Szukaj
Zamknij

Apple – wiara czyni cuda?

jezus chrystus apple iphone

Podstawą oceny w 90% Apple i jej produktów jest emocja. Zazwyczaj silnie spolaryzowana, wyrażana dobitnie i w zdecydowanej większości nie poparta żadnym osobisty doświadczeniem (mówię o Polsce). Produkty takie jak Macbook, iPhone czy iTunes stały się popularnym „casus belli” dla zbierania tony argumentów na „lepszość” czy też „gorszość” danej platformy sprzętowej, programistycznej czy strategii marketingowych…

Jeśli spojrzeć na polskie fora, serwisy i blogi wydawać by się mogło, że taki iPhone jest w co drugiej polskiej rodzinie. Praktycznie każdy wpis informujący o tym urządzeniu prowokuje wojnę podjazdową przeciwników („tego gówna i szmlecu”) oraz kontrę w postaci zdeklarowanych Apple fanboyów.

Każdemu komu miłe uszy i oczy odradzam czytać serwisy branżowej, które mają czelność zastanawiać się nad tym jaki nowy model telefonu może spowodować „zabicie” iPhone’a. Odradzam bo ilość słów uznawanych powszechnie za obraźliwe przekracza poziom akceptacji zdrowego, normalnego człowieka.

Po oddzieleniu faktów ataków „ad personam” i i emocji okazuje się, że w zasadzie w takim dialogu w ogóle nie ma miejsca dla ludzi, którzy kupili czy użytkują sprzęt Apple z przyczyn praktycznych. Jeśli powiesz bowiem, że kupiłeś iPhone’a okaże się, że na pewno musiałeś całować (po cichu, w swojej specjalnej piwnicy) zdjęcia Steve Jobsa oraz kochać się w zapachu jego swetra tudzież legendarnych dżinsów (nie wiem co gorsze).

Jeśli nie lubisz Microsfotu oznacza, że Twoja „zdrada” na rzecz MacBooka jest na pewno konsekwencją mody, chęci pokazywania się w modnych knajpach oraz lansu bo przecież każdy „normalny” użytkownik PC wie, że jego komputer z systemem operacyjnym Windows nie jest doskonały ale na pewno „kopie tyłek” wszystkim „kastratom” z Mac OS na pokładzie.

Są tacy, którzy nie mogąc zrozumieć fenomenu firmy z Cupertino próbują tłumaczyć popularność Apple w kategoriach religijnych i paranormalnych (to moja ulubiona grupa krytyków używająca zamiennie słów „kult”, „wiara”, „religia”, „wyznawca”). Tak jak np. MG Siegler na łamach TechCrunch (w dość ironiczny sposób) opisał problematykę postrzegania Apple z punktu widzenia religijnego:

„In a religious sense, the iPhone is a monotheistic religion. Basically, its OS believes in one device. Yes, I know there is the iPod touch, as well as variations of the iPhone (original, 3G, 3GS), but these are essentially all the same device with essentially the same hardware, just boosted specs. Meanwhile, Android, Windows Mobile, BlackBerry, Symbian, etc. are all polytheists. But “pagans,” while perhaps not exactly right, is a cooler term, so let’s go with that. All of these other mobile OSes are pagans. They answer to many devices, their “gods.”

Chętnych do „zabijania” popularności chociażby iPhone’a jest długa kolejka. Na pewno słyszałeś o Androidzie, gPhonie, Motoroli, Symbianie, Nokii, Palm PRE, (teraz) Droidzie, LG, Samsungu czy Microsoft – wszystkie te firmy i organizacje (i wiele wiele innych) chcą zdetronizować Apple, przypuścić szturm na AppStore, iTunes, iPody, iPhoney i MacBooki. Po co? Bo twierdzą, że ich produkty są lepsze, bardziej dostowane do oczekiwań odbiorców a to co robi Jobs to tania zagrywka marketingowa nastawiona na robienie „wody z mózgu” użytkownika.

„W produktach Apple nie ma nic czego nie ma w naszych” – ba, czasami nawet jest lepiej – w takim iPhonie przez długi czas nie było MMSów czy też aparatu fotograficznego o dobrej rozdzielczości tudzież (o zgrozo!) opcji „copy-paste”. Czyli wystarczyło zrobić model telefonu, który miał to wszystko aby podbić rynek. Czy komuś się to udało? Nie. Dlaczego? Bo nie tym polega „inność” (boję się napisać „zaleta” czy „przewaga”) Apple.

Bo Apple zmonopolizował sferę nośników MP3 (iPod), sprzedaż muzyki na te urządzenie (iTunes), sprzedaż smartphonów z wygodnym dostępem do Internetu (iPhone) oraz (oczywiście to powtórzenie manewru „iPod+iTunes”) sprzedaż aplikacji na te urządzenie (AppStore). Pomyślmy zatem o Apple nie jako o wytwórcy telefonów, komputerów czy samego oprogramowania ale o firmie udostępniającej cała platformę sprzętowo-programistyczną pozwalającą na zarabiania poprzez sprzedaż: sprzętu, oprogramowania oraz usług.

Ktokolwiek będzie chciał konkurować z Apple musi mieć własny „ekosystem” usług, oprogramowania oraz sprzętu. Inaczej zawsze to będzie kolejna samobójcza próba atakowania silnie ufortyfikowanych pozycji wroga. Zakończona rzezią działów produkcji, marketingu i sprzedaży. To nie ma nic wspólnego z wiarą, wyznawcami (prawdziwych „czcicieli” Apple jest pewnie coś około 1%-5% – reszta to zwykli „regular users”) czy religią. Zniszczcie Apple jego własną bronią zamiast budować machiny oblężnicze, które nie wytrzymują trudów transportu.

Ogłaszanie się kolejnym „iphone killerem” ustawia firmę głoszącą taką tezę w roli chłopca do bicia a semantycznie i automatycznie manifestuje stosunek podległości. Wyobrażacie sobie, że bokser przed walkę mówi do przeciwnika „jestem-tym-którego-znokautujesz-dopiero-w-drugiej-rundzie”? Nie – facet z jajami i chrapkę na zwycięstwo manifestuje swoją postawę poprzez tekst w stylu „urwę-ci-głowę-baranie-i-nasikam-do-szyji”. To jest odpowiednie podejście do przeciwnika!

Jeśli jakaś firma chce mi sprzedać swoje urządzenie z możliwością taniego (czy wręcz darmowego) pobierania aplikacji i zakupu (legalnie!) muzyki to dlaczego mam to odrzucić aby mieć tylko i aż „system operacyjny oparty na open-source” (a kogo obchodzi poza programistami na jakiej platformie piszesz soft, którego ja używam?)? Dlaczego argumenty o „lepszym ekranie dotykowym” (naprawdę?), „wydajnieszym procesorze” (mówimy o telefonie nie o serwerze!), czy „posiadania wszystkich aplikacji” (ja sam zdecyduję, które aplikacja są mi potrzebne) ma mnie rzucić na kolana?

Apple zarzuca się tworzenie dziwnych praktyk i odrzucanie oprogramowania konkurencji. Kiedy Microsoft budował i buduje swoją potęgę na sprzedaży tylko swojego oprogramowania i skuteczną walką z konkurencją na np. rynku przeglądarek (zatopienie Netscape) uznawane jest to za normę. Gdy Google ogłasza, że jego nowy pomysłem będzie nawigacja samochodowa będzie dostępny (oczywiście na razie) tylko na urządzenia z jego systemem operacyjnym (Android) jakoś nie widzę aby ktoś protestował – tak się zabezpiecza swoje podwórko i tworzy mur aby konkurencja nie miała za dobrze. To jest naturalny proces.

Apple ma się dobrze. Wyniki finansowe nie były lepsze w ostatnich latach. Sam bym chętnie powitał jakiś dobry telefon na rynku bo nic tak nie robi dobrze konsumentom jak konkurencja. Może Droid będzie miał szansę poszturchania firmy Jobsa? Niestety przeskoczenie wyniku 100 tysięcy aplikacji w AppStore ściągniętych 2 miliardy razy może być trudne. Cholernie trudne.

Ale od czego jest wiara? Ta podobno czyni cuda.

PS. Autor wpisu nie jest posiadaczem iPhone’a a :)

  • Wpis brzmi, jak usprawiedliwianie się z użytkowania sprzętu Apple + cicha krytyka krytyki :>

    Niestety, zabrakło mi w nim trzeźwego spojrzenia na „drugą stronę płotu”.

    Fanboizm graniczący z wyznawaniem firmy? Ależ jest, niestety na doprawdy żenującym poziomie. Nie wiem, z czego on się bierze, w końcu to są tylko urządzenia mające nam ułatwiać pracę i/lub uprzyjemniać życie. Tymczasem dla wielu jest to praktycznie sprawa życia lub śmierci. A przecież jakość napisanego kodu czy smak graficzny nie zależą od sprzętu, ale od użytkownika :)

    Na miejscu Apple miałbym mieszane uczucia. Z jednej strony takim klientom da się sprzedać nawet papier do d… zadrukowany logo firmy, po stówce od rolki. Z drugiej strony możliwość bycia zaliczanym do takiego fanatycznego i bezmyślnego grona odstrasza wielu potencjalnych klientów. I to może być problem na miarę tego, jaki miał (a raczej chyba ciągle ma) w Polsce Adidas z trzema paskami.

    Piszesz o telefonach. Sęk w tym, że często producenci komórek nie wsadzają nowego produktu na półkę „iPhone killer”. Robią to wyrobnicy medialni serwisów ponoć tematycznych, skażeni portalozą. Tutaj zgadzam się, żal czytać. Zwłaszcza gdy porównuje się sprzęt kierowany do absolutnie różnych grup odbiorców.

    Praktyki monopolistyczne? Oj, chyba masz sklerozę. Na Microsoft było lata temu tyle samo narzekań, co na Apple dzisiaj. I tak jak wtedy, tak i dziś nikt praktyk MS czy Apple nie uważa za normalną działalność czy rzecz godną naśladowania. Dziś po prostu krytykę bardziej widać, ze względu na szybkie roznoszenie się wieści przez Blipa, Twittera, FB i dziesiątki innych narzędzi. Ale jak spojrzysz na archiwa grup dyskusyjnych, to czy tak naprawdę coś się pod względem krytyki zmieniło?

  • Jak śmiesz zabierać głos w kwestii Apple, skoro nie masz iPhona! :D

  • Artur, jesteś gawędziarzem i to strasznym, przez to Twoje posty są takie głuuuugie, imho powinieneś zająć się podcastingiem ;) Tu lepiej wykorzystasz swój talent, a w .pl nie ma nadal dobrego podcastu technologicznego. Ty ze swym zacięciem, nazwijmy je, tabloidowym znalazłbyś na pewno grono wiernych słuchaczy :)

  • @Mikołaj – nie chcę popełnić błędu i brać w obronę „fanbojów” – traktuję ich równie poważnie co scjentologów. Każdy może coś tam sobie wielbić ale nie każdy musi mi swoją wiarę narzucać.

    Nie bronię Apple – pokazuję tylko, że większość argumentów jakich się używa w dyskusjach o tej firmie są zbudowane na emocjach co nie do końca pozwala trzeźwo patrzec na rzeczywistosc.

    Najbardziej wlasnie mnie rozwalaja teksty w stylu „apple to monopolista”. Oczywiscie, ze jest monopolista jak kazda firma jemu podobna (MS, Google, Nokia). Kto o zdrowych zmyslach wpusci (szybko) do AppStore flasha skoro moze sciagac kase z graczy, ktorzy kupuja gierki za 0.99$ (takie same jakie za darmo mozna pograc online?). :))))

  • @Kamil – za karę wysłuchałem ostatniego keynote’a Jobsa 10 razy :))

  • @radekq – daję odpór pokusie wrzucenia linku i 2-3 zdań komentarza. to uskuteczniam na Blipie i Flakerze (wszak to MIKRObloging). Podcastu słuchałoby się IMHO źle – ja nie jestem fanem słuchania (bo wymaga to spokoju, słuchawek i skupienia). Więc na razie (pomimo, że myślałem) odpuszczam sobie :)

  • RomeoAD

    Kiedyś można było zaobserwować podobne antagonizmy w środowisku użytkowników Commodore 64, Atari 800XL oraz platformy Spectrum. Później przeniosło to się na Amiga, Atari ST i gdzieś w rogu kiełkujące PC z DOSem, OS/2 i niedorobionym wówczas Windows. Wtedy też istnieli fanboye (najczęściej ze środowisk używających komputerów Amiga i Atari ST), głośni krytykanci (najczęściej użytkownicy PC wychwalający możliwości otwartej platformy) i siedzący po cichu użytkownicy Macintoshy, do których fanboje nic nie mieli, a często nawet czuli sympatię, a krytykanci obśmiewali ich udział w rynku.
    Okazało się, że przeżywa na rynku niekoniecznie najbardziej zaawansowany technicznie duet sprzętu i oprogramowania, i z całej bandy platform pozostały dwie.
    Z mojego punktu widzenia nic się nie zmieniło oprócz faktu, że podczas emocjonalnej dyskusji pod opisem kolejnego iPhone killera lub ‚awesome, marvellous, cool’ funkcjonalności iPhone OS nie trzeba się zastanawiać, czy nie narazimy się na wyśmianie pisząc per ‚ty zaślepiony amigowcu’ do użytkownika Atari. Życie stało się prostsze :D
    Jeśli chodzi o wojnę przeglądarek, to Netscape przez dłuższy czas było lepsze, ale zostało zniszczone ceną. IE był za darmo i nie był o wiele mniej funkcjonalny, a w późniejszym okresie nawet przewyższył NN, FrontPage z pakietu Office był traktowany jak bezpłatny dodatek do obowiązkowego pakietu biurowego – więc był to wybór ekonomicznie i technologicznie uzasadniony. Piszę to jako były użytkownik i zwolennik NN. Fakt, ludzie narzekali, ale bardziej na zmianę przyzwyczajeń niż praktyki monopolistyczne MS.

  • Anonim

    „Ktokolwiek będzie chciał konkurować z Apple musi mieć własny “ekosystem” usług, oprogramowania oraz sprzętu.”

    Niestety to też nie wystarczy ;-) AppStore jako innowacyjna i genialna w swojej prostocie platforma dystrybucji oprogramowania była pierwsza na rynku i wszystkie dotychczasowe próby konkurencji (Microsoftu w postaci SkyMarket, Google’a w postaci Android Market, Nokii w postaci Ovi Store czy Samsunga w postaci Samsung Mobile Applications) spełzły na niczym… Podobnie jak cholernie ciężko było odebrać użytkowników Microsoftowi na rynku PC, tak teraz cholernie ciężko będzie odebrać użytkowników Apple’owi na rynku aplikacji mobilnych…

    Nie ma tu żadnych emocji, ale brutalne i w swojej istocie bardzo proste zasady rynku opartego na konkurencji: kto pierwszy ten lepszy… Apple był pierwszy z AppStore i koniec pieśni…

  • “Ktokolwiek będzie chciał konkurować z Apple musi mieć własny “ekosystem” usług, oprogramowania oraz sprzętu.”

    Niestety to też nie wystarczy ;-) AppStore jako innowacyjna i genialna w swojej prostocie platforma dystrybucji oprogramowania była pierwsza na rynku i wszystkie dotychczasowe próby konkurencji (Microsoftu w postaci SkyMarket, Google’a w postaci Android Market, Nokii w postaci Ovi Store czy Samsunga w postaci Samsung Mobile Applications) spełzły na niczym… Podobnie jak cholernie ciężko było odebrać użytkowników Microsoftowi na rynku PC, tak teraz cholernie ciężko będzie odebrać użytkowników Apple’owi na rynku aplikacji mobilnych…

    Nie ma tu żadnych emocji, ale brutalne i w swojej istocie bardzo proste zasady rynku opartego na konkurencji: kto pierwszy ten lepszy… Apple był pierwszy z AppStore i koniec pieśni…

  • kuba

    Bardzo dobry artykuł
    Mnie osobiście bardzo zastanawia brak holistycznego podejścia do produktu u takich tuzów jak Microsoft, Nokia, Google…Wszystkie te firmy choć osiągnęły niewątpliwy sukces finansowy ( a nawet wizerunkowy), w moim odczuciu sprzedają produkt nie do końca dopracowany. Wiem, wielu uzna to za herezję, zwłaszcza w odniesieniu do Google. Owszem wyszukiwarka jest genialna od strony technicznej, jednak moje ogólne wrażenie podczas korzystania z produktów Google mogę określić jednym słowem – bałagan plus niedopracowanie drobnych i większych (choćby skopany branding i inteface) szczegołów . U Apple każdy szczegół jest dopracowany, wszystko jest ZAPROJEKTOWANE od początku do końca i moim zdaniem to jest przyczyną sukcesu tej marki. Znacie jakąś markę (z dowolnej branży) która posiada podobny współczynnik „kultowości” i ogólnej jakości elementów składowych? Coca-Cola? Może. Dla mnie Apple jest tym dla branży komputerowej czym klocki Lego dla branży zabawkarskiej.

  • Dingo

    ifon faktycznie jest ułomny i zacofany technologicznie no ale przecież jest z firmy apple a jak wiadomo apple jest 2x droższe to i lepsze i nie każdego stać
    na logo z ameryki .

    Jeśli chodzi o hasła związane z ifonem w Polsce to najpopularniejsze są
    w google zanim depniesz enter wpisz „iphone simlock” ponad milion ,
    reszta to już statystyki sprzedaży oprogramowania „iphone games rapid” ~ 13 milionów , „iphone apps rapid” ~ 2,9 miliona …

    A i tak na świecie najlepszym telefonem jest Nokia , od tej najtańszej po najdroższą zawsze w większości teledysków z USA gwiazdy się lansowały
    jakimś modelem Nokii zapominając o Apple , Motorola , Samsung etc ,
    a więc ifon jest dla debili bez wyobraźni w Nokii to telefon dopasowywuję się
    do właściciela a nie na odwrót , kolorowe i z bajerami dla pokemonów ,
    stonowane dla starszych i metalowe eleganckie dla bizness klasy .

    Każdy ifon wygląda tak samo a Nokia ma to do siebie że jest indywidualna
    zaczynając od kolorowej obudowy , kształtu kończąc na materiałach wykonania i funkcjach jakie komu się widzą . Kupić dziecku na komunię ifona czanego to tak jakby zjebać mu dzieciństwo szarą monotonią PRLu gdzie kupowało się tylko to co było pod ręką .

    Co do porównania technologicznego to śmiać mi się chcę gdyż kogo stać aby
    zamienić rozmowy i smsy , na MMSy i wideopołączenie które każdy tani telefon 3G już dawno obsługuje a o mp3 i wideo na karcie pamięci to codzienność . Żeby jeszcze ludzie wiedzieli po co im te wifi jak mało kto korzysta z bluetooth do połączenia z zestawem słuchawkowym lub głośnomówiącym gdy jadą jak te barany samochodem z przyklejonym telefonem do ucha bo słuchawka kosztuje 100 pln a głośnomówiący 200 pln
    a mandat mogą przywalić 250 pln .

    Takim żartem ironicznym można zakończyć …
    „Trochę technologii i człowiek się gubi” :-)

  • Dingo

    Aha co do przyszłości to powoli i tak wygra Android jako otwarta platforma linuksowa , ktoś powie że … „przyjebałem jak łysy grzywką o kant kuli”
    być może ale coraz więcej krajów jak Francja , Rosja przeszły już ze sponsoringu Microsoft na darmowy Linux , udzie się oswajają z nim w różnych
    środowiskach i powoli doceniają więc kto wie może za 10 lat będzie bardziej popularny . Już jakiś czas temu Nokia otworzyła Symbiana fakt że chyba tylko
    częściowo ale kto będzie rozwijać Symbiana jeśli może część jego funkcji
    zaadoptować do Androida .

    Apple już parę lat temu się sprzedało :
    1 – przejście z procesorów IBM na Intel
    2 – bootcamp chyba tak się to dziadostwo zwało umożliwia instalacje Windows XP
    3 – ITunes z Mp3 niedostępny w Polsce
    4 – Snow Leopard pięknie czyści katalog z danymi w katalogu domowym użytkownika ( wystarczy się zalogować jako Gość i wylogować aby został
    przeorany katalog domowy poprzedniego użytkownika )
    5 – napisałeś aplikację dla IPhone ale jej nie dopuścili do obrotu no trudno
    nakręcisz jej obrót za jedyne 100 000 USD

    Co do Androida to się rozkręci , Linux już był nieoficjalnie pisany na telefony komórkowe Siemens SX1 z Linuxem , konsola do gry X-Box 360 oraz Playstation 3 też ma możliwość uruchomienia Linuxa , on jest gorszy od wirusa można go zaadoptować do każdego środowiska elektronicznego
    a szary użyszkodnik nawet nie będzie wiedział że on tam jest .

  • Artur Kurasinski

    @Dingo – i dokladnie odezwala sie osoba taka, ktora opisalem na poczatku tego posta – dokladnie opis kliniczny :)))

  • Pingback: Apple – wiara czyni cuda? | AK74 – Artur Kurasiński blog (cc) 2007 … | Świat Internetu i technologii()

  • Pingback: Moje aplikacje na iPhone, cz. 12()

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę