Szukaj
Zamknij

Osobista radocha z recesji

alan greenspan

Zacznijmy od podstaw – od USA wieje takim chłodem ekonomicznym, że nawet nam za wielką wodą zaczynają powoli puszczać nerwy. A wiadomo, że jeśli Ameryka złapie katar to reszta świata łapie poważne przeziębienie. Nadchodzi kolejna recesja i będzie tym razem ścinać nie tylko dotcomy ale banki, korporacje i wielkich tego świata…

Podobnie jak prawie 10 lat temu wszystko zaczęło się od chciwości. Ludzie uwierzyli, że prosto łatwo i przyjemnie można zbić fortunę na spółkach nowych technologii. Obecnie skok na kasę wykonały banki wraz a w sukurs przyszła im branża nieruchomości. Amerykańska gospodarka oparta na konsumpcji doznała szoku bo konsumentom skończyła się kasa. Ludzie zjedli swoje kredyty mieszkaniowe. Dosłownie.

Zanim specjaliści wyjaśnią do końca co się stało w USA (bo powyższe składowe, które wywołały kryzys są mocno uproszczone) my możemy być pewni, że tsunami dotrze i do nas, Od prawie roku polska giełda raz po raz wali głową w dno i nie widać aby miało to się zmienić szybko.

Globalny kryzys popsuje i tak już bardzo złe notowania większości spółek giełdowych. Będzie bida. Może to będzie największy kryzys od 100 lat? A może to w ogóle kryzys naszej cywilizacji technicznej? Może właśnie na naszych oczach kona stary porządek i rodzi się NOWE?

Nie mam pojęcia. Nie dbam o to bo po prostu taka sytuacja mnie cieszy. Dlaczego? Bo będzie może wreszcie odtrąbić erę „web 2.0”. Wreszcie będzie można mocno ściągnąć cugle i schłodzić głowy polskich pseudo inwestorów. Zamiast poszukiwań „kolejnej naszej-klasy” będzie trzeba myśleć jak zarządać firmą w sytuacji kryzysowej.

Przetrwają najsprytniejsi, najsprawniejsi i ci z dużym zapasem gotówki zaoszczędzonej na czarną godzinę. Oddzielmy owce od baranów – jak w czasie bańki 1.0. Co nie zabije twojego interesu sprawi, że będziesz silniejszy i przetrwasz kiedy inni będą padać jak muchy. Padnie kilka czołowych i znanych biznesów w innych zaczną wychodzić braki strategii i umiejętności kadry zarządzającej.

Biznes plany bez racjonalnego modelu biznesowego będą przybijane 5-cio centymetrowym gwoździem do czoła autora. Podobna kara będzie groziła za domeny w stylu „foooteczka”, „kuuulerek” czy „bzdrooom”. Za samo stwierdzenie „mam pomysł na nowy serwis interenetowy” będzie można zostać obitym na ulicy w biały dzień.

Skończą się blogosferowe przepychanki, wątpliwe nawoływanie „pokażcie swoje pomysły a damy wam 1 mln złotych”, wyścigi kto pierwszy zrobi kopie kopii i sprzeda ją naiwnemu i głupiemu inwestorowi. PARP zacznie 10 razy oglądać pieniądze zanim odda je funduszom a te w końcu zamiast siedzieć i liczyć ile już mają na koncie zaczną myśleć jak zainwestować aby zyskać.

Źywot zakończą bootstrapy, barcampy, aule i inne spotkania „cyber branży” – nie będzie startupów, nie będzie tematów do spotkań. Młodzież zamiast tracić czas na gadaninę o usability i pozycjonowaniu znowu zacznie pić piwo i chodzić do klubów aby się wyszumieć. W końcu paru informatyków zauważy kobiety i może się zakocha się.

Hasło „start-up” w końcu odzyska swoją cześć – nie będzie oznaczało projektu na serwetce grupki studenciaków, którym się wydaje, że znając HTML umieją już wszystko. Pójdą pracować do korporacji i będą dziękować jeśli pensja wpłynie 1-go zamiast marzyć o wirtualnych milionach.

VC / aniołowie biznesu / prywatni inwestorzy zamiast wydawać głupio (bo nie można nazwać inwestowaniem tracenia kasy) w nadziei, że kolejna dwójka nastolatków z „byznes planem” zrobiła coś co zdetronizuje Google pryśnie.

Przedszkolaki (z obu grup) wrócą do przedszkoli i przestaną spamować fora serwisów społecznościowych swoimi „cudownymi pomysłami” i prośbami o nadsyłanie biznes planów. Autorzy „Ratlerków” i innych tego typu pomysłów będą wyrzucani na pysk zanim zdążą się przedstawić.

To co nastanie po tym jak opadnie woda i zaświeci słońce to powrót do podstaw – znowu okaże się, że nie ma darmowych obiadów, projekty muszą mieć finansowania, nie można zrobić portalu na skrypcie z Allegro. Gazety zamiast podliczać założycieli serwisów z ich nie zarobionych wirtualnych gór złota zajmą się informacjamia kto splajtuje następny.

Zamiast lalusiowatych prezesików bez wizji i wiedzy do łask wrócą starzy, sprawdzeni menadżerowie: uzdrawiacze firm, kadrowi bez skrupułów potrafiący zwalniać grupowo oraz dyrektorzy finansowi potrafiący budować prawidłowo budżet firmy.

Tak mniej więcej wyglądał świat po „wielkiej bańce 1.0”. Tyle, że wtedy rozjechanych zostało raptem kilkadziesiąt firm ze średnio kilkunastomilionowymi budżetami. Nikt nie płakał po Webvanie. Teraz kryzys uderzył w banki – firmy które same mają i dają innym kasę. Kto im pożyczy forsę na przetrwanie?

Nie mam pojęcia. Nie interesuje mnie to. Ja w końcu będę mógł przestać pisać tego bloga, zmienię branże i zacznę jak planowałem kiedyś hodować psy rasy Husky gdzieś na Mazurach gdzie komórki nie mają zasięgu a internet mylony jest przez miejscowych z internatem. Wyrzucę komputery, pokasuje konta i zacznę znowu czytać książki a nie kanały RSS.

A może znowu nam się upiecze i za jakiś czas zaczniemy podniecać się kolejnymi nowymi, wspaniałymi projektami, web X.0, mobilnymi społecznościami przedszkolaków czy serwisami online dla kanarków?

Stawiam na to drugą opcję – chciwość i głupota ludzka są nieskończone. Amen.

  • Z tym piwem i dziewczynami to się podpisuję obiema rencamy!

  • Już ja widzę, Arturze, jak rzucasz swojego Macbooka, wywalasz telefon komórkowy i rezygnujesz z Internetu na rzecz psów Husky.

    Ja tam lubię psy, koty i inne zwierzątka, mazury i spokój… własnie wróciłem z 2-tygodniowego urlopu na ciepłej wysepce z widokiem na morze i to było fajne…

    …ale nie oszukujmy się, jesteśmy geekami, uwielbiamy nasze gadgety, lubimy spotykac się przy pizzy na Auli… pieski Husky aż tak fajne nie są.

    …ale popieram to, że pompowanie milionów w projekty bez podstaw jakiegokolwiek pomysłu na biznes wreszcie skończy się niezłym tąpnięciem…

    To co nas nie zabije, nas tylko może wzmocnić :-)

  • MeeHau

    Twoja radosna wizja rzeczywistości przypomina mi jeden odcinek Simpsonów, kiedy Homer zepsuł antenę kablówki odcinając całe miasto od telewizora. Życie stało się szczęśliwsze, a jedność zapanowała wśród ludzi. ;)

    Ale nawet jeśli Twoja wizja ostrożnych inwestycji i „lania w mordę” za wypowiedzenie „mam pomysł na start-up” się ziści, to ile minie, nim znowu balonik zacznie się powiększać a nowa bańka rozdymać? Może to zwykły cykliczny proces, który musimy zaakcpetować? (Tak, wiem, że powielam myśli pewnych dogmatycznych liberałów)

  • burun

    „nim znowu balonik zacznie się powiększać a nowa bańka rozdymać? Może to zwykły cykliczny proces, który musimy zaakcpetować? (Tak, wiem, że powielam myśli pewnych dogmatycznych liberałów)”

    Nie tyle liberałów co Marksa :)

  • Artur Kurasinski

    @ MeeHau – stawiam na cykl co 7 lat. Poczekajmy kolejne 7 to zobaczymy czy moja teza wytrzyma probe czasu :)

  • Anonim

    Coś mi się zdaje, że zupełnie nie masz racji. Słabość giełdy spowoduje przeciwną reakcję niż oczekujesz. Wycofując pieniądze z giełdy i lokat (bo banki są ostatnio niepewne) inwestorzy będą szukali miejsc gdzie można ulokować swoje aktywa z nadzieją na zysk. I część z nich zdecyduje się na inwestycje nazwijmy to internetowe. Oczywiście, że kryterium będzie to jaki zysk może taka inwestycja przynieść, ale zapewne trafi się parę chybionych pomysłów.
    Zobacz co się dzieje ostatnio:
    – wczoraj news o zakupie epuls’a
    – akcja money.pl milion na startup
    – powstanie kilka tygodni kolejnego funduszu „internetowego” (Team Europe Ventures) itd, itp.
    Jakoś nie widać aby ostatnio nikt nie chciał finansować przedsięwzięć webowych, mam wrażenie, że wręcz przeciwnie – możliwości finansowania pojawia się więcej. W przeciwieństwie do dobrych pomysłów …:)

  • burun

    @Artur-Autor

    W sumie z techniczno-internetowych polskich blogów to czytam teraz tylko Twojego i netto. Cenie was właśnie za autorskie i często dość kontrowersyjne przemyślenia. Szkoda tylko, że tak żadko publikujesz. Pozdrawiam!

  • Kilka dni temu popełniłem wpis o „irracjonalnej wybujałości”
    http://interaktywnie.com/blog/255-nareszcie-koniec-irracjonalnej-wybujalosci.html

    Do czasu gdy system bankowy i zaufanie do niego nie zostanie odbudowane – możemy zapomnieć o czasach które właśnie się zakończyły. Skończyło się tanie źródełko finansowania… teraz liczą się efekty i twarda rzeczywistość.
    Jak w każdej recesji, przetrwają najsilniejsi. A ci z największą inicjatywą i realnymi pomysłami wypłyną na szerokie wody.

  • Artur Kurasinski

    @ burun – obiecuje poprawe, wracam do swiata zywych po dluugich wakacjach. bedzie wiecej kontrowersji :)

  • Artur Kurasinski

    @ anonymus – u nas jeszcze niby wszystko jest okej, ale to tylko udawanie. MCI wlasnie pogrzebal swoje dziecko (hoopla.pl), Vivid polecial, pare innych sklepow tez zaczyna sie chwiac.

    Inwestycje z Money.pl? Latwo sie szasta kasa z gieldy czyli pozyskana od ludzi ktorzy zawierzyli zarzadowi.

    Inni inwestorzy? Jest ich pelno, ale Polska ma to do siebie, ze do nas fala dociera pozniej – zobaczysz za 6 miesiecy ilu z nich zostanie na rynku a ilu faktycznie w cos zainewstuje. Na razie mamy BAS i ich totalnie zenujacy nie wypal (chceto) czyli kupienie klona klona. Brrr.

  • ROTFL z giełdy, „czyli pozyskaną od ludzi, którzy zawierzyli zarządowi”???!?

  • Jacek Gadzinowski

    Jakby rzekł Fanzonum – Było :))

    A na serio zastanawia mnie przypadek MCI i Hoopli i nagonki która już majaczy na horyzoncie…

    http://www.manageria.pl/manageria/1,85811,5760449,Czy_polski_e_commerce_to_banka_.html

  • ok, to ja czekam na spełnienie Twoich „marzeń” – sam wybiorę się wtedy na pieszą/rowerową/kilkumiesięczną wyprawę po skandynawii – później zobaczymy, ale globtrotter to też fajne zajęcie:)

  • mikolajhabel.pl

    Zdrowo się uśmiałem…
    A na zakończenie:
    cytat „Stawiam na to drugą opcję – chciwość i głupota ludzka są nieskończone. Amen.”
    Na usta ciśnie się jeszcze by dodać tu:
    „a ludzka pamięć kończy się na dniu wczorajszym.”

  • I fully agree with Artur, and yes if such times come, then I can also fulfil my dream to open a small Indian restaurant :)

    Right now media is saying that in Poland everything is fine hmmmm… I don’t want to believe them. Let’s see what will happen in the next coming days, weeks, months, years..

    Cheers :)

    P.S Welcome back Artur :)

  • Marek

    Arturze,
    Artykuł można skwitować jednym stwierdzeniem – „pies ogrodnika”. Nie wiem czemu nie podobały Ci się czasy prosperity w branży. Mam wrażenie, że nie udało Ci się uszczknąc ani kawałka tortu z napisem Web 2.0. podczas gdy inni robili na tym niezłe pieniadze i teraz odczuwasz wielką ulgę. Patrząc z boku niestety tak to wygląda. Mi też nie podobały się niektóre efekty uboczne bańki web 2.0 np. pseudo wizjoner z „Ratlerka”, ale twierdzić że wszystko było „be” to lekka przesada.

  • Artur Kurasinski

    @ Marek – moze masz racje, moze nie :)))) Trudno to mi oceniac.

  • Marcin

    Odnośnie obecnego kryzysu trafiłem na jego wyjaśnienie w jakimś artykule:
    „Obecne problemy są spowodowane tym że pieniądze z przyszłości trafiły w przeszłość, omijając teraźniejszość”

    :-)

  • Polecam ten film, bardzo ciekawy materiał „jest dług jest kasa” http://video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830

    Regards to All :)

  • taka szarża felietonisty, ale ostro przeszarżowana. przecież nikt Ci nie broni jechać na mazury i hodować pieski, kotki czy kózki.

    [x] TAK, wytrzymam bez bloga Artura Kurasińskiego (nawet, jeśli recesja nie miała by być głęboka)

  • Artur Kurasiński

    @ Marcin Jagodziński – Oj Marcin, Marcin. Nie wiem co ja teraz zrobię po takim wyznaniu z Twojej strony – to istny pocałunek śmierci. Ja deklaruję, że będę czytywał inne blogi – nawet jeśli dolar będzie kosztował 4,5 pln. Netto.

  • 3 październik 2008, moje pierwsze zlecenie jeszcze wtedy dla freelancera, który miał programistę z Akademii Górniczo Hutniczej (który znał tylko php4 i trochę funkcji), kodera, który potrafił wyjechać nie mówiąc nikomu o tym na miesiąc za granicę i grafika, który myślał, że jest najlepszy w Polsce i jego deadline’y nie dotyczą, bo on jest ponad to.

    Pamiętam, jak parę tygodni po „ruszeniu” pewien Pan który otworzył w małopolsce/Polsce chyba pierwszą agencję HR’ową spytał „Dlaczego rozpoczynacie w takich czasach? Przecież macie w Krakowie przynajmniej setkę firm, które robią dokładnie to co Wy”. Rodzinka, która mówiła „zajmij się porządnie studiami, na firmę jeszcze przyjdzie czas”.

    To były fajne czasy. Moim hobby było czytanie złotych myśli. Najważniejszą, jaką przeczytałem, było „Gdy wieją wichry zmian, jedni budują mury, inni budują wiatraki.”

    :)

  • PS: Bardzo byłbym wdzięczny, gdybyś mógł zainstalować na swoim blogu wtyczkę „Subscribe To Comments” :)

    Pozdrawiam!

  • Artur – chciałoby się rzec – „ojtam ojtam” :)
    Web2.0 jest nadmuchane, to wiadomo… Ale jeśli nie web2.0, jesli nie web1.0, to co? 3.0? nie sadze… ale moze w tym, rzecz by wymyslec cos nowego….. e tam. do zobaczenia na auli :)

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę