Szukaj
Zamknij
Bez kategorii

Legia Lab – nowe miejsce dla startupów

Artur Kurasiński – Legia w 2016 roku ogłosiła, że otwiera sekcję e-sportową. Jako klub sportowy to dość logiczny krok mający na celu przyciągnięcie osób młodych. Teraz słyszę, że ten sam klub otwiera inkubator startupów technologicznych. Brzmi to bardzo ciekawie niemniej jaki to ma związek z klubem sportowym?

Tomasz Zahorski (Pełnomocnik Zarządu Legii Warszawa) – Nie jesteśmy aż tak innowacyjni żeby robić to jako pierwszy klub sportowy na świecie. Trend, jak to często bywa przyszedł ze Stanów, gdzie takie kluby jak Los Angeles Dodgers w baseballu, czy Dallas Mavericks w koszykówce, którego właścicielem jest znany inwestor Marc Cuban, od dobrych kilku lat pracują z sukcesami ze startupami, a ten pierwszy stworzył pionierski sportowy inkubator.

Z kolei w Europie od mniej więcej dwóch lat można zaobserwować podobne zjawisko. Barca Innovation Hub, czy Arsenal Innovation Lab mają swoją ofertę dla start’upów, a Bayern Monachium zorganizował w zeszłym rok hackathon. Benfica Lizbona natomiast współpracuje z akceleratorem Kick Up.

My zaczęliśmy myśleć o tym kierunku już kilka lat temu projektując nasz drugi dom –  Legia Training Center. Chcieliśmy aby znalazło się w nim miejsce dla innowacyjnych projektów  z naszej branży. Do czasu jego wybudowania w 2020 r. analizujemy jeszcze szczegółowo różne warianty współpracy ze środowiskiem startupowym, ale już teraz staramy się na nie otwierać.

Piotr Żmijewski (kierownik Centrum Badawczo – Rozwojowego Legia Lab) – Poszukiwanie przewagi konkurencyjnej uzyskiwanej dzięki wiedzy i technologii jest naturalnym sposobem na poprawę pozycji i warunków rywalizacji Legii o sukcesy sportowe, zwłaszcza gdy dysponuje się znacząco mniejszym budżetem niż kluby z wielu europejskich lig.

Ośrodek Legia Lab – wizualizacja

Klub to oczywiście zawodnicy, trenerzy, sztaby drużyn, ale też cały potencjał legijnej społeczności. Społeczność Legii to także pasjonaci sportu, inżynierowie, innowatorzy i przedsiębiorcy, ogromna rzesza kibiców, która na co dzień jest aktywna i korzysta z różnych nowinek.

Legia Lab może być płaszczyzną łączącą potrzeby i możliwości, pasję ludzi i szansę na udowodnienie, że potrafimy być innowacyjni jako społeczeństwo, i jako klub.

Klub sportowy to również potencjalny inwestor i odbiorca technologii, czyli podmiot żywo zainteresowany wdrożeniem rozwiązań podnoszących efektywność szkolenia i wyniki sportowe.

Zasoby klubu, procesy, infrastruktura treningowa to znakomity poligon, żeby sprawdzić działania nowych, innowacyjnych rozwiązań – w ślad za udostępnieniem tych zasobów, klub w naturalny sposób jest zainteresowany współpracą i dalszą akceleracją rozwiązań opracowanych przez startupy.

Żeby zapewnić stabilne możliwości funkcjonowania podmiotu jakim jest klub sportowy, warto także dywersyfikować źródła przychodu, tak aby finanse nie były związane tylko z wynikiem sportowym.

Współpraca przy zwiększaniu skali biznesu startupów może być jednym z takich działań, choć z oczywistych względów nie zakładamy, że to ma być jakaś żyła złota.  

Działania badawcze Legii Warszawa to również grodzenie danych i analizy, które pozwolą odpowiedzieć na pytania przyszłości oraz utrzymać tempo wobec nadchodzących wyzwań. Możliwy inkubator w Legia Training Center mógłby nas w tym wspomagać.

Ośrodek Legia Lab – wizualizacja

Model tworzenia akceleratorów czy inkubatorów przez różne firmy i korporacje jest nawet w Polsce dość popularny. Problemem są jednak wyniki takich partnerstw. Bardzo ciężko wskazać inicjatywę, która zakończyła się sukcesem. Dlaczego wam się ma to udać? Nie jesteście firmą technologiczną czy nawet bankiem a klubem sportowym…

Piotr Żmijewski  Zakładamy na razie, że nasze centrum badawczo-rozwojowe będzie w większym stopniu pełniło rolę huba i animatora w ekosystemie podmiotów wspierających rozwój startupów.

Klub taki jak Legia jest odbiorcą technologii oraz posiada faktyczne możliwości przetestowania i rozwijania rozwiązań w ich naturalnym środowisku.

Trenerzy, zawodnicy, lekarze, fizjoterapeuci, analitycy, pracownicy naukowi – wszyscy posiadają wieloletnie doświadczenie, które warto wykorzystać.   Właśnie ta motywacja i unikalne warunki mogą stanowić o sukcesie projektu. Jest oczywiście wiele istotnych wyzwań i problemów do rozwiązania, ale widzimy więcej szans i przewag.

Tomasz Zahorski – Startupy związane w jakimś stopniu ze sportem, czy zdrowiem już od jakiegoś czasu pukają do naszych drzwi i będą robić to coraz częściej, więc chcemy mieć na nie konkretny pomysł, a nie każdorazowo się zastanawiać, czy przypadkiem nie odprawiamy z kwitkiem jakiejś perełki… Jednocześnie zdajemy sobie w pełni sprawę, że nie powinniśmy oczekiwać na tym froncie cudów, szczególnie na początku. 

Legia Training Center

Oglądałem wizualizację ośrodka. Wygląda wspaniale. Mam nawet wątpliwości czy aż takie wyposażenie i sprzęt są potrzebne młodym spółkom technologicznym z którymi chcecie pracować. Czy inne kluby takie jak Real, Ajax czy Milan też współpracują ze startupami?

Tomasz Zahorski -Dla jasności – Legia Training Center będziemy wyposażać pod potrzeby klubu oraz naszych pracowników i zawodników. To oni są głównymi odbiorcami tej, jak Pan to zauważył, imponującej, infrastruktury.

Natomiast jeżeli w jakimś zakresie będzie ona mogła być przydatna dla naszych startupowych partnerów to tylko ucieszymy się z takiej wartości dodanej. A inne kluby posiadające swoje nowoczesne ośrodki treningowe jak najbardziej zaczynają współpracować ze startupami.

Co więcej, znam już przykłady startupów, które zostały założone przez pracowników klubu – np. wieloletni szef greenkeeperów ( osoby zajmujące się murawami stadionów i boisk treningowych ) Arsenalu Londyn założył startup, który oferuje aplikację do analizowania oraz optymalizacji stanu murawy i dopasowania do niej konkretnych obciążeń treningowych. Będą zresztą gościć na naszym Science4Football.

Piotr Żmijewski -Jednym z ciekawszych przekładów jest FC Barcelona i jej wspomniany już wcześniej Barca Innovation Hub – to miejsce, które już od dwóch lat współpracuje z licznymi podmiotami, począwszy od wysoko-wyspecjalizowanych szpitali i klinik, uniwersytetów, angażując inne kluby, po spółki technologiczne i inwestorów.

Stworzyło dogodne warunki do współpracy trenerów, naukowców, innowatorów – rezultatem tego było przynajmniej osim projektów startupowych. Chcemy, aby podobną drogą szła  Legia tworząc unikalną płaszczyznę współpracy w tej części Europy.

Powiedzmy, że jako startup skuszę się na współpracę z LegiaLab. Wymyślę nowe zastosowanie beaconów podczas treningów i tym samym pojawi się gotowy produkt. Całość powstanie we współpracy z wami czyli Legią Warszawa. Czy jest zatem szansa żeby z finałowego produktu korzystały inne kluby (konkurencja)?

Piotr Żmijewski – W pierwszym etapie należy ocenić wagę korzyści, a jeśli współpraca będzie symetryczna, określić zasady udostępnienia, komercjalizacji i upowszechnienia wdrożeń. Można oczekiwać, że wiele rozwiązań będzie służyło ograniczeniu urazów lub ich bardziej efektywnemu leczeniu.

Dalej, cześć rozwiązań może służyć nie tylko piłkarzom, ale także szeroko pojętemu rynkowi zdrowia i fitness, czy zdalnemu monitorowaniu postępów leczenia i usprawniania. W interesie nas wszystkich jest, aby takie rozwiązania znalazły szeroką dostępność.

Działalność sportową i badawczą prowadzimy w duchu społecznej odpowiedzialności. Te rozwiązania, które służą harmonijnemu rozwojowi dzieci i młodzieży, przyczyniają się do ograniczenia zjawisk negatywnych, wspierają wartości jakie niesie sport, powinny być powszechnie dostępne. Działania związane z akceleracją to także upowszechnienia rozwiązań w możliwie największej skali – tak to przyjmujemy.

W niektórych przypadkach, będziemy wręcz zapraszać kluby do współpracy – dotyczy to m.in. rozwiązań ukierunkowanych na efektywną identyfikację i wspieranie talentów sportowych, w tym ograniczenia zjawiska przedwczesnego wykluczania młodych zawodników, którzy są tzw. „late developers” czy minimalizacja zjawiska „efektu wieku kalendarzowego”, a dalej prewencja urazów. To działania z korzyścią dla całej polskiej piłki nożnej, na pewno warto zadbać o jak najszersze implementacje rozwiązań naszych startupów.

Tomasz Zahorski -Dokładnie taka jest nasza filozofia. Pamiętajmy też, że wszyscy powinniśmy dążyć ku temu aby polski futbol i polska liga, która już jest naprawdę fajnym produktem także dzięki nowoczesnym technologiom transmisyjnym, stawały się coraz silniejsze sportowo.

Oczywiście, my jako Legia chcemy zawsze wygrywać, ale zależy nam na silnej konkurencji, bo to będzie napędzało także nas. Tylko wtedy będziemy mieli szansę na lepsze wyniki w bardzo konkurencyjnych rozgrywkach europejskich.

Natomiast oczywiście będą też pewnie takie sytuacje, że coś co opracuje Legia Lab lub współpracujący z nami startup, będziemy chcieli najpierw mocno zdyskontować wewnętrznie. Ale nie ma co za bardzo teoretyzować – najważniejsze żebyśmy mieli realne i przydatne efekty pracy w kolejnych latach.

Co dokładnie poza budynkami i wyposażeniem oferujcie startupom? Jest na przykład szansa na testowanie sprzętu na zawodnikach pierwszego składu Legii?

Piotr Żmijewski -Pracujemy nad szczegółowym zakresem naszej „oferty”. Bez wątpienia będziemy chcieli dawać coś, co faktycznie wspomoże rozwój idei czy prototypu lub pozwoli doskonalić produkt, a docelowo zwiększy skalę biznesu.  

Proszę mieć na uwadze, że ostatecznie nie chodzi o testowanie zawodników, tylko udoskonalenie rozwiązania – czasem jest to innowacja produktowa, a czasem procesowa. Czy piłkarze będą ostatecznymi odbiorcami, to też kwestia indywidualna.

Legia Warszawa to wielosekcyjny klub, piłka nożna jest najważniejsza bo to najbardziej popularny sport na świecie, ale możliwa jest też praca ze sportowcami z innych dyscyplin.

Tomasz Zahorski

Czy będzie szansa? W Legia Training Center i Legia Lab chcemy stworzyć takie warunki, które będą maksymalizowały wykorzystanie szans. W piłce nożnej często jedna bramka decyduje o wielkim sukcesie, niespodziance, historycznym wyniku, a jednocześnie wielkich pieniądzach. To najbardziej nieprzewidywalny ze sportów zespołowych. Właśnie ta dosyć duża nieprzewidywalność i ciężka pracy nakierowana na wykorzystanie okazji, są także elementami łączącymi nas ze światem startupów.

Kto powinien (i jak) zgłaszać się do LegiaLab? Na jakich startupach wam najbardziej zależy?

Piotr Żmijewski – Ze względu na doświadczenie i warunki, w pierwszej kolejności chcemy wspierać startupy typowo sportowe, które cechują się dużą innowacyjnością rozwiązania i dostatecznym potencjałem skalowalności, przy akceptowalnym ryzyku i satysfakcjonującej stopie zwrotu z inwestycji.

W agendzie badawczej zachowaliśmy drożność z krajową inteligentną specjalizacją, to tzw. „KIS 2: Zdrowe społeczeństwo”. Natomiast, dostrzegamy synergię i wartości z dyfuzji innowacji z obszarów: sensorów (w tym biosensory) i inteligentnych sieci sensorowych, inteligentnych technologii kreacyjnych, Internetu rzeczy i rzeczywistości rozszerzonej.

Być brzmi to futurystycznie, ale te właśnie obszary już są nasycane nowinkami wpływającymi na nasze codzienne życie i aktywność zawodową, sport czeka jeszcze na pokonanie barier.

Tomasz Zahorski –Bez wątpienia najbardziej interesujące są dla nas przedsięwzięcia, który w jakiś sposób mogą pomóc naszym zawodnikom i członkom sztabów szkoleniowych. Jeżeli dzięki takiemu rozwiązaniu mamy realne szanse na uzyskanie kilku dodatkowych procent w wydajności piłkarskiej, przygotowaniu fizycznym, w lepszym szkoleniu, rozumieniu gry, podejmowaniu decyzji, analizowaniu rywala, czy przygotowaniu mentalnym do gry na najwyższym poziomie, to naszym obowiązkiem jest przyjrzenie się takiemu rozwiązaniu.

Wspomnieliście już o konferencji Science4Football, którą organizujecie wraz z EY, Czym jest ten event i kto powinien się na niej pojawić i dlaczego?

Tomasz Zahorski – Science4Football adresowany jest do tych, którzy mają świadomość jak ważną rolę w dzisiejszym  futbolu i sporcie odgrywa nauka, wiedza, technologia oraz wiedzą, że trzeba podnosić swoje kompetencje. Piłka nożna i sport już teraz i w przyszłości będą bardzo doceniały takich ludzi.

Przy okazji drugiej edycji Science4Football, w tym dzięki współpracy z EYnnovation postanowiliśmy też  wypróbować formułę Startup Challenge. To konkurs, w którym uczestniczyć mogą startupy posiadające już rozwiązanie prototypowe, które można zaadresować do sportu, w szczególności piłki nożnej. Więcej szczegółów i zasady zgłoszeń można znaleźć na stronie www.Science4Football.com.

Widzimy, że brakuje takich wydarzeń na krajowej scenie. Sport to bardzo szybo rosnąca i ważna część naszej gospodarki, dlatego staramy się wspierać środowisko innowacji w sporcie, również poprzez podkreślenie konieczności uruchomienia programów finansowania z takich instytucji jak PARP, Narodowe Centrum Nauki, czy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

Te agencje udzielają dobrego wsparcia w wielu obszarach. Natomiast sport, przy swojej dużej wadze społecznej i gospodarczej, pozostaje jakby niedoceniony.Tym bardziej cieszymy się, że PARP już zainteresował się wydarzeniem i został Partnerem Przedsiębiorczości Science4Football.

Inwestycje w sportowe innowacje na świecie bardzo szybka rosną i  nie możemy pozostać w tyle.  Polscy przedsiębiorcy i naukowcy to ambitni ludzie, stwórzmy szanse i warunki, żeby mogli to udowodnić i żeby w Polsce narodził się pierwszy sportowy jednorożec technologiczny.

Startup Challange podczas Science4Football jest więc zwróceniem uwagi na scenę innowacji okołosportowych i wyrazem wsparcia dla zdolnych przedsiębiorców.

Podobnie jak w sporcie dokonuje się skautingu talentów, tak w czasie kongresu wyszukujemy podmioty o największym potencjale. A po kongresie pierwszym krokiem w ramach współpracy będzie wspólna wizyta w słynnym AC Milan, a następnie kontynuacja praktycznej współpracy w Legia Trening Center.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę