim, biznesmanem lub księdzem.

Chcesz być blogerem - przyzwyczaj się do cholery, że czasami mówisz do ściany i nikt Cię nie słucha. Zaakceptuj to albo zmień medium przekazu ale nie mów mi, że cały świat zginie bo twój głos rozmywa się w krzyczeniu innych.

mine ipod is dead

Przykładami dzielę się poniżej ale jeśli ktoś już czuje się śmiertelne obrażony na pocieszenie pod koniec wpisu podam receptę na szybkie wzbogacenie się dzięki Apple’owi i jego produktach (100% legal i w Polsce będzie niebawem dzięki temu pomysłowi)…

Podstawą do dzisiejszego wpisu jest śmierć mojego urządzenia stworzonego przez firmę Apple a zawierającego ponad 3500 (w tym radosna twórczość Piotra Roguckiego, którego liryka wpędza w histeryczną wściekłość moją osobistą żonę) moich piosenek wgranych na niego z płyt CD. Urządzenie (ipod o pojemności 60GB model classic) popsiuło się na śmierć chyba.

Pewnie padł dysk a naprawa nijak nie opłaca mi się (nowy dysk = 270 pln, nowy ipod ~ 600 w USA).
Pliki straciłem i mam przed sobą obecnie popsiutą obudowę kultowego urządzenia. Shit hapens my dear friends.

Załóżmy jednak, że mocą demiurga ożywię starego ipoda lub też po prostu banalniej dokonam drogą kupna zakupu kolejnego. Hurra. Pozostaje jeszcze mała kwestia co wgrać na to urządzenie skoro moje pliki wyparowały (tylko głupi robi backup ipoda, nie? He he he he he hi hi hi).

Mogę oczywiście pójść do sklepu i zakupić ponownie wszystkie płyty CD jakie rozdałem swoim znajomym mówiąc “weź, mam ipoda po co mi CD”? Ok, głupi byłem. Pozostaje mi więc ściąganie mp3 z kompletnie złych, brudnych, przestępczych sieci p-2-p i modlenie się żeby do moich drzwi nie zapukała RIAA albo jej polskie, zbrojne ramię ZAIKS.

Niestety nie stać mnie na ponowne wydanie fury pieniędzy więc będę ssał z sieci co leci. No sorry ale nie. Piosenku wgrałem, płyty rozdałem - frajer ze mnie, że nie uwzględniłem kruchości urządzenia przechowującego moje dane. Frajer i tyle.

Wniosek pierwszy: posiadając urządzenie przenośne rób backup jego zawartości. nawet jeśli to jest urządzenie kultowe i ma je nawet sam Papież i Bono i jego koledzy. Inaczej jesteś głupkiem płaczącym nad rozlanym mlekiem.

Tyle o mojej osobistej głupocie. Czas na przykłady ze świata.

Zapewne słyszeliście o AppStore. Założę się, że nie słyszeliście o najdroższej aplikacji jaką można było w nim kupić. Nazywała się “I’m Rich” i kosztował bagatela 999$. Tak. dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć dolarów amerykańskich. But wait - there is more! Co ta aplikacja może? Otóż ta aplikacja pokazuje świecący diament (rysunek 2D). I tyle.

Aplikację “I’m Rich” zakupiło 8 ludzi na całej ziemi (co może nie jest dobrym argumentem żeby mówić o wszystkich użytkowniakach Apple’a, że są głupi). Autor “I’m Rich” dostał za nią 5600 $ a Apple 2400$ (podział 30%:70%).

Po kilku dniach Apple niespodziewanie zdjęło aplikację - widocznie uznał, że takie lecenie w kulki ze swoimi wyznawcami jest poniżej krytyki. Albo ktoś uznał, że teraz Jobs zrobi lepszą app (np. “I’m Steve Jobs”) i nie chcą konkurencji.

Wniosek drugi: na bazie kultowej marki można sprzedawać nawet powietrze. Byle odpowiednio wysoko wycenić jego wartość.

A na koniec obiecana nagroda za cierpliwość i wytrwałość. Sprzedaję receptę na to jak dzięki Apple stać się bogatym.

W Polsce samych iPhonów jest ponad 100 tys. sztuk - ile iPodów strach pomyśleć bo zbliżają się kolejne komunie i oprócz komputerów (MacBooki?) iPody są na liście życzeń każdego małego katolika. Tyle statystyki.

A teraz wpiszcie do Google’a frazę “naprawa ipoda” albo “ipod serwis” - co się okazuje? Ludzie szukają serwisu, miejsca napraw w Polsce jak kraj długi i szeroki.

W samej Warszawie okazuje się, że są jakieś takie punkty ale albo to “oficjalny serwis Apple’a” (uciekać!) albo małe zakładziki co to naprawią rondelek, stary rower i waszego cudownego kultowego ipoda wezmą na ten sam stolik na którym przed chwilą leżał stary i rozkładający się PeCet. Brrr…

Jednym słowem - jest rynek, jest nisza i jest zapotrzebowanie. Nie musisz mieć super duper narzędzi, laboratorium ani mega softu. Cały sprzęt kupisz w Tesco a soft ściągniesz z sieci. Hę? Świetny pomysł? Genialny.

Jeszcze ogłoś się na Allegro, że przyjmujesz i odsyłasz sprzęt pocztą i będziesz miał cały rynek w Polsce. Przy takiej ilości userów Apple’a w Polsce - robota na lata.

W ramach podziękowania poproszę o dożywotnią kartę stałego klienta i zniżkę 99% na usługi bo nadal zamierzam kupować iPody, iPhony i MacBooki…

Bo przecież nie przestanę kupować kultowych wyrobów tylko dlatego, że padają w nich dyski: w laptopie (w lato) i odtwarzaczu mp3 (na jesieni).

I’m Apple believer. Wierzę, że kolejny kupiony produkt będzie lepszy.

Amen.

Konferencja: Aula+GPW+KFK

15:29 11th November 2008

hermann simon

Wraz z GPW i KFK szykujemy dla Was bardzo ciekawe spotkanie skierowane do wszystkich, którzy zaczynają myśleć o swoim biznesie w kategoriach spółki, firmy i jej szybkiego oraz bezpiecznego rozwoju…

Giełda Papierów Wartościowych S. A., Krajowy Fundusz Kapitałowy S. A. oraz środowisko przedsiębiorców innowacyjnych Aula Polska mają zaszczyt zaprosić na prezentację prof. Hermanna Simona, który opowie o strategiach „Tajemniczych Mistrzów” – MŚP, które opanowały 70, 80, a nawet 90% rynku.

Poza prezentacją prof. Simona planowane jest wystąpienie dotyczące możliwości pozyskania kapitału dla MŚP poprzez Giełdę Papierów Wartościowych oraz możliwości jakie daje rynek Venture Capital (VC) dzięki Krajowemu Funduszowi Kapitałowemu, który jest pierwszym funduszem-funduszy VC w Polsce.

Termin: 17 listopada 2008, od 17:30
Miejsce: Sala notowań NewConnect Giełdy Papierów Wartościowych
ul. Książęca 4, 00-498 Warszawa

Agenda:

17:30 – 17:40 Wprowadzenie – dr Marek Dietl, Krajowy Fundusz Kapitałowy S. A.,
Igor Dzierżanowski/Krzysztof Kowalczyk - Aula Polska.

17:40 – 18:00 „NewConnect: szansa dla spółek innowacyjnych” – Emil Stępień,
Dyrektor Działu Rozwoju NewConnect GPW.

18:00 – 18:35 “Hidden Champions unknown world market leaders” –
– prof. Hermann Simon.

18:35 – 18:50 Sesja pytań i odpowiedzi z prof. Hermannem Simonem

18:50 – 19:15 „Kapitał dla funduszy VC = większa dostępność kapitału na
innowacyjne przedsięwzięcia” – Piotr Gębala, Prezes Zarządu,
Krajowy Fundusz Kapitałowy S. A.

od 19:15 Przekąski i rozmowy w kuluarach

Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc oraz wymogi bezpieczeństwa prosimy o potwierdzenie uczestnictwa do dnia 14 listopada 2008.

konferencja prof. hermann simon

Zapraszam na KreoAula #2!

19:44 3rd November 2008

kreoaula

Co: 2 spotkanie z cyklu KreoAula (Aula Polska)
Kiedy: 6 listopada (czwartek) o godz. 18:00
Gdzie: Agora, ul. Czerska 8/10

Serdecznie zapraszam na kolejną KreoAulę! Już 6 listopada o godzinie 18:00 w budynku Agory przy ul. Czerskiej 8/10 odbędzie się wyjątkowa edycja Kreo Auli w całości poświęcona zagadnieniom typografii.

Litery rozbierzemy na części, przekonamy się co tak naprawdę jest pięknego w mozolnym kreśleniu krojów pisma i jak sprawić by nasze teksty w Internecie były czytelniejsze.

Nie obejdzie się bez case studies w których przejrzymy trendy, przeanalizujemy problemy z którymi mierzą się projektanci przygotowując systemy identyfikacji wizualnej i reklamy, a także sformułujemy pożyteczne wnioski dzięki którym nasze projekty będą po prostu lepsze.

A do tego tradycyjnie odbędzie się bitwa graficzna. Tym razem designerzy, na żywo zmierzą się z zadaniem zaprojektowania plakatu typograficznego, a efekty oceni publiczność i to ona zadecyduje o zwycięstwie.

Zapraszamy!

Darek Zieliński i Zespół Auli Polskiej

Program (może ulec zmianie):

1. Robert Chwałowski, “451, czyli typografia bez papieru”

Autor Typografii typowej książki. Prowadzi witrynę typografia.info. Pomysłodawca i założyciel Akademickiego Kursu Typografii.

2. Łukasz Dziedzic., “Po co komu litery?”

Urodzony 1967 w drugiej połowie lipca. Projektuje litery, czasem coś innego.

3. Paweł Tkaczyk, “Jak za pomocą typografii zepsuć lub poprawić projekty reklamowe?”

Właściciel agencji reklamowej MIDEA. Z zamiłowania typograf, z zawodu projektant graficzny, specjalizuję się w projektowaniu identyfikacji wizualnej i budowaniu strategii marketingowej firmy i marki. Prowadzi też szkolenia z zakresu wyżej wymienionych zagadnień.

W tle wystąpień odbędzie się graficzna bitwa.

Uczestnicy bitwy:

Błażej Pieczyński

Poznański plakacista typograficzny, kreator logo i piktogramów, miłośnik gwary poznańskiej, gier słownych, twórczości Polskiej Szkoły Plakatu, znaków przestankowych i typograficznych. Fan oraz twórca (wraz z zespołem) rocka psychodelicznego i progresywnego. Po godzinach przenosi się ze świata sztuki do świata biznesu.

Maciej Janas

Grafik i projektant, wolny strzelec polujący dla sporych klientów, od czasu do czasu fotograf łapiący nie tylko chwilę. Basista i frontman kapeli metalowej Ketha.

Zapisy:

Przypominamy, że z powodu ograniczonej pojemności sali w spotkaniu będą mogły wziąć udział jedynie osoby, które zapiszą się na listę gości i zostaną zaproszone drogą e- mailową.

Zapisać na listę gości można się pod tym adresem:

i gordon gekko nie dałby rady

Pochylania się nad polskim e-commerce ciąg dalszy. Zapraszam do lektury obserwacji poczynionych przez ex-pracownika firmy Hoopla.pl. Z powodów oczywistych nie mogę zdradzić imienia i nazwiska tej osoby - pozwólcie zatem, że będzie ona występowała pod pseudonimem.

Pseudonim wybrałem lekko pompatyczny - Deep Throat (bez skojarzeń z pewnym filmem proszę). Poprosiłem DT o zrelacjonowanie co działo się przed i po ogłoszeniu w Hoopla informacji o problemach finansowych spółki, jak wyglądały relacje zarządu z pracownikami - jednym słowem co działo się w firmie w najgorętszym okresie.

Nie uprzedzając faktów mogę tylko powiedzieć, że scenariusz jaki rzeczywistość zgotowała zarządowi Hoopla.pl nadaje się idealnie na case szkoleniowy jak NIE postępować w sytuacjach kryzysowych - zresztą przeczytajcie sobie sami:

A teraz oddaję głos panu Deep Throat:

AK74 - Musiało na Tobie zrobić to duże wrażenie - spółka aspirująca do wejścia na giełdę, poważny inwestor strategiczny, szybki rozwój, e-rynek w rozkwicie..

DT - Może niekoniecznie duże wrażenie… Tego typu odczucia rezerwuje raczej na coś naprawdę dużego, ale fakt, że firma wrażenie wyglądała na instytucję z aspiracjami: Laureat Deloitte, lawinowo rosnące obroty, zasady Balanced Scorecard wpisane w prospekt emisyjny zaraz obok programu pracowniczego na akcje itp.

AK74 - Kiedy zacząłeś Ty jak i inni pracownicy zauważać problemy Hoopla.pl? Były jakieś wczesne oznaki osłabienia firmy? Problemy z płatnościami itd.?

Chyba wielu widziało takie oznaki już przed moim przyjściem o czym świadczą odejścia, niestety nie wiedziałem o nich, nie dotarłem do tych ludzi robiąc wywiad na temat spółki… kiedy przyszedłem tam na początku sierpnia najpopularniejszym „tagiem” rozmów było chyba właśnie „znów nas zablokowali”, czyli wstrzymali dostawy, prace itp.

Problemy z płatnościami były na każdym polu, ale te sprawiające najwięcej problemów były związane z dostawcami. Jak łatwo się domyślić powodowały poważne problemy z terminowością dostaw towaru do klienta a to już pociągało za sobą lawinę negatywnych opinii na porównywarkach cen i spadek obrotów oraz coraz większe problemy ze spłatą zobowiązań wobec dostawców – prawdziwa równia pochyła.

AK74 - MCI nie reagował na to co się dzieje w spółce? Przecież ktoś odpowiedzialny za Hoopla.pl z ramienia MCI musiał mieć wgląd w papiery i widzieć dokładnie jaka jest realna sytuacja spółki?

MCI jak najbardziej reagował, jak widać dość nerwowo ratując siebie. Ale to subiektywne odczucie, przecież nikt z właścicieli z zespołem nie dyskutował, co akurat uważam za normalne. Z wypowiedzi funduszu wiemy o programach naprawczych. Sam też miałem zająć się takimi działaniami, które w mojej działce naprawią sposób postępowania.

AK74 - Hoopla chciała wejść na giełdę i tam szukać finansów - czyli sądząc z tego co powiedziałeś wcześniej tak naprawdę kasa z upublicznienia spółki była jej potrzebna nie tyle na rozwój co na przetrwanie?

DT - Pamiętajmy, że plan wejścia na giełdę to był plan z połowy zeszłego roku. Wtedy sytuacja nie była zła, problemem rzeczywiście był rozwój. Przy takiej wielkości obrotu i odwiedzin na stronie ciężko już skalować platformę OSCommerce, coraz ciężej ręcznie przekładać papiery, stąd pomysł na system ERP.

Nie chce dyskutować czy MSCommerce był właściwy, ponieważ moim zdaniem błąd popełniono zupełnie gdzie indziej ……platforma front i backoffice’owa nie została właściwie przetestowana, nie działała przez jakiś czas równolegle ze starym systemem.

Problemy integracyjne wypływały wiec dopiero wówczas, kiedy okazywało się, że z nieznanych przyczyn spada liczba zamówień. Nie wszystkie akcje były raportowane, co np. mi nie pozwalało monitorować i oceniać w sposób właściwy np.: systemów partnerskich.

AK74 - Kiedy plany giełdowe wzięły w łeb MCI się wycofał sprzedając swoje udziały. Wiedzieliście o tym w firmie? Zarząd komunikował pracownikom takie sprawy? Pracownicy i partnerzy znali realna sytuacje Hoopla?

DT - Plany wycofania ze spółki udziałów MCI przyszły dużo później. Nie łączmy tych dwóch faktów. Pracownicy wiedzieli tylko tyle ile mogą, znali np.: wielkość zadłużenia w ramach swoich kompetencji, partnerzy też. Żadnych oficjalnych informacji nie było, ale zarząd rozmawiał z partnerami negocjując warunki spłat itp. Przez jakiś czas to się udawało, bo przecież każdy chciał odzyskać zobowiązania.

AK74 - Co Twoim zdaniem stało się przyczyna upadku firmy, która jeszcze rok temu miała 51 mln przychodów? Kto zawinił - zarząd, pracownicy, inwestor a może kryzys na światowych rynkach?

DT - Rynek e-commerce AGD i RTV jest niesamowicie rozdrobniony. Istnieją setki sklepów z powtarzalną ofertą. Konkurencja w zasadzie sprowadza się do rywalizacji cenowej, którą zaostrzają przeglądarki ofert typu Ceneo.pl. Fakt konkurencji cenowej potęguje największy benefit rozpoznawany przez klientów, czyli taniość oferty internetowej.

Tak zakorzeniony schemat myślowy doprowadza do absurdu polegającego na wyszukiwaniu możliwie jak najniższej ceny na rynku internetowym podczas kiedy cały segment tego rynku dużo tańszy od handlu detalicznego off-line.

Konkurencja cenowa powoduje spadek marży oraz coraz niższa rentowność biznesu.

Konkurencję cenową wzmaga wejście na rynek detaliczny e-handlu przez dystrybutorów (tradycyjnych pośredników pomiędzy producentem a sprzedawcą). Ze względu na niską barierę wejścia i minimalne nakłady na logistykę, dystrybutorzy uruchamiają własne e-sklepy i przy naturalnie niższych cenach w dalszym stopniu rozdrabniają rynek i powodują dalsze obniżanie marż (własnych i konkurencji)

Rynek w obecnej fazie rozwoju traktuje marże jako jedyne narzędzie promocyjne (kanał komunikacji ceneo.pl). Klienci ze względu na aksjomat taniości Internetu w minimalnym stopniu zwracają uwagę na inne aspekty, choć paradoksalnie powstają serwisy z opiniami a klienci wykazują postawę ostrożną i ponoć kierują się też opiniami o sklepach.

Praktycznie żaden z graczy nie posiada własnych stocków magazynowych (z wyjątkiem dystrybutorów) i sprzedaż odbywa się na zasadzie bezpośredniego odebrania towaru przez kuriera od dystrybutora i przewiezieniu go do klienta. Wyjątek stanowi np. Agito.pl, największy pod względem obrotów gracz RTV/AGD.

Brak magazynów rodzi problemy z konfekcjonowaniem produktów i naliczanie odrębnej opłaty za transport każdego przedmiotu pomimo faktu, że czasem produkty przyjeżdżają do klienta jednym transportem.

Ale to przecież normalne, że otoczenie jest nieprzyjazne. Problemem był zbyt szybki wzrost firmy, z którą ktoś sobie po prostu nie poradził. Ten biznes z jednej strony przerósł możliwości percepcji zarządu pewnych problemów występujących w rosnącej organizacji.

Z drugiej strony zamydlił oczy, ponieważ zbyt dobra sytuacja i rosnące słupki obrotów spowodowały, że nikt nie myślał o rozwoju, dywersyfikacji ryzyka czyli np.: wejście w inne asortymenty. Alarm spadających marż powinien pojawić się przecież już rok temu.

AK74 - Kiedy w firmie pojawił się komornik i okazało się, że Hoopla jednak ma ogromne problemy z płynnością zarząd spółki starał się jeszcze ratować firmę czy po prostu każdy ratował się jak mógł?

DT - Zarząd ratował firmę jak mógł, głównie desperacko szukając inwestora strategicznego w postaci dystrybutora. Za późno, za szybko, zbyt desperacko. Kryzys od jakiegoś czasu był już tak zaawansowany, że wszelkie inne działania nie miały sensu co potwierdza zachowanie MCI.

Co ciekawe w firmie był już syndyk a nikt z zespołu o tym nie wiedział. Szefem tytułowaliśmy niewłaściwą osobę;-) Taka kuriozalna sytuacja trwała prawie miesiąc.

AK74 - Jakie obecnie długi posiada firma? Na ile wyceniana jest spółka obecnie? Są jacyś chętni?

DT - Z informacji nieoficjalnych wiem, ze dług jest bardzo duży, kilkanaście razy większy od tego co spółka jest winna K2 S.A. W spółce chyba nie pozostało nic do wyceny, nie ma żadnego know-how, a największa wartość spółki, czyli marka w tej chwili jest warta tyle ile domena w promocji… w związku z czym nie liczyłbym na chętnego.

AK74 - Na koniec chciałbyś coś powiedzieć ludziom z zarządu Hoopla.pl albo odpowiedzialnym z ramienia MCI?

DT - Był taki trafny transparent na niedawnej demonstracji w Nowym Jorku przeciw zasileniu publicznymi pieniędzmi z podatków. Odwoływał się on do sumień cwaniaków bankierów którzy nakręcili kryzys swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem.

Sytuacja podobna, bo w tym wypadku niepowodzenie finansowane spowodowane jest?przez masy klientów, którzy wpłacili pieniądza za towary, partnerów usługowych i dostawców, nie wspominając o pracownikach, którzy nie mając pojęcia o nowym szefie pracowali przez blisko miesiąc za darmo zamiast szukać pracy.

Na transparencie było napisane „jump fuckers”.

***

Na koniec pozwalę sobie na zacytowanie Tomasza Czechowicza prezesa funduszu MCI niedawnego inwestora Hoopla.pl poproszonego o komentarz do pozbycia się przez MCI akcji Hoopla.pl:

“Jeszcze do niedawna byliśmy przekonani, że sklepy internetowe, sprzedające sprzęt RTV/AGD, to doskonały biznes. Tymczasem okazało się, że przegrywają z tradycyjnymi dystrybutorami, którzy po stworzeniu ogólnopolskich sieci sklepów teraz mocno wchodzą w wirtualne kanały dystrybucji.”

Ciekawe odnośniki dla tych co chcieliby poczytać o historii Hoopla.pl, Vivid i Ulubiony w innych źródłach:

> To się nazywa prawdziwy social shopping: http://calaprawdaoulubiony.pl/
> Link do artykułu o zamknięciu Ulubiony.pl
> Link do artykułu o końcu Vivid
> Ciekawy wpis na blogu E-commerce.pl.
> Żegnamy Ebay w Polsce.
> Ciekawy (po raz pierwszy od dłuższego czasu) wpis na Interaktywnie.com

north kingdom

Na prośbę Krzyśka Adamusa z Opcom vel Interaktywnie.com zamieszczam info prasowe dla wszystkich zainteresowanych wizytą Davida Erikssona, dyrektora kreatywnego North Kingdom

Na zaproszenie Opcom Grupa Eskadra oraz IAB Polska w Krakowie pojawi się David Eriksson, dyrektor kreatywny North Kingdom (www.northkingdom.com) - jednej z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej nagradzanych agencji interaktywnych ostatnich lat.

David opowie o historii i wizji rozwoju North Kingdom oraz przedstawi studia przypadków wybranych projektów.

Spotkanie jest bezpłatne i kierowane dla osób związanych z branżą interaktywną. Odbędzie się w sobotę 8. listopada 2008 o godzinie 14:00 w klubie Lizard King w Krakowie przy ul. Św. Tomasza 11. W związku z ograniczoną liczbą miejsc prosimy o rejestrację online.

Patronem medialnym spotkania jest interaktywnie.com.

Krzysiek Adamus podrzucił mi następujące dodatkowe informacje:

“Od wczorajszego wieczoru (sobota 1 listopada) zarejestrowało się już 100 osób. Najprawdopodobniej po oficjalnej części skoczymy z Davidem Erikssonem do jednej z krakowskich knajpek (jeszcze nie wiem gdzie) aby rozpocząć część nieoficjalną przy browarku. Everyone’s invited :)

Eriksson przylatuje do Warszawy z żoną i dzieckiem. W czwartek ( 6 listopada) David zabierze głos na Forum IAB. W piątek zgarniamy go do Krakowa aby pokazać mu to piękne miasto :) W sobotę jest spotkanie i imprezka. W niedzielę rano wraca do Wa-wy i stamtąd leci do Szwecji.”