Szukaj
Zamknij

Społeczność głupcze* albo wnioski po TMT

TMT Communities 2008

Będzie dużo o TMT jako imprezie, wnioskach po wysłuchaniu prelegentów oraz tym jak łatwo chcąc zrobić dobrze innym można dostać po głowie. Niestety dla podkreślena niektórych moich przemyśleń po raz pierwszy świadomie zdecydowałem się użyć słów powszechnie uznanych za obraźliwe. Z góry przepraszam osoby mniej odporne werbalnie…

Część Pierwsza – Co się działo na TMT Communities?

Najpierw podsumuję TMT – nie zgodzę się z powszechnym glanowaniem – impreza ciekawa i udana w porównaniu do innych „mainstream’owych” konferencji z ostatnich 12 miesięcy.

Proponuję przejść się na inną konfę z branży reklamowej czy też nawet interaktywnej. Pamiętajcie, że nasze (mówię tutaj o osobach uczęśczającycjh na barcampowe spotkania) gusta są inne, ale o tym zaraz.

Panią Iwonę Srokę pominę – nie dlatego, że nie było to merytoryczne wystąpienie ale z uwagi na fakt, że nie powiedziała nic nowego poza tym co można poczytać na serwisach GPW. Temat może i byłby interesujący gdyby osoba mówiąca potrafiła wyjść poza standardowe „konferencyjne” metody prezentacji. Trudno – nie dobijajmy „giełdziarzy” i tak mają obecnie przechalapane.

John Lindsay mówiący o targetowaniu behawioralnym nie odkrył niczego nowego ale daję sobię uciąć dowolną część mojego ciała, że 95% pracowników polskich domów mediowych mówiąc brutalnie (pardon my french) „know shit about it”.

Polska sieć = sprzedaż bannerów. Powoli wchodzą i szturmują pozycje sieci afiliacyjne i spece od SEM / SEO oraz WOM ale nadal kampania reklamowa (w Polsce) to prostu zasięg + odsłona.

Mike Butchera (nomen omen) z TechCruncha warto wspomnieć za to, że próbował wznieść się poza standardowe (jak na Polskę) medialne „bla, bla, bla”. Mike uznał chyba (miał tłumaczenie rozmów z sali), że poziomem przyswajalności nowinek technicznych lokujemy się między Albanią a Tadżykistanem więc wspomni po prostu o tym, że trzeba zwracać uwagę na social media i tym samym pokaże nam jakiego typu trendy są obecnie popularne.

Nie mówię tego złośliwie – mam silne przekonanie, że Mike uznał nas za mało ciekawy rynek i mówił prostymi słowami o tym co dzieje się w dalekim świecie nowych mediów. Dla tych, którzy śledzą TC albo inne wpływowe blogi to co mówił Mike brzmiało mało interesująco ale znowu – pamiętajmy, że takie konferencje jak TMT nie mają trafiać do hermetycznych społeczności.

Hermetyczne społeczności przychodzą na Aulę, Bootstrapa i wszystki inne (przepraszam, że nie wymienię każdej z osobna ale podam linka) barcampy. Konfa typu TMT ma za zadanie trafić do szerszej grupy osób (media + potencjalni inwestorzy). Stąd takie a nie inne nazwiska, stąd odpłatność za wstęp, stąd tacy sponsorzy i mówcy. Stąd zakres tematów i ich poziom merytoryczny – naprawdę ktoś oczekiwał dyskusjii na temat dostępności Twittera albo wojny Yahoo vs. MS?

To jest różnica i jeśli nie ma się jej gdzieś z tyłu głowy można popaść w zbyt proste uproszczenia (cały „fajny” świat internetu to niszowe blogi – prasa i media elektroniczne + inewstorzy gówno wiedzą bo nie czytają Arringtona i Scoble’a).

Dziwnym IMHO był występ Andreas Bauera – szczególnie, że to co mówił brzmiało dziwnie znajomo dla tych, którzy interesują się social mobile networks (Andreas chce robi serwis społecznościowy oparty o użytkowników telefonii komórkowej) a poza tym po speakerze zaproszonym na tego typu imprezę oczekuję case study a nie informacji o odpaleniu serwisu (po chwili guglania: Andreas Bauer i Belysio zostało doinwestowane przez MCI więc klucz zaproszenia jest już jasny).

Pani i Pan z kancelarii prawniczej CMS Cameron McKenna wywołali dość ożywioną reakcję choćby dlatego, że pokazali na prostych przykładach, że większość następców Maćka Popowicza mówiąc dosadnie gówno wie o kwestiach prawnych. Odnoszę to do komentarzy z sali oburzających się na konieczność przestrzegania prawa.

Kwestia poprawnego regulaminu na który trzeba wydać trochę kaski od mamusi wręcz doprowadziła do wrzenia – jak to? to nie ma usług prawniczych w modelu open source i CC? Trzeba płacić? Nie można ściągnąć porady prawnej za pomocą jakiegoś klienta p2p? W jednej chwili prawnicy na sali zostali zamienieni w posłańców złych wieści i co było do przewidzenia na nich spadł atak za pokazanie, że pomimo działania w nowych mediach trzeba znać i stosować „stare” prawo.

Część Druga – Jak zrobić wirtualną laskę wszystkim i czy to się opłaca?

A teraz chciałbym się odnieść do tego co stało się i dzieje w tzw „światku blogosfery” i jej reakcjach na TMT. Michał Faber został zjechany mówiąc deliktanie przez grono kilku osób, które były na TMT i narzekały na organizację począwszy od klimy a skończywszy na prelegentach.

Krytycznie oceniona poziom mówców, organizację, poziom merytoryczny i w zasadzie cała konfę można uznać za porażkę. Total żałość, dno, kupa i wodorosty – takie odnoszę wrażenie jak czytelnik komentarzy na blogach. Hitler zrobiłby lepszą konferenecję.

Podejmę się więc karkołomnego zadania – postaram się nie wpadając w rolę obrońcy Michała wytłumaczyć dlaczego takie zbiorowe jojczenie jest co najmniej dziwne.

Od razu spozycjonuję się – czuję do Michała i Ewy symaptię jako do ludzi, którzy w celach komercyjnych ale coś chcą robić i organizować takie cykle spotkań. Poza TMT w Polsce trudno szukać branżowych konferencji na takim poziomie. Ok – koniec lania wazeliny.

Trud włożony w taką imprezę jest zajebiście duży – szczególnie, że nie widać jej kulis (załatwianie i ustawiane terminów, sala, catering, sprzęt, tłumacze, obsługa VIPów, koordynacja wszystkich elementów itd.). Nie chcę przez to powiedzieć, że należy komuś oszczędzić krytyki bo się napracował – mówię jedynie, że jest bardzo dużo elementów, które mogą nie wypalić. Im większa impreza tym większy chaos.

Mówię to jako prowadzący konfę TMT o podobnej skali z zeszłego roku i jako współorganizator Auli (TechAuli, KreoAuli) oraz GetApple. Nikt świadomie i założenia nie chce robić złego i nudnego spotkania (szczególnie płatnego). Nikt. Michał i Ewa zapewne poświęcili dużo czasu na dobranie prelegentów.

Pojawienie się faceta z TechCrunch należy odnotować jako duży plus – czytam jednak, że w sumie TC guzik kogoś obchodził. I pewnie to co powie Butcher Arringtonowi w zasadzie tez gówno kogoś obchodzi. Bulanda ma swoje prawa. TechCrunch na miejscu jest mniej ważny niż kolejne wejście serwisu społecznościowego (MySpace). Pewnie gdybyśmy mieli kogoś na sali z MySpace niektórzy by kręcili nosami, że nie ma nikogo z zarządu Yahoo i tak dalej i tak dalej..

Spotkania TMT mają (tak jak pisałem na początku) inną formułę – Michal (a dokładnie Ewa Stępień) organizuje je jakby nie było dla kasy i dla promocji MCI. Z tego punktu widzenia impreza jest okej – wiesz co będzie tematem i kto się pojawi jako prelegent więc zgłaszasz się i płacisz. Głosujesz swoim porftelem – jeśli nie jesteś zadowolony nie przyjdzie (i nie zapłacisz) za kolejną tego typu imprezę.

Od freeraider’ów (zaproszonych i nie płacących uczestników) wymaga się aby wnosili coś nowego w zamian za odpuszczenie wejściówki. Niestety dla wielu osób najwyraźniej „za darmo” równoważne jest z pojęciem „wszystko wolno”. Dziwię się opiniom „jezu jak ci garniturowcy smęcili” bo oznacza to, że albo nigdy wcześniej nie było się na podobnej imprezie albo kompletnie nie przeczytało programu z którego jasno wynikało, że wejście MySpace do Polski nie pojawi się jak temat główny.

Wniosek? Michał popełnił poważny błąd zapraszając nas „blogerów” czyli tzw. przedstawicieli blogosfery. My byśmy i tak by „wpadli” za pomocą Blipa czy innego mikroblogowego gadżetu ale ponieważ zostaliśmy zaproszeni to poczuliśmy się ważni i docenieni. I co zrobiliśmy? Nic. Zero.

Michał liczył na to, że wzbogacimy i merytorycznie podniesiemy poziom – jak widać mocniej potrafimy puntktować w komentarzach na blogach niż w rozmowie face-2-face bo zapewne nikt nie odważył się powiedzieć w twarz Michałowi na koniec „chujnia panie. tak fatalanej imprezy dawno nie było”. No powiedział tak ktoś?

Parę uwag do siebie bez włączonych mikrofonów, duża liczba komentarzy na Blipie (kilka mocno niecenzuralnych). Z mojego punktu widzenia mogło by nas tam nie być – nic by się nie zmieniło.

Ze swojego ogródka kamyczka wrzucę – czasami konfy targetowane do „miłośników nowych technologii” przypominają walkę z grupką dzieci z ADHD. Wystarczy na chwilę spuścić z tonu albo spróbować mówić mniej technicznym bełkotem od razu w ruch idą blipy, komórki, podśmiechujki, śmiszne flashmoby i inne rozpierdalacze atmosfery. Naprawdę mam co pewien czas odstawić tego i owego do kąta żeby ochłonął. Czasami mam wrażenie, że najlepszą metodą na zatrzymanie uwagi tłumu jest podpalenie się i puszczenie tego live na rzutnik.

Cóż Michał był może zbyt dużym optymistą zapraszając nas na swoją konferencję -liczył na merytoryczny udział komentatorów a dostał zjeby i feedback na żenującym jak dla mnie poziomie.

Zamiast przypieprzać się do Michała o klimę czy używanie zwrotów per „bloger” może lepiej zastanowić się po co wogóle przyjmować (podkreślmy – darmowe!) zaproszenia na tego typu imprezy – dla lansu? Dla zdobycia paru nowych wizytówek? Dla podbicia swojego ego?

Do „blogerów” apeluję – więcej dystansu do siebie i swojej uprawianej działki blogowania. Zrobiliśmy flame jakby ktoś komuś pokazał przy całej sali widzów gołą dupę.

Michał poprzez zaproszenie próbował wciągnąć nas w dyskusje i zderzyć dwa światy – uniwersum być może napuszonych panów spod znaku „kasy & garniturów” oraz „luzackich i biednych jak mysz kościelna” blogerów. Według mnie wyszła z tego żenująca dyskusja o mało istotnych pierdoletach.

Problem w tym, że chcąc robić własne „byznesy” będziemy zmuszeni spotkać się z tymi „korporacyjnymi szczurami” i z nimi rozmawiać. Po co ten fałsz? Po co to zadęcie i pokazywanie pozornej wyższości? Po co granie wielkich znawców, którzy pomimo całej wiedzy ssanej RSSami nie mogą zrealizować tu, lokalnie własnego oryginalnego pomysłu biznesowego?

Po co kozakowanie na forach i skakanie butami po głowie skoro i tak pojawimy się na kolejnej konfie i będziemy miło do siebie szczerzyć zęby?

Z tą odbrobiną tematów do przemyśleń zostawiam Państwa – idę organizować kolejne spotkanie Auli Polskiej, które odbędzie się już 19 czerwca.

* Tytuł rzecz jasna odnosi się do słów Billa Clintona z jego kampanii prezydenckiej i jest ich trawestacją – „It’s the economy, stupid”. Piszę to ponieważ nie chciałbym być źle zrozumiany, że komuś przypierdalam zza węgłą. Rzekłem.

  • Przeczytałem i tak się zastanawiam. Czy jako m.in. bloger (choć nie w tej roli byłem na TMT), który darmowej wejściówki nie dostał, mam prawo do narzekania na kiepską organizację i spore mankamenty, czy nie? Bo w przypadku osób płacących to jednak chyba one mogą czegoś oczekiwać, a nie czegoś oczekuje się od nich…

  • Artur Kurasinski

    @ Mikołaj – meritum mojej wypowiedzi jest takie „fajnie jeśli kiedy ktoś nas zaprasza do zabawy zamiast siedzieć z boku i bawić się sami wnosimy coś od siebie”. tak odbieram oczekiwania michała i naszą (osób zaproszonych) rolę.

    konfa była okej – dla mnie jej poziom podkreślę wyróżnia się in plus od innych podobnych. zgodzę się, że może być tak, że część osób zwabiona „communities” oczekiwała czegoś innego – zachęcam do podzielenia się pomysłami z michałem wbrew pozoru jest to facet, któremu zależy żeby to co robi było coraz lepsze :)

    a krytykować można i trzeba.

  • Artur – moim zdaniem jako komentatorzy się faktycznie nie sprawdziliśmy, wiele razy już ktoś coś chciał powiedzieć i dupa.

    W wpisie tym bronisz Michała przed zarzutami do których ja chyba nie dotarłem. U siebie napisałem o prawnikach – bo to było dla mnie ciekawe, Bartek napisał, że dla niego było nudne. Marcin coś o Michale skomentował ale nigdzie nie widziałem jakichś specjalnych złośliwości (a może czegoś nie przeczytałem?)

    Myślę, że następnym razem jeśli będzie się komentatorem to czasami trzeba przejąć „piłeczkę” i pociągnąć rozmowę w ciekawszym kierunku.

    Inna sprawa, że panowie prelegenci też odkrywczy nie byli – mówię tutaj o dyskusji a nie o prezentacjach.

  • Artur Kurasinski

    @ hazan – komentowałem to co napisałeś Ty i Bartek na Webstopie + moja wizja jak to jest po „drugiej stronie stołu” kiedy jesteś organizatorem takiej imprezy.

    jak widać po sprawie „prawników” – z gustami się nie dyskutuje. dla jednego nuda dla innego coś ciekawego i wartego posłuchania.

    problem w tym jeśli Ci którym się nie podobało krzyczą głośniej :)

  • Artur trafnie zrelacjonowałeś konfę. A co do krytyki… hmm. Krytyka czasem ma związek z oczekiwaniami (jestem ciekaw jakimi), a czasem… jest sztuką samą w sobie ;)

  • Przeczytałem właśnie przeczytałem komentarze Michała i reszty na webstop – wiem już teraz skąd ten twój post….

  • ;)

    Odrazu zaczne pisac bo potem zapomne ;)

    Naplodzil Pan tekstu na trzy posty. Scisnelo mnie w srodku ze staczam sie kulturowo bo zamiast czytac to chcialbym zeby to byl news video i ‚samo sie czytalo’ … nie, nie przez syntezatorem.

    polska=bannery, zgadza sie ale przez tego cholernego firefoxa zadnych nie widze i czuje tyly w temacie, nie wiem nawet czy cieszyc sie czy martwic, no bo z jednej strony dobrze nie byc atakowany klamstwami a z drugiej … nie wiem czym zyje spoleczenstwo, czy czarne pumy sa dalej modne czy juz czerwone.

    „przykładach, że większość następców Maćka Popowicza mówiąc dosadnie gówno wie o kwestiach prawnych.” Na szczescie wiekszosc prawnikow gowno wie o php, wiec musza czekac az wyjdzie od ludzi zeby nachapac sie …

    „jezu jak ci garniturowcy smęcili” – bo taka jest prawda, smuca bo od tego sa i to potrafia, nie od dzis wiadomo ze student jak nic nie umie to koszule na egzamin wyprasuje. Tak samo w swiecie web, net stworzony zostal przez pana we flaneli gleboko pod ziemia, web 2.0 tez robia zwykli sweterkowcy. Potem nagle tworzy sie do tego, wlasciwie zle, adaptuje sie do tego stare teorie akademickie … nuda i tautologia. Jesli podaja przy tym kawe i wino to tyle dobrego.

    :) dobry dlugi post

  • U Bartka http://www.webstop.pl/2008/06/13/podsumowanie-tmtcommunities08/#comment-41318 już napisałem i w sumie można powiedzieć, że Michał wyjaśnił mi też tam, że impreza nie dla mnie jako twórcy/gika (choć teoretycznie byłem jako reporter ;)

    Arturze, bywam zawodowo i prywatnie na wielu imprezach branżowych od poziomu potwornie dętych ąę konferencji po kilka tysięcy pln za dzień i na bootstrapach na fabrycznych zapleczach bez wentylacji (dziś :) i dawno się tak nie wynudziłem jak na TMT. I w kuluarach TMT nie byłem jedynym malkontentem, niestety – nie jak sugeruje Michał – niezadowoleni byli też ludzie co się tylko web biznesem (a nie gikowaniem) zajmują…

    I jeszcze raz podkreślę to nie była po prostu zła impreza, była „tylko” nudna, momentami miała po prostu żenująco niski poziom (to się zdarza też gdzie indziej ale tu w połączeniu z nudą)… Gdzieś poszła nie tam gdzie powinna iść… A gdy pierwszy raz zobaczyłem zapowiedź i skład pomyślałem – „muszę tam być”,

  • Artur, tak też rolę loży szyderców odebrałem. Ba, liczyłem na krew, pot i łzy obficie lejące się po scenie ku uciesze gawiedzi, więc i mojej ;)

    Było inaczej i, prawdę mówiąc, inaczej chyba być nie mogło. Nie ustalono zasad, na jakich bloggerzy mieliby komentować imprezę (a jeśli ustalono, to się ich chyba nie trzymano). Czytając zaproszenie byłem przekonany, że będą to komentarze do poszczególnych wystąpień — może nawet na zasadzie Statlera i Waldorfa.

    Zamiast tego bloggerzy uciskali kosztowną kanapę i mogli jedynie oczekiwać momentu, gdy MF rzuci się w ich kierunku z mikrofonem i pytaniem o komentarz. Zgadzam się też, że ciężko było komentować większość z wystąpień, bo były to banały, zatem i komentarz musiałby być banalny.

    Interesująca była dyskusja na temat wiarygodności N-K, ale do takiej dyskusji świetnie byłoby mieć dane online. Wtedy można byłoby spytać np., jak wiarygodne są profile w N-K, skoro profili JP2 jest tam ponad setka.

  • Artur Kurasinski

    @ Mikołaj – ponieważ ja mam parcie na szkło i gdybym dostał mikrofon to sam by taką konferencję wypełnił więc się nie pchałem :)

    fakt – nie do końca wiedziałem jak mogę się wtrącić. mikrofony były ale trochę jakby nas parzyły.

    dyskusja o N-K – faktycznie jedyna „żywsza” część konfy. Pytanie tylko czy ktoś przyjdzie (i zapłaci) na rozmowę między 3-5 blogerami skoro ma to za darmo na barcampach. Pewnie nie i dlatego takie konfy jak TMT rządzą się swoimi prawami (garnitury, VC, panowie z zagranicy).

    Być może po prostu próbujemy łączyć ogień z wodą?

  • Może właśnie to łaczenie wody z ogniem, chyba nie było możliwe?
    patrzac na zapis z blipcasta – widze dla światy. Lincz :)!

    Tak bardzo liczyłem na ostre riposty, komentarze, sprzeczki – nawet do rzeczy banalnych. a loża szyderców trochu milczała, czasem zapraszana (niezbyt delikatnie) do komentarza którego nie było.

    I tak idzie fama w świat, ze bloggerzy mocni w gębie na blogach, a w realu cicho sza. Eh…

    Co do formuły TMT, tak jak wspomniałęm na webstop – porównywanie bootstrap/auli vs. TMT jest nierelewantne. Zupełnie inne cele, widownia, założenia.

    A tej klimy nie mogę darować, bo do dzisiaj zdycham i ominął mnie dzisiejszy bootstrap, który zapowiadał sie bardzo interesujaco.

    @Artur – dobry wpis :)

  • no cóż, artur, słabiutko. jeżeli głównymi plusami konferencji było to, że w jej przygotowanie został włożony spory trud oraz to, że nie była tak beznadziejna jak inne (podobno), to słabiutko. ja nie mam porównania, może to faktycznie himalaje polskich konferencji.

    myślę, że szukasz taniej „kontrowersji” w tym wpisie. ale może faktycznie uważasz, że my byliśmy głównym problemem tej konferencji, z której dowiedziałeś się (słowa michała) „jak przeprowadzic swoj startup od pomyslu do exitu” (dowiedziałeś się? really?). tak, to nasza wina, że maciek popowicz przyjechał te 400 kilkometrów i powiedział dwa ogólne zdania.

    jest mi tylko trochę przykro, że siedziałeś 2 metry ode mnie i zauważając mocno niecenzuralne komentarze na blipie nie zwróciłeś na nie uwagi.

    ps. a wiesz, że ja nie wiedziałem, że te konferencje są dla promocji mci?

  • Artur Kurasinski

    @ Marcin Jagodziński – Z Blipa nie korzystałem prawie wcale po 20 minutach – padała sieć i zająłem się pisaniem notatek z wystąpień – dlatego co i rusz kiedy sala wybuchała śmiechem wsadzałem głowę przed monitor wiszący nad nami.

    Byłem przekonany, że moderujesz dyskusję na kanale # tmt – tak mi na początku zaznaczyłeś.

    Uważam, że nie były to ani himalaje ani rów mariański – po prostu zaczynam dostrzegać rozdźwięk między oczekiwaniami (tytuł / ludzie / tematy) a realiami takich konferencji.

    Żal mi Popowicza bo faktycznie chłopak powiedział raptem dwa zdania – a pytań do twórcy N-K wystarczyłoby na cały osobny panel.

    Nie twierdzę, że masz udział był problemem – raczej to, że organizatorzy mieli inne oczekiwania niż my. problem jaki widzę to czy my jesteśmy potrzebni na sali jeśli możemy komentować via blip jeśli nie wnosimy nic do dyskusji (jeśli jest ona nawet miałka merytorycznie to może warto ją rozruszać?)

    Wydaje mi się, że ten wpis ma raczej gasić kontrowersje niż je podsycać nie pisałem go po w tym celu.

  • jeszcze dodam, że dość niezwykłe jest to zachwycanie się poziomem konferencji w zestawieniu z „panią z giełdy można pominąć” / „nie odkrył niczego nowego” (tak, wspomniał o targetowaniu behawioralnym, ale co o nim powiedział? że „będzie”. ja słucham o tym, że będzie od 3-4 lat), „próbował wznieść się poza standardowe (jak na Polskę) medialne “bla, bla, bla” / „po speakerze zaproszonym na tego typu imprezę oczekuję case study ”

    generalnie piszesz „wystąpienie było słabe lub ledwie dostateczne”, potem tłumaczysz w pokrętny sposób, że „na swój sposób było niezłe” albo „nikt nie oczekiwał lepszego” a na zakonczenie (sorry, nie czekasz na zakończenie, od razu oznajmiasz) że impreza była udana i ciekawa.

    to ja cię pytam: jakim cudem była udana i ciekawa, skoro 3/4 wystąpień było słabych, co sam przyznajesz?

    ps. gdzie widziałeś ten atak na prawników?

  • @artur: tak, starałem się moderować, co jest takiego tam strasznego (może być na priv)?

  • aha, jeszcze odpowiedz mi na pytanie. michał faber uważa, że z konferencji można było się dowiedzieć, cytuję: „jak przeprowadzic swoj startup od pomyslu do exitu”

    dowiedziałeś się, czy nie? ja nie, ale może jestem w mniejszości.

    a jeśli się dowiedziałeś, to z którego wystąpienia?

  • Artur Kurasinski

    @ Marcin Jagodziński – przyjąłem założenie (zaznaczyłem to we wstępie), że cytuję: „impreza ciekawa i udana w porównaniu do innych “mainstream’owych” konferencji z ostatnich 12 miesięcy. „. Będę się upierał – z oferty licznych konferencji jaki ostatnio się pojawiły TMT jest udaną.

    informacje sprzedawane przez Panią z działu bodajże PR giełdy sarkam bo jest to ewidentnie deal między TMTa GPW na zasadzie – promuje giełdę nawet jeśli temat prelekcji ma się mało do tego o czym jest cała konferencja.

    targetowanie behawioralne – ja dowiedziałem się paru nowych rzeczy. poza tym facet jest praktykiem i mówił na coś z sensem w przeciwieństwiem do imć Bauera który po prostu zrobił reklamę swojemu produktowi (który nie działa nawet jeszcze)

    impreza była udana pod kątem: trzymania się czasu, zaproszonych gości (MCI / Intel Capital, TechCrunch) no i nas, blogerów, którzy mogli coś zrobić ale…nie zrobili z różnych powodów.

    Atak na prawników – nie pamiętam ale chyba kolega Koper z Przeznaczonych.pl wylewał żale, że jeśli jest tak jak mówią panie i panowie z CMS to najlepiej gdyby on zamknął swój biznes. I że to wogóle granda, że on musi jakieś prawo durne przestrzegać – przecież on prowadzi mały biznes w porównaniu do N-K.

  • Artur Kurasinski

    @ Marcin Jagodziński – raz wychylając się zobaczyłem jakąś „kurwę” rzuconą. Nie powiem gdzie dokładnie ale jeśli przejrzysz archiwum zobaczysz na pewno – ogólnie nie jestem zwolennikiem moderowania (w końcu to jest zapis ludzi którzy powinni być świadomi upublicznienia ich informacji) ale widziałem jak parę razy Pani z CMS czytając komentarze na Blipie zaciskała nerwowo usta (okej, koloryzuję).

  • Artur Kurasinski

    @ Marcin Jagodziński – co do „exitów” masz rację, kupa blada nic nie było.

    W ogóle mam wrażenie, że panel z ludźmi z OS3 / One-2-Tribe powinnien być bardziej rozwinięty a pominąć w cholerę np. Urbanowicza – ktoś wogóle słuchał tego?

  • @artur: błagaaam. „impreza była udana pod kątem: trzymania się czasu, zaproszonych gości (MCI / Intel Capital, TechCrunch) no i nas, blogerów, którzy mogli coś zrobić ale…nie zrobili z różnych powodów.”

    trzymanie się czasu to kwestia techniczna, zaproszenie gościa z MCI (ok, Techcrunch in plus) na imprezę promującą MCI jako sukces to chyba kiepski żart, a blogerzy okazali się porażką, jak sam piszesz…

    co do moderowania, to wymoderowałem 1 wypowiedź, ale tylko z ekranu konferencyjnego. niestety, moderowanie nie było łatwe, groziło stałym skrętem karku.

  • @artur: dobrze, że się zgadzasz. gorzej, że michał jest przekonany, że naprawdę na konferencji była solidna wiedza o prowadzeniu startupu czy firmy jako takiej. ja się z tym głęboko nie zgadzam, uważam, że prawie nic się nie można było z niej dowiedzieć.

    ja osobiście temat gier uważam za słaby pomysł. nie negując popularności tych społeczności i ich wkładu do megapanelu każdego portalu (zobacz sobie szczegółowe wyniki alexy np. dla onetu), to są zupełnie innego rodzaju społeczności. można na pewno zorganizować osobną konferencję, ale mieszanie ich z typowymi społecznościami to błąd. imho społeczności dzielą się, podobnie jak kiedyś programy na giełdzie na „gry” i „użytki”.

    podobnie zresztą społeczność przeznaczeni.pl… dość specyficzna, przyznasz.

    moim zdaniem powinni być tam ludzie z epulsa, fotki, grona, goldenline, profeo, wikipedi, portali itd. ale to moja opinia.

    co do ataku na prawników, to naprawdę nie widziałem w tym żadnego ataku, a już ironizowanie o ściąganiu opinii przez p2p jest felietonowym nadużyciem.

    najciekawszym wątkiem tego, co mówili prawnicy, była sprzeczność pomiędzy „prawo nadąża” a „prawo nie nadąża, jak się jednak okazuje” (osobiście jestem zdania, że jeszcze znalazłoby się 100 miejsc, gdzie „jednak nie nadąża”).

  • Artur Kurasinski

    @ Marcin Jagodziński –

    oj oj – niszy gier bym jednak to nie spłycał.

    pomijając fenomen PR SecondLife jest wiele gier, których społeczność (okej inna niż serwisów społecznościowych) jest ogromna – w zasadzie wszystkie konsole nowej generacji chcą tworzyć ze swoimi userami społeczność i żywią się ich (userów) działaniami.

    Fotka, N-K, Wikipedia – okej. Tyle, że co nowego może nam powiedzieć Rafał czy Maciek?

  • @artur: a czy ja ją spłycam? nie spłycam, tylko uważam, że te społeczności buduje się inaczej, w innym celu itd. przecież napisałem, że to są duże społeczności.

    co nam może powiedzieć maciek? no może (my, blogerzy) byśmy go docisnęli, żeby spróbował odpowiedzieć, jak chce przekształcić portal typu „reunion” w coś trwalszego? albo czy ma jakieś lepsze pomysły na monetyzację, niż banery i programy partnerskie? a rafał? np. co sądzi o wejściu myspace’a? ktoś z gazety? kiedy padnie deal z bebo. a nawet, jeśli odejdziemy od konkretów, to zobacz jak sensownie wypadł marek soból na tle ogólników o „budowaniu wartości” i „exitach”.

    no sorry, wymaganie od nas, żebyśmy inicjowali jakąś dyskusję, gdy pojawiają się wypowiedzi tak obłe, że faktycznie, nie ma żadnego punktu zaczepienia, to jest przesada.

    żeby było sprawiedliwie, ta konferencja miała swoje dobre momenty. wystąpienie prawników z CMS McKenna było bardzo dobre, pojawiały się ciekawe rzeczy w czasie panelu (to, co mówił W. Ozimek o podziale użytkowników, zdroworozsądkowe uwagi M. Sobola i jeszcze kilka innych rzeczy). ale duża, przytłaczająca część, to było lanie wody. lub lans.

    a wystąpienia K. Urbanowicza nie słuchałem w całości, bo się spóźniłem, wiem, że niektórym się podobało. dla mnie „plus” za formułę: prezes przeprowadza wywiad z viceprezesem udając trochę dziennikarza (przez co nabywając pewnej „obiektywności”. ładne, klarowne slajdy.

  • @Marcin:

    1. prelekcje (w odróżnieniu od dyskusji) miały wnieść powiew świeżości ze strony zagranicznych gości, ale tym razem – w odróżnieniu od poprzednich:
    http://uk.techcrunch.com/2008/04/21/eastern-promise-at-tmt-ventures/

    …zgraniczni goście się słabo spisali – przyznaję to i dlatego przerywałem im, żeby iść do przodu z programem

    2. przeczytaj co napisałem o Andrzeju z MCI na Webstopie – nie ma w PL drugiego inwestora z tyloma sukcesami i praktycznymi doświadczeniami

    3. konferencja nie była o społecznościowych „użytkach”, ale również o „grach” – i tu, i tu są społeczności na których można zarabiać, stąd dobór gości

    4. zupełnie dobrze wypadły oba panele dyskusyjne – z nich można się było dowiedzieć konkretów i ja się dowiedziałem tego co mnie zaciekawiło – każdy z Was też mógł, bo mieliście mikrofony, z których tylko częściowo korzystaliście

    5. jeśli się czegoś nie dowiedziałeś, to najwyraźniej nie chciałeś, albo nie potrzebujesz tego wiedzieć – mogłeś zapytać, mogłeś skierować dyskusję na interesujące Cię tory, ale tego nie zrobiłeś

    za to nieźle wypadłeś na zdjęciach:
    http://www.tmtevents.eu/fotki/Communities08/content/IMG_9173_large.html
    zobacz jak Ci kibicuję ;-)

    proponuje zawrzeć rozejm i uznać, że prawda leży pośrodku

  • @ Artur:

    Fakt – nie do końca wiedziałem jak mogę się wtrącić. mikrofony były ale trochę jakby nas parzyły.

    Czyli przyznajesz, że wina za niepowodzenie pomysłu z lożą komentatorów nie leży wyłącznie po stronie bloggerów, ale też po stronie organizatora? Z tego co piszesz wnioskuję, że MF nie poczynił z Wami żadnych ustaleń co do formy, długości i ostrości komentarzy.

    dyskusja o N-K – faktycznie jedyna “żywsza” część konfy. Pytanie tylko czy ktoś przyjdzie (i zapłaci) na rozmowę między 3-5 blogerami skoro ma to za darmo na barcampach. Pewnie nie i dlatego takie konfy jak TMT rządzą się swoimi prawami (garnitury, VC, panowie z zagranicy).

    I tu się możesz mylić. Jeśli będzie to konferencja, gdzie będzie przerzucanie się czystymi technikaliami, to pewnie mało kogo to zainteresuje. Jeśli jednak będzie to case study N-K oraz paru podobnych przypadków, to zainteresowanie będzie.

    Być może po prostu próbujemy łączyć ogień z wodą?

    W wypadku TMT tak na pewno było. Mówienie praktykom o teorii targetowania behawioralnego czy reklamowanie im jakiegoś niedziałającego produktu mija się z celem. Praktycy o tym wszystkim już wiedzą albo ich to nie interesuje. Z takimi prezentacjami można raczej wystąpić przed szeregiem biznesmenów, dla których wszystkie te informacje będą odkryciem.

    Co do reszty stwierdzeń: na #tmt padła raptem jedna kurwa i odnosiło się to do temperatury w sali, a nie do prelekcji. Wśród uczestników bluzgi latały chyba jednak częściej i to również przy okazji niektórych wystąpień. Wiem, bom parę razy słyszał teatralny szept „kur…, ale on pier…”.

    Pani z CMS mogła nerwowo zaciskać usta z zupełnie innego powodu — żeby nie wybuchnąć śmiechem. Miałem ten sam problem, zwłaszcza że siedziałem w przejściu i nie miałem za kogo się schować. Zresztą z prawnikami potem długo rozmawiałem i jakoś nie widziałem u nich oburzenia czy strachu przed atakami. Ba, twierdzili że mogliby porozmawiać jeszcze, bo było ciekawie.

    IMHO z konferencji można było wynieść niewiele. Zapewne w większości przypadków był to chyba tylko folder i pisemko (?) Design, bo już długopisy nie wszystkim się trafiły ;)

    Zgadzam się też, że na konferencji o społecznościach brakowało ludzi, którzy ten temat przerobili w praktyce, a o których Marcin napisał wyżej. Masz też rację, że nieporozumieniem było zapraszanie Urbanowicza. Jego prezentacji nie odnotował chyba nikt i poza trzema komentarzami na jego blogu nie mogę znaleźć żadnych informacji na temat treści. Wiem, że się pojawił, bo widziałem film z nim na mównicy i pustą salą wokół. Być może ten czas wszyscy przeznaczyliśmy na obiad i rozmowy kuluarowe?

  • Sam się miałem wybrać na to całe TMT i to byłaby moja pierwsza konfa tego typu. Czytając takie jak ta relacje człek z boku czuje się skołowany.

    Ja nie jestem geekiem, nie zamierzam robić wielkiego biznesu w sieci (chociaż może kiedyś, kto wie ;)) – jestem zwykłym laikiem, fascynatem który być może chciałby zająć się na poważniej tą tematyką.

    Do tego nie mieszkam w Wawie i na codzień robię coś zupełnie innego. Oczekuję case studies które sprawią, że w swoim środowisku lokalnym będę posiadał pewną unikalną wiedzę.

    Wchodzę do sieci, widzę sto pińćdziesiąt dwie konferencje i już się gubię która jest o czym i kogo zrzesza – Bootstrapy, Aule, Barcampy ;) Ja rozumiem, że środowisko jest rządne wiedzy i spotkań towarzyskich, ale czy naprawdę nie można zrobić dwa razy do roku jakiejś większej konferencji dla takich „zielonych” ludków którzy po prostu czytają te wszystkie blogi, fora na ten temat, dopiero przymierzają te buty, a może chcą zaszczepić w sobie tę żyłkę w celu zrobienia przy pomocy zdobytej wiedzy czegoś „u siebie”, może się przebranżowić, nie nastawiając się na wielkie finansowe historie ani zajawki typu „a teraz będziemy robić transmisję z konfy za pomocą twittera, wow” (chociaż ta tematyka akurat jest mi bliska ;))?

    Może wyrażam się zbyt pokrętnie ale tak to trochę wygląda z boku – jak opowieści z życia chrząszczy. Ja wolałbym prosty konkret, jasny język, solidne podstawy. Chyba całe to środowisko związane z web w Polsce nie jest aż tak podobne do klasy politycznej, żeby podzielić się na „kanapowe” frakcje (chociaż gdzieś czytałem, że ktoś tam siedział gdzieś tam na kanapach za 30 tys pln, czy coś) i gadać o pierdach które 95% ludzi jakoś posługujących się siecią kompletnie nie interesują (kto tam jest właścicielem czego i promował swoje coś na konfie).

    W końcu budujemy tę społeczność świadomych ludzi w społeczeństwie informacyjnym i informatycznym czy okopujemy w oblężonej twierdzy i dosrywamy? Ja się nie znam, bo nie bywam, ale się przymierzam. I raczej pytam niż twierdzę (bo twierdzić nie mam prawa). Trochę tak to dziwnie wygląda z daleka muszę przyznać ;)

  • Artur Kurasinski

    @ matesky – hmmmm. przyjdź na barcampowe spotkanie, poznasz ludzi, środowisko i wyrobisz sobie sam zdanie :)

  • @matesky
    gdybyśmy się tu nie napieredzielali to by było nudno i już dawno by nas wszystkich żywcem do nieba wzięli… Kto by robił internet ;) Pozatym czytając tylko te wpisy możesz odnieść wrażenie że spory te przenosimy do realu… Sprawdz po prostu czy tak jest :)

  • @matesky: myślę, że większe konferencje są fajne i chyba faktycznie trzeba będzie coś takiego zorganizować, bo wstyd, żeby artur tu musiał pisać, że tmt było udane bo przyszli sponsorzy a organizatorom udało się dopilnować czasu wystąpień. ale i te mniejsze spotkania mają swoje zalety. chyba nie jest ważne, kto kogo zrzesza. popatrz sobie na program, popatrz na tematy prezentacji i wybiera.

  • @matesky: teraz doczytałem o case studies: zapraszam wobec tego na bootstrap, tam staramy się przekazywać to, co michał tylko obiecuję: wiedzę jak poprowadzić biznes internetowy od początku (czasem do „exitu”). agnieszczak (fotka), osiak (money), śliwiński (nozbe), jarzębowski (livechat)… ci ludzie naprawdę coś zrobili w sieci i ich zapraszamy. z calym szacunkiem do vc: vc znają się na inwestowaniu, nie na internecie.

  • Pingback: TMT – video (serwisy społecznościowe i kwestie prawne) | Blog.Mediafun.pl()

  • @artur&marcin: postaram się coś wybrać i być może sprawdzić. Przyznam, że temat zarządzania społecznościami (czyli ostatni Bootstrap) mnie ciekawi, chociaż jak czytam, KreoAula również.

    @bronek: to dobrze, że tak nie jest, ale sprawdzać tylko czy rzeczywiście i następnie porównać sobie z wpisami – postoję ;)

  • Miejsca stojące też są ;)

  • Pingback: Webstop: Przystanek Web » Blog Archive » Podsumowanie TMT.Communities’08 (uaktualnienie)()

  • cytując olsa „my tu sobie gadamy a w stanach w tym czasie powstaje 50 standardów”….

    miło się rozmawia? :)

  • świat 2 prędkości :)

  • ano

    Artur Kurasiński Janem Tomaszewskim polskiej blogosfery?

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę