Medale za Tybet

10:00 23rd March 2008

olimipiada berlin 1936

Sukces! Polscy zawodnicy mają zagwarantowane, że jeśli nie będą protestować i siedzieć cicho podczas letniej olimpiady w Chinach to dostaną medale. Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski słusznie prawi, że każdy akt publicznej symaptii dla Tybetańczyków chińskie władzy ukarzą odebraniem medalu…

I ma całkowitą rację. Generalnie to ja w życiu pewnie nie pojadę do takiego na przykład Tybetu i guzik mnie obchodzi, że chinole kogoś biją i do kogoś strzelają. To jest bardzo daleko stąd a w Polsce jak wiadomo są Święta i ważniejsze sprawy i poważniejsze problemy. Nikt nie chciał umierać za Gdańsk to nie będziemy się martwili jakimś Tybetem (gdzie to w ogóle jest??)

Dlatego w pełni zgadzam się z szefem PKOLu Panem Piotrem Nurowskim, że po co nam to całe zamieszanie z władzami chińskimi i narażanie się na odebranie tego wora medali jaki zapewne przywieziemy z tej imprezy. Zacytujmy ponownie Pana Nurowskiego:

“Nie powiem może czegoś odkrywczego i nowego, ale my jako wolontariusze, działacze ruchu sportowego, olimpijskiego ciągle podkreślamy, że polityka jak najdalej od sportu, że sportu nie należy wykorzystywać do polityki”

Bo jak wiadomo polityka nigdy nie mieszała się ze sportem. Tak jak USA, Rosja ani Niemcy nigdy nie używali sportowców jako marionetek w politycznych przepychankach. Po prostu nie wypada kalać świętej tradycji igrzysk kiedy to (ale głupi byli kiedyś ludzie!) przerywano wojny na czas trwania. Acha no i ten stary piernik, francuski baron w kółko golony co on tam mógł wiedzieć o imprezie sportowej. Sport to piwo, czipsy i reklamy w kablówce.

Cały wywiad z ex szefem Elektrimu, który jak widać nie do końca odnajduje się w roli reprezentanta sportowców bo jego myśli są po prostu zbyt genialne dla tak przyziemnej rzeczy jaką jest sport. Dobroć i wiara w reżim chiński jaka bije z jego słów może się chyba tylko równać z dobrocią Jarosława Kaczyńskiego.

“Jako działacz sportowy, jako człowiek jestem optymistą czasami trochę niepoprawnym. Wierzę, że tak jak w Korei Południowej w 1988 roku, w tym okresie poprzedzającym igrzyska zmieniła się, nie było już reżimu totalitarnego, dyktatury, nie było gwałcenia praw człowieka, w dalszym ciągu – może naiwnie – wierzę, że Chińczycy wykorzystają tę szansę.”

Podpowiem Panu Prezesowi – niech Pan się dobrze ustawi podczas imprezy otwarcia na trybunach. Może nawet będzie Pan potem widoczny w jakimś dokumencie jakie władze chińskie zapewne nakręcą z okazji igrzysk żeby pokazać, że cały świat swoją obecnością potwierdza słuszną linię polityki rządu. Może nawet wyjdzie z tego takie dzieło?

Podczas igrzysk w 1936 roku w Berlinie Amerykanie ugieli się pod presją nazistów i nie wystawili w jednym z finałowych biegów dwóch zawodników żydowskiego pochodzenia – pewniaków do medali. Na pewno z perspektywy czasu dla takiego mocarstwa jak Ameryka jest to upokarzające doświadczenie i mało chwalebny fakt historyczny. Błędy popełniają jak widać wszyscy – małe i duże kraje. Uczmy się na cudzych błędach.

Jeśli któryś z polskich sportowców podczas olimpiady pomimo oportunizmu i braku jaj PKOL zdecyduje się na nie na zademonstrowanie sympatii z Tybetem (w jakikolwiek sposób) będę dumny i szczęśliwy jako obywatel tego kraju. Czasami nie liczą się zdobyte medale by móc mówić, że dzięki temu coś się zmieniło w świecie.

Czasami po prostu jest potrzebny jakiś ludzki gest. Daliśmy radę ruskim to chińczycy będą nam mówili co mamy mówić i robić?

Nie nawołuję do bojkotu olimpiady przez sportowców (w tym polskich) ale do pokazania władzom chińskim, że sportowcy przybyli na igrzyska nie są bezwolnymi marionetkami. Mówienie o rozdzieleniu polityki i igrzysk w momencie kiedy organizuje je państwo świadomie gwałcące prawa człowieka od wielu lat jest przerażającym i ponurym żartem z całej idei igrzysk.

Pojedźmy na tę olimpiadę ale pokażmy, że niektórych spraw nie można ukryć pod warstwą flag, konfetti i tłumów na rozkaz uśmiechających się widzów.

Wolny Tybet

Wolny Tybet
Save Tibet!
PKOL
The Official Website of the Beijing 2008 Olympic Games

Odrobina dystansu

20:46 8th February 2008

dać sobie spokój z odrobiną dystansu

Odpadłem na kilka dni od klawiatury stacjonarnego komputera, wybiłem się z rytmu pisania i sprawdzania co piszą inni i muszę stwierdzić ze smutkiem, że life sucks kiedy trzeba znowu przeklikać się przez zaspy zaległej poczty i bardzo-ważnych-informacji na blogach. Naprawdę. Parę dni bez logowania (albo właśnie wylogowania) i zaczynam inaczej patrzeć na ten cały wirtualny zgiełk…

Odpalam srogo przekarmionego zasysacza RSS i popadam w lekką konsternację – a to Ziobro przejechał swój laptop a to Marcin Jagodziński wziął na fleki Alka Tarkowskiego z wdziękiem słonia w składzie porcelany a to znowu stąd i tamtąd krzyk się niesie, że naszą (czyli moja i Twoja) prywatność tylko GIODO może uchronić albo gorzej – już została skonsumowana przez google’owego Lewiatana.

MałyMiękki zapragnął Yahoo więc Google go glanuje płacząc co się stanie jak MS dostanie nową zabawkę. Parę osób na raz poczuło gwałtowną chęć pożyczania mi kasy. Oczywiście na niezły procent. Lichwa? Gdzie tam – social lending you fool!

A jeszcze parę dni temu zanim znowu mój umysł nie został okopcony Bardzo Ważnymi Informacjami śmieliśmy się z pewnej pani z pewnego państwa na A, która wynajmowała nam pokoje, że z poważną miną tłumaczyła nam jak ważne jest segregowanie śmieci a w szczególności wrzucanie resztek biologicznych do specjalnego pojemnika.

Potraktowałem sprawę bardziej zabawowo niż pragmatycznie i zmuszałem się do segregowania odpadów w domowym zaciszu.

Parę dni później ofukałem znajomego, który źle umieścił swoje śmieci w pojemnikach. Po powrocie do rodzinnego miasta-stolicy na widok śmietników z wylewającymi się sfermentowanymi resztkami jedzenia wzruszyłem ramionami – byłem u siebie, na swoich śmieciach (sic!) i nie musiałem się juz wygłupiać pomyślałem.

Błąd. Tak samo jak zatrzymywanie się przed pasami i przepuszczanie pieszych. Albo zbieranie odchodów swoich milusińskich. Albo nie wyrzucanie papierosów na ulicę. Może nie pomoże to nam zbudować drugiego Google’a ale na pewno poprawi relacje między nami. Te prawdziwe nie wirtualne.

I już wiem, że parę osób puknie się w głowę czytając to i pomyśli “po kiego piszesz takie bzdety baranie przecież to ja już wiem”. Ja też tylko kompletnie nie umiem tego zastosować w życiu. Ale zaczynam to dostrzegać z pewnego oddalenia kiedy można nabrać odrobiny dystansu do siebie.

Wrócmy jednak z obłoków na ziemię. Właśnie odbyła się 16-ta edycja Auli i mam wrażenie, że jest to jeden z najważniejszych projektów jakie do tej pory udało mi się współtworzyć ponieważ kompletnie nie chodzi w nim o zysk ale o edukowania i możliwość wymiany doświadczeń.

Aula nabiera rumieńców dzięki świeżemu zaciągowi kilku osób (dziwnym trafem wszyscy są z mafii z bednarskiej). Mamy już więc spory team, który realizuje naprawdę świetne pomysły i odważa się mięć jeszcze lepsze. 26 lutego będziemy mogli zaprezentować spotkanie pod hasłem Ogólnopolski Barcamp, które mam osobiście nadzieję da sposobność do rozmów o wypracowaniu jakieś wspólnej formuły spotkań.

Znowu w TVN tym razem bardziej niż zwykle oficjalnie z większą ilością gości i bogatszym programem a potem impreza dla wytrwałych. Zapowiadam z góry kilka niespodzianek! Wizyta Reshmy Sohoni z Seedcamp.com mam nadzieję pomoże zrozumieć i uwierzyć naszym lokalnym young entrepreneurs, że mogą ścigać się z innymi krajami i wcale nie jest to walka Wisły Kraków z Realem Barcelona.

Chcemy i będę osobiście naciskał aby takich wizyt dających możliwość kontaktu z zagranicznymi środowiskami było więcej bo pomagają walczyć z uprzedzeniami (nie uda się, nie mamy środków, po co walczyć z lepszymi) i być może pomogą realnie jakiemuś polskiemu start-up’owi.

Tak więc uszy do góry, zima łaskawa jest tego roku i widzimy się 26-go lutego!

Drybling bez piłki

10:53 18th July 2007

euro2012 - samoboj przed pierwszym gwizdkiem

Wlasnie mijaja trzy miesiace od momentu kiedy wszyscy w Polsce i na Ukrainie wstrzymali oddechy aby po odczytaniu decyzji UEFA zaczac krzyczec z radosci. Trzy miesiace pozniej najwieksi optymisci moga zaczynac powoli krzyczec ale z zalu i rozpaczy…

Nasi włodarze pokazuja cuda na miare Orange Ekstraklasy. Co tam ‘kibice’ Legii. Rzadzacy udowodnili, ze nie tylko mozna skopac sie po kostkach przed wyjsciem na murawe, lobowac (nie lobbowac) wlasnego ministra celna dymisja ale ponad wszystko niczym zmeczone gwiazdy Realu – graja jak najmniej zespolowo. Ale zgodnie i chorem deklaruja, ze futbol znaja i kochaja. I wszyscy powinnismy im zaufac – przygotowania do Euro 2012 ida pelna para (w gwizdek).

Poniewaz poprzedni wpis dotyczacy mojego komentarza do przyznania nam, Polakom i naszemu rzadowi mozliwosci organizacji imprezy w skali miedzynarodowej okazal sie byc beczka prochu i po liczbie komentarzy (agresywnych, przesmiewczych, wrecz ocierajacych sie o obrzucanie g…) chyba wzbudzil najwieksze zainteresowanie. Postanowilem wiec podrazyc temat i poczekac na reakcje tych, ktorzy zarzucali mi malkotenctwo i brak wiary.

Huzia na juzia – zerknijmy wiec za kulisy przygotowan do najwiekszej sportowej imprezy w dziejach Polski! (Grunwaldu nie licze – okazalo sie, sporty ekstremalne z uzyciem mieczy i wloczni sa jednak zabronione przez MKOl)

Zacznijmy wiec od wyliczenia najwiekszego osiagniecia naszego rzadu – pozbawienie funkcji ministera sportu (i nie powolanie kolejnej osoby) w momencie kiedy trzeba pilnie rozwiazywac i zalatwiac sprawy zwiazane z Euro2012 na szczeblu miedzynarodowym. Brawo! To sie nazywa timing. Jesli faktycznie ex min. Lipiec mial cos na sumieniu to akurat teraz byla najmniej odpowiednia pora aby go zdjac. Chyba, ze chce sie miec kozla ofiarnego a tu juz traci “pisizmem” i niestety jest calkiem realne.

Brak budzetu – hy hy hy. Pamietamy 1 mld pln jakie znalazla minister Gilowska na wsparcie zorganizowania Euro2012? Pamietamy. Wiec wlozmy go miedzy bajki bo zapewne emerytury pomostowe, ZUS i KRUS skuteczniej wyciagna lape po kase. Jak na razie przygotowania do przygotowan Euro2012 finansowane sa z rezerw budetu ministerstwa sportu. A te jak wiadomo nie posiada juz ministra wiec szybko nie moze uchwalic nowe dofinansowania.

Brak ustaw - Sejm pojechal na zasluzony odpoczynek. Zapewne szczegolnie potrzebny poslom Samoobrony na ktorych ciaza zrzuty kryminalne (Maksymiuk). Tylko dlaczego opozycja nie zaprotestowala? Dlaczego zamiast wylegiwac sie na plazach poslowie nie zasiadaja w lawach Sejmu i nie radza co zrobic z Rospuda, Euro2012 czy strajkami? To nie jest wina tylko partii rzadzacej ale calego Parlamentu. Odpoczynek prawie 2 miesieczny (jak w szkole) jest wazniejszy od stanu kraju? Wstyd panie i panowie poslowie.

Brak koordynatorow - do konca lipca (miesiaca nie ministra) rzad ma wyznaczyc i przekazac UEFA nazwiska koordynatorów odpowiedzialnych za przygotowanie Euro 2012. Do tej pory nie zrobil tego poniewaz sa wazniejsze sprawy (powstanie LiSa zapewne) a przeciez tez nie ma ministra sportu wiec kto ma realizoac polecenia rzadu.

Ale co tam. Niech Edgar Gosiewski dalej wydaje panstwowa kase na nowe pomysly (wiadomo – peron to za malo), poslowie kloca sie i skarza nawzajem o torebke-podrobke poslanki Szczypinskiej, media deliberuja czy Giertych bedzie tylko czy az prezesem owej partii LiS a rzad niech w koncu przyzna sie, ze “na gebe” to w mozna co najwyzej dostac obietnice od Wujka Busza a nie przepchac cos w Unii.

Nie martwy sie tym jednak – we wrzesniu pojawi sie Polsce UFEA aby sprawdzic stan przygotowan do EURO2012. A poniewaz Wlosi nic nie musza budowac (autostrady maja), pilke kochaja (z wzajemnoscia – sa mistrzami swiata) i do tego ich politycy sa fanami tej dyscypliny (taki Berlusconi to nawet wlasny klub ma) wiec na wtopy nie bedzie.

Chyba, ze ktos powaznie potraktuje propozycje posla Misztala o sprzedazy praw do organiazacji – akurat bedzie kaska na nowe wybory.

Fun anyone?