Szukaj
Zamknij
Wywiady

Krzysztof Wojewodzic (MEN) – Program Cyfrowa Szkoła to początek długiego procesu transformacji metodyki nauczania

krzysztof_wojewodzic_ak74_blog

AK74 – Krzyśku wiele się zmieniło od czasu ostatniego wywiadu: ministrowie w MEN i MAiC, rynek podręczników, technologia. Co się udało zrobić z planowanych działań?

Krzysztof Wojewodzic – Nowa Minister Edukacji, Joanna Kluzik-Rostkowska, popiera projekt Cyfrowej Szkoły. Spotkała się ze wszystkimi Partnerami projektu e-podręczniki. Zaproponowała nawet pewne dodatkowe funkcje, na razie jednak nie chcę zdradzać naszych planów…

Na dzisiaj mamy beta wersję platformy epodreczniki.pl, 36 modułów, 8 rozdziałów, 55 elementów interaktywnych i 191 ilustracji na platformie. Została też napisana duża część treści, które jeszcze nie znalazły się jeszcze na publicznej platformie.

Zupełnie zmieniliśmy także wygląd drugiej naszej platformy – Scholaris. Dodano kilka tysięcy e-zasobów, poprawiono wyszukiwanie, dostosowano portal do urządzeń mobilnych i standardów WCAG.

AK74 – Jak idą szkolenia nauczycieli? Wiecie już gdzie jest wąskie gardło projektu (albo gardła)? Budżet, mentalność a może ZNP?

KW – Szkolenia cieszą się ogromnym powodzeniem. Formuła jest innowacyjna, gdyż polega na tworzeniu sieci międzyszkolnych, wzajemnym uczeniu się, tworzeniu blogów, wymiany pomysłów (na kształt Superbelfrzy RP). Do e-podręcznika, pod koniec roku, dostępne będą bezpłatne szkolenia dla każdego nauczyciela.

AK74 – Wydawcy nadal uważają, że państwo robi im konkurencję i pozywają polski rząd do Brukseli? Myślicie o tym co będzie jak Unia stwierdzi, że mają rację?

Komisja Europejska i Unesco już przyznały rację i wsparły MEN w dążeniach do unowocześnia polskiej szkoły. Wspaniałe wyniki w PISA w matematyce i czytaniu bardzo cieszą, ale to przecież nowe technologie będą stanowiły m.in. o przewadze polskiej gospodarki za 20 lat. Dlatego Cyfrowa Szkoła cieszy się dobrą opinią za granicą. Prezentowany niedawno na Online Educa Berlin projekt e-podręczników zyskał pozytywne recenzje.

AK74 – Czy coś zmieniło się w samej koncepcji e-podręcznika? Minęło trochę czasu, technologia staniała pewnie, są na rynku polskim producenci, którzy bardzo ochoczo by znaleźli się na liście MENu jako oficjalny dostawca tabletów – czujecie naciski?

Już dotychczas nasze interfejsy były bardzo chwalone. Mimo to, na najbliższą odsłonę e-podręczników przygotowujemy zupełnie nowe układy treści, jeszcze bardziej responsywne, jeszcze bardziej czytelne na tabletach, czytnikach i laptopach. Przygotowujemy też nowe ćwiczenia interaktywne.

Opracowany jest proces edycyjny umożliwia tworzenie treści e-podręcznika, które platforma epodreczniki.pl dostosowuje do różnych formatów off-line, w tym PDF do druku, ePUB na elektroniczne czytniki oraz w najbliższych miesiącach ODT umożliwiając edycję treści e-podręcznika.

Takie formaty off-line mają wiele ograniczeń, ale z dotychczasowych obserwacji wynika, że taką formą dystrybucji treści e-podręcznika są zainteresowani w szczególności nauczyciele.

Odnośnie nacisków producentów sprzętu. To stracony czas. Ministerstwo Edukacji już dawno podjęło decyzję, że nie będzie rekomendować konkretnego sprzętu. Szkoła musi sama umieć wybrać urządzenia dostosowane do potrzeb uczniów i nauczycieli. W Cyfrowej Szkole sprawdziła się autonomia szkół w doborze sprzętu jedna szkoła chce tablety, inna laptopy, jeszcze inna chce rzutnik w każdej klasie, bo laptopy i tablety już ma.

Są jednak standardy, które powinny obowiązywać w każdej szkole, np. szybka, dobrze zarządzana sieć. Zadaniem MEN jest te standardy wyznaczać. Chciałbym, by w konsultacjach tych standardów wzięło udział jak najszersze grono ekspertów.

AK74 – Co polskiemu nauczaniu dała „Cyfrowa Szkoła”? Dał odpowiedzi na pytania, które sobie zadawaliście? Bo to był pilotaż sprzętowy a do 2015 roku ma trwać sam projekt. Czyli pierwsze poważne wnioski powinniście już mieć.

Pierwsze raporty (i same szkoły) mówią o tym, że Cyfrowa Szkoła przyniosła pozytywne reakcje. Doceniono autonomię w wyborze sprzętu, kompleksowość programu, otwartość technologiczną e-podręczników…

W 2014-2020 roku musimy myśleć o Cyfrowej Szkole jako o kompleksowym programie wdrażania TIK: Treści to e-podręczniki i Scholaris, Infrastruktura to wyposażenie szkół w szybkie WiFi w każdej szkole i pracownie komputerowe w klasie, wreszcie Kompetencje – szkolenia nauczycieli.

W 2014-2020 będziemy mieli dwa ważne Programy: POWER (Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój) – w ramach niego będzie realizowana Cyfrowa Szkoła. POPC (Program Operacyjny Polska Cyfrowa) – w ramach tego projektu liczę na stworzenie sieci szkieletowej w każdej gminie (światłowody!).

AK74 – Kiedy zapytałem Cię czym będzie e-podręcznik odpowiedziałeś „nie będzie PDFem na sterydach!” To zapytam się ponownie: czym jest polski e-podręcznik AD 2014? Jak wygląda, jak się nim posługują uczniowie, w czym tkwi jego przewaga nad innymi produktami?

Zrobiliśmy niedawno badania fokusowe e-podręczników. Dla większości uczniów było to pierwsze zetknięcie z e-podręcznikami (niektórzy mieli kontakt z WSiPnet). Na badanie wchodzili z nastawieniem „e-podręcznik, co to jest?”, wychodzili z nastawieniem „Chcę by e-podręczniki zastąpiły podręczniki papierowe w szkole i w domu” – wydaje mi się, że to najlepsze odzwierciedlenie tego, jak posługują się nim uczniowie i w czym będzie tkwiła jego przewaga. Będzie naturalnym środowiskiem dla ucznia.

Chcę jednak podkreślić, że nie chodzi o spędzanie przy komputerze 4-5 godzin w szkole. Komputer jest dodatkiem i narzędziem, jak piórnik i zeszyt, tyle, że daje więcej możliwości.

AK74 – Mobile wkroczył już do szkół i naszych domów – nawet nie tablety tylko smartfony wypierają komputery z wielu miejsc i stają się sprzętem „pierwszego wyboru”. Odnotowujecie to i uwzględniacie te zmiany w rozwoju e-podręczników?

Przypominam, że Steve Jobs przedstawił tablet jako urządzenie, które uzupełnia smartfon i komputer. Wejście z ‘mobile’ na epodreczniki.pl to wciąż jednocyfrowy procent użytkowników. Zmiany w rozwoju e-podręczników uwzględniane są w ciągłym procesie projektowania i tworzenia nowych wersji platformy e-podreczniki.pl.

W odpowiedzi na wiele różnych pytań udostępniony został blog dla uczniów, nauczycieli i rodziców zainteresowanych szczegółami technologicznymi stojącymi za e-podręcznikami: blog.epodreczniki.pcss.pl. W tym roku odpalimy też dedykowane aplikacje na Androida, iOS i Windows Phone.

AK74 – Edukacja w Polsce to prawdziwe pole minowe. Niedawno fala krytyki spadła na rząd Premiera Tuska przy okazji posyłania do szkół sześciolatków. Szkoły są dotknięte problemami finansowania przez gminy (a raczej jego braku) oraz sytuacją demograficzną kraju. Może e-podręczniki to ostatni temat, jakim się powinien obecnie zajmować MEN?

Zajmuję się e-zasobami edukacyjnymi i nie wykraczam poza swój obszar zainteresowań. Są przykłady, że nowe technologie mogą zmieniać edukację, jak Salman Khan i Khan Academy. Staram się zrobić wszystko, by tak się stało.

AK74 – Mamy początek 2014 roku – patrzysz na to co zostało powiedziane, zaplanowane i zrobione przy okazji projektu „Cyfrowa Szkoła” i myślisz sobie…?

Myślę, że Cyfrowa Szkoła, to początek długiego procesu transformacji metodyki nauczania. Około 2041 roku, zniknie podział na klasy, uczniowie będą uczyć się we własnym tempie, będą zdobywać wiedzę ze znacznie większym zrozumieniem.

Czas wykładów zostanie ograniczony do minimum, więc nauczyciel będzie efektywniej spędzał czas z uczniem. Uczniowie będą uczyć się od siebie nawzajem, rozwijając się społecznie. Myślę, że jesteśmy na samym początku drogi odchodzenia od modelu klasowo-lekcyjnego.

  • Maciej Wiercioch

    Jak zwykle wysoki poziom, gratuluję tekstu. Jednak co do naszej edukacji… w wywiadzie padają słowa ‚to nowe technologie będą stanowiły m.in. o przewadze polskiej gospodarki za 20 lat’. I ok, nieważne jakie mam zdanie na temat e-podręczników (niezbyt dobre), ale to, że młodzież będzie korzystała z elektronicznych wersji, z serwisów internetowych i tym podobnych nie oznacza, że będą odpowiednio zaznajomieni z nowymi technologiami. Zamiast wprowadzać nowinki do naszych szkół może poprawilibyśmy to co już jest, a działa okropnie? Ostatnio miało miejsce wydarzenie, godzina kodowania, B. Obama nadał ogłoszenie w którym zachęcał wszystkich uczniów i studentów by wzięli w nim udział bo umiejętność programowania będzie w przyszłości jedną z bardziej porządanych przez pracodawców (w wielu branżach) i wpłynie na gospodarkę całego kraju. Polskie szkoły nielicznie wzięły udział w tej akcji, bariery językowej nie było bo ja i kilka innych osób spędziło parę godzin nad przygotowaniem tłumaczeń. I tutaj leży problem, nie chodzi o to by wychować pokolenie konsumentów elektronicznych treści, chodzi o to by wychować pokolenie zdolne do tworzenia takich treści. A jak to wygląda w naszym kraju? W wielu szkołach nie ma lekcji informatyki, jest technologia informacyjna. Trochę dziwne, skoro już doszliśmy do wniosku, że to nowe technologie będą stanowiły o przewadze gospodarczej. Nawet, gdy istnieją lekcje informatyki to w bardzo wielu przypadkach są one prowadzone przez nauczycieli biologii, wfu, matematyki, którym zwyczajnie brakowało godzin do etatu. Belfrzy po szybkich kursach, błahe rozwiązanie a przecież mówimy o bardzo ważnej dziedzinie, prawda? W liceach uczy się formatowania tekstu, tworzenia śmiesznych fotomontaży i tak dalej. Jednocześnie wymagania maturalne są już całkiem konkretne, wymagana jest umiejętność programowania, algorytmiki, tworzenia i zarządzania bazami danych. Dwa odmienne światy. Ktoś powie, że przecież do matury to i tak trzeba się uczyć nie tylko w szkole, przyjmuję to, ale nie przyjmuję tego, że istnieje tylko jedno repetytorium do matury z informatyki (wydawnictwa GREG), które omawia zarówno materiał przewidziany przed podstawę programową (strata czasu) i materiał przewidziany przez wymagania maturalne. Ale z powodów ekonomicznych druga część jest zrobiona po łebkach, omówiony jest tylko jeden język programowania, dziwnym trafem najstarszy z dostępnych – Pascal. Przepraszam, może jeszcze 20 lat temu to było coś. Ale teraz składnia tego języka jest zwyczajnie przestarzała (w końcu to już ponad 40 lat) i język ten nie jest używany w dzisiejszym świecie, więc po co uczyć czegoś co nigdy nikomu się nie przyda (na 100%)? No dobra, można kupić przecież książki do nauki programowania, tworzenia baz danych, algorytmiki i po prostu wybrać z nich wiedzę potrzebną do zdania matury. Jasne, tylko, że cena książek informatycznych to często 160 – 200 złotych… Argument chyba wystarczający. Wróćmy jeszcze na chwilę do tego nad czym bezpośrednio czuwa MEN. Dokument mówiący o tym jakich języków programowania będzie można używać w danym roku na maturze z informatyki. Macie rok na przygotowanie kolejnej matury, dlaczego w końcu nie przeczytacie w wikipedii czym jest język programowania, środowisko programowania i kompilator? Bo to aż wstyd, że na oficjalnym, podpisanym przez urzędników dokumentem są odstawiane takie buble.

    Tworzymy pokolenie konsumentów. To nam nie da przewagi gospodarczej. W żaden sposób. Zadbajcie o naukę informatyki. Wprowadźcie zmiany w maturze z informatyki (wprowadzenie języków interpretowanych, napisanie nowych zadań a nie co roku ten sam schemat). A wtedy, może, będziemy mogli zacząć myśleć o przewadze gospodarczej uzyskanej przez wykorzystanie nowych technologii.

    Ja wiem, że łatwiej jest wprowadzić coś nowego bo wszystkie niedociągnięcia można wtedy spychać na młody wiek projektu. Dużo trudniej jest coś poprawić. Ale chyba nie jesteście tylko od łatwych spraw, nie?

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę