Szukaj
Zamknij

Firefox 3 is coming!

mozilla foundation mike schroepfer

Wygląda na to, że Firefox niedługo doczeka się 3 odsłony. Poniżej znajdziecie informacje dotyczące nowej wersji oraz wywiad z Mike’iem Schroepfer’em VP Engeeniering Mozilla Inc, który gościł w Polsce przy okazji wizytowania europejskich zespołów zaangażowanych w prace dla Mozilla Foundation…

Spotkanie zorganizowane przez agencję PR w osobie Pań Magdy Stojak i Agnieszki Trybuś (dziękuję serdecznie za zaproszenie!) w wypasionej knajpie w centrum warszawy dało mi szansę zamienienia kilku słów z zespołem Aviary.pl (pozdrowienia dla Staszka Małolepszego i Zbyszka Branieckiego!) oraz samym Mike’iem, który jest jak go przedstawia press kit „„sercem i duszą” Mozilli – grupą inżynierską złożoną z dużej społeczności współpracowników i pracowników Mozilli.”. Oprócz tego w 2007 r. jego nazwisko znalazło się na liście „50 Najważniejszych Osób w Sieci”, opublikowanej przez międzynarodowy magazyn PC Word.

AK74 – Mike czy to prawda jak spekulował Techcrunch, że Mozilla pracuje nad projektem dodatku do swojej przeglądarki dzięki któremu możliwe będzie zbieranie i analizowanie danych dotyczących zachownia internautów w sieci?

Mike Schroepfer – I tak i nie. Tak – rozmyślamy głośno o takiej potrzebie (Alexa i Hitwise nie są dobrymi usługami dającymi statystycznie poprawne wyniki) wewnątrz teamu Firefoksa ale nie podjeliśmy żadnych prac ani nie mam planów. Widzimy potrzebę lepszego zbadania i analizy tego co robią internauci ale na pewno nie zamierzamy robić nic wbrew nim. Na razie taki projekt jest możliwy do zrealizowania w bliskiej przyszłości – teraz nie jest priorytetem.

AK74 – W Polsce użytkowników produktów Mozilla Corp. a w szczególności Firefoksa gwałtownie przybywa (jesli wierzyć rankingom Gemiusa na przełomie maja i kwietnia 2008 roku FF wyprzedził IE) także patrząc na prace naszej lokalnej społeczności widać jej prężne działania. Jak to się ma do innych krajów w których Mozilla lokalizuje swoj e produkty?

MS – Tak, wiem – Polska jest bardzo ważnym krajem na mapie wdrożeń i rozwoju produktów Mozilla Foundation. Gratuluję polskim internautom wyboru :) W waszym kraju działa też bardzo silna społeczność zdolnych i świetnie znających nasze produkty programistów. Nie mogę powiedzieć, że wasza społeczność skupiona wokół Mozilla jest największa czy najsilniejsza ale jest na pewno ważna dla nas i dalszych planów rozwoju.

AK74 – Czy Mozilla z radością powita dzień kiedy na rynku zostanie tylko FF a IE będzie w głębokie defensywie?

MS – Absolutnie nie. Patrzymy na to co się dzieje na rynku przez pryzmat wolnego rynku i zdrowej konkurencji. Nie dobrze będzie jeśli zostanie mało konkurentów – konkurencja jest zdrowa, zmusza do wysiłku wszystkie strony. Im więcej firm i ich przeglądarek tym lepiej dla użytkownika końcowego.

AK74 – Możesz przybliżyć strukturę organizacji Fundacji Mozilla?

MS – Jesteśmy fundacją działającą non-profit. W odróżnieniu od innych firm nikt z pracowników etatowych nie może nigdy dostać udziałów fundacji. Daje to nam pewność, że nikt nigdy nie kupi Mozilli ani jej produktów. Po drugie działamy w dość nietypowy sposób – odpowiedzialność za rozwój wersji lokalnych w większości przypadków leży po stronie naszych współpracowników. Jeśli mamy problem taki jak ze słownikiem wbudowanym w FF ver. 3 to jego rozwiązaniem zajmuje się lokalny team. Oni decydują i dają zielony światło wszystkim zmianom. Dzięki temu ja nie muszę decydować o problemach związanych np. z językiem japońskim. Nie miałbym wiedzy i czasu na to.

AK74 – Nie jest tajemnicą, że Waszą fundację dofinansował Google. Tworzycie koalicję w stosunku do Microsoftu i IE?

MS – To nie tak. Google nie zainwestował gotówki ale wspomaga nas na wielu polach. Są liderem w Internecie i ciężko by było abyśmy nie korzystali z ich doświadczeń. Nie mamy żadnych planów ani nie myślimy w ten sposób „my kontra oni”. Google nie jest jedyną firmą nas wspomagającą i na pewno nie będzie dominowała w naszych zestawieniach.

AK74 – Pytanie jakie pojawia się na wielu polskich „internetowych” blogach – czy w Polsce (Europie) możliwe jest powstanie projektu na skalę Google’a? Czy doczekamy się produkcji serwisu podbijającego US, który nie pochodzi z Doliny Krzemowej?

MS – Głęboko w to wierzę. W Europie jest dużo specjalistów – ba! W większości przecież programiści pracujący w SV są to ludzie, którzy przyjechali do USA – np. z Polski czy innych krajów UE. Nie ma sensu tworzyć drugiej Doliny Krzemowej – lepiej tworzyć lepsze warunki do tworzenia start-upów niż to robi się w Kalifornii.

AK74 – Na szybko – co znajdziemy w nowej wersji FF?

MS – Jeśli szybko to będę rzucał hasłami – inteligentny pasek adresu, etykiety, inteligentne zakładki, ochrona przed mallware, lepsze powiększanie okna przeglądarki, silnik Gecko 1.9 i chyba najważniejsze – FF3 zajmuje mniej pamięci i jest szybszy w działaniu od 2 do 3 razy!

AK74 – Mike, życzę powodzenia w rozwijaniu produktów Mozilli w szczególności polskiej lokalizacji :)

Oprócz mnie ze zidentyfikowanych przeze mnie gości był Marcin „Netto”, Grzesiek „Antyweb” oraz Kuba „Netguru” (po spojrzeniu na wpis Hazana – Paweł Wimmer, Rafał Krawczyk – sorry chłopaki, ale tak to jest jak się siedzi na końcu stołu) z którymi wesoło komentowaliśmy falę ostatnich rotacji i zakupów przez portale, wizję rychłego zagrożenia rosyjskim kapitałem polskiego internetu oraz fakt, że nic się nie zmienia od bańki 1.0 – no przynajmniej niektóre rzeczy.

Trochę plotek krążących wokół stołu (często luźno związane z tematem spotkania):

> Opakowanie dla iPoda Nano wybierane były spośród kilkuset próbek kartonów. Sztab speców od designu pracował nad zagadnieniem „w którą stronę ma się uchylać klapka pudełka?”

> Agora podobno idzie na przebój i chce przebić nasz rodzimy „Las Vegas wśród portali” w ilości serwisów na pracownika działu IT. Interia ma obecnie 100 serwisów na 250-ciu programistów. Poczekajmy do końca bańki 2.0 i podliczmy straty. O2 na pewno wygra w oszczędzaniu.

> Jeden z obecnych gości próbował przekonać Mike’a, że na blank page Firefoksa widnieje grafika rowerzysty. Po chwili rozmówcy przypomniało się, że tak, ale tylko na Ubuntu. Ja nadal nie wiem o co chodzi a mało piliśmy :)

> Ostatnio agencje PR chętnie zapraszają blogerów na kolacje. Dziennikarzy rzadziej jakoś – to jest podstawowa różnica między blogerami i pracownikami redakcji dostającymi regularnie kasę. Jak tak dalej pójdzie to kto będzie chciał być dziennikarzem?

> Pewien wiodący serwis społecznościowy ma rosyjskiego inwestora. Prawda to czy lipa?

> Pewien prawie (a prawie robi wielką różnicę) wiodący polski sklep z kulturą właśnie za chwilę się zorientuje, że zakupiony software za grube $ może postawić na półkę. To się nazywa deja-vu.

> Pewien portal kupuje wszystko co się rusza. Może kupi Ciebie może mnie – któż to wie? :)

> Na TMT Communities szykuje się publiczne linczowanie pewnego znanego zachodniego serwisu. Masakry dokonają „Mężczyźni w Okularach z Wąsami „. Kto chce to zobaczyć niech się pojawi.

> Blip ma się dobrze, Flaker ma się dobrze.

> Hazan ma dwójkę dzieci, Netto jedno (To nie plotka akurat).

PS. Dla tych tak jak ja ignorantów sądzących przez całe życie, że Firefox to „ognisty lis” mały zaskok – to nie lis tylko panda. W dodatku mniejsza (lesser). Ale wtopa. Wszystko przez ten ogon w logo!

  • Nazwę tej przeglądarki pisze się „Firefox” i to zdaje się nie lisek tylko panda. :)

  • Nawet na pewno — panda mała ;-)

  • @ Robert i Olgierd – Yyyyyyyyyy. Macie rację :))))))))

  • Pingback: Spotkanie z Mozzila Foundation at AntyWeb()

  • Co do modelu biznesowego Firefox’a – myślę, że akurat oni nie mają się o co martwić. Najprostszym sposobem pozyskania kasy dla nich jest sprzedaż danych, tak jak napisałeś o konkurowaniu z Alexą. Myślę, że dobrze zrobiony feature w wersji opt-in przyniósł by im sporo kasy… Zresztą z takim user basem i usage timem czym tu się martwić…

  • panda jak panda, ale w logo jest jednak lis :)
    „Mimo to twórca loga Firefoxa ostatecznie umieścił w nim lisa, choć pierwotnie zamierzał zamieścić pandę małą.”

  • Napisałem do Zbyszka Branieckiego z Aviary.pl w tej sprawie – oficjalna odpowiedź brzmi:

    „Na logo widac czerwona pande mala http://en.wikipedia.org/wiki/Red_Panda
    stylizowana na czerwonego lisa: http://en.wikipedia.org/wiki/Red_Fox :)”

    tak więc oba stwierdzenia (panda / lis) są poprawne :)

  • kooe

    „Jesteśmy fundacją działającą non-profit.”
    Moglbys z ludzi nie robic idiotow? A kasa z google to co?
    „W odróżnieniu od innych firm nikt z pracowników etatowych nie może nigdy dostać udziałów fundacji.”
    Zadna to zaleta, ze wasi pracownicy nie moga dostac udzialow. Czyli ludzie u was pracujacy to pracownicy-frajerzy.

  • @ kooe – nie rozumiem do czego pijesz: Mozilla Foundation jak kazda fundacja dziala jako podmiot, ktorego podstawowym celem nie jest zarabianie kasy. Poczytaj statut.

    Z tego co wiem to kasy od Google’a nie dostali ale know-how.

    Generalna uwaga – zmien styl wypowiedzi please jesli chcesz widziec na tym blogu swoje komentarze.

  • kooe

    hmm cenzura… tego postu nie trzeba dodawac ale poprzedni z linkiem powinien sie pojawic bo jest uzasadnieniem mojego pierwszego postu.

  • kooe

    jednak nie cenzura: nie przepuszczony zostal link do artykulu (zrodlo CNET) w ktorym opisane sa zyski firefoxa za 2005 rok. Zarobili prawie 50 mln $ za integracje przegladarki z google. Oczywiscie nie jestem przeciwnikiem komercyjnej dzialalnosci lecz zwolennikiem i bardzo dobrze, ze produkt przynosi zyski tylko pisanie, ze jest sie non-profit w takiej sytuacji bynajmniej nie jest na miejscu moim zdaniem.

  • @ kooe – proponuje sprawdzenie znaczenia podmiotu typu fundacja.

    Fundacja moze zarobic zyliardy i pierdyliony dolarow jesli dziala w celach statuowych. Ba, musi nawet zarabiac kase zeby moc wydawac na wspomaganie rozwoju swoich aplikacji w 40 krajach…

  • Artur Kurasiński

    dochodzenia w sprawie „Pando-Lisa” ciąg dalszy :)

    Tym razem zapytałem Staszka Małolepszego (również z teamu Aviary.pl) o to co widnieje w logo FF.

    „Jon Hicks, projektant loga, pisze: „A firefox is actually a cute red panda, but it didn’t really conjure up the right imagery.”
    (http://www.hicksdesign.co.uk/journal/branding-firefox)

    Wiec mysle, ze narysowal pandę, która bardzo, ale to bardzo przypomina lisa :)

    Swoją drogą, oprócz pyszczka, różnic nie ma wiele: http://informationisart.com/stas/firefoxes-3

  • kooe

    @artur: wczesniej napisales, ze podstawowym celem fundacji nie jest zarabianie pieniedzy oraz, ze z tego co wiesz mozilla pieniedzy od google nie dostala. Teraz piszesz, ze fundacja moze a nawet musi zarabiac bardzo duze pieniadze (pomijam uzywanie „zyliard” i „pierdylion” vide atak na styl moich wypowiedzi). Ja bym to ujal jako dwa przeciwstawne stanowiska.
    Fundacja non-profit jest ukierunkowana na prowadzenie dzialalnosci bez nastawienia na zysk. Wg mnie integracja z wyszukiwarka w zamian za znaczace korzysci majatkowe nie jest juz dzialalnoscia non-profit.
    I jeszcze raz dodam: bardzo dobrze, ze ich dzialalnosc przynosi zyski tylko mogliby nie uzywac zwrotu non-profit.

  • kooe

    Dodam jeszcze, ze pisanie w takiej sytuacji o non-profit jest podobne do uzywania zwrotu darmowe minuty (ale jednak wliczone w abonament). Wg jakis regulaminow moze zgodne z prawem (predzej na jego granicy) ale niezbyt poprawne etycznie. Dodatkowo o ile sie nie myle to teraz weszla ustawa zabraniajaca nieuczciwych reklam i juz nie mozna w takiej sytuacji uzywac zwrotu „darmowe minuty”.

  • Artur Kurasiński

    @ koee – baaaardzo polecam przeczytanie definicji fundacji. baaaaardzo :)

    Dobrze zgaduje, ze masz mniej wiecej 18-22 lata?

  • @kooe: ZTCW, Google przekazuje swoim partnerom-przeglądarkom niewielką część przychodu ze swoich reklam na google.com za każdym razem, gdy ktoś wyszuka czegoś używając paska wyszukiwania (domyślnie jest on w prawym górnym rogu okna wielu przeglądarek). Pieniądze od Google, o których napisales, pochodzą właśnie z tego źródła. Mozilla nie jest jedynym takim partnerem Google — żeby nie szukać daleko, Opera robi to samo (i m.in. dzięki temu, jak można przypuszczać, mogła pozwolić sobie w końcu na całkowicie bezpłatne (bez paska reklam) udostępnianie swojej przeglądarki). Co więcej, nic nie szkodzi na przeszkodzie, żebyś Ty sam wziął kod źródłowy Firefoksa, wydał go jako Kooe Browser, dogadał się z Googlem, i dostawał od nich część ich przychodów.

    Mógłbyś to robić tak non-for-profit, jak i for-profit. Mozilla, jako fundacja robi to nie dla zysku (czyli: nie stworzyła Firefoksa, by na nim zarabiac; te pieniądze to „efekt uboczny”), a zarobione w ten sposób pieniądze gwarantują jej niezależność. Dzięki temu zmniejsza się znacznie ryzyko tego, że kiedyś zabraknie jej pieniędzy i będzie musiała szukać ich na gwałt, co mogłoby tworzyć niepotrzebne pokusy. Razem z niezależnością przychodzi pewność, że Mozilla będzie zawsze realizować cele statutowe, a nie na przykład cele najbogatszego sponsora, czy po prostu właściciela.

    Jak w każdej fundacji non-profit, pieniądze są środkiem do realizacji celów, a nie celem samym w sobie.

    BTW. O co chodziło z tymi pracownikami-frajerami? To chyba lepiej, że Mozilla Foundation nie będzie nigdy należała do jednostek?

  • Artur Kurasiński

    @ Stanisław Małolepszy – dziękuję za wsparcie już powoli traciłem argumenty :)

  • kooe

    @Artur – ja rowniez polecam przeczytanie definicji fundacji non-profit i for-profit :). Przeprowadzasz wywiad z czlowiekiem zwiazanym z mozilla a nawet nie wiesz, ze ona dostaje wcale nie male pieniadze od googla. A to bardzo wazna kwestia. I kto tu jest zle poinformowany?
    Co do wieku to mam pare lat wiecej ale jakie to ma znaczenie: spojrz na IT: spotkasz tu ludzi, ktorzy cos znacza w tej branzy a ich wiek to od powiedzmy 15 do nawet klikudziesieciu lat.
    @Stanisław Małolepszy – ja dobrze wiem na jakiej zasadzie firefox jest zwiazany z google (dodam, ze lepiej niz autor tego bloga, ktory o tym nie wiedzial). Wiem rowniez, na jakiej zasadzie sa inne przegladarki zwiazane. I oczywiscie POPIERAM taki sposob zarabiania co rowniez wczesniej zaznaczylem. Natomiast roznica pomiedzy tymi przegladarkami jest taka, ze firefox robi z siebie non-profit (oczywiscie jest to bardzo dobre ich posuniecie bo dzieki temu sa bardziej popularni ale nieetyczne).
    Opera nie uznaje sie za fundacje non-profit i jest to poprawne.
    Kiedy firefox bylby etycznie poprawny z non-profit – wtedy kiedy nie byloby integracji z google a jedynie mozliwosc na ich stronie: „make a donation”.
    Aktualnie przegladarka jest scisle powiazana z google a wiec i z zyskiem wiec wypadaloby sie przeksztalcic w for-profit. Tyle, ze utraciliby spora czesc spolecznosci, ktora aktualnie pracuje dla nich za darmo oraz podejrzewam, ze poniesliby straty na podatkach (ale tego nie jestem pewien – jedynie gdzies to kiedys czytalem).
    Oczywiscie pod wzgledem prawnym jakos sobie tlumacza bycie non-profit ale moim zdaniem powinni sie przeksztalcic w for-profit. I nie jest to tylko moje zdanie: proponuje wpisac w google „firefox for-profit”.
    Jesli chodzi o „pracownikow-frajerow” to przyznaje, ze uzylem zbyt mocnego wyrazenia. Chcialem zaznaczyc, ze w duzo lepszej sytuacji sa pracownicy firmy, w ktorej moga dostac rowniez udzialy w zamian za wklad swojej pracy (tak jak to bylo w microsofcie co uczynilo wielu ludzi bogatymi). A pracujac w mozilli mozesz liczyc jedynie na pensje.

  • Artur Kurasiński

    @ kooe – przepraszam, ale albo faktycznie nie rozumiesz działania organizacji non-profit i roli fundacji albo… nie wiem. Chyba najbardziej mierzi Cie fakt, ze jakas firma dostaje kase od innej. Czy jesli Mozilla dostawalaby kase od Sw. Mikolaja to byloby lepiej? Albo od fundacji Gatesa? Albo od UE?

    Nie mam sily juz dzis na edukowanie i odsylanie do Wiki. Pozostan przy swoim zdaniu. Dobranoc.

  • kooe

    @Artur – bylbym zadowolony jakby moje posty byly czytane w miare dokladnie :)
    Przeciez pare razy napisalem, ze popieram to, ze biora kase od google. Ja ogolnie jestem za komercyjnymi rozwiazaniami. Cytat:
    „oczywiscie POPIERAM taki sposob zarabiania co rowniez wczesniej zaznaczylem.”
    Jednak nie podoba mi sie uzywanie zwrotu non-profit bo jest to mylne dla wiekszosci uzytkownikow.
    Troche sprawdzilem sytuacje i wyszlo, ze nie masz racji twierdzac, ze mozilla dostajac pieniadze od google w zamian za integracje z przegladarka pozostaje caly czas w zgodzie z charakterem fundacji non-profit. Otoz w 2005 roku powstala Mozilla Corporation – komercyjne przedsiebiorstwo, ktore przyjmuje wplaty od google (przedsiebiorstwo zostalo powolane aby uniknac podatkowych klopotow bo urzad podatkowy zakwestionowalby taka dzialalnosc jako non-profit).
    Tylko dlaczego dalej reklamuja firefoxa jako produkt non-profit? Proste – duzo lepszy marketing.
    Mi osobiscie bardziej podoba sie postawa Opery, do ktorej nie mam zadnych zastrzezen. Nie kryja sie z tym, ze sa komercyjna firma (ktore ja w calosci popieram).

  • kooe: Mylisz sie. Idea fundacji non-profit nie jest sprzeczna z przychodem. Roznica lezy w metodach wydatkowania przychodu. Firma wydatkuje go poprzez zysk akcjonariuszy, otwieranie nowych dzialow gdzie tylko mozna zarobic itp. a fundacja non-profit na cele statutowe.

    Jesli juz bierzesz sie za analize sytuacji, to zrob t dokladnie.

    Mozilla Corporation jest w 100% wlasnoscia Mozilli Foundation, a, jak pewnie wiesz, kazda firma ma obowiazek realizowac cele swoich akcjonariuszy.
    Zazwyczaj celem akcjonariuszy jest dochod. W tym wypadku MoCo realizuje cele MoFo.

    Problem w twoim rozumowaniu wynika z przesuniecia czasowego. Piszesz o fundacji jako o tworze „wymyslonym” w celach „marketingowych” – co jest zgodne z twoim wyraznym pragnieniem pokazania Mozilli w zlym swietle.
    Jesli jednak przesledzisz historie, to zauwazysz, ze
    a) Fundacja powstala na dlugo zanim istnial Firefox, w czasach gdy Mozilla nie miala zadnego dochodu, zadnych celow marketingowych i miala jedynie tworzyc technologie open source, ktore beda baza dla firmy Netscape do jej przegladarki. W tych czasach i jeszcze przez dlugo pozniej Mozilla nie miala zadnych celow marketingowych, nie miala w ogole tworzyc produktu dla uzytkownika koncowego.
    b) Fundacja powstala i istnieje NAD jakimikolwiek dochodami. Istniala zanim pojawil sie Google, i bedzie istniala niezaleznie od umow z Google.

    Fundacja ma misje, ma swoje cele i sa to cele wazne dla wielu firm i organizacji. Zanim pojawil sie Google, fundacje wspieraly Red Hat, Dell, Novell, IBM, Oracle i inni… i nadal beda.

    Trudno mi polemizowac z Toba, poniewaz masz strasznie mocno wyrobione zdanie i bardzo silne przekonanie emocjonalne ktore powoduje, ze na kazdy argument patrzysz przez pryzmat tego cp chcesz w nim zobaczyc. Jak Mozilla zarabia to dla Ciebie jest zle, bo non-profit powinien biedowac jesli chce byc TRUE, jak pilnuje swojej niezaleznosci nie oferujac opcji, to z kolei frajerzy, jak nie ma firmy, to oszukuje, jak ma firme, to sie sprzedala, jak chce dobrze, to pewnie cos knuje, jak nie knuje, to jest glupia. Trudno tak polemizowac…

  • kooe

    @zbraniecki: generalnie Arturowi chodzilo o to, ze fundacja mozilli moze przyjmowac srodki od google. Ja udowodnilem, ze sie mylil bo srodki od google nie sa przyjmowane przez fundacje tylko korporacje mozilli. Oczywiscie korporacja nalezy do fundacji. Ale to juz nie sa bezposrednio srodki przyjete przez fundacje. Dodatkowo Artur najpierw twierdzil, ze mozilla nie dostaje zadnego wsparcia finansowego od google i rowniez sie okazalo to nieprawda.
    A teraz troche logiki:
    Jesli fundacja non-profit moglaby przyjmowac srodki od google to po co powolywaliby korporacje? Poczytaj troche artykulow: swego czasu jak przychody zaczely znacznie przekraczac wydatki, fundacja mozilli zaczela byc posadzana o unikanie podatkow. To byl jeden z powodow, dla ktorego powolano korporacje.
    Co do przesuniecia czasowego:
    Na poczatku byla fundacja non-profit w pelnym znaczeniu – zgadzam sie.
    W sytuacji kiedy pojawily sie znaczne zyski (przychod wiekszy niz koszty) ich dzialalnosci nie dalo sie juz podciagnac pod non-profit i dlatego powolali korporacje. I w tym momencie moim zdaniem firefox stal sie tworem rowniez korporacyjnym. Ewoluowal z non-profit do komercyjnego programu.
    I teraz troche zle rozumujesz moje posty: jeszcze raz zaznacze: to bardzo dobrze, ze firefox zaczal zarabiac wiec napewno nie powiem, ze sie sprzedal. Jak juz mowilem jestem po stronie komercyjnych rozwiazan.
    Tylko jesli teraz firefox jest powiazany zarowno z fundacja jak i korporacja to mysle, ze nie powinno sie uwazac go za zwiazanego tylko z fundacja.
    Jesli chodzi o mozliwosc dostania akcji dla pracownikow to owszem z punktu widzenia korporacji jest to pewne zagrozenie ale z punktu widzenia pracownikow jest to bardzo korzystne. I nie uwierze w to, ze wolalbys pracowac w firmie, w ktorej nie mozesz dostac akcji niz w takiej, w ktorej je dostaniesz (biorac pod uwage jednakowa pensje). Ale generalnie kwestia akcji nie jest jakos bardzo istotna bo rzadko, ktora firma oferuje je pracownikom – w koncu pracownik to pracownik a nie pomyslodawca i zalozyciel.

  • Pingback: There Is No Such Thing As A Free Dinner » yashke.com()

  • Pingback: Pomóż ustanowić rekord świata - ściągnij Firefoxa 3 już dziś o 19:00 na m1chu.eu - another devblog()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę