Szukaj
Zamknij
Internet Web 2.0

Śpiewać każdy może

innowatorium wersja jeden

zdjęcie ukradłem stąd – autor Ewa Stępień / TMT

Pierwsze spotkanie Innowatorium jest już historią. Organizatorzy imprezowali po zakończeniu, goście dyskutowali – jednym słowem działo się. Zaskakująca liczba uczestników (Michał pisze, że ponad 200 osób), kilka prezentacji (nie będę oceniał bo sam byłem spikerem jednej i ciężko mi jest być obiektywnym) i dużo rozmów zakulisowych.

Fajnie byłoby aby zrobić jakąś ankietę następnym razem bo z moich obserwacji bardzo dużo osób przyszło bardziej popatrzeć niż uczestniczyć. Wolałbym aby nawet kosztem ograniczenia ilości osób zmusić ludzi do rozmów – w końcu to BarCamp a nie wernisaż. Z pozytywów – to pierwsze spotkanie i rozumiem, że formuła wykształci się podczas następnych edycji.

Tak jak liczyłem poznałem kilka bardzo fajnych osób – m.in. Mirka z Legenhit od którego dowiedziałem się paru ciekawostek na temat powstania gry Pył (kto pamięta ręka w górę!). Pojawiło się kilka propozycji czysto biznesowych, kilka osób zasugerowało mi zmiany i pomysły – bardzo liczyłem na feedback więc na pewno ten element spotkania uznaję za pozytywny. Atmosfera, uczestnicy i lokal – eklektyczny misz masz (szczególnie manadżer afro amerykanin władający językiem polskim, który próbował nauczyć mnie obsługi cd-romu. Respect man!) ale dzięki temu nie było sztywno i nijako.

Nie mam porównań (czy może był ktoś z Breslau i może porównać to do GrillIT?) więc od siebie daję 4+ (w starek skali szkolnej 2-5).

A teraz żeby plusy nie zasłoniły nam minusów – dam upust swojemu ciemniejszemu ‚me’.

Zaskoczeniem było dla mnie pojawienie się w dość licznej grupie ludzi z agencji interaktwynych, portali i czysto biznesowych podmiotów. Pisze zaskoczeniem ponieważ siedzieli sobie po cichu i chyba uznali, że fajnie jak wpadną i sobie pooglądają co kto ma ciekawego do powiedzenia. Jak dla mnie skucha bo spotkania z „ciekawym człowiekiem” należą do przeszłości – oczekuję (może zupełnie idiotycznie) zaangażowania osób pojawiających się na takich spotkaniach.

Moje spostrzeżenia:

> Warto być pierwszym mówcą – potem goni Cię czas i organizator.
> Ptaszki ćwierkały, że GG za kasę z giełdy chce sfinansować pogrzeb Fotka.pl i Grono.net,
> Widziałem co jedzą redaktorzy z „Polityki”,
> Jesteś dżezi jeśli grasz na swoim MacBook’u w Dooma II,
> Nie jesteś dżezi jeśli nie wysłuchałeś dwa razy prezentacji Rafała
> Potwierdzam – ludzie lubią tych, którz lubią ich ;)

Ogólnie – Michale kawał dobrej roboty, czekamy na kolejne spotkania w formule BarCamp’owej!

PS. Tutaj do pobrania jest moja prezentacja – zapraszam do komentowania i zgłaszania swoich uwag!

  • W formule bardziej Barcamp, to po pierwsze.

    W mniejszym gronie? Mysle, ze byloby bardziej user friendly ;]

  • Nie chcialbym nic mowic, ale brak konsekwencji :) W headerze jest ‚Guruu’ a w naglowkach slajdow Gurru ;]

  • też byłem zdziwiony, że większość ludzi nie chciała dyskutować – chyba naprawdę liczba zebranych onieśmielała…

    poza tym – jak sam zauważyłeś – sporo było osób „na nasłuchu” – to typowy „freeriding”, czyli wykorzystywanie tego że ktoś coś ci daje (swoje pomysły), bez oddawania czegoś od siebie – komentarza, sugestii itd.

    zastanawiam się czy wyeliminować ludzi, którzy przychodzą żeby tylko posłuchać – tu się zastanawiam : http://netto.blox.pl/2007/02/spotkanie-spiewajacych-kelnerow.html

    BTW szkoda że nie poszliście z Wojtkiem z nami na ciąg dalszy :)
    bardzo ciekawe rozmowy w różnych konfiguracjach…

  • Poszedłem żeby porozmawiać o swoim projekcie, może nie zaprezentować ale porozmawiać. Dyskusja nie wyszła poza stolik na antresoli :-), ale i tak było bardzo fajnie.

    Według mnie powinna być jednak lista tematów (nie prezentacji) przed spotkaniem, gdzie każdy mógłby dopisać swoją propozycje i krótko opisać. „Prowadzący” powinien rozpoczynać dyskusję na dany temat i wstępnie go omówić. Jestem przekonany że taka forma spotkania bardziej by skłoniła uczestników do wyjścia z dyskusją poza jeden stolik :-).

  • Igor:
    pomysł z wprowadzeniem jest dobry, będziemy tak robić – właśnie zmieniłeś zasady innowatorium ;-)

    lista tematów była na stronie innowatorium – dodajesz komentarz z tematem, ja dołączam Twój temat do listy

    mam conajmniej 10 pomysłów na rozwój Twojego biznesu / serwisu – poświęciłem na jego analizowanie ze dwie godziny parę dni temu – gdybyś zechciał w czwartek na innowatorium przez 15 minut powiedzieć co robisz, to chętnie bym Ci je przedstawił… nawet widzieliśmy się przez chwilę, ale nic nie mówiłeś że chcesz porozmawiać

    zasady są takie, że prezentujesz projekt i dostajesz feedback – nie prezentujesz, nie dostajesz

    odwrotnie działa to tak samo – ja prezentuje swój projekt i liczę na Twoją opinię – każdy ma inne doświadczenia i po to organizuję to innowatorium, żeby posłuchać Twoich w kontekście moich pomysłów

    liczę na Twoje wystąpienie następnym razem :-)

  • Jestem przekonany, że na następne spotkanie przygotuję prezentację.
    Pierwszy raz byłem na tego typu „imprezie” i musiałem zobaczyć jak przebiega takie spotkanie, co można powiedzieć a co nie :-)
    Już nie mogę się doczekać następnego Innowatorium.

  • moje wrażenia po „skoku na głęboką wodę” są takie

    może na początek pozytywne
    fajnie że jest miejsce gdzie można pokazać pomysł, znaleźć ludzi którzy powiedzą co myślą, albo też będą chcieli współpracować przy jego rozwoju. takie wystąpienie daje niezłego kopa do dalszego działania.

    negatywne wrażenia
    niestety nie słyszałem jakie opinie były tam na górze przy stolikach. czy to ma sens w takiej postaci itd… zabrakło mi bardziej kameralnej rozmowy, wydaj mi się, że trochę gdzieś zagubił się duch barcampu, który chyba odnalazł się później w okolicznych knajpach.
    druga sprawa – to to o czym pisze Artur – pojawienie się ludzi z agencji itd… przedstawiając pomysł nie miałem na celu zwrócenie uwagi agencji. szukałem opinii, szukałem ludzi, którzy chcą zrobić coś dla przyjemności.

    i na koniec – nie da się jednak ukryć jednego – to wystąpienie zwiększyło szansę na realizację pomysłu.

  • Tomek

    Będę bronił ‚tych ludzi z agencji’. Sam fakt bycia w niej nie dyskwalifikuje cię z bycia otwartym na pomysły innych. Idąc dalej – osoby które przyszły z agencji, a które znam same mają kilka świetnych pomysłów – niektóre w trakcie realizacji, a inne być może zaprezentują w niedalekiej przyszłości.
    Proszę, nie szufladkujcie ludzi.

    ps.
    podczas całego spotkania było za głośno, aby nawiązać sensowną rozmowę

  • Tomku, zgadza się nie mam akurat nic przeciwko Tobie i innym gościom z Supermediów :) Wy bawiliście się grzecznie :)

  • Artur, na Innowatorium niestety nie byłem w stanie dotrzeć (praca, praca) ale podnoszę rękę i krzyczę „Aye!”, bo stary, dobry „Pył” pamiętam i ciepło wspominam :) Fajnie, że ludzie od gier przewijają się też przez świat webowy.

  • nbw

    Ludzie od gier przewijają się bo to niejako podobny świat; zresztą, jak ktoś się zraził do rynku gier (ja, ja) to web jest ciekawą alternatywą :)

    Nie byłem na Innowatorium bo „nie pasował mi termin”. Postaram się jednak przedstawić pokrótce wnioski po GrillIT, które mogą się przydać także Wam:

    – potrzebne są duże przestrzenie; rozsadzanie ludzi po piętrach, zaułkach i „zasłupkach” nie wpływa integracyjnie :)
    – warto wyraźnie rozdzielić część prezentacyjną od części kuluarowej
    – prezentacje powinny być krótkie (10-15 minut maks)
    – freeriding będzie zawsze, przynajmniej do czasu kiedy ludzie nie poczują się komfortowo w swoim towarzystwie; czyli na pewno nie na pierwszym czy drugim spotkaniu. Pierwszy grillit był imprezą typowo kameralną – kiełbaski z grilla, duży stół, namiot, burza, nie tylko mózgów. Drugi był stosunkowo nieudany. Trzeci niemalże idealny.
    – 200 osób to trochę przesada. Niezależnie od tego jak rozsadzisz ludzi i tak nie osiągniesz typowego barcampu.
    – freeriding częściowo likwiduje podejście member get member
    – warto stronić od miejsc, gdzie woda mineralna kosztuje 6zł ;)
    – przy większej sali/liczbie osób dobrze zainwestować w nagłośnienie
    – a w temacie nagłośnienia, największym zabijaczem komentarzy ze strony słuchaczy jest przekrzykiwanie się – należy zaprowadzić porządek i kontrolę w zadawaniu pytań. Bo dojdzie do tego, że pytania będą zadawać nie ci, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia tylko ci, którzy głośniej krzyczą :)
    – coś mi się jeszcze przypomni, chyba.

    Mam nadzieję, że na kolejne Innowatorium dam radę dojechać.

  • ej no i czwartek? czwartek to nie jest dobry dzien na taką impreze – chyba, że ma sie pojawić tylko Warszawa ;)

  • ida

    z terminem to sama prawda – musiałam byc w poznaniu rano i nie było szans na zostanie chocby do oficjalnego końca (nie mówiąc o nieoficjalnym ciągu dalszym), a słyszałam chyba na sali również osoby z Trójmiasta ;-)

    A bardzo chciałam z Toba Arturze porozmawiać (tak tak, też wpadłam na podobny pomysł, jestem w trakcie realizacji) . ..

  • lamahobbit

    Aye! Ja takze podnosze reke do gory w kwesti Pylu – Miras podal mi namiar na tego bloga bo zawsze jak ktos o naszej giercy wspomni to lezka w oku sie kreci :)

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę