Historia nauczycielką życia?
16:18 7th December 2008

W paru rozmowach przeprowadzonych ostatnio pojawił się podobny temat – czy wielki Gugiel i Wikipedia zastąpią nam pamięć podręczną? Czy w dobie powszechnego (khm khm) dostępu do sieci – zaśmiecać (jak chcą nazywać to jedni) umysły datami i pierdołami czy po nadal wymagać opanowania do perfekcji materiału wraz z informacją ile lat miała każda nałożnica księcia Bolko?…
Mało poważnie zacząłem ale temat jest nie licho poważny. Weźmy taki przedmiot jak historia. Nie mam aktualnie żadnego dziecka (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) ale oczami wyobraźni widzę jak za parę lat podłączenie z siecią będzie raczej normą (nawet w Polsce) i nakładanie na dzieci uczenia się np. dat wszystkich przywilejów szlacheckich jest (jak dla mnie) dość kontrowersyjne. Dlaczego?
Bo zobaczcie, że historia (o zgrozo) nie stoi w miejscu i cały czas podręczniki pęcznieją od faktów pisanych na nowo – choćby z ostatnich kilku lat mamy już wojnę polsko-polską (PiS-PO) oraz rusko-kontra reszta świata (Gruzja), igrzyska w Chinach, zamieszki w Tybecie i parę jeszcze rzeczy dojdzie.
Jak nasze dzieci podrosną to trzeba będzie umiejętnie wybierać czy lecimy po łebkach z antykiem i koncentrujemy się na współczesności (no właśnie – której?:) albo też połowicznie raczymy dziatwę faktami o I i II wojnie światowej i przybliżamy np. malarzy Renesansu.
Jaka jest alternatywa? Można uczyć przez zabawę. Trafiłem na taki przykład uczenia np. młodych graczy gier typu “Medal of Honor” o co właściwie chodzi w tej strzelaninie i kto to był ten Hitler.
Przestrzegam, że żargon jakim posłużyli się twórcy tej prostej animacji jest ultra hermetyczny ale przezabawny w zestawieniu z realnymi postaciami tamtych czasów. Całość przedstawiona w schemacie dialogu graczy (z nickami: Stalin, Tojo itd.) bawiących się w wojnę okraszona współczesnym poczuciem humoru.
Czy dożyjemy bryków w takiej właśnie postaci i poziomie treści. Obawiam się, że niestety tak. Pytanie tylko czy jest to tylko obawa 30-to letniego pierdziela w stylu “..za moich czasów”? Niestety nie umiem zdystansować się tak bardzo żeby móc odpowiedzieć sam sobie :)
4 komentarze »

December 7th, 2008 at 5:19 pm
moze skomentuj program ”kapitalny pomysl”, ktory leci na tvn w niedziele ;p
December 7th, 2008 at 5:47 pm
@ inny post – niestety nie oglądam TV.
December 8th, 2008 at 10:16 am
Animacja genialna, ale tempo!
Nadążyłem, ale – już jako trzydziestokilkulatek – z trudem :-P. Myślę, że właśnie trzydzieści kilka lat to granica możliwości tej zrozumienia…
A jeżeli chodzi o styl edukacji, to na pewno nie pamięciówka, ale przekaz multimedialny i stworzenie warunków do zaangażowania żaków w interaktywnej nauce. Nie oszukujmy się jednak – jeżeli nie ma odpowiedniego materiału merytorycznego na wejściu, to na wyjściu i tak będziemy mieli trash.
December 8th, 2008 at 10:55 am
Pierwsze primo: od wielu lat rozsądni nauczyciele nie wymagają kucia na blachę. OK, trochę dat i faktów trzeba kojarzyć, ale przede wszystkim należy myśleć. Bez myślenia nawet wykucie całego podręcznika niewiele daje…
Historii czasów nam współczesnych na szczęście w szkole jest niewiele. Raz, że śmierdzi to polityką. Dwa, że na ogół jest kiepsko przebadane. Trzy, że tematyka ta jest pod koniec roku szkolnego i na ogół nikt się nie wyrabia z przerobieniem materiału. Może to i lepiej, bo gdybym był nauczycielem mającym wytłumaczyć dzieciom, czemu się byli opozycjoniści tak bardzo kochają, to chyba by mi słów zabrakło…
Co do bryków — już są i tego nie zmienisz. Dopóki czytanie i myślenie nie będzie “trendi”, to zdecydowana większość kolejnych roczników opuszczających szkoły nie będzie potrafiła podać poprawnej odpowiedzi na pytanie, kiedy zakończyła się II wojna światowa. O tym, który z radzieckich przywódców był opisywany powiedzonkiem “te same wąsy, tylko oczko wyżej”, nawet nie wspomnę.