Szukaj
Zamknij
Wywiady

Asia Fondue Skubisz (TOUCHY) – Gdzie ma największe szanse na odniesienie sukcesu Pomysł na bohatera mangi pół człowieka, pół aparatu? Oczywiście w Japonii.

AK74 – „Touchy Human Camera” jest tak dziwnym (jak dla Europejczyka) pomysłem, że musiał powstać w Japonii. To jest bardziej żart, projekt naukowy czy naprawdę uważasz, że ktoś może chcieć zostać „żywym aparatem” i Wam za to płacić?

Joanna Skubisz – W Japonii więcej się płaci za to aby zrobić komuś masaż, niż za to aby być wymasowanym. Nasza oferta doświadczenia życia jako aparat jest bardzo konkurencyjna. Wyobraź sobie jeden dzień z życia aparatu. Ludzie się przed nim gromadzą, uśmiechają się do aparatu, pokazują mu piękne widoku, wykwintne posiłki, pozują przed nim w najlepszych ciuchach a czasem i bez nich. Życie jako aparat musi być świetne!

TOUCHY jest jak najbardziej na serio. Jest to urządzenie medialne o kształcie hełmu wyposażone w migawki uruchamiane przez ludzki dotyk. TOUCHY został stworzony jako ‘social healing device’ aby przypomnieć nam, żyjącym w nazbyt zwirtualizowanym świecie o wadze komukacji pozasieciowej – o wadze dotyku oraz kontaktu wzrokowego.

Chcemy tą filozofię na wszelki sposób rozpropagować. O przygodach TOUCHY i jego najlepszej przyjaciółce Margaret Toucha piszemy nawet mangę.

O, a słyszałeś o tym, że nowy rodzaj wódki w Rosji ma być promowany sloganem „Oppah, Gangnam Style”. My możemy w przyszłości sprzedawać licencje na „Stay in Touchy” („Trzymajmy się”, czyli pozostańmy w kontakcie również offline). Oczywiście Gangnam Style obejrzało już miliard osób na YouTube’ie. Kiedy wydaliśmy TOUCHY teledysk świąteczny ‘All I want for Christmas, Touch You’ 18 grudnia, naszym celem do końca roku był wynik 10,000 wyświetleń, ale należy od czegoś zacząć. Stay hungry, stay foolish!  

AK74 – Jakim sposobem dziewczyna z Polski znalazła się w Japonii i dlaczego tam próbuje swoich sił w tworzeniu startupów? Nie lepiej było wybrać Dolinę Krzemową?

JS – Zanim trafiłam do Japonii, mieszkałam również w Anglii i Stanach. Z wykształcenia jestem Japonistką. Po zakończeniu studiów wyjechałam do Tokio i znalazłam pracę w jednej z największych IT VC w Japonii – Digital Garage. Wtedy też bardziej na poważnie zainteresować się Internetem i nowymi technologiami nie tylko z perspetywy end-user’a – zaczęłam czytać TechCruch, Mashable, Wired, Cnet i spotykać się z osobami z lokalnej startup community.

Mój startup TOUCHY, który prowadzę razem z kolegą z Hong Kong’u Eric’iem Siu jest specyficzny gdyż jest to hardware startup. Teraz wiele się mówi się o tzw. „makers movement”. Myślę, że my wpisujemy się w ten trend. A pomysł na licencjonowanie bohatera mangi pół człowieka, pół aparatu gdzie ma największe szanse na odniesienie sukcesu? Oczywiście w Japonii.

AK74 – Mity na temat Japonii, które szybko rozwiały się po Twoim przyjeździe – jakie miałaś wyobrażenia a co zobaczyłaś na miejscu?

JS – Wyjeżdżając do Tokio myślałam, że na każdym rogu spotkam samurajów i gejsze jedzących sushi. Samuraje są w garniakach a gejsze w Tokio można spotkać w Tokio w tylko jednej dzielnicy – Kagurazaka, ale to też z lupą. Sushi je się maksymalnie raz na miesiąc. Podobno też Japończycy mają specyficzne gusta erotyczne. Ale to chyba nie portal na obalanie mitów tego rodzaju.

Mówiąc poważnie to moje teoretyczne przygotowanie na temat społeczeństwa i kultury japońskiej było tak dogłębne, że to ja czasem pomagam Japończykom obalać mity jakie krążą o nich samych wśród nich samych. Prace magisterską napisałam o uwaga…. kosztach usług pogrzebowych w Japonii, które notabene są najwyższe na świecie.

Inspiracją był film „Departures” , który wszystkim gorąco polecam – jest śmiertelnie dobry! Czasem więc pomagam zrozumieć Japończykom za co płacą i namawiam do bardziej krytycznego podejścia do rachunków wystawianych za dobra niematerialne.

AK74 – Japonię dotknęła stagnacja gospodarcza – to państwo nie rozwija się już tak szybko jak 20-30 lat temu. Wielkie ikony japońskiej gospodarki jak Sony przeżywają ogromne problemy na globalnym rynku. Z Twojej perspektywy jak to wygląda? Japończycy mają tego świadomość i próbują to zmienić?

JS – O kryzysie dużo się mówi w mediach. W codziennych, prywatnych konwersacjach temat ten pojawia się już znacznie rzadziej. Raczej przedstawia się go w perspektywie utraty drugiego miejsca w stosunku do Chin w rankingu największych gospodarek świata. Japończycy uwielbiają rankingi więc im taka deklasacja, w szczególności na rzecz często wyśmiewanego przez nich kraju i odwiecznego konkurenta bardzo doskwiera. W dodatku Samsung, made in kolejny nielubiany sąsiad – Korea Południowa – zupełnie zdeklasował Sony czy Panasonic.

Problemem dla Japończyka jest głównie jego ugodzona duma, bo przeciętnemu Tanace, pod względem finansowym, żyje się bardzo dobrze. To nie są już oczywiście czasy gdy Japończycy wykupywali Rockefeller Center, ale butiki Dior czy Chanel wciąż mają swoje oddziały na zwykłych stacjach metra a produkty Apple nie są uważane za luksusowe.

Póki co wszystkim jest tu wciąż za wygodnie, by chcieć cokolwiek zmieniać. W szczególności nie śpieszno im modernizować przestarzałe podstawy funkcjonowania japońskich przedsiębiorstw – gwarancja zatrudnienia na całe życie, silna hierarchia w miejscu pracy i system promocji oparty na stażu pracy oraz to, że kobieta zachodząca w ciążę opuszcza pracę by wrócić na jakieś niższe stanowisko dziesięć lat później.

McKinsey w książce, którą polecam zainteresowanym tym tematem – ‘Reimagining Japan: Quest for Future that Works’- określa to przez co teraz przechodzi Japonia jako ‘gracious decline’.

AK74 – Czy młodzi japońscy przedsiębiorcy też mają marzenia o stworzeniu kolejnego Facebooka? Co ciekawego pod kątem „garażowych firm” dzieje się tam o czym powinniśmy wiedzieć? Jakie są ciekawe „gorące” projekty o których się mówi?

JS – Owszem, młody japoński przedsiębiorca jest bardzo ambitny i odważny. Związane jest to m.in. z tym, iż każdy kto decyduje się założyć własny startup musi jednocześnie zrezygnować z tradycyjnej ścieżki pracy dla korporacji, ponieważ taka praca twa ponad 12 godzin dziennie. Łączy się to z utratą statusu społecznego, gdyż tu wciąż się uważa iż im większa firma tym lepiej.

Taka osoba ryzykuje tym, iż potem do tego systemu nie uda jej się wrócić, a nawet jeśli wróci to już na gorszych warunkach bo tu promuje się pracowników na podstawie ich stażu pracy a nie kwalifikacji czy też wyników.

W tym roku pierwszy japoński startup dostał się do Y-Combinator – AnyPerk – platforma oferująca specjalne oferty i zniżki dla pracowników uczestniczących firm. Startup ten wyszedł z innego lokalnego akceleratora Open Network Lab, operowanym jest przez firmę dla której pracowałam – Digital Garage. Póki co żaden inny startup nie zwojował nic poza granicami Japonii.

AK74 – Telefonia komórkowa, smartfony, mobile – jak rynek japoński różni się od europejskiego? Z jakich usług korzystają młode osoby i jakiego typu telefonami się posługują? Apple i iPhone są pożądanymi markami?

JS – Trudno jest mi porównywać rynek japoński do europejskiego bo o tym drugim wiem mało. Co mnie zdziwiło po przyjeździe do Polski, to duża ilość smartfonów operujących na Window’sie. W Japonii liczy się tylko Android i iOS.

Gdy dowiedziałam się, że pierwszy smartfon mojej mamy jest właśnie na Windows’ie, to zrobiło mi się jej przykro i stwierdziłam, że popełniła jego zakupu z czystej niewiedzy (przyznam jednak, że jako członek sekty ‘Apple’, żal mi jest wszystkich użytkowników sprzętów innych od Jabłuszka).

W Japonii Apple i iPhone nie są markami ‘pożądanymi’, są powszechnie dostępnymi. Jest tu około 30 mln. użytkowników smartfonów, z czego około 30% to iPhone’y a reszta to różne rodzaje Androidów, z czego najpopularniejszy jest Samsung Galaxy. Praktycznie wszyscy używają tu ten sprzęt w sposób ‘smart’ a nie jak zwykły telefon.

Najbardziej popularną aplikacją jest messanger Line, który został pokochany przez Japończyków przez tzw.stamps (obrazki) jakie można ściągać i wysyłać zamiast pisania wiadomości (wyrażają one podstawowe emocje – zadowolenie, gniew, zazdrość etc) W 2012 roku powstało też wiele aplikacji AR jak i również 020 (online to offline).

AK74 – A jak to się stało, że trafiłaś do ekipy organizującej TEDx w Tokyo? Kto uczestniczy w takich spotkaniach? Bardziej firmy czy przedsiębiorcy chcący się podzielić swoimi doświadczeniami?

JS – Jestem ogromną fanką TED. TEDxTokyo jest pierwszą licencjonowaną konferencją TED, która odbyła się poza Kalifornią. Wysyłając zgłoszenie by dołączyć do ekipy organizatorów, zależało mi na tym by przeżyć coś niezwykłego i poznać osoby, które zarażą mnie pozytywną energią.

Nie zawiodłam się. W dniu imprezy przeprowadzałam wywiady ze speaker’ami a relacja z tego była wyświetlana na żywo na największym telebimie w Tokio znajdującym się nad znanym ‘scramble crossing’ w dzielnicy Shibuya. Gdy potem zobaczyłam zdjęcie telebimu i siebie na nim, pomyślałam sobie ‘I made it! Jestem big in Japan’.

Podczas afterparty TED poznałam też partnera projektu TOUCHY, co wpłynęło drastycznie na to jak potoczyło się moje życie post-TED. W TEDxTokyo można uczestniczyć wyłącznie za zaproszeniem i takie osoby są rygorystycznie selekcjonowane. Speakerzy zjeżdżają się z całego świata by ze sceny w 18 minut przekazać swoją ‘ideę wartą rozpowszechniania’. Marzy mi się kiedyś zostać speaker’em TED.

AK74 – Jak dobrze znasz język japoński i jaki rodzaj nauki polecasz osobom, który by chciały go opanować tak jak Ty? Dobrym pomysłem jest skok na głęboką wodę i nauka w Japonii?

JS – Uczę się japońskiego od 19 roku życia, teraz mam 27. Mogę powiedzieć, że znam go płynnie. Zawsze jednak można być jeszcze lepszym. Wciąż napotykam kanji (znaczki pochodzenia chińskiego) których nie znam. Wymowa i gramatyka japońska nie jest trudna. Najwięcej czasu zajmuje nauka systemu piśmiennego.

Jeśli chodzi o naukę mowy, to najlepiej znaleźć sobie partnera japońskiego, który nie mówi po angielsku. Największe szanse na spotkanie takowego są oczywiście w Japonii, także wyjazd tam jest pomysłem sensownym. Jeśli chodzi o pisanie, to najbardziej efektywne (przynajmniej w moim przypadku) jest ciągle, monotonne przepisywanie kanji (w podstawowej wersji jest ich około 3,000).

AK74 – Jakie podstawowe różnice w sposobie życia, spędzania wolnego czasu, konsumpcji możesz wymienić patrząc na swoje doświadczenia z Europy? Faktycznie będąc „gaijin” nie ma szans na głębsze relacje z Japończykami?

JS – A co to jest wolny czas? Kiedy powiedziałam znajomym Japończykom, o tym że moja mama kończy pracę o 16.00, to popatrzyli na mnie z niedowierzaniem i zapytali „A co robi po pracy? Pije?” Praca non-stop nie jest mitem. Ponieważ naprawdę nie mają czasu wolnego, trudno jest im sobie wyobrazić co by z takim czasem zrobili gdyby go mieli. Weekend spędzają w mieście – grają w pachinko (gra automatowa; forma hazardu), robią zakupy, chodzą na karaoke, no i oczywiście do izakaya (japoński pub). Jeśli decydują się na wyjazd poza Tokio to po to aby grać w golfa.

Jako gaijin jak najbardziej można z Japończykiem nawiązać sensowny kontakt. Bardzo w tym pomaga znajomość języka i kultury japońskiej. Jeżeli rozmawiając z Japończykiem będziemy wypowiadać się zbyt bezpośrednio, to on może się wystraszyć. Należy również pamiętać, że jest to kultura mocno kontekstowa – w zależności od miejsca, czasu i towarzystwa Japończycy zachowują się zupełnie inaczej, co może nam się wydać fałszywe.

Dla nich jednak umiejętność tzw.’czytania powietrza’ (z jap.空気を読む) jest walorem, szanowaną i wymaganą umiejętnością. Z Japończykiem konwersuje się miło i przyjemnie, dużo jest owijania w bawełnę, domyślania się co kto miał na myśli i przytakiwania. Sake pomaga dobierać łatwiejsze do rozszyfrowania konstrukcje gramatyczne i słownictwo.

AK74 – Od stycznia będziesz pracowała w dziale marketingu mobilnego w firmie UNIQLO. Czy można użyć porównania „UNIQLO to taka japońska ZARA”? Podobno właściciel tej firmy jest najbotszą osobą w Japonii?

JS – UNIQLO to największa firma odzieżowa w Japonii z wieloletnimi tradycjami. Sklepy UNIQLO znajdują się tu na każdym rogu ulicy a ubrania znane są z dobrej jakości, niskich cen i ponadczasowych, uniwersalnych krojów. Często mówi się, że UNIQLO przypomina bardziej firmę technologiczną niż odzieżową.

Od Zary różni UNIQLO głownie to, że większą uwagę przykłada się tu do jakości a mniej do pogoni za trendami. Istnieje kilka rodzajów włókien syntetycznych, na które UNIQLO ma patent – materiał utrzymujący ciepło (znana i bardzo popularna tu lina Heattech), materiał chroniący przed promieniani UV i taki, który pomaga nam się mniej pocić. Właściciel firmy – Yanai-san – jest najbogatszym człowiekiem w Japonii i jako biznesman uzyskał status celebryty.

Z małego sklepu, który założył jego ojciec w prefekturze Yamaguchi, stworzył odzieżowe imperiom operujące globalnie. Jest osobą niesamowicie zapracowaną ale pomimo tego przesłuchuje każdego nowego pracownika, który dołącza do siedziby głównej firmy w Roppongi. Ja również miałam przyjemność z nim rozmawiać. Od stycznia będę pracować w dziale mobile marketing. Polecam ściągnięcie już istniejących apek, a w szczególności polecam kalendarz UNIQLO.

Natomiast jeśli chodzi o zakupy w UNIQLO, póki co trzeba się w tym celu wybrać do Paryża albo Londynu. Myślę jednak, że albo pod koniec 2013, lub w 2014 roku będzie dostępna sprzedaż online na Europę. Wtedy też jest szansa dla mnie na pracę w europejskiej siedzibie głównej w Paryżu jako ekspat japoński.

AK74 – Jak długo zamierzasz zostać w Japonii? Albo inaczej – myślisz czasami o zmianie otoczenia? Gdzie jest Twoje wymarzone miejsce w którym dobrze się czujesz?

JS – Nie jestem przywiązana do żadnego konkretnego miejsca. Jestem tam, gdzie mam szansę rozwijać się kreatywnie, zawodowo i mogę żyć na poziomie. Ostatnio zmieniając pracę dostałam aż cztery oferty zatrudnienia w Tokio. Kończąc Oxford i szukając pracy w Anglii, która miałaby coś wspólnego z japońskim, nie było łatwo.

Póki co, moje doświadczenie zawodowe jest krótkie a umiejętności najlepiej sprawdzają się na rynku japońskim. Będąc w Tokio jestem tyranem pracy. Jeśli przetrwam w firmie japońskiej jako młoda Europejka, przetrwam wszędzie. Docelowo jednak chciałabym być w Europie, bliżej rodziny.

Polskę od Japonii dzieli tylko jeden kraj – Rosja – jednak wciąż nie ma bezpośrednich lotów Warszawa – Tokio. W przyszłości chciałabym przyczynić się do tego aby więzy pomiędzy krajami dalekowschodnimi a europejskimi się zacieśniały, szczególnie na arenie inwestycji Internetowych oraz nowych technologii.

Póki co zarówno Japonia jak i kraje Europejskie spoglądają w stronę Doliny Krzemowej, a o sobie nawzajem wiedzą niewiele. Będąc w Polsce podczas Bożego Narodzenia, odwiedziłam Warszawę, Poznań i Kraków gdzie spotkałam się z wieloma ambitnymi osobami z branży IT. Znajomych w Japonii zajmującymi się podobnymi projektami już mam. Teraz czas na przedstawienie ich sobie.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę