Szukaj
Zamknij
Internet

100 tysięcy osób lubi Mały Głód

mały_głód heureka

Przedstawiam Michała Wolniaka twórcę Heureki (ba, teraz to już cała grupa), oraz sprawcę social medialnej wrzawy wokół Małego Głoda, którego apetyt (Głoda nie Michała) spowodował, że 100 tysięcy osób „polubiło” fan page tego żółtego potworka na Facebooku. Ja to się robi i z czym je – zapraszam do wywiadu…

AK74 – Michale gratuluję przekroczenia 100 tysięcy osób śledzących profil Małego Głoda na Facebooku. W jakim czasie udało się to Wam zrobić?

MW – Rekordowym. A dokładniej – 4 miesięcy.

AK74 – Gwoli ścisłości: za akcję z Małym Głodem na FB odpowiada Heureka czy Pride & Glory?

MW – Gwoli ścisłości, głównie Heureka. Ale część projektu to także dzieło Pride & Glory. Jesteśmy w jednej grupie i nad większością projektów pracujemy wspólnie. To jeden z warunków sukcesu, w ten sposób łączymy zrozumienie tradycyjnego marketingu z działaniami online. Klienci nie zatrudniają tylko “agencji od 360”, “agencji strategicznej” czy “agencji interaktywnej”. Zatrudniają nas stawiając nam określony cel, a my wewnątrz dobieramy najlepszy mix aktywności i spółki z grupy, które realizują projekt kompleksowo.

AK74 – Możesz odsłonić rąbka tajemnicy i zdradzić jak to się stało, że namówiliście klienta do działań na Facebooku?

MW – Nie trzeba było specjalnie namawiać, wystarczyło zrobić pierwszą akcję i pokazać, że to działa. Takie twarde argumenty w połączeniu z dogłębnym zrozumieniem strategii komunikacji marki przekonują nawet klientów “nieinternetowych”, takich, którzy wcześniej w internet nie inwestowali.

AK74 – 100 osób które chcą czytać co się dzieje u Małego Głoda pozyskaliście dzięki wirusowości tylko czy promowaliście za pomocą reklam na FB?

MW – 100 osób? Pierwsze 100 to byli głównie pracownicy agencji. A pozostałe 99’900 to już nie wiem kto. To znaczy wiem, bo znam dane socjodemograficzne, ale nie znam ich z nazwiska ani z widzenia :))). A bardziej serio: ponad 100 TYSIĘCY fanów na FB to efekt trzech rzeczy. Po pierwsze, ciekawej, stale utrzymywanej narracji (ukłony za jakość kreacji dla zespołu, który kampanię prowadził). Po drugie, unikalnej metodologii prowadzenia kampanii Facebook ads. Po trzecie, wirusowości. Stopień wirusowości bardzo zależy od jakości kreacji.

Jest jeszcze jeden ważny, zewnętrzny warunek sukcesu – świetna ikona marki, Mały Głód. Bardzo przemyślany pod względem charakteru i cech, plastyczny i już wcześniej popularny. Brawa należą się więc też jego twórcom, bo to nie nasze dzieło.

AK74 – Mamy bohatera, mamy kampanię reklamową, towar się sprzedaje, ludzie rozpoznają postać Małego Głoda. Klientowi kończy się budżet na promocję i nie chce więcej podtrzymywać działań związanych z tym brandem. Co wtedy?

MW – To chyba oczywiste. Masowe samobójstwa pracowników Heureki.

AK74 – Nie rozdawaliście kubków, nie dawaliście tapet ani kodów. Ludzie przyszli i się zapisali. I co teraz? Jak zamierzacie podtrzymać zainteresowanie fanpagem?

MW – Jeśli poświęcisz chwilę na analizę tego, co się teraz dzieje na fanpage, to zobaczysz, że narracja trwa cały czas. Takie są social media; cisza przyniosłaby rozczarowanie, niezadowolenie fanów. Fanem marki jest się nie tylko w te 3 miesiące w roku, kiedy marketer ma budżet na większe akcje, ale na co dzień.

A jeśli przez “i co teraz” masz na myśli czas przyszły, to nie mogę zdradzać planów klienta.Rzeczywiście, nie rozdawaliśmy masowo gadżetów, rozdawnictwo stosowaliśmy w stopniu minimalnym. Jak to podsumował mój mądry kolega po przekroczeniu progu 50k fanów: “tam 40k fanów za 20k kubków, tu 50k fanów za 5 kubków”.

Ja z resztą nie potępiam rozdawania gadżetów, to świetny sposób na pozyskanie w krótkim czasie wielu fanów. ALE to jest pomysł na start, i to dość drogi. Potem przychodzi codzienność fanpage’a, dostarczanie kapryśnym fanom ciekawego branded content i umiejętność przełożenia go na korzyści dla marki, a to już znacznie trudniejsza sprawa.

AK74 – Czego nauczyliście się o FB? Jakimi radami jesteś w stanie podzielić się z innymi „social media agencies”?

MW – Nie jesteśmy jedną z “social media agencies”. Jesteśmy grupą komunikacyjną, robimy akcje ATL, BTL, jak wymaga tego cel marketingowy to też ŹTL. Wszystkie literki dostępne, jeśli strategia tego wymaga. Po prostu lepiej rozumiemy zmiany w marketingu, rozumiemy nowe media i potrafimy je wykorzystać w sposób efektywny, łącząc z marketingiem tradycyjnym.
A jakie mam rady dla konkurencji? Zdradzę mój najnowszy projekt, z którego jestem bardzo dumny. Szpinak. Szpinak jest zdrowy, zawiera wiele witamin, ma też dużo żelaza i niezbędnych makroelementów, takich jak sód, czy potas. No i smakuje pysznie, polecam szczególnie zapiekany z brokułami, mozarellą, ricottą i pestkami słonecznika. Prośby o przepis przyjmuję przez mój profil na Facebooku.

AK74 – A propos konkurencji. Jak oceniasz polski rynek usług w zakresie „social media”. Widzisz jakieś trendy, wybijające się agencje, znakomite przykłady działań warte propagowania?

MW – Po stronie agencyjnej Jest kilka mądrych głów, które potrafią zaproponować sensowne akcje. Ale wydaje mi się, że ważniejsze jest przestawienie się klientów z nadawania do konsumentów na dialog z nimi. Niedługo tylko dzięki takiemu myśleniu będzie można robić sensowny marketing. Duże korporacje już dostrzegają taką konieczność, świadczy o tym choćby niedawno ogłoszona strategia 4R Coca Coli.
I nie szukałbym na siłę czegoś co można nazwać “polskim rynkiem usług SM”. To twardy marketing, ukierunkowany na zwrot z inwestycji, tyle że prowadzony przy pomocy nowych środków i kanałów komunikacji.

AK74 – Z jakimi kosztami trzeba się liczyć żeby zdobyć 100 tys. „lubiczów” na FB? I czy jesteś w stanie podać kwotę pozyskania jednego „lubiejącego”?

MW – Konkretnych stawek z konkretnych naszych kampanii nie podam, bo to know-how Grupy Heureka. Poza tym, różnią się bardzo w zależności od marki i celów kampanii. Mogę podać pewne nieostre widełki: od kilkudziesięciu groszy do kilku złotych. Oczywiście mówię o wartościowym fanie, należącym do grupy docelowej i świadomie zgadzającym się na podłączenie do fanpage’a. Ofert typu “sprzedam worek fanów po 20 groszy”, napędzanych spamem i o wątpliwym targetowaniu nie polecam, bo mogą wywołać sytuację kryzysową o znacznie większym koszcie dla firmy, niż oszczędność, którą dają.

Poza tym, ważniejsze są chyba potencjalne zyski z inwestycji w fanpage. Wnioskuję z różnych doświadczeń Grupy Heureka. Już w tej chwili, w warunkach polskich, można przy pomocy dobrego fanpage zbudować poważny kanał komunikacji. Znaczący zasięgowo – bo docierający do większości pożądanej grupy docelowej i pozostający do dyspozycji marketera. Taki kanał marketer może zbudować sobie za cenę jednej porządnej kampanii zasięgowej.

Oczywiście nie każdy produkt może używać takich narzędzi. Na przykład te skierowane do seniorów muszą jeszcze chwilę poczekać. I jeszcze jedno – Facebook to nie tylko fani, czy też “lajkersi” (ja wolę “miłośnicy” lub “lubicze”).

Z punktu widzenia strategii klienta ważniejsze może być namówienie użytkowników mediów społecznościowych do określonej aktywności związanej z marką, na przykład przy pomocy aplikacji. Tak było w przypadku aplikacji “Czy jesteś hardcorem”, którą zrobiliśmy dla Intela, a która stała się w krótkim czasie najpopularniejszą markową aplikacją w polskiej części Facebooka.

AK74 – Heureka i Pride & Glory to dwie prężnie działające firmy – czego możemy spodziewać się pod kątem „social media” do końca roku? Macie w planach jeszcze jakieś kampanie związane z FB?

MW – Przygotowujemy właśnie kampanię międzynarodową, która bazuje tylko na Facebooku. Przed chwilą także skończyliśmy prace nad projektem kilkuletniej strategii komunikacji jednej z największych marek FMCG. Będzie wdrażana w większości krajów Europy, a jest oparta w dużej mierze o social media. Konkretne informacje podamy pewnie w przeciągu ok. 2 miesięcy, jak tylko klient da nam zielone światło.

m

  • Bożydar

    Świetnie, konsekwentnie prowadzony fp. Gratulacje!

  • xpl

    Odpadłem jak rozmówca pomylił metodykę z metodologią…

  • f**k
    rzeczywiście
    choć mogło być gorzej, mogłem pomylić metodykę z melodyką

    **uc

  • Pingback: Tweets that mention 100 tysięcy osób lubi Mały Głód | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010 -- Topsy.com()

  • Nic dodac, nic ujac… po prostu konsekcencja, startegia i pomysł.
    http://www.gadzinowski.pl/social-media-maly-glod-sukces/
    stad pekło 30, 50 a teraz 100 tys fanów. I to chyba nie koniec?

  • Bartosz Piński

    @xpl

    Nie pomylił, mnie się zdaje, że to było zamierzone;] Ciemny naród to kupi;)

  • Właśnie że pomyliłem, kurcze Bartek, nie czytasz wcześniejszych komentarzy?

  • Bartosz Piński

    Zawsze czytam wszystkie komentarze zanim coś sam skomentuję. To zwycięzcy piszą podręczniki do historii. Do metodologii też;) Dlatego obstaję przy swoimi. Jeśli nie świadomie, to widać, że podświadomość czasem też może pokierować naszym wywiadem;)

  • Ach te Twoje przytyki.
    Tekstu o zwycięzcach nie rozumiem. A jeśli masz jakieś wątpliwości co do podawanych przeze mnie informacji, to proszę sformułuj je wprost, zamiast chować się za wątpliwymi bon motami o „ciemnym narodzie”. Chętnie rozjaśnię mrok.

    PS. Nie wiem, czy to było świadome, czy podświadome, ale „nieświadomy” pisze się łącznie.

  • Bartosz Piński

    Pewnie, że łącznie. Nie (napisane) świadomie miało być;]

    Zwycięzcy, bo naprawdę dobrze wam wyszło. Skoro tak dobrze wyszło, to przecież zawsze można jeszcze wiarygodnie podpompować ładnymi słówkami: „metodologia”, „360” (co na to Y&R?;) ), know-how, itp. I ja nie ganię, sam bym tak zrobił. Jak się dobrze sprzedało coś, to czemu przy okazji nie sprzedać też siebie? Tyle, że czasem coś ktoś może wytknąć.

    PS. Tekst Jacka Kurskiego o ciemnym narodzie to już klasyk przecież;] Prawie jak upierdolony stół;)

  • Hej
    Staram się jasno opowiedzieć o projekcie, a nie cokolwiek „pompować”.

    Co do „metodologii” – wypowiedziałem się powyżej.
    Jeśli chodzi o „360”, to nie mówiłem NIC odnośnie marketingu 360 stopni w odniesieniu do case’u Głoda. I kiedy piszesz o Y&R to znów mam wrażenie bezsensownej i złośliwej uszczypliwości, próby konfliktowania nas z nimi. Tymczasem jasno mówiłem, że oklaski należą się twórcom samej postaci brand hero.

    Jeśli masz konkretne uwagi, proszę mów o nich z otwartą przyłbicą. Bo kuksańce pod stołem to nie jest dobra zabawa.

  • Bartosz Piński

    Jak dla mnie było podpompowane. Nie ma się co spierać, bo i tak mi nie przyznasz racji. Ani ja Tobie:))))

    Co do metodologii, to jak wczoraj czytałem ten wywiad, to mnie to rozbawiło. Co może nawet potwierdzić znany nam dobrze PF:) Skoro ktoś inny również zauważył, widać, że coś w tym jest. Niech postronni sami sobie wyrobią zdanie;)

    Co do kejsa – konkret robota. Szacuneczek!

    Z mojej strony koniec tematu.

  • xpl

    Z mojej strony też szacuneczek. I chociaż sam nie „zostałem fanem”, to wielu moich znajomych się zapisało. Nawet takich, co to ich nie podejrzewałem o uczestnictwo w grupach tego typu. :)

  • grancalibre

    Wygląda to prawie jak artykuł sponsorowany. Szkoda, bo mogło być dużo ciekawsze… Co do „sukcesu” akcji, to raczej zawdzięczać powinniście go głównie wizerunkowi Głoda. Te kilka lat budowania świadomości w TV, spoty i wirusy (puszczane bez większego pomysłu i z małą konsekwencją) na YouTube, to musiało zaprocentować – Mały Głód obroniłby się sam.

  • Bartek, ciekawy, ale mało finezyjny ruch – po raz kolejny wbić szpilę i kategorycznie zakończyć temat.

    Zawsze chętnie przyznam Ci rację, wystarczy że będziesz ją miał. Pomyłki językowej się wstydzę, z metodyki prowadzenia kampanii jestem dumny, bo stworzyliśmy coś unikalnego i w dodatku świetnie działającego. Dzięki niej obniżyliśmy koszty pozyskania fanów o prawie 25% w stosunku do poziomu, który i tak wcześniej był mocno wyśrubowany, po wielu standardowych optymalizacjach.

    Poza tym zwracanie uwagi na pomyłkę językową, podczas gdy sam w jednym poście (z 11.06, 1:27 PM) robisz przynajmniej 3 błędy: interpunkcyjny – brak przecinka przed „zanim”, fleksyjny bądź wynikający z niechlujności pisania na kompie – „obstaję przy swoimi” oraz ortograficzny „nie świadomie” jest mocno ryzykowne. Mogę też wypomnieć Ci niedbały cytat, bo w oryginale było o „ciemnym ludzie”, a nie o „ciemnym narodzie”, pomijając już fakt, że Kurski wypiera się autorstwa tych słów.
    Miałem tego wszystkiego nie punktować (poza tym ortografem, na który zwróciłem uwagę wcześniej), ale skoro lubisz się pingpongować… Ciekawe, ile tak możesz.
    Ja też chętnie zakończę temat, bo szkoda mi na to czasu, a sytuacja zaczyna przypominać piaskownicę.

    @ xpl: Jeszcze raz dzięki za zwrócenie uwagi na błąd językowy. Staram się utrzymywać higienę języka nie tylko myjąc zęby. Bardzo nie lubię, jak mi się zakrzacza słownictwo przez pracę, a niestety to się zdarza za często. Postaram się zapamiętać.

    @ grancalibre: O wpływie ikony marki jasno mówiłem. A ten cudzysłów to takie naśladowanie złośliwej maniery Bartka? Jeśli uważasz, że można było po prostu założyć fp i czekać, aż przyjdą fani, to gratuluję pomysłowości. I życzę dobrych wyników kampanii. A może załóż profil np. Pomysłowego Dobromira i poczekaj, aż pojawi się 100k fanów. Jak masz ochotę to chętnie przyjmę zakład o sukces, czy też „sukces” podobnego przedsięwzięcia.

  • Bartosz Piński

    @Michał

    Fakt, robię błędy językowe. Chyba moje marzenie o zostaniu dyrektorem kreatywnym nigdy się nie spełni ;)

    Zakpiłeś sobie trochę ze mnie i ja też pozwoliłem sobie na małą uszczypliwość;) W dobie internetu i możliwość edytowania swoich postów w każdej chwili „PS” wydaje się być jakoś mało internetowe;)

    Piszesz o redukcji kosztów pozyskania lubisia o 25%, a cały wywiad skupia się na tych 100 tys. lubisiów. OK, fajnie, ale czy to naprawdę jest najistotniejsze z punktu widzenia marki i brand managera? Szkoda, że to nie zostało osadzone w szerszym kontekście – np. sprzedażowym? Prowadziliście też inne działania czy tylko profil marki? I czym prócz tych 100 tys. możecie się czymś jeszcze pochwalić?

  • Hmmm…
    Wydaje mi się, że na stanowisku strategicznym cenna jest umiejętność logicznego formułowania myśli. Tymczasem nie rozumiem zdania „Szkoda, że to nie zostało osadzone w szerszym kontekście – np. sprzedażowym?”. To pytanie, czy stwierdzenie?

    Zakładając, że rozumiem tak jak Ty sformułowanie „osadzić w kontekście sprzedażowym” i zakładając, że to było stwierdzenie – mylisz się. Wystarczyło prześledzić dokładniej projekt.
    Zakładając, że to pytanie, to przede wszystkim, powinieneś rozpocząć je od „czy”, a nie złośliwego „szkoda, że”. A odpowiadając: zostało osadzone. Wystarczyło prześledzić dokładniej projekt.

    Jeśli zamiast szukać danych, wolisz wyciągać wnioski strategiczne z publikacji prasowych, uprzejmie proszę poczekaj chwilę. Niedługo opublikujemy case study.

  • Bartosz Piński

    @Michał
    Znowu się czepiasz. A czy wiesz, że w języku polskim „PS” piszemy bez kropki? ;)

    Już spieszę z wyjaśnieniem: sformułowanie “osadzić w kontekście sprzedażowym” odnosi się do wywiadu i jest pytaniem. Nie wyciągam żadnych wniosków. Grzecznie pytam, a to Ty wartościujesz i deprecjonujesz mój komentarz. Niestety nic nie powiedziałem na ten temat wzrostu sprzedaży czy działań poza FCB. Mnie to interesuje najbardziej.

    „Szkoda, że” to wyraz szczerego żalu, że z tak ciekawego wywiadu nie dowiedziałem się jak działania na Facebooku przełożyły się na sprzedaż. Przykro mi, że tak źle mnie oceniasz. Mam nadzieję, że inni ludzie mają u Ciebie większy kredyt dobrej woli.

    Recenzujesz moją strategiczną pracę na podstawie komentarza, a mnie zarzucasz, że na podstawie wywiadu ośmieliłem się zapytać o inne działania, zamiast zachwycać się 100 tys. lubisów? Panie Michale, w necie wszyscy jesteśmy równi;) Pan ma prawo udzielić wywiadu, a ja mam prawo o niego zapytać;)

  • grancalibre

    @Michał – Bartka nie naśladuje – z tego co wiem, cudzysłów nie jest jego patentem. Mam nadzieję, że masz świadomość jakie bzdury piszesz. Pomysłowy Dobromir, zakład o „sukces” (czyżbyś naśladował Bartka? ;). Chyba trochę zbyt emocjonalnie podszedłeś do obrony wywiadu – dałeś się wciągnąć w dyskusje i nie wiesz jak z tego wybrnąć. Wygląda to komicznie. Czasem lepiej nie mówić nic, niż pleść bzdury…, a o moje kampanie się nie bój – jakoś sobie radzę :)

    PS Chętnie się założę. Chciałbym zobaczyć powtórkę 100k fanów jakiegoś brandu, prawie no name, bez zbudowanej świadomości marki, może po przegranej przestaniesz bagatelizować wizerunek Głoda sprzed kampanii na FB.

    Bo określenie „zewnętrzny warunek sukcesu” to dla mnie nic innego. Ty mówisz o ikonie marki, a ja o pieniądzach jakie tę ikonę wypromowały. Ciekaw jestem jaki byłby koszt jednego „Lubicza” (aż mi się Klan przypomina ;) gdyby nie te kilkuletnie kampanie w TV… Bo nie powiesz mi chyba, że nie miały one wpływu na Wasz „sukces”?
    Aż chciałoby się powiedzieć „Tam 40k fanów za 20k kubków, tu 100k fanów za 20? 30? 50 mln PLN?”

  • Nie odniosłem wrażenia, by Michał deprecjonował znaczącą rolę dotychczas wypracowanego wizerunku Głoda. Podkreślał to kilka razy.

    Jedyne, co powiedział to fakt, że nawet bardzo silna marka bez przemyślanej strategii, dużego zaangażowania i codziennego wyciągania wniosków z wczorajszych błędów nie osiągnie na FB nic. Nie trzeba chyba daleko szukać przykładów, prawda?

    Niektórzy zdążyli już swoim kawowym klientom nawet mały kryzysik zaserwować :)

    Wszystkim krytykującym polecam: zadajcie sobie minimum wysiłku, odfiltrujcie wpisy autorstwa Głoda (taki mały guzik pod polem wpisu) i przeczytajcie je wszystkie od samego początku.

    Zrobiliśmy tak z wieloma page’ami marek konkurencyjnych – zanim powiedzieliśmy choć słowo, by je ocenić. Analiza samego Croppa zajęła mi 2 dni.

    Może wtedy choć trochę docenicie rolę konsekwentnej i prowokującej liczne komentarze narracji stworzonej przez Heurekę, sposób przeniesienia charakteru Głoda do sieci, stworzony specjalnie dla niego język, czy pomysły na akcje dodatkowe poza siecią i ich sprzedażowy potencjał. Poczytajcie wpisy, pod którymi pojawiło się nierzadko po kilkaset komentarzy. Zobaczcie wypowiedzi ludzi w stylu: „pędzę do sklepu kupić Danio”. Jestem ciekaw, czy wtedy Wasze opinie choć trochę złagodnieją.

  • Bartosz Piński

    @Dawid

    Przy takim potencjale MG w social media, to naprawdę ciężko oceniać liczbę 100 tys. lubisiów inaczej niż w kategorii dobrze wykonanej roboty. To nie jest wiekopomna kampania na miarę Cannes Lions. To po prostu pierwsza marka FMCG, która przekroczyła na polskim Facebooku 100 tys fanów. Myślę, że w naszym kraju jest przynajmniej kilka marek o podobnym potencjale (albo i większym), których jeszcze nie ma na Facebooku. Dlatego nie rozumiem tych wszystkich ochów i achów.

    Czy nawet 100 osób, które po jednym wpisie pędzą kupić Danio na 100 tys. fanów, to naprawdę AŻ TAKI SUKCES? To jest jakiś mikron w sprzedaży Danio. Dlatego uważałbym z takimi komentarzami albo pokaż TWARDE DOWODY:))))

  • grancalibre

    @Dawidzie, widzę, że świat jest mały… (nienawidzę tej branży ;), ale zmartwię Cię, kryzysik nie był mój, w sumie to nie był niczyj. To jednak nie temat na tą rozmowę :)

    Nie twierdzę, że Michał nic nie powiedział, a uważam, że to bagatelizuje (mówię to po raz któryś i obiecuję, że już ostatni ;). Od wyjściowego wizerunku marki trzeba było zacząć…, a potem uważać, żeby tego nie spieprzyć – co jak widać po komentarzach rozmówcy jest również sztuką ;)

  • @ Bartek: pewnie, że się czepiam. Powód: bardzo nie lubię bezsensownych, bezpodstawnych złośliwości. Podstawne i sensowne owszem. Jeszcze raz proszę, z opiniami o mikronach poczekaj do publikacji case’a.

    @grancalibre: mam wrażenie, że posługujemy się innymi systemami logicznymi. Które ze słów „świetna ikona marki”, „przemyślany”, „plastyczny”, „brawa” służyły deprecjonowaniu wizerunku Głoda sprzed kampanii???
    O warunkach zakładu też jasno mówiłem. Jeśli mamy dyskutować, proszę odnoś się do moich prawdziwych słów, zamiast do wyimaginowanych.
    Uczciwość dyskusji w sieci wymaga też przedstawienia się. Może Dawid Cię zna, ale ja nie a nie mam czasu, żeby teraz grzebać po necie.
    Daleko mi do reakcji Bartka Węglarczyka na anonimowe opinie, ale proszę o przedstawienie się.

  • grancalibre

    A ja mam wrażenie, że niepotrzebnie się tak nakręcasz, przeczytaj raz jeszcze moje komentarze, to będziemy mogli wrócić do rozmowy – chciałbym, żebyś odniósł się do moich prawdziwych słów, a nie wyimaginowanych.

    Kończąc – bo naprawdę nie widzę już sensu ciągnąć dyskusji w ten sposób, uważam, że 100k fanów, to bardzo dobry wynik, ale moim zdaniem 80% sukcesu zawdzięczacie wizerunkowi Głoda sprzed kampanii i nie jest to jedynie jakiś tam „zewnętrzny warunek sukcesu”.

    Życząc dalszych sukcesów bądź „sukcesów” ;),
    Radek Łukasiewicz

  • Czytam, czytam… dodam 0,03PLN, ale nie w kwestii rozmowy/komentarzy tylko pewnych spostrzeżenien natury ogolnej.

    Fakt, 100k fanów na marce masowej w PL jest kamieniem milowym, moze budzic emocje. Nikomu sie to jeszcze nie udało i jakoś na razie nie widać konkurentów (zgadzam sie ze jest kilku innych ale jakos nie wychodzi…). Nie tez było kupowania fanow gadgetami, obietnicami, etc.

    Praca organiczna + know how (cos na kształt arg, animacja, materiały graficzne, mikro rozdawnictwo). Kto obserwował to widział…jak z płaskiej jak deska statystyki ok 2 k fanow, rozpoczął się duży wzrost.
    http://fbranking.pl/index.php/fb_application_stat/70;Osoby-publiczne/Maly-Glod/210228950405

    Generalnie, to nie jest równanie o pewnym wyniku, ze przeniesienie BH do SM bedzie 100% sukcesem. Nie stwierdze ze za kazdym razem sie uda…
    Nie ma co sie pieklic ze sa ohy, ahy. To otworzy inne marki, firmy na tego typu akcje. Tylko pozytywne przykłady, a nie wtopy zbudują ten rynek.

  • Radek, dzięki, tak lepiej. Mam propozycję: lepiej porozmawiajmy o tym co i dlaczego wychodzi zamiast tych bezsensownych złośliwości.

  • Jacek, dzięki za zrozumienie i konstruktywne podejście.

  • hmmm… ach jak ja lubię to nasze polskie piekiełko branżowe. Po krótkim czasie (kilka miesięcy) wyniki dobrze przemyślanej, z pomysłem poprowadzonej kampanii są najlepsze w kraju, a dyskusja wygląda jak wygląda…

    @Bartek, kurcze, nie jestem w stanie tego pojąć. Jesteś inteligentnym gościem, a zamiast merytorycznej dyskusji, pogawędki o samym pomyśle na scenariusz kampanii i osadzeniu go w charakterze marki, wolisz całą energię wsadzać w nieproduktywne kuksańce, gierki słowne, przepychankę wokół udowadniania komuś, że to co zrobił dobrze nie jest takie fajne?

    Po co? Nie szkoda Ci czasu? :-)

    …nie lepiej ten czas wykorzystać na stworzenie równie dobrej, lub lepszej strategii dla jednej z tych innych marek ze świetnym potencjałem? przecież tyle ich macie w swoim portfolio… :-) to gdzie te efekty? :)

  • No i dolałeś Piotr oliwy do ognia i znów się zacznie. A już Bartek zauważył, że ocenianie innych na podstawie szczątkowych danych jest nie fair. Już przysychało…

  • Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać :)

  • Bartosz Piński

    @Piotr

    Z tego co pamiętam, miałeś okazję dość długo popracować z przynajmniej kilkoma z tych marek, więc rozumiem, że pytając mnie w ten sposób – odbywasz również podróż w głąb samego siebie?;)

    @Michał
    Do opublikowania case study dla mnie temat był zamknięty… Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać :)

  • Realista

    A na YouTube bez żadnej promocji, jeden spot bez cenzury ma ponad 300 tys wyświetleń… ale oficjalny kanał marki wygląda jak kupa. Coś z tego wynika? Chyba tylko to, że branża lubi lansować się na trendach a nie wynikach

  • I jak Bartek, masz juz pelniejszy obraz?

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę