Szukaj
Zamknij

Zostań właścicielem serwisu Web2.0!

crowdfunding

Magiczne słowo – crowdfunding. Kiedyś wleciało mi do ucha, pobrzęczało i wyleciało. Traktowałem je jako ciekawostkę przyrodniczą. Do czasu. Dziś na GoldenLine zobaczyłem informację zamieszczoną przez Artura Zaorskiego dotyczącą pomysłu finansowania jego start-up’u właśnie w modelu crowdfunding…

Postanowiłem napisać do Artura ponieważ drzemie we mnie sympatia do różnej maści wariatów chcących zmienić świat za pomocą jednej aplikacji albo usługi (no cóż okej, sam takim siebie widzę) z prośbą aby wytłumaczył się ze swojego pomysłu publicznie.

Poniżej zwierzenia na które udało mi się naciągnąć Artura:

AK74 – Arturze co to jest crowdfunding? Dlaczego chcesz w taki sposób zbierać finanse na swój projekt?

Ja rozumiem crowd funding jako specyficzne, masowe podejście do inwestowania na zasadach dotychczas zarezerwowanych dla business angels :)

Żeby zostać aniołem biznesu trzeba sporej gotówki. Crowdfunding pozwala na zmniejszenie bariery wejścia i stanie się inwestorem w ciekawych projektach. A co za tym idzie i nieźle zarobić :)

Na zachodzie to działa. sellaband.com – muzycy zbierają pieniądze na wydanie albumu
myfootballclub.co.uk – zakup przez kibiców klubu piłkarskiego projectnvohk.com – ekologiczne ubrania

Cała ta akcja nie skupia się na zbieraniu funduszy. Jeszcze nie było czegoś takiego u nas i nie łudzę się, że za pierwszym razem zdobędę zakładaną sumę od zwykłych ludzi. Nie oszukujmy się, taka oferta może zainteresować tylko osoby, które będą w stanie właściwie ocenić potencjał projektu.

A tego osoba z ulicy nie zrobi. Stąd też dość wysoka cena za cegiełkę (10k) oraz moja wstępna selekcja. Byłbym zadowolony gdybym poprzez zwykłych czytaczy zdobył kontakty do osób i firm z interesującej mnie branży.

AK74 – Możesz w paru zdaniach opisać projekt na który zbierasz finanse?

Opisując jednym zdaniem – try before you buy. Moje motto – Budeo.pl – urządzimy Cię na dobre
Gotowy do komercjalizacji portal z branży budowlano-wykończeniowo-architektonicznej. Jest to serwis pseudo społecznościowy z ciekawą aplikacją, którą pieszczotliwie nazywam „killer app” ;)

Całość jest ciekawa, interesująca, pożyteczna, zaspokaja konkretną istniejącą potrzebę, daje przy tym dużo radości użytkownikom oraz zwiększa sprzedaż firmom :) Takie przyjemne z pożytecznym. B2B oraz
B2C.

Są już pierwsi chętni naprawdę duzi partnerzy oraz klienci. Model biznesowy jest przyzwoity i dochody z reklamy stanowią w nim mniejszość. Na chwilę obecną aplikacja obsługuje następujące grupy produktowe: drzwi zewnętrzne, drzwi wewnętrzne, drzwi garażowe, okna, okna dachowe,
ogrodzenia i bramy, obrazy, lustra, wazony, zegary, świece i świeczniki home decor, grzejniki włączniki i gniazdka, RTV i AGD dywany lampy częściowo meble firany i zasłony, rolety okienne kominki ogród – drzewka, lampy, kwiaty, altany, parasole, grille itp. itd.

Zainteresowanym udostępniam całość do testów i zabawy gdyż daje sporo frajdy :) Ale proszę tylko o poważnie zainteresowanych. Już miałem kilku takich „a bo ja chciałem tylko zobaczyć”.

AK74 – Powiedz mi parę słów na temat Twoich doświadczeń z polskimi VC i BA. Znam Ciebie jako chyba najczęściej odwiedzającego tego typu instytucje :)

Większość osób i funduszy z którymi się spotkałem (a było ich sporo) to bardzo fajni ludzie :)
Fajni w tym sensie, że dają ogromny feedback odnośnie projektu. Co z tego, że nie dogadacie się tym razem. Będą inne możliwości a to czego się od nich nauczysz to twoje. Zdarzają się tacy co odpowiadają „nie, bo nie” ale to mniejszość.

Podstawowa sprawa jest taka, że z samym pomysłem nie masz co iść do potencjalnego inwestora jeżeli chcesz mieć cokolwiek do powiedzenia w swoim projekcie :) I to jest sensowne podejście. Też bym tak do tego podszedł. Jeżeli zainwestowałeś w swój projekt tylko 10 minut przebłysku intelektu to dlaczego ktoś ma wkładać pieniądze lub swój czas / pracę bez odpowiedniego zabezpieczenia.

Rozbij świnkę skarbonkę, pożycz od rodziny i/lub znajomych i wykonaj chociaż prototyp. Będziesz wtedy brany poważniej, bo już zainwestowałeś swoje środki czy własną pracę.

Zasadniczo można im ufać co nie oznacza, że nie zdarzają się czarne owce. Sam przejechałem się 2 razy.

1. Poważna firma giełdowa zainteresowała się moim projektem. Były rozmowy, spotkania itp. a po kilku tygodniach powiedzieli, że sami będą chcieli coś takiego wystartować :)

2. Pewna sieć biznesu wykazała się maksymalnym brakiem profesjonalizmu. Do tego stopnia, że nigdy nie chcę mieć z nimi żadnej styczności..

AK74 – W czym według Ciebie jest problem z szukaniem dofinansowania pomysłów w Polsce? Brak pomysłów? Brak osób zdolnych przekonać fundusze, anioły do swojej osoby i projektów? Może Polacy są mniej utalentowani niż Finowie, Amerykanie, Anglicy?

W Polsce fundusze jeszcze nie działają tak jak na zachodzie. Tam na 10 inwestycji 7 przyniesie straty, 2 wyjdą na zero a 1 zarobi na resztę. I to jest norma. U nas każda inwestycja jest tak wybierana, żeby była właśnie tym „złotym strzałem”.

Do tego dochodzi bardzo zachowawcze szacowanie ryzyka. Często doprowadza to do tak skrajnych sytuacji, że bank chce dać kredyt na dany projekt a VC mówi, że ryzyko jest za duże i żądają 90% udziałów :D Ale to już historia na odrębny wpis :)

Pomysły są. Tu nie ma żadnego problemu. Gorzej z uruchomieniem nawet prototypu. Jak sam nie jesteś w stanie napisać całości sam to masz małe szanse na zebranie zespołu. W Polsce cały czas istnieje takie podejście albo takie. To zabija 90% pomysłów.

Programista myśli, że jest najważniejszym trybikiem start-up’a. Ja bym się bardzo chętnie zamienił z programistami na zakres odpowiedzialności w moich projektach :) Cały czas jesteśmy pokoleniem kredytów hipotecznych, jak to stwierdził Marcin Jagodziński, i to bardzo wiele tłumaczy.

Spotkałem sporo osób, które przeszły przez magiel VC. Część nie potrafiła przekonać do swoich projektów ale w większości odpadali na ostatniej prostej z powodu niesatysfakcjonujących warunków.

Siła przebicia to też nie problem. Jeżeli potrafili zainteresować swoimi projektami gazety ogólnopolskie czy telewizje to chyba wiedzą jak się sprzedawać :D

Pomimo tego, że z mojego opisu wynika niezbyt pozytywny obraz VC to jestem bardzo za zgłaszaniem się do nich :) Dają niezłą szkołę życia :) I wszystkim polecam taką weryfikację swoich pomysłów. Może sam jeszcze raz zrobię objazd Polski :)

AK74 – Powiedzmy, że zdobędziesz kasę jaką potrzebujesz. Co dalej? Będziesz miał coś na kształt „wspólników” w dużej ilości a każdy będzie chciał decydować o losach projektu…

Nie zakładam, że będzie ich więcej niż kilku :) Przynajmniej tak to się obecnie zapowiada. Wybiorę tych co będą zainteresowani większymi „pakietami cegiełek” :) To ma być normalna spółka więc będą wspólnikami a nie tylko coś na kształt :) A każdą radę lub krytykę bardzo chętnie przyjmę i rozważę.

AK74 – Naprawdę uważasz, że tylko crowdfunding może Ci pomóc?

Zdecydowanie nie. Nawet powiem więcej. Pierwsze moje odczucia co do crowdfundingu są negatywne. Zaryzykuję stwierdzenie, że Polacy jeszcze nie dojrzeli do tego typu inicjatyw jak moja.

Zachowanie pierwszych ludzi (4h od startu), którym dałem dostęp jest co najmniej zastanawiające. Wydawało mi się, że to są poważni ludzie ale widać się myliłem. Poczekam jeszcze trochę ale jak dalej tak będzie się działo to dam sobie spokój i będę rozmawiał tylko z ludźmi z polecenia.

  • Bardzo ciekawy pomysł na realizację projektu, w sumie to na jego rozwój. Mimo tych negatywnych doświadczeń wydaje mi się, że można znaleźć w Polsce ludzi, którzy wyłożą te 10k tyle tylko, że musiało by być ich kilkunastu, żeby było to opłacalne. No chyba, że znajdą się tacy, którzy wyłożą po 50k, no ale to już chyba bardziej zarezerwowane dla firm i z crowdfunding jakoś mało związane? Chyba, że się mylę.

  • ;)

    „Zainteresowanym udostępniam całość do testów i zabawy gdyż daje sporo frajdy :) Ale proszę tylko o poważnie zainteresowanych. Już miałem kilku takich “a bo ja chciałem tylko zobaczyć”.”

    To jakis zart? Zabieg marketingowy kreowania sie na wielka szyszke? Nawet glupiego samochodu nie kupie nie wsiadajac do niego a tu mam sie zadeklarowac bo inaczej nie zobacze albo moze mam podac przychody za 3 poprzednie lata? Narazie to ja nie widze w tym zachowaniu zadnego tlumu a jedynie wiebieranie duzych firm, rownie dobrze mozna poprostu znalesc je i wyslac im listy z oferta a nie naduzywac slowa crowdfunding. Chyba ze Pan tez chce zastosowac metode jaka zastosowal Pan od gps-ow, a wiec byc malym ale ubrac sie w skore tygrysa.

  • @ ;)
    Jak nie widzisz różnicy w kupowaniu samochodu i inwestowania / kupowania kawałka firmy to nie jesteś moim targetem i wcale się nie zmartwię jak się nie odezwiesz.
    Nie kreuję się na żadną wielką szyszkę tylko nie mam czasu na obsługę każdej osoby „z ulicy”. Przykro mi ale mam ograniczone zasoby czasu jak każdy. Od wczoraj ponad 200 osób próbowało się dostać. Dużo? Jak dla mnie tak. Kilka dostało dostęp i teraz się bawią.

    @Pawel Malkowski
    Wbrew pozorom zainwestować 50k mogą i zwykli ludzie :)

  • Arturze, dziwi brak publicznej informacji o przedsięwzięciu. Dziwi tym bardziej, że dość trafnie oceniasz pewne zjawiska. Piszesz np. – i zgodnie z prawdą – o „bardzo zachowawczym szacowaniu ryzyka”, a odnoszę wrażenie, że zachowawczo podchodzisz do potencjalnych inwestorów czy po prostu zainteresowanych. Piszesz trafnie krytykując, że „programista myśli, że jest najważniejszym trybikiem start-up’a”. Sam natomiast nie wcielasz w życie, mam wrażenie, podstawowych i bardzo użytecznych zasad marketingowych, do których należy otwartość i swoboda w kreowaniu i przekazywaniu obrazu, w tym wypadku, projektu. Czyli prościej mówiąc – nie korzystasz aktywnie z teoretycznych koncepcji, którymi rzekomo się kierujesz.
    Wchodząc na budeo.pl napotykamy na obligatoryjne logowanie. Dlaczego nie zamieszczasz tam odpowiednio skrojonej informacji o głównych założeniach projektu, o kryteriach dostępu do współfinansowania, a także kryteriów wymaganych do próbnego przyjrzenia się aplikacji? Oczywiście witryny z możliwością przejścia do części dostępnej po zalogowaniu, a więc uprzednim spełnieniu jakichś tam kryteriów, które masz prawo wprowadzać. Krytykujesz zachowawczość i niestabilność inwestorów, sam odbierając potencjalnym klientom oraz wszystkim zainteresowanym możliwość swobodnego uzyskania informacji, która być może a) spopularyzowałaby Twój projekt, b) uwiarygodniła Ciebie jako tworcę oferty, c) pozwoliłaby wstępnie „odsiać” ciekawskich.
    W Twoim wydaniu zatem „try before you buy” zamienia się troszkę w „you can play with it, but only when I say you are allowed”. Kolokwialnie mówiąc – wykorzystując porównanie do samochodu, które ktoś wcześniej wprowadził, a Ty podjąłeś – sprzedawca samochodu ma dewizę „nasz klient, nasz pan”, Twoja dewiza to coś w rodzaju „Ty inwestor, ja pan”. Oczywiście tłumaczysz się „targetowaniem”, brakiem czasu, rzekomą popularnością pomysłu. A jednocześnie dziwisz się, że nie napotykasz na „poważnych ludzi”.
    Choć naturalnie być może przyniesie Ci to pożądane skutki, i tego życzę. Jednak po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że bezkrytycznie podchodzisz do siebie, jesteś nastaiwiony na łatwy i szybki sukces, a model biznesu jaki wprowadzasz w praktykę, mieści się troszeczkę w kategorii „ciemny garaż z produktami, latarki rozdaję przy wejśćiu”.
    Czytelność, dostępność, przemyślany i otwarty marketing nie kłócą się wcale z możliwością znalezienia odpowiedzialnych inwestorów, a w rezultacie partnerów biznesowych. Chyba, że jest to biznes garażowy – a wtedy takież same środki.

  • Bardzo ciekawy pomysł, tylko szkoda, że w Polsce „nowości Zachodu” pojawiają się tak późno…

  • Podpisuje sie pod makojadem – nie ma sie co dziwic narzekaniom, jesli strona glowna projektu wita logowaniem apachowym. Bede zdziwiony, jesli uda Ci sie powaznych inwestorow do tego przyciagnac z takim podejsciem.
    Odpowiedni marketing musi byc, nawet w strone inwestorow (a moze przede wszystkim).

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę