Wzrost gospodarczy wymaga innowacji technologicznych (prof. Joanna Tyrowicz)

Artur Kurasiński
3 listopada 2025
Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Autorką poniższego tekstu jest prof. dr hab. Joanna Tyrowicz.

Nobla z ekonomii w tym roku dali za odkrycie, ze innowacje są ważne dla wzrostu gospodarczego. Ale głupi ci Rzymianie…

No niekoniecznie. Tylko trzeba popatrzeć po kolei. Rok 1956, Robert Solow formułuje na kilka miesięcy przed Trevorem Swanem model wzrostu gospodarczego (w tamtych czasach nie mogli wiedzieć o sobie nawzajem i pracowali niezależnie). W tym modelu nie ma firm, ani gospodarstw domowych, ani decyzji. Są w nim agregaty, takie jak oszczędności, zasób całej siły roboczej czy tempo przyrostu naturalnego. Ogólnie tempo wzrostu gospodarczego jest zgodne z tempem akumulacji kapitału w przeliczeniu na populację.

Akumulacja to w uproszczeniu kapitał z poprzedniego okresu, plus zwrot, który on wypracował pomniejszony o deprecjację.

Ale dodatkowo, jest też magiczny składnik formuły na wzrost gospodarczy: tempo postępu technicznego (ang. total factor productivity, TFP). Solow nie postuluje konkretnie, skąd postęp techniczny się bierze, ale przedstawia głęboką intuicję na temat relacji pomiędzy wzrostem całej gospodarki a tempem wzrostu TFP. Robert Solow dostaje swoją nagrodę im. Alfreda Nobla w 1987 roku za  „wkład do teorii wzrostu gospodarczego”.

Magiczny składnik Solowa zwykło się w literaturze opisywać literką A i jest to ważne dla dalszej części tej opowieści.

Oczywiście nikt nie czekał 31 lat na komitet noblowski, by badać własności modelu Solowa. Na tamtym etapie danych za bardzo nie było, przełożenie koncepcji takich jak PKB na statystykę publiczną powoli się wykuwało, a i to dalece nie we wszystkich krajach. Kto chciał robić badania nad wzrostem gospodarczym, uprawiał historię gospodarczą lub formalną analizę matematycznych własności modelu Solowa. Dało to wiele bardzo poważnych wniosków. Na przykład, że łatwo dodać do tego modelu kapitał ludzki. Tyle, że zachowuje się on z grubsza tak, jak kapitał fizyczny, więc rośnie w tym samym tempie, a rola TFP i jego wzrostu mierzonego przez A pozostawała nadal niezbadana.

Na gruncie modelu Solowa sformułowano hipotezę konwergencji warunkowej, czyli że tempo wzrostu gospodarczego poszczególnych krajów na świecie zależy od tego, jak daleko jest stosowana przez nie technologia od światowej granicy możliwości produkcyjnych. Im są dalej, tym szybciej będą doganiać kraje rozwinięte, czyli im bardziej się będą do nich zbliżać poziomem życia, tym bardziej tempo ich wzrostu gospodarczego będzie się obniżać. A także, że kraje o różnym tempie przyrostu populacji i kapitału ludzkiego – a także różnych warunkach deprecjacji maszyn i kapitału ludzkiego – mogą nawet przy takich samych warunkach początkowych zbiegać do różnych poziomów rozwoju.

W modelu Solowa inwestycje są możliwe tylko, jeśli w gospodarce są oszczędności. W połowie lat 1960. David Cass oraz Tjalling Koopmans dodali do modelu Solowa optymalizację gospodarstw domowych w następującym sensie. Zaproponowali by wykorzystać model geniusza z Cambridge, Franka Ramseya, który w 1930 roku dołączył do słynnego kluby „27 lat”, lecz nim zmarł tragicznie na żółtaczkę – zaproponował do dziś wykorzystywany sposób myślenia o optymalizacji gospodarstw domowych.

Wyobraźmy sobie, że macie Państwo dokonać wyboru, jaką część dzisiejszego dochodu, skonsumować od razu, a jaką odłożyć na zaś. Intuicja była prosta (choć matematyka znacznie mniej): jeśli odkładam konsumpcję na zaś to po to, by moja przyszła konsumpcja, wyrażona w przyjemności konsumpcji z dziś, była nie mniejsza niż to, z czego rezygnuje. Za tą intuicją stoi piękny matematyczny wynik, że istnieje optymalny poziom oszczędzania, który maksymalizuje przyszłą  konsumpcję.

Tę intuicję wprowadzili do modelu Solowa Cass i Koopmans, ale mimo wielu innych fantastycznych odkryć (na inną opowieść), nagrody im. Nobla nie dostali.

Na gruncie tych odkryć wszyscy czuli, że teoria wzrostu gospodarczego to trochę inne zwierzę, niż cykle koniunkturalne, inflacje, bezrobocia, itp. Model Solowa nakreślił więc, że makro dzieli się na badania nad trendami i to raczej długookresowymi – o tych coś mówi model Solowa i jego rozszerzenia – oraz na wahania cykliczne, które są całkiem osobną parą kaloszy. Chodzi o to, że nie dowiemy się niczego o długookresowych tendencjach akumulacji kapitału obserwując kwartalne wahania wydatków rządowych na zasiłki z tytułu utraty pracy.

Równoległy wniosek był taki, że modele klasy takiej jak Solowa – czego by do nich nie dodać – redukują się do tzw. modeli AK: A bo tempo postępu technicznego oraz K bo akumulacja kapitału. Chodziło o to, że można do nich dołożyć całą masę rozszerzeń i dodatkowych aspektów polityki gospodarczej, ale na końcu matematycznie i tak zostawało tempo akumulacji kapitału (które umieliśmy opisać procesami gospodarczymi) oraz tempo postępu technicznego, którego funkcjonowało deus ex machina.

Było coraz więcej danych, więc coś już można było zacząć weryfikować empirycznie. I na tej podstawie, w tłumie ludzi skupionych na krótkookresowych wahaniach cyklicznych powstało przekonanie, że ekonomia na agregatach nie wyjaśnia nam za wiele, bo za dużo się na każdy duży agregat składa. Jeśli chcemy mieć rozsądne modele, musimy je zacząć budować od dołu do góry. Tak zrobili na przełomie lat 1970 i 1980. Edward Prescott i Finn Kydland (choć nie do teorii wzrostu a do wahań koniunkturalnych właśnie), którzy swoją nagrodę im. Nobla odebrali w (2004 roku). W tych modelach żyły nie duże literki, tylko firmy (które optymalizowały swoje zyski) oraz gospodarstwa domowe (które optymalizowały – w uproszczeniu – konsumpcję). Złożeni razem dawali  całą gospodarkę.

A w Chicago, w 1983 roku doktorat pisał niejaki Paul Romer, który zrobił to samo, tylko dla wzrostu gospodarczego. W jego modelu kapitał ludzki, w oparciu o już istniejący stan wiedzy, wymyśla nowe typy dóbr tzw. pośrednich (np. śruba albo klej albo prąd w gniazdku). Tych dóbr pośrednich samych w sobie gospodarstwa domowe nie chcą, ale bez nich nie da się stworzyć dóbr końcowych, czyli tego, czego wszyscy chcemy bardzo. Im więcej różnych typów dóbr pośrednich, tym większa wartość  możliwych dóbr końcowych.

I tak oto, słynne A z modelu Solowa brało się już nie deus ex machina, tylko z celowych decyzji firm, które próbowały ustrzelić optymalną liczbę dóbr pośrednich. Czemu optymalną? Bo w dobra pośrednie trzeba zainwestować, żeby wymyślić nowy typ, a to kosztuje i wymaga zysków. Jak za dużo firm zacznie nagle inwestować, zyski spadną i nikomu nakład na innowacje się nie zwróci. Romer swoją nagrodę im. Nobla odebrał w roku 2018.

Gdy Romer doktorat w Chicago kończył, w Bostonie na Harvardzie zaczynał Philippe Aghion, a kilka budynków obok, na kampusie MIT, w 1988 roku roczny urlop od nauczania w Ontario odbywał Peter Howitt. Aghion  i Howittt uważali, że model Romera pomija jeden istotny fakt, że niektóre nowe kleje są po prostu lepsze niż wcześniej istniejące. Ludzkość przestaje produkować te stare, a właściciele tych patentów mogą sobie nimi … kanciapkę wytapetować.

Ta myśl nie dawała im spokoju i zaczęli pracować nad modelem, w którym co prawda nadal są dobra pośrednie, ale mechanizm inwestowania w innowacje jest zupełnie inny. Wynalazca przeznacza nakłady na nowy typ, bo jak mu się ta innowacja uda, to do czasu kolejnej innowacji będzie miał quasi-monopol, który spłaci poniesione inwestycje.  To za ten właśnie model, Aghionowi i Howittowi, komitet noblowski przyznał nagrodę w 2025 roku.

Model Romera bardzo różni się od Aghiona i Howitta. W obu innowacje biorą się z decyzji firm, ale u Romera subsydia publiczne podnoszą tempo postępu technicznego, bo zwiększa się pulę zysku dla wynalazców. W takim ujęciu jedynym ograniczeniem subsydiowania innowacji jest koszt, po którym rząd pożycza pieniądze. Tylko jaki jest dziś popyt na procesory Intel 386? Albo wolnoschnący beton? W modelu Aghiona i Howitta jest optymalna ilość innowacji a subsydia publiczne są narzędziem możliwym lecz znacznie bardziej zniuansowanym niż szufla w modelu Romera.

Z modelu Aghiona i Howitta wyrosły analizy polityki regulacyjnej, działań przeciwdziałających wejściu konkurencji do wyścigu technologicznego (a nie tylko sprzedaży konsumentowi końcowemu), agresywnego patentowania, itp.

Nagrodzony w tym roku Noblem model daje też bardzo istotne wnioski dla nierówności: konkurencja technologiczna generuje „zwycięzców” dysponujących nadwyżkami z innowacji. Ich działania trzeba monitorować oraz dostosowywać jednocześnie polityki regulacyjne i podatkowe, bo „zwycięzcy” z poprzednich fal innowacji mogą próbować hamować rozwój technologiczny wszystkich. Mówiąc w skrócie: dostajemy nie tylko model innowacji, ale także masę wskazań dla polityki gospodarczej o tym, jak na nie oddziaływać oraz jakie są ich konsekwencje dla ludzi i społeczeństwa.

Ten model stał się na tyle bazowym, że trzeba było przepisać podręczniki do makroekonomii. Pierwsza wersja tego modelu zaczęła krążyć pod koniec lat 80. XX w. i od tamtej pory przeniknął on nie tylko do nauczania ekonomii na studiach (choć niekoniecznie w Polsce), ale po prostu zrewolucjonizował modelowanie wzrostu gospodarczego i polityk publicznych.

Powstała cała gałąź badań naukowych, a w nich wiele konkretnych wskazań dla polityki gospodarczej co do podatków, subsydiów, instrumentów rynku pracy, regulacji rynku, ochrony patentowej, skutecznych działań antymonopolistycznych, handlu międzynarodowego, i masa innych, wszystkich nawet nie da się wymienić.

Philippe Aghion, nieświadom chyba do końca, jakiej rewolucji w doktoracie dokonał, został ekonomistą obu stron Atlantyku, dzieląc czas między LSE, Paryż oraz Harvard. Jest człowiekiem miliona pomysłów, większości z nich przełomowych – i wszystkie doprowadza do końca. Jako mówca angażuje i porywa, choć w sposób dalece nieoczywisty.

Uprawia ekonomię tak, by służyć ludziom: szukania dróg implementacji w praktyce wielkiej idei, że możemy żyć bez niedostatku i w pełni realizując możliwości i talenty każdego z nas. Powinien tę nagrodę dostać już dawno.

Fajny tekst? Zapraszam w imieniu Pani Profesor tutaj:

https://tloczonezdanych.substack.com/p/nobel-z-ekonomii-2025-innowacje-a

Może zainteresują Cię również:



facebook linkedin twitter youtube instagram search-icon