Szukaj
Zamknij

Mona Lisa za 5 pln brutto

mona lisa da vinci authalia

„Sprawa” firmy / fundacji / serwisu (sam nie wiem kim / czym jest ten twór posiadający kilka stron: taką taką taką taką no i oczywiście bloga) Authalia wyniknęła kilka tygodni temu kiedy parę osób na Flakerze komentowało start serwisu a potem Olgierd Rudak i Sławek Wilk zamieścił na swoim blogu wpis oceniający jego zdaniem dość krytycznie możliwości prawne tego serwisu. I nic by się nie stało gdyby nie reakcja Authalia, która postanowiła sądzić się z wymienionymi blogerami…

Olgierd prześwietlił sprawę z prawnego punktu widzenia i dał wyraz swojej dezaprobacie tu, tu. Sławek Wilk o Authalia wspomniał w dwóch wpisach tu i tu.

Sławka ściga prokurent, Olgierda sam prezez zarządu. Chcą aby blogerzy przestali rozpowszechniać „oczerniające i szkodliwe informacje” na temat Authalia. W „sprawie” wypowiedział się różne osoby Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych SA.

Olgierd zasugerował bowiem, że partnerstwo Authalia ogranicza się do zakupu licencji na podpis cyfrowy (czyli taka mniej więcej paralela – masz zainstalowanego windowsa na swoim kompie to mówisz, że kręcisz interesy z Gatesem i Microsoftem. ) a MKNiD tak naprawdę nie autoryzowało Authalia i nie nadało jej statusu organizacji zarządzania prawami autorskimi (tak jak ZAIKS czy FOTA).

O co więc chodzi? W wielkim skrócie Authalia chce stać się organizacją broniącą interesów praw autorskich na CAŁYM ŚWIECIE. Tak jest, dobrze przeczytaliście. W Chinach, Kongo, Rosji i we wszystkich tych krajach gdzie zli ludzie moga ma ulicy sprzedawac kopie nagrywana w kinie „Avatara” w wersji 4D (wersja z okularami + 1$). A co moze podlegać ochronie? Wszystko – zdjecie, naszyjnik, utwor muzyczny. Wszystko co jest wyprodukowane przez Ciebie czyli autora.

„Certyfikat z datą pewną autorstwa PWPW S.A.,kwalifikowanego podmiotu świadczącego usługi certyfikacyjne na podstawie upoważnienia wydanego przez Ministra Gospodarki Rzeczypospolitej Polskiej, wywołuje skutki prawne daty pewnej. Uzyskanie certyfikatu jest równoważne z przyznaniem Ci patentu na wyłączne korzystanie z utworu w 164 krajach Świata. Authalia.com zrównała Twoje możliwości ochrony twórczości z możliwościami wielkich wytwórni, wydawców i producentów.”

Czyli myśląc logicznie – po co nam urząd patentowy, stanie w kolejkach wydawania dużej kasy (od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych za wniosek patentowy w zależności od ilosci krajów, branż itd.) bo Authalia proponuje Ci drogi twórco za 5 złotych – tak, PIĘĆ ZŁOTYCH POLSKICH. Jak to możliwe? Czy zatem naprawdę żyjemy w Matriksie i właśnie Authalia nas z niego wyrwała odłączając od pomp i ssawek korpo-wampirów, stad dzikich prawników bez serca i konieczności jeżdzenia po wszystkich 164 krajach na świecie w celu rejestracji np. takiego zdjęcia?

Sami twórcy serwisu / usługi pokusili się aby dać dobry przykład i zastrzegli sobie wygląd klawisza na ich stronie www. A tak naprawdę rozwaliło mnie takie ogłoszenie tutaj:

„Za wykorzystaną przez nas (w celu dochodzenia odszkodowania) informację o bezprawnym wykorzystaniu utworu Użytkownika Authalii w jednym ze 164 państw możesz otrzymać nawet 1.000.000 punktów!”

Za czasów wypraw Kolumba miejscową (naiwną należy dodać) ludność przekupowano perkalem i paciorkami – dziś wirtualnymi punktami.

Na koniec aby nie zostawić Ciebie czytelniku jedynie z ponurymi myślami załączam parę zdań „ku pokrzepieniu serc”:

„Wierzymy w społeczeństwo, w którym wolna kultura spotyka się z szacunkiem dla pracy twórczej i właściwym wynagrodzeniem Twórców. Wierzymy, że w obliczu stworzonej przez nas szansy, ludzie z całego Świata skorzystają z niej i zechcą odebrać instytucjom i korporacjom władzę nad zarządzaniem twórczością, jej dystrybucją i promocją.”

Tak, myślę, że argumentacją „wiarą” jest trafne w społeczeństwie w którym 95% ludzi (podobno) jest Katolikami i wciela życiu codziennym zasady Dekalogu (tego Biblijnego nie Kieślowskiego). Wiara twoim największym przyjacielem!

„Wierzymy, że narzędzia kontroli społeczeństwa nie są potrzebne, a ludzie sami potrafią zgodnie z własnym sumieniem wspierać finansowo Twórców, których twórczość jest dla nich wartościowa. Wiemy, że ludzie są w stanie sami decydować o tym, co jest świetną książką, dobrą muzyką czy wartym obejrzenia filmem.”

Zachęcony sprawdziłem sam jak działa ta usługa. W ramach prowokacji „dziennikarskiej” (i tylko po to!) stałem się autorem praw do utworu „Mona Lisa” niejakiego Da Vinci (tak, to ten od książki „Kod Da Vinci” i filmu „Vinci”).

Mam nadzieję, że autor (lub właściciele praw) się nie będzie procesował ze mną i da mi rozporządzać swoim dziełem w 164 krajach – liczę na to, że Authalia będzie mnie broniła w sądach w tych krajach za te całe 5 pln brutto?

Jak by ktoś miał wątpliwości to tutaj mam odpowiednie certyfikaty a nawet plik sig

Dziękuję Ci Authalio – od dziś moje życie nabrało nowego sensu jako twórcy!

  • Piotrek S.

    Artur celne uwagi – jak spojrzałem na ten serwis, myślałem, że to jakieś żarty. W obecnej chwili uzyskanie ochrony patentowej w PL lub europejskiej w Monachium to potężne koszty, kilka lat czekania i sporo poświęconego czasu. Jak dla mnie ten serwis to kpina. Chętnie bym zapytał specjalistów z Kancelarii Sołtysińskiego czy Wierzbowskiego o opinię w ww. sprawie.
    Pozdr.
    PS

  • Grzegorz Aksamit

    chyba sobie zaraz wykupię certyfikat dla http://i.zdnet.com/blogs/facebook-logo.jpg i będę tantiemy pobierał :)

  • Szkoda, że nie poruszyłeś tematu wątpliwej jakości wommitowania, które przy okazji Authalii dało się zauważyć. Olgierd co prawda o sprawie pisał, ale wydaje mi się, że takie wypadki należy nagłaśniać. Zwłaszcza, że wommit tego typu obryzguje kropelkami rzygowin wszystkich prowadzących blogi :/

  • tigga

    Wow, milion punktów moje. Wiem w którym kraju bezprawnie wykorzystują ten utwór.

  • czeslaw

    brutto? netto…

  • Cez

    Tak, na marginesie [bo o tym serwisie szkoda dywagować], Artur nie boisz się upubliczniania swojego PESEL-u i innych danych widocznych na tym papierku od Authalia?
    Czy ja już popadam w jakąś paranoję? ;)

  • I masz przewalone. Tigga ciebie podkablował za punkty. Teraz Authalia będzie się z Tobą sądziła za podanie nieprawdy! Próba oszustwa i wyłudzenia tantiem. Złamanie praw autorski, w końcu stwierdziłeś że jesteś autorem monalisy.

  • Żołnierz

    Hehe, a mnie się ta Twoja prowokacja spodobała. Nie dowodzi ona jednak słabości serwisu. Zawsze mogłeś namalować kopię i stanowi to nowy utwór.
    Mam informację, że blogerzy zostali przeproszeni za przesadną reakcję. Wiem, że uwagi społeczności firma wzięła sobie do serca.Wiem, że nie uchylają się od rozmów. Można normalnie pogadać.
    Natomiast, że projekt jest ciekawy to olgierd sam już napisał w komentarzu. Napisał też co należy zmienić. Jak są mądrzy i zmienią to wrócę tam i popatrze.
    Za dużo wsadzili przesadnego marketingu.
    Ale oszukiwania tam nie widzę. Może dlatego że siedziałem w prawie autorskim trochę wszcześniej.
    Z tym PWPW sprawa niejasna. Widać pozwoliła im na partnerstwo, bo inacze dawno by to zmienili.

  • tigga

    @Dziobas

    A g…no prawda. To Luwr podkablowałem.

  • Ostatnio na AK74 aż roi się od opisów „ciekawych” pomysłów na biznes.

    Niedawno Artur przekonywał nas do współcześnie absurdalnego w polskiej rzeczywistości, lecz skądinąd ze swej natury bardzo neokomunistycznego (a więc obecnie poprawnego politycznie) modelu biznesowego, polegającego na płaceniu blogerom za ich wpisy. Jakże by inaczej, wszak w neokomunie należy się „ynteligentowi-blogerowi” wprost zapłata za to, że zechciał pisać. Czy ma się przepracowywać, męczyć z konkurencją, wchodzić w intymną relację z wolnym rynkiem i angażować w grę wstępną z czytelnikiem, która nie wiadomo jak długo potrwa? Skądże! Życie polskiego „ynteligenta-blogera” musi być lekkie, bo tak się należy – „czy stoi, czy leży”. ;) Niewiele się nad Wisłą zmieniło, prócz pokolenia.

    Gratulacje zaś należą się za opis Authalii, która stara się przekonać masy do ilozurycznej, moim zdaniem, acz bardzo substancjalnej (5zł) dla usługodawcy wartości swoich certyfikatów. Cóż, w Polsce ponoć karierę wśród najbardziej naiwnych robią obecnie neokomunistyczne gospodarcze cuda. Najwyraźniej w Authalii zauważono tę sprzyjającą aurę i postanowiono stworzyć cudowną, autorską przestrzeń dla tych co wrażliwszych na wszelkiego rodzaju piękne deklaracje (większość Polaków?).

    Oba pomysły bardzo trafnie wpisują się w polską neokomunistyczną rzeczywistość (nazywaną popularnie lecz niesłusznie liberalizmem), której zasadami są m.in. – tak jak za komuny – uzurpacja sukcesu i kombinatorstwo. Jednym ze szczytów tego ostatniego jest wg mnie przekonywanie ludzi, że mają potrzebę nabycia i w rzeczy samej powinni nabyć coś, co obiektywnie może przedstawiać samo w sobie bardzo nikłą lub wręcz żadną wartość.

    Polskie życie na utopijnym haju. :)

  • Krystian

    Chyba muszę cię troszkę zmartwić. Zapłaciłeś 5 zł za prawo do cyfrowego zdjęcia obrazu mona lisy i to właśnie zdjęcie podlega ochronie a nie sam obraz. Z tego co zrozumiałem ich filozofię, authalia próbuje chronić prawo autorskie do utworów cyfrowych. Zakładając sytuację, że każdy odwiedzający luwr wykonał zdjęcia mona lisy, może na owe zdjęcia nałożyć „ochronę prawną autorstwa” owego zdjęcia. I tak z serwisu może zrobić się fotka2, na którym to serwisie będą prezentowane tysiące zdjęć przedstawiające to samo np. tysiące zdjęć przedstawiających mona lisę. Z jednej strony dobry sposób na biznes i na wyłudzenie czystej gotówki. Wyobrażam sobie jaki gul skoczy Rafałowi Agnieszczakowi jak „niunie” z fotki będą przenosić swoje zdjęcia do auth.. coś tam i płacić za każdą fotkę 5 zł, za „ochronę prawną” ich dóbr prezentujących na zdjęciach. Mnie śmieszy tylko to, że ktoś chcąc faaktycznie zabezpieczyć swoje prawo autorskie do dobra cyfrowego, opisuje dość ogólnikowo swoją wytworzoną własność np. loga, które powstały z szablonowej czcionki i szablonowej palety doboru kolorów. Inny przykład, zabezpiecznie prawne witryny www – na zasadzie „to co widać pod adresem http://www.xxx„. Można pójść na łatwiznę i ochronić prawnie za pomocą „auth.. coś tam” wszystko co występuje w necie w formie graficznej.

  • @Krystian – zobacz co ludzie wrzucaja jako przyklady – recznie robione naszyjniki, jakies logotypy – bynajmniej nie cyfrowe. Moja prowokacja miala pokazac, ze mozna prostym sposobem stac sie „autorem” dziela, ktory jest dobrem hmm..calej ludzkosci. Ja jako autor zlozylem prawo do dziela Mona Lisa a nie do jej cyfrowej kopii :)

  • Artur, jak mogles zlozyc wniosek o prawo do dziela Mona Lisa, jesli nie jestes jego autorem? Przeciez wlasciciel tego dziela, jak i praw do niego jest, moim zdaniem, ustalony – jest nim Francja. Lepiej zloz wniosek o to, ze jestes autorem Big Bangu, zadne panstwo Ci wtedy w parade nie wejdzie :)

  • Artur Kurasinski

    @Pawel – dobry pomysl :)!

  • Pingback: zuezuo: @Gagatto - blog.kurasinski.com/...01/06/mona-lisa-za-5-pln-... - tam jest link | flaker.pl()

  • Pingback: Tomasz Michniewicz (SARTE) – Przede wszystkim zabezpieczamy pomysły i idee! Zarejestrować w SARTE można wszystko, co da się przedstawić w zamkniętej formie AK74 – Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2012()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę