Szukaj
Zamknij
Internet

Czemu w USA ludzie zabijają się za pomocą broni ale winne są gry wideo?

Szczerze powiedziawszy częstotliwość newsów o tym, że w USA „ktoś, kogoś, masowo” wysłał na tamten świat wywołał u mnie znieczulicę. Z obowiązku zarejestrowałem ostatnią masakrę w szkole, poczytałem o dzielnej postawie uczniów i nauczycieli. Pisze tak ponieważ temat prawa do posiadania broni jest w USA o tyle często powtarzającym się tematem (przy okazji podobnych złych wydarzeń) co sprawą z góry przesądzoną…

Zacznijmy od przypomnienia faktów: w miasteczku Newton 14 grudnia 2012 nastolatek z problemami psychicznymi (prawdopodobnie Zespół Aspergera) w swojej szkole zabił 20 sześcio- i siedmioletnich uczniów podstawówki, 5 nauczycieli, a także własną matkę. Adam Lanza użył do tego celu dwóch pistoletów automatycznych, dwóch strzelb i wojskowego karabinu (za pomocą którego uśmiercił swoją matkę).

W USA tylko w 2012 roku zarejestrowano trzy strzelanin w miejscach publicznych (poza tą w Newtown). W większości przypadków kończył się one śmiercią kilku, lub kilkudziesięciu osób. Ostatnia strzelanina miała miejsce w lipcu 2012 roku podczas premiery filmu o Batmanie. 24-letni James Homes zabił 12 osób a ranił 59. Tutaj znajdziesz większe zestawienie z ostatnich lat.

Prezydent publicznie uronił łzę, Amerykanie padli sobie w ramiona, media popstrykały fotki misiów przyklejanych na wiązanki i tyle. Sprawa ucichnie (i wróci za parę miesięcy przy okazji kolejnej masakry). Czy coś się zmieni?

Nic się nie zmieni.

Nie dlatego, że w Ameryce ludzie mają nieczułe serduszka co z powodu zwykłego prawnego impasu (żeby zmienić ten przepis trzeba zmienić świętą Konstytucję co oznacza nie mnie ni więcej tylko 2/3 głosów w obu izbach i żeby było ciekawiej – ratyfikacji poprawki przez 3/4 stanów w ciągu siedmiu lat.).

Ktoś kto troszkę interesuje się historią i polityką amerykańską wie, że takie combo jest tak możliwe jak to, że Jarosław Kaczyński zostanie Premierem i Prezydentem (w tym samym czasie). Nawet jeśli dobry Bóg sprawi, że republikanie dogadają się z demokratami to cała sprawa rozbije się o stanowe władze, które mówiąc oględnie „stolycę” i ich wymuskanych politysiów mają gdzieś.

Federacja to taki twór w którym każdy sobie i nie kocha się tego kto próbuje narzucić władzę. W USA ponad 60% obywateli nie ufa „tym z Waszyngtonu”. Ci bardziej krewcy w imię walki z rządem (i podatkami) posuwają się do zamachów terrorystycznych (w Oklahoma City niejaki Timothy McVeigh podłożył bombę zabijając 168 osób chcą zaprotestować przeciwko federalnej władzy).

Zawsze mnie dziwiła fascynacja Amerykanów bronią. Na przykład w stanie Indiana ostatnio wprowadzono przepis pozwalający domownikowi na strzelanie do policjanta jeśli ten nielegalnie wkroczy na teren jego obejścia. Czujecie klimat? Możesz zastrzelić policjanta. Na legalu. Jak to leciało? „Stany, stany fajowa jazda…”

Niemniej teraz stała się niesamowita rzecz. Lobby National Rifle Association (NRA) udało się przekonać obywateli małego miasteczka, że to gry wideo a nie dostęp do broni są problemem stojącym za między innymi masakrą w Newton. W Southington takim 43 tysięcznym miasteczku w stanie Connecticut (ja i Wy pewnie nie potrafilibyście znaleźć na mapie Connecticut a co dopiero Southington) ogłoszono, że władze będą skupować CD z brutalnymi grami („Violent Video Games Return Program”) płacą po 25$ za egzemplarz by je potem zniszczyć.

Zacytuję za Wyborczą: „Atak na gry komputerowe przypuściło też liczące 4 miliony członków Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie (NRA), jedna z najbardziej wpływowych organizacji lobbingowych w USA, która broni prawa do posiadania broni. Po masakrze w Newtown NRA zaatakowała amerykańskich producentów gier komputerowych.

– To bezduszny, skorumpowany i korumpujący przemysł cienia, który sprzedaje i sieje przemoc wśród rodaków – mówił Wayne LaPierre, szef stowarzyszenia. Wymienił kilka jego zdaniem najbardziej brutalnych tytułów: „Bulletstorm”, „Grand Theft Auto”, „Mortal Kombat”

Przyznam szczerze: pierwszy raz czytając ten ustęp myślałem, że szef NRA mówi o swojej organizacji. Takiego popisu hipokryzji dawno nie oglądałem. Facet, który gdyby mógł dodawałbym broń jako gifty dla dzieci do płatków śniadaniowych oskarża przemysł gier komputerowych o sianie przemocy.

I znowu za Wyborczą: „Zbiórka gier ma rozpocząć się za tydzień w lokalnym kinie samochodowym. Za każdą oddaną płytę z grą miejscy urzędnicy będą wręczać bon na 25 dolarów, który np. będzie można wykorzystać w aquaparku. Oprócz gier będzie można oddać płyty z nieodpowiednią muzyką i brutalnymi filmami. Całość ma zostać wywieziona na wysypisko śmieci, gdzie płyty zostaną spalone.”

Ponieważ Amerykę znam jeno z filmów więc sięgnąłem do skarbnicy internetu żeby dowiedzieć się co sądzą inni. Pierwszy wybór padła na rodaka. Z pewną zadumą posłuchałem naszego przebojowego, eksportowego dziennikarza Mariusza Maksa Kolonkę, który w swoim „self interwju” powiedział dokładnie to ci słyszą krytycy prawa do posiadania broni – otóż liczba przestępstw w USA z użyciem broni spada natomiast rośnie liczba osób, które broń posiadły. Double win. Nie ma co się przyczepiać i zmieniać prawa. Amerykanie się sami świetnie regulują.

Polecam Waszej uwadze końcówkę wideo gdzie Maks opowiada o 10-cio latku z bronią i w jego usta wkłada anegdotę (sztandarową) o porównaniu posiadaczy broni i kierowców samochodów („czyli jeśli jakiś kretyn powoduje wypadek należy odebrać wszystkim prawo jazdy?”). Naprawdę piękna sofistyka.

Mr. Kolonko jak mantrę powtarza to samo co każda osoba sprzyjająca NRA (i prawicy w USA) – „bandyci nie dokonują tak często napadów z bronią bo wiedzą, że osoba napadnięta też ma broń”. Innymi słowy frajer tylko chodzi bez Magnum w torebce a brak UZI będzie poczytany za problem ofiary. Widać wyścig zbrojeń naprawdę daje zarobić i po ekonomicznym wykończeniu ZSRR kompleks „militarno-przemysłowy” gracko zbroi cywili strasząc ich, że ich sąsiad ma bazookę więc warto kupić chociaż miotacz granatów.

Najbardziej podoba mi się jak M.M. Kolonko pokazuje statystki z 1976 roku i tłumaczy je mówiąc, że skoro w Waszyngtonie wprowadzono wtedy zakaz posiadania broni (przez praworządnych obywateli) to poskutkowało to wzrostem zabójstw dokonywanych przez przestępców. Ha. Oczywistym jest, że skoro nie pozwolono zwykłym obywatelom posiadać broni a nie rozbrojono też bandytów to asymetria przeważyła szalę na stronę przestępców.

Jako przeciwwagę proponuję obejrzenie pewnego filmu. Można też zżymać się, że lewak Moore nakręcił mało obiektywny film (według mnie „Zabawy z bronią” są mega wyważone w porównaniu do takiego mocno ideologicznie przegiętego „Fahrenheita 911”) ale „Bowling for Columbine” to bardzo mocny film o amerykańskim poczuciu przez koncerny, NRA i wszystkich lobbystów z Kapitolu, którzy dbają żeby żadna restrykcyjna ustawa nie zaszkodziła sprzedaży broni w USA.

Wizja, że w Polsce podobnie jak w USA po pokazaniu swojego „aj di” mogę stać się posiadaczem rewolweru jest dla mnie po prostu przerażająca. Polska nie ma tradycji trzymania w domu, posługiwania się bronią takich jak kraje skandynawskie nawet. Polacy ze swoim krewkim (raczej południowym charakterem na co wskazał mi kolega Włoch ciesząc się kiedy na polskiej ulicy widział podobne sceny obrzucania się „putanami” jak w jego rodzimym Neapolu) usposobieniem nie powinni dostać broni.

Okładajmy się sztachetami, walmy po ryjach konwencjonalnie i upuszczajmy krwi nawet nożem – ale uzbrojenie nas, Polaków w pistolety (nie mówiąc o broni automatycznej) będzie ogromnym błędem.

O tym, że lobby optujące ze zmianą prawa w Polsce jest silne widać na przykładzie Andrzeja Czumy (byłego ministera sprawiedliwości), który próbował w Polsce przeforsować zmianę trudności do dostępu do broni. Pan Minister poproszony o skomentowanie wydarzeń w Newton w swoim stylu.„Masakra nie miałaby miejsca gdyby ofiary były uzbrojone”. Innymi słowy nie ograniczajmy dostępu do broni tylko uzbrajajmy więcej osób (w tym nauczycieli w podstawówkach i oczywiście też dzieci). To stały motyw zwolenników zmiany prawa (przecież my chcemy chronić Was i Wasze rodziny!).

Generalizując – osoby dyskutujące o rozszerzeniu praw do posiadania w Polsce dzielę na dwie grupy – teoretyków spod znaku JKM oraz libertarianów. Druga kategoria to ludzie, którzy pod płaszczykiem „wolności” po prostu kochają dać z obu luf, pogrzać do celu z kałacha i poczuć na udzie glocka.

Z pierwszymi można podyskutować dla idei z drugimi nie za bardzo bo nie ma o czym (podobnie jak z miłośnikami polowań). Polska nie ma tradycji związanych z korzystaniem z broni, nie wyrośliśmy na dzikim zachodzie, nie mamy się czego bać jak w przypadku innych krajów gdzie państwo masowo pozwala na zakup broni. Twój sąsiad może zaatakować Cię inwektywa co najwyżej. Z polskich statystyk wynika, że największe niebezpieczeństwo nie grozi Ci z rąk psychopaty z bronią na ulicy tylko w domowym zaciszu.

PS. W roku 1994 Prezydentowi Clintonowi udało się przeforsować ustawę o zakazie sprzedaży karabinów automatycznych typu wojskowego cywilom. Ustawa przestała działać po 10 latach. Nie było chętnych do walki z lobby NRA. Obecnie (może poza Nowym Jorkiem) każdy dorosły Amerykanin może kupić sobie karabin automatyczny (albo kilka sztuk) na podstawie zaświadczenia o nie karalności. A jeśli kupuje na straganie to nie musi już nawet tego. Welcome to America! Have a good hunt!

  • deF

    Poniżej parę sprostowań, bo ilość przekłamań i (pardą) dyletanctwa w tekście aż boli.

    „Adam Lanza użył do tego celu dwóch pistoletów automatycznych, dwóch strzelb i wojskowego karabinu”

    Ja rozumiem, że można nie do końca znać terminy z zakresu broni, ale aż takie byki walić przy przepisywaniu? „Semi-automatic” nijak nie chce być bronią automatyczną, jakich sztuczek lingwistycznych by nie używać (bo o celową manipulację nie podejrzewam). Po polsku to się nazywa broń samopowtarzalna. „Karabin wojskowy” to też bzdura, to była odmiana cywilna, nomen omen również „semi-auto”. Wedle wszelakich dostępnych w necie relacji strzelba była tylko jedna i nie została użyta, zamachowiec pozostawił ją w bagażniku samochodu.

    „W USA tylko w 2012 roku zarejestrowano trzy strzelanin w miejscach publicznych (poza tą w Newtown).”

    Aby na pewno były tylko 3 strzelaniny w miejscach publicznych (czyli np. na ulicy) w 2012 r. w całym USA? Śmiem wątpić. Tak to bywa, jak się bezrefleksyjnie przepisuje z relacji mediów mejnstrimowych, nierzadko żałosnej jakości.

    „Na przykład w stanie Indiana ostatnio wprowadzono przepis pozwalający domownikowi na strzelanie do policjanta jeśli ten nielegalnie wkroczy na teren jego obejścia. Czujecie klimat? Możesz zastrzelić policjanta. Na legalu. ”

    Może jednak trzeba było obejrzeć zlinkowany materiał, a nie tylko ograniczyć się do przeczytania tytułu? Wyraźnie pada tam stwierdzenie, że to prawo nie daje pozwolenia na strzelanie do policji, tylko na odparcie bezprawnego najścia przy użyciu rozsądnej i proporcjonalnej do ataku siły. Tak na logikę, skoro można się bronić przed bezprawnym najściem bandziora, to dlaczego by i nie przed bezprawnym najściem policjanta?
    Przytoczone są też statystyki za 2010 r. – 4861 bezprawnych najść policji, 247 ofiar śmiertelnych (raczej nie policjantów), kosztowało to łącznie z odszkodowaniami blisko $350 mln. Zgadzam się, przepis nieco wątpliwy i sami amerykanie mają co do niego wątpliwości, ale z drugiej strony ilość ofiar pomyłek też niemała, a to jednak funkcjonariusze powinni być obkuci z tego co i kiedy im wolno, a co nie.

    „Przyznam szczerze: pierwszy raz czytając ten ustęp myślałem, że szef NRA mówi o swojej organizacji. Takiego popisu hipokryzji dawno nie oglądałem. Facet, który gdyby mógł dodawałbym broń jako gifty dla dzieci do płatków śniadaniowych oskarża przemysł gier komputerowych o sianie przemocy.”

    A teraz popatrzmy na to chłodno: gdzie można zaobserwować wzorce, gdy jakaś postać bezkarnie, bez wyrzutów sumienia, bez chwili refleksji i oczywiście bez żadnych konsekwencji może wziąć dowolną broń: nóż, siekierę, pistolet, obrzyna, automat, wyrzutnię rakiet, Abramsa i za jej pomocą zabijać innych ludzi? Dla ułatwienia podpowiedzi:
    – na strzelnicy
    – na targach broni
    – w grze wideo
    – na DVD.
    Oczywiście jest to totalne przerysowanie i wyolbrzymienie, ale faktem jest, że w naszej kulturze masowej jest od groma wzorców zabijania i większość przechodzi nad tym niewzruszona. Oczywiście większość ludzi nie ma problemów z rozróżnieniem czym jest filmowa, czy growa umowność i nie przekłada tego co na ekranie na rzeczywistość, ale skoro odwołujemy się do kreowania wzorców, to gdzie jest więcej przemocy, zwłaszcza dostępnej dla młodych ludzi, na ekranach, czy strzelnicach?
    BTW. szczerze polecam przejść się na jakąkolwiek strzelnicę i wsłuchać dobrze w zasady jakie tam są wpajane na dzień dobry i powtarzane do obrzygania przy każdej okazji.

    „Najbardziej podoba mi się jak M.M. Kolonko pokazuje statystki z 1976 roku i tłumaczy je mówiąc, że skoro w Waszyngtonie wprowadzono wtedy zakaz posiadania broni (przez praworządnych obywateli) to poskutkowało to wzrostem zabójstw dokonywanych przez przestępców. Ha. Oczywistym jest, że skoro nie pozwolono zwykłym obywatelom posiadać broni a nie rozbrojono też bandytów to asymetria przeważyła szalę na stronę przestępców.”

    Po pierwsze, Max, co jest niestety dość powszechne i zdarza się nawet w USA, nie rozróżnia prawa do posiadania broni (gwarantowanego wszystkim obywatelom Stanów 2. poprawką) od prawa do jej noszenia poza domem (Concealed Carry Weapon), co jest obiektem regulacji stanowych, czy nawet na poziomie hrabstwa.
    Po drugie, Waszyngton, Nowy Jork, Chicago, Los Angeles to po dziś dzień są miasta, gdzie jest najwyższa liczba przestępstw z nielegalną bronią. We wszystkich tych miastach zwykli obywatele nie mają szans na pozwolenie CCW. Za to Floryda (i jeszcze parę hrabstw i okręgów poza, nie pamiętam już które), gdzieś w latach 90. mocno poluzowała prawo do CCW, w efekcie czego zanotowano drastyczny spadek ilości przestępstw z bronią. Cuda normalnie.

    „Wizja, że w Polsce podobnie jak w USA po pokazaniu swojego “aj di” mogę stać się posiadaczem rewolweru jest dla mnie po prostu przerażająca. Polska nie ma tradycji trzymania w domu, posługiwania się bronią takich jak kraje skandynawskie nawet. Polacy ze swoim krewkim (raczej południowym charakterem na co wskazał mi kolega Włoch ciesząc się kiedy na polskiej ulicy widział podobne sceny obrzucania się “putanami” jak w jego rodzimym Neapolu) usposobieniem nie powinni dostać broni.”

    Po pierwsze, nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś proponował w Polsce wprowadzenie dostępności „po okazaniu ID” (czego BTW nie ma nawet w Stanach – tam zawsze jest „background check” przez stosowny urząd (policję najczęściej), czasem trwa to kilka godzin, czasem kilka dni, CCW wymaga więcej zachodu, egzaminu, licencji itd.).
    Po drugie powyższa opinia to niestety przejaw głęboko zakorzenionej w naszym narodzie mentalności niewolników. Wiesz kto pierwszy rozbroił Polaków? Car. A i to dopiero po trzecim z kolei powstaniu przeciwko niemu. Następny był Hitler, później sługusy Stalina.
    Po trzecie, byłeś kiedyś w Czechach? Na Słowacji? Słowenii? Chorwacji? Francji? Grecji? We Włoszech? Hiszpanii? (skoro o południowym temperamencie mowa). I jak, lękałeś się o swoje życie chodząc po ulicach? W każdym z tych krajów legalny dostęp do broni jest bez porównania łatwiejszy niż w Polsce, co oczywiste jest też samej broni per capita znacznie więcej niż u nas. I co, mordują się na ulicach, przy sprzeczkach sąsiedzkich? Jakoś nie słyszałem. Za to w UK, które ma jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów co do posiadania broni, przestępczość z jej użyciem jakoś od lat nie chce spaść (i jest porównywalna z innymi krajami o normalniejszych przepisach). Czary normalnie.

    „O tym, że lobby optujące ze zmianą prawa w Polsce jest silne widać na przykładzie Andrzeja Czumy (byłego ministera sprawiedliwości), który próbował w Polsce przeforsować zmianę trudności do dostępu do broni. ”

    Po raz kolejny dowodzisz, że nie masz pojęcia o przedmiotowym zagadnieniu. Czuma chciał unormowania i racjonalizacji chorych przepisów obowiązujących wtedy w Polsce, gdzie poważnym problemem było interpretowanie ustawy po swojemu przez Policję (jej zapisy były względnie jasne dla wszystkich, z wyjątkiem tej instytucji, regularnie przeżynali sprawy przed NSA). Zresztą od tego czasu zmieniło się teoretycznie nieco in plus po noweli z 2011, choć Policja niestety dalej dokazuje i jakoś nie może się pogodzić z faktem częściowego odebrania im samowładztwa i sobiepaństwa, niestety w kwestii broni do ochrony osobistej dalej pozostała pełna uznaniowość (czyli: obywatelu, udowodnij nam jak bardzo jesteś zagrożony, najlepiej przedstawiając akt zgonu).

    „Pan Minister poproszony o skomentowanie wydarzeń w Newton w swoim stylu.“Masakra nie miałaby miejsca gdyby ofiary były uzbrojone”. Innymi słowy nie ograniczajmy dostępu do broni tylko uzbrajajmy więcej osób (w tym nauczycieli w podstawówkach i oczywiście też dzieci). ”

    Konfabulujesz, nic takiego z ust ministra Czumy nie padło. Za to słusznie wskazał dlaczego takie masakry mają miejsce akurat w szkołach. No ale napisanie o uzbrojonym ochroniarzu przed szkołą już by pewnie nie było tak nośne retorycznie, nie?
    BTW. W Izraelu też były próby podobnych zamachów (ja słyszałem o 2 na tamtejszych uniwersytetach), acz tam atakujący dość szybko został pozbawiony życia przez uzbrojonych studentów, islamiści szybko zrozumieli, że nie jest tak łatwo jak w Stanach i wolą wysadzać samochody pułapki lub autobusy. I jakoś nigdy nie słyszałem o napadzie uzbrojonego psychopaty na strzelnicę, sklep z bronią, czy targi uzbrojenia, ciekawe czemu?

    „Generalizując – osoby dyskutujące o rozszerzeniu praw do posiadania w Polsce dzielę na dwie grupy – teoretyków spod znaku JKM oraz libertarianów. Druga kategoria to ludzie, którzy pod płaszczykiem “wolności” po prostu kochają dać z obu luf, pogrzać do celu z kałacha i poczuć na udzie glocka.”

    Proszę proszę, jaki to świat jest prosty i nieskomplikowany, jak łatwo sklasyfikować ludzi o odmiennych poglądach. Też mógłbym coś skrobnąć o różnych gatunkach hoplofobów (szczególnie w kontekście wykazanych elementarnych braków w wiedzy i przeinaczaniu faktów), ale może już sobie podaruję.
    No więc owszem, bardzo lubię pogrzać z Kałacha (niestety, nie automatu), za Glockami akurat nie przepadam, a kabury udowe choć bardzo wygodne i szybkie, są niedozwolone w sporcie (poza pomijalnymi wyjątkami), jak i również do noszenia broni przez cywili (nie spełniają kryterium skrytości), więc używam raczej biodrowych, ale napisz mi proszę jasnym, popartym konkretnymi argumentami tekstem: co w tym złego?

    „Polska nie ma tradycji związanych z korzystaniem z broni, nie wyrośliśmy na dzikim zachodzie, nie mamy się czego bać jak w przypadku innych krajów gdzie państwo masowo pozwala na zakup broni. ”

    Polska miała chlubne tradycje obywateli całkiem dobrze uzbrojonych, zmienili to dopiero najróżniejsi okupanci. Acz jeśli dla Ciebie tradycje narodu okupowanego i zniewolonego są tymi, które chcesz krzewić, to faktycznie możemy mieć problem ze znalezieniem wspólnego języka.
    I czegóż to obawiają się obywatele Czech, Słowacji, Słowenii, Chorwacji, Niemiec, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Francji i jeszcze mógłbym tak długo, bo bardzo mnie to zaciekawiło?

    „W roku 1994 Prezydentowi Clintonowi udało się przeforsować ustawę o zakazie sprzedaży karabinów automatycznych typu wojskowego cywilom. Ustawa przestała działać po 10 latach. Nie było chętnych do walki z lobby NRA. Obecnie (może poza Nowym Jorkiem) każdy dorosły Amerykanin może kupić sobie karabin automatyczny (albo kilka sztuk) na podstawie zaświadczenia o nie karalności. A jeśli kupuje na straganie to nie musi już nawet tego. Welcome to America! Have a good hunt!”

    Kompletna, absolutnie wierutna bzdura. Federal Assault Weapons Ban nie dotyczył zupełnie broni automatycznej, gdyż ta podlega pod Title II weapons (NFA firearms) z Gun Control Act of 1968.
    FAW było to prawo (oczywiście nie działające wstecz, czyli ci co wcześniej posiadali dalej mogli mieć) ograniczające sprzedaż broni o dość uznaniowo wybranych cechach, określonych jako „niebezpieczne”, jak np. kolba teleskopowa, chwyt pistoletowy, tłumik płomieni (nie mylić z tłumikiem dźwięku), mocowanie bagnetu – z których broń nie mogła posiadać dwóch lub więcej na raz. Wygasł i nikt po nim nie płacze, bo nie odniósł żadnych mierzalnych efektów, a uprzykrzał życie głównie legalnym posiadaczom broni. Ale nie miał żadnego związku z bronią automatyczną (po naszemu: samoczynną)!!!

    I tak na deser (o ile ktoś tu w ogóle doczytał) – o tym co się dzieje, gdy szaleniec wpada zrobić masakrę i spotyka go niespodzianka:
    http://beforeitsnews.com/alternative/2012/12/media-quiet-about-san-antonio-theater-shooting-2524596.html

  • Bardzo fajny komentarz – dziękuję!

  • Moja promotorka, która przez pół roku wykładawa z PL, a pół z Kalifornii powtarzała nam jak matrę, że dla przeciętnego Amerykanina prawo do posiadania broni to świętość i że w jego odczuciu ono jest przede wszystkim po to, żeby bronić się przed władzą.

    Za każdym razem, kiedy próbuje się je podważyć mówi o tym, że jedną z pierszych rzeczy jaką Hitler zrobił po dojściu do władzy to zakazał posiadania broni. Ciężko mówić tu o zmianie konstytucji przez władzę skoro statystyczny obywatel tę zmianę potraktuje, jak zamach na własną niepodległość i agresję ze strony władzy.

  • Może Amerykanie po prostu lubią do siebie strzelać? A może jest w tym trochę polityki? Posiadanie broni w zależności od partii etc: http://exp.lore.com/post/38311508678/the-demographics-of-gun-ownership

  • Ciekawe dane o posiadaniu broni z Japonii, oraz porównanie z innymi krajami. http://www.tofugu.com/2013/01/16/guns-in-japan/

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę