piotr majewski

Natrafiłem ostatnio przypadkiem na kilka newsów i wpisów poświęconych Piotrowi Majewskiemu – osobie z którą sam się parę lat temu zetknąłem a nawet wykupiłem kurs polecany przez jeden z jego serwisów. Majewski jest osobą, która nie pozostawia obojętnym komentujących – zarzuca mu się stosowanie prostych czy metod na sprzedaż swoich mało odkrywczych książek i kursów. Inni twierdzą, że Piotr Majewski posiadł to “coś” i dzięki jego naukom można daleko zajść…

Powiem szerze, że parę razy już miałem ochotę napisać o Piotrze i osobach prowadzących podobne biznesy. Zwlekałem szukając jakiegoś pomysłu na to jak do tego się odnieść. Wybrałem w końcu metodę standardowego wywiadu via mail (szkoda, bo pewnie gdybyśmy mieli możliwość rozmawiania face-2-face parę wątków można by rozwinąć) oraz mój komentarz jako ustosunkowanie się do całości wypowiedzi Piotra.

Ponieważ obiecałem Piotrowi, że nie będę dokonywał zmian w tekście (sam zainteresowany potwierdzi to) poniżej znajdziecie odpowiedzi na moje pytania zadane Piotrowi w takiej formie w jakiej dostałem je od przepytywanego. Enjoy!

AK- Piotrze – możesz się przedstawić?

Piotr Majewski, redaktor CzasNaE-Biznes

AK – Jakiego typu biznesy zakładałeś i co obecnie robisz?

dz. gosp. oraz s.c. (spółka została zamknięta po 2 latach z kawałkiem). Generalnie usługi edukacyjne, szkoleniowe i dla e-biznesu, rzadziej konsultacje.

AK – Jak w zasadzie zaklasyfikować Ciebie – chcesz być postrzegany jako biznesmanem, menadżerem, wizjonerem? Chcesz być polskim Robertem Kiyosakim? Brianem Tracy?

Przedsiębiorca. Menadżer ze mnie jest słaby. Chciałbym być wizjonerem z prawdziwego zdarzenia, ale na razie pozostańmy przy doradcy.

AK – Prowadzisz wiele stron, forum – wygląda na to, że świetnie na nich zarabiasz. Na co wydajesz zarobione pieniądze?

Na rodzinę, mieszkania – kupuję w maju trzecie, na sprzęty AV, komputery i dobre jedzenie.

AK -Kolekcjonujesz samochody? Grasz w golfa na drugim końcu świata?

Jeszcze mnie na to nie stać. Własnego samochodu nie mam, zatrudniam kierowcę z samochodem, a na dłuższe wyprawy wybieram pociąg i taksówki – dzięki temu wydajniej wykorzystuję mój czas.

AK – Nie znam osobiście żadnej bogatej osoby, która ma czas na robienie show z
tego, że zarobiła pieniądze…

W Polsce też nie znam. Za granicą znam bardzo wielu.

AK- ..”jestem milionerem – zrobię z Ciebie też milionera”…

Ja nie jestem milionerem. Zarobiłem milion (nie mówię o obrotach, bo to żadna sztuka) mając 25 lat zaczynając od komputera i modemu. Nigdy nie miałem żadnego dofinansowania, nie miałem też wielu pracowników. Jestem na dobrej drodze aby zostać wielokrotnym milionerem.

Z nikogo nie zrobię też milionera, mogę jednak pokazać dokładnie, jak tego osiągnąć.

AK – Piotrze ty jesteś milionerem? Jak wielki majątek stosując swoje rady, możesz się pochwalić?

Gdybym mieszkał w innym kraju, może bym Ci odpowiedział.

AK – Wiele komentarzy negatywnych na Twój temat na jakie trafiłem podkreśla, że próbujesz kreować się na guru marketigu, PR i reklamy ale tak naprawdę zarabiasz na naiwności subskrybentów. Jak byś odpowiedział na taki zarzut?

Po kolei. Po pierwsze na pewno nie jestem guru PR ani reklamy, bo PR i reklamy prawie w ogóle nie stosuję poza e-mail marketingiem, w którym jestem jednym z najskuteczniejszych w Polsce (jak ktoś się chce zmierzyć, to zapraszam).

Jeśli chodzi o marketing to też nie, ale w e-marketingu potrafię zagiąć prawie każdego (poza specjalistami SEO i SEM), jeśli mówimy o skutecznym, a nie kreatywnym e-marketingu.

Co do naiwności subskrybentów. Zgodzę się, jeśli ktoś mi udowodni, że moje rady są nieskuteczne. Nie chodzi mi jednak o argumenty, bo te z łatwością obalę, chodzi mi o dowód naukowy.

Ponad 7 lat ludzie na mnie psioczą, a jeszcze nikt mi nie udowodnił nieskuteczności moich rad.

AK- Czujesz się ekspertem w SEO / SEM?

5 lat temu tak. Dzisiaj nie, za dużo się zmieniło, a ja tego nie śledzę. Ale i tak wiem więcej niż zdecydowana większość e-biznesmenów na ten temat, bo znam wielu ekspertów SEO i SEM. Mogę więc doradzać w tej kwestii do pewnego poziomu.

AK -Uważasz, że Twoja wiedza, metody i poglądy na temat spamu uprawniają Cię do tworzenia ofert z wykorzystaniem pozycjonowania i mailingów?

Jeśli chodzi o spam jestem z całą pewnością człowiekiem, który w Polsce najwięcej biznesów uświadomił w kwestii e-mail marketingu zgodnego z ustawą i nietykietą.

E-mail marketing robiłem profesjonalnie i skutecznie, gdy najwięksi w Polsce nie mieli o tym pojęcia… zresztą do dzisiaj większość nie ma.

AK- Sprzedajesz wiedzą dotyczącą e-marketingu i Internetu. Mogę znać jakaś polską kampanię reklamową / wirusową w sieci stworzoną przez Ciebie albo Twoją firmę?

Nie zajmuję się reklamą poza e-mail marketingiem. Więc nie znajdziesz żadnych kampanii reklamowych / wirusowych stworzonych przeze mnie.

Zajmuję się tym, co się dzieje z prospectem/klientem gdy już wejdzie na stronę lub gdy kupi. Zajmuję się też organicznym (bezpłatnym) ściąganiem ludzi na stronę.

AK – Nie masz czasami wrażenia, że to co robisz Ty i parę innych osób w Polsce (np. Kamil Cebulski) to gdyby zdjąć Wam krawaty i cygara ze zdjęć to bylibyście mało wiarygodnymi chłopakami, którzy znaleźli niszę sprzedaży porad i szkoleń za grubą kasę?

Tak, w moim wieku (25 lat) byłbym mało wiarygodny, gdyby nie szło za mną 8 lat w e-biznesie, bestseller i zaprojektowanie od strony merytorycznej największego projektu szkoleniowego z zakresu e-biznesu w historii Polski (3 dniowe szkolenia, 1900 firm przeszkolonych).

AK – …dość naiwnym i biednym ludziom?

Obrażasz ludzi, którzy czasami mają znacznie większe doświadczenie w biznesie niż Ty i ja razem wzięci. Większość moich klientów (robię cykliczne badania) to właściciele biznesów z wyższym wykształceniem w wieku 30-40 lat. Oni jednak po prostu robią swoje.

Z drugiej strony jest dużo ludzi, którzy mieli chęć a nie mieli samozaparcia i te sfrustrowane osoby można spotkać w sieci, gdy piszą o mnie.

Moi klienci dostają ode mnie 30 dniową gwarancje satysfakcji, z której korzysta 1% klientów. Gdybym ich oszukiwał, zbankrutowałbym wiele lat temu

AK – Uważasz, że Ty ze swoją wiedzą możesz uczyć ludzi jak stać się milionerami?

Tak. Każdy, kto jest dobrym menadżerem, ma moją wiedzę i nie jest głupi zrobi milion dla siebie w 2 lata. Mi to zajęło 5, bo żaden ze mnie menadżer i wiele robiłem sam tracąc na to masę czasu.

A jak ktoś nie jest menadżerem to potrzebuje dużo samozaparcia i może trochę więcej czasu niż 2 lata.

AK- …i jesteś tak samo wiarygodny jak Kulczyk, Sołowow czy Krauze?

Oczywiście że nie. Oni są tysiąc razy bogatsi ode mnie i działają w biznesie 3, 4 razy dłużej.

AK – Piotrze deklarujesz, że chcesz być “obrzydliwie bogaty”. Co dla Piotra Majewskiego znaczy “obrzydliwie bogaty” – jak szejk naftowy, jak Bill Gates?

Wystarczy mi pierwsza setka wśród Polaków… przynajmniej dzisiaj mi się tak wydaje. Sądzę jednak, że będzie to możliwe głównie dzięki zagranicznej części mojego e-biznesu.

AK- Rozumiem, że odnosisz się do bogactwa finansowego nie duchowego?

Moja rodzina (żona i synek) sprawiają, że czuję się obrzydliwie bogaty duchowo.

AK- Na stronie Twojej akademii znajduje się taki tekst “chcesz być kolejnym internetowym milionerem”. Znasz kogoś kto w Polsce dorobił się milionów złotych na Internecie?

Zdaje mi się, że Rafał Agnieszczak mógł tyle zarobić oraz właściciele innych, czołowych Polskich portali… ale bogacenie się w Internecie to coś innego niż poza nim.

Jak inwestujesz w nieruchomości, to bardzo łatwo stać się milionerem i to widać. Jak działasz w Internecie to możesz być po prostu zamożnym i mieć e-biznes warty wiele milionów – tego nie widać, póki ktoś go od Ciebie nie kupi – np. taki Popowicz milionerem nie jest, ale jego majątek jest warty przynajmniej 3 miliony złotych, jeśli z resztą ekipy naszej-klasy ma po równo udziałów. Ale pewnie też nie gra w golfa na końcu świata i nie kolekcjonuje samochodów.

Znam wiele osób, które zarobiły wielokrotnie więcej w Internecie niż ja, bo są np. dobrymi menadżerami. Sęk w tym, że te osoby nie potrafią lub nie chcą swoich doświadczeń przkezywać innymi, a ja potrafię uczyć i dowodem na to jest moja popularność wśród tych, którzy chcą się uczyć.

W ofercie kursu “Obrzydliwie Bogaty” napisałem: “Jeśli znasz kogoś, kto jest już obrzydliwie bogaty i ta osoba chętnie pomoże Ci dojść do tego samego, słuchaj tej osoby. Nie ma lepszej drogi.”

AK – Zapewne wiesz co znaczy termin “pisać jak Majewski” albo “styl Majewskiego”. Jest to termin o zabarwieniu pejoratywnym i chyba niezbyt pochlebny.

Ludzie go stosujący nie mają pojęcia o skuteczności, a “kreatywni copywriterzy” ich utwierdzają w swojej opinii, bo znacznie łatwiej napisać tekst kreatywny niż skuteczny. Nie mógłbym stworzyć agencji kreatywnej, ale w kwestii skutecznego copywritingu niewiele agencji przebiło by moje teksty (chętnie się zmierzę).

Rozmawiałem kiedyś z dyrektor marketingu w jednej z największych firm w Polsce stosujących direct marketing. Powiedziała mi wtedy, że rozmawiała osobiście z copywriterami każdej liczącej się agencji reklamowej w Polsce i żaden nie miał pojęcia o skutecznym pisaniu. Podkreśliła słowo “żaden”.

Z kolei dyrektor ds. promocji wydawnictwa “Wiedza i Praktyka” stwierdziła: “Nareszcie ktoś w Polsce w profesjonalny sposób porusza zagadnienia e-marketingu i copywritingu.”. WiP stosuje wyłącznie direct marketing i są dzięki temu czołowym wydawnictwem w Polsce.

To, że ktoś pisze slogany do reklam nie czyni do Copywriterem, najwyżej autorem sloganów, których skuteczności nikt nie zbadał.

AK – Wydaje mi się, że jesteś zafascynowany NLP i starasz się wykorzystywać w swoich działaniach wiedzę z tym obszarem związaną. Nie masz wrażenia, że kiedyś NLP było czymś tajemniczym a teraz pojawiła się duża konkurencja, która sprzedaje kurs techniki NLP do podrywania dziewczyn? Warto jeszcze przyznawać się do wykorzystywania NLP?

Reklama służy dzisiaj do promowania stron pornograficznych. Warto przyznawać się do stosowania reklamy?

Dla mnie NLP to jedno z narzędzi. Przeszedłem tylko podstawowy kurs NLP, ponieważ poznałem osobiście większość najważniejszych trenerów w Polsce i nie czułem potrzeby duplikowania ich umiejętności.

AK – Żałujesz, że zamieściłeś tekst “Śmiali się, że…, ale kiedy”? Ten tekst w niektórych kręgach jest kultowy i stawiany jako anty wzór pisania ofert. Teraz mając parę lat więcej napisałbyś taki wstęp i zamieścił na swojej stronie?

Nie żałuję. Nadal jest to nagłówek mojej oferty, tylko krótkowzroczni “analitycy” e-biznesowi uznali, że zamiast starej długiej oferty teraz stosuję tzw. squeeze page z krótką ofertą. Prawda jest taka, że za tą krótką ofertą jest stara, długa. Ale trzeba umieć liczyć i znać się trochę na sktuecznym marketingu, aby rozumieć dlaczego tak się stało.

Co do nagłówka nienawidzę go, nie znoszę i patrzeć na niego nie mogę. Chwilowo jednak jest najskuteczniejszy i to odróżnia mnie od kreatywnych copywriterów.

AK – Powiedzmy, że chcę założyć serwis internetowy i zarabiać na nim. Co mam zrobić i jak zacząć? Jakiej porady mógłbyś udzielić takiej osobie?

Kup dostęp do cneb.pl, a jak nie masz pieniędzy, to zastanów się kto jest Twoim klientem i spytaj go czego potrzebuje. Ta druga rada jest tak banalna, a mogę się założyć, że 99% e-biznesów nigdy tego nie zrobiło.

AK – Piotrze, dziękuję za wywiad

Komentarz do wywiadu:

Przed przygotowaniem pytań dla Piotra nie postawiłem sobie żadnej tezy ani założeń. Przejrzałem fora, strony i notowałem pojawiające się opinie i głosy. Starałem się po “dziennikarsku” pozostać obiektywnym i nie zadawać pytań sugerujących, obraźliwych czy po prostu nie przemyślanych. Piotr z tego co mi napisał w mailu podsumowującym wywiad twierdzi, że starał się poziomem “ostrości” dostosować się do mojego poziomu. Nie mnie to oceniać.

Nie podaruję sobie jednak komentarza osobistego do powyższego wywiadu :) W przeciwieństwie do wielu osób złośliwie komentujących praktyki Majewskiego uważam, że błędem jest próba uciszania Piotra. Pomyślcie ilu z ludzi, którzy wykupią te kursy “zostań milionerem w weekend” czy też zakupią cudowne mechanizmy do spamowania albo e-kursy pozwalające nagle z niczego stać się obrzydliwie bogatym – ilu z tych ludzi nie stanie się nigdy Waszymi klientami czy zleceniodacami.

Oni po prostu żyją w innej galaktyce, myślą i mówią jak Klingoni i wierzą ślepo w NLP. Ja dziękuję Piotrowi Majewskiemu, że za własną kasę zbudował firewall oddzielający mnie od tego całego zalewu e-ludzi z ich e-poglądami nabytymi na e-kursach albo wyuczonych na e-bookach.

Piotr ma rację, że trudno mu zarzucić działania niezgodne z prawem czy też szeroko pojętą etyką. Ja mam prostszą metodą “badania” takich biznesów – po prostu staram się zrozumieć gdzie jest haczyk i na ile ten haczyk jest uczciwy dla mnie jako klienta końcowego. W przypadku biznesów Piotra haczyk polega na tym, że jest (było i będzie) wiele osób apsirujących albo chcących zmienić swój status społeczny szybko i bezboleśnie – dlatego wiele osób chce wierzyć, że kupując kurs za 1 tys. pln zarobi miliony.

I dlatego nie mam pretensji do Piotra. On wyczuł niszę, ma towar i nim dealuje. Głupcami są Ci którzy wierzą w stanie się milionerem za jedyne 9,99 pln netto albo w to, że łykną tabletkę i stracą 10 kg w nocy. Są dwie nieskończone rzeczy – głupota ludza i wszechświat.

Winić powinniśmy mnie / Ciebie / społeczeństwo, że widząc takiego pacjenta nie stara mu się wytłumaczyć, że osoba o wzroście 120 cm nigdy nie będzie w stanie grać w NBA. A niestety widzę, że z tłumu kupującego złote myśli Piotra wiele osób zamiast wędki dostaje po prostu nawet nie samą rybę ale tylko jej obietnicę. Smutne ale to też bizes.

Jeśli ktoś poczuje się obrażony przez moje porównania to poproszę o dowód na sprawdzalność tezy Piotra Majewskiego (może być też Kamila Cebulskiego) z wykorzystaniem: PITa rocznego albo wpisu do KRS (w przypadku firmy). Chętnie odszczekam swoje argumenty. W innym wypadku lojalnie ostrzegam, że będę do bólu prześmiewczy i okrutny w komentrzach.

Materiały dodatkowe dla dociekliwych:

> Wpis na blogu Patrycji “Shrew” Kierzkowskiej, który stał się inspiracją do przepytania Piotra.

> dyskusja na forum poświęcona mailingowi będaca pokłosiem newslettera CNEB.

> kolejny wpis poświęcony Majewskiemu – tym razem jego metodom i stylowi pisania ofert

> Ciekawostka – Piotr zarejestrował domenę “obrzydliwiebogaty.pl” ale nie “com.pl”. Skucha czy przemyślan. Postanowiłem również stać się obrzydliwie bogaty i zakupiłem tę domenę. Cały czas zastanawiam się co tam zamieścić – jakieś pomysły?:)

> Strona Obrzydliwie Bogatego Piotra Majewskiego – dziwne, że jednak w subdomenie implesite?

> …oraz na koniec strona Internetowego Milionera Piotra Majewskiego.

34 odpowiedzi do “Obrzydliwie bogaty jak Piotr Majewski”

  1. ragni:

    ufff… to nie bylo takie latwe przebrnac przez ten bullshit ;)))

    wiec tak…

    1/ bledem jest uciszanie takich osob – tu sie zgadzam. jednak juz sam fakt przeprowadzenia takiego wywiadu jest zbednym podnoszeniem rangi postaci tego pokroju. takich ludzi najlepiej ignorowac – doszedlem do tego wniosku po kilku latach bezlitosnego nokautowania miszcza na jego wlasnym forum. poza mega-kacem w stosunku do mojej osoby piotrus nadal pozosatl tym samym piotrusiem…

    2/ biznes tego rodzaju to zwykle akwizytorstwo. modne na poczatku transformacji oraz analogicznie na poczatku rozwoju biznesu internetowego. w zadnym przypadku nie przetrwalo weryfikacji. najwytrwalsi akwizytorzy naciagaja jeszcze teraz wiejskie staruszki na garnki wartosci 3 rent. oczywiscie maja efekty – skutecznosc gwarantowana. nie wspominaja tylko, ze dzialaja na dosyc specyficznym rynku, a w masowym kanale sprzedazy nie zarobili by nawet na chleb. nie wiem jak wy, ale ja bym sie wstydzil byc “skuteczny” w ten sposob. to tak jak scigac sie z niepelnosprawnym a potem chełpić tym, ze sie bylo szybszym…

    3/ w przeciwienstwie do “wielokrotnego milionera” uwazam, ze samo mowienie publicznie w ten sposob na swoj temat jest zenujace. cos jak biale skarpetki do sandalow, albo gorzej nawet. przy okazji: slowa uznania dla mojej skromnej osoby uwazam za calkowicie bezpodstawne. jezdze 12-letnim samochodem, sumiennie splacam kredyt hipoteczny rozlozony na 30 lat, a dlugi weekend spedze nie na Malediwach ale w biurze gdzie tak jak dzisiaj bylem juz o 6.15 i spedze tam co najmniej 14 godzin.

    to tyle, wracam do pracy.

  2. Mediafun:

    Też korciło mnie żeby napisać ze swojego punktu widzenia u mnie na blogu, ale skoro zrobiłeś wywiad to chyba komentarz u Ciebie jest doskonałym miejscem. Wcale nie dziwie się, że niektórzy klienci nie chcą ofert w „stylu Majewskiego”, sam mam na nie uczulenie, i jak widzę taki długaśny mailing, to od razu włącza mi się ostrzegawcza lampka i przede wszystkim produkt reklamowany w takim mailingu ląduje w mojej głowie na „pewnej półce” – tam gdzie serial Klan, Telezakupy Mango i żarty Karol Strasburgera.

    Myślę, że tego rodzaju mailingi powodują że e-booki, których wydawcy najczęściej korzystają z rad Majewskiego, mają taką słabą renomę i traktowane są jako elektroniczne śmieci (tak, wiem, że zaraz zostanę zasypany ilością danych ile to ich milionów się sprzedało). Ale spójrzmy na to z innej strony… czy taki autor jak Dominik Kaznowski zdecydowałby się na umieszczenie swojej książki “Nowy marketing w internecie” w ofercie np. Złotych Myśli i “atakowaniu” czytelników długaśnymi mailingami? Niech czytelnicy sami sobie odpowiedzą dlaczego nie dostanę nigdy mailingu z stylu Majewskiego promującą kolejną książkę Kaznowskiego.

    Bo takie oferty jak „Majewskiego” kojarzą mi się z marką Telezakupy Mango… oczywiście Mango wspaniale się sprzedaje i można powiedzieć że działa i korzysta z metod i technik sprawdzonych na całym świecie… jednak uporczywie pozycjonuje produkty i marki na tej półce, na którą wielu klientów nawet nie ma zamiaru zaglądać, po prostu traktują produkty tam reklamowane jak wielkie gówno wciskane ciemniakom (moim ulubionym sprzętem jest reklamowana kiedyś w Mango deska do składania ubrań:-). Tak jak z ofertami Majewskiego, tak i w Mango można znaleźć osoby zadowolone z produktów i jakości oferowanych w telesprzedaży. I nikt nie może odmówić skuteczności działań Mango (nawet kupiło je niedawno ITI, czyli kapuchę się z tego robi).

    I tak niestety widzę „styl Majewskiego”, właśnie na tej półce na której umieszczam oferty Mango. Poza tym, nie wiem jakie to kurs, który każe boldować co drugi wyraz w tekście (ostatnio dostaje takie mailingi od Złotych Myśli”) to się niestety nie daje czytać i powie to każdy mniej lub bardziej doświadczony copywriter…

    Poza tym nie znalazłem nigdy (niech ktoś poda link jeśli się mylę) w żadnym znanym mi magazynie branżowym (Brief, Marketing &More, Media &Markeitng, Marketing w Praktyce) opisy, artykuły czy analizy metod Majewskiego, są gdzieś takie? To też dla mnie coś oznacza jeśli chodzi o pozycjonowanie tych metod.

    Poza tym cały czas nie rozumiem tego uporczywego e-marketingu i e-biznesu i e-biznesmenów… czy można robić dzisiaj biznes bez internetu albo bez wykorzystania narzędzi internetowych…nie… to po jaką cholerę robić jakieś sztuczne twory z „e” przed nazwą (dzisiaj to na nikim nie robi wrażenia i daje mi kolejny dowód jak traktować rady jeśli daje mi taki e-biznesmen).

  3. shrew:

    @Mediafun, odniosę się tu do przykładu Kaznowskiego. Otóż jeśli wydawca jego książki wypuści wydania elektroniczne w Złotych Myślach, to właściwie autor nie ma nic do gadania w kwestii formy reklamy (chyba nawet taki zapis jest w umowie, chociaż nie dam sobie głowy uciąć).

    Inna kwestia – właśnie tu pięknie pokazałeś różnicę między światem według Majewskiego (mega skuteczny e-marketing, im dłuższy tekst, tym bardziej możesz klienta zakręcić NLPowsko) a światem według Kaznowskiego (doświadczenie, renoma, wiedza i branżowe pisma, które zapewne kompletnie się nie znają na skutecznym marketingu internetowym – a jakże!). Majewski to taki Kaznowski dla ubogich. ;)

    Jeszcze jedna mała uwaga. Chciałabym, żebyśmy przestali patrzeć na ebooki i oferty w wydawnictwach ebooków przez pryzmat jednego wydawcy, który z zamiłowaniem stosuje “styl Majewskiego”. To jest krzywdzące dla tych mniejszych (a jest ich sporo wbrew pozorom – skorzystaj z Google), którzy naprawdę uwierz mi wcale nie robią tego, co ten duży (uczą się na błędach dużego :)).

    p.s. Zaprenumeruj newsletter mojego EscapeMagazine.pl – zobaczysz, jak wyglądają normalne listy do klientów w wydawnictwie ebooków. :)

  4. Grzegorz Skaruz:

    Ja zaś osobiście uważam, że dla wielu osób serwis CNEB był pierwszym (i wcale nie takim złym) krokiem jeśli chodzi o biznes internetowy. Nawet jeśli nie stali się dzięki temu milionerami.

    A odnosząc się do Mango – co w tym złego jeśli kupuje tam tysiące osób i przynosi to niemały zysk. To samo z długimi ofertami – sam za nimi nie przepadam, ale jeśli są skuteczne (w danej sytuacji / serwisie) to dlaczego ich nie stosować?

  5. kuba filipowski:

    jest świetne opowiadanie Etgara Kereta o poradnikach w stylu Majewskiego
    http://merlin.pl/Rury_Etgar-Keret/browse/product/1,541666.html polecam

  6. shrew:

    @Grzegorz, zgadzam się z opinią, że CNEB był pierwszy dla wielu, ale zauważ, że wtedy był jedyny i jego obecność – przynajmniej mi – przypomina trochę początek lat ‘90, gdzie wchodził do Polski np. Amway.

    Dlaczego takie porównanie?

    Otóż wtedy to było coś z zachodu, coś nowego, nieznanego, można zarobić, mega motywacja, show pewnych siebie liderów, my Wam pokażemy, jak się robi biznes, wow. Tylko że z czasem ludzie zauważyli jak działa Amway, potracili znajomych ;), spojrzeli krytycznie, odeszli, pozakładali sobie własne firmy w różnych branżach i dziś fajnie żyją. I Amway też żyje. Tylko że to są właśnie różne światy, które zostały zestawione w tym wpisie.

    I dokładnie tak w mojej ocenie było z CNEB. Wszyscy się na nim wychowaliśmy, ale poszliśmy o wiele dalej i dziś nie stosujemy nieco obciachowych metod wyczytanych w CNEB-ie, bo raz, że znamy inne – w mojej ocenie np. skuteczniejsze, a dwa wiemy, że w grupie bardziej wykształconej metody Majewskiego nie są skuteczne i ludzie reagują na nie właśnie jak na TV Mango.

  7. Dominik Koza:

    Wystarczy mi to zdjęcie w topie, widziałem je wielokrotnie i za każdym razem śmieszy podobniem, jak zdjęcia “biznesmenów” z komórką przy uchu i uśmiechem w stronę obiektywu. Są rzeczy na tym świecie niezmiennie żenujące. Są osoby niezmiennie do pożałowania. I jest Internet, który zniesie to wszystko.

  8. Michał Sadowski:

    Pisałem już to kiedyś, ale powtórzę jeszcze raz: o prawdziwych milionerach ebiznesu nie przeczytacie w forbesie, czy business weeku. A jak słyszę takie głodne kawałki jak “pierwszy milion zrobiłem w wieku 25 lat …”, to wiem że trzeba te liczby podzielić przez 10 i wyciągnąć pierwiastek 3 stopnia.

  9. Krzysztof Gibek:

    Pan Majewski nie sprzedaje wiedzy (ani lepszej ani gorszej) on sprzedaje …. marzenia. Marzenia o lepszym życiu, bogactwie, uznaniu, itp

    Marzenia to towar zawsze w cenie. Marzenia są fajne, bo można nimi żyć przez lata i nie trzeba nic robić, by stawały się rzeczywistością. Wystarczy zdobywać “wiedzę”, poznawać kolejnych mistrzów, czytać kolejne ich przełomowe publikacje. Marzenia trzeba pielęgnować.

    To tak samo jak z totolotkiem. Trudno oskarżyć totolotek o coś złego, prawda? A przecież to jest biznes zbudowany na tych samych ludzkich emocjach.

    Z tą różnicą, że w totka ktoś prawie zawsze wygrywa, a tutaj wygrywa tylko kasyno….

  10. Bartłomiej Dymecki:

    Słyszę głosy, że oferta Majewskie to nie ta półka. I macie rację. Jego teksty są kierowane do całkiem innej grupy. I do tej swojej grupy docelowej chyba w miarę dobrze trafia. Więc skuteczności odmówić nie można. A że poważni ludzie zajmujący się marketingiem, biznesem wyśmieją taką ofertę, to niemal oczywiste. Dla mnie to też nie jest poważne.

    Sam się z tego śmieję, choć parę ładnych lat temu serwis Piotra był dla mnie pierwszym źródłem wiedzy o biznesie w internecie. Swoją drogą – kiedyś, za czasów gdy serwis był darmowy, było to bardzo ciekawe miejsce wielu merytorycznych dyskusji.

  11. Styl Majewskiego (ostatni raz) : Blog.Mediafun.pl:

    [...] sądzą ludzie z branży . Ale żeby nie rozmywać niepotrzebnie dyskusji odsyłam do bloga Artura Kurasińskiego, który przeprowadził mailowy wywiad z Piotrem Majewskim… tam też wypowiedziałem się na [...]

  12. magbag:

    @ragni – chyba jednak nie do końca wychodzi Ci to ignorowanie skoro nadal śledzisz temat i jako pierwszy komentujesz ;).

    Dawno temu popełniłam na forum PiO bodajże najdłuższy post w swojej forumowej działalności właśnie na temat działalności Piotra Majewskiego. Zdania od tego czasu nie zmieniłam.
    Niezmiennie drażnią mnie “tyteże” i inne ozdobniki rodem z cneb. Na szczęście od czasu dyskusji na PiO trafiam na takie kwiatki coraz rzadziej. Nie wiem, czy jest to kwestia przypadkowego omijania stron, reklam wiernych uczniów Piotra Majewskiego, czy po prostu coraz mniej osób bezkrytycznie kopiuje szablony cneb (mam nadzieję, że to drugie).
    Sposób autopromocji Piotra Majewskiego – jak widzę – nie zmienił się. Fotka fantastyczna – w stylu, jak Zdzicho wyobraża sobie milionera.
    Dziwi mnie jedynie, że talentu Piotra Majewskiego nie wykorzystano w ostatniej kampanii wyborczej. Jestem przekonana, że stworzyłby coś znacznie bardziej kreatywnego i skutecznego niż “mordo ty moja”.

  13. angie-san:

    A mnie ciekawi to, że jeżeli tak Wam się nie podoba pan Majewski to po co o nim piszecie??? a po to że Majewski to wzięty temat i zawsze oglądalność podskoczy, a już niejaka shrew to obowiązkowo musi wtrącać swoje 10 groszy , ale prawda jest taka że nawet jakby spuściła się miodem to Majewskiemu do pięt nie dorasta… (chociaż fanem tego Pana nie jestem) ….. To jak robi swój biznes to jego sprawa, a to że ludzie kupują to co on im wciska to nie świadczy źle o nim tylko o nich,,zajmijcie lepiej swoja dupą.. to może w tym kraju takiej zawiści nie będzie ….

  14. Artur Kurasiński:

    @ angie-san – piszę ponieważ Piotr M jest jakby nie było osobą znaną i z dorobkiem. Różnie można oceniać jego działania ale wydaje mi się, że warto poznać to co ma do powiedzenia i samemu wyrobić sobie opinię.

    Ty ewidentnie masz inne zdanie na jego temat – ja inne.

    “To jak robi swój biznes to jego sprawa” – bzdura. Jest coś takiego jak odpowiedzialnośc społeczna, etyka biznesu itd.

    “zajmijcie lepiej swoja dupą.. to może w tym kraju takiej zawiści nie będzie”

    Świetny cytat. Dedykuję go Tobie :)

  15. Jakub:

    :)
    A może ten wpis/dyskusja powinna zostać poświęcona “obrotowemu milionerowi” Cebulskiemu? Majewski przynajmniej czasami wie co mówi, a Cebulski po prostu tylko mówi co wie… i jeszcze ta fundacja, którą założył, notabene fundacja jego imienia – jak pustym trzeba być aby zrobić coś tak bezdennie głupiego? Kompletny przerost formy nad treścią.

  16. shrew:

    @angie-san, dzięki za uznanie. Z uwagi na to, że jesteś anonimem, Twoje zdanie mam głęboko gdzieś, ponieważ:
    a) nie masz odwagi podpisać się pod swoją opinią,
    b) opinia nie zawiera uzasadnienia,
    c) wydać, że masz kompleksy (anonimowy jad),
    d) widać, że zawiść to właśnie Twoje drugie imię, a nie osób tu dyskutujących.

    Wtrąciła swoje nie 10, a 30 groszy, shrew

    @Jakub, różnica między Kamilem a Piotrem polega na tym, że ten pierwszy dorobił się na biznesie, a ten drugi na mówieniu o biznesie.

  17. Mikołaj:

    Najwyraźniej byłem mniej cierpliwy, bo wpis o Majewskim popełniłem ponad dwa lata temu. Z tego co widzę, od tamtej pory niewiele się zmieniło. Może tylko tyle, że wreszcie jest mowa o konkretach i jakoś nie widzę tych milionów, jakich się ponoć można dorobić stosując porady imć Majewskiego.

    Kiedyś znalazłem poniższą cytatę, która IMHO doskonale pasuje do “dokonań” naszego bohatera:

    The truth is that Kiyosaki, and those like him, can make far more money selling you their ‘proven methods’ than they ever could employing those methods themselves. The only available evidence leads one to believe that Kiyosaki has amassed whatever wealth he has by selling his methods, as opposed to employing them.

  18. appfunds:

    Jego fizjonomia małego chłopca w zetknięciu z cygarem daje niezamierzony efekt komediowy.

    Nikt mu o tym nie powiedział ?

  19. Kapsel:

    Może i dla Ciebie Majewski z cygarem jest śmieszny, ale – jakby to powiedział marketingowiec – nie jesteś targetem tego przekazu ;)

    I coś w tym jest, bo zarówno szkolenia, jak i cała kreacja pana Majewskiego jest skierowana do konkretnej grupy odbiorców, zapewne dość mocno różniącej się od tutaj komentujących.
    Wy śmiejecie się z jego cygara, ktoś inny podziwia, a Majewski min. dzięki temu że się o nim mówi zarabia pieniądze :)

  20. Artur Kurasiński:

    @ Kapsel – sensowna uwaga, przemyślę ją.

  21. canguxsd:

    Wczoraj robili u mnie bramę, szef ci jakiś czas zajrzał, sprawdził dodał swoje 5 groszy. Psioczyli na niego. W którym momencie jeden z nich powiedział do mnie, “Widzi pani, co szef wymyśla?” – Wiem, oczekiwał mojej aprobaty. Ale ja powiedziałam. – Załóż pan biznes, zatrudnij ludzi i sam wymyślaj, a póki co słuchaj pan wymysłów szefa.
    Przyglądałam się, mówiłam co miało być. Ich szefowi nie musiałam mówić. Sprawdził – wrócił ich dzisiaj i praca została wykonana tak jak tego oczekiwałam.

    Podaję to jako przykład, że psioczyć każdy potrafi, ale porządnie wykonywać pracę to już nie.
    Tak jest z nauką, jaką przekazują p. Majewski, Cebulski i inni. Każdy z nich daje nam część swojej wiedzy, ale przecież to my dajemy im na to przyzwolenie. Sami zapisujemy się na ich listy, a wystarczy mały klik i nie dostajemy tych dłuuuugich maili, na które tak narzekamy.

    Otrzymujecie je na własne życzenie, jeśli coś kupujecie, to też na własne życzenie – czy on wam wyciąga pieniądze z kieszeni?

    Co za porównanie z akwizytorami, Akwizytor siedzi wam na karku i robi z mózgu wodę, a tu w każdej chwili możecie zrobić klik i nie ma Majewskiego. Jest czas na przemyślenie.

    Nie wiem dziś kogo tak nienawidzicie ich zaradność, czy własną nieporadność.

    Mam wrażenie, że widzę tu
    Anty – Astroturfing

  22. canguxsd:

    A teraz to sobie poczytam i zobaczę, czego mogę się nauczyć od samego autora tego bloga. – Swoją drogą gratuluję zdolności wykorzystania wiedzy. :)

  23. zbliża się koniec świata | .. http://auditlog.pl ..:

    [...] innych, popełniłem wpis o Piotrze Majewskim. Przede mną i po mnie pisali również: MediaFun, Artur Kurasiński, Shrew czy też Paweł Fornalski i WebAudit. Dzisiaj otrzymałem maila o tytule: “Zarabiaj na [...]

  24. skutek:

    Jest jeden błąd, który popełniają prawie wszyscy krytycy Piotra. To że ktoś sprzedaje szkolenia, uczy, publikuje artykuły nt. prowadzenia biznesu i marketingu nie implikuje tego, że osoby uczące się tych rzeczy zarobią miliony. Piotr nie mówi, że dzięki byciu na szkoleniu zarobisz 10 milionów. Mówi natomiast, że jeśli wykorzystasz propagowane przez niego techniki i porady to (w odpowiednich warunkach) masz szansę zarobić. I tu jest różnica. Uprawnieni do krytykowania skuteczności przekazywanej przez Piotra treści są wyłącznie ludzie, którzy przetestowali tę wiedzę na własnym biznesie i obiektywnie stwierdzą, że coś nie działa (np w polskich realiach). Osobiście śledzę poczynania Piotra od 3 lat i nie zauważyłem takiego case study, w przeciwieństwie do tych, co skutecznie wykorzystują tę wiedzę i widać, że z dobrym skutkiem.

  25. Śliwński kontra Majewski, czyli Nozbe metodami CNEB | Blog.Mediafun.pl:

    [...] za pomocą metod Piotra Majewskiego… taaak było trochę ostatnio o panu Majewskim głośno w sieci, Michał postanowił przedstawić swój, sprawdzony, punkt widzenia na tego typu działania. Tej [...]

  26. Michał Białek:

    Historia Majewskiego przypomina mi trochę lans, który wokół siebie niejaki Pan Szklarski, który wykupywał w znanej we wczesnych latach 90-tych gazecie Miliarder artykuły na swój temat jaki to on jest bogaty.

    Warto przeczytać (to nie kryptoreklama “W” ;) ) – http://www.wykop.pl/ramka/68788/kim-jest-krzysztof-j-szklarski

  27. g00rek:

    “AK – Jak w zasadzie zaklasyfikować Ciebie – chcesz być postrzegany jako biznesmanem, menadżerem, wizjonerem?”

    Chyba nie te przypadki :) Mianownik by się przydał.

  28. Śliwński kontra Majewski, czyli Nozbe metodami CNEB | Kraina Rospudy:

    [...] za pomocą metod Piotra Majewskiego… taaak było trochę ostatnio o panu Majewskim głośno w sieci, Michał postanowił przedstawić swój sprawdzony punkt widzenia na tego typu działania. Tej [...]

  29. Królestwo Kobiet.pl:

    Panowie mam pytanie: Dlaczego nikt z Was nie napisze zarzutów wobec stylu Majewskiego u niego na forum?

  30. Artur Kurasinski:

    @ Krolestwo Kobiet – bo byloby jeszcze bardziej zenujace.

  31. Arkadiusz Śmigielski:

    …trochę zazdroszcze Piotrowi M. , że był w stanie sprowokować tyle inteligentnych osób, do rozmów na swój własny temat, trwających pół roku, tylko na tej jednej stronie … a znalazło by się jeszcze kilka, jak nie kilkanaście podobnych stron związanych z tematem Piotra Majewskiego … czapki z głów

  32. Maj-a:

    Był sobie kiedyś człowiek. Może nazywał się Reni a może Romek a może Renata. Nieważne. Strasznie nie cierpiał on Majewskiego. Ale to okrutnie go nie cierpiał. Tak go nie cierpiał, że pewnego razu krzyknął: Eureka! Będę ignorował Majewskiego.

    Siedział sobie do tego czasu przy komputerze i cały czas ignorował Majewskiego. Cieszył się, że ignoruje Majewskiego. Z każdym dniem był coraz bardziej z tego dumny. W pewnym momencie tak go zaczął skutecznie ignorować, że nawet zapomniał za co nie cierpi Majewskiego. Coś tam w prawdzie pamiętał ale to nic konkretnego. W końcu przecież postanowił, że będzie ignorował Majewskiego.

    Wtem serfując pewnego dnia po sieci na jego 17-calowym monitorze, gdzieś w rogu ukazało się kilka liter M a j e w … Czy to była wygooglowana strona z wynikami wyszukiwania czy może strona agregująca blogosferę. Nie istotne. Te kilka liter, pod którymi krył się link strzeliły w niego jak grom z jasnego nieba. A było to raptem kilka liter małym fontem na 17-calowym monitorze.

    Tego nie zdzierżył. W ramach ignorowania Majewskiego bez chwili zawahania kliknął w diabelskie kilka liter zaczynające się Maj… Tak. Już wiedział. Ktoś przeprowadził wywiad z Majewskim i umieścił na swoim blogu. Tego było za wiele. Ktoś przeprowadza wywiad z Majewskim, którego przecież trzeba ignorować. Powiedział w duchu: Majewski teraz cię zignoruję i rzucił się z palcami do klawiatury.

    Pisał, pisał. Pisał jak nie lubi Majewskiego, jak go ignoruje. W ramach ignorowania nie napisał, dlaczego chce go ignorować. Po prostu Majewskiego trzeba ignorować i w tych kilku słowach go zignorował. Poszło całkiem szybko po 15 minutach ignorowania post był gotowy. kliknął jeszcze tylko WYŚLIJ. I post poszedł pod wywiad opublikowany na blogu. Ignorował Majewskiego dość skutecznie, post był na jednym z czołowych miejsc. Czy pierwszym czy którymś z następnych to nie istotne. I tak jest w czołówce blogosfery jeżeli chodzi o ignorowanie Majewskiego. Nie musi uczestniczyć w żenujących wyścigach. On wie swoje i jest gościem (lub gościówą). Człowiek, który po raz kolejny zignorował Majewskiego.

  33. Leon:

    Generalnie mnie żenuje próba napisania obiektywnego artykułu, w którym pod spodem jest lista gorzkich żali autora. W moim przekonaniu o ile wywiad jest obiektywny, o tyle spotka pod spodem przekreśla wywiad całkowicie.

    Jeśli chodzi o Śliwińskiego, no cóż, kreowanie go na super bohatera jest równie żenujące. Porównajmy w jaki sposób wypowiada się o Majewskim,
    tak naprawdę nic odkrywczego nie pokazując. Z drugiej strony Majewski wydaje mi się, że ma kłopot z wiarą w NLP. Więc generalnie goście są siebie warci… Plus należy Majewskiego dać za propagowanie testowania.
    Warto wspomnieć, tutaj słowa do krytyków, obiektywnie patrząc strony które są dłuższe, rzeczywiście wpływają na konwersje strony (może nie 9x a4), oczywiście jeśli jest zachowana pewna proporcja. Tutaj Majewski ma pośrednio rację, osoby mówiące, że krótkie strony z małą liczbą informacji są skuteczne, niestety opowiadają bzdury i nigdy nie zrobiły testów.

    Majewskiemu życzę więcej pokory. Śliwińskiemu pokazanie realnych doświadczeń.

  34. Mira:

    Czytałam artykuł Patrycji i komentarze, przeczytałam tez te, poznałam kiedyś Piotra i ciągle nie mogę sie nadziwić jednemu – jak można łączyć Piotra z NLP.

    Czy może mi odpowiedzieć na to pytanie ktoś, kto był na szkoleniu NLP?

Zostaw coś po sobie