Szukaj
Zamknij

F(l)ood online

polski webvan?

Witam serdeczenie Panstwa wraz ze swiezuchna wersja upgrade’u WP 2.2! Mam nadzieje, ze RSSy dzialaja, wszystko wyswietla sie poprawnie. Dzis na tapecie smakowity temat – sprzedaz zarcia w Internecie…

Byl kiedys taki magiczny moment kiedy wszystkim (nawet najwiekszym niedowiarkom) wydawalo sie, ze do osiagniecia sukcesu w Internecie wystarczy dobry pomysl + kilka milionow dolarow pozyskanych od inewstorow wszelkiej masci. Czasy te zwane przez niektorych „wielkimi zniwami kasiory” albo (przez prase tzw. branzowa) „banka 1.0” wydawaly mi sie juz tak obce jak Okragly Stol czy kartki na benzyne.

Warto przypomniec sobie te czasy poniewaz uwazam, ze w biznesie bezcennym jest (i najtanszym!) uczenie sie na cudzych bledach. Szczegolnie kiedy to case study biznesu przypomina nasz i zostal (niestety) zweryfikowany negatywnie przez odbiorcow i inwestorow.

W 1997 pojawil sie pewien serwis i jego wlasciciel (albo odwrotnie) – wlasciciel nazywal sie Louisa Border a serwis Webvan (.com). Pan Louis zaslynal tym, ze w sklep, ktory zalozyl wpakowano khy.. khy.. 375 mln $, Webvan wszedl na gielde (1999 r.) i w szczytownym momencie jego wyceniano go na cos okolo 1.2 mld $ (tak, tak – miliarda).

Co robil Webvan? Zajmowal sie dostawami „door-to-door” wszystkiego prawie ale flagowym produktem, ktory sprzedawal bylo jedzenie. Webvan szczycil sie tym, ze dostarczal zamowienie tego samego dnia do domu odbiorcy co jak na owczesne czasy bylo przewaga nad innymi firmami (HomeGrocer.com, Peapod.com czy nawet wielkim Amazonem).

W szczytowym momencie rozwoju Webvan dostarczal towary do 26 miast w USA (na starcie!) aby szybko dojsc do obslugi 10 regionow (w „zasiegu” znalazly sie m.in. takie miasta jak: Chicago, Los Angeles, San Francisco czy Seattle). Interes rosl, rynek puchl i nikomu nie snilo sie, ze firma gieldowa, pupilek prasy i przyklad sukcesu w iscie amerykanskim stylu moze dostac zadyszki. A jednak.

Upadek Webvana trwal krotko – w 2001 roku ikona ery „dotcomow” zeszla z parkietu gieldy osamotniwszy inwestorow jak i samych pracownikow (ich liczba szacowana jest byla miedzy 2,5 a 4,5 tys.). Rynek rozszarpal miedzy siebie klientow Webvana i sama firme jak i jej pomysly pokryl kurz historii.

Na czym wylozyl sie Webvan? Teorii jest kilka ale upraszczajac mozna powiedziec, ze biznes rosl za szybko do mozliwosci finansowania rozwoju oraz zabraklo pomyslu na rozwiazanie problemow transportu – przy tak duzym kraju jak USA trzeba bylo tworzyc ogromne magazyny praktycznie w kazdym wiekszym miescie. Kolejna sprawa bylo przeszacowanie wielkosci ryku – owczesnie mozna bylo mowic raczej o niszy niz o masowej usludze.

To byla najwieksza chyba katastrofa inwestycyjna, ktora odbijala sie czkawka wszystkim wielkim VC (w Webvana zainwestowaly m.in: Benchmark Capital, Softbank, Sequoia Capital. Chociaz ten ostatni chyba nie plakal – jego inwestycja w Google’a wynagrodzila chyba wszystkie inwestycje ery 1.0) i na pare lat skutecznie otrzezwila rynek i inewstorow. Zaczela sie era ciecia kosztow, szukania oparcia o „realny” biznes i szukania plynnosci finansowej.

Po co wyciagac takiego starego trupa z szafy? Po to aby przyjrzec sie temu co dzieje sie na rynku polskim. W dziedzinie sprzedazy ksiazek, filmow i muzyki kroluje Merlin, ktoremu depcze po pietach Empik. W sprzedazy czesci elektronicznych Komputronik. W aukcjach Allegro. W portalach Onet. Czy cos zatem pozostaje do objecia i do zainewstowania? Oczywiscie.

W e-commerce’owo niszy sprzedazy produktow spozywczych panuje zamieszanie. Co kilka miesiecy nowi gracze oglaszaja swoje strategie i roszcza sobie prawo do bycia kolejnym „…najwiekszym polskim sklepem z zywnoscia”.

Wybiorczo z tych wiekszych, ktorzy do tej pory zameldowali sie: Delikatesy Piotr i Pawel (zywnosc okreslmy to z gornej polki, dla zamozniejszego konsumenta sklep powstal w 2005 r.), Frisco.pl (inewstycja grupy Zasada – tego Pana od samochodow i Mercedesa), A.pl (sklep firmy Action.pl – do tej pory sprzedawali komputery i sprzet w sieci), Alma (eksluzywne sklepy delikatesowe), Hipernet24.pl (sklep sieciowki Leclerc), Supersam24.pl (siec delikatesow BOMI).

Wielkim nieobecnym na polskim rynku jest TESCO, ktory w Wielkiej Brytanii jest liderem rynku e-commerce w swojej dzialce „food” (ale jak deklaruja – weszli juz do Korei Poludniowej wiec na Polske tez patrza lakomym okiem).

Co z tego wysypu biznesow i chetnych do zgarniecia kasy z handlu jedzeniem w sieci wynika? Jak dla mnie wnioskow jest kilka:

* obecnie na rynku jest za duzo srodkow inwestycyjnych – pokaz jakis biznes plan i jakas kasa (cos okolo 1 mln) znajdzie sie na jego realizacje. (Frisco.pl)

* dywersyfikacja przychodow i inwestycje sa okej ale w branze na ktorej sie zarzad firmy sie zna – sklep ze sprzetem komputerowym nie prowadzi sie tak samo jak sklepu z szynka i pomidorami. (A.pl)

* na „hossie jedzeniowej” zarobia firmy kurierskie oraz producenci samochow (specjalistycznych). ktos ten pasztet bedzie musial dostarczyc i czyms przewiezc.

* mali sie beda bic miedzy soba, przyjdzie duzy i posprzata – sieciowki maja przewage organizacji, logistyki i spedycji. No i maja mase kasy do zainewstowania.

* malo osob czyta i analizuje fakty – byc moze dlatego, ze sa pisane w jezyku innym niz polski.

* kazdy ma takiego webvana na jakiego sobie zasluzyl :)

A tak na serio – moim zdaniem na pozarcie skazane sa biznesy nie posiadajace wlasnego zaplecza, logistyki i spedycji. Co z tego, ze ma sie dobry pomysl na reklame czy PR skoro ktos (cos) musi nasz towar przewiezc z magazynu do domu klienta.Witold Ferenc pomyslodawca sklepu Frisco.pl przyznaje, ze obecnie (stan na maj 2007) posiadaja 5 vanow przygotowanych do przewozu i każdy może obsłużyć 20-30 zamówień dziennie, średnie zamówienie to 200-300 zł 9 (dane z Warszawy), to jak policzyc dzienne przychody sklepu ksztaltuja sie mniej więcej na poziomie 20 tys. zl – 45 tys. zl (wyliczenia sa robione przy zalozeniu, ze samochody sa oblozone po dach). Duzo, malo?

Malo. Od tego trzeba wszak odjac koszta leasingu, wynagrodzenia, magazyny, koszta towaru, paliwo, ubezpieczenia itd. Na co wiec liczy inewstor pakujacy sie w koszta i biznes, ktorego nie zna (np. Sobieslaw Zasada) – pewnie na szybki rozwoj polskiego e-commerce i zajecie punktowanego miejsca w wyscigu z najwiekszymi. A moze pomyslem jest rozbudowa i szybka sprzedaz sklepu ktorejs z sieci?

Czy to oznacza, ze nie da sie zarobi na sprzedazy towarow spozywczych w Polsce? Da sie i to na pewno pokaza duze sieci (Tesco, Ahold), ktore majac wielkie magazyny i transport z latwoscia nadwyzke przychodow wrzuca w otworzenie sklepu online. W tym wypadku 2-3 mln zainewstowane moga sie zwrocic bardzo szybko. Kiedy nie mamy nic (czasami nawet doswiadczenia w „spozywce”) to musimy kupic wszystko – wiedze, ludzi, towar, transport i powierzchnie. Latwo policzyc, ze to a) drugi kosztuje wiecej (o wiele, wiele wiecej) b) bardziej narazone jest na porazke.

Jak zawsze jednak (na szczescie) pomysly na biznes zweryfikuja rynek i klienci – zobaczymy za rok co sie stalo z planami poczatkowymi firm, ktore postanowily w 2007 roku wejsc do gry o nasze lokalne e-smakowitosci. Ja zycze wszystkim polskim przedsiebiorcom jak najlepiej ale radze tez czasami wydac kilka groszy na analizy i raporty. Koszt maly a mozna uniknac

A na deser oddaje glos samym zainteresowanym zlote mysli wlascicieli i zalozycieli :

> A.pl

„Plany na przyszłość? A.pl chce poszerzyć swoją ofertę o nowe branże, a w branży spożywczej planuje ekspansję na kolejne aglomeracje w kraju. Za 2-3 lata być może trafi na warszawską giełdę. Piotr Bieliński, wiceprezes Action, w wywiadzie dla PAP powiedział – Chcemy w sprzedaży internetowej oferować coraz więcej różnych produktów i myślę, że w ciągu trzech, czterech lat, uda nam się zrobić z A.pl firmę tak dużą pod względem obrotów, jak sam Action.”

Dla odwzorowania skali: za rok 2005/2006 przychody Action wyniosły 1,26 mld zł. (calosc artykulu tutaj)

„Ja mam lepsze oprogramowanie niż Amazon i jestem zdecydowanie bardziej rozsądny.”. To powiedzial Piotr Bielinski, prezes Action. Panie prezesie – czapki z glow. Na pewno ma Pan najlepsze hmmm…samopoczucie w branzy. (ten cytat perelke skradlem z bloga Wojtka Kyciaka)

> Frisco.pl

„…Niebawem chcemy też dość silnie zintegrować smsy ze sklepem. Mamy złożone opatentowanie tego projektu w Stanach Zjednoczonych, ponieważ naprawdę nikt tego jeszcze nie zrobił. W USA jest po prostu łatwiej o patenty.”. (cytat z wywiadu dla IDG – calosc tutaj)

Prawda, ze przyszlosc jest jasna? Przyszlosc to e-commerce!

  • tom

    > obecnie na rynku jest za duzo srodkow inwestycyjnych

    Wielość nowych sklepów nie tyle wynika z nadmiaru środków inwestycyjnych, co z tego, że to mało kapitałochłonny interes. YouTube albo inny skomplikowany sajt kosztuje dziesiątki milionów, a tutaj kupujesz kilka Żuków i jest biznes. Nawet niech będzie i milion albo dwa – to śmieszna suma w kontekście inwestowania (na giełdzie krąży kilkadziesiąt miliardów a to mała giełda).

  • Zgodzę się w sumie z przedmówcą :) ale jest jeszcze kilka innych aspektów:
    1. W przypadku takiej spółki jak Action to prawdopodbnym jest zarobienie na wejściu na giełdę. Pisałem o tym w komntarzu na blogu Wojtka. Relatywnie małe zainwestowane pieniądze = duża kapitalizacja na giełdzie.

    2. Frisco wygląda na biznes robiony pod inwestora branżowego. Nie robią tego handlowcy, którzy budują firmę na lata i handel to ich żywioł. Po tym jak się poruszają po rynku widać dokładnie, że firma raczej przygotowana jest jako biznes na sprzedaż. Nie neguję takiej opcji, po prostu zarobić chcą na sprzedaży firmy komuś innemu na początek zasiedlą trochę rynek a potem się sprzedadzą. Normlane i logiczne.

    3. Trochę się nie zgodzę z Arturem, że rynek pozamiatają duzi gracze :) W przypadku produktów FMCG jest szansa, że złapią spory procent rynek. W przypadku spożywki wyspecjalizowanej zmieści się sporo firm na rynku. Tak jest w detalu offlajnowym (mali gracze mimo dużej presji sieci mniejszych i większych nie poddają się łatwo) Tak jest w polskim necie spożywczym, jest całe multum wyspecjalizowanych firm, które siedzą w swoich niszach lub obsługują własne grupy klientów. I codziennie przybywa nowych sklepów, zatem walka będzie ostra :) Może mój obraz jest spaczony przez własne sklepy, które prowadzimy, ale zaryzykuję stwierdzene, że:

    Duzi gracze mimo, że mogą czasem mieć lepsze ceny, logistykę, nie koniecznie wykarczują z rynku małych sprzedawców.
    Jak na złość handel potrzebuje sporej ilości personelu dość taniego a z tym dzisiaj jest duży problem, i nawet import Chińczyków nie rozwiąże tego problemu.

    Podumowując miejsca starczy dla dużych oraz małych :)

    Pozdrawiam,
    Markos

  • pz

    Czemu tutaj są linki do IDG, a na Wirtualnych Mediach nie ma?

  • @ Piotr – kopiowalem na szybko a mechanizm „blogowy” WM niestety nie pozwala na konwersje linkow na aktywne URL wiec wycialem – moj blad, postaram sie naprawic.

  • Wolf

    Piszesz ciekawie, ale widac, ze piszesz sercem, a nie glowa, no i dlatego strzelasz seryjnie kulami w plot ;-)) Po kolei:

    – „W dziedzinie sprzedazy ksiazek, filmow i muzyki kroluje Merlin, ktoremu depcze po pietach Empik.”

    Merlin wyprzedza Empik.com o kilka dlugosci pod wzgledem odwiedzajacych, zamowien, konwersji, lojalnosci klientow. Deptac po pietach Empik.com moze zacznie, jak sie jego wlasciciele wreszcie zdecyduja, czy ida strategicznie w kieruku B&M, czy raczej szykuja kolejne ladne e-commerce opakowanie naiwnym na sprzedaz a la deal z Elektrimem sprzed paru lat.

    – „Hipernet24.pl (sklep sieciowki Leclerc)”.

    Leclerc nie tworzy w Polsce sieci. Sa to samodzielne podmioty dzialajace na prawach franczyzy. Gdyby to byla siec, zapewne nikt by sobie glowy nie zawracal jakims e-commerce (patrz nizej dlaczego)

    – „Wielkim nieobecnym na polskim rynku jest TESCO, ktory w Wielkiej Brytanii jest liderem rynku e-commerce w swojej dzialce “food” (ale jak deklaruja – weszli juz do Korei Poludniowej wiec na Polske tez patrza lakomym okiem)”.

    Skad to info o lakomym oku TESCO na Polske? Nie, nie prosze o ujawnienie zrodel, ale e-commerce w Polsce w wydaniu TESCO czy innych duzych sieci, to piesn przyszlosci, bo inne sa priorytety i uwarunkowania: Po pierwsze ekspansja w regiony i mniejsze sklepy, bo biznes hipermarketowy okazal sie oglednie mowiac w Polsce przeinwestowany i nie rosnie tak jak to zakladano jeszcze pare lat temu. Po drugie: system logistyczny, nie wchodzac w szczegoly – zobacz wpierw jakimi samochodami TESCO i inne sieci hipermarketow dostarczaja towar do swoich sklepow. Wiec kolejnosc taka: wpierw siec mniejszych sklepow, w ogole jezeli bawimy sie w handel online, to i nieco inna koncepcja sklepu pod katem przyszej obslugi klientow online’owych, inny system logistyczny, potem e-commerce.

    – „Da sie i to na pewno pokaza duze sieci (Tesco, Ahold), ktore majac wielkie magazyny i transport z latwoscia nadwyzke przychodow wrzuca w otworzenie sklepu online. W tym wypadku 2-3 mln zainewstowane moga sie zwrocic bardzo szybko.”

    Nie pokaza, a przynajmniej nie w najblizszych latach, z powodow o ktorych napisalem wyzej. Nie da sie szybko, bo Wielkie magazyny i transport wbrew pozorom niczego tu nie ulatwiaja, a 2-3 mln zl – wybacz, to ulamek nakladow inwestycyjnych nawet, gdyby koncentrowac sie tylko np. na Warszawie. Ahold… to juz wybacz, armatni strzal Panu Bogu w okno: firma, ktora zostala zlamana amerykanskim skandalem kreatywno-finansowym, ktora wyprzedaje w Polsce aktywa, ktora od kilku lat traci wartosciowych menedzerow, ktora logistyke ma rowniez oparta o duze centa dystrybucyjne bedzie wchodzic w Polsce w e-commerce?!

    „A tak na serio – moim zdaniem na pozarcie skazane sa biznesy nie posiadajace wlasnego zaplecza, logistyki i spedycji.”

    To jest w ogole ciekawy moment, do rozpoczecia polemiki… Moze…

    Co do Frisco.pl, A.pl i innych takich… Ja bym sie tak z nich za bardzo nie smial, bo w tym szalenstwie jest cel, choc metody zalosne. Inna kwestia, czy starczy im pieniedzy na kilka naprawde dlugich lat i czy sie sprofesjonalizuja, bo na razie to na handlu fmcg zenujaco sie nie znaja, na internecie tez sie nie znaja, nawet na PR sie nie znaja, jezeli mowia takie rzeczy, ktore tutaj cytujesz… To w ogole, na czym sie oni znaja?! ;-)

    pozdrawiam

    Wolf

  • Artur Kurasinski

    @ Wolf –

    1. Merlin – Empik – opieram sie na faktach i danych. Empik goni ostro Merlina i bardzo szybko zwieksza UU odwiedzajacych e-sklep.

    2. Czyli Leclerc to nie sieciowka wedlug Ciebie? Okej :) A jak nazwiesz : konglomerat polaczonych sklepow? Serio pytam sie bo wszedzie o Leclerc mowi sie „siec”

    3. Tesco a sprawa polska – poczytaj IDG, dalem link gdzie dokladnie napisane jest co Tesco robi i gdzie patrzy łakomie :)

    4. Ahold – moj blad, mialem na mysli oczywiscie nowego wlasciciela czyli Carrefour.

    5. Twoje argumnety nie przekonuja mnie – odwracajac je dokladnie moge wykazac, ze sieciowki zaangazuja sie a nie beda staly z boku bo wlasnie maja magazyny, maja siec sprzedazy, maja wszystko czego nie maja malutki biznesy :)

    6. Zgadzam sie – artykul pisalem emocjonalnie, ale wspieralem sie twardymi danymi. Byc moze moja analizy informacji nie jest przekonywujaca ale coz – nie jestem specjalista w retailu :)

  • Wolf

    @ Artur

    >

    Poczekajmy wiec na ich oficjalne wypowiedzi. Co do Empiku, to mija juz chyba trzeci rok od jego reaktywacji i jakos specjalnie nie widze tam pomyslow, jak Merlina dogonic i przegonic w sensownej perspektywie. A mniej wiecej co rok o tej porze pojawiaja sie zapowiedzi nowych strategii w wykonaniu coraz to nowych empikowych kierownikow. Czekam wiec spokojnie, acz z ciekawoscia na kolejna ;-)

    >

    Z punktu widzenia klienta, to jest rzeczywiscie „siec” E.Leclerc. Z punktu widzenia organizacji tego biznesu, jest to franczyza (http://www.eleclerc.pl/wspolpraca_kooperanci.php) z zupelnie odmienna logika biznesowa jej uczestnikow.

    Upraszczajac jak bardzo tylko mozna: jak jestes franczyzobiorca, masz jeden / kilka sklepow, to ten stan posiadania (zapisany na dodatek w umowie franczyzy) definiuje sposob twojego rozwoju i zrodla wzrostu. Praktycznie od samego poczatku musisz inwestowac w jakosc – optymalizacje procesow i poziom obslugi klienta. W twoim przypadku e-commerce jest wlasnie inwestycja w jakosc obslugi, rowniez jedynym w twoim przypadkiem sposobom ekspansji rynkowej, nieprawdaz?

    Logika rozwoju „sieci” jest inna. 1/ Najpierw sie stawia (lub kupuje) sklepy, stawia sie ich coraz wiecej i w roznych formatach, po prostu prowdzi sie ekstensywna polityke szybkiego wzrostu, ktorej celem jest zabor lezacego odlogiem tradycyjnego rynku albo jego przejecie od innych. 2/ Potem przychodzi czas optymalizacji procesow i wykorzystania efektow skali. I to sa drugie, jakosciowe zrodla wzrostu. 3/ Dopiero gdy tradycyjny rynek bedzie juz w miare podzielony i ustabilizowany, wtedy przyjdzie czas na inwestycje w satysfakcje klienta czy nowe kanaly takie, jak e-commerce.

    Twierdze i fakty na to wskazuja (zapowiedz inwestycji sieci handlowych w mniejszych miastach i mniejsze formaty), ze czas inwestycji w satysfakcje klienta czy rozwoj sprzedazy internetowej w duzych sieciach handlowych w Polsce jest daleko przed nami. Taka jest po prostu logika biznesowa, choc nie mozna oczywiscie wykluczyc i tego, ze ktoras z duzych sieci zacznie to robic szybciej, ale…

    Nie jest tajemnica, ze wszystkie wielkie sieci w Polsce przymierzaly sie juz dawno do sprzedazy przez Internet, ale zawsze, oprocz problemow natury logistycznej i organizacyjnej pojawialy sie argumenty o kanibalizacji sprzedazy. Jak wiadomo kilkanascie procent wartosci koszyka w hipermarkecie, to zakupy impulsowe, dlatego tez idealnym klientem duzego sklepu jest rodzina – im liczniejsza i roznorodna, tym wiecej dodatkowych impulsowych lub „okazyjnych” zakupow. W internecie natomiast klient zachowuje sie o wiele bardziej racjonalnie i raczej zadko zasiada przed komputerem na zakupy cala rodzina. Nawet biorac pod uwage, ze jest sporo klientow, dla ktorych zakupy w hipermarkecie to ciezka tortura, strata czasu i nerwow, to na razie inwestycja w nich jest po prostu nieoplacalna, skoro nie w pelni wykorzystane sa tradycyjne 1/ i 2/ zrodla wzrostu. Nie mowiac juz o tym, ze polskie sieci dopiero ucza sie identyfikowac segmenty takich wysokodochodowych i nie do konca zadowolonych klientow, wypracowywac wobec nich strategie, w ktorych miejsce jest zapewne rowniez na sprzedaz i obsluge przez internet. Na razie jednak inne sa priorytety.

    >

    Kliknalem we wszystkie linki w twoim tekscie, ale nic takiego na stronach IDG i IS nie znalazlem. Jezeli mozesz, to podeslij prosze link do zrodla, bo z tego, co ja wiem, to raczej nie zanosi sie w najblizszym czasie na TESCO online w Polsce

    >

    Done!

    >

    Sieciowki prawdopodobnie sie zaangazuja, ale jak juz napisalem – jescze nie teraz. Z reszta, nawet jak sie zaangazuja, nie oznacza to wcale, ze sa „skazane na sukces”, bo wlasne zaplecze, logistyka, siec sprzedazy na razie zupelnie nie sa przystosowane do sprzedazy i obslugi klienta internetowego. To trzeba tez umiec po prostu zrobic.

    Pewnie wlasnie w tym wszystkim „malutkie biznesy” upatruja swoja szanse, ze przez tych pare lat urosna i nabiora doswiadczenia na tyle, zeby sprzedac sie tym wielkim sieciom. To jest mysle dobra droga, ale raczej nie w sposob, w jaki robi to Frisco.pl albo A.pl. W ich przypadku nie widze bowiem nic, co one by mogly wniesc w posagu, jakim unikalnym know-how dysponowac, zeby duza siec chcialby z nimi w ogole powaznie rozmawiac ;-)

    >

    Nobody is perfect ;-)

    pozdrawiam

    Wolf

  • Artur Kurasinski

    @ Wolf – sprawdzilem, nie w IDG ale w Gazeta.pl – przepraszam :)
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3150833.html

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę