Szukaj
Zamknij

Jak się w Polsce inkubuje startupy

wojciech przyłęckie inqbe.pl

Na konferencji TMT Ventures ’10 z ogromnym zainteresowaniem wysłuchałem wystąpienia Wojtka Przyłęckiego który szefuje InQbe. Wojtek na podstawie danych zebranych z PARPu oraz innych podmiotów pokazał jak gospodarują polskie inkubatory powstałe w wyniku kasy z działań 3.1…

Informacje jak i ich analiza są bardzo ciekawe i pokazują (znowu) problemy związane z wydatkowaniem pieniędzy przeznaczonych na rozwój nowych technologii jak i problem po stronie PARPu, który tworzy zamieszanie zmieniając zasady konkursu w jego trakcie…

AK74 – Wojtku, mija 1,5 roku odkąd PARP rozdysponował pieniądze z działań 3.1 związanych z tworzeniem inkubatorów. Jak ze swojej pozycji (jesteś prezesem InQbe czyli jednego z takich inkubatorów) oceniasz projekt i jego realizację?

Wojciech Przyłęcki – Mieliśmy trochę problemów na początku bo pierwotna ocena naszego wniosku pozostawiała wiele do życzenia i musieliśmy się odwoływać. Później jednak było już tylko lepiej – samą umowę podpisaliśmy szybko, szybko otrzymaliśmy też solidną zaliczkę na nasze konto. Od lipca 2009 roku mogliśmy już działać pełną parą. Tak my jak i PARP musieliśmy się nauczyć jak w praktyce funkcjonuje Działanie 3.1. Przecieraliśmy szlaki jako pierwsi realizując wejścia kapitałowe, których do końca 2009 roku zrobiliśmy sześć, inwestując ponad 2.4 mln zł.

Przez niecały rok realizacji projektu przeszliśmy wiele – kilka wniosków o płatność, zmiany harmonogramów, aneksy do umów, kontrolę, wejścia kapitałowe. Wszystko to jest dość sformalizowane i wymaga sporej ilości czasu i pracy, ale nie jest to nic na co nie byliśmy przygotowani. Mam świetny zespół, który nie marudzi, nie narzeka tylko po prostu robi co trzeba. Można czasem zgrzytać zębami i denerwować się, że tworzymy niepotrzebne z naszej perspektywy papiery, ale taki jest koszt sięgania po publiczne środki.

Często słyszę narzekania na przeciągające się rozliczenia, opóźnienia w płatnościach i generalnie słabą współpracę na linii beneficjent a PARP. Nas jakoś to omija i współpraca układa się jeśli nie wzorcowo to co najmniej dobrze. InQbe nie może zatem narzekać. Realizujemy swoje cele i zakładane wskaźniki.

AK74 – W swojej prezentacji wygłoszonej na TMT Warsaw pokazałeś, że działających 22 inkubatorów wystartowało 15 projektów (w tym sam InQbe zwodował 9). Na ten cel inkubatory mają 287 mln pln do wydania w czasie
5 lat. Coś drogo wychodzi inkubacja per projekt…

WP – Faktycznie. Do końca 2013 roku inkubatory za 287 mln zł mają założyć 153 innowacyjne firmy. To mniej więcej 2 MLN na jeden projekt. Pamiętajmy, że żaden inkubator nie może na jeden projekt wydać więcej niż 200 tys. € czyli około 800 tys. zł.

Statystycznie zatem zainwestowanie 0.8 mln zł w projekt kosztuje dodatkowo 1.2 mln zł. Ten ponad milion idzie na koszty inkubatora, który utrzymuje swoją infrastrukturę, płaci wynagrodzenia, ponosi koszty nieudanych inkubacji. InQbe z tych 153 projektów zrobi 43.

Drugi inkubator należący podobnie jak InQbe do funduszu IQ Partners zrobi 17 projektów. Dwa nasze inkubatory zrobią więc 60 ze 153 projektów. Pozostałe 20 inkubatorów w ciągu pięciu lat zrobi 90 projektów. To mniej niż jeden rocznie, a koszt wyinkubowania jednego projektu wzrasta do 2 mln.

Robiąc jeden projekt startupowy rocznie nie da się też zarobić na tym pieniędzy, bo statystycznie 70-80% takich inwestycji się nie udaje. Inkubatory musiały wykazać efektywność kosztową, musiały udowodnić rentowność na swoich inwestycjach. Jak to zrobiły, patrząc na statystyki – nie wiem. Moim zdaniem to nie jest efektywne.

Dla porównania – InQbe zainwestuje 15 MLN w 43 firmy (średnio 350 tys. w projekt) a podatnika będzie to kosztowało około 5 MLN czyli średnio 115 tys. na projekt. Wydaje się, że to i tak dużo. Większość naszych kosztów to oczywiście wynagrodzenia, łącznie sześć etatów.

Przez ten zespół przeszło do tej pory 300 projektów, z czego 40 projektów inkubowaliśmy. Druga istotna pozycja kosztowa to lokal inkubatora, z którego korzystają pomysłodawcy i inkubowane firmy. Ale nie stoi on pusty. Przeciwnie – nie mamy już żadnego wolnego pomieszczenia.

Procentowy koszt obsługi projektów startupowych jest oczywiście znacznie wyższy niż w przypadku venture capital czy private equity. Jednak nie powinno to być 100 czy 250% wartości inwestycji a z taką sytuacją mamy do czynienia.

Taka proporcja i niewielka liczba projektów nie pozwoli inkubatorom zarobić pieniędzy. A osiągnięcie trwałej rentowności inkubatorów jest jednym z fundamentów Działania 3.1. Oceny i rozliczenia będzie można dokonać dopiero za 7-10 lat, a kto będzie o tym wówczas pamiętał i się tym przejmował ?

Nieefektywność wydaje się największą wadą 3.1. Z drugiej strony – tych 153 firm będzie miało szansę zaistnieć, część z nich przetrwa i osiągnie sukces. I to należy docenić i tego się trzymać.

Niech decydenci wyciągną wnioski na przyszłość a my cieszmy się, że te środki trafią do przedsiębiorczych ludzi z pomysłami za pośrednictwem profesjonalistów a nie urzędników.

AK74 – PARP wprowadził zamieszanie zmieniając zasady gry już po naborze – możesz wyjaśnić o co chodzi z tym magicznym terminem „agio”?

WP – Agio sprowadza się do obejmowania udziałów czy akcji powyżej ich wartości nominalnej. Jeśli założymy spółkę z kapitałem 10 000 zł to pomysłodawca za 50% swoich udziałów zapłaci 5 000 zł. Drugie 50% obejmie inkubator jednak nie zapłaci za to 5 000 zł, czyli wartości nominalnej obejmowanych udziałów, tylko np. 500 000.

W ten sposób cały kapitał dostarcza inkubator, ale pomysłodawca zachowuje 50% udział. Nadwyżka nad wartością nominalną udziałów, którą zapłacił inkubator, czyli w naszym przykładzie 495 000 zł, jest określana mianem agio.

Pisząc wnioski w ramach Działania 3.1 i rozpoczynając swoją działalność inkubatory zakładały, że będą mogły wykorzystać mechanizm agio i w efekcie dostarczać cały kapitał projektom. Było to założenie jak najbardziej słuszne, wynikające wprost z zapisów umowy z PARP, która na taki mechanizm pozwalała.

Mało tego – sam posiadam emailową odpowiedź z PARP, w którym potwierdzono, że można agio stosować. Na takim samym stanowisku stoją też nasi prawnicy. Niestety – dość szybko tj. przed pierwszymi wejściami kapitałowymi, ale już po podpisaniu umów zmieniła się interpretacja. I w praktyce mechanizmu agio nie można było stosować.

Prawdopodobnie to podcięło skrzydła większości inkubatorów bo nie miały kompetencji i relacji, które pozwoliłyby znaleźć drugą część kapitału. W efekcie jeśli na projekt potrzebne było 500 000 zł to spółka musiała mieć tyle samo kapitału zakładowego, z którego 250 000 mógł dać inkubator a pozostałe 250 000 – pomysłodawca.

Nie trudno zgadnąć, że gdyby pomysłodawca miał takie środki to by nie przyszedł do inkubatora.

Sytuacja uległa zmianie 26 maja 2010 roku. PARP rozesłał pismo informując, że mechanizm agio jest jednak dopuszczalny. Zauważmy – nie zmieniły się zapisy umów, nie zmieniły się przepisy. To co było pierwotnie dozwolone, potem przez półtora roku niedozwolone, znów stało się dozwolone.

Warto tylko uściślić, że za zmianą stanowiska nie stoi PARP a Ministerstwo Gospodarki, którego wskazówki i interpretacje PARP wdraża w życie. Nie można zatem mieć o to pretensji do PARP.

Zobaczymy w praktyce jak będzie wyglądał mechanizm agio i na ile odblokuje on realizację w pozostałych inkubatorach, bo do tej pory wejścia kapitałowe zrealizowały tylko cztery z dwudziestu dwóch inkubatorów. Trzymajmy kciuki za to by pomysły w nich inkubowane zostały w najbliższym czasie komercyjnie uruchomione.

AK74 – Ponarzekajmy teraz dla równowagi na samych pomysłodawców – możesz scharakteryzować przeciętną osobę zgłaszającą się do Was ze swoim pomysłem? Jakie błędy i problemy pojawiają się?

WP – Typowy pomysłodawca jest w wieku około 30 lat, ma za sobą kilkuletnie doświadczenie zawodowe i w najlepszym wypadku kilka tysięcy do zainwestowania. To dominujący profil. Druga wyraźna grupa to osoby w wieku 23-25 lat, które dopiero wchodzą na rynek pracy lub są na nim nie dłużej niż dwa lata.

Średnia wartość poszukiwanego kapitału to niewiele ponad 400 000 zł. Kwota w pełni pokrywa się z typową luką kapitałową dla projektów startupowych.

Podstawowym problemem pomysłodawców jest koncentrowanie się na produktach a nie na potrzebach czy problemach rynkowych, które chcą rozwiązać. W 95% projektów pomysłodawca nie potrafi odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego stworzyłeś taki produkt ?” inaczej niż „Bo mój jest lepszy i tańszy niż konkurencji”.

Pomysłodawcy nie poświęcają właściwej uwagi sprzedaży i marketingowi, wychodząc z założenia, że produkt sprzeda się sam jeśli będzie „lepszy i tańszy”. W tym obszarze musimy zwykle pomagać najwięcej.

Inne typowe grzechy to absurdalne wyceny projektów, nierealne do osiągnięcia przychody, zawyżane koszty oraz co dziwi mnie najbardziej – niechęć do podejmowania ryzyka. Gro pomysłodawców stawia siebie w roli pracownika a nie przedsiębiorcy.

Nagminnie zdarza się, że biznesplan czy budżet jest pisany pod nas zamiast opisywać rzeczywistość, przez co staje się bezwartościowy.

Generalnie oceniam, że 60-70% projektów jest słaba merytorycznie i niewystarczająco przemyślana. W efekcie z 300 projektów, które do nas trafiły tylko 40 inkubowaliśmy. A naprawdę jesteśmy w stanie pogodzić się ze znacznym ryzykiem projektów.

AK74 – Jak według Ciebie powinien wyglądać idealny projekt w który byście chcieli zainwestować?

WP – Wielokrotnie powtarzany truizm, ale najważniejszy jest zespół czy lider. Potem pomysł wynikający z realnej potrzeby rynkowej możliwie jak największej grupy osób, którą można zaspokoić nieskomplikowanym produktem. Prawda, że proste ?

AK74 – Jak ważna jest osoba lidera projektu? Jesteście w stanie zawierzyć i dać kasę liderowi bez charyzmy ale z dobrym pomysłem?

WP – Lider jest kluczowy. My nie angażujemy się w operacyjne prowadzenie biznesu. Nie zainwestujemy w świetny pomysł jeśli nie stoi za tym samodzielny, zmotywowany lider, który w 100% poświęci się projektowi.

AK74 – Kiedy zgłaszać się do inkubatora i na co można liczyć z Waszej strony?

WP – Projekty przyjmujemy w sposób ciągły, choć same wejścia kapitałowe robimy zwykle pod koniec danego kwartału co wynika ze specyfiki rozliczeń z PARP. Przedsiębiorcy przychodzą do nas oczywiście przede wszystkim po pieniądze (a tych możemy dostarczyć do 200 tys. €), ale zanim je otrzymają muszą przejść dość trudną drogę, która trwa około 4 miesięcy.

Tworzenie biznesplanu i budżetu nie jest u nas formalnością. My chcemy zrozumieć biznes. Aktywnie doradzamy i uczestniczymy w modelowaniu biznesu. Trzeba zapytać któregoś z czterdziestu inkubowanych pomysłodawców na ile rzetelnie przykładamy się do pracy i jaką wartość dodaną wnosimy do projektu.

Sami budowaliśmy i kierowaliśmy startupami technologicznymi, które udało się nam z zyskiem sprzedać. Warto uczyć się na naszych błędach, korzystać z naszych kontaktów, współpracować ze spółkami w grupie.

Nie bez znaczenia są nasze relacje i doświadczenie na rynku kapitałowym – to głównie dzięki nim udało się zrobić tych kilkanaście projektów w naszych inkubatorach.

AK74 – Co byś podpowiedział młodemu przedsiębiorcy, który rozważa szukania inwestowania w 8.1, w funduszach VC i wśród BA – dlaczego ma przyjść do Was?

WP – Przede wszystkim żeby się uzbroił w cierpliwość bo pozyskiwanie kapitału trwa dość długo w każdym z wymienionych przez Ciebie przypadków. Wybór źródła finansowania to sprawa dość złożona. Odradzałbym 8.1 tym, którzy nie mają doświadczenia biznesowego oraz sporego kapitału.

To środki po które powinni sięgać pewni siebie, majętni profesjonaliści. Oni nie będą mieli problemu ani z wnioskiem ani z późniejszymi rozliczeniami. Ich wniosek nie podlega ocenie fachowców, którzy mogliby wychwycić błędy. W 8.1 istnieje realne ryzyko utraty pieniędzy jeśli projekt nie pójdzie zgodnie z planem bo trzeba będzie zwrócić środki do PARP.

A większość niestety się nie uda bo to takie same startupy jak każde inne więc nie ma powodu by 70% z nich nie padło w ciągu trzech lat.

Fundusze VC z natury nie inwestują w startupy tylko w projekty, które już jakiś czas na rynku działają, mają przychody, najlepiej pierwsze zyski. Polskie VC inwestują też zwykle kwoty od 1 mln i nie chcą robić mniejszych transakcji bo koszty ich obsługi są zbyt duże.

Pozostają zatem realnie aniołowie biznesu (BA) oraz inkubatory. Faktycznie zacząłbym w tych dwóch miejscach, bo w obu przypadkach obok kapitału pomysłodawca otrzyma wsparcie merytoryczne przez cały czas trwania projektu.

Jeśli miałbym zaś wskazać przewagi InQbe to bez dwóch zdań skuteczność oraz wsparcie biznesowe i kontakty. Głupio się chwalić, ale realnie nie znam nikogo kto zrealizował więcej internetowych startupów od nas (jako grupa IQ Partners zrobiliśmy około 40 projektów) w ciągu ostatnich 5 lat.

Przez to większość problemów z którymi mają do czynienia pomysłodawcy my już przechodziliśmy i to wielokrotnie. InQbe jest w stanie pomóc również w zakresie technologii, w szczególności w zakresie projektowania i implementacji aplikacji internetowych.

AK74 – Prowadzenie projektu w ramach inkubatora jest prostsze niż samodzielne rozliczanie wniosku 8.1?

WP – To niebo a ziemia. Jedyna część wspólna z 8.1 to kwestia biznesplanu i budżetu. My też tego wymagamy – tak jak wymaga tego anioł biznesu czy fundusz venture capital. Spółka założona przez inkubator i pomysłodawcę nie różni się niczym od zwykłej spółki.

Nie musi się zatem rozliczać z PARP, prowadzić jakiejś dodatkowej dokumentacji itd. Działa normalnie. To duża zaleta względem 8.1 gdzie sięgając po środki unijne musimy się z nich systematycznie i drobiazgowo rozliczać. W przypadku 3.1 urzędnicze macki zatrzymują się na samym inkubatorze a nie wyinkubowanych firmach.

AK74 – Jakie są strategie wyjścia z inkubatora? Które z nich preferujecie?

WP – Dla nas najważniejsze jest możliwie szybkie wyjście z inwestycji. To absolutny priorytet. Najchętniej wychodzilibyśmy po paru miesiącach, ale w polskich realiach to niemożliwe. W rezultacie w większości przypadków spodziewamy się minimum 3 letniego horyzontu inwestycyjnego. Czyli niestety przejmiemy na siebie rolę, którą powinny pełnić fundusze vc.

Nie mamy natomiast żadnych preferencji co do sposobu wyjścia. Najczęstszym sposobem wyjścia będzie plajta spółek w które zainwestowaliśmy :) – zapewne los taki czeka trzy czwarte naszych projektów.

Pozostałe projekty zostaną sprzedane albo do funduszy vc, rzadziej do inwestora branżowego a najrzadziej przytrafiać się będzie wykup menadżerski oraz w takiej czy innej formie IPO.

Sposób wyjścia to wróżenie z fusów, ale oczywiście zawsze staramy się określać kto potencjalnie mógłby projekt od nas odebrać.

AK74 – W jakie projekty InQbe zamierza zainwestować do końca roku?

WP – Do końca roku zainwestujemy jeszcze w dziesięć projektów na co wydamy około 3 mln zł. 5 projektów powinno nam się udać sfinalizować do końca lipca. Z ciekawszych projektów – zainwestujemy w modny ostatnio ‚cloud computing’, kończymy też pracę nad projektem z obszaru smart grid.

Wszystko wskazuje, że zainwestujemy również w projekt z branży digital signage. Zdecydowana większość pozostałych projektów to serwisy internetowe i tutaj trudno wskazać jakiś dominujący obszar.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę