Szukaj
Zamknij
Wywiady

Leszek Orzechowski (Space is More) – Polacy czują głód kosmosu.

Artur Kurasiński – Po co poświęca się i tworzy się projekt kolonii na Marsie?

Leszek Orzechowski (Founder, CEO w Space is More Ltd.) – Ktoś powie, że rok z życia swój i 18 innych osób w naszym przypadku, ale ja bym chyba jednak z oburzeniem odparł – ja nie poświęcam niczego! Ja inwestuje w przyszłość ;) Ale jest to prawda, że nad całym zagadnieniem badawczym i projektowym zaczęliśmy pracę w listopadzie 2018 roku…znaczy sporej grupie młodych inżynierów zajął tyle, że niektórzy pokończyli studia, zaczęli doktoraty albo w ogóle zaczęli pracę w Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Czy zadania postawione przed uczestnikami konkursu Mars Colony Prize w którym zajeliście z projektem „Twardowsky” drugie miejsce były realistyczne czy skrojone po to żeby uczestnicy po prostu dobrze się bawili?

Było to z pewnością ekscytujące zagadnienie badawcze i projektowe – więc  fun był zdecydowanie. Naszym zadaniem było opracować technologiczną, architektoniczną, ekonomiczną i społeczną koncepcje kolonii marsjańskiej na 1000 osób, która powstałaby za około 50-60 lat. Ale czy to realistyczne myśląc, że w ciągu 50 lat zbuduje się kolonie na Marsie dla tyle osób?

50 lat temu wylądowaliśmy na Księżycu…56  lat wcześniej odbył się pierwszy lot braci Wright. Za 50 lat obstawiałbym naprawdę spore zabudowania na Księżycu, a na Marsie i jego orbicie placówki badawcze. Tak czy inaczej temat był jasny i wedle naszych szacunków (wyliczeniami bym tego nie nazwał) to chyba inwestorem musiało być G8 i ostro pakować w to kasę, by taka inwestycja mogła powstać.

Nie zrozum mnie źle- technologia by stworzyć taką kolonię istnieje już dziś i na tym się skupiliśmy – ale sam transport potrzebnych narzędzi i robotów, by kolonia w ogóle powoli sama zaczęła się rozwijać to setki miliardów dolarów.

Potem będzie lepiej jeśli chodzi o samowystarczalność i możliwości produkcji dóbr, co zresztą wykazaliśmy – jednak ta płaska część krzywej wykładniczej mówiąca o tej produkcji dóbr, jedzenia i innych zasobów na potrzeby kolonii jasno mówi, że wpierw większość musiałaby sprowadzić z Ziemi i to są astronomiczne koszta – da się tylko drogo.

Fot. materiały prasowe ‚Twardowsky’

Skąd w Polakach taka tęsknota za kosmosem? Polacy piastują ważne stanowiska w ESA, budujemy habitaty pod Piłą (Lunares), konstruujemy satelity i  łaziki. Przestrzeń wyzwala w nas jakieś poczucie tęsknoty za wolnością?

Trzeba przyznać, że od paru lat rozwijamy się jak szaleni. Super sprawa, naprawdę! Przemysł kosmiczny ma to do siebie, że pracę w nim znajdzie praktycznie każda osoba z wyższym wykształceniem – inżynier każdego rodzaju, biotechnolog, lekarz, programista, publicysta, ekonomista, prawnik, psycholog, manager, geolog czy fizyk. I każdy robi co chciał jako dziecko – pchać w kierunku nieznanego, poza Ziemię.

A Polacy trzeba przyznać, że i są dobrze wykształceni i dobrze kombinują, a tego chwilowo potrzeba w przemyśle kosmicznym – nieszablonowego podejścia, by zbadać nowe aspekty eksploracji kosmosu. Badanie Księżyca? Wyślemy ze Scanway’em cubesata na orbitę naszego satelity (w przyszłości), badnia Marsa? Wyślemy cubeaty Sat Revolution przy współpracy z Virgin Galactic (w przyszłosći). Jak mają wyglądać elementy bazy księżycowej? Zbadajmy do w Pile w placówce badawczej  LunAres  przy współpracy z MIT i zaprzyjaźnionymi agencjami kosmicznymi (wiem co mówię, kieruję pracami placówki).

Trzeba korzystać z zasobów Księżyca i pobliskich asteroid? Zapytaj Gordona Wasilewskiego, który po AHG zajmuje się górnictwem kosmicznym i jest w tym pieruńsko dobry.  Astronika wbijała się kretem w Marsa, Polskie uczelnie robią najlepsze studenckie łaziki (masowo!), polskie sensory są na Curiosity… i pytanie ciągle skąd to? Chyba z głodu. Z głodu bycia częścią podboju kosmosu.

Nasze koncepcje wygrywają konkursy, a prototypy różnych  technologii są obiecujące, ale to daleka droga zanim coś porządnie zadziała w kosmosie o czym przekonało się i Sat  Revolution z ich pierwszym satelitą oraz ostatnio przez niekorzystny zbieg wypadków Astronika ze swoim marsjańskim kretem. W przemyśle kosmicznym potrzeba innowacji i nowych rozwiązań – a nam jako nowym graczom nie pozostaje nic innego jak właśnie je testować i forsować, by stworzyć nową, własną jakość. Ad Astra per Aspera chciałoby się rzec.

Studenci i absolwenci Politechniki Wrocławskiej w JPL (Laboratorium Napędu Odrzutowego) NASA – źródło: Facebook Art B. Chmielewski
Fot. materiały prasowe ‚Twardowsky’

Elon Musk buduje rakiety chce polecieć na Marsa. NASA niedawno oznajmiła, że jest gotowa do założenia bazy na Księżycu. Bezos i Branson ścigają się w turystyce kosmicznej i wynoszeniu ludzi na orbitę. Miliarderzy mają za dużo pieniędzy czy po prostu nastała jakiś gwiezdna gorączka?

Miliarderom zgodnie wydaje się, że kosmos to powtórka z bańki dotcom. I oni o tym wiedzą od chwili ery szału, który zaowocował Googlem, PayPalem, czy Amazonem – firma Muska, Bransona i Bezosa nie powstała wczoraj, a na początku lat dwutysięcznych. Panowie wiedzieli w co inwestują – w kolejną rewolucje.

Tak jak Amazon dał nam dostęp do dóbr poprzez internet i przy okazji pozwolił milionom interesom rozwinąć się w internecie, tak Bezos otwarcie mówi, że jego celem nie jest turystyka, a stworzenie sytemu dostaw na Księżyc i na orbitę – takiego Amazona w kosmosie.

Jeśli ktoś będzie miał biznes do zrobienia na Księżycu to w końcu będzie miał spedycje, by mu przewieźć ładunek. Bezos, jak to sam ujmuje, tworzy możliwości dla rozwoju kosmicznej gospodarki. Właśnie byliśmy na jego przemówieniu w Waszyngtonie podczas  International Astronautical Congress,  gdzie ogłosił konsorcjum wraz z Boeingiem i Lockheed Martinem na zaprojektowanie wraz z jego firmą Blue Orgin lądownika księżycowego dla astronautów NASA dla misji Artemis.

Branson też nie zostaje dłużny – turystyka kosmiczna jak bajbardziej – Virgin Galactic ma polecić w przyszłym roku – ale Virgin Orbit, czyli firma zajmująca się wynszeniem w przyszłości ładunkow, już podpisała z polakami list intencyjny o wynesieniu naszych cubesatów na Marsa.

A Musk? On lubi działać pod prąd. Nie zmienił nastawienia, nawet jak NASA zmieniło cel z Marsa na Księżyc. On tylko dodał, że dla rozgrzewki dokonają misji na Księżyc i będą gotowi wysłać astronautów NASA na naszego satelitę z ich Starshipem. Teraz to już tylko można oprzeć się w fotelu i oglądać wyścig Musk vs Bezos i przyjaciele. Ale tym razem postawiłbym pieniądze na Bezosa, a Muskowi pozostawiłbym pierwsze lądowanie na Marsie. Tak bym obstawiał.

W „Interstellar” jest taka scena kiedy Cooper grany przez Matthew McConaughey mówi: „ We used to look up at the sky and wonder at our place in the stars, now we just look down and worry about our place in the dirt”. Strasznie mnie ta fraza poruszyła. Nie masz wrażenia, że to co dzieje się mediach społecznościowych czy technologii w stosunku do tego czego dokonaliśmy jako ludzkość w 1969 roku posyłając człowieka na Księżyc to jakiś takie mdłe i mało ważne?

Heh…lubię ten cytat bo jest bardzo dramatyczny i faktycznie w jakiś sposób odpowiada naszym czasom…ale, ale…prawda jest taka, że dzięki temu, że spojrzeliśmy w gwiazdy i umiejscowiliśmy tam satelity to mamy GPS, znamy pogodę i dowiedzieliśmy się o zmianach klimatu i jego powodach. Interstellar poruszał dla nas obecnie ważne kwestie jeśli chodzi o klimat, ale to nie w ucieczce w kosmos dopatruje się zbawienia. Wiesz, jestem architektem, który skupia się na projektowaniu poza Ziemią, albo rzeczy z tym związanych.

Uważam, że tak jak nasze dotychczasowe działania w kosmosie pozwoliły nam zidentyfikować nasze problemy globalne to zmiana paradygmatu z misji bezzałogowych na stałą bazę na Księżycu z musu wytworzy technologie, które umożliwią nam przeżyć w bardzo nieprzyjaznym środowisku dzięki zamkniętemu obiegowi materii, a poprzez komercjalizację te technologie  znajdą zastosowanie w ziemskim życiu codziennym i powoli dojdziemy do bezodpadowego społeczeństwa. Moja filozofia, czemu moja praca ma sens.

Opowiedz coś więcej co robicie a propos Space is More?

Fot. materiały prasowe ‚Twardowsky’

Space is More to specyficzny zespół inżynierów, który w gruncie rzeczy albo opracowuje teoretycznie koncepcje placówek poza Ziemią, albo projektuje placówki badawcze i laboratoria na Ziemi. W przyszłym roku w prowadzonej przez nas placówce badawczej Lunares odbędzie się 6 symulowanych misji księżycowych zorganizowanych przy współpracy wielu topowych światowych uniwersytetów. Z boku możemy wyglądać niepozornie i surowo, ale jest to już czołowa placówka badawcza tego typu na świecie, która rocznie publikuje więcej prac naukowych niż wiele instytutów.

W listopadzie również zostanie pokazana placówka nad którą współpracowaliśmy z Niemcami – MaMBA – Moon and Mars Base Analog umiejscowionym w Bremie.  Ja osobiście projektowałem tam meble pod ergonomię Księżyca – które jeszcze czekają na przetestowanie w głębokim basenie, w którym nurkowie będą mieli ustawioną wyporność by  symulować ciążenie naszego satelity. Ekscytująca robota!

A z innych projektów to dumnie mogę pochwalić nasz zespół z Politechniki Wrocławskiej, że wysłali ze Szwecji na granicę kosmosu nowy typ chwytaka w marcu tego roku. Jedynie mogłem się udzielać administracyjnie, ale też sobie wmawiam, że pomogłem wysłać coś w kosmos…

Wiele osób marzy żeby zobaczyć NASA a w szczególności Jet Propulsion Laboratory. Z Twojej perspektywy jak oceniasz to co dzieje się w podboju kosmosu w na świecie. Kto jest na czele wyścigu?

Po pierwsze Jet Propulsion Laboratory to magiczne miejsce – nawet w skali NASA. JPL jest relatywnie niezależne od innych placówek bo tak naprawdę częściowo należy do sławnego Caltech. Posiada pewną autonomię i przede wszystkim specjalizują się w misjach robotycznych.

Nikt nie ma takiej skuteczniejsi w postawieniu czegoś na Marsie jak JPL. No ale to tyle. Zmieńmy spojrzenie na światowe. Oprócz Marsa faktycznie wszyscy pchają się na Księżyc. Plany zachodu w tym Europy wspominaliśmy – stała  baza na Księżycu plus stacja kosmiczna na orbicie. Okej – to za parę lat- z dziesięć.

Ale Indie i Izrael już w tym roku próbowały wylądować  na naszym satelicie i z pewnością obie agencje nauczyły się wiele z nieudanych próbach. Chiny jako pierwsze w historii wylądowały po niewidocznej stronie Księżyca i mają w planach loty załogowe w ciągu 15 lat. Rosja idąć śladem NASA rozwija swoją kapsułę do lotów poza niską orbitę Ziemi.

Plus prywaciarze! Około 2024 Elon chce oblecieć Starshipem dookoła Księżyca z japońskim miliarderem na pokładzie…a NASA tego samego roku chciałaby posadzić na srebrnym globie pierwszą astronautkę…..serio robi się ciekawie. Dodając trochę pesymizmu to też oznacza, że będą błędy i ofiary w ludziach. Kosmos jeszcze nie przeżył swojego  Titanica. Nie chciałbym zgadywać co to będzie.

Wiele się mówiło o wsparciu i rozwoju sektora kosmicznego przez państwo ale nikt chyba nie wierzy, że Polak wkrótce poleci na misję w kosmos. Może jednak powinniśmy się przestać patrzyć koso na Rosjan i z nimi coś wspólnie budować?

Fot. materiały prasowe ‚Twardowsky’

No nie zgodzę się. Jedyna poprawna i skuteczna droga do polskiego astronauty to Europejska Agencja Kosmiczna, której jesteśmy częścią. Najbliższy nabór na astronautów jest już niebawem – nie jest ogłoszony oficjalnie, ale wiadomo, że się wydarzy w ciągu kilku lat. Każdy Polak może się zgłosić.

Jeśli będzie w tych najlepszych to może wydarzyć się to co z Wielką Brytanią ostatnim razem. Mianowicie każdy członek ESA może kandydować, ale by być astronautą twój kraj musi płacić dodatkową składkę na program załogowy ( Polska obecnie płaci około 40 milionów euro rocznie).

Kandydat z UK był w czołówce i złożono propozycje przystąpienia do załogowego programu. W tym widziałbym naszą szansę – mamy zdolnych ludzi, mamy duży kraj – z odpowiednimi priorytetami stać by nas było na program załogowy, a ESA miałaby sukces w rozszerzeniu krajów partycypujących podobnie jak z UK. Ale jeśli nie my to inny kraj. Zapewne.

Jak według Twojej wiedzy rozwinie się wyścig w kosmos? Będziemy latali na Księżyc na wakacje w czasie dekady?

W czasie tej dekady na pewno zobaczymy wiele turystycznych, komercyjnych lotów. Wszystkie te firmy, o których słyszymy mają zaczną wozić klientów niby od 2020. A potem…loty Muska wokół Księżyca. Jeff Bezos. Myślę, że turystyczne lądowanie na Księżycu nie będzie długo po naukowym.

Do hotelu jeszcze daleko, ale takie rzeczy widziałbym w latach 30-40 tych XXI wieku.  I mówię Wam – będzie fajnie – kilku naukowców i turytów może…kończyć tragiczne podobnie jak w erze rozwoju żeglugi i lotnictwa, ale tej ekspansji się nie powstrzyma – za duży zysk dla ziemskiego społeczeństwa jest w tym upatrywany. Będzie ekscytująco to na pewno.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę