Szukaj
Zamknij
Internet

Borys Musielak – Filmaster.pl jest wart 1 mln dolarów

AK74 – Możesz przybliżyć historię Filmastera? Skąd pomysł, czemu taki kierunek rozwoju i co Wam się udało zrobić przez ten czas?

Borys Musielak – Pomysł na społeczność internetową wokół filmów kiełkował mi w głowie od bardzo dawna, właściwie od początku mojej fascynacji kinem czyli 2001 roku i pierwszego festiwalu Nowe Horyzonty, wtedy jeszcze w Sanoku. Zawsze jednak było coś, co mnie interesowało bardziej, więc najpierw zrobiłem wortal jakilinux.org (społeczność wokół Linuksa), potem OSnews.pl czyli obywatelski serwis informacyjny dotyczący IT.

Pomysł na startup związany z kinem wrócił w 2008 roku. W tamtym czasie byłem bardzo sfrustrowanym użytkownikiem Filmwebu, gdzie właściwie nie dało się porozmawiać na jakikolwiek temat bez usłyszenia kilku obelg. Lubiłem też serwis Criticker, który generował spersonalizowane rekomendacje filmów na podstawie ocen, niestety zatrzymał się on w rozwoju (co trwa do dziś). Postanowiłem więc stworzyć coś co połączy te dwa podejścia czyli społeczność i rekomendacje.

Po około pół roku kodowania (głównie w pociągu na trasie Coventry-Londyn, bo pracowałem wtedy jako konsultant IT w Anglii), w styczniu 2009 roku, wystartował Filmaster.pl, czyli miejsce do umieszczania swoich recenzji oraz dyskusji na ich temat. Mieliśmy też w tym czasie bardzo prosty algorytm rekomendacji filmów.

AK74 – Pamiętam początek Filmastera i widzę, że projekt dość radykalnie serwis zmienia się z serwisu informacyjnego w usługę pomagającą w wyszukiwaniu filmów. Dlaczego taka zmiana? Z czego ona wyniknęła?

BM – Bardzo szybko, właściwie tuż po starcie serwisu, udało się stworzyć społeczność kinomaniaków, zostawiających na Filmasterze swoje recenzje i żywo dyskutujących o premierach. Szło na tyle dobrze, że w maju uruchomiliśmy wersję anglojęzyczną licząc na rychłe podbicie świata tym rewolucyjnym pomysłem. Niestety okazało się, że pomysł nie był aż tak rewolucyjny w skali światowej, bo mimo że napisało o nas m.in. Mashable, to aktywnych użytkowników Filmaster.com można było policzyć na palcach.

Ok, załóżmy że na palcach rąk i nóg obu twórców, co nie zmienia faktu, że szału nie było. Polski rynek jest może fajny, ale rynek amerykański jest jeszcze fajniejszy. Już Muniek Staszczyk śpiewał przecież „Stany, Stany fajowa jazda”. Uznaliśmy, że z porażki wyciągamy wnioski i pracujemy dalej, żeby stworzyć coś znacznie bardziej innowacyjnego, co „łyknie” globalny rynek. W tym czasie popularność zyskały takie serwisy jak Foursquare czy GetGlue, proste aplikacje mobilne spełniające dobrze jedną, maksymalnie dwie potrzeby.

Uznaliśmy, że Filmaster nie będzie nigdy największą bazą filmów, nie będzie też największym serwisem społecznościowym, ale może być najlepszą na świecie polecarką filmów, działającą na wielu platformach. Stąd pivot w kierunku rekomendacji i urządzeń mobilnych.

AK74 – Są setki aplikacji mobilnych i serwisów w anglojęzycznym świecie – czemu uważasz, że projekt z Polski ma szansę przebić się i zarabiać na użytkownikach z USA? Co takiego ma czy będzie miał Filmaster czego nie ma konkurencja?

BM – A jakie to ma znaczenie, że jesteśmy z Polski? Twórców Skype czy Spotify nikt specjalnie nie dyskryminował, z powodu, że pochodzą z egzotycznych krajów. Reżyser Konrad Niewolski powiedział kiedyś kręcąc pierwszą komedię, że tym gatunkiem rządzi bardzo prosta zasada – „albo się śmiejesz, albo się pierdolisz”. Tak samo jest ze startupami.

Ważne jest nie to skąd jesteś tylko jaki masz produkt – albo jest dobry albo do bani. W tym drugim przypadku nikt nie będzie korzystał z twojej aplikacji, choćbyś miał nawet 41 milionów od inwestora i siedzibę w najwyższym wieżowcu Palo Alto.

Filmaster wygra ze względu dwie rzeczy: świetny algorytm rekomendacji filmów oraz jego innowacyjne zastosowania. Chcemy, żeby rekomendacje nie były oderwane od rzeczywistości, lecz żeby faktycznie służyły użytkownikom w podejmowaniu decyzji „co dziś obejrzeć”. To połączenie wysokiej matematyki, świetnego usability, geolokalizacji oraz personalizacji. Filmaster będzie polecał tylko filmy (a docelowo również inne treści wideo), które faktycznie są w danym momencie dostępne dla użytkownika, czyli grane są dziś w lokalnym kinie lub w telewizji, dostępne są na którejś z platform VOD albo zwyczajnie można je ściągnąć z sieci.

AK74 – Rozwikłaliście problem optymalizacji wyników? Na jednym ze spotkań z cyklu Aula Polska Twój kolega prezentował problemy z jakimi sobie musicie poradzić żeby Filmaster stał się bardziej użyteczny. Udało się?

BM – Ten kolega to Jakub Tlałka, były olimpijczyk, obecnie student MIMUW i de facto CTO Filmastera. Optymalizacja to ciągły proces. Wiele się udało osiągnąć od czasu tamtej prezentacji, m.in. rekomendacje są znacznie bardziej stabilne, a do tego wyliczane są teraz w czasie rzeczywistym – nie trzeba czekać pół dnia na ich wygenerowanie.

To ogromny stok w użyteczności. Sam algorytm też przechodzi ciągłą ewolucję. Każdy ma inne potrzeby, jedni kochają kino mainstreamowe, inni oglądają filmy tylko na niszowych festiwalach. Jeden algorytm nie zawsze jest w stanie zadowolić wszystkich. Dlatego Jakub pracuje obecnie nad „personalizacją algorytmu”. Chodzi więc o to, żeby nie tylko rekomendacje były spersonalizowane, ale również sam algorytm je wyliczający dostosowywał się do użytkownika. Można to nazwać metapersonalizacją, choć to nie jest fachowy termin :)

AK74 – Nie boisz się, że Filmweb nie miałby pewnego dnia zrobić wersji mobilnej i jako „druga baza filmowa na świecie” po prostu połknie Wasz serwis?

BM – Nie bałem się w momencie tworzenia webowego Filmastera, kiedy ze społecznościowych serwisów o filmie był w Polsce właściwie tylko Filmweb, więc tym bardziej nie boję się teraz, kiedy to my mamy przewagę – pierwsi wdrożyliśmy filmowe rekomendacje, pierwsi uruchomiliśmy aplikację mobilną. Robimy swoje i zdobywamy powoli rynek.

Niech inni się martwią albo podążają za nami! Pamiętaj też, że naszą prawdziwą konkurencją na rynku mobilnym nie jest IMDB (który ma już od dawna aplikację) czy Filmweb (który ją dopiero robi), ale raczej takie programy jak GetGlue, Miso czy Philo. Filmaster to przede wszystkim serwis na którym dzielimy się swoim gustem i otrzymujemy rekomendacje filmów. Na tym się koncentrujemy, bo w tym jesteśmy dobrzy.

AK74 – Prawie udało Ci się osobiście przedstawić Filmastera na konferencji SXSW. Jesteś wkurzony, że organizatorzy nie pomyśleli o tym, że dla Polaka otrzymanie wizy to nie jest formalność?

BM – Pijesz zapewne do tego wpisu: Filmaster@SXSW (despite the VISA fail) i wideo, które nagrałem sfrustrowany, że nie uda mi się otrzymać na czas wizy, żeby polecieć do Austin. Faktycznie, organizatorzy konkursu AppCircus, w którym pojawił się Filmaster, nie błysnęli refleksem.

Wszystko jednak szczęśliwie skończyło się po mojej myśli. Dzień po nagraniu, zadzwonił pan z ambasady i zaprosił mnie na rozmowę w przyspieszonym trybie. Jak się okazało, konsulowi na tyle spodobał się projekt, że wrzucił nas w „ścieżkę pogrzebową”, dzięki czemu dostałem wizę 2 dni po rozmowie, a dzień przed planowanym wylotem i tym samym udało mi się ostatecznie dotrzeć do Teksasu i zaprezentować Filmastera osobiście.

AK74 – Co dało Wam pojawienie się na SXSW? Zgłosił się do Was ktoś z zagranicy z propozycja współpracy? A może odezwał się jakiś inwestor?

BM – Przede wszystkim kontakty. Brzmi jak oklepana formułka, ale to właśnie dzięki relacjom zbudowanym „w realu”, a zapoczątkowanym na przeróżnych spotkaniach branżowych jak polskie i europejskie barcampy, czy konkursy startupów, udało się nam często pojawiać w mediach i podtrzymywać zainteresowanie serwisem. Na South by Southwest było tak samo… tylko bardziej.

W Polsce można na takiej konferencji spotkać np. Ciebie czy Maćka Budzicha. W Austin do naszego stoiska podszedł Robert Scoble, a w konkursie aplikacji mobilnych Filmastera oceniał m.in. twórca Jaiku, inżynier z Foursquare, bloger z ReadWriteWeb czy marketingowiec Angry Birds.

Nawiązaliśmy też współpracę z dość znanym w filmowym świecie blogerem, twórcą FilmSnobbery.com. Nic był zachwycony aplikacja mobilną Filmastera i promuje ją teraz wśród amerykańskich festiwali filmowych, z którymi chcemy nawiązać współpracę. Pojawienie się na SXSW zaowocowało też artykułami o Filmasterze w takich serwisach jak TheNextWeb czy internetowa wersja magazynu Time.

Inwestor sam się wprawdzie nie zgłosił, ale rozmowy, które prowadziliśmy już przed SXSW nabrały nagle tempa po powrocie i niedługo będę miał fajnego niusa z tym związanego :)

Uznaliśmy, że Filmaster nie będzie nigdy największą bazą filmów, nie będzie też największym serwisem społecznościowym, ale może być najlepszą na świecie polecarką filmów, działającą na wielu platformach. Stąd pivot w kierunku rekomendacji i urządzeń mobilnych.

AK74 – Gdybyś otrzymał 1 mln dolarów na rozwój Filmastera to na co byś je wydał?

BM – O tym właśnie przekonasz się niebawem :)

AK74 – Jakie masz plany związane z Filmasterem do końca tego roku? Co pojawi się nowego w serwisie?

BM – Proces transformacji serwisu trwa. Obecnie można już korzystać z aplikacji na iPhone, która poleca filmy zgodne z naszym gustem, grane w okolicznych kinach. Niebawem kompletnie zmieniona zostanie strona www – będzie na niej można uzyskać szybki dostęp do aktualnych rekomendacji w kinach i TV, a blogi i forum zostaną zastąpione strumieniami aktywności.

Rekomendacje TV zawitają też na smartfony, w kolejnej iteracji. Planujemy wydawać aplikacje na inne platformy mobilne. Pierwszy w kolejce jest system Android – już teraz można się zapisać do beta-testów.

Pracujemy również nad wyodrębnieniem algorytmu rekomendacji jako oddzielnego produktu, który może być wykorzystany niezależnie od Filmastera w innych serwisach (odpłatnie bądź w ramach barteru). Taka opcja powinna pojawić się jesienią.

Nie chcę zdradzać wszystkich planów, ale mogę zapewnić, że będzie się działo! Jeśli chcecie być na bieżąco, obserwujcie nas na Blipie i Twitterze oraz polubcie na Facebooku. No i koniecznie zarejestrujcie się na Filmasterze, żeby przestać w końcu chodzić na złe filmy.

  •  nie ma to jak dobry tytul:)

  • Nie brałem udziału w jego wymyślaniu… i ogólnie to nie potwierdzam i nie zaprzeczam… ale śledźcie niusy o Filmasterze w czerwcu :)

  • Anonim

    Bardzo podoba mi się ten fragment wywiadu:

    „Niestety okazało się, że pomysł nie był aż tak rewolucyjny w skali światowej, bo mimo że napisało o nas m.in. Mashable, to aktywnych użytkowników Filmaster.com można było policzyć na palcach.
    Ok, załóżmy że na palcach rąk i nóg obu twórców, co nie zmienia
    faktu, że szału nie było. Polski rynek jest może fajny, ale rynek
    amerykański jest jeszcze fajniejszy. Uznaliśmy, że z porażki wyciągamy
    wnioski i pracujemy dalej, żeby stworzyć coś znacznie bardziej
    innowacyjnego, co „łyknie” globalny rynek.”

    Nie udało się? Ok, nie łamiemy się i idziemy dalej. Zbyt rzadko spotykam się na codzień z takim podejściem – umiejętnością rezygnacji z pomysłów, które nie wypaliły. Dlatego wierzę, że dzięki temu uda się ekipie Filmastera stworzyć jeszcze lepszy produkt (który i tak jest już na bardzo dobrym pomyśle – sam chętnie z niego korzystam, bo niewiele jest miejsc, gdzie niemal każda dyskusja rozwija się na tak wysokim poziomie). Powodzenia!

  • Asd

    Wywiad ciekawy, ale tytuł słaby – „Filmaster jest wart milion” – to chyba żadna rewelacyjna suma jak na firmę która trochę już działa…

  • Pingback: Filmaster na infoShare [wideo] « Blog Filmastera()

  • Czarnywojtek

    Bardzo słaby portal.

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę