Szukaj
Zamknij

TSNMB – NaSpółkę.pl

naspółkę.pl

W ramach inicjatywy TSNMB przedstawiam NaSpolke.pl projekt dość specyficzny – z jednej strony „społecznościówka” z drugiej platforma e-commerce’owa i po trosze serwis ogłoszeniowy. Na pytania dotyczące serwisu odpowiada Maciej Szczerba…

Tym razem bez pytań – wybraliśmy formę „strumienia świadomości” dla odmiany. Michał opowiada o genezie pomysłu, rozwoju i wniosków dotyczących podobnych serwisów i technologii.

„Oryginalny pomysł na NaSpółkę powstał w marcu 2008 i był bardzo prosty. Chcieliśmy stworzyć takie „allegro” do szukania ludzi do wspólnych celów (współlokatorzy, carpooling, ale też mały biznes, hobby etc.). W Polsce działał wówczas tylko wspollokator.pl, który widać było, że jeszcze nie złapał rynku oraz trochę Gumtree załatwiało te potrzeby.

Nam wydawało się, że jeżeli opakujemy serwis ogłoszeniowy „szukam osoby do wspólnego” w elementy społecznościowe (profile, zdjęcia, grupy, komentarze pod ogłoszeniami) to będziemy takim fajniejszym wycinkiem gumtree.

Zamówiliśmy zatem na jesieni 2008 prosty serwis na Joomli, ale nie byliśmy z tego zadowoleni. Znaleźliśmy inną ekipę koderów i grafików i stworzyliśmy obecną wersję NS. W międzyczasie (jesień 2008) zaczęły pojawiać się portale bardzo do nas podobne ideowo, albo takie same: szukajdo.pl (już go nie ma niestety), spotykalscy.pl (klon meetup.com), ktozemna.pl

Stwierdziliśmy, że musimy dodać do NS coś co będzie je wyróżniac na tle tychże nowopowstających portali. I wtedy wymyśliliśmy, że fajnie, jeżeli dodamy prywatne przestrzenie dyskowe, w których ludzie, którzy połączyli się do wspólnego celu poprzez NS mogą planować działania /współpracować etc. Oryginalnie chcieliśmy, aby byla to platna funkcja, na której serwis zarabial poza reklamą.

Idea była taka- ludzie znajdują się poprzez NS-jak się już znajdą, żeby wspólnie działać, mogą (choć nie muszą) przejść do prywatnej przestrzeni, żeby planować tam działania, dyskutować „nie na widoku”, a być może wspólnie realizować projekt o ile można to zrobić „cyfrowo”.

Tak powstały Norki, które są prywatnymi przestrzeniami dyskowymi z:

-wersjonowaniem plików
-kalendarzem grupowym z task plannerem
-edytorem tekstowym „wiki” do wspólnego pisania dokumentów(teraz go ulepszyliśmy i mamy coś jak edytor z Google Docs)
-zamkniętym forum i czatem

W Norce każdy może robić praktycznie wszystko (edytować dokumenty innych, zmieniać rzeczy w kalendarzu wrzucone przez inną osobę etc.)- nie można tylko usuwać plików dodanych przez inną osobę (to może robić tylko ta osoba oraz założyciel Norki).

Serwis w wersji bez Norek ruszył w lutym a w wersji z Norkami w kwietniu tego roku. Bardzo szybko zorientowaliśmy się, że oryginalna idea : „ludzie będą się znajdywac przez NS i przechodzić do Norek” nie chwyta (przynajmniej tak ja byśmy chcieli).

Natomiast zaczęliśmy otrzymywać feedback od bardzo wielu osób, że Norki są bardzo fajnym narzędziem do komunikacji i współpracy. Znajomi, którym pokazaliśmy Norki zaczęli na nich pracować, tworzyć je dla swoich rodzin, małych firm, grup studenckich etc.

W maju zobaczyliśmy Google Wave i stwierdziliśmy, że nasze Norki, choć dużo skromniejsze jeżeli chodzi o brak bajerów typu „drag & drop” plików, pełna symultaniczność w edytowaniu tekstu etc. są w dwóch kluczowych elementach bardzo podobne:

Pełna prywatność komunikacji: i w Norce i w Wave osoba rozpoczynająca komunikację zaprasza do niej tylko tych, których chce. W jednym i drugim narzędziu ludzie mogą zatem prowadzić komunikację odpowiadającą rodzajowi i stopniowi łączącej ich relacji.

To co Google nazywa „object centered communication”- ludzie komunikują się poprzez działanie na obiekcie (np. do Norki ludzie wrzucają plik i go wersjonują).

Na jesieni tego roku dokonaliśmy szeregu zmian uwzględniającyh naszą pracę koncepcyjną i przmeyślenia od chwili powstania portalu- Norki są całkowicie za darmo (nie kasujemy ani za miejsce ani za transfer, ani za cokolwiek, nie ma ograniczeń w rozmiarze plików etc.), zrobiliśmy rozbudowany Facebook Connect, ściągnęliśmy mechanizm wirusowy z dropboxa- na początek dostajesz w Norce 50 Mb a za każdą zaproszoną osobę kolejne 50 Mb- ale max 1 Gb.

Tę przestrzeń możesz wykorzystać w dowolnej Norce/Norkach czyli ludzie mogą w teorii zrzucac się na nawet kilkugigabajtowe Norki (nasz model biznesowy to oczywiście tzw. „freemium” czyli w przyszłości chcemy wprowadzić płatne norki o większej pojemności niż darmowe, ale na razie musimy zbudować skalę portalu, żeby wiedzieć jak duże, za ile etc.- to w ogóle osobny dłuższy temat)

Generalnie portal zdobył pewną popularność (7 tysięcy zarejestrowanych użytkowników), mamy nawet pewne success story jeżeli chodzi o ludzi, którzy znaleźli wspólników na portalu (napisali do nas), natomiast w chwili obecnej:

Widzimy, że część ogłoszeniowa nie idzie, idea „szukania ludzi do wspólnego…” przez Internet jest chyba w Polsce mało atrakcyjna (pomimo faktu, ze portale do „współrobienia” czegoś są popularne w Europie Zachodniej a w Stanach nieźle radzi sobie stary ale jary Meetup, który jest trochę czym innym,ale jakoś tam do nas podobny jest).

Część ogłoszeniowa trochę nam ciąży, bo zasłania Norki na poziomie komunikacji produktu- widzimy, że połączenie narzędzia do pracy grupowej z takim specyficznym serwisem ogłoszeniowym jest trochę sztuczne, chociaż im młodsi ludzie, z którymi rozmawiamy o tym, mówią, że to właśnie fajne połączenie….(nawet by się to zgadzało jeżeli chodzi o jedne badania amerykańskie, które czytałem).

„Link” pomiędzy ogłoszeniami a Norkami jest ewidentnie widoczny przy różnego rodzaju akcjach społecznych, projektach do których mogą dołączać nowi ludzie etc. Widzimy, że zupełnie przypadkowo, zupełnie niezależnie od naszego oryginalnego pomysłu, stworzyliśmy bardzo fajne narzędzie, Norkę, które jest atrakcyjne samo w sobie i być może wpisuje się we właśnie nowopowstający trend jeżeli chodzi o komunikację w Internecie -moim zdaniem Wave i Wave’opodobne narzędzia (które powinny zacząć powstawać) to może być następny trend w komunikacji elektronicznej po mikroblogingu- oczywiście nie jestem prorokiem ani papieżem :)

Mocno zastanawiamy się (i chyba w tym kierunku pójdziemy) aby zostać nakładką na Fb do a)większej prywatności b)współpracy i komunikacji w zamkniętej grupie (np. grupa studencka)- najlepiej byłoby przerobić NS na aplikację pod Fb, ale na to na razie nie mamy pieniędzy.

W „The Economist” na jesieni tego roku był duży artykuł „the battle over cloud computing”, gdzie padła ciekawa teza- Fb powinien dorobić jakąś aplikację „chmurkową” do współpracy. Wiemy, że Fb odgraża sie, że będzie zmieniał teraz dużo jezeli chodzi o prywatnośc….To dla nas gorsza wiadomośc niż lepsza.

Generalnie chcielibyśmy w powyższym wariancie zrobić z naszego portalu aplikacje międzynarodową pod inną nazwą(na razie oczywiście poza językiem polskim stać nas zrobienie wersji wyłącznie anglojęzycznej). Natomiast, żeby tak się stało Norki muszą bardziej zachwycić na rodzimym rynku.

Dla czytelników bloga możemy rozdać np. 100 norek 3 Gb (taką wielkość mamy obecnie w planach jako płatną- obecnie można sobie „wyzapraszać” do 1 Gb jak mówiłem).”

  • Maciek

    Artur- wielkie dzięki za wpis ! Ale platformą e-commerce to nie jesteśmy chyba …;)

  • Ale dlaczego „podobnie jak Wave”, „prawie jak Wave” itd. a nie po prostu Wave zamiast tamtych narzędzi? Zwłaszcza, że pozwoliło by to się w przyszłości komunikować z innymi serwisami działającymi w oparciu o Wave + używać dziesiątek różnych narzędzi – byłby to po prostu taki custom Wave. Serwer Wave’a można postawić na własnych maszynach i nawet możecie zostawić obecny interfejs, choć kod całego Wave’a (łącznie z aplikacją kliencką) jest, lub będzie otwarty, więc będzie można czerpać całymi garściami z tych wszystkich drag&dropów itp. (choć bariera wejścia pewnie będzie nie mała dla typowych client-side devów – choćby dlatego, że to napisane jest w GWT). Oczywiście dało by się wymyślić 100 powodów dla których możecie tego nie chcieć, ale myślę, że bardzo poważnie warto rozważyć (było by to mocno progresywne przy okazji, więc może nawet i gdzieś by o Was napisali – jako o jednej z pierwszych implementacji – tak sobie myślę).

    Natomiast co do aplikacji Facebookowej – w przeciągu kilkunastu dni sprawny developer poradzi sobie z przeróbką serwisu w taki sposób, by zmieścił się na szerokość w ramce aplikacji facebook’owej (760px) i podpiąć funkcjonalności pod odpowiednie API Facebooka (a że JavaScriptowe API jest bardzo fajne, choć często się napotyka błędy, czy braki w dokumentacji, to nawet nie trzeba by było grzebać w serwerowym kodzie wiele). Nie będzie to to samo co dedykowana Facebookowa aplikacja, ale będzie to bardzo dobre „wejście na Facebooka” (a potencjalnie może natywnym aplikacjom nie ustępować nawet i wcale), no i zdecydowanie nisko-nakładowe, bo cały Wasz dotychczasowy kod zostaje nietknięty i zostanie wykorzystany (wiem, bo robiłem).

  • q4

    póki co przydała by się wam trzecia ekipa grafików..

  • Maciek

    @q4 – grafika jest „dopasowana” do naszego oryginalnego konceptu. Najprawdopodobniej będziemy ją zmieniać

    @Kamil- wielkie dzięki za mądre rady- na pewno je dokładnie rozważymy- hmmm- chyba raczej nie pójdziemy w kierunku „custom Wave”, natomiast wielkie dzięki za podpowiedzi z Fb.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę