Szukaj
Zamknij
Biznes Internet Web 2.0

Innowatorium 2.0

klub paprotka wziety!

Klub Paprotka czyli stołeczna lansowania i densowania wygląda trochę mniej tajemniczo i zachęcająco kiedy człowiek nie wtacza się tam nad ranem i nie próbuje pionować przy barze chwytając się okolicznych towarzyszy. Mnie to nie przeszkadzało w ogóle bo chodź piwo pić mogłem, to przez całość trwania gadałem, gadałem i jeszcze raz gadałem z dużą ilością fajnych osób na sali…

Od razu uprzedzę, że jeśli szukacie streszczenia tego co się działo w porządku alfabetycznym to lepiej opisał to Marcin u siebie. Ja chodź byłem od początku i nawet pomagałem przy organizacji to po rozpoczęciu się ‚występów’ utonąłem w licznych rozmowach. To staje się znakiem rozpoznawczym tego typu imprez – możliwość podejścia, przedstawienia się i wymiany poglądów, pomysłów z innymi osobami ‚z branży’. Choćby dlatego warto wydać trochę kasy na wstęp i piwo (choć drogie to fakt) żeby Twój portfel spuchł o kolejny plik wizytówek. Zaprawdę powiadam Wam – warto!

Wróć. Nie mogę nie skomentować jednego wystąpienia Idy Rolek alias Odia.pl :)

Jak sama Ida wspomniała dla części osób obecnych na poprzednim Innowatorium jej wystąpienie mogło wydawać się podobne do mojego pomysłu na Guruu. Tak też było ponieważ zamierzamy połączyć wspólnie siły i działać razem – w kupie raźniej :) Dzięki Innowatorium nawiązaliśmy kontakty i działamy jako jeden zespół – ponieważ sama Ida wczoraj stwierdziła, że widzi, iż nazwa Odia.pl nie jest najlepsza możecie się spodziewać, że zmienimy nazwę (ale na pewno nie na Guruu ;).

Co do projektu od strony formalnej nie zmienia się nic – pracujemy (Ida, Piotrek i ja) nad wersją beta z pierwszym działem o książkach, która powstanie do czerwca, potem launch i zobaczymy jak zostanie pomysł przyjęty. Ponieważ cały czas prowadzimy rozmowy z potencjalnymi inwestorami więc możecie się spodziewać, że projekt nie stanie w miejscu po odpaleniu jednego działu. Z przyjęcia wśród osób obecnych (Marcinie, Ida strasznie się bała Twojej opinii – dziękuję za pozytywny komentarz!) wnosimy, że pomysł może do końca nie jest zrozumiały, ale ma już sporo kibiców. Dziękujemy i postaramy się nie zawieść oczekiwań.

Z innej beczki – jestem coraz bardziej zaskoczony (in plus) przekrojem osób pojawiających się – od firm farmaceutycznych (kolega Włodek z Scheringa) przez kręgi finansowe w osobie Rafała od aukcji kredytowych po Panią Halinę Kustosz od Polki.pl serwisu chyba jeszcze z czasów web 0.0 :)

Michał Faber może być zadowolony z kolejnej odsłony Innowatorium – pomimo, że faktycznie liczba osób (opłaty?) spadła znacząco to poprawił się poziom dyskusji oraz interakcji między samymi uczestnikami konferencji. Sam wacham się z oceną ‚zamknięcia’ spotkania poprzez wpłatę na wejściu – może jednak ograniczać poprzez inne metody?

Gubi się w tym sens barcamp’owy jak i unconference..

Rano dostałem maila od Rafała (aukcjekredytowe.pl) w którym sugeruje żeby może kolejna odsłona Innowatorium oparta została o temat poszukiwania funduszy, przeglądu strategii, formalności oraz oczywiście fajnie by pogadać z ludźmi z firm którym się udało? MCI ma w portfelu takie asy jak m.in.: Travelplanet, One-2-One, Bankier.pl – może w ramach edukacji przyszłych potencjalnych klientów MCI mógłby nakłonić kogoś z tych firm do pojawienia się i podzielenia wiedzą?

Obiema ręcami i palcyma wraz z klawiaturą przyłączam się do apelu! :)

  • croock

    Brawo nie wiem jak to Artur robisz ale Twoje długie opisy na blogu nie męczą oczu..:) Podsumowanie spotkania dobre, było mniej ciasno i bardziej interkomunikatywnie niż na spotkaniu 1.0 :). Czy mógłbyś zdradzić jedną rzecz – gooruodia będzie na początku na polski rynek, globalny, czy jedno i drugie?

  • Croock – sam nie wiem, ale piszę tak jak bym chciał sam czytać blogi innych – może to jest cały sekret?

    Projekt roboczo nazywany G/O (tak prościej będzie chyba :) z racji naszych przemyśleń i porad osób ze strony potencjalnych inwestorów musi wyjść poza Polskę – nie damy rady zrealizować tego co chcemy osiągnąć tylko na polskim podwórku.

    Zaznaczam jednak, że nasza ‚ekspansja’ będzie bardzo organiczna – liczymy na pocztę pantoflową niż billboardy i czas w tv..

  • „pracujemy […] nad wersją beta z pierwszym działem o książkach, która powstanie do czerwca”

    To się nazywa vaporware. Życzę Wam powodzenia i doradzam oszczędność w takich oświadczeniach.

  • Drogie rzyjontko – a tego nie rozumiem. Czyzbysmy sie juz spoznili, ze zarzucam nam, ze mowimy o czyms czego nie bedzies? Fe, wiecej wiary.
    Chyba, ze chcesz popisac sie znajomoscia swojego inglisza. Najs!

    Patrzac na Twojego bloga i homepage odnosze wrazenie, ze boisz sie, ze ktos skradnie Ci palme pierszenstwa w staniu sie „pierwszym polskim serwisem podbijajacym zagraniczne rynki”? Otoz chyba taki smaczek i nie zawacham sie twierdzic, ze mamy do tego podstawy…

    Anyway – zycze Ci aby open-tran.eu tez cos namieszal w swiecie. zawsze bedzie nam razniej.

  • podejdę do tematu analitycznie ;-)

    na studiach mnie uczyli (badania operacyjne, optymalizacja decyzji), że w sytuacji gdzie jest wiele kryteriów oceny (dla innowatorium: ilość osób, czas prezentacji, czas dyskusji, jakość dyskusji, charakter i układ lokalu, cena wynajmu lokalu, koszt dla uczestnika, koszt dla organizatora, tematy prezentacji, osoby prelegentów, prowadzenie imprezy, możliwości poznawania nowych ludzi, cele biznesowe organizatora) to nie ma decyzji i wyborów optymalnych – są tylko suboptymalne – do ostatecznej, skumulowanej oceny liczy się średnia ważona z ocen wg. poszczególnych kryteriów (każdy ma swoje wagi)

    w tym sensie IMHO drugie innowatorium było lepsze niż pierwsze, chociaż oczywiście nie wg. wszystkich kryteriów można mu przyznać najwyższą ocenę – myślę że taka sytuacja to utopia i nigdy jej nie osiągniemy, bo niektóre kryteria wyrażają sprzeczne interesy – niski koszt dla uczestnika to wysoki dla organizatora itd.

    można tylko szukać bardziej optymalnych warunków i formuły – to właśnie staram się robić

    na drugie spotkanie przyszło mniej osób, bo przyszły głównie takie które miały coś do powiedzenia, a o to przecież chodziło – więcej uczestników nie potrzebujemy, bo nie da się porozmawiać itd.

    poza tym nie spotkałem się z taką definicją, że unconference koniecznie musi być darmowa dla uczestnika – na pewno nie jest darmowa dla organizatora…

  • Szkoda, że z mojego bloga zacytowałeś słowa, których tam nie ma, zamiast informacji, że „się nie boję”… niczego. Nie jestem kolekcjonerem palm, nie szukam drugiego dna… żyję z czego innego – ale to też wiesz, skoro byłeś na mojej stronie.

    Najwięksi z największych nauczyli się już nie zapowiadać swoich serwisów przed dniem premiery. Gdybyś spytał pracownika Google’a pracującego nad niedostępnym jeszcze publicznie produktem, czym zajmuje się w pracy, to nie powiedziałby Ci na ten temat ani jednego słowa – taka polityka firmy. Ale widać, tak postępuje się tylko w tych firmach, które są prowadzone przez programistów.

    Cieszy mnie niezmiernie Twoje oświadczenie, że robicie coś skierowanego na globalny rynek (z samego wpisu, ani poprzednich, to nie wynikało) i trzymam mocno kciuki za cały zespół, który jest w to zaangażowany. Szczególnie zaś bliscy mojemu sercu są programiści, którym ogłoszony już termin startu na pewno nie ułatwia pracy.

  • @ rzyjontko – nie zgodze się z Toba ale to strasznie się nie zgodzę.

    1. „Najwięksi z największych nauczyli się już nie zapowiadać swoich serwisów przed dniem premiery. Gdybyś spytał pracownika Google’a pracującego nad niedostępnym jeszcze publicznie produktem, czym zajmuje się w pracy, to nie powiedziałby”

    Hmmm..widać musiałeś nigdy nie widzieć albo słyszeć o kampaniach PR / marketingowych. Naprawde nigdy nie slyszales o kampaniach promocyjnych? Reklamach? Hmmm…

    2. Nie słyszalem o zadnej duzej, giełdowej firmie ktorej kieruja sami programisci. Mowisz, ze Google jest taka firma?

    3. Nie musze pytac pracownika Google’a o to nad czym pracuja – sami chetni mi o tym powiedza poprzez m.in: Google Labs. Bedac spolka gieldowa musza dbac o to zeby informacje o ich produktach pojawialy sie duzo przed tym zanim produkt ‚zjedzie’ do usera koncowego.

    4. Termin ogloszony startu projektu w niczym nikomu nie przeszkadza ani nic nie utrudnia jesli jest realistyczny. Ostatecznie zawsze mozna przesunac deadline – duze firmy (MS) robia to caly czas..

    5. Nie jestem programista :)

  • Pingback: @net » Blog Archive » Systemy rekomendacji()

  • 1. Zawsze jesteś taki napastliwy? Bo to zazwyczaj nie sprzyja atmosferze dyskusji.

    2. Google jest oczywiście najsłynniejszą firmą, w których ostatnie słowo należy do programistów – stąd mój skrót myślowy: programiści prowadzą firmę. Słowo „sami” dodałeś sam.

    3a. Wasz produkt nie jest na etapie „Google Labs”, dopiero w czerwcu ma być (o ile dobrze zrozumiałem treść artykułu). O produktach firmy na G, które do testów nie dotarły, nie dowiesz się ani słowa, bo pracowników obowiązuje ścisły zakaz.

    3b. Spółki giełdowe nie są zobowiązane do przekazywania informacji o swoich przyszłych produktach – w jednej takiej pracuję. Google nie przekazuje, Yahoo nie przekazuje. O Microsofcie w punkcie 4b.

    4a. Jeszcze nigdy nie widziałem nierealistycznego deadline’u. I śmiem twierdzić, że takie nie istnieją. Co nie zmienia faktu, że przesuwanie jest raczej normą niż wyjątkiem. Twierdzisz, że to nie utrudnia pracy? Widać niepotrzebnie przyłożyłem swoją miarę do innych.

    4b. Strategia przedwczesnego informowania o swoich produktach służyła Microsoftowi do tej pory w zwalczaniu innych firm. Jeśli Microsoft mówił „zrobimy program XY”, to oznaczało „wszyscy łapy precz od XY”. Chcesz tak postępować – Twoja sprawa.

    5. To już wiedziałem.

  • Rzyjontko – przykro mi ale z komentarza na komentarz pogłębia mi się negatywne zdanie na temat Twojej wiedzy dot. mechanizmów marketingowych i dzialalnosci firm..

    Ja jestem napastliwy? Oj, szkoda, ze nie trafiles na Rafala Agnieszczaka..

    2. „Google jest oczywiście najsłynniejszą firmą, w których ostatnie słowo należy do programistów”. Jasne. Programisci siedza i mowia zarzadowi co ma robic. A poniewaz CEO Google jest niejaki Eric Schmidt to zapewne on jest w tej firmie najwiekszym programista?

    3a. Nic nie wiesz na temat naszego produktu wiec zakoncz prosze dywagacje co i jak powinnismy komunikowac. Ustalamy nasze deadliny pod katem naszej strategii. Jesli uwazasz, ze zle robimy to masz do tego prawo, rynek nas zweryfikuje.

    3b. Spolki gieldowe zyja z tego, ze ludzie wierza ze cos moga osiagnac / zrobic co zwiekszy ich wartosc. Dlatego tak czesto komunikuje rozne rzeczy w nadzieji, ze poprawi to ich kurs. Spolka gieldowa obligowana jest przedstawianiem wynikow na wiele sposobow m.in. dlatego zeby osoby posiadajace jej akcje mogly sie upewnic, ze robia to co zapowiadali w poprzednim komunikacie – zapytaj sie w swojej firmie.

    4a. Malo widac widziales. Serio. Wnioskuje to z punktow powyzej.

    4b. Bardzo malo wiarygodna i nie trzymajaca sie kupy teza. No i co, ze MS mowil „lapy precz”? Jest kilka firm, ktore regularni graja na nosie Billowi wlasnie po tym jak MS oglasza kolejna informacje. Nikt nie boi sie takich komentarzy a MS nie wyglasza ich zeby odstraszyc.

    Generalnie – z CV wynika, ze pracowales 3 firmach (Tanhauser, Itechon i obecnie Comarch). Jak na moj gust – masz male doswiadczenie na rynku pracy. Zalecam wieksza pokore w kontaktach biznesowych, szczgolnie jesli chcesz uchodzi za „góró”.

    Pewnie to co slyszysz w Comarchu bierzesz zbyt serio :) Pamietaj, ze Profesor Filipak ma dziwne podejscie do zycia i prowadzenia interesow – patrzac na to co robi z Interia nie moge zrozumiec, jak ta firma jeszcze istnieje…

  • Witam,

    Na wstępie trochę żałuję że mnie nie było na tym spotkaniu, już prawie miałem iść ;)

    W trące trochę swoje 3 grosze do dyskusji…
    Panowie nie rozumiem po co ta wrzawa i obrzucanie się kto się na czym lepiej zna…. naprawdę … ;)
    Nowy projekt Pana Kurasińskiego zweryfikuje życie. Większość przy których „maczał swoje palce” się rozwijają, co więcej, pod niektórymi względami ukazują jego sporą wiedzę i doświadczenie w temacie. A co najważniejsze mają sporą przewagę nad konkurencją.
    A Pan Panie rzyjontko? Jakie ma Pan osiągnięcia na tym polu aby wygłaszać takie „poematy” ?

    Wracając do głównego tematu, może kilka pomysłów na kolejne spotkania:
    1. Jak rozmawiać z VC? Co im pokazać a na co nie tracić czasu?
    2. Jak optymalizować koszty przy projektach webowych? W co warto inwestować a na co uważać?
    3. Na co zwracać uwagę przy umowach z dostawcami usług/podwykonawcami? Czego się wystrzegać, a czego można spokojnie oczekiwać od drugiej strony (od umów SLA, hostingowych, po outsourcing programistyczny)
    4. Jak rekrutować ludzi do zespołu? (programiści,graficy, PM) Na co zwracać uwagę, a co nie ma znaczenia?

    Chętnie pomogę przy organizacji kolejnego przedsięwzięcia.
    W powyższych tematach (szczególnie 3 i 4) z pewnością coś da się przygotować ;)

    Pozdrawiam,
    patS

  • Naprawdę nie wiedziałeś, że Eric Schmidt jest programistą? Gość jest autorem najsłynniejszego generatora lekserów na świecie. Rozumiem, że dla Ciebie to tylko prezes zarządu, a twarda wiedza to tylko zbędny dodatek.

    Wytykasz mi brak doświadczenia, by po chwili skrytykować człowieka, który od zera zbudował firmę zatrudniającą ponad 2500 ludzi i generującą prawie 500mln zł zysku rocznie. Brak konsekwencji?

    Ponadto dziwi mnie sam sposób prowadzenia dyskusji – taki w klimacie IVRP i „szukania haków”. Najpierw wybadałeś mojego bloga i stronę domową, potem wyciągnąłeś moje CV. Co następnym razem? Życiorys mojego ojca?

    Jeszcze raz życzę powodzenia i wielu sukcesów.
    EOT

  • Jacku,

    Eric Schmidt zbudowal Google? LOL.
    Ja szukam hakow? Moze jestem milosnikiem PiS? LOL

    Cytat z Twojego bloga: „Chłopak z Bałut (Dołów), po uniwerku i stypendium. Zamieszkały w niedużym mieście na obrzeżach zachodniej Europy. Wiecznie zestresowane, przemądrzałe bezguście.”

    Nic dodac, nic ujac. Zegam. You are not welcome here.

    EOT.

  • @ zyjatko:

    wiekszosc zlych produktow nowych technologii powstala dlatego, ze programisci sterroryzowali proces opracowywania nowych produktow. W foirmach ktore wywieraja duzy wplyw na dzisiejszy swiat takich jak Google czy Apple programisci zajmuja sie programowaniem i niczym wiecej. Sa w tym po prostu najlepsi.

    Prowadzeniem firm, a juz na pewno koncepcjami produktu zajmuja sie inni ludzie.

    polecam „Warciaci zadza domem Wariatów” programisty Alana Coopera. moze otworzy Ci oczy na branze w ktorej pracujesz.

  • a mowilem ze jest relacja wideo z innowatorium 1 marca?
    http://biznes.net/tv/2

Zapisz się do mojego newslettera

Raz w tygodniu wyślę Ci wyselekcjowane informacje ze świata: technologii, biznesu i mediów. Jeśli interesujesz się startupami, dronami, drukiem 3D, EV, VR, AI, AR, video czy bitcoinami to witaj w domu.

Obiecuję - zero spamu tylko samo "mięcho"!

Wahasz się? Dostaniesz też za darmo w PDFie komiks "Strange Years" stworzony przez Michała "Śledzia" Śledzińskiego!




Dziękuje, nie chcę