Szukaj
Zamknij

Facebank i Applecard


Money make the world go round
Załadowane przez: padock. – Klipy wideo, wywiady, koncerty i wiele więcej.

Jeśli mamy wiele systemów walutowych i sposobów na realizowanie płatności potrzebne staje się wynalezienie uniwersalnej waluty lub też technologii aby można robić to lepiej, szybciej i wszędzie…

Jeśli do tej pory słyszeliśmy o „wirtualnej walucie” jako określeniu sposobów płatności w grach (np. World of Warcraft ale też i serwisach takich jak Tencent) to zazwyczaj można było zbyć to ruchem ramion – za mała skala, lokalne uwarunkowania, brak wsparcie banków i zainteresowania czołowych serwisów. Do tej pory. Przy czym globalne statystyki pokazują, że tego rynku nie wolno lekceważyć.

Kilka dni temu Apple ogłosiło chęć wprowadzenia technologii NFC do swoich produktów a Facebook przyspieszenie prac nad swoimi wewnętrznym systemem walutowym „creditsów”.

Apple idzie za ciosem – nauczył swoich 160 milionów użytkowników, że w iTunes raz podpięta karta kredytowa działa jak wirtualna portmonetka (szczególnie jeśli kupuje produkty za małe sumy). Wprowadzając swój standard płatności narzuci wielu graczom na rynku swoje warunki. Po co przekonywać społeczność McDonalda (taki Starbucks próbuje iść pod prąd i zamiast technologii zbliżeniowych proponuje skanowanie kodów) czy innego Walmartu żeby uczyli się i zaufali nowej technologii. Oni zapewne mają konto w iTunes – trzeba ich tylko poinformować, że oprócz zakupów gier i muzyki mogą w sieci partnerów kupić leki, papier toaletowy i bilety do kina.

Jest się o co bić? Jest. Nawet tylko w USA:

„The main goal for Apple would be to get a piece of the $6.2 trillion Americans spend each year on goods and services, Crone said. Today, the company pays credit-card processing fees on every purchase from iTunes. By encouraging consumers to use cheaper methods — such as tapping their bank accounts directly, which is how many purchases are made via PayPal — Apple could cut its own costs and those of retailers selling Apple products.”

Jeśli tylko rynek skieruje uwagę a konsumenci zagłosują portfelami (tymi realnymi) to zapewne w walkę o bilionowy rynek rzuci się również Google ze swoim Androidem, Google Checkoutem i masą innych kompatybinlych produktów.

Facebookowe „Kredyty” są od dawna zaimplementowaną funkcjonalnością wykorzystywaną przez 350 aplikacji, 150 deweloperów co daje pokrycie około 70% we wszystkich transakcjach na „wirtualnych dobrach” obracanych na FB. Połowa użytkowników FB gra w gry wykorzystujące mikropłatności oparte o „credits”.

Jeśli do tego dodamy warstwę ilości użytkowników FB a potem graczy (Zynga i wszyscy pozostali deweloperzy gier przyciągają co miesiąc około 50% wszystkich użytkowników serwisu) to z pozornie mało ważnej usługi (na pewno bardzo mało wykorzystywanej poza grami) wyłoni nam się obraz ogromnego potencjału (na przyszłość) oraz możliwości (już obecnie).

Konsekwencjami stworzenia alternatywnych wobec banków (w końcu dla 600 milionów klientów opłaca założyć się swoją instytucję bankową), operatorów płatności (takich jak PayPal czy Visa czy Mastercard) czy nawet terminali i bankomatów. Pomyślmy sobie tak: być może w całkiem bliskiej przyszłości przez to, że część obywateli będzie korzystać z takiego systemu „credistów” nasz NBP czy inny podmiot (nie mówiąc już o US czy ZUS) nawet nie powącha i nie zobaczy żadnej transakcji. Nie będzie śladu.

To czego obawia się każde państwo to utrata kontroli nad finansami. Brak możliwości ściągania kasy w postaci podatków od obywateli oznacza, że państwo (każde) może stać się taką samą wydmuszką jak Enron. Każda forma wyjścia „poza radar” czy też korzystania z zamkniętych systemów wymiany (możemy przecież grać w gry na FB a finałowo wymieniać je na nagrody po czym sprzedać na chińskim serwisie aukcyjnym i przelać sobie należność za którą zapłacimy online…) musi być i będzie traktowana jako „wrogie przejęcie”.

Facebook i Apple jako bankomat, wirtualna portmonetka, karta kredytowa i bank w jednym? Czemu nie.

PS. Tak a propos – co się dzieje z Second Life, który parę lat temu był na ustach wszystkich? Tam opłaty, wymiana realnych pieniędzy na lindeny (wirtualną walutę) była na porządku dziennym i wzbudzała niezdrowe emocje.

  • Second World czy Second Life?

  • @mrman – life, jasne, ze life – zmienilem.

  • Jestem dość świeżo po lekturze Rushkoffa, który min. widzi potrzebę powstawania nowych walut, nie tylko w sieci ale nawet lokalnie – i traktuje to jako formę wyzwolenia spod kontroli establishmentów jaką obecnie sprawują walutą, akurat w duchu Twojego artykułu (ciekawa książka btw – http://notatnik.mekk.waw.pl/archives/247-Programuj_lub_badz_programowany.html a także wcześniejsze Life.Inc). Zgadzam się że sporo prowokuje do ich powstawania.

    Ale…. są też ale.

    1. Facebook, Apple, whatever – działają będą działać w jakimś państwie. A to wcześniej czy później postanowi położyć swą lepką rączkę na obrotach posługując się normalnym aparatem siłowym. Gdzieś te serwery trzeba hostować i ktoś je musi obsługiwać. No chyba że te eksperymenty oceaniczne Google ;-)

    2. Tam gdzie jest wymiana pieniędzy, wcześniej czy później pojawia się sprawa rozstrzygania konfliktów, przestępstw, sądów, policji, paragrafów. Ile by złego nie powiedzieć o policji, sądach i prokuraturach, mam do nich więcej zaufania niż do fejsbukowych moderatorów.

  • Witrualne waluty to nie jest byle co, mogą zachwiać prawdziwymi ekonomiami ;) W 2009 chińskie Ministerstwo Handlu (czy jak to się u nich nazywa) wydało pierwszy oficjalny dekret dotyczący virtualnej waluty (chodziło o QQ Coins, bardzo popularne w Państwie Środka). Zgodnie z tym dekretem, nie wolno wymieniać wirtualnej waluty na prawdziwe dobra, bo zagraża to stabilności Yuana.
    http://english.mofcom.gov.cn/aarticle/newsrelease/commonnews/200906/20090606364208.html

  • Świetny wpis. Będziemy mieć Państwa w Państwach. Przepływ gotówki totalnie poza obecnymi systemami (może nie totalnie, bo jakoś tą kartę od czasu do czasu będzie trzeba zasilić).

    A może wypłata będzie przelewana na konto Facebook-a?

  • Piotr Smoleń

    Moim zdaniem we wpisie jest błąd merytoryczny. Państwo nigdy nie straci kontroli nad finansami, gdyż to ono kontroluje podaż płynności i system kreacji pieniądza. Tworzenie alternatywnych obiegów pieniądza tego nie zmieni, facebook czy inni kreatorzy alternatywnych cyrkulacji i tak opierać się będzie na systemie bankowym, bo tylko on jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwo systemu. A zaufanie jest fundamentem istnienia pieniądza jako takiego. A i tak firmy tworzące alternatywny obieg i uczestnicy alternatywnego obiegu będą musieli w końcu rozliczyć się z fiskusem. I krąg się zamyka.

  • artur

    @Piotr – a co za problem pewnego dnia kupic bank na Seszelach i przez niego rozliczac transakcje z iTunes? Kto zabroni Facebookowi stworzyc / kupic firme od kart kredytowych?

    Zobacz co sie dzieje z aukcjami na ebay – jaka jest kontrola polskiej skarbowki nad tym? A AppStore? Moge zalozyc firme i podac konto w Anglii a potem slac kase lancuszkiem tam gdzie slad sie urwie.

    Wystawiajacy na Allegro rozliczaja sie z fiskusem w Polsce ze wszystkich transakcji? A Chomikuj?

  • Piotr Smoleń: to Twoje stwierdzenie „systemie bankowym, bo tylko on jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwo systemu” ubawiło mnie do rozpuku. Nie wierzyłem, że są jeszcze ludzie, którzy w takie rzeczy by wierzyli, no ale cóż… :)
    To nie zaufanie jest fundamentem pieniądza jako takiego tylko pieniądza dłużnego, dlatego tylu ludzi daje się nabijać dzisiaj w złoto sądząc, że ma ono wartość samą w sobie (i owszem – ma, ale nie tak wysoką).

    Artur:
    Wszystkie te rzeczy co wymieniłeś pozostają pod kontrolą Władz. Władz, które bardzo szybko wymienią się z innymi Władzami informacjami.
    Tylko powstanie społecznej waluty – nie powiązanej z żadną organizacją w tym państwem – mogłoby uwolnić ludzi od bandytyzmu Władz i banków.
    Ale to jest też powód, dla którego żadna taka waluta w najbliższym czasie nie powstanie. Przynajmniej dopóty dopóki niektóre Władze będą mogły bezkarnie zestrzelić dowolnego satelitę lub wysłać rakiety w dowolny punkt na tym globie.

  • qj0n

    Z tego, co googlałem Second Life ma się dobrze :>
    Ale ciekawszy jest Entropia Universe. tam nawet wirtualną stację kosmiczną kupiono za $100 000, co podono.. się zwróciło.

  • Heh. Jak zawsze w takim przypadku zwolennicy „Oni rzadza swiatem” przypominaja, ze caly czas zyja ;)
    Warto przypomniec, ze iTunes czy PayPala trzeba najpierw zasilic „fizyczna” gotowka. Czy to via konto, karte platnicza, czy w jakis inny sposob (gotowka, premium SMS, etc). Czyli koniec koncow – bank albo gotowka. I w jednym i w drugim przypadku bank cos tam zarobi (odsylam do lektury bankowej – w jaki sposob zrobi). No i teraz dochodzimy do sedna. Czy Apple/FB moze narzucic wlasny system platniczy, ktory jest drozszy od alternatywnych (tradycyjnych) sposobow? Tanszy i majacy przewage konkurencyjna – ok – jest szansa. Drozszy – tu juz mamy problem. No i teraz – jaka ktos chcialby prowizje. Przy kartach dla banku jest to srednio ok 1,5% od transakcji, na dojrzalych rynkach znacznie mniej (np. 0,8%, a przy debetowkach kilka eurocentow/pensow – flatfee). Jesli Apple/FB narzuci wlasne interchange fee, to bedzie to dotyczylo tylko i wylacznie ich ekosystemu. Poza nim beda musieli sie dostosowac do stawek, ktore sa standardem, inaczej bedzie mniej preferowanym systemem = skazanym na porazke.
    Jednym slowem – na ten moment wlasny system to jest bajka o zelaznym wilku. Ruch Apple to raczej chec wywalenia z lancucha pokarmowego operatorow, bo to z nimi rozmawiaja banki/organizacje platnicze – karty maja byc na SIMach – co pozwoli i na zdalne platnosci i takie zblizeniowe, do tego wgranie kilka kart na jeden SIM. Apple oczywiscie moze wprowadzic „swoj” fanboyowy system platnosci naziemnej, ale to bedzie sila rzeczy nisza – no chyba, ze wierzycie, ze nagle wszyscy beda korzystac z mackow ;))))
    Jednym slowem AK jako bloger polecial moim zdaniem po nucie fantastycznej i wzbudzajacej zywe zainteresowanie, ale bez obaw ;) Jesli to nie bedzie kompatybilne z „systemem”, to bedzie to wciaz nisza.
    Latwo sobie wyobrazic to na zasadzie – „iTunes” w necie – zasady obciazenia jak w PayPalu, z dodatkiem „iPhonowych” terminali na ziemi.
    Na niektorych rynkach to moze byc ciekawostka (bo nikt nie zrezygnuje z tradycyjnych kart), jednak znowu odwoluje sie do Polski. Dlaczego PayPal poniosl kleske w naszym kraju (sluzy jedynie do transakcji zagranicznych)? Bo jest calkowicie niekonkurencyjny do rodzimych altenratyw – przede wszystkim do przelew bankowego :) Info do skleu idzie od razu, kasa tez szybko. W USA i w wielu innych krajach tylko paypal na to pozwala – tradycyjne systemy platnosci (poza kartami) – to nawet kilka dni roboczych czekania na przelew/czek.

  • artur

    @Amra – Czesc Michał :)

    FB czy Apple nikt nie broni kupic sobie jakis bank (teraz sa po taniosci). Bedzie mial bank, bedzie dzialal jako bank w swoim zamknietym srodowisku.

    FB czy Apple moga kasowac na 0% za przelewy wew. swoich systemow (promocja). Kto im zabroni?

    Efekt skali, ilosc transakcji (w iTunes wlasnie sprzedano 10 miliardowy plik) pozwola na obnizenie kosztow. Tu nie chodzi aby z kims konkurowac ale zeby moc stac sie niezaleznym od innych systemow bankowych. Wlasna karta platnicza, ktora jest telefon / soft (wlasnie tak robi Apple). A co za problem wysylac SIMy do tych osob, ktore zechca stac sie posiadaczami konta bankowego w FB?

  • tigga

    @Artur – otwierać bank (nieważno jak tanio – w teorii) żeby urwać ten (średnio) 1% na interchange? Nie znam szaleńca, który by taki P&L złożył nawet przy takiej skali…

    Żeby przechwycić realnie znaczący udział w rynku trzeba konkurować nie tylko infrastrukturą płatniczą, a działalność depozytowo/kredytowa to już inna para kaloszy…

    Do tego kwestia płynności, raportowania i X instytucji nadzorczych, różnych środowisk prawnych umożliwiających lub nie – działanie na rynku oddziału banku zagranicznego

  • @artur – tak jak pisze @tigga – kupujac bank wchodzisz w „system”. Sam bank musi dzialac wg coraz bardziej konserwtywnego prawodawstwa (kontrolowanego przez „system”). Bank do rozliczen ok – kupic to nie problem (PayPal ma w Luksemburgu), ale potem zaczyna sie problem – bo klient musi zalozyc tam rachunek lub wyrobic karte. Nawet jesli zaczniesz dzialac na unijnej licencji, to w innych krajach tez musisz aczac kupowac banki. Koszty prowadzenia i przyjmowania depozytow sa spore, koszty zakladania rachunkow bankowych rowniez (nie wystarczy samo podanie danych ;). A na koniec MC lub VISA moze nie chciec podpisac umowy i zaczyna sie problem – wracamy do poczatku. No, a co do Appla – system platniczy musi byc uniwersalny – swoja karta Visa lub MC zaplacisz na calym swiecie i wyplacisz gotokwe w kazdym bankomacie. W przypadku Appla – ok zaplacisz sobie w mcdonaldsie czy za kawe w modnej kafejce (juz teraz sa podmioty, ktore przyjmuja zaplate tylko paypalem), ale na tym sie skonczy – kazdy musialby miec sprzet appla albo stosowac ich standard – malo mozliwe. Jedyne co moga na ten czas zrobic – to nisza – jesli bedzie „kompatybilna” z innymi systemami – ok, jesli nie – to bedzie mialo swoje zamkniete srodowisko.

    P.S. A co do tych 10 mld plikw – to chyba pobraych, a nie kupionych – zasadnicza roznica ;)

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę