Szukaj
Zamknij
Wywiady

Mikołaj Małaczyński (Legimi) – Nasze ebooki czyta obecnie 150 tys. użytkowników miesięcznie

AK74 – Kiedy przeprowadzałem z Tobą wywiad w lutym 2013 roku głośno było o Legimi w kontekście waszego pomysłu na abonament I starcia z wydawcami. Co od tego czasu działo się na rynku wydawniczym? Zwiększyła się świadomość wydawców sprzedaży książek kanałami elektroniczymi?

Mikołaj Małaczyński (Prezes Zarządu i współzałożyciel Legimi) – Stawiasz słuszną tezę – wszyscy się uczą, wydawcy biznesu elektronicznego, a firmy internetowe – biznesu wydawniczego. Od czasu naszej rozmowy sporo czasu poświęciliśmy na rozmowy z wydawcami o wspólnym biznesie i wsłuchiwanie się w ich argumenty i obawy. Konkretnym rezultatem są obecne poziomy cenowe naszych pakietów.

Zostały one wypracowane w porozumieniu z rynkiem i jego przedstawicielami w odpowiedzi na obawę o „podcinanie gałęzi” tradycyjnej sprzedaży – miało nie być drapieżnej rywalizacji ceną.

Jeden z wydawców kiedyś przekornie zaproponował, abyśmy wrócili do niego, jeśli znajdziemy sposób na sprzedaż jego sztandarowego tytułu nie po cenie śmieciowej 9,99 zł, bo takich propozycji ma wiele, ale po pełnej cenie katalogowej 49,99 zł. Dzięki abonamentowi udało nam się to zrobić. Ponadto potrafimy jasno pokazać, że kierujemy swoją ofertę do nowych grup czytelników, z których istotna część wcześniej nie była nabywcami książek – czytali, ale nie płacili za nie.

W ten sposób dostarczamy nowych przychodów wydawcom, na czym im bardzo zależało. Zatem nasza obecna dobra współpraca z wydawcami to efekt odrobionej lekcji z customer development w relacji Legimi-wydawcy.

AK74 – Zacznijmy od podstaw – jak obecnie wygląda rynek e-booków w Polsce i jakie miejsce na nim zajmuje Legimi?

MM – Wg różnych badań rynek ebooków łącznie to skromne 50-70 mln – w tym literatura i książki fachowe. Legimi nastawione jest głównie na literaturę, która w kwotach brutto sprzedaży stanowi ok. ¾ tej wartości. Obecnie mamy ok 10% udział w tym segmencie. Tempo rozwoju rynku rok do roku jest wciąż dwucyfrowe. Mając na względzie fakt, że kierujemy swoją ofertę do zdeklarowanych czytelników ale poza ekosystemem Kindle, to jest wynik który można jeszcze znacząco poprawić.

AK74 – Synonimem czytnika ebooków jest Kindle. 90% moich znajomych posiada właśnie to urządzenie ale co prawda jest już różnie jeśli chodzi o kwestię zaopatrywania się w książki – wiele osób ściąga “z internetu” różne PDFy i ładuje na swoje “kundelki”. Pytanie o to jak dla rynku interesująca jest wasza oferta abonamentu wraz z czytnikiem?

MM – Do zaoferowania e-czytnika w pakiecie z abonamentem dojrzewaliśmy długo. Inicjatywa wprowadzenia Legimi początkowo na czytniki z Androidem była konsekwencją rosnącej liczby zapytań od klientów, którzy sami zaopatrywali się w takie urządzenia z myślą o Legimi. To oni nas „wrobili” w e-czytniki – a my odpowiedzieliśmy. Całe szczęście okazali się fantastycznie lojalni, jak przyszło do uruchomienia projektu w ubiegłym roku w wakacje.

Mimo sezonu ogórkowego nieznane nikomu wówczas Inkbooki rozeszły się jak świeże bułeczki. Nie mogę ujawniać cyfr, ale na rynek trafiło w krótkim czasie tyle urządzeń, ile wiodący detaliści sprzedają w ciągu roku. Zrozumieliśmy że dobrej jakości czytnik w połączeniu z ofertą Czytaj bez limitu to jest dla mola książkowego długo wyczekiwane połączenie.

AK74 – Kwestia piractwa. Ono jest i będzie szczególnie w Polsce gdzie ludzie nadal są biedni. Macie jakieś pomysły na walkę z nim?

MM – Mamy – oferujemy naszą wypożyczalnię! Wszystkie biznesy abonamentowe z nieograniczonym dostępem do muzyki, filmu czy, w naszym przypadku, książki są odpowiedzią na różną wrażliwość cenową konsumentów. Jeden klient przeczyta kilka stron z kilku książek miesięcznie i będzie zadowolony, a inny po przekalkulowaniu spędzi w Legimi kilkadziesiąt godzin. Obaj zapłacą tyle samo.

Tyle że prawdziwy mól książkowy przeważnie nie byłby w stanie zapłacić za wszystkie książki, które chce przeczytać, bo przetraciłby na to tysiące złotych – dlatego wypożycza je z biblioteki, od znajomych czy z popularnego gryzonia. W Legimi za takiego mola zapłacą osoby mniej czytające – ale doceniające za to inne korzyści – szybki dostęp do książek bez przedzierania się każdorazowo przez paywall, synchronizację ebooka z audiobookiem w apce Legimi czy brak konieczności śledzenia serwisów z promocjami i kupowania książek na zapas.

AK74 – Porozmawiajmy o cyfrach. Jak obecnie wygląda biznes Legimi? Ilu macie klientów, na czym i ile zarabiacie?

MM – W aplikacjach Legimi czyta obecnie 150 tys. użytkowników miesięcznie, z czego ok. 20 tys. ma aktywny abonament w jednej z opcji – ceny zaczynają się od 6,99.

AK74 – Wprowadziliście do oferty Legimi audiobooki – to wynik kalkulacji i dopchnięcia oferty asortymentu czy po prostu audiobooki w Polsce tak dobrze się sprzedają? Sami je
produkujecie czy sprzedajecie towar innych?

MM – Audiobooki traktujemy jako produkt komplementarny dla ebooków – możesz naprzemiennie czytać i słuchać, a aplikacja otworzy Tobie tekst/dźwięk od miejsca, w którym ostatnio skończyłeś. Czyli możesz zamknąć książkę na e-czytniku i po chwili wskoczyć w buty do biegania i otworzyć w słuchawkach od tego miejsca, gdzie skończyłeś czytać. Posługując się analogią do wszechobecnych chmur, nazwaliśmy nasz produkt „książki w chmurze®”.

Co ważne, nie jest to opcja dodatkowo płatna. Jeśli jeszcze nie korzystałeś, to zachęcam – książka papierowa nie daje takich możliwości. Widzimy, jak nasi klienci stopniowo przekonują się do tej formuły. Nie jest to zatem oferta skierowana wyłącznie do wielbicieli książek audio, a raczej stworzona z myślą o osobach czytających, aby mogli z nami zostać jeszcze dłużej. Nie produkujemy własnych audiobooków ale ściśle współpracujemy z wiodącymi wydawnictwami na rynku, które to robią najlepiej.

AK74 – Jak cenowo wygląda Legimi na tle innych dostawców ebooków? Konkurujecie ceną czy katalogiem?

MM – Szukamy kolejnych wartości dodanych. Walka ceną to duży błąd, na którym tracą wszyscy, paradoksalnie ostatecznie również czytelnicy.

AK74 – Gdybym chciał stać się pisarzem, wydać swoją książkę jako ebooka to na jaką sprzedaż w Polsce mogę liczyć? I z kim podpisać umowę na dystrybucje – z Legimi?

MM – Zapraszamy do nas – możesz wrzucić do Legimi swoją książkę i sprzedawać nawet jeśli nie prowadzisz działalności gospodarczej. Ale nie jesteśmy dystrybutorem – nie prześlemy jej do innych księgarń. Agregatorów jest w Polsce kilku z łatwością ich znajdziesz. Aby „dobrze” zarobić na ebooku trzeba być wszędzie – nie tylko w Legimi ani nie tylko w Empiku. Ile można sprzedać? Kilka tysięcy kopii w przypadku bestsellerów i kilkaset sztuk w przypadku tytułów skierowanych do konkretnej niszy.

AK74 – Każda branża ma swojego “killera”. W waszej jest to Amazon. Pewnie nie zrywasz się już w nocy i nie myślisz “co będzie kiedy Amazon pojawi się w Polsce” ale musisz mieć jakiś “plan B” kiedy w końcu sklep Bezosa na dobre rozkręci się nad Wisłą. Chyba, że po prostu chcesz sprzedać biznes do dużego gracza?

MM – Nie traktuję Amazona jako killera. Jeśli tworzysz startup bez ambicji aby rzucić rękawicę liderom rynku, to nie nadajesz się do tej roboty. Zwłaszcza że nasi zachodni sąsiedzi pokazują, że można wskazać Amazonowi miejsce nr dwa, oddając koszulkę lidera w ręce firmy z rodzimego rynku. Mam spory respekt do naszych konkurentów, ale ich pozycja nie może nas wpędzać w kompleksy. Mamy silną trakcję, wysokie poziomy satysfakcji w relacjach B2C i B2B. Podwijamy rękawy i przygotowujemy ekspansję na dwa duże rynki – w Niemczech działa już Legimi.de a asortymentu jest 10x tyle co w Polsce, w Chinach – mamy już umowę z największym wydawnictwem. Działamy w niszy, która dla Amazona nie jest kluczowa i przy rozsądnym rozwoju międzynarodowym, mamy szansę znaleźć swoje miejsce obok innych mocnych graczy.

AK74 – Jesteście już “Spotify dla książek”? Widziałem na profile chyba Bartka Goli, że Legimi dostało kij hokejowy za wyniki jako spółka funduszu SpeedUp Group. Czyli inwestorzy zadowoleni?

MM – Jeśli zapytasz naszych klientów, powiedzą Ci pewnie, że jesteśmy wirtualną biblioteką, wypożyczalnią taką jak Netflix czy Spotify. Mam świadomość, że to spółki o niewspółmiernie większych zasobach co widać gołym okiem i wciąż dla nas stanowią wzór do naśladowania. Co ciekawe wśród globalnych graczy nie ma wciąż brandu ebookowego ze startupowym rodowodem, który byś wymienił w szeregu z netflixem czy spotify, a jestem przekonany, że kiedyś będzie. Owszem, dostaliśmy kija hokejowego, czyli coroczną nagrodę od SpeedUp za wzrosty, ale mam nadzieję, że na prawdziwe zadowolenie naszych inwestorów przyjdzie dopiero czas.

AK74 – Dawno nie byłem na waszej stronie. Zrobiłem to na potrzeby tego wywiadu i powiem tak: przydałby się lekki (a może większy nawet) redesign. Logo jest trochę z innej epoki. Widziałem klawisze opisane “zamawiam” I “do koszyka” a nie “zamawiam z obowiązkiem zapłaty ” jak po zmianach w polskim prawie powinno się w e-commerce opisywać takie funkcje. Jednym słowem – kiedy nowa wersja?

MM – A znasz powiedzenie nie oceniaj książki po okładce? (śmiech) Rozumiem o czym mówisz i sam miałbym apetyt na redesign, ale to tylko powłoka. Zgadzam się – tylko i aż. Jednak przy podejmowaniu decyzji w co angażować zasoby dla mnie najważniejsza jest opinia klienta i to za nią podążają nasze budżety. Jeśli klienci zgłaszają zainteresowanie audiobookami zsynchronizowanymi z ebookami, aplikacją na kolejne e-czytniki bądź chcą mieć możliwość płacenia abonamentu wraz z rachunkami za telefon, to na tym skupiamy naszą uwagę i wysiłki. Wbrew pozorom koszty utrzymania i rozwoju takiej platformy jak nasza nie są małe a przeprowadzenie redesignu teraz skutkowałoby niezrealizowaniem jednego z wymienionych projektów. Ale uspokoję Cię – będzie redesign. I wtedy będziemy najlepiej wyglądającą księgarnią jaką znasz!

AK74 – Legimi istnieje już 7 lat. Na ile wyceniasz teraz wartość spółki I jakie macie plany na najbliższy rok?

MM – Wycena spółki to obecnie kilkadziesiąt milionów. Mamy pełne ręce roboty w Polsce, w Niemczech i Chinach. W tym roku większą sporo czasu poświęcimy wzmocnieniu relacji z wydawcami – przygotowujemy dla nich ciekawe narzędzia marketingowe, które powinny zaowocować jeszcze atrakcyjniejszym katalogiem w Legimi, a to z pewnością ucieszy naszych czytelników.

  • Mateusz P.

    Wypróbowałbym sobie Legimi, ale cóż – nie jestem w ich grupie docelowej (bo używam Kindla).

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę