TSNMB – Zubibu

19:23 14th July 2010

zubibu mobilne e-commerce zakupy

W ramach promocji startupów czyli serii wywiadów “Twój Startup Na Moim Blogu” (w logicznym skrócie TSNMB) prezentuje kolejny pomysł na biznes. Dla ciekawskich, którzy piszą “a gdzie te fajne spowalniające ładownie się strony nagłówki graficzne” odpowiadam – jestem na wakacjach i nie chce mi się zajmować grafiką obecnie :)

AK74 – Robercie – czym jest Zubibu.com, ile kosztowało stworzenie i jaki zespół realizował projekt?
 
Robert Janeczek – Zubibu to narzędzie pozwalające rozbudować sprzedaż w sklepie internetowym o klientów mobilnych.

Tacy klienci trafiają na wiele rozmaitych utrudnień próbując dokonać zakupu w tradycyjnym sklepie internetowym, a nasze oprogramowanie pozwala uruchomić dodatkowy sklep dla korzystających z nowoczesnych komórek czy np. tabletów.

Dzięki temu każdy klient wchodząc do sklepu widzi go w takiej postaci, która jest najlepiej dopasowana do możliwości urządzenia, z którego korzysta.

Pomysł zubibu, w nieco rozbudowanej formie, zakiełkował w pierwszej połowie minionego roku i pierwotnie został opracowany pod kątem finansowania z (nie)sławnego działania 8.1 POIG. Udział w konkursie o dofinansowanie uzmysłowił nam jak bardzo jest ono niedopasowane do wspierania innowacyjnych pomysłów, bo straciliśmy pół roku czekając na nic.

Podjęliśmy decyzję o podzieleniu projektu na mniejsze części i realizowaniu go własnymi siłami. Zaczęliśmy od mobilnych sklepów internetowych, nad którymi pięcioosobowy zespół spędził ostatnie półrocze.

Nasze wcześniejsze doświadczenie w tworzeniu oprogramowania do handlu w internecie na rynek brytyjski i polski pozwoliło nam zauważyć rosnący potencjał handlu mobilnego. Sam zespół pracuje ze sobą już od dekady, więc prace szły szybko do przodu.

Oczywiście, mimo wielu zarwanych nocy i hektolitrów wypitej coli (preferujemy Pepsi), ostatnie etapy prac były wysyłane na serwer 20 minut przed pierwszą publiczną demonstracją zubibu podczas czerwcowego 3campa w Gdańsku – taki już urok projektów informatycznych :)
 
AK74 – Dla kogo dedykowane jest Wasze rozwiązanie? Zubibu ma być używany przez sprzedawców na z Allegro czy samodzielnie działających sklepów? Będziecie chcieli się dogadywać z właścicielami oprogramowania np. SOTE czy IAI w celu wdrażania waszego produktu na ich platformach?
 
RJ – zubibu jest przeznaczone dla istniejących sklepów internetowych, bo według nas tworzenie niezależnego serwisu mobilnego i reklamowanie go w oderwaniu od ogólnej wizji promocji sklepu mija się z celem.

Z tego też powodu sprzedawcy Allegro nie skorzystają na integracji z zubibu, bo musieliby oni promować sklep mobilny sam w sobie. Nasze oprogramowanie integruje się ze sklepem po umieszczeniu w nim prostego kodu wykrywającego mobilnych odwiedzających i przenosi ich do wersji dla nich dopasowanej.

W ten sposób ułatwiamy zakupy osobom, które dotychczas uderzały głową w mur próbując skorzystać z tradycyjnego sklepu internetowego poprzez komórkę. Tacy klienci już są w sklepach, ale zwykle odchodzą z kwitkiem przed dokonaniem zakupu. zubibu pomaga im w pozostaniu w sklepie, a do tego zachęca do powrotu, bo sklep wygodny dla klientów mobilnych to wciąż rzadkość.

Nasze oprogramowanie nie wymaga do integracji żadnych zmian po stronie dostawcy oprogramowania sklepowego. Potrzebna jest jedynie możliwość umieszczenia kawałka kodu, podobnie jak ma to miejsce z integracją Google Analytics.

Mimo tego, jeśli któraś firma zgłosi chęć oferowania integracji zubibu jako dodatku do ich oprogramowania, to z pewnością znajdziemy sposób na porozumienie atrakcyjne zarówno dla właścicieli sklepów jak i twórcy platformy sklepowej.
 
AK74 – Ile trwa i jak wygląda wdrożenie Waszego softu? Powiedzmy, że mam sklepie 3 tysiące produktów. W jakim czasie możecie przygotować mobilną, poprawnie działającą wersję mojego sklepu?
 
RJ – W ciągu kilku minut. Uruchomienie mobilnego sklepu to tylko kilka prostych kroków: założenie konta, konfiguracja płatności, podanie kilku podstawowych danych sklepu, import produktów oraz umieszczenie kodu integracyjnego w sklepie.

Najwięcej czasu może zająć założenie konta handlowca jeśli dotychczas sprzedawca nie korzystał z usług Moneybookers, bo trzeba zweryfikować informacje o firmie. Mobilni klienci zaczynają korzystać z dostosowanej dla nich wersji sklepu z chwilą umieszczenia w sklepie kodu integracyjnego.

Trzydziestodniowy okres próbny umożliwia zapoznanie się z możliwościami zubibu bez żadnego ryzyka. Z pewnością ani koszt, ani czas potrzebny na integrację nie mogą już być używane w charakterze alibi dla braku profesjonalnej wersji mobilnej sklepu.
 
AK74 – Pierwsza sprawa, które mnie frapuje to płatności. Przy podłączeniu do Zubibu mogę sprzedawać tylko przez wybranego przez Was dostawcę czy mogę podłączyć moje rozwiązania? Chodzi o różnicę czasami nawet 1%-2% w marży operatora.
 
RJ – Płatności mobilne są rzeczywiście ogromnym problemem i ich brak w sklepach stanowi jedną z kluczowych przeszkód w mobilnych zakupach. W zubibu zdecydowaliśmy się na integrację płatności Moneybookers, ponieważ w rozmowach jakie przeprowadziliśmy był to jedyny operator płatności, który zrozumiał potrzebę dostosowania ekranu płatności na potrzeby urządzeń przenośnych.

Sklepy mobilne nie mogą sobie pozwolić na przeniesienie klienta do miejsca wymagającego zalogowania do serwisu banku, który jest zabezpieczony formularzem wymagającym zainstalowania wtyczki do przeglądarki. My nie ograniczamy dostępu do metod płatności, po prostu większość operatorów płatności nie jest gotowa na udostępnienie takiej usługi.

Jesteśmy zawsze gotowi porozmawiać o uruchomieniu dodatkowej możliwości, ale oczekujemy wysokiej jakości wykonania, bez której klienci po prostu nie będą kupować. Kilka dni temu PayPal uruchomił nową usługę dla płatności mobilnych, niedługo będzie ona dostępna w zubibu.
 
AK74 – Wszystko wskazuje na to, że przeglądarki w telefonach komórkowych będą coraz rozwijały w takim kierunku aby być jak najbardziej kompatybilne z tymi browserami instalowanymi na PC. Czy zatem Zubibu jako „nakładka” nie jest skazana na porażkę w dłuższym czasie? Po co korzystać z płatnego softu kiedy będzie można wejść na witrynę np. Merlina i nawigować po niej bez potrzeby korzystania z „mobilnego rozwiązania”?
 
RJ – Jako osobę od lat zajmującą się szeroko rozumianymi technologiami webowymi bardzo mnie cieszy rozwój przeglądarek mobilnych. To dzięki temu mogliśmy stworzyć zubibu. Klasyczne sklepy internetowe powstały w nieco innych warunkach. Interfejs takich sklepów przygotowany jest do obsługi na ekranach o dużej rozdzielczości i dostępności bardzo precyzyjnego narzędzia nawigacyjnego – myszki.

Urządzenia mobilne to wszechobecny dotyk, który zarówno jest dla nas bardziej naturalny, jak i dużo mniej precyzyjny. Próba osiągnięcia w tradycyjnym sklepie internetowym, na urządzeniu obsługiwanym dotykiem, wygody takiej jaką oferuje zubibu jest moim zdaniem skazana na porażkę.

Sklep wygodny do obsługi na komputerze jest zbyt przeładowany treścią dla klienta robiącego szybkie zakupy podczas dojazdu do pracy tramwajem, zbyt trudno na nim zlokalizować miejsce, w które należy kliknąć.

Sklep przystosowany do obsługi mobilnej sprawia wrażenie marnowania przestrzeni na ekranie komputera. iPad jest ciekawą hybrydą i pierwotnie myśleliśmy, że będzie lepiej pasował do grupy “komputerowej”, ale okazało się że interfejs dotykowy robi gigantyczną różnicę w obsłudze, mimo wysokiej rozdzielczości ekranu.

Stąd decyzja o wersji kompatybilnej z iPadem i jej konsekwencja – podjęcie prac nad zaprojektowaniem ulepszonego, unikalnego interfejsu dla tego urządzenia, który udostępnimy niedługo.
 
AK74 – Co dokładnie wspiera Zubibu – indeksuje produkty (opisy i zdjęcia) ale czy również jest w stanie „zaciągnąć” silnik wyszukiwarki, którą mam w swoim serwisie? Pytam się ponieważ twórcy sklepu inwestują w jak najlepszy silnik wyszukiwarek w ich sklepach i jest to ważny element funkcjonalny ich sklepu.
 
RJ – zubibu aktualnie importuje produkty w oparciu o pliki przygotowane dla najpopularniejszych porównywarek cen. Jest to rozwiązanie najszybsze i pozwala na błyskawiczne uruchomienie sprzedaży mobilnej.

Zdajemy sobie oczywiście sprawę z niedoskonałości takich danych, które nie zawierają na przykład opinii o produkcie, dlatego w przyszłości prawdopodobnie rozbudujemy zubibu o doczytywanie takich przydatnych informacji bezpośrednio ze sklepu. Ten sam zespół brał wcześniej udział w tworzeniu od podstaw semantycznej wyszukiwarki produktów, więc technologicznie nie będzie z tym problemu.

Wyszukiwanie jest dla nas bardzo ważne, bo stanowi element równie istotny lub istotniejszy od przeglądania kategorii produktów.

Dzisiaj opieramy się na wewnętrznym narzędziu indeksującym, ale jeśli będzie taka potrzeba to w przyszłości rozważymy integrację zewnętrznych mechanizmów, zarówno pudełkowych (np. Google Mini) jak i opartych o API do odpytywania sklepu o wyniki.
 
AK74 – Rozumiem, że nie korzystacie z WAP czyli Wasza usługa kierowana jest do właścicieli bardziej zaawansowanych telefonów klasy smartphone. Czyli ograniczacie się do raptem kilku milionów użytkowników z czego tylko kilkadziesiąt tysięcy korzysta z dostępu do mobilnego internetu. Nie za bardzo się ograniczacie już na starcie?
 
RJ – WAP to wykastrowany internet. Nie znam ani jednej osoby, która korzysta z tej technologii choćby raz w miesiącu. To zjawisko widzimy też w odwiedzinach w sklepach internetowych, gdzie wszystkie tzw. feature phones, czyli telefony o podstawowych możliwościach, zsumowane generują mniej ruchu niż niż wypuszczony na rynek trzy miesiące temu iPad, o porównywaniu z iPhone nawet nie mówiąc.

Uważam, że ten trend będzie się pogłębiał. Internet w nowoczesnych smartphone’ach po cichu staje się czymś naturalnym, czego się nie zauważa mimo nieustannego korzystania z niego w takiej czy innej formie. Sklepom internetowym zależy na klientach, a nie na abstrakcyjnej wielkości rynku. Ci klienci korzystają z zaawansowanych telefonów i jest ich coraz więcej.

AK74 – Planujecie też rozwinięcie sprzedaży swojego produktu za granicą. Jak to chcecie zrobić i z wykorzystaniem jakiego budżetu? Gdzie chce się pojawić najpierw?
 
RJ – Tworząc zubibu wzięliśmy sobie do serca porady zawarte w książce Getting Real napisanej przez kontrowersyjnych twórców narzędzia do zarządzania projektami Basecamp. Zdecydowanie zgadzamy się z nimi, że dobry produkt jest podstawą udanej sprzedaży.

Nie planujemy kosztownych kampanii reklamowych, bo zubibu ma się szybko wyjść na plus, żebyśmy mogli więcej zainwestować w jego rozwój. Mamy już sygnały z kilku krajów, w których są firmy zainteresowane współpracą przy wchodzeniu na te rynki, czym jesteśmy pozytywnie zaskoczeni.

Za niecały miesiąc chcemy uruchomić wersję anglojęzyczną, bo kraje takie jak USA czy UK są najbardziej dojrzałe w kwestii m-commerce (pomijając może Japonię, która jednak ma swoją specyfikę utrudniającą nam wejście).

W dalszej kolejności chcemy przygotować wersje językowe na pozostałe ważne kraje unijne. Przygotowanie kolejnych wersji językowych jest stosunkowo proste, dużo bardziej martwi nas wysiłek związany z promocją w nowych krajach.

AK74 – Co planujecie poprawić / wprowadzić w Zubibu do końca 2010 roku?

RJ – Pomijając codzienną pracę nad ulepszaniem zubibu mamy kilka priorytetowych kierunków, w których chcemy się rozwijać większymi krokami. Jednym z nich jest przygotowanie wersji na iPad, która w jeszcze lepszym stopniu będzie wykorzystywała duży ekran tego urządzenia.

Możliwości jakie nam to daje zrozumieliśmy dopiero po przeprowadzeniu pierwszych testów wersji opartej na iPhone i aktualnie pracujemy nad przygotowaniem czegoś, co pokaże zupełnie nowe podejście do zakupów na tablecie.

Z pewnością pojawią się większe możliwości ingerencji właściciela sklepu w szatę graficzną. Aktualnie bierzemy pod uwagę mechanizm skórek oraz przygotowywanie zaawansowanych projektów na zamówienie.

Dla zauroczonych magią AppStore przygotujemy ofertę na tworzenie aplikacji natywnych działających jak sklep, chociaż już teraz możliwość dodania strony sklepu na homescreen daje spore możliwości marketingowe.

Oprócz tego w zanadrzu mamy kilka pomysłów bardzo znacznie rozbudowujących funkcjonalność zubibu, stanowiących niemal równorzędne projekty. Z pewnością będziemy o nic

snapka dailybooth sebastian kwiecień

AK74 – Sebastianie – „startowanie” własnego projektu takiego jak Snapka.pl po tym jak radziłeś innym jak szukać inwestora, budować startup może być trudne? „Życzliwi” pospieszą z komentarzami „o, zobaczcie robi klona”…

Sebastian Kwiecień – Rzeczywiście, wiele razy doradzałem startupom jak szukać inwestora, bazując na własnych doświadczeniach – ze „swoimi” startupami robiłem „rundki po inwestorach” – z tej perspektywy Snapka to kolejny taki projekt. Natomiast czego nauczyłem się przy tych poprzednich projektach to, że nie istnieją przepisy na sukces, trzeba być po prostu przygotowanym na różne niespodzianki po drodze i działać – to jest ekscytujące za każdym razem.

A co do klonowania – czy każdy programista piszący „hello world” robi klona? Tak – na czymś się musi uczyć, tak i ja do tego podchodzę. Zrobiłem klona DailyBooth i patrzę jak zadziała na naszym rynku. Może zadziała, może nie zadziała – w obu sytuacjach czegoś się nauczę. Nie widzę w klonowaniu nic złego.

AK74 – Snapka.pl to jak sam określiłes polski DailyBooth. Rozumiem, że śledzisz ten serwis i znasz jego dobre i złe strony? Wiesz co zrobić aby w polskich realiach taki serwis stał się potrzebny i dochodowy.

SK – Tak, śledzę ten serwis i chcę zobaczyć jak pewne pomysły przełożą się na polki rynek. Jeśli chodzi o dochodowość – to było podstawowe założenie w którym chciałem się odróżnić od DB – mam pomysł na model biznesowy, inna sprawa czy się on sprawdzi, zobaczymy.

AK74 – Paul Graham założyciel m.in. Y Combinator zwykł mawiać żeby tworzyć serwisy, które zmieniają nasze życie i rozwiązują jakieś problemy. Jaki problem rozwiązuje Snapka? W czym może mi ułatwić życie?

SK – Snapka jest w pewnym sensie kolejnym serwisem społecznościowym – rozwiązuje więc takie same problemy jak każda społecznościówka – pozwala ludziom ciekawie spędzać czas w gronie przyjaciół. W Snapce stawiamy nacisk na ekspresję przez proste fotki – lubię o tym myśleć jako o „emotikonach do kwadratu” – takie spontaniczne foto zazwyczaj oddaje więcej niż 140 znaków w niejednym mikroblogu. Tym samym wchodzimy w interakcję z rozmówcą na innym poziomie – według psychologii społecznej mowa ciała jest ważnym elementem komunikacji niewerbalnej.

AK74 – Opisujesz Snapka.pl jako „ultimate #samoblip machine“ co pokazuje do której grupy docelowej może on być kierowany. I znowu – czy naprawdę Blip czy Flaker albo inny Śledzik muszą zacząć używać Snapka.pl? Czy raczej nie dorobią sobie takiej funkcjonalności w miesiąc czasu i pozwalą korzystać z niej swoim użytkownikom?

SK – To idzie w trochę inną stronę – akurat przekaz „ultimate samoblip machine” jako slogan ma trafiać do ludzi, którzy używają blipa i jeśli często wrzucają samoblipy – czyli fotki przedstawiające samego siebie – wtedy Snapka może być dla nich lepsza poprzez koncentrację na tej właśnie funkcji. Tutaj raczej widzę pewną re-segmentację rynku mikroblogowego niż zmuszanie kogoś do czegoś. Liczę na to, że pewna grupa ludzi wybierze Snapkę jako swoją platformę, a spięcie z popularnymi platformami typu Facebook, Twitter i Blip pozwoli im pozostać w kontakcie ze znajomymi w tamtych serwisach.

AK74 – Szczerze przyznajesz, że nie masz wymyślonego modelu biznesowego dla swojego serwisu. Zatem można oczekiwać, że gdy Ci się znudzi po prostu go zamkniesz bo będziesz traktował jako hobby?

SK – Tak jak wspomniałem wcześniej, istnienie modelu biznesowego jest jednym z elementów odróżniających Snapkę od DB i trochę już o tym napisałem na moim blogu. W każdym razie, podstawowym elementem modelu są płatne funkcje premium, które stopniowo będziemy udostępniać. Oczywiście model może ulegać modyfikacjom, w zależności od tego jaki będzie odzew użytkowników. Na tym etapie nie przewidujemy reklam i osobiście zależy mi na tym, aby ten stan utrzymać. Co do drugiej części pytania – zawsze rozważam ryzyko inwestycji ale nigdy nie rozpatruję scenariusza „co będzie jak mi się znudzi”, bo to działa destrukcyjnie na zaangażowanie, można dojść do wniosku, że w ogóle nie warto uruchamiać żadnego projektu. Widzę kilka scenariuszy jak może się ten projekt rozwinąć, mam pomysły w jakich grupach docelowych go testować, jestem przekonany, że chwyci.

AK74 – Jak byś opisał idealnego użytkownika Snapka.pl?

SK – Idealny użytkownik to taki, który przede wszystkim lubi komunikować się z innymi, i w tym celu korzysta z nowych mediów i multimediów, chce dzielić się ze znajomymi swoimi zdjęciami i przemyśleniami, pokazać co go interesuje, cieszy lub boli, i w tej rozmowie wirtualnej chce wykorzystywać nie tylko tekst, ale i obraz. Snapka ma mu to ułatwić.

AK74 – Ponieważ na tym etapie Snapka.pl to prototyp co się stanie gdy jednak serwis „zaskoczy” i „obrośnie” użytkownikami?

SK – Oczywiście liczę na to, że serwis zaskoczy i obrośnie użytkownikami. W takiej sytuacji poszukam dla niego odpowiedniego partnera biznesowego, który pozwoli jeszcze bardziej się rozwinąć i być może zaproponować jakieś synergie – to pokaże czas.

Autentika: teraz robimy swoje

16:01 10th July 2010

admatik autentika

AK74 – Michale – Po sprzedaży Onetowi Waszego serwisu „Jak Elvis” chyba zasmakowało Wam tworzenie własnych projektów? Inicjatywa MamStartup.pl ma na celu pomoc w realizacji projektów za zamian za pewien procent udziałów. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Michał Samojlik – Nie wyjawię chyba wielkiego sekretu, jeśli powiem, że zadania agencji interaktywnej są często “powtarzalne” i tak niespokojny duch jak ja potrzebuje ciągłych odskoczni od podstawowej działalności.

Mając doświadczenie w realizacji kilku ciekawych projektów, które sprzedaliśmy, a także widząc realną potrzebę na niskobudżetowe ale wysokojakościowe produkcje, powstała idea Mam Startup. Trochę mylnie kojarzy się z kolekcjonowaniem pomysłów, ale tak naprawdę chodzi o ludzi. Bez nich nie ma projektu ani sukcesu. Także w Mam Startup szukamy ludzi z pomysłami, nie odwrotnie.

AK74 – Mnie martwi jeden aspekt „chodzi o profesjonalną produkcję internetowych startupów przez Autentikę, po kosztach, bez marży. Naszą marżą będzie część udziałów w projekcie.” Znając rynek agencji interaktywnych (szczególnie warszawskich) nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że Wasze „po kosztach” zamknie się w sumie poniżej kilkunastu tysięcy złotych..

MS – Długo przygotowywaliśmy się do uruchomienia projektu. Gotowe są zespoły projektowe, dedykowane Mam Startup, odpowiednie procedury. Zresztą pierwszy projekt już się tworzy. Koszty w tej układance są kwestią kluczową.

Udało się to tak ułożyć, że naprawdę otrzymujemy rozsądne kwoty. Od początku celowałem w efekt, który pozwoli każdemu kto zarabia już kilka tys. zł miesięcznie zamówić swój startup. To nie mrzonki, inaczej to nie miałoby racji bytu.

Podejmujemy ryzyko, bo wiemy, że w zamian za tak duże rabaty mamy szansę w kilku projektach osiągnąć większą stopę zwrotu niż przy standardowym zleceniu.

AK74 – Nie prościej było ogłosić, że poszukujecie fajnych pomysłów i wybranym z nich oferujecie np. 10-20% udziałów przy czym realizacją i pokrywaniem kosztów zajmujecie się Wy? Największym problemem polskich startupów jest zerowa płynność finansowa..

MS – Największym problemem moich startupów byli ludzie, a w zasadzie ich brak. Zajęło mi chwilę, nim się nauczyłem, że nic się nie dzieje samo, że projekt nie kręci się jak przysłowiowa “śnieżna kula”. Szukamy więc zaangażowanych ludzi. Ich wkład finansowy gwarantuje, że wniosą to co mają najlepsze. Bo Autentika daje z kolei swoje atuty: wiedzę, produkcję, kontakty.

AK74 – Za kasę z programu 8.1 właśnie wypuszczacie na szerokie wody Wasz najnowszy projekt czyli Admatik albo „automagiczna sieć reklamowa”. Ponieważ nadal nie znajduję w tym pomyśle zdecydowanej jakościowej różnicy pomiędzy Waszym pomysłem a AdTaily poproszę zatem Ciebie o wyjaśnienie – dlaczego blogerzy i „mali wydawcy” mają zacząć zgłaszać się do Was?

MS – Ale dlaczego tylko blogerzy i mali wydawcy? Własnie to jest spora różnica – my jesteśmy dla wszystkich: mamy sprawdzone modele rozliczeń – CPM i CPC (za parę dni), mnogośc kreacji (m.in. billboardy i rectangle), adsensowy system licytacji, który optymalizuje kupno i sprzedaż.

Moim zdaniem jest dużo różnic, które pozwolą i Adtaily i Admatikowi jednocześnie działać na rynku reklamy, niekoniecznie bijąc się o te same budżety.

AK74 – Mam pewne przeczucia, że Admatik powstał w celu sprzedaży jakiemuś konkurentowi Agory np. portalowi Onet albo Interia czy WP. Możesz zaprzeczyć albo potwierdzić?:)

MS – Bliżej mi do zaprzeczenia niż potwierdzenia. Wierzę w ten projekt i robimy wiele by go rozruszać. Byłbym jednak głupi czy nieszczery, nie biorąc pod uwagę jakiejkolwiek transakcji w przyszłości.

AK74 – Wróćmy do rynku interaktywnego w Polsce. Z Twojej perspektywy co się zmieniało w czasie ostatnich 2-3 lat? Budżety, świadomość klientów, zakres usług w samych agencjach?

MS – Z pewnością Klienci są ostrożniejsi w wydawaniu pieniędzy. Złotówki są obracane na wiele stron, zanim ktokolwiek złoży podpis pod umową realizacji. To wymusza więcej wysiłku po stronie agencji, ale jest też mobilizujące.

Drugą rzeczą jest pęd technologii i nowych trendów, za którym często nasi Klienci nie nadążają. Co tu dużo mówić, sami musimy niemal codziennie kopać sieć w poszukiwaniu aktualnych rozwiązań. Spory wysiłek kładziemy na edukację i szerzenie dostępnych możliwości. Z satysfakcją przyznaję, że parę razy nas za to chwalono.

AK74 – „Social media szał” – jak ocenisz zmiany i powstawania kilkunastu nowych podmiotów zajmujących się tylko tworzeniem i obsługą fanpages na Facebooku? Mają szansę na utrzymanie się na rynku?

MS – Jest tak jak ze wszystkim. Są ludzie, którzy to robią dobrze, są tacy, którym się to jedynie wydaje i szukają sposobu na modny zysk. Rynek jest bezlitosny i umie liczyć fanów, czy lajki. Na koniec dnia zostaną jedynie Ci pierwsi, jak w każdej nowej usłudze.

AK74 – Czy bariera rynkowa aby funkcjonować jako „agencja interaktywna” nie jest nadal za niska? Zdarza Ci się stawać do przetargów dla dużych klientów z firmami złożonymi z dwóch studentów programistów i ich kolegi grafika?

MS – Po pierwsze mało kiedy wiadomo kto jest konkurentem, więc trudno powiedzieć. Może nie jest aż tak ekstremalnie jak mówisz, ale rzeczywiście podmiotów jest cała masa. Przewagą większych jest fakt, że student nie wyprodukuje tony papierów jaka jest niezbędna do porządnego konkursu czy przetargu (i może na szczęście). Druga sprawa, że widziałem projekty małych zespołów będące klasę lepsze od ich profesjonalnych agencyjnych kolegów.

AK74 – Po przygodach z PewnaGrupa.pl mam bardzo mieszane i raczej negatywne wrażenia związane z poziomem profesjonalizmu polskich freelancerów. Ciekaw jestem jaki Wy macie wrażenia i doświadczenia w pracy w Autentika? Korzystacie z freelancerów czy raczej staracie się wszystko robić „in-house”?

MS – Wszystko prócz animacji mamy w środku. A jako, że bardzo rzadko nasi Klienci potrzebują ruchomych efektów, to i z freelancerów korzystamy rzadko. Do tego są to ciągle Ci sami, sprawdzeni ludzie.

Nie wrzucałbym wszystkich freelancerów do jednego worka. Są słabi partacze, są solidnie ludzie z dobrym warsztatem.

AK74 – Autentika brała udział w pracach nad między innymi GoldenLine i Gover.pl. Takie duże projekty posiadające określone cele są mile widziane przez agencje? Czy raczej podejmujecie się ich ze względu na prestiż i „fajny case w portofiio”?

Duże projekty to ulubione nasze tematy. Robiąc małe rzeczy nie w pełni wykorzystujemy posiadanej wiedzy i oprogramowania. Nie boimy się ani złożonych funkcjonalnie platform, ani serwisów z wysokimi wymogami bezpieczeństwa czy wydajności.

Nieskromnie powiem, że gdyby ktoś miał świadomość jak wygląda Admatik od środka to Oscar dla Autentiki murowany. Wystarczy powiedzieć że napisaliśmy własny adserwer i system statystyk.