Szukaj
Zamknij

Jak się w Polsce inkubuje startupy

wojciech przyłęckie inqbe.pl

Na konferencji TMT Ventures ’10 z ogromnym zainteresowaniem wysłuchałem wystąpienia Wojtka Przyłęckiego który szefuje InQbe. Wojtek na podstawie danych zebranych z PARPu oraz innych podmiotów pokazał jak gospodarują polskie inkubatory powstałe w wyniku kasy z działań 3.1…

Informacje jak i ich analiza są bardzo ciekawe i pokazują (znowu) problemy związane z wydatkowaniem pieniędzy przeznaczonych na rozwój nowych technologii jak i problem po stronie PARPu, który tworzy zamieszanie zmieniając zasady konkursu w jego trakcie…

AK74 – Wojtku, mija 1,5 roku odkąd PARP rozdysponował pieniądze z działań 3.1 związanych z tworzeniem inkubatorów. Jak ze swojej pozycji (jesteś prezesem InQbe czyli jednego z takich inkubatorów) oceniasz projekt i jego realizację?

Wojciech Przyłęcki – Mieliśmy trochę problemów na początku bo pierwotna ocena naszego wniosku pozostawiała wiele do życzenia i musieliśmy się odwoływać. Później jednak było już tylko lepiej – samą umowę podpisaliśmy szybko, szybko otrzymaliśmy też solidną zaliczkę na nasze konto. Od lipca 2009 roku mogliśmy już działać pełną parą. Tak my jak i PARP musieliśmy się nauczyć jak w praktyce funkcjonuje Działanie 3.1. Przecieraliśmy szlaki jako pierwsi realizując wejścia kapitałowe, których do końca 2009 roku zrobiliśmy sześć, inwestując ponad 2.4 mln zł.

Przez niecały rok realizacji projektu przeszliśmy wiele – kilka wniosków o płatność, zmiany harmonogramów, aneksy do umów, kontrolę, wejścia kapitałowe. Wszystko to jest dość sformalizowane i wymaga sporej ilości czasu i pracy, ale nie jest to nic na co nie byliśmy przygotowani. Mam świetny zespół, który nie marudzi, nie narzeka tylko po prostu robi co trzeba. Można czasem zgrzytać zębami i denerwować się, że tworzymy niepotrzebne z naszej perspektywy papiery, ale taki jest koszt sięgania po publiczne środki.

Często słyszę narzekania na przeciągające się rozliczenia, opóźnienia w płatnościach i generalnie słabą współpracę na linii beneficjent a PARP. Nas jakoś to omija i współpraca układa się jeśli nie wzorcowo to co najmniej dobrze. InQbe nie może zatem narzekać. Realizujemy swoje cele i zakładane wskaźniki.

AK74 – W swojej prezentacji wygłoszonej na TMT Warsaw pokazałeś, że działających 22 inkubatorów wystartowało 15 projektów (w tym sam InQbe zwodował 9). Na ten cel inkubatory mają 287 mln pln do wydania w czasie
5 lat. Coś drogo wychodzi inkubacja per projekt…

WP – Faktycznie. Do końca 2013 roku inkubatory za 287 mln zł mają założyć 153 innowacyjne firmy. To mniej więcej 2 MLN na jeden projekt. Pamiętajmy, że żaden inkubator nie może na jeden projekt wydać więcej niż 200 tys. € czyli około 800 tys. zł.

Statystycznie zatem zainwestowanie 0.8 mln zł w projekt kosztuje dodatkowo 1.2 mln zł. Ten ponad milion idzie na koszty inkubatora, który utrzymuje swoją infrastrukturę, płaci wynagrodzenia, ponosi koszty nieudanych inkubacji. InQbe z tych 153 projektów zrobi 43.

Drugi inkubator należący podobnie jak InQbe do funduszu IQ Partners zrobi 17 projektów. Dwa nasze inkubatory zrobią więc 60 ze 153 projektów. Pozostałe 20 inkubatorów w ciągu pięciu lat zrobi 90 projektów. To mniej niż jeden rocznie, a koszt wyinkubowania jednego projektu wzrasta do 2 mln.

Robiąc jeden projekt startupowy rocznie nie da się też zarobić na tym pieniędzy, bo statystycznie 70-80% takich inwestycji się nie udaje. Inkubatory musiały wykazać efektywność kosztową, musiały udowodnić rentowność na swoich inwestycjach. Jak to zrobiły, patrząc na statystyki – nie wiem. Moim zdaniem to nie jest efektywne.

Dla porównania – InQbe zainwestuje 15 MLN w 43 firmy (średnio 350 tys. w projekt) a podatnika będzie to kosztowało około 5 MLN czyli średnio 115 tys. na projekt. Wydaje się, że to i tak dużo. Większość naszych kosztów to oczywiście wynagrodzenia, łącznie sześć etatów.

Przez ten zespół przeszło do tej pory 300 projektów, z czego 40 projektów inkubowaliśmy. Druga istotna pozycja kosztowa to lokal inkubatora, z którego korzystają pomysłodawcy i inkubowane firmy. Ale nie stoi on pusty. Przeciwnie – nie mamy już żadnego wolnego pomieszczenia.

Procentowy koszt obsługi projektów startupowych jest oczywiście znacznie wyższy niż w przypadku venture capital czy private equity. Jednak nie powinno to być 100 czy 250% wartości inwestycji a z taką sytuacją mamy do czynienia.

Taka proporcja i niewielka liczba projektów nie pozwoli inkubatorom zarobić pieniędzy. A osiągnięcie trwałej rentowności inkubatorów jest jednym z fundamentów Działania 3.1. Oceny i rozliczenia będzie można dokonać dopiero za 7-10 lat, a kto będzie o tym wówczas pamiętał i się tym przejmował ?

Nieefektywność wydaje się największą wadą 3.1. Z drugiej strony – tych 153 firm będzie miało szansę zaistnieć, część z nich przetrwa i osiągnie sukces. I to należy docenić i tego się trzymać.

Niech decydenci wyciągną wnioski na przyszłość a my cieszmy się, że te środki trafią do przedsiębiorczych ludzi z pomysłami za pośrednictwem profesjonalistów a nie urzędników.

AK74 – PARP wprowadził zamieszanie zmieniając zasady gry już po naborze – możesz wyjaśnić o co chodzi z tym magicznym terminem „agio”?

WP – Agio sprowadza się do obejmowania udziałów czy akcji powyżej ich wartości nominalnej. Jeśli założymy spółkę z kapitałem 10 000 zł to pomysłodawca za 50% swoich udziałów zapłaci 5 000 zł. Drugie 50% obejmie inkubator jednak nie zapłaci za to 5 000 zł, czyli wartości nominalnej obejmowanych udziałów, tylko np. 500 000.

W ten sposób cały kapitał dostarcza inkubator, ale pomysłodawca zachowuje 50% udział. Nadwyżka nad wartością nominalną udziałów, którą zapłacił inkubator, czyli w naszym przykładzie 495 000 zł, jest określana mianem agio.

Pisząc wnioski w ramach Działania 3.1 i rozpoczynając swoją działalność inkubatory zakładały, że będą mogły wykorzystać mechanizm agio i w efekcie dostarczać cały kapitał projektom. Było to założenie jak najbardziej słuszne, wynikające wprost z zapisów umowy z PARP, która na taki mechanizm pozwalała.

Mało tego – sam posiadam emailową odpowiedź z PARP, w którym potwierdzono, że można agio stosować. Na takim samym stanowisku stoją też nasi prawnicy. Niestety – dość szybko tj. przed pierwszymi wejściami kapitałowymi, ale już po podpisaniu umów zmieniła się interpretacja. I w praktyce mechanizmu agio nie można było stosować.

Prawdopodobnie to podcięło skrzydła większości inkubatorów bo nie miały kompetencji i relacji, które pozwoliłyby znaleźć drugą część kapitału. W efekcie jeśli na projekt potrzebne było 500 000 zł to spółka musiała mieć tyle samo kapitału zakładowego, z którego 250 000 mógł dać inkubator a pozostałe 250 000 – pomysłodawca.

Nie trudno zgadnąć, że gdyby pomysłodawca miał takie środki to by nie przyszedł do inkubatora.

Sytuacja uległa zmianie 26 maja 2010 roku. PARP rozesłał pismo informując, że mechanizm agio jest jednak dopuszczalny. Zauważmy – nie zmieniły się zapisy umów, nie zmieniły się przepisy. To co było pierwotnie dozwolone, potem przez półtora roku niedozwolone, znów stało się dozwolone.

Warto tylko uściślić, że za zmianą stanowiska nie stoi PARP a Ministerstwo Gospodarki, którego wskazówki i interpretacje PARP wdraża w życie. Nie można zatem mieć o to pretensji do PARP.

Zobaczymy w praktyce jak będzie wyglądał mechanizm agio i na ile odblokuje on realizację w pozostałych inkubatorach, bo do tej pory wejścia kapitałowe zrealizowały tylko cztery z dwudziestu dwóch inkubatorów. Trzymajmy kciuki za to by pomysły w nich inkubowane zostały w najbliższym czasie komercyjnie uruchomione.

AK74 – Ponarzekajmy teraz dla równowagi na samych pomysłodawców – możesz scharakteryzować przeciętną osobę zgłaszającą się do Was ze swoim pomysłem? Jakie błędy i problemy pojawiają się?

WP – Typowy pomysłodawca jest w wieku około 30 lat, ma za sobą kilkuletnie doświadczenie zawodowe i w najlepszym wypadku kilka tysięcy do zainwestowania. To dominujący profil. Druga wyraźna grupa to osoby w wieku 23-25 lat, które dopiero wchodzą na rynek pracy lub są na nim nie dłużej niż dwa lata.

Średnia wartość poszukiwanego kapitału to niewiele ponad 400 000 zł. Kwota w pełni pokrywa się z typową luką kapitałową dla projektów startupowych.

Podstawowym problemem pomysłodawców jest koncentrowanie się na produktach a nie na potrzebach czy problemach rynkowych, które chcą rozwiązać. W 95% projektów pomysłodawca nie potrafi odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego stworzyłeś taki produkt ?” inaczej niż „Bo mój jest lepszy i tańszy niż konkurencji”.

Pomysłodawcy nie poświęcają właściwej uwagi sprzedaży i marketingowi, wychodząc z założenia, że produkt sprzeda się sam jeśli będzie „lepszy i tańszy”. W tym obszarze musimy zwykle pomagać najwięcej.

Inne typowe grzechy to absurdalne wyceny projektów, nierealne do osiągnięcia przychody, zawyżane koszty oraz co dziwi mnie najbardziej – niechęć do podejmowania ryzyka. Gro pomysłodawców stawia siebie w roli pracownika a nie przedsiębiorcy.

Nagminnie zdarza się, że biznesplan czy budżet jest pisany pod nas zamiast opisywać rzeczywistość, przez co staje się bezwartościowy.

Generalnie oceniam, że 60-70% projektów jest słaba merytorycznie i niewystarczająco przemyślana. W efekcie z 300 projektów, które do nas trafiły tylko 40 inkubowaliśmy. A naprawdę jesteśmy w stanie pogodzić się ze znacznym ryzykiem projektów.

AK74 – Jak według Ciebie powinien wyglądać idealny projekt w który byście chcieli zainwestować?

WP – Wielokrotnie powtarzany truizm, ale najważniejszy jest zespół czy lider. Potem pomysł wynikający z realnej potrzeby rynkowej możliwie jak największej grupy osób, którą można zaspokoić nieskomplikowanym produktem. Prawda, że proste ?

AK74 – Jak ważna jest osoba lidera projektu? Jesteście w stanie zawierzyć i dać kasę liderowi bez charyzmy ale z dobrym pomysłem?

WP – Lider jest kluczowy. My nie angażujemy się w operacyjne prowadzenie biznesu. Nie zainwestujemy w świetny pomysł jeśli nie stoi za tym samodzielny, zmotywowany lider, który w 100% poświęci się projektowi.

AK74 – Kiedy zgłaszać się do inkubatora i na co można liczyć z Waszej strony?

WP – Projekty przyjmujemy w sposób ciągły, choć same wejścia kapitałowe robimy zwykle pod koniec danego kwartału co wynika ze specyfiki rozliczeń z PARP. Przedsiębiorcy przychodzą do nas oczywiście przede wszystkim po pieniądze (a tych możemy dostarczyć do 200 tys. €), ale zanim je otrzymają muszą przejść dość trudną drogę, która trwa około 4 miesięcy.

Tworzenie biznesplanu i budżetu nie jest u nas formalnością. My chcemy zrozumieć biznes. Aktywnie doradzamy i uczestniczymy w modelowaniu biznesu. Trzeba zapytać któregoś z czterdziestu inkubowanych pomysłodawców na ile rzetelnie przykładamy się do pracy i jaką wartość dodaną wnosimy do projektu.

Sami budowaliśmy i kierowaliśmy startupami technologicznymi, które udało się nam z zyskiem sprzedać. Warto uczyć się na naszych błędach, korzystać z naszych kontaktów, współpracować ze spółkami w grupie.

Nie bez znaczenia są nasze relacje i doświadczenie na rynku kapitałowym – to głównie dzięki nim udało się zrobić tych kilkanaście projektów w naszych inkubatorach.

AK74 – Co byś podpowiedział młodemu przedsiębiorcy, który rozważa szukania inwestowania w 8.1, w funduszach VC i wśród BA – dlaczego ma przyjść do Was?

WP – Przede wszystkim żeby się uzbroił w cierpliwość bo pozyskiwanie kapitału trwa dość długo w każdym z wymienionych przez Ciebie przypadków. Wybór źródła finansowania to sprawa dość złożona. Odradzałbym 8.1 tym, którzy nie mają doświadczenia biznesowego oraz sporego kapitału.

To środki po które powinni sięgać pewni siebie, majętni profesjonaliści. Oni nie będą mieli problemu ani z wnioskiem ani z późniejszymi rozliczeniami. Ich wniosek nie podlega ocenie fachowców, którzy mogliby wychwycić błędy. W 8.1 istnieje realne ryzyko utraty pieniędzy jeśli projekt nie pójdzie zgodnie z planem bo trzeba będzie zwrócić środki do PARP.

A większość niestety się nie uda bo to takie same startupy jak każde inne więc nie ma powodu by 70% z nich nie padło w ciągu trzech lat.

Fundusze VC z natury nie inwestują w startupy tylko w projekty, które już jakiś czas na rynku działają, mają przychody, najlepiej pierwsze zyski. Polskie VC inwestują też zwykle kwoty od 1 mln i nie chcą robić mniejszych transakcji bo koszty ich obsługi są zbyt duże.

Pozostają zatem realnie aniołowie biznesu (BA) oraz inkubatory. Faktycznie zacząłbym w tych dwóch miejscach, bo w obu przypadkach obok kapitału pomysłodawca otrzyma wsparcie merytoryczne przez cały czas trwania projektu.

Jeśli miałbym zaś wskazać przewagi InQbe to bez dwóch zdań skuteczność oraz wsparcie biznesowe i kontakty. Głupio się chwalić, ale realnie nie znam nikogo kto zrealizował więcej internetowych startupów od nas (jako grupa IQ Partners zrobiliśmy około 40 projektów) w ciągu ostatnich 5 lat.

Przez to większość problemów z którymi mają do czynienia pomysłodawcy my już przechodziliśmy i to wielokrotnie. InQbe jest w stanie pomóc również w zakresie technologii, w szczególności w zakresie projektowania i implementacji aplikacji internetowych.

AK74 – Prowadzenie projektu w ramach inkubatora jest prostsze niż samodzielne rozliczanie wniosku 8.1?

WP – To niebo a ziemia. Jedyna część wspólna z 8.1 to kwestia biznesplanu i budżetu. My też tego wymagamy – tak jak wymaga tego anioł biznesu czy fundusz venture capital. Spółka założona przez inkubator i pomysłodawcę nie różni się niczym od zwykłej spółki.

Nie musi się zatem rozliczać z PARP, prowadzić jakiejś dodatkowej dokumentacji itd. Działa normalnie. To duża zaleta względem 8.1 gdzie sięgając po środki unijne musimy się z nich systematycznie i drobiazgowo rozliczać. W przypadku 3.1 urzędnicze macki zatrzymują się na samym inkubatorze a nie wyinkubowanych firmach.

AK74 – Jakie są strategie wyjścia z inkubatora? Które z nich preferujecie?

WP – Dla nas najważniejsze jest możliwie szybkie wyjście z inwestycji. To absolutny priorytet. Najchętniej wychodzilibyśmy po paru miesiącach, ale w polskich realiach to niemożliwe. W rezultacie w większości przypadków spodziewamy się minimum 3 letniego horyzontu inwestycyjnego. Czyli niestety przejmiemy na siebie rolę, którą powinny pełnić fundusze vc.

Nie mamy natomiast żadnych preferencji co do sposobu wyjścia. Najczęstszym sposobem wyjścia będzie plajta spółek w które zainwestowaliśmy :) – zapewne los taki czeka trzy czwarte naszych projektów.

Pozostałe projekty zostaną sprzedane albo do funduszy vc, rzadziej do inwestora branżowego a najrzadziej przytrafiać się będzie wykup menadżerski oraz w takiej czy innej formie IPO.

Sposób wyjścia to wróżenie z fusów, ale oczywiście zawsze staramy się określać kto potencjalnie mógłby projekt od nas odebrać.

AK74 – W jakie projekty InQbe zamierza zainwestować do końca roku?

WP – Do końca roku zainwestujemy jeszcze w dziesięć projektów na co wydamy około 3 mln zł. 5 projektów powinno nam się udać sfinalizować do końca lipca. Z ciekawszych projektów – zainwestujemy w modny ostatnio ‚cloud computing’, kończymy też pracę nad projektem z obszaru smart grid.

Wszystko wskazuje, że zainwestujemy również w projekt z branży digital signage. Zdecydowana większość pozostałych projektów to serwisy internetowe i tutaj trudno wskazać jakiś dominujący obszar.

  • Jakoś wcale nie cieszę się, że moja krwawica z podatków została roztrwoniona na „profesjonalistów”, a nie przez urzędników. Co za różnica, czy nachapią się sami urzędnicy czy przy okazji także „profesjonaliści” skoro cały rynek zostaje dokumentnie rozwalony?
    Ministerstwo zmieniło zasady? Prawdziwi profesjonaliści gremialnie zagroziliby mu oddaniem dotacji i zrezygnowali bez przywrócenia tego na co się umawiali.
    800 tys. złotych inwestycji? Za taką mizerną kasę to można ruszać z interesem już tylko w IV świecie, o ile nawet tam. Profesjonaliści powinni to wiedzieć.
    90% budżetu nie jest przeznaczone na reklamę i marketing? Dlaczego? Przepisy nie czynią z tego kwalifikowanych wydatków? To profesjonaliści nie powinni nawet się tego dotykać.

    Wybacz ostry ton, ale nie mam wyrozumiałości dla cwaniaków pasących się na mojej krwawicy.

    Arek

  • Marcin

    Noz sie w kieszeni otwiera jak cos takiego czytam.

    Ciekawe, ile z tych projekcin wytrzymaloby rok na wolnym rynku. 1%? 2%?

    Czyli za jedna czy dwie firmy i kilka etatow podatnicy placa pare milionow zlotych.

    Ale tu przeciez nie o to chodzi, tylko o bande urzedasow i bande „profesjonalistow” – nie wiem kto gorszy, ktorzy musza sie nachapac za panstwowe…

    O kant d* potluc ten socjalizm, tylko czekac az sie to wszystko zawali.

  • Pingback: Tweets that mention Jak się w Polsce inkubuje startupy | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010 -- Topsy.com()

  • @Arnold – za 800 000 da się zbudować świetny biznes, nie tylko w Afryce, ale i w Polsce.

    @Marcin – zwykle na 10 startupów 7 pada w ciągu pierwszych trzech lat. Pozostałe dają radę, a na jednym z nich zarabia się tyle, że wyrównuje się sumaryczne straty i zarabia górkę. Przy dobrze wybranych projektach nie powinno to być 1 czy 2%, jak piszesz.

    Wolę by projekty przechodziły przez ludzi, którzy jakieś tam pojęcie mają niż wyłącznie przez urzędników. Moim zdaniem więcej pieniędzy zostanie straconych w 8.1 niż 3.1 (żadna to pociecha).

    Nie jest winą inkubatorów, że zrobiono 3.1. Sięgały po te środki tak jak przedsiębiorcy sięgali po 8.1. Skoro są trzeba je zagospodarować. Byle z jak najlepszym skutkiem.

  • A ja tam przypomnę, że w UK wydaje się 1mld funtów rocznie – jakieś 20% projektów w ogóle kończy się sukcesem (nie ekonomicznym), natomiast 1-5% zarabia (odrabia ten 1 mld funtów).

    Co nie zmienia faktu, że na inkubatory należy patrzeć przez lupę..

  • Wojtek: Nie wiem co rozumiesz przez świetny biznes, ale mogę postawić swój diament za puszkę pepsi, że więcej zarabia warzywniak we Wrocławiu niż zarobi którykolwiek z tych świetnych interesów za 800 tys. złotych.
    Jeśli przyjmujesz wyzwanie wskaż, który biznes typujesz i okres.

    Nie zgodzę się z Tobą, że skoro są pieniądze to trzeba je zagospodarować.
    To brudne pieniądze. Wyrwane prawidłowo działającym firmom co skutkuje spowolnieniem ich rozwoju i… wydane na urzędników, ludzi uważających się za specjalistów (w sumie to od czego? od papierków?) i resztki na ludzi z mirażami super interesu za 800 tys. zł.
    Jakby to było forsa od Kim Ir Sena, Putina czy innej mafii to też trzeba by się po nie schylać bo przecież od 2 tys. lat wiadomo, że forsa nie śmierdzi?
    Otóż śmierdzi i służy jedynie urzędasom żeby mogli się nachapać tłustymi pensjami, a Wy jesteście jedynie zasłoną dymną dla ich działań :(
    Niestety urzędnicy wiedzą, że wśród przedsiębiorców nie ma solidarności i zawsze skorumpują część z nich „darmowymi obiadami”. :(

    Arek

  • @Arnold – podziwiam w Tobie to, ze jestes w stanie znalezc zla strona KAZDEGO pomyslu :) Na szczescie na jednego „smerfa marude” w naszym wesolym spoleczenstwie przypada paru zapalencow, ktorzy beda robili to co robia pomimo wykazania na papierze, ze „to sie nie uda” :)

  • Artur: Nie jestem marudą, tylko nie mogę się zgodzić z brakiem spojrzenia dalszego niż na czubek własnego nosa i interesu.
    Nie mogę się zgodzić z panującym na około bałwochwalstwem trwonienia kasy – która wcześniej została wyrwana dobrze działającym firmom ! – ale co gorsza demolowaniem rynku.
    Już bym tak nie brzęczał jakby tą kasę dawali KLIENTOM.
    Bo tych „paru zapaleńców” zniszczy firmy innych zapaleńców, którzy interes robią za prywatne i własne pieniądze a nie cudze.
    A zniszczą bo dostaną coś za darmo i zaoferują usługi/produkt po dumpingowej cenie albo całkiem za darmo.
    Tak to jest, że jak ktoś inwestuje pożyczone lub własne pieniądze na interes to musi zarobić na amortyzację, odsetki oraz utrzymanie interesu i wtedy nie ma szans konkurować z kimś kto na inwestycję dostał kasę za darmo i musi zarobić jedynie na swoje utrzymanie.
    Zgadza się?

    Tak poza tematem artykułu to każdy pomysł ma złe strony i przed jego wdrożeniem trzeba posłuchać „adwokata diabła” bo pozwala to je ograniczyć.
    Żadne też – podkreślam: żadne – plany się nie sprawdzają i żaden, ale to żaden interes nie przynosi dochodu. Zarabia jedynie na przyszłe wydatki.
    Smutne, że nigdzie tego nie uczą i wkręcają ludzi w „radosną twórczość”, która się kończy tym, że zostają niewolnikami i nędzarzami :(

    pozdrawiam

  • DonCorleone

    Czysty socjalizm, czy coś jeszcze gorszego?
    A co gdyby takim finansowanym z dotacji projektem była internetowa apteka i oferowała odbiorcom darmową dostawę w 12 godzin i ceny po koszcie hurtowego nabycia?
    Albo serwisu opinii, który by płacił z tych 800k zł opiniotwórcom za zamieszczenie notki?

    Don

  • Marcin

    @Wojtek
    Co Ty opowiadasz, chlopie… 1% zarabia tyle, zeby pokryc straty reszty? Zartujesz, prawda?
    Chcesz powiedziec, ze jeden z tych projektow samych podatkow zaplaci kilka milionow zeby pokryc co to MY-NAROD wydalismy na to przekladanie papierkow?

    @Artur
    Ten „smerf maruda” mysli w sposob, w jaki powinien myslec KAZDY Polak. Wowczas ten kraj by inaczej wygladal.
    Pewnie sam korzystasz z „darmowej” kasy i dlatego to piszesz.

    To nie „paru zapalencow” jak piszesz, tylko cwaniakow, ktorzy zamiast przez kilka miesiecy rozwijac normalnie swoj biznes poswiecaja ten czas na wypelnianie sterty bezuzytecznych, nikomu niepotrzebnych papierzysk zeby wygarnac kase ktora odebrano innym, normalnie dzialajacym i budujacym pozycje firmom.

    TO NIE JEST NIC DOBREGO, gdy ciezko pracujacy podatnik MUSI „pomagac” innym.

    PRZYKLAD:
    Cala rodzina od lat ciezko pracuje zeby utrzymac warzywniak. Obok powstaje nowy, z dotacji, Z ICH PIENIEDZY. Ceny nizsze, bo ZUS, podatki i czynsz nowy wlasciciel oplaca „z panstwowego”… Sklep oczywiscie bankrutuje po roku, ale i ten stary, rodzinny biznes tez.

    Tak w praktyce wyglada kwestia dotacji i dobrze o tym wie kazdy myslacy czlowiek.

    Normalna sytuacja to taka, kiedy wszyscy maja obnizane podatki i SAMI decyduja na co chca wydac pieniadze, urzednicy ida do normalnej pracy a „profesjonalisci” od startupow ryzykuja WLASNYMI pieniedzmi a nie zabranymi innym.

    Utrzymywanie bandy darmozjadow w kazdej dziedzinie doprowadzi do bankructwa tego calego bajzlu.

  • @Marcin – myslenie jak KAZDY Polak budzi u mnie smiech. Bo to juz bylo, pare osob probowalo to zrobic w roznych odmianach (nazim i komunizm).

    Musze Cie zmartwic – nie korzystam z „darmowej” kasy bo takiej nie ma. Zawsze ktos placi – nawet jesli Ty odbierasz to jako „manne z nieba”.

    Twoje przyklady sa bledne – nikt nie funduje konkurencji tylko wlasnie ja tworzy.

    Ludzie „sami” to buduja sie na terenach zalewowych, glosuja na oszlomow politycznych i wierza w spiski. a potem placza, ze ktos ich oszukal.

    kasa na inkubatory idzie z Unii i czesciowo z naszych podatkow. Ja wole zeby chociaz 1% projektow w ten sposob finansowanych sie udal niz pozwoli zeby rzad i politycy fundowali np. stacje kolejowa dla 5 osob czy swiatynie.

    Zgadzamy sie w jednym punkcie „TO NIE JEST NIC DOBREGO, gdy ciezko pracujacy podatnik MUSI “pomagac” innym”. Tylko, ze ta pomoc nazywa sie „panstwo” i jako obywatel musisz pogodzic sie z tym, ze pieniadze z Twoich podatkow sa w duzej mierze marnowane.

  • @Marcin – nie napisałem, że 1 czy 2% musi odrobić starty reszty. Napisałem, że z 10 projektów 7-8 padnie a pozostałe powinny zrobić zysk na tyle duży by odrobić starty. To rząd wielkości mniej (nie 100x a 10x). I tak się dzieje.

    @Arnold – masz dość radykalne poglądy, z którymi w większości się nie zgadzam. Zgadzam się natomiast, że wszelkie dotacje psują rynek. Nie zgadzam się, że te pieniądze psują przedsiębiorców i pomysłodawców. 3.1 to nie jest 8.1.. Inkubatory nie robią projektów ot tak sobie tylko by zarobić na nich pieniądze. I taka motywacja jest wystarczająca by ich weryfikacja była rynkowa. Mogę mówić tylko za siebie – my otrzymane z dotacji traktujemy jak własne, tak jakbyśmy inwestowali własne. Czyli muszą nam przynieść możliwie największy zysk.

    @Arnold – nie wiem na czym opierasz swoje tezy o tym, że żaden startup, jak to określasz ‚za 800 tysięcy’ nie zarobi więcej niż warzywniak. Doświadczenie uczy, że to raczej nasze założenie są właściwe – odnoszące się do tego ile projektów upadnie, na ilu uda się zarobić itd. Mamy projekty (startupowe, choć nie z inkubatora bo ten za krótko działa) na których osiągnęliśmy wyniki 10-80 razy włożony kapitał. Nie wiem też czy nie za bardzo fiksujesz się na zyskach. Dla nas nie zysk tych projektów jest istotny, ale ich wartość po czasie. To nie zawsze musi iść w parze a w przypadku startupów nawet zwykle nie idzie. Często zdarza się sprzedaż startupu za świetne pieniądze mimo, że generuje on straty.

    @Arnold – w momencie inwestycji wierzymy w każdy z projektów, który dostaje pieniądze. I mamy jednocześnie pewność, że w 7 na 10 przypadkach się pomylimy. Trudno więc wskazać, który z projektów zarobi więcej niż warzywniak. Dla nas nie ma to znaczenia. Dla nas kluczowe jest by inwestując owe 15 MLN w około 40 projektów odzyskać po 3-5 latach nie mniej niż zainwestowana kwota z sensowną nawiązką. Czy to się stanie dzięki jednemu czy też 30 projektom – bez znaczenia. Nie sztuka się zakładać o to, że coś komuś nie wyjdzie. Spróbuj zrobić biznes mając nawet 800 tys. ‚brudnych pieniędzy’ i pokaż, że może być rentowny. A potem reinwestuj zyski w kolejne projekty.

    Uwielbiam konstruktywną krytykę, nie cierpię krytykanctwa. Zostało już powiedziane, że 3.1 ma wady, ale nikt póki co nie zaproponował co ma zrobić PARP czy MG mając 300 mln (w 85% z UE) na taką a nie inną formę wspierania przedsiębiorczości. Takie propozycje byłyby cenne. A nie powtarzanie w kółko, że 3.1 jest nieefektywne. Długo myślałem jak mogłoby to wyglądać i stwierdziłem, że jestem za głupi – nie znajduję rozwiązania, które byłoby sensowne, sprawiedliwe, działające. A ktoś musiał podjąć decyzję ‚ok, 3.1 będzie działać tak i tak, nawet jeśli byłoby to nieefektywne’.

  • Pingback: TMT Ventures ‘10 – wideo wywiady | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010()

  • makojad: możliwość skutecznego udziału w życiu społeczno-politycznym bez konieczności ruszania tyłka z domu jest sprawą kluczową dla rozwoju sytuacji w Polsce.
    Obecna kasta polityków otoczyła się hermetycznymi i niemożliwymi do przekroczenia barierami organizacyjno-prawno-logistycznymi-telewizyjnymi.
    Kilkudziesięciomilionowe dotacje dla jedynie słusznych partii, niezwykle krótkie terminy i skala działań jakie trzeba podjąć by im sprostać, ostracyzm telewizji wobec „nieliczących się” itd. itp. to wszystko powoduje, że od 20 lat mamy ciągle te same gęby. Gęby bezkarne, nierozliczane i w efekcie totalnie zdemoralizowane. Bo każda władza demoralizuje, władza absolutna (a taką teraz jest) demoralizuje absolutnie.

    Tylko możliwość złożenia podpisu i głosowania przez Internet MOŻE spowodować, że nie będziemy musieli tych samych gęb oglądać przez kolejne 30 lat, czyli do ich naturalnej śmierci.

    Dlatego nie jest to problem szkolny, lecz absolutnie pierwszoplanowy.
    No i dlatego nie łudzę się, że w tych najbliższych 30 latach taka możliwość w Polsce się pojawi ;)

    pozdrawiam
    Arek

  • Ups…. nie tu napisałem, jeśli można prosić o usunięcie tego komentarza z tego miejsca :)

  • Wojtek: Nie wiem czy to są RADYKALNE poglądy, czy po prostu ZDROWOROZSĄDKOWE.
    Jeżeli rolnik twierdzi, że sieje się zboże w marcu a nie w grudniu to nie jest to radykalny pogląd tylko zdroworozsądkowy, prawda?

    Dotacje dla firm demolują rynek i tutaj chyba się zgadzamy.
    Jak mocno to nawet trudno ocenić.
    Czy to, że firmy dostaną dotację za pośrednictwem funduszu inwestycyjnego dużo zmienia? Myślę, że nie – darmowe pieniądze zawsze łatwiej i bardziej beztrosko się wydaje niż własne. W końcu łatwo przyszło łatwo pójdzie.

    Nie uskuteczniam krytykanctwa. Moja krytyka jest jedynie reakcją na peany dla dotacji.
    I nie ma tutaj dobrych rad jak te dotacje uskuteczniać – one ze swojej natury są ZŁE i powinny po prostu NIE ISTNIEĆ.
    Ale jeśli już jest ta kasa to widzę tylko jedno wyjście – rozsypać ją z samolotów, niech se ludzie pozbierają i wydadzą na towary/usługi, których pragną.
    W ten sposób wesprą dobre rynkowo przedsiębiorstwa.

    Tak ogólnie to wiem, że na świecie jakiś czas temu stało się niepopularne podejście oparte na ocenie wydajności przedsięwzięcia, roztropności po stronie kosztów, a rozwinęło to oparte na tempie ekspansji, skali wielkości i już dzieleniu skóry na niedźwiedziu co się urodzi z 10 pokoleń.
    Tyle, że to drugie działa tylko dopóty dopóki istnieje napływ „energii” z zewnątrz. Gdy ustaje – następuje potworny krach bo na rynku niema już sprawnie działających podmiotów, pozostają tylko giganty nie mające czego pożerać, czym się żywić ani skąd brać życiodajną energię.

    Zdaje się zresztą, że niestety właśnie mamy okazję obserwować ostatni cykl tego procesu tak w sferze gospodarki jak i państwowej.

    pozdrawiam
    Arek

  • Co do sukcesów inwestycji na wczesnym etapie, to należy jasno powiedzieć – są one nieopłacalne. Stopa zwrotu z europejskich profesjonalnych funduszy za ostatnie 20 lat wynosi 0% (dane oficjalne z http://www.evca.eu). Natomiast niby występują efekty zewnętrzne (poprawienie jakości kadr zarządzających, innowacyjność, zmniejszanie bezrobocia ble ble ble) i z tego powodu środki publiczne zostały w to zaangażowane. Faktycznym problemem jest efektywność tego wsparcia. 1,2 mln na 800 tys zainwestowane – zgroza. Prywatne fundusze mają koszty na poziomie 2% wartości aktywów. 3.1. mają jednak masę administracyjnej pracy, którą nie są obarczone fundusze prywatne.
    Pozdrawiam

  • Etat do robienia papierków nie kosztuje nawet dziesiątek tysięcy, więc to nie o papierki chodzi :)

  • W sumie dyskusję można by sprowadzić ogólnie do efektywności Unii Europejskiej i jej pomysłów, tylko po co skoro Polska jest beneficjentem netto :).

  • Staszek: Jaka Polska? Polska to już tylko nazwa regionu, jako kraj istnieje UE.
    Poza tym – ka nie jestem. Płacę na te radosne zabawy własną krwawicą i płacę dewastacją rynku.

    pozdrawiam
    Arek

  • Hmmmm,
    Nie do końca rozumiem: „własna krwawica” i „dewastacja rynku”. Jak krwawica, to chyba zasadniczo niemiecka. Co do dewastacji to przesada – skala jest zbyt mała.

  • MarcinJ

    @Arnold… wychodzisz z założenia, że pieniądze będę przetrwonione, a tym czasem tworzone są w ten sposób miejsca pracy (pośrednio i bezpośrednio). Co ważniejsze 3.1 uzupełniło brakujący element gospodarki czyli fundusze zalążkowe. Za kasę poniżej 800 tys. można zrobić dochodowy interes, ale w większości pre-inkubacja i wejście zalążkowe zakłada zwiększenie skali w ciągu 2-3 lat poprzez wejście Venture Capital i tu zaczynają się mln. Z mojej perspektywy… kilka lat temu zaczynałem biznes. Nikt z venture nie chciał ze mną gadać. Kazali mi rozwinąć biznes i wrócić za 2 lata. Jeden zaproponował mi objęcie przez siebie 90% udziałów (Lewiatan). No więc rozwijałem ten swój biznes przez dwa lata po godzinach. Nauczyło mnie to jedno… trzeba mieć odpowiednią skalę już na początku. Nie mówię o mln. ale setkach tysięcy. Bez tego nie ma skali i nie osiągnie się masy krytycznej… I w ten sposób zataczamy błędne koło w rozmowach z VC. Poza tym jak ktoś z przedmówców zauważył… fundusze są w 85% z UE. Uważam że dobrze że są. W Polsce nie ma klasy średniej i nie ma tyle chętnego kapitału co na Zachodzie czy w Stanach a POiG 3.1 i 8.1 w niewielkim stopniu ale ważne że tę lukę wypełnia.

    Twoje wcześniejsze posty o zabieraniu innym firmom, twojej krwawicy są demagogią. Jeżeli 15% dotacji pochodzi z budżetu RP to teraz wyobraź sobie ile kasy wraca w postaci VATu (22% w większości) a jeżeli biznes jest dochodowy w postaci CITu 19%… nie wspomnę o ZUSie i Zdrowotnym…

  • Pingback: TMT Ventures ?10 ? wideo wywiady « melancol.webd.pl()

  • Iwka

    Do wszystkich tych, co w zanadrzu mają nieśmiertelny argument że te pieniądze i tak trafiają do naszej gospodarki i jest wszystko na plusie. Bandyta z Pruszkowa ukradzione pieniądze też ładuje w gospodarkę: dziwki, alkohol w restauracjach, drogie samochody, wille, koszule od Armaniego…

  • Mario

    Czytam wasze opinie i komentarze, powiem szczerze, nie zgodzę się z niektórymi, jest to szansa w życiu, a ci którzy nie umieją jej wykorzystać wypowiadają się negatywnie w sieci, za 800 tys pln jak nie potrafisz zrobić interesu w PL to jesteś cieniutki, ja nie mam możliwości zainwestowania takich pieniędzy, zgłosiłem się do inkubacji, zobaczymy co z tego wyjdzie, mam dużo pomysłów na interesy w PL, a że jestem młody to nie mam takich pieniędzy, ale wiem ze można bańkę w rok na czysto zarobić :) dla kogoś co ma 25 lat to jest osiągniecie

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę